Dodaj do ulubionych

Rozmawiajmy do bólu....

16.05.06, 11:02
Od zawsze miałem swobode wypowiedzi, od zawsze wiedziałem jak jest ważna.

Moja luba jest psychoterapeutą i w 90%przypadków ludzi którzy nie radzą sobie kompletnie z życiem kończy się wyłacznie sukcesem dlatego iz rozmawia z pacjentami...

Jestem w szoku, ze czasami 1 rozmowa 15 minutowa wystarczy by ci ludzie całkowicie zmieniali swoje życie...

Ma nietypową pracę - bowiem jedynym kontaktem z nia jest telefon internetowy!
zero kosztów, chyba ze ktoś dzwoni z komórki...

Rozmawiajmy ze sobą jak najwięcej i nie obawiajmy się, że ktos nas nie zrozumie. To najwet fascynujące, że patrząc na to samo pojawia sie tyle różnych emocji, pytań i odpowiedzi.


GG 5865561
"Apocalypse" -Jesper Kyd
Obserwuj wątek
    • ewa_xy Re: Rozmawiajmy do bólu.... 22.05.06, 14:54
      No właśnie co się dzieje? - nikt nie podjął tematu,
      nawet znowuzagubiona. Wybacz nie pamiętam Twojego
      nowego nicka.
      Może o planach na wakacje? Ja dopiero zaczynam
      marzyć o jakimś wyjeżdzie. Marzenia nic nie kosztują,
      a często się spełniają!
      Rozmawiajmy, przecież lubimy rozmawiać.
      • hatroha Re: Rozmawiajmy do bólu.... 22.05.06, 15:00
        Większość ubiera mysli w słowa, mało kto rozmawia, mówi od siebie.

        To sztuka, która jest mi bardzo daleka. Podziwiam kilka osób na tym forum (np.solaris). Podpatruje ich wypowiedzi, włączam swój oscyloskop i jakże często jestem na NIE, jakże często mam ochotę kogos wdeptać...by chwilę później pomyśleć...a może jednak ma racje.
        Rozmowa innych łamie mój sztywny kark i jeszcze bardziej wulgarne sumeinie.
        • ewa_xy Re: Rozmawiajmy do bólu.... 22.05.06, 15:06
          Myślę, ze chcemy rozmawiać lecz często, niestety nie umiemy.
      • 7zahir Re: Rozmawiajmy do bólu.... 22.05.06, 16:48
        Wywołana do tablicy,
        jest zajeta nauka durnowatych przepisów.
        Jesli zdam z nich egzamin - dostane podwyżkę:-)
        Odezwę się wieczorem.
        narazie rozmawiajcie beze mnie. Pa!
        • hatroha Re: Rozmawiajmy do bólu.... 22.05.06, 18:04
          demonów nie ma...
    • paco_lopez Re: Rozmawiajmy do bólu.... 22.05.06, 15:02
      grajmy w piłkę do bólu.
    • hsirk Re: Rozmawiajmy do bólu.... 22.05.06, 15:40
      i uwazasz, ze przez telefon, w ciagu 15 minut mozna kogos wyleczyc z demonow...


      powodzenia
      • paco_lopez Re: Rozmawiajmy do bólu.... 22.05.06, 16:34
        On tak nie uważa. Ona też nie musi tak uważać. Na korbotece byłeś ?
        • omega28 do autora watku 22.05.06, 19:51
          nie mialem pojecia, ze tak jest...Swoja droga dziwne, ze akurat tak sie to
          potoczylo.Dziekowac Najwyzszemu.
    • 7zahir Re:Do hatroha i nie tylko... 22.05.06, 20:07
      Napisałeś tak fajnie:
      "Rozmawiajmy ze sobą jak najwięcej i nie obawiajmy się, że ktos nas nie
      zrozumie. To nawet fascynujące, że patrząc na to samo
      pojawia sie tyle różnych emocji, pytań i odpowiedzi."

      NIE umiemy rozmawiać
      ( pisze na podstawie własnych przeżyć i obserwacji – musze to zaznaczyć, żeby
      znowu nie być posądzona o wymądrzanie się :-))

      1.Jeśli nie dano nam możliwości swobody wypowiedzi w dzieciństwie, tylko
      sadzano przed Tv lub Video „ dla świętego spokoju”, lub z braku czasu nie
      nauczono nas odwagi wypowiadania myśli.
      2.Zanikła tez tradycja wspólnych codziennych posiłków, w czasie których można
      było „ wywalić z siebie” przeżycia całego dnia.
      3. Jeśli nasze zdanie się nie liczyło, było negowane, nie doceniano faktu, że
      potrafimy mieć swoje, (co z tego, ze naiwne) poglądy – przestajemy próbować je
      wygłaszać z leku przed wyśmianiem, odrzuceniem, lub narażeniem się na kolejne
      wysłuchania JEDYNIE SŁUSZNEGO poglądu rodziców.

      Podsumowując, jeśli tłamszono nasz rozwój emocjonalny – skrywamy się w sobie
      i rozmawiamy tylko ze sobą w myślach.

      Dobra psychoterapeutka potrafi zburzyć te tamę, za którą aż wrzemy, żeby
      wyrzucić z siebie
      to co w nas zbierało się przez lata.
      Widać Pani twojego serca Adamie , posiada tę zaletę.
      Moja terapeutka przypominała mi surowego nauczyciela, z którym dla przekory
      konkurowałam
      I w efekcie niewiele wyniosłam z terapii.
      Jestem gadułą głodna wymiany poglądów.( co widać- bo znowu się rozpisałam :-))
      Na zewnątrz pewna siebie i otwarta – jeśli poruszam się po znanym mi gruncie
      zawodowym.
      Ale tak naprawdę, nadal czuje ten lęk przed dalszym tłamszeniem tego „ co mi w
      duszy gra”.
      Dlatego tak dobrze czuje się na tym forum, bo Was nie widzę i jestem anonimowa.
      Za to mam pewność, że nareszcie ktoś mnie rozumie i nie musze się zastanawiać w
      co się ubrać :-)
      • hatroha Re:Do hatroha i nie tylko... 22.05.06, 23:22
        całuski...
        • 7zahir Re:Do hatroha i nie tylko... 23.05.06, 08:55
          To miała byc rozmowa, a nie pieszczoty:-)
          Mimo wszystko dziekuję :-)
    • menk.a Re: Rozmawiajmy do bólu.... 23.05.06, 08:42
      15 minut zmienia czyjeś życie ??? :DDDDDDDDD
      to byłby CUD a nie terapia, niemniej pozdrawiam wierzących;)
      • hatroha Re: Rozmawiajmy do bólu.... 23.05.06, 09:03
        ZMIENIA a nie zmieniło... tabletki działają szybciej ;)

        Terapia terapią, stwierdziłem iz przygniatająca ilośc problemów wynika z braku rozmowy. Nie śmiem twierdzić, że jeśli komus nogi z dupy urwało wyleczy się w 15 minut.
        A jesli chodzi o ta terapię...Podam wam przykład (zainteresowani nie żyja więc sie osmielę)
        Ojciec wraz z synem (wioska)byli uzależnieni od narkotyków. Wyprzedali majątek, gdy zostały im gołe ściany wpadli na ciekawy pomysł.
        Żonę syna zakuli w kajdanki i zrobili w domu burdel. Mężczyźni z wioski w zamian za rżnięcie młodej 22 letniej kobiety płacili tyle kasy, że przez kilka miesięcy mieli na narkotyki.
        Terapia trwała 4miesiące i za cholerę nie można było w niej wskrzesić człowieka który normalnie funkcjonowałby w społeczeństwie.
        (zwabiona, skuta siłą, podawano jej też narkotyki, też popadła w uzależnienie)
        Czasami najbardziej wyszukane słowa... oj kilka razy przydłaby się cud!

        Prośba
        Nie komentujcie przypadku tej kobiety. Jest bardzo złożony.
        • 7zahir Re: Rozmawiajmy do bólu.... 23.05.06, 09:07
          Przerażający, ale niestety nie wyjątkowy:(
        • hsirk Re: Rozmawiajmy do bólu.... 23.05.06, 09:11
          kazdy przypadek na powaznej terapii jest zlozony

          pomijam te, kiedy czterdziestoletni facet czegos smutny, bo wlasnie zauwazyl ze
          ma stulejke

          dzwoni bo nie wie co z tym poczac i sie zalamal...
          • menk.a Re: Rozmawiajmy do bólu.... 23.05.06, 10:00
            psychoterapia moze przynieść jakieś rezultaty ale pod warunkiem, że
            potzrebujący pomocy tego chce
            to wynika z wewnątrz a pomoc zewnętrzna jt tylko katalizatorem
            • hatroha Re: Rozmawiajmy do bólu.... 23.05.06, 10:03
              Pamiętaj o tym, że jest taka choroba gdzie sie NIE CHCE...
              Własnie o to chodzi jak wbrew ich chceniu chcieć by chcieli chcieć
              • menk.a Re: Rozmawiajmy do bólu.... 23.05.06, 10:39
                ale kiedy się nie chce to można prosić lub grozić i psu na budę to się zda;)
                to jak alkoholik: wołami go z nałogu nie wyciagną, sam musi chcieć, a pomoc z
                zewnątrz jt tylko pomocą z zewnątrz;)
                • 7zahir Re: Rozmawiajmy do bólu.... 23.05.06, 10:45
                  Mysle, że nasz przyjaciel miał na mysli
                  działania podobne do tych, których
                  Al Anon uczy bliskich alkoholików.
                  One przyspieszja osiągnięcie dna przez alkoholika.
                  Dobry psycholog, znajdzie szczelinę w murze NIE CHCENIA.
                  • menk.a Re: Rozmawiajmy do bólu.... 23.05.06, 10:51
                    nie wiem co poeta miał na myśli;)
                    podoba mi się Twoja ostatnia fraza: 'znajdzie szczelinę'
                    właśnie i tam zacznie sączyć.... by dać motywacje, powód do owego chcenia
                    ale to pacjentowi musi się chcieć;))
                    • 7zahir Re: Rozmawiajmy do bólu.... 23.05.06, 10:55
                      "Mamy tak samo";-)
                      Zawsze chcemy miec ostatnie zdanie:-)
                      Na leczenie psyche musi wyrazic zgode pacjent,
                      zeby wogóle miało sens , nie było strata czasu i energii.
                      Pozdrawiam ciepło!

                      • mskaiq Re: Rozmawiajmy do bólu.... 23.05.06, 12:48
                        Zwykle czlowiek z depresja otoczony jest strachem, pierwsze przelamanie strachu
                        nastepuje kiedy zglasza sie do psychiatry. Aby do niego trafic potrzebuje wiele
                        zachety, czasem spotyka sie z lekarzam dopiero po nieudanej probie samobojczej.
                        Aby sklonic osobe z depresja/strachem aby "chciala chciec" potrafi trwac
                        miesiace, czesto lata.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka