Dodaj do ulubionych

Po czasie...

07.06.06, 14:46
Witam,
chciałbym, żeby ktoś z boku obiektywnie spojrzał na moją sytuację.
Odszedłem od żony 5 lat temu. Było wiele problemów, których nie potrafiliśmy
wspólnie rozwiązać. Zarzucałem żonie egoizm i brak zainteresowania moją osbą.
Moze w pewnym sensie wynikało to z zazdrości, żona jest bardzo ładną kobieta,
do tego atrakcyją, z własnym zdaniem, bardzo inteligentną z wysokim poczuciem
wartości. Żona z kolei zatrzucała mi zbytnie zainteresowanie sprawami innych
i zaniedbywanie domu, co było zgodne z prawdą.
Nie zdradzałem żony, odszedłem, poznałem kobietę, która wydała mi się
zupełnie inna. Wszystko co było na nie brała na siebie, żeby załagodzić.
Podobało mi sie to do momentu, w któtce przestało...
Może podswiadomie liczyłem na to, że żona zacznie wyrażać większe
zainteresowanie moja osoba jak odejde.
Nie straciliśmy kontaktu, mamy syna, który obecnie ma 13 lat.

Postanowiłem porozmawiać szczerze z żoną, co nas poróżniło. Żona na zarzut
egoizmu odpowiedziała, że robiła to dla mnie, żeby zawsze byc w moich oczach
atrakcyjną a w tym momencie wszystko co robi, robi dla naszego syna i dla
siebie. Po moim odejsciu czas przeznaczyła na podniesienie kwalifikacji,
jeszcze bardziej zaangazowała się w wychowanie dziecka, zmieniła otoczenie.

Przyznam, że patrze na to wszystko z odrobiną zazdrości, nie wiem co robić,
nie chce nikogo krzywdzić.

Nie będe nic wiecej o sobie pisał, chciałbym przeczytać kilka obiektywnych
opinii i w miare mozliwości i chęci sugestii.
Obserwuj wątek
    • paco_lopez Re: Po czasie... 07.06.06, 15:51
      no cóż. troszkę sie sfrajerowałeś. ale zrobiłes to tak niewinnie i naiwnie, że
      aż bym ci buziaka dał w czoło. machnij ręką na baby i idź z kumplami obejrzeć
      mecz.
    • witch-witch Re: Z tego co piszesz wygląda,że nie dorastasz 07.06.06, 18:35
      żonie. Poza tym zazdroscisz...tam gdzie jest zazdrość o życiowe sukcesy
      parnera/ki nie ma miłosci.Zamiast się cieszyć kobietą piekną i inteligentna i
      jej sukcesami, pozwoliłeś swoim niedowartościowaniem zniszczyć swój związek,
      zamiast uczyć się tego co pozytywne. Bęąc z taką kobietą musisz jej conajmniej
      dorównać. Widzisz ona ambitna wzieła się za dokształcanie! A ty jak ten
      niedopieszczony Kazio, szukałes pocieszenia w ramoinach innej, której też w
      sumie nie umiesz uszanować jako człowieka. Wiesz co facet, ty zostań w życiu
      sam i PRACUJ nad sobą i swoimi słabościami. Twoja była żona lepiej sobie daje
      zapewne radę bez ciebie, a jezeli spotka mężczyznę to życzę jej takiego, który
      ją doceni i uszanuje za inteligencje i tym kim jest jako osoba i jako równy
      partner.lepiej jak się jej tam nie będziesz w życiu plątał i mieszał....
    • annais_annais Re: Po czasie... 08.06.06, 21:48
      Poznałam takiego typa, jak Ty, oj poznałam. W sumie zupełnie przez przypadek,
      przeprowadzając wywiad środowiskowy na temat jednej osoby...
      Wiem, co to znaczy, jak mąż odchodzi, jak znajduje sobie kogoś innego. W
      związku z tym niszcze każdą, dla której mężczyzni porzucili żony czy swoje
      kobiety.
      Co zrobiłam? Postanowiłam poznać bliżej tego typa i jego drugą połówkę, która
      zbudowała swoje szczęście na cudzym nieszczęściu. Nawet udało mi sie zyskać jej
      sympatię, stałam sie w pewnym sensie powierniczką jej tajemnic.
      Jego poznalam jeszcze bliżej, miałam warunki- jedno dziecko zabrał mąż i sie
      wyprowadził, starsze dziecko zobowiązali się wychować moi rodzice, żebym
      spokojnie mogła sobie życie ułożyć. Zaczął do mnie przyjeżdżać, no i wiadomo co
      było. Zaimponowałam mu startując z pozycji silnej kobiety.
      Co było najzabawniesze? W czasie, gdy gość jechał do mnie czy już u mnie był,
      gąska potrafiła do mnie dzwonić, żaląc się, że jej mężczyzna się zmienił, że
      mało czasu z nią spędza.... ja odpowiadałam, że jej bardzo współczuje i
      rozumiem.
      Tak załatwiam takie typy
      • shachar Re: Po czasie... 08.06.06, 22:48
        no chlopaki, skonczyly sie dobre czasy :))))
        • annais_annais Re: Po czasie... 08.06.06, 23:23
          Olał mnie, powiedział, że jednak nie będziemy się spotykać. Teraz mu dopiero
          pokaże!
    • cosmopszczolka Re: Po czasie... 10.06.06, 15:13
      Myśle ze takich emocjonalnie niedojrzałych facetów powinno sie jakos znakować
      aby nie wyrządzali krzywdy kobietom a te aby wiedziały z kim mają do
      czynienia.Szukają nie wiedza sami czego rujnując zycie innym, zonie, dziecku.
      Niedowartościowani zamiast cieszyc sie i pomagac ładnej i inteligentnej zonie
      to fundują kobiecie traumatyczne przezycia.Takiemu jednemu tez poswieciłam
      wszystko i dla naszego wspólnego dobra kształciłam sie i tyrałam. A on wiecznie
      niezadowolony az w najtrudniejszym dla mnie momencie odszedł nie wyjasniając
      niczego i kłamiąc w żywe oczy....Małzenstwo to nie piaskownica. Trzeba było
      myslec 5 lat temu!!
    • sarka_farka Re: Po czasie... 10.06.06, 16:42
      oj antek, namotales porzadnie! Nie znam sprawy dokladnie, bo sam temat uciales
      chcac obiektywnej oceny na podstawie, tego co napisales - na ten moment wiec,
      nic bardziej celnego ponad to co witch-witch i cosmopszczolka - nie napisze.
      Zgadzam sie z nimi w 100%!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka