antek.w1970
07.06.06, 14:46
Witam,
chciałbym, żeby ktoś z boku obiektywnie spojrzał na moją sytuację.
Odszedłem od żony 5 lat temu. Było wiele problemów, których nie potrafiliśmy
wspólnie rozwiązać. Zarzucałem żonie egoizm i brak zainteresowania moją osbą.
Moze w pewnym sensie wynikało to z zazdrości, żona jest bardzo ładną kobieta,
do tego atrakcyją, z własnym zdaniem, bardzo inteligentną z wysokim poczuciem
wartości. Żona z kolei zatrzucała mi zbytnie zainteresowanie sprawami innych
i zaniedbywanie domu, co było zgodne z prawdą.
Nie zdradzałem żony, odszedłem, poznałem kobietę, która wydała mi się
zupełnie inna. Wszystko co było na nie brała na siebie, żeby załagodzić.
Podobało mi sie to do momentu, w któtce przestało...
Może podswiadomie liczyłem na to, że żona zacznie wyrażać większe
zainteresowanie moja osoba jak odejde.
Nie straciliśmy kontaktu, mamy syna, który obecnie ma 13 lat.
Postanowiłem porozmawiać szczerze z żoną, co nas poróżniło. Żona na zarzut
egoizmu odpowiedziała, że robiła to dla mnie, żeby zawsze byc w moich oczach
atrakcyjną a w tym momencie wszystko co robi, robi dla naszego syna i dla
siebie. Po moim odejsciu czas przeznaczyła na podniesienie kwalifikacji,
jeszcze bardziej zaangazowała się w wychowanie dziecka, zmieniła otoczenie.
Przyznam, że patrze na to wszystko z odrobiną zazdrości, nie wiem co robić,
nie chce nikogo krzywdzić.
Nie będe nic wiecej o sobie pisał, chciałbym przeczytać kilka obiektywnych
opinii i w miare mozliwości i chęci sugestii.