Dodaj do ulubionych

Malzenstwo to smierc ...

IP: *.unl.edu 13.01.03, 16:43
dla wolnosci. Poprzez slub kupujemy sobie gwarancje od panstwa, ze teraz,
nie my, ale jakas organizacja bedzie stala na strazy naszego zwiazku.
Dazenia do bezpieczenstwa ograbilo nas z wolnosci. Wolni jestesmy tylko wtedy,
gdy mamy wybor, alternatywe. Zeniac sie, grzebiemy siebie zywcem.
Pozdr, Imagine.
Obserwuj wątek
    • Gość: Alla Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.a2000.nl 13.01.03, 17:20
      Imagine, czytam twoje rozne posty i dochodze do wniosku ze cierpisz na cos
      powaznego. Byles z tym u lekarza?
      • Gość: Imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 13.01.03, 17:23
        Gość portalu: Alla napisał(a):

        > Imagine, czytam twoje rozne posty i dochodze do wniosku ze cierpisz na cos
        > powaznego. Byles z tym u lekarza?
        Nie masz na mnie lekarstwa ni pomocy. Za pozno juz. W tym, alem nie z tego
        swiata.
        Pozdr, Imagine.
    • nanette Re: Malzenstwo to smierc ... 13.01.03, 17:29
      Jesli Twoj post skierowany jest wylacznie do mezczyzn, to moj glos sie tu nie
      liczy. Moze mezczyzni tak to odczuwaja, ale czy wszyscy? Ja, biorac slub,
      nigdy nie mialam wrazenia, ze otrzymalam gwarancje od jakiejkolwiek
      organizacji i instytucji, ze bedzie stala na strazy mojego malzenstwa. Ono
      zalezy wylacznie od woli mojej i mojego meza. Poczucie bezpieczenstwa, tez mi
      sie w zaden sposob nie zwiekszylo, wrecz przeciwnie.
      Jesli bycie w zwiazku i posiadanie dzieci bylo moim wyborem, to o jakiej
      utracie wolnosci mam myslec? Caly czas robie to, co chce robic - mam tylko
      wiecej obowiazkow. Moze wlasnie dzieki temu wcale nie czuje sie jak zombi:)
      Pozdrawiam i zycze wiecej optymizmu.
      • Gość: Imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 13.01.03, 17:36
        nanette napisała:

        > Jesli Twoj post skierowany jest wylacznie do mezczyzn, to moj glos sie tu nie
        > liczy. Moze mezczyzni tak to odczuwaja, ale czy wszyscy? Ja, biorac slub,
        > nigdy nie mialam wrazenia, ze otrzymalam gwarancje od jakiejkolwiek
        > organizacji i instytucji, ze bedzie stala na strazy mojego malzenstwa. Ono
        > zalezy wylacznie od woli mojej i mojego meza. Poczucie bezpieczenstwa, tez mi
        > sie w zaden sposob nie zwiekszylo, wrecz przeciwnie.
        > Jesli bycie w zwiazku i posiadanie dzieci bylo moim wyborem, to o jakiej
        > utracie wolnosci mam myslec? Caly czas robie to, co chce robic - mam tylko
        > wiecej obowiazkow. Moze wlasnie dzieki temu wcale nie czuje sie jak zombi:)
        > Pozdrawiam i zycze wiecej optymizmu.

        No wiec wlasnie tu jest przekret. Wychodzilas za maz myslac (chocby
        podswiadomie) o zwiekszonym bezpieczenstwie. Okazuje sie jednak, ze skutkiem
        tego zwiazku, jest obnizenie sie poczucia bycia bezpiecznym. Teraz czujesz sie
        zagrozona juz formalna utrata malzonka, czy dzieci czy wspolnego dorobku.
        W tym wlasnie sensie utracilas wolnosc.
        Pozdr, Imagine.
        • nanette Re: Malzenstwo to smierc ... 13.01.03, 17:52
          Gość portalu: Imagine napisał(a):

          >Okazuje sie jednak, ze skutkiem tego zwiazku, jest obnizenie sie poczucia
          bycia bezpiecznym. Teraz czujesz sie zagrozona juz formalna utrata malzonka,
          czy dzieci czy wspolnego dorobku.<
          Wychodzac za maz mialam poczucie odpowiedzialnosci, jaka na siebie biore. I to
          mialam na mysli piszac, ze nie zwiekszylo mi sie poczucie bezpieczenstwa. Czy
          wg Ciebie odpowiedzialnosc to wylacznie strach o utrate uczucia i dobr
          materialnych? O wiele latwiej jest byc odpowiedzialnym tylko za swoje zycie,
          ale jesli jestes przekonany, ze wolnosc to samotnosc - nie wiesz co mowisz.
          • Gość: Malwina Re: Malzenstwo to smierc ... IP: proxy / *.w.club-internet.fr 13.01.03, 17:55
            powiem wiecej : kazdy gleboki zwiazek to ograniczenie wolnosci
            a samotnosc to ...samotnosc :-(
            i gdzie jest jakies wyjscie z tej klatki ?
            • Gość: Imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 13.01.03, 18:07
              Gość portalu: Malwina napisał(a):

              > powiem wiecej : kazdy gleboki zwiazek to ograniczenie wolnosci
              > a samotnosc to ...samotnosc :-(
              > i gdzie jest jakies wyjscie z tej klatki ?
              dzieki za wsparcie Malwinko. Jednak musze Ci pomoc z ta druga strona medalu,
              z samotnoscia. Samotnosc to szansa, ktorej wlasnie nie widza ci, ktorzy
              uciekaja od niej.
              Pozdr, Imagine.
            • nanette Re: Malzenstwo to smierc ... 13.01.03, 18:10
              'Samotnosc to najgorsze z wiezien. Ale mozna wyjsc z niego w kazdej chwili, To
              naprawde tylko sprawa naszej decyzji' - ze zacytuje mysl Krystyny Jandy.
              Imagine twierdzi, ze wolnosc to mozliwosc wyboru. Ja twierdze, ze zawsze mamy
              mozliwosc wyboru. I czy to rzeczywiscie daje taka 100% wolnosc?
              • Gość: Imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 13.01.03, 18:15
                nanette napisała:

                > 'Samotnosc to najgorsze z wiezien. Ale mozna wyjsc z niego w kazdej chwili,
                To
                > naprawde tylko sprawa naszej decyzji' - ze zacytuje mysl Krystyny Jandy.
                > Imagine twierdzi, ze wolnosc to mozliwosc wyboru. Ja twierdze, ze zawsze
                mamy
                > mozliwosc wyboru. I czy to rzeczywiscie daje taka 100% wolnosc?
                Pani krysia, pani Krysia, krolowala na turnusach nie od dzisiaj. Ale
                Pani Krysia tu sie troche myli. To zadne wiezienie. Poza tym, wyjsc mozna
                na zewnatrz, do pubu, na disco, do klubu, do ludzi, tylko po to, by powrocic
                do domu i byc jeszcze bardziej samotnym. To jest tak jak w ypuszczaniem na
                przepustke. Zabalujesz, ale musisz wrocic do pudla. Tu nie o to chodzi.
                Z samotnosci jest tylko jedno, piekne wyjscie. Do WEWNATRZ samego siebie.
                A z tamtad nikt juz cie nie wygoni, zaden kac nie grozi.
                Pozdr, Imagine.
                • nanette Re: Malzenstwo to smierc ... 13.01.03, 18:43
                  Dziwna ta Twoja samotnosc i dziwna bycie z ludzmi. I jedno i drugie nie jest
                  tym, czym nazywasz, naprawde. Samotnosc odczuwa sie albo jako stan fizyczny
                  albo stan ducha. Raz mowisz o jednym, raz o drugim, jakbys nie wiedzial o co Ci
                  chodzi. Jesli potrafisz byc szczesliwy we wlasnym wnetrzu, nie jestes samotny -
                  Jestes s a m - jestes czlowiekiem ktory wybral taki sposob na zycie. Twoj
                  wybor. Inni dokonali swojego. Wolnosc to stan swiadomosci, tak samo jak
                  samotnosc.
          • Gość: Imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 13.01.03, 18:06
            nanette napisała:

            > Gość portalu: Imagine napisał(a):
            >
            > >Okazuje sie jednak, ze skutkiem tego zwiazku, jest obnizenie sie poczucia
            > bycia bezpiecznym. Teraz czujesz sie zagrozona juz formalna utrata malzonka,
            > czy dzieci czy wspolnego dorobku.<
            > Wychodzac za maz mialam poczucie odpowiedzialnosci, jaka na siebie biore. I
            to
            > mialam na mysli piszac, ze nie zwiekszylo mi sie poczucie bezpieczenstwa. Czy
            > wg Ciebie odpowiedzialnosc to wylacznie strach o utrate uczucia i dobr
            > materialnych? O wiele latwiej jest byc odpowiedzialnym tylko za swoje zycie,
            > ale jesli jestes przekonany, ze wolnosc to samotnosc - nie wiesz co mowisz.

            Wolnosc to samotnosc. Samotnie przychodzisz na ten swiat i samotnie odchodzisz.
            I nie zmienia tego stanu fakt, ze 20 lekarzy Cie przyjmowalo i 20 Cie bedzie
            zegnac. Prawdziwie wolny czlowiek, to czlowiek samotny w tym sensie, ze nie
            potrzebuje nikogo do bycia szczesliwym. Potrafi radowac sie wszystkim i nikim
            na rowni. Przecietny jednak czlowiek, bedac nieufnym i zagrozonym przez swiat
            zewnetrzny, musi stworzyc sobie owo poczucie bezpieczenstwa wiazac sie z
            partnerem, co jak Ci pokazalem, konczy sie ograniczeniem wolnosci. Mam pytanie
            do Ciebie. Czy mozesz dzisiaj wsiasc do pociagu byle jakiego, jechac cala dobe,
            wynajac hotel i rozkoszowac sie czasem tylko dla siebie ? Nie mozesz. I tu nie
            Twoja odpowiedzialnosc jest bariera. Tylko ow zwiazek. Ja wiem, ze chcialabys
            zniknac czasami chocby na chwile, ale nie mozesz. I nie dlatego ze jestes
            odpowiedzialna matka. Nie mozesz, bo co by ONI powiedzieli, nie mozesz bo co by
            ON powiedzial. Nawet zakomunikowanie swojemu mezowi ze wyjezdzasz jest brakiem
            wolnosci, bo ktos unny musi wydac Ci zgode. Nie jestes wiec wolna. A za taka
            sie uwazasz.
            Pozdr, Imagine.
            • nanette Re: Malzenstwo to smierc ... 13.01.03, 18:26
              Dlaczego mialabym czuc sie bardziej wolna jadac cala dobe do hotelu, by
              rozkoszowac sie samotnoscia, jesli to nie jest mi potrzebe? Dlaczego uwazasz,
              ze moje poczucie szczescia jest mniej warte od szczescia, czlowieka samotnego w
              tym sensie, ze nie potrzebuje nikogo do bycia szczesliwym.'? Umiejetnosc bycia
              szczesliwym nie zalezy od obecnosci lub nieobecnosci innych w naszym zyciu.
              • Gość: Imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 13.01.03, 18:32
                nanette napisała:

                > Dlaczego mialabym czuc sie bardziej wolna jadac cala dobe do hotelu, by
                > rozkoszowac sie samotnoscia, jesli to nie jest mi potrzebe? Dlaczego uwazasz,
                > ze moje poczucie szczescia jest mniej warte od szczescia, czlowieka samotnego
                w
                >
                > tym sensie, ze nie potrzebuje nikogo do bycia szczesliwym.'? Umiejetnosc
                bycia
                > szczesliwym nie zalezy od obecnosci lub nieobecnosci innych w naszym zyciu.

                gratuluje Ci, jesli potrafisz sie czuc wolna w swym zwiazku. Tylko, ze
                wiekszosc z nas jest jak ptaszki w klatce, urodzone juz w niej, nie wiedzac nic
                o wolnosci poza swa klatka.
                Pozdr, Imagine.
                • nanette Re: Malzenstwo to smierc ... 13.01.03, 18:54
                  Mozemy sie pospierac, kto pelniej przezywa swoje zycie - ja 'zniewolony ptaszek
                  w klatce', czy Ty 'samotny' z urodzenia i z wyboru. Nie dziwie sie ze pragniesz
                  byc sam; Ty po prostu slyszysz tylko siebie.
                  • Gość: Imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 13.01.03, 19:16
                    nanette napisała:

                    > Mozemy sie pospierac, kto pelniej przezywa swoje zycie - ja 'zniewolony
                    ptaszek
                    >
                    > w klatce', czy Ty 'samotny' z urodzenia i z wyboru. Nie dziwie sie ze
                    pragniesz
                    >
                    > byc sam; Ty po prostu slyszysz tylko siebie.
                    Moja zona jest caly Universe, twoim partnerem pan Kowalski. Kto wiecej radosci
                    ma, ha ?
                    Pozdr, Imagine.
                    • nanette Re: Malzenstwo to smierc ... 15.01.03, 14:16
                      Alez ty bredzisz. Twoja ‘zona’ nalezy do kazdego (czego nie mozna powiedziec o
                      moim Kowalskim). Poza tym on nie przeszkadza mi czerpac radosci z urokow
                      swiata, a w pewnych sytuacjach nawet ja podwaja :)))
                      Tylko maly i slaby czlowiek bedzie twierdzil, ze zwiazek z drugim czlowiekiem
                      nie pozwala mu realizowac pragnien i zyc z pasja. Jesli te pragnienia
                      przerastaja mozliwosci, jesli tych pasji nie ma, to samotnosc niczego nie
                      zmienia – zawsze zyjesz tak samo A gdy nie ma się niczego do zaofiarowania, to
                      machanie transparentem z napisem 'wolnosc', tych brakow nie ukryje.
            • trzcina Bom na świat z tobą przyszedł 13.01.03, 18:45
              Gość portalu: Imagine napisał:

              > Wolnosc to samotnosc.
              >[...] Prawdziwie wolny czlowiek, to czlowiek samotny w tym sensie, ze nie
              > potrzebuje nikogo do bycia szczesliwym. Potrafi radowac sie wszystkim i nikim
              > na rowni.

              W tym sensie, tak. Nie potrzebuje, tak, potrafi, tak. O możliwość tu idzie. TA
              musi być.
              Ale nie znaczy to, ze musi być samotny, by być wolny.
              Bo może być szczęśliwy z kimś. Radować się wszystkim i kimś obok, i razem z tym
              kimś.
              Jakem trzcina stara, mówię Ci, że wolność nie od stanu zależy.
              Sami siebie niewolimy. Pomijam akty przemocy, nie o tym wymiarze wolnosci
              piszesz.

              Jak pieśń jedna o wolnosci, po drogach szukanej, głosi:
              "A ty jesteś we mnie, bom na świat z tobą przyszedł"
              I prędzej nas własne chciejstwa zniewolą, niż stan dowolny, w pełni wolności
              wybrany i w pełni wolności realizowany.
              Nie po sobie mówię, bom trzcina na ogół pojedyncza.
              Po ludziach wolnych, wolność miłujących, ptakom podobnych, co i niejeden w
              małżeństwie żywota dokonuje i nic mu jakoś wolności nie ubyło, choć po wierzchu
              by się i zdawało.
              Rzekłam;)

              zdrowienia
              t.))

            • ekstremistka jestem samotnym wilkiem 13.01.03, 19:49
              > Wolnosc to samotnosc. (...) Prawdziwie wolny czlowiek, to czlowiek samotny w
              tym sensie, ze nie potrzebuje nikogo do bycia szczesliwym. Potrafi radowac sie
              wszystkim i nikim na rowni. Przecietny jednak czlowiek, bedac nieufnym i
              zagrozonym przez swiat zewnetrzny, musi stworzyc sobie owo poczucie
              bezpieczenstwa wiazac sie z partnerem,

              Uwielbiam Cie Imagine za te słowa:) Nie umiałabym tego precyzyjniej wyrazic.
              Moja samotność nie została zaplanowana, tak wyszło, a raczej nie wyszło z
              meżem , potem "nowym narzeczonym". Na poczatku czułam sie podle, ale po jakims
              czasie poczułam że np. mieszkanie samemu jest rewelacyjnym doswiadczenie
              (żałujcie , kto tego nie przezył:))
              Oczywiscie bycie z kimś w zwiazku daje niekwestionowane poczucie
              bezpieczeństwa , jednak często dla tego poczucia ludzie płacą cenę frustracji
              bezcelowego zycia. Na pewno znacie mnóstwo takich małżeństw, w srednim wieku.
              To kwestia ustalenia priorytetu. stereotyp społeczny nakazuje założenie
              rodziny, wiec tutaj szala przeważa w strone zycia małżeńskiego. I znowu kwestia
              poczucia bezpieczeństwa, tym razem w skali społecznej. Wszak trzeba sie do
              stada dopasować.
              Chyba nikt nie zaprzeczy, że małżeństwo to ciągłe kompromisy. A kompromis z
              definicji polega na częściowym odstepstwie od własnych zasad. Wiec małżeństwo
              jest ograniczeniem wolności, nawet jak jest fajnie w tym małżeństwie.






              • Gość: Imagine do wilczycy IP: *.unl.edu 13.01.03, 20:13
                ekstremistka napisała:

                > > Wolnosc to samotnosc. (...) Prawdziwie wolny czlowiek, to czlowiek samotny
                > w
                > tym sensie, ze nie potrzebuje nikogo do bycia szczesliwym. Potrafi radowac
                sie
                >
                > wszystkim i nikim na rowni. Przecietny jednak czlowiek, bedac nieufnym i
                > zagrozonym przez swiat zewnetrzny, musi stworzyc sobie owo poczucie
                > bezpieczenstwa wiazac sie z partnerem,
                >
                > Uwielbiam Cie Imagine za te słowa:) Nie umiałabym tego precyzyjniej wyrazic.
                > Moja samotność nie została zaplanowana, tak wyszło, a raczej nie wyszło z
                > meżem , potem "nowym narzeczonym". Na poczatku czułam sie podle, ale po
                jakims
                > czasie poczułam że np. mieszkanie samemu jest rewelacyjnym doswiadczenie
                > (żałujcie , kto tego nie przezył:))
                > Oczywiscie bycie z kimś w zwiazku daje niekwestionowane poczucie
                > bezpieczeństwa , jednak często dla tego poczucia ludzie płacą cenę frustracji
                > bezcelowego zycia. Na pewno znacie mnóstwo takich małżeństw, w srednim
                wieku.
                > To kwestia ustalenia priorytetu. stereotyp społeczny nakazuje założenie
                > rodziny, wiec tutaj szala przeważa w strone zycia małżeńskiego. I znowu
                kwestia
                >
                > poczucia bezpieczeństwa, tym razem w skali społecznej. Wszak trzeba sie do
                > stada dopasować.
                > Chyba nikt nie zaprzeczy, że małżeństwo to ciągłe kompromisy. A kompromis z
                > definicji polega na częściowym odstepstwie od własnych zasad. Wiec małżeństwo
                > jest ograniczeniem wolności, nawet jak jest fajnie w tym małżeństwie.
                >
                >
                > O, z taka wilczyca to pozbylbym sie chetnie mej wolnosci. Z takim
                doswiadczeniem. Tez Cie uwielbiam.
                Pozdr, Imagine.
                >
                >
                >
                • maly.ksiaze Imagine: to sie nazywa 'racjonalizacja' 13.01.03, 22:22
                  Jestes najwiekszym sztukmistrzem tego forum. Nasz Houdini - the greatest escape
                  artist.

                  Pozdrawiam,

                  mk.
                  • Gość: Imagine Re: Imagine: to sie nazywa 'racjonalizacja' IP: *.unl.edu 13.01.03, 22:34
                    maly.ksiaze napisał:

                    > Jestes najwiekszym sztukmistrzem tego forum. Nasz Houdini - the greatest
                    escape
                    >
                    > artist.
                    >
                    > Pozdrawiam,
                    >
                    > mk.
                    dzieki mk, nigdy Ci tego nie zapomne.
                    ps. a z ta wilczyca to prawda, hihihihihihi
    • Gość: Manitra wolnosc to utopia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.03, 18:18
      obsesja bycia wolnym pograza nas w niewoli od wolnosci wlasnie, czyz nie ?

      posdrufka :o)

      p.s. jeszcze: a czy ta totalna wolnosc od wszystkich i wszystkiego, co wg
      Ciebie moze ja odebrac, nie czyni z tego skrajnego egoizmu? boisz sie czegos?
      czy zle trafiles?
      • Gość: Malwina Re: wolnosc to nie utopia IP: proxy / *.w.club-internet.fr 13.01.03, 18:19
        ale kazdy ma inne granice i tu jest pb
        • Gość: Manitra Re: wolnosc to nie utopia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.03, 18:26
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > ale kazdy ma inne granice i tu jest pb

          jezeli sa granice, to nie ma wolnosci tak naprawde
          • Gość: Malwina Re: wolnosc to nie utopia IP: proxy / *.w.club-internet.fr 13.01.03, 18:27
            etam ;-)
            • Gość: Manitra Re: wolnosc to nie utopia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.03, 18:30
              Gość portalu: Malwina napisał(a):

              > etam ;-)

              yhm,tam-taram ;o)
      • Gość: Imagine Re: wolnosc to utopia IP: *.unl.edu 13.01.03, 18:30
        Gość portalu: Manitra napisał(a):

        > obsesja bycia wolnym pograza nas w niewoli od wolnosci wlasnie, czyz nie ?
        >
        > posdrufka :o)
        >
        > p.s. jeszcze: a czy ta totalna wolnosc od wszystkich i wszystkiego, co wg
        > Ciebie moze ja odebrac, nie czyni z tego skrajnego egoizmu? boisz sie czegos?
        > czy zle trafiles?
        Obsesja tak, pozbawia nas wolnosci. Ale poza obsesja na jakis temat, jest
        jeszcze rozumienie tego tematu i postepowanie zgodnie z tym rozumieniem.
        Co do twojego PS. To moze prowadzic do egoizmu ale tylko wtedy gdy wolnosc OD
        czegos tam nie zostanie zastapiona wolnoscia DO. Jesli ktos chce byc wolnym od
        zwiazku malzenskiego po to, by moc wykorzystac swoj potencjal wolnosci DO
        czegos tam, wiec o egoizmie nie mozemy mowic. Wolnosc wcale nie oznacza braku
        obowiazku, czy zobowiazan. Jest to swiadomym ustawieniem siebie w zyciu,
        by, na przyklad, pomagac innym. I co najwazniejsze nie jest wynikiem zwiekszania
        bezpieczenstwa dla samego siebie, co wlasnie zwiazek malzenski ma zaoferowac, a
        co, co podkreslam jeszcze raz, konczy sie ograniczeniem wolnosci.
        Pozdr, Imagine.
        • Gość: Manitra Re: wolnosc to utopia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.03, 18:35
          Gość portalu: Imagine napisał(a):


          I co najwazniejsze nie jest wynikiem zwiekszani
          > a
          > bezpieczenstwa dla samego siebie, co wlasnie zwiazek malzenski ma zaoferowac,
          a
          >
          > co, co podkreslam jeszcze raz, konczy sie ograniczeniem wolnosci.
          > Pozdr, Imagine.

          to moze skupie sie na tym, bo to jest Twoj gl watek - skad u Ciebie ta PEWNOSC,
          ze zwiazek malzenski MA (co u Ciebie brzmi, jak MUSI) na celu oferowac
          dodatkowe poczucie bezpieczenstwa? na czym te teze opierasz?
          • Gość: Imagine Re: wolnosc to utopia IP: *.unl.edu 13.01.03, 18:48
            Gość portalu: Manitra napisał(a):

            > Gość portalu: Imagine napisał(a):
            >
            >
            > I co najwazniejsze nie jest wynikiem zwiekszani
            > > a
            > > bezpieczenstwa dla samego siebie, co wlasnie zwiazek malzenski ma zaoferow
            > ac,
            > a
            > >
            > > co, co podkreslam jeszcze raz, konczy sie ograniczeniem wolnosci.
            > > Pozdr, Imagine.
            >
            > to moze skupie sie na tym, bo to jest Twoj gl watek - skad u Ciebie ta
            PEWNOSC,
            >
            > ze zwiazek malzenski MA (co u Ciebie brzmi, jak MUSI) na celu oferowac
            > dodatkowe poczucie bezpieczenstwa? na czym te teze opierasz?

            Odpowiadam. Po co ludzie buduja sobie dacy nad glowami ? Po co urzedy miejskie
            utrzymuja policje ? Po co masz lodowke w domu, polise ubezpieczeniowa, klodke
            na kierownicy w samochodzie, klucze do mieszkania, po co prowadzisz domowa
            ksiegowosc, po co po co po co........ Po co ludzie gromadzili i gromadza w
            narody, grupy, instytucje ? czy widzisz jakis inny powod niz BEZPIECZENSTWO ?
            czy zwiazek malzenski jest jakims wyjatkiem ? Dlaczego wiec dazysz do niego,
            jesli nie z poczucia zwiekszonego bezpieczenstwa, stabilnosci etc. Zobacz o co
            walcza homoseksualisci. O zwiazek malzenski. Czy Ty myslisz ze im chodzi o
            glejt ze sa ozenienieni. Nie, im chodzi o bezpieczenstwo, ktore zwiazek legalny
            ma im dac, i dla nich samych i jednoczesnie odegnac nieproszonych homofobow,
            ktorym prawo odbierze wiele mozliwosci krytykowania czyjegos stylu zycia.
            Pozdr, Imagine.
    • Gość: dodo Re: Malzenstwo to smierc ... IP: 216.191.157.* 13.01.03, 18:21
      Gość portalu: Imagine napisał(a):

      > dla wolnosci. Poprzez slub kupujemy sobie gwarancje od panstwa, ze teraz,
      > nie my, ale jakas organizacja bedzie stala na strazy naszego zwiazku.
      > Dazenia do bezpieczenstwa ograbilo nas z wolnosci. Wolni jestesmy tylko wtedy,
      > gdy mamy wybor, alternatywe. Zeniac sie, grzebiemy siebie zywcem.
      > Pozdr, Imagine.

      no tak ale to dotyczy wylacznie "instytucji malzenstwa" podpisanej,
      przypieczetowanej, opitej i w ramki oprawionej. jest przeciez jednak cos
      takiego jak "wspolnota ducha", sex, nawet malo-romantyczne przywiazanie, ktore
      juz wolnosci nie ograniczaja a wrecz ja powiekszaja o obszar wspolny z tym kims
      drugim...
      • Gość: Imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 13.01.03, 18:38
        Gość portalu: dodo napisał(a):

        > Gość portalu: Imagine napisał(a):
        >
        > > dla wolnosci. Poprzez slub kupujemy sobie gwarancje od panstwa, ze teraz,
        > > nie my, ale jakas organizacja bedzie stala na strazy naszego zwiazku.
        > > Dazenia do bezpieczenstwa ograbilo nas z wolnosci. Wolni jestesmy tylko wt
        > edy,
        > > gdy mamy wybor, alternatywe. Zeniac sie, grzebiemy siebie zywcem.
        > > Pozdr, Imagine.
        >
        > no tak ale to dotyczy wylacznie "instytucji malzenstwa" podpisanej,
        > przypieczetowanej, opitej i w ramki oprawionej. jest przeciez jednak cos
        > takiego jak "wspolnota ducha", sex, nawet malo-romantyczne przywiazanie,
        ktore
        > juz wolnosci nie ograniczaja a wrecz ja powiekszaja o obszar wspolny z tym
        kims
        >
        > drugim...
        To jest spirytualny zwiazek dodo i masz w tym racje. Ale ilu z nas naprawde w
        czyms takim jest ? jednak, o ile nie jest sie w stanie byc ugruntowanym w swym
        centrum, kazde uczucie wolnosci z drugim czlowiekiem jest iluzja. Necaca moze,
        ale iluzja. Nasze centrum duchowe to jedyne boisko na ktorym mozemy sobie
        udowodnic, kto jest przy pilce.
        Pozdr, Imagine.
    • kamfora Re: Malzenstwo to smierc ... 13.01.03, 18:50
      A mnie się wydaje, że małzeństwo można porównać do barierki
      przy schodach i na balkonie. Ta barierka nie sprawi,
      że nie można będzie zrobić "skoku w bok", czy zeskoku.
      Żadnym zabezpieczeniem 100% nie jest.(Ba, nieraz przy wnoszeniu
      mebli przeszkadza, jak diabli).
      I tak na dobrą sprawę - można się bez niej doskonale obejść.

      A jednak nikt rozsądny nie mówi, że barierka jest bez sensu.
    • Gość: Misiek Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.03, 19:11
      W jednym masz racje. Możesz wsiąść do pociągu i pojechać nawet na koniec
      świata. Tylko że nie dla tego że jesteś wolny, a dlatego że nikogo to nie
      obchodzi. Co może być wspanialszego dla faceta(prawdziwego) niż świadomość że
      jesteś komuś potrzebny,że czyjś byt i szczęście zależy właśnie od ciebie.
      Małżeństwo (partnerskie) wcale nie jest więzieniem, a patrzenie jak dorastają
      twoje dzieci wynagradza wszystkie trudy związane z ich wychowaniem. Wydaje mi
      się że pomyliłeś wolność ze strachem przed odpowiedzialnością. Kiedyś w bloku
      obok mnie mieszkał taki zwolennik wolności. Po śmierci znalezli go dopiero jak
      zaczeło śmierdzieć na klatce schodowej. Mam nadzieje że będziesz miał kogoś kto
      po tobie zapłacze. Pozdrawiam.
      • Gość: Imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 13.01.03, 19:21
        Gość portalu: Misiek napisał(a):

        > W jednym masz racje. Możesz wsiąść do pociągu i pojechać nawet na koniec
        > świata. Tylko że nie dla tego że jesteś wolny, a dlatego że nikogo to nie
        > obchodzi. Co może być wspanialszego dla faceta(prawdziwego) niż świadomość że
        > jesteś komuś potrzebny,że czyjś byt i szczęście zależy właśnie od ciebie.
        > Małżeństwo (partnerskie) wcale nie jest więzieniem, a patrzenie jak dorastają
        > twoje dzieci wynagradza wszystkie trudy związane z ich wychowaniem. Wydaje mi
        > się że pomyliłeś wolność ze strachem przed odpowiedzialnością. Kiedyś w bloku
        > obok mnie mieszkał taki zwolennik wolności. Po śmierci znalezli go dopiero
        jak
        > zaczeło śmierdzieć na klatce schodowej. Mam nadzieje że będziesz miał kogoś
        kto
        >
        > po tobie zapłacze. Pozdrawiam.

        Oto skutki mieszkania w blokach. Niczego nie pomylilem a juz napewno nie
        wolnosci z odpowiedzialnoscia. Jaki byl cel zwarcia zwiazku przez Ciebie ?
        Czy wiesz ?
      • zdzichu-nr1 Re: Malzenstwo to smierc ... 13.01.03, 20:31
        Gość portalu: Misiek napisał(a):

        > Tylko że nie dla tego że jesteś wolny, a dlatego że nikogo to nie
        > obchodzi. Co może być wspanialszego dla faceta(prawdziwego) niż świadomość że
        > jesteś komuś potrzebny,że czyjś byt i szczęście zależy właśnie od ciebie.

        Nie zawsze jest wspaniałe bycie kiścią winogrona, na którym wisi cała masa tych
        małych owocków (żona, teściowa z przyległościami, dzieci etc.).

        Cieszyć powinien fakt, gdy jest się potrzebnym drugiej osobie duchowo, a nie
        tylko materialnie (jak mam większą kasę, automatycznie leci cała masa Pań po to
        by mnie 'uszczęśliwić" i dać ową świadomość, że "jestem im potrzebny" i "ich
        byt i szczęście zależy ode mnie").

        > Małżeństwo (partnerskie) wcale nie jest więzieniem, a patrzenie jak dorastają
        > twoje dzieci wynagradza wszystkie trudy związane z ich wychowaniem.

        Szkoda, że tak często sprawdza się w stosunku do dzieci przysłowie "służ mu
        wiernie, to ci piernie..."

        > Wydaje mi się że pomyliłeś wolność ze strachem przed odpowiedzialnością.
        > Kiedyś w bloku obok mnie mieszkał taki zwolennik wolności. Po śmierci
        > znalezli go dopiero jak zaczeło śmierdzieć na klatce schodowej. Mam nadzieje
        > że będziesz miał kogoś kto po tobie zapłacze. Pozdrawiam.

        A mi się wydaje, że trupowi jest wszystko jedno, czy ktoś po nim płacze, czy
        nie.
        Pzdr. dla Imagine
        • Gość: Imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 13.01.03, 20:54
          zdzichu-nr1 napisał:

          > Gość portalu: Misiek napisał(a):
          >
          > > Tylko że nie dla tego że jesteś wolny, a dlatego że nikogo to nie
          > > obchodzi. Co może być wspanialszego dla faceta(prawdziwego) niż świadomość
          > że
          > > jesteś komuś potrzebny,że czyjś byt i szczęście zależy właśnie od ciebie.
          >
          > Nie zawsze jest wspaniałe bycie kiścią winogrona, na którym wisi cała masa
          tych
          >
          > małych owocków (żona, teściowa z przyległościami, dzieci etc.).
          >
          > Cieszyć powinien fakt, gdy jest się potrzebnym drugiej osobie duchowo, a nie
          > tylko materialnie (jak mam większą kasę, automatycznie leci cała masa Pań po
          to
          >
          > by mnie 'uszczęśliwić" i dać ową świadomość, że "jestem im potrzebny" i "ich
          > byt i szczęście zależy ode mnie").
          >
          > > Małżeństwo (partnerskie) wcale nie jest więzieniem, a patrzenie jak dorast
          > ają
          > > twoje dzieci wynagradza wszystkie trudy związane z ich wychowaniem.
          >
          > Szkoda, że tak często sprawdza się w stosunku do dzieci przysłowie "służ mu
          > wiernie, to ci piernie..."
          >
          > > Wydaje mi się że pomyliłeś wolność ze strachem przed odpowiedzialnością.
          > > Kiedyś w bloku obok mnie mieszkał taki zwolennik wolności. Po śmierci
          > > znalezli go dopiero jak zaczeło śmierdzieć na klatce schodowej. Mam nadzie
          > je
          > > że będziesz miał kogoś kto po tobie zapłacze. Pozdrawiam.
          >
          > A mi się wydaje, że trupowi jest wszystko jedno, czy ktoś po nim płacze, czy
          > nie.
          > Pzdr. dla Imagine
          Dzieki Zdzichu. No, chociaz Ty nie opisujesz swojego bloku. A ja bym chcial by
          po moim odjezdzie do domu (po smierci)wszyscy sie bawili i smiali. I tu nie
          chodziloby o mnie, tylko o tych co zostali na delegacji (zycie to delegacja a
          smierc powrot do domu). I dla ich dobra.
          Pozdr, Imagine.
      • szsz Re: Malzenstwo to smierc ... 14.01.03, 14:37
        Odpowiedzialność nie polega na oglądaniu wzrastających pociech tylko na
        odpowiedzialnym stanowisku wobec nich -tak Cię rozumiem, gdy odczytuję Twoją
        relację co do temetu: śmierci małżeństwa. Ale mam jednak ale. Jak długo można
        zadawalać się oglądaniem obrazków? Małżeństwo to zawarcie przymierza przede
        wszystkim z partnerem/ką, iż będą ze sobą do końca żywota jednego z nich. Nie
        gwarantuje to trwania do końca uczuć pomiędzy nimi. Stąd rodzą się znaki
        zapytania czy ta "instytucja" zniewala? Jak jednak oglądać obrazki gdy kurz na
        nich osiądzie? Tym kurzem nazwałam po trosze zanik uczuć wobec partnerów a
        powstałe w zamian przyzwyczajenie i wygodnictwo (bo którz nam ziółka będzie
        podawał lub kupował pampersy).
        szsz - miło pozdrawiam
    • Gość: gb Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 13.01.03, 19:11
      Ciekawe pytanie ale o wiele bardziej interesujące podejście do tematu. Na
      pytanie odpowiadam aforyzmem;
      "Na rodziny łonie dobrze, lecz niedługo,
      miłość gasnąc płonie na rodziny łonie.
      Nuda cie pochłonie, z pana będziesz sługą.
      Na rodziny łonie dobrze, lecz niedługo"
      Tyle aforyzm ale tak to z nimi bywa, że na dobrą radę zawartą w jednym, mozna
      znależć równie trafne sformułowanie zawarte w innym. Wniosek; nie ma
      uniwersalnych rad ani absolutnych prawd, każdy wybiera dla siebie odpowiednią -
      ma możliwość tego wyboru. A Twoje podejście do wolności i pojmowania
      samotności? Powiedz mi, dlaczego tu jesteś? Cóż warta jest Twoja wolność
      zamknięta w Twoim, sądze, bogatym wnętrzu? Chcesz tu, na tym forum udowodnić
      sobie, że masz rację? W jakim celu? Przecież jesteś wolny i nie potrzebujesz
      jako taki potwierdzenia. A jeżeli potrafisz myśleć w takim stopniu, w jakim
      pragniesz wolności lub braku jej ograniczenia, to wiesz, że posiadasz ją do
      tego momentu, w którym nie zjawi się ktoś, kto udowodni Ci, że jej nie masz.
      Tego ja sie tutaj nauczyłam, Pozdrawiam Cię serdecznie :-)
      • Gość: Imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 13.01.03, 19:29
        Gość portalu: gb napisał(a):

        > Ciekawe pytanie ale o wiele bardziej interesujące podejście do tematu. Na
        > pytanie odpowiadam aforyzmem;
        > "Na rodziny łonie dobrze, lecz niedługo,
        > miłość gasnąc płonie na rodziny łonie.
        > Nuda cie pochłonie, z pana będziesz sługą.
        > Na rodziny łonie dobrze, lecz niedługo"
        > Tyle aforyzm ale tak to z nimi bywa, że na dobrą radę zawartą w jednym, mozna
        > znależć równie trafne sformułowanie zawarte w innym. Wniosek; nie ma
        > uniwersalnych rad ani absolutnych prawd, każdy wybiera dla siebie
        odpowiednią -
        > ma możliwość tego wyboru. A Twoje podejście do wolności i pojmowania
        > samotności? Powiedz mi, dlaczego tu jesteś? Cóż warta jest Twoja wolność
        > zamknięta w Twoim, sądze, bogatym wnętrzu? Chcesz tu, na tym forum udowodnić
        > sobie, że masz rację? W jakim celu? Przecież jesteś wolny i nie potrzebujesz
        > jako taki potwierdzenia. A jeżeli potrafisz myśleć w takim stopniu, w jakim
        > pragniesz wolności lub braku jej ograniczenia, to wiesz, że posiadasz ją do
        > tego momentu, w którym nie zjawi się ktoś, kto udowodni Ci, że jej nie masz.
        > Tego ja sie tutaj nauczyłam, Pozdrawiam Cię serdecznie :-)
        Odwzajemniam pozdrowienia. Po co tu jestem ? By prowokowac do myslenia.
        Coz warta jest moja wolnosc, zamknieta w bogatym wnetrzu ? Moje wnetrze jest
        puste, i mam nadzieje ze wiesz o jaka pustke mi chodzi. Dlatego wlasnie czuje
        sie wolnym. Czy chce tu na forum udowodnic sobie, ze mam racje ? Nie, juz sobie
        to dawno udowodnilem, a forum traktuje jako FORUM do wymiany mysli. Mam kilka
        przykladow na to ze niektorym cos moja obecnosc pomogla. I tu i na forum
        Depresja. Nie pojawi sie nikt kto mi "wypowie" moja wolnosc, gdyz moja wolnosc
        nie mieszka w tym wymiarze. I znow mam nadzieje, ze wiesz o czym mowie.
        Pozdr, Imagine.
        • Gość: gb Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 13.01.03, 19:41
          Jestes silny, chyba to słowo najtrafniej Cie okresla.
          • Gość: Imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 13.01.03, 19:54
            Gość portalu: gb napisał(a):

            > Jestes silny, chyba to słowo najtrafniej Cie okresla.
            Nie lubie tego slowa "silny". Jestem wlasnie gietki, nie raz na zawsze ulepiony
            wedlug jakichs tam przepisow, zasad, regul, norm czy czegokolwiek. W taoizmie
            jednak gietkosc ma wieksza wartosc niz nieugietosc. Mowia, ze drzewa, silne i
            wzniosle pokona byle jaka wichura, a zdzblo trawy nie "legnie" podczas tej
            samej aury. Cos w tym jest, czy nie ?
            Pozdr, Imagine.
          • Gość: Wenus Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.lodz.dialog.net.pl 13.01.03, 20:02
            Moze raczej w depresji od dawna....... nie znam Cie Imagine, ale juz widze twoj
            birthchart....... Saturn (ew. Pluton) uszkadza Slonce albo Ksiezyc przy dosc
            silnym Uranie jednoczesnie...... przepraszam za ten zargon - "bawie" sie
            astrologia troche - efekt? To co piszesz, a zwlaszcza sposob w jaki to robisz.

            P.S. W zasadzie sie nie dziwie - osoby z otwarta natura duchowa maja bardzo
            trudno - zwlaszcza w Stanach.....

            pozdrawiam
            • Gość: Imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 13.01.03, 20:09
              Gość portalu: Wenus napisał(a):

              > Moze raczej w depresji od dawna....... nie znam Cie Imagine, ale juz widze
              twoj
              >
              > birthchart....... Saturn (ew. Pluton) uszkadza Slonce albo Ksiezyc przy dosc
              > silnym Uranie jednoczesnie...... przepraszam za ten zargon - "bawie" sie
              > astrologia troche - efekt? To co piszesz, a zwlaszcza sposob w jaki to robisz.
              >
              > P.S. W zasadzie sie nie dziwie - osoby z otwarta natura duchowa maja bardzo
              > trudno - zwlaszcza w Stanach.....
              >
              > pozdrawiam
              Jak przestaniesz sie bawic astrologia (to nie jest do zabawy, to nie material
              dla "Przyjaciolki")daj mi znac. A jakbys chciala naprawde poznac co to jest
              duchowosc, to zapraszam do Stanow. Pomylilas osobe o "wytwornym potrzebach
              kulinarnych" z osoba o otwartej naturze duchowej.
              Pozdr, Imagine.
              • Gość: Wenus Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.lodz.dialog.net.pl 13.01.03, 20:34
                Gość portalu: Imagine napisał(a):

                > Jak przestaniesz sie bawic astrologia (to nie jest do zabawy, to nie
                material
                > dla "Przyjaciolki")daj mi znac. A jakbys chciala naprawde poznac co to jest
                > duchowosc, to zapraszam do Stanow. Pomylilas osobe o "wytwornym potrzebach
                > kulinarnych" z osoba o otwartej naturze duchowej.
                > Pozdr, Imagine.

                Oj, Imagine, Ty sie wcale na zartach nie znasz! :-)))))) Ja specjalnie uzylam
                slowa bawie w cudzyslowiu, bo wiedzialam, ze Cie sprowokuje i ze mi zaraz
                zasolisz argument, ze to NIE ZABAWA!!! :-))))))) Jakze latwo przewidziec
                ludzkie reakcje!

                No wiec, drogi Imagine, ja STUDIUJE astrologie - teraz lepiej? :-) I jesli
                odwiedze Stany, to z pewnoscia bede konytnuowac te studia wlasnie, bo akurat w
                Stanach to nikogo nie dziwi i chwala im za to (Stanom ma sie rozumiec):-)

                Jednak Uran mocny bardzo...... a jak mocny Uran to mocne EGO, a jak mocne EGO
                to cos nie teges z ta duchowoscia......

                P.S. Tak apropos: "nie jestes osoba o wytwornych potrzebach kulinarnych"? Co
                wiec jadasz? Hamburgery, frytki, chipsy i popijasz coca colą? :-) Czy to aby
                nie szkodzi twej otwartej naturze duchowej? ;-)

                pozdrawiam

                • Gość: imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 13.01.03, 20:37
                  Gość portalu: Wenus napisał(a):

                  > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                  >
                  > > Jak przestaniesz sie bawic astrologia (to nie jest do zabawy, to nie
                  > material
                  > > dla "Przyjaciolki")daj mi znac. A jakbys chciala naprawde poznac co to jes
                  > t
                  > > duchowosc, to zapraszam do Stanow. Pomylilas osobe o "wytwornym potrzebach
                  >
                  > > kulinarnych" z osoba o otwartej naturze duchowej.
                  > > Pozdr, Imagine.
                  >
                  > Oj, Imagine, Ty sie wcale na zartach nie znasz! :-)))))) Ja specjalnie uzylam
                  > slowa bawie w cudzyslowiu, bo wiedzialam, ze Cie sprowokuje i ze mi zaraz
                  > zasolisz argument, ze to NIE ZABAWA!!! :-))))))) Jakze latwo przewidziec
                  > ludzkie reakcje!
                  >
                  > No wiec, drogi Imagine, ja STUDIUJE astrologie - teraz lepiej? :-) I jesli
                  > odwiedze Stany, to z pewnoscia bede konytnuowac te studia wlasnie, bo akurat
                  w
                  > Stanach to nikogo nie dziwi i chwala im za to (Stanom ma sie rozumiec):-)
                  >
                  > Jednak Uran mocny bardzo...... a jak mocny Uran to mocne EGO, a jak mocne EGO
                  > to cos nie teges z ta duchowoscia......
                  >
                  > P.S. Tak apropos: "nie jestes osoba o wytwornych potrzebach kulinarnych"? Co
                  > wiec jadasz? Hamburgery, frytki, chipsy i popijasz coca colą? :-) Czy to aby
                  > nie szkodzi twej otwartej naturze duchowej? ;-)
                  >
                  > pozdrawiam
                  >
                  Nie jadam wogole tych rzeczy. jak zjedziesz, daj mi znac. Wyjde na dworzec.
                  Pozdr, Imagine.
                  • Gość: Wenus Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.lodz.dialog.net.pl 13.01.03, 20:45
                    Gość portalu: imagine napisał(a):

                    > Nie jadam wogole tych rzeczy. jak zjedziesz, daj mi znac. Wyjde na dworzec.
                    > Pozdr, Imagine.

                    Uwazaj, Imagine, bom gotowa to zapamietac, potraktowac serio i pozniej zarzucic
                    Ci nieslownosc, jak bedziesz sie staral wylgac! :-)))))))))))))


            • Gość: gb Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 13.01.03, 20:10
              Witam Łódż, czyżby zjednoczenie sił. To niesportowe zachowanie.:)
              • Gość: Wenus Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.lodz.dialog.net.pl 13.01.03, 20:38
                Gb, don't worry z tym niesporotwym zachowaniem - przeca to nie olimpiada - tu
                wszyscy wygrywaja.....dla siebie! :-)

                pozdrawiam z Lodzi
                • Gość: gb Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 14.01.03, 19:15
                  Masz rację. Pozdrawia też łodzianka.
        • Gość: gb Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 13.01.03, 19:54
          Cofam to, co powiedziałam wyżej. Twoja wolność jest jednak dyskusyjna, chcesz
          być rozumiany.
          • Gość: Imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 13.01.03, 20:03
            Gość portalu: gb napisał(a):

            > Cofam to, co powiedziałam wyżej. Twoja wolność jest jednak dyskusyjna, chcesz
            > być rozumiany.
            Dobrze ze cofasz. Juz to wytlumaczylem, dlaczego nie lubie takich okreslen.
            Nie rouzmiesz mnie jednak. Nie pisze (juz od ponad dwoch lat) na tym forum, by
            wzniecic czyjes zrozumienie mnie samego, nie szukam poplecznikow, ani
            przeciwnikow. Obojetne mi jest czy uznasz moje pisanie za sensowne czy nie, gdyz
            Ty czy pan X nie zmienia nic w moim przekonaniu. Raczej, jesli juz chcesz
            wiedziec, pisze dla przekonania sie, jak dalece UMYSL ludzki dokonal
            spustoszcenia w nasz samych. Jak gleboko rozumiemy takie standarty jak MILOSC,
            WOLNOSC, SAMOTNOSC, BOG, RELIGIA, SWIADOMOSC itp. itd. Jasnym jest, ze cieszy
            mnie zawsze ktos, kto jest otwarty na poznanie, kto reprezentuje juz jakis
            poziom zrozumienia, lecz nie ma to dla mnie zadnego znaczenia, gdyz ja nie
            szukam wsparcia od jakiejs grupy czy chocby jednostki.
            Pozdr, Imagine.
            • Gość: gb Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 13.01.03, 20:08
              Spokojnie, szanuję Twoją niezależność. Zwróciłam po prostu uwagę na to, że w
              odpowiedzi do mnie dwukrotnie użyłeś sformułowania "mam nadzieję, że
              rozumiesz..." To oczywiście nic nie znaczy, takie spostrzeżenie. Uśmiechnij
              sie. :-)
              • Gość: Imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 13.01.03, 20:41
                Gość portalu: gb napisał(a):

                > Spokojnie, szanuję Twoją niezależność. Zwróciłam po prostu uwagę na to, że w
                > odpowiedzi do mnie dwukrotnie użyłeś sformułowania "mam nadzieję, że
                > rozumiesz..." To oczywiście nic nie znaczy, takie spostrzeżenie. Uśmiechnij
                > sie. :-)
                Sorry. Trudno jest przewidziec, co kto rozumie pod pojeciem "puste wnetrze".
                stad moje asekuracyjne wejscie z "mam nadzieje".
                Pozdr, Imagine.
            • Gość: gb Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 14.01.03, 20:12
              Powtórnie przeczytałam to, co napisałes wczoraj i dotarło do mnie, że pół roku
              temu z wielką beztroska i ufnością a także z bardzo podobnymi poglądami do
              Twoich, przekonana o swojej niezależności, zaczęłam korzystac z internetu. I
              teraz wydaje mi się to, co mnie spotkało dość zabawne ale dostałam nieżle
              popalic. Podejścia do życia nie zmieniłam ale do ludzi zdecydowanie staram się
              przekonać, a przede wszystkim sporo wzięłam dla siebie i niekoniecznie
              dlatego, że ktoś mi chciał to ofiarować. I może to świadczy o mojej głupocie
              ale wróciła moja beztroska i ufność. Czy to ma sens?
    • joanna_1 Re: Malzenstwo to smierc ... 13.01.03, 21:38
      Cóż dla mnie małżenstwo to własnie wolność, otwartość. To przede wszystkim
      wymiana energii, ukierunkowanie tej energii na coś pożytecznego, to wspólne
      kreowanie, to ciągla kataliza projektów, działań, czegokolwiek.
      To mozliwość duchowego przenikania się wzajemnie, uzupełniania, wzmacniania
      tego co ciut słabe, oslabiania tego co ciut za mocne.
      Slowem - małzenstwo jest dla mnie swoistą homeostazą duetu dwojga ludzi i
      każdego z osobna.
      • Gość: Imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 13.01.03, 21:45
        joanna_1 napisała:

        > Cóż dla mnie małżenstwo to własnie wolność, otwartość. To przede wszystkim
        > wymiana energii, ukierunkowanie tej energii na coś pożytecznego, to wspólne
        > kreowanie, to ciągla kataliza projektów, działań, czegokolwiek.
        > To mozliwość duchowego przenikania się wzajemnie, uzupełniania, wzmacniania
        > tego co ciut słabe, oslabiania tego co ciut za mocne.
        > Slowem - małzenstwo jest dla mnie swoistą homeostazą duetu dwojga ludzi i
        > każdego z osobna.
        Pieknie. Dla 90 procent ludzi tak jednak nie jest. I ja o nich mowie, Tobie
        nie zabraniajac zyc pelnia.
        Pozdr, Imagine.
      • farsa Re: Malzenstwo to smierc ... 14.01.03, 11:25
        joanna_1 napisała:

        > Cóż dla mnie małżenstwo to własnie wolność, otwartość. To przede wszystkim
        > wymiana energii, ukierunkowanie tej energii na coś pożytecznego, to wspólne
        > kreowanie, to ciągla kataliza projektów, działań, czegokolwiek.
        > To mozliwość duchowego przenikania się wzajemnie, uzupełniania, wzmacniania
        > tego co ciut słabe, oslabiania tego co ciut za mocne.
        > Slowem - małzenstwo jest dla mnie swoistą homeostazą duetu dwojga ludzi i
        > każdego z osobna.


        przepraszam, a jesteś żoną? czy może Twoja wizja małżeństwa jest tylko wizją,
        hm, raczej fantazją?
        a jeśli jesteś żoną - jaki masz staż?
        a jeśli masz długi staż - w jaki sposób osiągasz powyższy ideał i realizację
        fantazji "in real"?
        • Gość: Imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 14.01.03, 15:22
          farsa napisała:

          > joanna_1 napisała:
          >
          > > Cóż dla mnie małżenstwo to własnie wolność, otwartość. To przede wszystkim
          >
          > > wymiana energii, ukierunkowanie tej energii na coś pożytecznego, to wspóln
          > e
          > > kreowanie, to ciągla kataliza projektów, działań, czegokolwiek.
          > > To mozliwość duchowego przenikania się wzajemnie, uzupełniania, wzmacniani
          > a
          > > tego co ciut słabe, oslabiania tego co ciut za mocne.
          > > Slowem - małzenstwo jest dla mnie swoistą homeostazą duetu dwojga ludzi i
          > > każdego z osobna.
          >
          >
          > przepraszam, a jesteś żoną? czy może Twoja wizja małżeństwa jest tylko wizją,
          > hm, raczej fantazją?
          > a jeśli jesteś żoną - jaki masz staż?
          > a jeśli masz długi staż - w jaki sposób osiągasz powyższy ideał i realizację
          > fantazji "in real"?
          >
          >
          Chyba sie nie doczekasz na odpowiedz.
          Pozdr, Imagine.
          • joanna_1 do Imagine 14.01.03, 17:37
            Oj Imagine, Imagine...
            Internet dla nas, a nie my dla internetu.
            Ale rozumiem skąd taka własnie twoja reakcja.

            PS
            Wkrótce wychodzę na trening, żeby nie było że się migam od udzielenia
            odpowiedzi.
        • joanna_1 Re: Malzenstwo to smierc ... 14.01.03, 17:34
          iiihaha - pytania są tendencyjne ;)

          A tak na poważnie to:
          Nie przepraszaj, jestem żoną od wielu lat. Więc moja wizja nie jest tylko
          wizją, a kopalnią moich wniosków na podstawie wielu kopalnianych doswiadczeń
          własnych, obserwacji relacji innych ludzi, konsekwencją obserwacji poczynań
          rodziców i płynąca z tego niechęć o wytrwałości stachanowca do niepowielania
          negatywnych wzorców, a powielania tego co dobre.
          Po drugie moje małżeństwo nie dąży do ideału, a do plastyczności, płynności,
          giętkości wzajemnych relacji, pojęcie bardziej adekwatne to związek harmonijny -
          warunek konieczny niezbędny: każdy powinien być szczęsliwy. Celem jest wspólne
          generowanie dobra, setki razy juz to sygnalizowałam na forum, zabierając głos w
          przeróznych watkach. Podstawą dla takiego harmonijnego życia jest dla mnie
          otwartość szeroko rozumiana: a to na odmienne zainteresowania, a to
          niekonwencjonalne pomysły,a to na miejsce dla przyjażni każdego zwłaszcza tych
          o przeciwnych płciach, bo to one często sa postrzegane jako źródła konfliktów.
          Nie ma u mnie miejsca praktycznie na zakazy, nakazy, terytorializm. Zawsze
          staramy sie poznać motywy naszych działań, poznać genezę stanów emocjonalnych,
          staramy się patrzeć na świat oczmi partnera=małzonka, o wiele łatwiej zrozumieć
          wówczas i stan ducha, przewidziec jego reakcje. Kolejny warunek konieczny do
          takich zabiegów: otwartość umysłu, analityczne myslenie, nie patrzenie przez
          pryzmat własnej krzywdy.
          Najłatwiej jest przeciez podlegać impulsom, nieprzemyslanym reakcjom, powodowac
          się emocjami, trudniej pomysleć, przebaczyć , starac się zrozumieć.Najłatwiej
          zrezygnować, bo to nie wymaga od nas pracy, trudniej pracę tą zacząć właśnie od
          siebie.
          Nie ma u mnie sztywnych podziałow ról: naprawiam samochód, ukladam w mieszkaniu
          kafelki jesli tylko mogę tym pomóc to po prostu to robie i tyle, bez żadnych
          filozofii.
          Taki stan małzeństwa wypracowywalismy latami. I jest nam dobrze.
          Oboje wnosimy, oboje szanujemy swoja odrębność, przenikamy się naszymi
          pomysłami, zainteresowaniami, mimo iz stanowimy inne profile zawodowe, krótko
          mówiąc, świetnie się ze soba bawimy.
          To wszystko tytułem telegraficznego skrótu.
          Jesli nadal kwalifikujesz to jako fantazję, cóż, Twoja sprawa, zapraszam do
          reala.
          Każdemu jego raj.
          • Gość: Imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 14.01.03, 17:44
            joanna_1 napisała:

            > iiihaha - pytania są tendencyjne ;)
            >
            > A tak na poważnie to:
            > Nie przepraszaj, jestem żoną od wielu lat. Więc moja wizja nie jest tylko
            > wizją, a kopalnią moich wniosków na podstawie wielu kopalnianych doswiadczeń
            > własnych, obserwacji relacji innych ludzi, konsekwencją obserwacji poczynań
            > rodziców i płynąca z tego niechęć o wytrwałości stachanowca do niepowielania
            > negatywnych wzorców, a powielania tego co dobre.
            > Po drugie moje małżeństwo nie dąży do ideału, a do plastyczności, płynności,
            > giętkości wzajemnych relacji, pojęcie bardziej adekwatne to związek
            harmonijny
            > -
            > warunek konieczny niezbędny: każdy powinien być szczęsliwy. Celem jest
            wspólne
            >
            > generowanie dobra, setki razy juz to sygnalizowałam na forum, zabierając głos
            w
            >
            > przeróznych watkach. Podstawą dla takiego harmonijnego życia jest dla mnie
            > otwartość szeroko rozumiana: a to na odmienne zainteresowania, a to
            > niekonwencjonalne pomysły,a to na miejsce dla przyjażni każdego zwłaszcza
            tych
            > o przeciwnych płciach, bo to one często sa postrzegane jako źródła
            konfliktów.
            > Nie ma u mnie miejsca praktycznie na zakazy, nakazy, terytorializm. Zawsze
            > staramy sie poznać motywy naszych działań, poznać genezę stanów
            emocjonalnych,
            > staramy się patrzeć na świat oczmi partnera=małzonka, o wiele łatwiej
            zrozumieć
            >
            > wówczas i stan ducha, przewidziec jego reakcje. Kolejny warunek konieczny do
            > takich zabiegów: otwartość umysłu, analityczne myslenie, nie patrzenie przez
            > pryzmat własnej krzywdy.
            > Najłatwiej jest przeciez podlegać impulsom, nieprzemyslanym reakcjom,
            powodowac
            >
            > się emocjami, trudniej pomysleć, przebaczyć , starac się zrozumieć.Najłatwiej
            > zrezygnować, bo to nie wymaga od nas pracy, trudniej pracę tą zacząć właśnie
            od
            >
            > siebie.
            > Nie ma u mnie sztywnych podziałow ról: naprawiam samochód, ukladam w
            mieszkaniu
            >
            > kafelki jesli tylko mogę tym pomóc to po prostu to robie i tyle, bez żadnych
            > filozofii.
            > Taki stan małzeństwa wypracowywalismy latami. I jest nam dobrze.
            > Oboje wnosimy, oboje szanujemy swoja odrębność, przenikamy się naszymi
            > pomysłami, zainteresowaniami, mimo iz stanowimy inne profile zawodowe, krótko
            > mówiąc, świetnie się ze soba bawimy.
            > To wszystko tytułem telegraficznego skrótu.
            > Jesli nadal kwalifikujesz to jako fantazję, cóż, Twoja sprawa, zapraszam do
            > reala.
            > Każdemu jego raj.
            Ja Ciebie slucham Joasiu, to tak jakbym sluchal najedzonego, co to nie potrafi
            zrozumiec tych co z glodu piszcza. Jesli na twoim osiedlu dzieci dostaja cieple
            buleczki na drugie sniadanie i koszyk malin na podwieczorek, to niech Ci to nie
            przysloni faktu, ze 20 tysiecy dzieci dziennie umiera z glodu. I ja o tych
            wlasnie dzieciach chce mowic w tym poscie.
            Pozdr, Imagine.
            • joanna_1 Re: Malzenstwo to smierc ... 14.01.03, 17:57
              Chcesz narzucic autorytarnie pogląd, ze w małzenstwie koniecznie trzeba byc
              zniewolonym, ograniczonym, uwiazanym... Ja wyłamalam sie z pewnej konwencji.
              I twierdzę, że wcale tak nie musi byc! Że mozna wypracowac stan pomiedzy tym
              zdrowym egoizmem a zrozumieniem człowieka tak waznego dla nas, przeciez sami go
              wybralismy na zyciowego partnera.
              W innych watkach Ty wyrazasz swój brak szacunku dla bezrobotnych i Ty pierwszy
              rzucasz cegłóweczkami i to bez zaprawy! Gdzie więc Twoje poczucie empatii sie
              wtedy kryje? Empatię swoja wyrazasz zazwyczaj w kwestiach, ktore Ciebie
              bezposrednio dotyczą.
              • Gość: Imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 14.01.03, 18:02
                joanna_1 napisała:

                > Chcesz narzucic autorytarnie pogląd, ze w małzenstwie koniecznie trzeba byc
                > zniewolonym, ograniczonym, uwiazanym... Ja wyłamalam sie z pewnej konwencji.
                > I twierdzę, że wcale tak nie musi byc! Że mozna wypracowac stan pomiedzy tym
                > zdrowym egoizmem a zrozumieniem człowieka tak waznego dla nas, przeciez sami
                go
                >
                > wybralismy na zyciowego partnera.
                > W innych watkach Ty wyrazasz swój brak szacunku dla bezrobotnych i Ty
                pierwszy
                > rzucasz cegłóweczkami i to bez zaprawy! Gdzie więc Twoje poczucie empatii sie
                > wtedy kryje? Empatię swoja wyrazasz zazwyczaj w kwestiach, ktore Ciebie
                > bezposrednio dotyczą.
                Gdzie jest ten brak szacunku dla bezrobotnych ? Pokaz mi ten urywek.
                Joasiu, ja nie powiedzialem, ze w malzenstwie TRZEBA byc zniewolonym, ja
                powiedzialem, ze Tak to wlasnie wyglada. Nigdzie nie powiedzialem, ze nie ma z
                tego wyjscia. Moja wypowiedz to fotografia, to przekroj tego co widze, nie
                tylko, a moze nie przede wszystkim, u siebie.
                Pozdr, Imagine.
                • joanna_1 Re: Malzenstwo to smierc ... 14.01.03, 18:23
                  Pierwsze dwie Twoje wypowiedzi w wątku " jak mężczyźni przezywaja brak pracy",
                  nie sa raczej dowodem chęci zrozumienia problemu.
                  Jesli twoje intencje byly faktycznie inne, to ok, nie zrozumialam - jestem
                  zdolna inaczej wobec powyzszego. Nie zamierzam się tu licytowac na tego typu
                  argumenty.

                  Fotografia - malowanie swiatłem.
                  Tylko jakie swiatło, jakiej barwy ciepłej? zimnej?
                  Chodzi o to , że te barwy sie zwykle uzupełniają tworząc obraz.
                  Każdy ma swoja paletę barw, każdy ma swoje narzędzia, na swój sposob
                  interpretuje obraz. A swój warsztat nalezy doskonalić, a nie sie zatrzymywac,
                  kto sie zatrzymuje ten się cofa zarazem.
                  • Gość: Imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 14.01.03, 18:29
                    joanna_1 napisała:

                    > Pierwsze dwie Twoje wypowiedzi w wątku " jak mężczyźni przezywaja brak
                    pracy",
                    > nie sa raczej dowodem chęci zrozumienia problemu.
                    > Jesli twoje intencje byly faktycznie inne, to ok, nie zrozumialam - jestem
                    > zdolna inaczej wobec powyzszego. Nie zamierzam się tu licytowac na tego typu
                    > argumenty.
                    >
                    > Fotografia - malowanie swiatłem.
                    > Tylko jakie swiatło, jakiej barwy ciepłej? zimnej?
                    > Chodzi o to , że te barwy sie zwykle uzupełniają tworząc obraz.
                    > Każdy ma swoja paletę barw, każdy ma swoje narzędzia, na swój sposob
                    > interpretuje obraz. A swój warsztat nalezy doskonalić, a nie sie zatrzymywac,
                    > kto sie zatrzymuje ten się cofa zarazem.
                    No pieknie, twoja dusza jest juz na takim etapie rozwoju, ze zadnego Imagine
                    nie potrzebuje. Joasia, podpowiedz mi co ze byc motywem do mojej kolekcji
                    pocztowek. Tylko cos oryginalnego. Cos co idzie poprzez kraje, czasy itp.
                    Pozdr, Imagine.
                    • joanna_1 Re: Malzenstwo to smierc ... 14.01.03, 18:39
                      Potrzebuję, od paru dni ćwiczę przeponę :-)
                      O widokówkach tez myslałam byłam...tyle że widokówki tego nie oddadzą, bardziej
                      właśnie zdjęcia..
                      Ludzie oddający sie pracy lub czynności i ich naturalny sposób bycia,
                      uchwycenie ich zaangażowania w ową czynność.
                      Niesamowita czystość obrazu.
                      • Gość: Imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 14.01.03, 18:45
                        joanna_1 napisała:

                        > Potrzebuję, od paru dni ćwiczę przeponę :-)
                        > O widokówkach tez myslałam byłam...tyle że widokówki tego nie oddadzą,
                        bardziej
                        >
                        > właśnie zdjęcia..
                        > Ludzie oddający sie pracy lub czynności i ich naturalny sposób bycia,
                        > uchwycenie ich zaangażowania w ową czynność.
                        > Niesamowita czystość obrazu.
                        Opowiedz mi cos wiecej o tym "mysleniu bywaniu" o pocztowkach. To dobry temat
                        o tych ludziach. I cwicz przepone.
                        Imagine.
          • farsa Re: Malzenstwo to smierc ... 14.01.03, 19:07
            joanna_1 napisała:

            > iiihaha - pytania są tendencyjne ;)

            chciałam to samo powiedzieć o Twojej fantazji. ograniczę się do wypowiedzenia
            chęci, nie werbalizując jej.

            >
            > A tak na poważnie to:
            > Nie przepraszaj, jestem żoną od wielu lat. Więc moja wizja nie jest tylko
            > wizją, a kopalnią moich wniosków na podstawie wielu kopalnianych doswiadczeń
            > własnych, obserwacji relacji innych ludzi, konsekwencją obserwacji poczynań
            > rodziców i płynąca z tego niechęć o wytrwałości stachanowca do niepowielania
            > negatywnych wzorców, a powielania tego co dobre.

            zatem masz podejście kopalniane do "instytucji", by nie powiedzieć -
            "archeologiczne".
            cieszy mnie jednak fakt, iż swoje wnioski opierasz na doświadczeniu.
            ja swoje pytania również wywodzę z doświadczenia, więc pojmij, że Twoje wizje
            [które wizjami nie są] i Twoje fantazje [które również fantazjami nie są],
            przeze mnie są za takie uznawane.


            > Po drugie moje małżeństwo nie dąży do ideału, do plastyczności, płynności,
            > giętkości wzajemnych relacji, pojęcie bardziej adekwatne to związek
            harmonijny - warunek konieczny niezbędny: każdy powinien być szczęsliwy. Celem
            jest wspólne generowanie dobra, setki razy juz to sygnalizowałam na forum,
            zabierając głos w przeróznych watkach. Podstawą dla takiego harmonijnego życia
            jest dla mnie
            > otwartość szeroko rozumiana: a to na odmienne zainteresowania, a to
            > niekonwencjonalne pomysły,a to na miejsce dla przyjażni każdego zwłaszcza
            tych
            > o przeciwnych płciach, bo to one często sa postrzegane jako źródła
            konfliktów.
            > Nie ma u mnie miejsca praktycznie na zakazy, nakazy, terytorializm. Zawsze
            > staramy sie poznać motywy naszych działań, poznać genezę stanów
            emocjonalnych,
            > staramy się patrzeć na świat oczmi partnera=małzonka, o wiele łatwiej
            zrozumieć
            >
            > wówczas i stan ducha, przewidziec jego reakcje. Kolejny warunek konieczny do
            > takich zabiegów: otwartość umysłu, analityczne myslenie, nie patrzenie przez
            > pryzmat własnej krzywdy.
            > Najłatwiej jest przeciez podlegać impulsom, nieprzemyslanym reakcjom,
            powodowac
            >
            > się emocjami, trudniej pomysleć, przebaczyć , starac się zrozumieć.Najłatwiej
            > zrezygnować, bo to nie wymaga od nas pracy, trudniej pracę tą zacząć właśnie
            od
            >
            > siebie.

            uff, przebrnęłam przez to wypracowanie młodego psychologa. mam wrażenie, że
            czytałam studencki skrypt pt. "o szczęsliwych małżeństwach. sztuka komunikacji
            i nie tylko czyli jak osiągnąć szczęscie tam, gdzie nie zawsze można je
            osiągnąć".
            brakuje mi w tym zycia.
            prawdy.
            istoty.
            wybacz, ale to, co piszesz jest podręcznikowe, spójne teoretycznie. pokaż mi,
            jak w praktyce załatwiacie problemy.
            powiedz mi, jak reagujesz na nie sprzątniętą łazienkę, na rzucone przy łóżku
            skarpety.
            pewnie powiesz, że sama sprzątasz i cała reszta Cię nie denerwuje.
            no cóż.


            > Nie ma u mnie sztywnych podziałow ról: naprawiam samochód, ukladam w
            mieszkaniu
            >
            > kafelki jesli tylko mogę tym pomóc to po prostu to robie i tyle, bez żadnych
            > filozofii.

            a kobietą-koniem juz jesteś...
            a mąż gotuje?
            myje kafelki?
            prasuje białe bluzki na Twoje wyjścia do pracy?
            względem jasności:
            nie jestem za podziałem ról.
            ale nie jestem za tym, żeby kobieta była asem od wszystkiego.
            mam - jak wyżej - teorię kobiety-konia. kiedyś udowodniłam małżonkowi, że
            potrafię wiele. skończyło się to tym, że malowałam mieszkanie w siódmym
            miesiącu ciąży...

            > Taki stan małzeństwa wypracowywalismy latami. I jest nam dobrze.

            cieszę się.

            > Oboje wnosimy, oboje szanujemy swoja odrębność, przenikamy się naszymi
            > pomysłami,

            to przenikanie, telepatia kreatywności... przestań... bo nie wierzę...

            >zainteresowaniami, mimo iz stanowimy inne profile zawodowe, krótko
            > mówiąc, świetnie się ze soba bawimy.

            jak długo? powiedz mi, jak długo juz się ze sobą "bawicie"?

            > To wszystko tytułem telegraficznego skrótu.

            > Jesli nadal kwalifikujesz to jako fantazję, cóż, Twoja sprawa, zapraszam do
            > reala.
            > Każdemu jego raj.

            owszem, kwalifikuję jako fantazję mocno zainteresowanej domową psychologią
            autorki. a może to fantazja według mnie? w istocie. to tylko fantazja według
            mnie.
            każdemu jego prawda.
            • Gość: Imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 14.01.03, 19:17
              farsa napisała:

              > joanna_1 napisała:
              >
              > > iiihaha - pytania są tendencyjne ;)
              >
              > chciałam to samo powiedzieć o Twojej fantazji. ograniczę się do wypowiedzenia
              > chęci, nie werbalizując jej.
              >
              > >
              > > A tak na poważnie to:
              > > Nie przepraszaj, jestem żoną od wielu lat. Więc moja wizja nie jest tylko
              > > wizją, a kopalnią moich wniosków na podstawie wielu kopalnianych doswiadcz
              > eń
              > > własnych, obserwacji relacji innych ludzi, konsekwencją obserwacji poczyna
              > ń
              > > rodziców i płynąca z tego niechęć o wytrwałości stachanowca do niepowiela
              > nia
              > > negatywnych wzorców, a powielania tego co dobre.
              >
              > zatem masz podejście kopalniane do "instytucji", by nie powiedzieć -
              > "archeologiczne".
              > cieszy mnie jednak fakt, iż swoje wnioski opierasz na doświadczeniu.
              > ja swoje pytania również wywodzę z doświadczenia, więc pojmij, że Twoje wizje
              > [które wizjami nie są] i Twoje fantazje [które również fantazjami nie są],
              > przeze mnie są za takie uznawane.
              >
              >
              > > Po drugie moje małżeństwo nie dąży do ideału, do plastyczności, płynności
              > ,
              > > giętkości wzajemnych relacji, pojęcie bardziej adekwatne to związek
              > harmonijny - warunek konieczny niezbędny: każdy powinien być szczęsliwy.
              Celem
              > jest wspólne generowanie dobra, setki razy juz to sygnalizowałam na forum,
              > zabierając głos w przeróznych watkach. Podstawą dla takiego harmonijnego
              życia
              > jest dla mnie
              > > otwartość szeroko rozumiana: a to na odmienne zainteresowania, a to
              > > niekonwencjonalne pomysły,a to na miejsce dla przyjażni każdego zwłaszcza
              > tych
              > > o przeciwnych płciach, bo to one często sa postrzegane jako źródła
              > konfliktów.
              > > Nie ma u mnie miejsca praktycznie na zakazy, nakazy, terytorializm. Zawsze
              >
              > > staramy sie poznać motywy naszych działań, poznać genezę stanów
              > emocjonalnych,
              > > staramy się patrzeć na świat oczmi partnera=małzonka, o wiele łatwiej
              > zrozumieć
              > >
              > > wówczas i stan ducha, przewidziec jego reakcje. Kolejny warunek konieczny
              > do
              > > takich zabiegów: otwartość umysłu, analityczne myslenie, nie patrzenie pr
              > zez
              > > pryzmat własnej krzywdy.
              > > Najłatwiej jest przeciez podlegać impulsom, nieprzemyslanym reakcjom,
              > powodowac
              > >
              > > się emocjami, trudniej pomysleć, przebaczyć , starac się zrozumieć.Najłatw
              > iej
              > > zrezygnować, bo to nie wymaga od nas pracy, trudniej pracę tą zacząć właśn
              > ie
              > od
              > >
              > > siebie.
              >
              > uff, przebrnęłam przez to wypracowanie młodego psychologa. mam wrażenie, że
              > czytałam studencki skrypt pt. "o szczęsliwych małżeństwach. sztuka
              komunikacji
              > i nie tylko czyli jak osiągnąć szczęscie tam, gdzie nie zawsze można je
              > osiągnąć".
              > brakuje mi w tym zycia.
              > prawdy.
              > istoty.
              > wybacz, ale to, co piszesz jest podręcznikowe, spójne teoretycznie. pokaż mi,
              > jak w praktyce załatwiacie problemy.
              > powiedz mi, jak reagujesz na nie sprzątniętą łazienkę, na rzucone przy łóżku
              > skarpety.
              > pewnie powiesz, że sama sprzątasz i cała reszta Cię nie denerwuje.
              > no cóż.
              >
              >
              > > Nie ma u mnie sztywnych podziałow ról: naprawiam samochód, ukladam w
              > mieszkaniu
              > >
              > > kafelki jesli tylko mogę tym pomóc to po prostu to robie i tyle, bez żadny
              > ch
              > > filozofii.
              >
              > a kobietą-koniem juz jesteś...
              > a mąż gotuje?
              > myje kafelki?
              > prasuje białe bluzki na Twoje wyjścia do pracy?
              > względem jasności:
              > nie jestem za podziałem ról.
              > ale nie jestem za tym, żeby kobieta była asem od wszystkiego.
              > mam - jak wyżej - teorię kobiety-konia. kiedyś udowodniłam małżonkowi, że
              > potrafię wiele. skończyło się to tym, że malowałam mieszkanie w siódmym
              > miesiącu ciąży...
              >
              > > Taki stan małzeństwa wypracowywalismy latami. I jest nam dobrze.
              >
              > cieszę się.
              >
              > > Oboje wnosimy, oboje szanujemy swoja odrębność, przenikamy się naszymi
              > > pomysłami,
              >
              > to przenikanie, telepatia kreatywności... przestań... bo nie wierzę...
              >
              > >zainteresowaniami, mimo iz stanowimy inne profile zawodowe, krótko
              > > mówiąc, świetnie się ze soba bawimy.
              >
              > jak długo? powiedz mi, jak długo juz się ze sobą "bawicie"?
              >
              > > To wszystko tytułem telegraficznego skrótu.
              >
              > > Jesli nadal kwalifikujesz to jako fantazję, cóż, Twoja sprawa, zapraszam d
              > o
              > > reala.
              > > Każdemu jego raj.
              >
              > owszem, kwalifikuję jako fantazję mocno zainteresowanej domową psychologią
              > autorki. a może to fantazja według mnie? w istocie. to tylko fantazja według
              > mnie.
              > każdemu jego prawda.
              >
              >
              Ostra osa z Ciebie. Moze Ty mi podpowiesz, jakie pocztowki zbierac. To tak dla
              relaksu.
              Pozdr, Imagine.
              • farsa Re: Malzenstwo to smierc ... 14.01.03, 19:49
                Gość portalu: Imagine napisał(a):


                > Ostra osa z Ciebie. Moze Ty mi podpowiesz, jakie pocztowki zbierac. To tak
                dla
                >
                > relaksu.
                > Pozdr, Imagine.

                z osami?
                • Gość: Lolek Re: IMAGINE IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.01.03, 20:00
                  Małżeństwo to była moja decyzja, w wolności, po rozpatrzeniu różnych
                  alternatyw. Czytam twoje posty od czasu do czasu w różnych wątkach. Wymyślasz
                  przed komputerem różne pseudo-intelektualne problemy. Fe...
                  • Gość: Imagine Re: IMAGINE IP: *.unl.edu 14.01.03, 20:03
                    Gość portalu: Lolek napisał(a):

                    > Małżeństwo to była moja decyzja, w wolności, po rozpatrzeniu różnych
                    > alternatyw. Czytam twoje posty od czasu do czasu w różnych wątkach. Wymyślasz
                    > przed komputerem różne pseudo-intelektualne problemy. Fe...

                    Lolek, co Ty, na zartach sie nie znasz ?
                    PS. Od jak dlugo sie szpiegostwem zajmujesz ? Czy to moze tradycja rodzinna ?
                    Pozdrawiam goraco, Imagine.
                    • Gość: Lolek Re: IMAGINE IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.01.03, 20:20
                      Gość portalu: Imagine napisał(a):

                      > Lolek, co Ty, na zartach sie nie znasz ?
                      > PS. Od jak dlugo sie szpiegostwem zajmujesz ? Czy to moze tradycja rodzinna ?

                      No właśnie. Cały Twój styl. O jakim szpiegostwie mówisz? Czytam i pisze czasem
                      na forum, to wszystko, mam pamięc, myślę itd., nie denerwuj się, chodź odważnie
                      środkiem chodnika, spokojnie...
                      A od mojej rodziny się odwal. Jako polityk wpasowałbyś się idealnie z Twoją
                      retoryką w tradycje politykowania w naszym kraju, słowa, słowa, słowa...
                      Zastanów się lepiej co było pierwsze - jajko czy kura. To
                      dopiero "intelektualny" problem. Pa...
                      • Gość: Imagine Re: IMAGINE IP: *.unl.edu 14.01.03, 21:26
                        Gość portalu: Lolek napisał(a):

                        > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                        >
                        > > Lolek, co Ty, na zartach sie nie znasz ?
                        > > PS. Od jak dlugo sie szpiegostwem zajmujesz ? Czy to moze tradycja rodzinn
                        > a ?
                        >
                        > No właśnie. Cały Twój styl. O jakim szpiegostwie mówisz? Czytam i pisze
                        czasem
                        > na forum, to wszystko, mam pamięc, myślę itd., nie denerwuj się, chodź
                        odważnie
                        >
                        > środkiem chodnika, spokojnie...
                        > A od mojej rodziny się odwal. Jako polityk wpasowałbyś się idealnie z Twoją
                        > retoryką w tradycje politykowania w naszym kraju, słowa, słowa, słowa...
                        > Zastanów się lepiej co było pierwsze - jajko czy kura. To
                        > dopiero "intelektualny" problem. Pa...

                        A wiesz przynajmniej dlaczego tak Ci wskoczylem na pukiel ? Bo nie za bardzo
                        lubie klientow, takich przyczajonych, sledzacych wypowiedzi innych tylko po to,
                        by potem zebrac do kupy to wszystko i orzec, ze: ja to cie znam z wielu miejsc
                        i generalnie piszesz bzdety. Lolek, jak masz cos do powiedzenia, to wal na zywo,
                        nic nie trzymaj i nie czaj sie. Kazdy robi bledy i jakbym tak analizowal czyjes
                        wypowiedzi jak ty, to wszedzie doszukalbym sie niedorzecznosci. Forum to
                        mowienie a nie zbieranie obrazkow o kims, by mu przyciac potem.
                        Pozdr, Imagine.
                        • Gość: Lolek Re: IMAGINE - BEZ PRZESADY IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.01.03, 23:16
                          > A wiesz przynajmniej dlaczego tak Ci wskoczylem na pukiel ? Bo nie za bardzo
                          > lubie klientow, takich przyczajonych, sledzacych wypowiedzi innych tylko po
                          to,
                          > by potem zebrac do kupy to wszystko i orzec, ze: ja to cie znam z wielu miejsc
                          > i generalnie piszesz bzdety. Lolek, jak masz cos do powiedzenia, to wal na
                          zywo
                          > ,
                          > nic nie trzymaj i nie czaj sie. Kazdy robi bledy i jakbym tak analizowal
                          czyjes
                          >
                          > wypowiedzi jak ty, to wszedzie doszukalbym sie niedorzecznosci. Forum to
                          > mowienie a nie zbieranie obrazkow o kims, by mu przyciac potem.
                          > Pozdr, Imagine.

                          Człowieku, nie przyczajam się na Ciebie, nie śledzę Cię, nie denerwuj się. Po
                          prostu Cię kojarzę, znam po Twoich wypowiedziach, tak jak kilkanaście innych
                          stałych bywalców tego forum. Mam swoje zdanie o ludziach, których znam, Ty nie?
                          A Ciebie znam z forum. Tyle. Nic nie analizowałem, nie zbierałem danych. Nie
                          czaiłem się bynajmniej, aby Ci przyciąć. Nie jesteś kolego kimś wyjątkowym, na
                          którego skierowałem wszystkie swoje światła i śledzę, śledzę, śledzę... Śmiech
                          mnie ogarnia, może jesteś Napoleonem? Wow...
                          • Gość: Imagine Re: IMAGINE - BEZ PRZESADY IP: *.unl.edu 14.01.03, 23:32
                            No dobra. Grabula na zgode ?
                            • Gość: Lolek Re: IMAGINE - BEZ PRZESADY IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.01.03, 21:53
                              Gość portalu: Imagine napisał(a):
                              > No dobra. Grabula na zgode ?

                              OK
                • Gość: Imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 14.01.03, 20:01
                  farsa napisała:

                  > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                  >
                  >
                  > > Ostra osa z Ciebie. Moze Ty mi podpowiesz, jakie pocztowki zbierac. To ta
                  > k
                  > dla
                  > >
                  > > relaksu.
                  > > Pozdr, Imagine.
                  >
                  > z osami?
                  > Jak znajdziesz taka pocztowke, to kupie ja od Ciebie. Nie zartuje. Osa
                  w roli glownej. oto plan. Jak juz ja zdobedziesz, zeskanuj ja, daj mi znac,
                  ja Ci podam moj email, wyslesz mi to zdjecie zeskanowane, zobacze, wycenia i
                  powiem Ci ile jestem gotow. Pasuje ? Tylko bez numerow, to ma byc pocztowka.
                  Pozdr, Imagine.
                  • Gość: ullla Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.client.attbi.com 14.01.03, 21:46
                    .... smierc ,WIEZIENIE ,nicosc -tylko dlaczego zaczelam sie nad tym zastanawiac
                    "po pierwszej PRZEPUSTCE" .Wczesniej tak nie bylo ,nie przeszkadzalo
                    mi....szlag trafi...nic mi nie przeszkadzalo (moze tylko bolalo).Czy to milosc
                    odeszla ....? chyba sie starzeje...
                  • farsa Re: Malzenstwo to smierc ... 14.01.03, 22:07
                    Gość portalu: Imagine napisał(a):


                    > Jak znajdziesz taka pocztowke, to kupie ja od Ciebie.

                    nie musze szukac. mam. nie sprzedam. oddam.

                    > Nie zartuje. Osa
                    > w roli glownej. oto plan.

                    jaki plan?

                    > Jak juz ja zdobedziesz, zeskanuj ja, daj mi znac,
                    > ja Ci podam moj email, wyslesz mi to zdjecie zeskanowane, zobacze, wycenia i
                    > powiem Ci ile jestem gotow. Pasuje ? Tylko bez numerow, to ma byc pocztowka.

                    jestem śmiertelnie poważną osą z przerwą na święto Trzech Króli.
                    na Twój adres czekam pod swoim adreseem - jak wyzej: farsa@gazeta.pl
                    reszta nie ma znaczenia.
                    ani skanowanie, ani wycenianie, ani gotówki, na które jesteś gotów.
                    po prostu osa jest.
                    osa osinowa z gniazdem w osice.

                    > Pozdr, Imagine.
                    • Gość: Imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 14.01.03, 22:23
                      farsa napisała:

                      > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                      >
                      >
                      > > Jak znajdziesz taka pocztowke, to kupie ja od Ciebie.
                      >
                      > nie musze szukac. mam. nie sprzedam. oddam.
                      >
                      > > Nie zartuje. Osa
                      > > w roli glownej. oto plan.
                      >
                      > jaki plan?
                      >
                      > > Jak juz ja zdobedziesz, zeskanuj ja, daj mi znac,
                      > > ja Ci podam moj email, wyslesz mi to zdjecie zeskanowane, zobacze, wycenia
                      > i
                      > > powiem Ci ile jestem gotow. Pasuje ? Tylko bez numerow, to ma byc pocztowk
                      > a.
                      >
                      > jestem śmiertelnie poważną osą z przerwą na święto Trzech Króli.
                      > na Twój adres czekam pod swoim adreseem - jak wyzej: farsa@gazeta.pl
                      > reszta nie ma znaczenia.
                      > ani skanowanie, ani wycenianie, ani gotówki, na które jesteś gotów.
                      > po prostu osa jest.
                      > osa osinowa z gniazdem w osice.
                      >
                      > > Pozdr, Imagine.
                      >
                      >
                      OK, moj adres w twojej skrzynce juz siedzi. czekam na ose.
                      Pozdr, Imagine.
                • Gość: Wenus Smierc to raczej zbytni intelektualizm.... IP: *.lodz.dialog.net.pl 15.01.03, 00:51
                  Ostra osa powiadasz Imagine? Alez farsa to doskonale oddala! Zgadzam sie z nia
                  w 100%! Nie mam nic do kolezanki Joanny, ma swoje zycie malzenskie - super
                  poukladane, idealne, az dech w piersi zapiera - od razu zaznaczam, ze nikomu
                  niczego nie zazdroszcze! - ale jak czytam ta jej wypowiedz, a raczej strasznie
                  zawily naukowy wywod to az mi sie robi niedobrze! Brak tu naturalnosci, zycia,
                  prawdy - jeno sztucznosc nad sztucznosci..... Chyba kolezance lewa polkula zbyt
                  intensywnie pracuje, bo jakies to zbyt logiczne, mechaniczne...... a szkoda, bo
                  mozna tak wiele powiedziec nie silac sie na intelektualizm, i co wazniejsze,
                  predzej to trafi pod strzechy, bo glupio kolezanka nie mowi! :-)

                  pozdrawiam serdecznie


                  • maly.ksiaze Intelektualna farsa? 15.01.03, 02:44
                    Gość portalu: Wenus napisał(a):

                    > Ostra osa powiadasz Imagine? Alez farsa to doskonale
                    oddala!

                    Być może. Choć napisanie 25 linii tekstu tylko po to, aby
                    napisać 'nie zgadzam się z Tobą' to klasyczny overkill.
                    Słowotok. Nie to, żebym trawił łatwo homeostazy i inne
                    słowa kwieciste, ale oczekiwanie od Joanny, aby spełniała
                    swój własny ideał - to przesada. Do ideału się dąży, ale
                    osiągnąć go nie sposób.

                    Pozdrawiam,

                    mk.

                    PS. Cynizm to tylko pozór...
                    • farsa Re: Intelektualna farsa? 15.01.03, 10:25
                      maly.ksiaze napisał:

                      > Gość portalu: Wenus napisał(a):
                      >
                      > > Ostra osa powiadasz Imagine? Alez farsa to doskonale
                      > oddala!
                      >
                      > Być może. Choć napisanie 25 linii tekstu tylko po to, aby
                      > napisać 'nie zgadzam się z Tobą' to klasyczny overkill.

                      można napisać : nie zgadzam się z Tobą.
                      najprościej - systemem sześciolataka lub kobiety napiętnowanej chwilowym PMSem.

                      > Słowotok. Nie to, żebym trawił łatwo homeostazy i inne
                      > słowa kwieciste, ale oczekiwanie od Joanny, aby spełniała
                      > swój własny ideał - to przesada. Do ideału się dąży, ale
                      > osiągnąć go nie sposób.


                      miły, mały książe. od rzeczonej joanny nie oczekuję, aby spełniała własny
                      ideał. nie zauważyłeś w "słowotoku" prostych pytań o zwykłe, codzienne życie, a
                      nie o realizację ideału? poza tym sama joanna pisze:

                      > >Po drugie moje małżeństwo nie dąży do ideału, do plastyczności, płynności,
                      > >giętkości wzajemnych relacji [vide post joanny; etc. ciach]

                      tyle względem ustalania faktów.
                      w jaki sposób osiąga ideał, o którym pisze, skoro do niego nie dąży? to zresztą
                      nie ma znaczenia. jak stwierdziła joanna: każdemu jego raj.

                      zastanów się, zanim zarzucisz intelektualna farsę.
                      równie dobrze mogłabym zapytać cię czy powodem twoich personalnych wycieczek
                      względem "overkilla" [który w tej przestrzeni potrafi mmieć znacznie
                      ostrzejszą, znacznie perfidniejszą formę]była wyschnięta studnia, przywiędła
                      róża, baobaba korzenie megalityczne, a może złe humorki liska [koty w głowie i
                      muchy w nosie], który przestał uprawiać intelektualne farse, mówiąe wcześniej
                      ślicznie o oswajaniu, przywiązaniu i przyjaźni.
                      dość refutacji.
                      • maly.ksiaze Re: Intelektualna farsa? 15.01.03, 14:29
                        farsa napisała:

                        > zastanów się, zanim zarzucisz intelektualna farsę.
                        > równie dobrze mogłabym zapytać cię czy powodem twoich
                        personalnych wycieczek
                        > względem "overkilla" [który w tej przestrzeni potrafi
                        mmieć znacznie
                        'Overkill' oznacza zwykle użycie środków
                        nieproporcjonalnych do celów. Chyba, że Twoim celem było
                        sprawienie, aby Joanna poczuła się głupio. Jeśli nie to
                        wiedz, że każdą opinię można zaszufladkować, pisząc
                        'referat młodej studentki psychologii', 'wypracowanie
                        natchnionej małolaty' czy podobne - i z tego nic nie
                        wynika. Oszczędziłem Ci takich rzeczy. Doceń to.

                        Dobra, dość o tym. Miło mi było, pozdrawiam,

                        mk.
    • Gość: sama_prawda nie wiedzilem ze imagie jest taki stukniety. IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 15.01.03, 05:49
      pustak ten co sie zowie imagie
      piszacy o wielkich stanach medytacji,
      nadswiadomosci, podswiadomosci
      SWADOMIE WYBRAL ROLE I D I O T Y ZEBY SIE niby wykazac
      ale czym
      to proste calkowita pustota.
      to mi nawet pasuje do niego/ do niej
      medytuje taki imagie nad stanem wspozycia z innymi ludzi
      gdzie trzeba sie wykazac odpowiedzialnoscia
      i co widzimy - PUSTKA - PUSTKA W JEGO UMYSLE
      tak wielka jak kosmos.
      To tak w wielkim skrocie.
      Ty to jestes w pierszym wcieleniu
      tak na pozomie rozwiju duchowego amenby.
      Podsluchanie wiadomosci na tematy medytacji pesychologi
      czy innych nie osnacza ze sie to wiedze rozumie i pomuje.
      ----------------
      szkoda mi czasu na pisanie jakiej kolwiek widomosci
      do takiej ameby umyslowej = imagine

      sama prawda

      Gość portalu: Imagine napisał(a):

      > dla wolnosci. Poprzez slub kupujemy sobie gwarancje od
      panstwa, ze teraz,
      > nie my, ale jakas organizacja bedzie stala na strazy
      naszego zwiazku.
      > Dazenia do bezpieczenstwa ograbilo nas z wolnosci.
      Wolni jestesmy tylko wtedy,
      > gdy mamy wybor, alternatywe. Zeniac sie, grzebiemy
      siebie zywcem.
      > Pozdr, Imagine.
    • Gość: sofia Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.244.85.166.Dial1.Washington2.Level3.net 15.01.03, 15:04
      Gość portalu: Imagine napisał(a):

      > dla wolnosci. Poprzez slub kupujemy sobie gwarancje od panstwa, ze teraz,
      > nie my, ale jakas organizacja bedzie stala na strazy naszego zwiazku.
      > Dazenia do bezpieczenstwa ograbilo nas z wolnosci. Wolni jestesmy tylko wtedy,
      > gdy mamy wybor, alternatywe. Zeniac sie, grzebiemy siebie zywcem.
      > Pozdr, Imagine.

      Czy wolnosc rzeczywiscie mozna zdefiniowac jako mozliwosc wyboru, istnienie
      alternatywy? Czy wolnosc pojeta jako moznosc robienia tego cos sie chce (wsiasc
      do pociagu byle jakiego i tak dalej) w ogole istnieje? Czyz nie ogranicza Cie
      wiek, plec, narodowosc, poglady, jezyk, rodzina, doswiadczenia, pieniadze,
      filozofie, ksiazki, mysli, wyksztalcenie, historia, geografia, plan miasta,
      rozklad jazdy etc etc? Dlaczego wlasnie malzenstwo sobie wybrales na morderce?

      Ja czuje sie BARDZIEJ wolna w malzenstwie niz kiedy bylam sama - uwolnilam sie
      od wielu egoizmow probujac budowac zycie w drugim czlowiekiem.

      A tak na marginesie, to nie rozumiem Twojego nieco faszystwowskiego (wybacz,
      ale tak to odbieram) tonu - czy to ma byc prowokacja obliczona na to zeby
      ludzie brali udzial w forum (jak widac po mnie, to skuteczna, hi hi) czy Ty
      naprawde wierzysz ze masz jakas misje niesienia kaganka mniaj oswieconym
      smiertelnikom?
    • Gość: Uczen Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.pool.mediaWays.net 15.01.03, 22:01
      Gość portalu: Imagine napisał(a):

      > dla wolnosci. Poprzez slub kupujemy sobie gwarancje od panstwa, ze teraz,
      > nie my, ale jakas organizacja bedzie stala na strazy naszego zwiazku.
      > Dazenia do bezpieczenstwa ograbilo nas z wolnosci. Wolni jestesmy tylko
      wtedy,
      > gdy mamy wybor, alternatywe. Zeniac sie, grzebiemy siebie zywcem.
      > Pozdr, Imagine.
      Tak myslac i robiac nastepny krok zobaczysz ze to jeszcze nic, moga ci odebrac
      nawet iluzje. Wtedy albo te bsdury olejesz albo zglupiejesz.
      • Gość: Imagine Re: Malzenstwo to smierc ... IP: *.unl.edu 15.01.03, 22:19
        Zapraszam do USA. Iluzje znikaja jedne po drugiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka