Dodaj do ulubionych

czy moge oczekiwac, tego ze...

25.10.01, 10:09
czy moge oczekiwac, ze mezczyna zaakceptuje mnie taka jaką jestem? Jestem
atrakcyjna kobieta, jednak nie do konca zadowolona z wlasnej figury. Byloby
idealnie, gdybym wazyla jakies 5kg mniej. Drazni mnie gdy mezczyna mowi
mi: "powinnas schudnac" Nie chce byc czyjas wizytowka, kobieta ktorą moze sie
pochwalic kolegom. Uwazam ze mam cos wiecej do zaoferowania niz ladna buzia i
cialo. Tyle ze mezczyzni kieruja sie przede wszytskim wygladem. Ale czy
oczekiwanie pelnej akceptacji nie jest zbyt naiwne? Moze zamiast tego powinnam
sie wziac za siebie.
Obserwuj wątek
    • alka_xx Re: czy moge oczekiwac, tego ze... 25.10.01, 10:16
      woman napisał(a):

      > czy moge oczekiwac

      Tak, mozesz oczekiwac.

      >Moze ... powinnam sie wziac za siebie.

      Tak, powinnas sie wziac za siebie.

      alka
    • mariposa Re: czy moge oczekiwac, tego ze... 25.10.01, 10:16

      jak by mi facet powiedzial, ze mam schudnac, to bym mu wyrzucila przez okno
      jego najnowsza motorole z kondolencjami utracenia jedynej komorki!
    • Gość: deska Re: czy moge oczekiwac, tego ze... IP: *.pl 25.10.01, 10:17
      Woman, nie wydziwiaj! Spójrz na siebie raz jeszcze..Czyż nie pretty woman? Jak
      Ci jakiś tupeciarz powie, że powinnaś się za siebie wziąć, to Ty się weż..i
      spakuj. Kobiety, bez paniki, nasi mężczyżni też nie są wszyscy boscy. A jak
      jakiś chce mieć kobietę-wizytówkę, to i tak pewnie częściej skorzysta z agencji
      towarzyskiej.
      Pozdrowionka
      • mariposa i przestan 25.10.01, 10:26
        przestan czytac debilne ksiazki wmawiajace wszystkim, ze kobieta wazaca 56 kg i
        wypijajaca 4 jednostki alkoholu dziennie (tramwaj dla tego kto zgadnie ile to
        naprawde jest w przeliczeniu na piwo) jest spasionym potworem skazanym na
        staropanienstwo do konca swiata.
        • Gość: soso Mariposo! jednostka to prosta sprawa IP: 195.41.66.* 25.10.01, 11:37

          Wiem o czym myslisz piszac te rzeczy o 4 jednostkach alkocholu na dzien (wg
          mnie to chyba chodzi o 2 dla kobiety i 3 dla mezczyzny jako mieszczace sie w
          granicach). W reklamach jest najczesciej rozbicie na tydzien: 14/21 odpowiednio
          kobieta i mezczyzna. Jak jestes ponizej to nie grozi Ci alkoholizm!
          Jednostka to:
          1 piwo - 5% alkoholu i 0.33-0.5 litra
          1 kieliszek wina - 11-15% i 0.1-0.15 litra
          1 kieliszeczek wodki - 40% i 0.025 litra

          To oczywiscie przyblizenie bo rozna wage ciala mamy, rozne sa procenty w piwie,
          winie czy czyms mocniejszym. Poza tym nie polecam wypicia swej normy
          tygodniowej za jednym razem. Grozi smiercia lub kalectwem :-)

          pzdrw serdecznie

          soso
          • Gość: kwieto Re: Mariposo! jednostka to prosta sprawa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.01, 12:08
            Pilem kiedys takiego drinka: Rum (80%) + lod zrobiony z wodki (40%). Ciekawe
            ile to mialo jednostek?
          • Gość: mariposa wygrales tramwaj!!!! IP: 195.94.213.* 25.10.01, 17:00

            mam ich tu w moim miescie kilka, bo jedna z ulic nazywa sie tak jak ja i tam
            jest petla tramwajowa i kilka jezdzi po miescie z moim nazwiskiem na czole,
            wiec chyba naleza do rodziny.

            mozesz sobie wybrac kolor!
          • Gość: renka Re: soso , kto wymyslil te norme? IP: *.sympatico.ca 26.10.01, 07:07
            odbiegam moze od tematu, ale alkoholizm lezy mi blizej.2 kieliszki wodki
            dziennie dla kobiety, albo 3 dla mezczyzny, toz to alkoholizm, a nie norma!
    • Gość: onnanohi Tak IP: 213.17.193.* 25.10.01, 10:24
      Tak, możesz oczekiwać, że mężczyzna zaakceptuje Cię całkowicie. Nie wiem, czy
      taka odpowiedź coś ci da - tak jest w moim przypadku. Też często myślałam o
      tym, żeby inaczej się ubierać, może schudnąć itd. Ale nie robiłam tego
      wszystkiego, bo nie robiłabym tego dla siebie, lecz dla innych. Ja przecież
      lubię siebie taką jaką jestem! No i nadszedł ten dzień, kiedy spotkałam mojego
      obecnego męża i ... zaakceptował wszystko to, o czym myślałam, że może się
      innym nie podobać. Nie jestem jednak idealistką i nie wierzę w to, że każdy
      człowiek spotka swoją połówkę. Niestety to nie prawda - znam wiele samotnych
      osób. Ale tak sobie myślę, że najważniejsze to wiedzieć o ile możemy się
      zmienić (wygląd, zachowanie itd.) aby "dopasować się", przypodobać a jednak nie
      zacząć udawać kogoś innego. NP.: Jeżeli zapuściłabym włosy do pasa, schudła 20
      kg i zaczęła chodzić na szpilach - może spodobałabym się jakiemuś, ale ... czy
      On spodobałby się mi? I czy tp na pewno wciąż JA?
      Pozdrawiam Cię i trzymam za Ciebie kciuki!
    • Gość: kwieto Re: czy moge oczekiwac, tego ze... IP: *.ipartners.pl 25.10.01, 10:30
      Powaznie on tak powiedzial? Zebys schudla? Kretyn jakis...

      Powiedzmy ze sie poswiecisz (coz za obrzydliwe slowo) dla niego i schudniesz
      Potem on sobie zazyczy
      15 centymetrowych szpilek
      Zlotych lancuchow
      Czerwonych szponow
      Sniadan do lozka
      Wlosow do ziemi
      Kolczyka w nosie, pepku, jezyku...

      I nadal sie bedziesz zmieniac tylko po to aby jemu sprawic przyjemnosc?
      A powiedz mi - gdzie w tym miejscu sa Twoje potrzeby? Bo mi jakos umknely...
    • Gość: orange Re: czy moge oczekiwac, tego ze... IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.01, 10:44

      Rozumiem, że kobiety wybierając „jego” fascynują się wszystkim tylko nie
      wyglądem...

      Takimi jesteśmy zwierzętami (płeć nie ma tu znaczenia) które łącząc się w pary
      kierują się prawie wyłącznie bodźcami fizycznymi, tudzież "możliwościami
      finansowymi" (to raczej u kobiet). A oskarżanie mężczyzn o zainteresowania
      wyłącznie fizyczne jest hipokryzją – w drugą stronę działa to dokładnie tak
      samo.

      (parę kilo różnicy nie czyni, może nawet dodać kobiecie uroku :)

      heya!
    • Gość: marlenka Re: czy moge oczekiwac, tego ze... IP: 195.94.222.* 25.10.01, 10:58
      Droga Woman,

      Od jakiegos czasu spotykam sie z b. przystojnym mezczyzna, oj, lechce to czasem
      moja proznosc, choc posiadam swiadomosc iz tego typu zaleta nie jest na dluzsza
      mete wazna (a wiem co pisze). w kazdym razie niestety intensywniej odczuwalam
      moje kompleksy, a to ze pupcia za duza, nogi za grube itd. na szczescie rozsadek
      wzial gore nad glupota. jestem przeciez kobieta o wielu zaletach, a moj mezczyzna
      powiniem cenic przede wszystkim to co mam w glowie, tak jak ja cenie sobie jego
      madrosc, dobroc, poczucie humoru etc. Poza tym uwazam ze odpowiednie nastawienie
      do siebie samej moze spowodowac iz Twoje "cielesne" kompleksy moga stac sie Twoja
      zaleta. zapewniam Cie wiec, ze masz pelne prawo oczekiwac pelnej akceptacji,
      poniewaz Twoj mezczyzna, jesli kocha, ubostwiac Cie powinien taka jaka jestes, a
      jestes jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna i naj naj. nie wyobrazam sobie zeby
      moj mezczyzna powiedzial mi ze powinnam schudnac, bylby to dla mnie znak ze on
      nie jest dla mnie i tyle.

      pozdrawiam serdecznie
    • Gość: qocur Re: czy moge oczekiwac, tego ze... IP: *.*.*.* 25.10.01, 11:01
      Jeśli sama nie jesteś zadowolona z własnej figury, to weź i schudnij ;-) Może
      najbardziej drażni Cię to, że facet mówi głośno to samo, co Ty po cichu myślisz?

      Z drugiej strony - na zasadzie wzajemności - możesz od niego zażądać
      podobnych "ofiar", np. żeby też schudł albo "podrzeźbił" swoją sylwetkę... albo
      żeby przestał się czepiać Twojej... albo czegokolwiek innego. Oczekiwanie pełnej
      akceptacji i dostosowania się do Ciebie nie rokuje dobrze na przyszłość. Podobnie
      jak pełna akceptacja z Twojej strony i dostosowanie się do Niego. Znacznie lepiej
      spotkać się gdzieś w połowie drogi, ale do tego trzeba szczerze z partnerem
      porozmawiać...

      • pomeranka Re: czy moge oczekiwac, tego ze... 25.10.01, 11:08
        Kobieto!:)
        Ja bym mu chyba na zlość przytyła, hahaha. Żarty. Nie napisze Ci już nic, bo
        wszystko zostało napisane. Nie stresuj się gościem, który ma stresa z powodu
        jakiś kretyńskich paru kilogramów u swojej kobiety.

        Cmokale:)
        • Gość: Helena Re: czy moge oczekiwac, tego ze... IP: *.waw.cdp.pl 25.10.01, 14:11
          Czasami sama sobie mowie, ze moglabym schodnac z 5 kilo, ale nie musze. Kazda
          kobieta jezeli sie postara znajdzie w sobie cos co warto podkreslic, cos co ma
          naprawde doskonale. Ja dlugo sie garbilam, bo bylam malo pewna siebie, pozniej
          wiele sie u mnie zmienilo. Kilka dni temu spotkalam swoja przyjaciolke, z ktora
          nie widzialam sie z piec lat i uslyszalam, ze chyba przeszlam serie operacji
          plastycznych :-))) Uczciwie mowiac nie dziwie sie jej - wyprostowalam sie,
          nauczylam sie korzostac wlasciwie z osiagniec kosmetycznych Pana Diora,
          zaczelam nosic obcasy, odpowiednie ciuchy i bielizne, mam doskonaly baleyage.
          Zaakceptowalam ze mam spory kawalek tylka i biustu i stwierdzilam, ze nie musze
          wygladac jak Kate Moss, bo moge jak Ava Gardner. Doskonale mi z tym.
          Pozdrawiam
    • Gość: Sławek Re: czy moge oczekiwac, tego ze... IP: 192.168.10.* / 212.160.66.* 25.10.01, 11:22
      A może on chce ci pomóc ? Pisałaś, że nie jesteś zadowolona ze swojej figury
      więc może on o tym wie i widząc, że nie radzisz sobie z figurą, próbuje cię
      zmotywować. Sam widziałem jak znajoma kiedyś wieszała w całym mieszkaniu
      karteczki " nie jedz - musisz schudnąć " kiedy walczyła z nadwagą. Czemu tego
      samego nie miałaby powtarzać ci ( oczywiście w dobrej wierze ) zamiast
      karteczek bliska osoba ? A jeśli robi to wbrew tobie albo robi to niedelikatnie
      to z nim pogadaj. Może nie wie, że ci to przeszkadza ?
      A może on nie potrafi rzucić palenia i też mu pomożesz powtarzając
      codziennie " Powinieneś przestać palić " ?

      Pozdrawiam
    • Gość: Kinia Do Pomeranki, Mariposy i Kwieta IP: *.gpw.com.pl 25.10.01, 12:52
      Muszę stanąć trochę po stronie mężczyzn. Jasne, że akceptacja własnej osoby to
      podstawa, ale są pewne granice. Jeśli twój własny facet mówi ci, żebyś schudła,
      to przede wszystkim spójrz w lustro, zamiast od razu się wściekać. Wściekać się
      możesz dopiero, jak dokładnie się obejrzysz i stwierdzisz, że jest to zarzut
      nieuzasadniony. A na ogół, jak już twój ukochany ci to powie, to jest to prawda.
      • Gość: onnanohi Re: Do Pomeranki, Mariposy i Kwieta IP: 213.17.193.* 25.10.01, 13:07
        Co to znaczy: JEST TO PRAWDA? Że jestem gruba? No to jestem, ale nie będę
        chudła, bo Jaśniewielmożny sobie tak zażyczył, do cholery! Kocham mojego
        Księcia i nie chcę, żeby się zmieniał. Właśnie na tym (między innymi) polega
        miłość - że kocha się POMIMO a nie ZA coś.
        Pozdrawiam.
        • Gość: Kinia Re: Do Pomeranki, Mariposy i Kwieta IP: *.gpw.com.pl 25.10.01, 13:48
          Napisałam "jest to prawda", bo twój mężczyzna zwykle dłużej niż inni ludzie
          wstrzymuje się z takimi uwagami. Jak już zbierze się na odwagę, żeby ci to
          powiedzieć, to lepiej się nad tym zastanów, bo może mieć rację.

          Trochę dziwi mnie twoje podejście do tej sprawy - nie chcesz podobać się swojemu
          chłopakowi? Jasne, że miłość to wspaniałe uczucie, i dlatego tym bardziej powinno
          się ją pielęgnować, także jeśli chodzi o wygląd, dbanie o siebie. Nie bądźmy
          hipokrytkami. Ja bym nie chciała, żeby mój chłopak zaczął chodzić przy mnie w
          brudnych ubraniach, zarośnięty, czy coś w tym stylu. To samo dotyczy wyglądu
          kobiet. Zgroza mnie ogarnia, jak patrzę na niektóre dziewczyny parę lat po ślubie.
          • Gość: kwieto Re: Do Pomeranki, Mariposy i Kwieta IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.01, 14:04
            Pytanie Woman moge podzielic na dwa pytania:

            1. Czy mam sie poswiecac, aby mojemu chlopakowi zrobic przyjemnosc?

            Odpowiedz: Nie. Bo jesli moje poswiecenie nie sprawia mi jakiejs przyjemnosci,
            jest to sztuka dla sztuki

            2. Czy chlopak ma prawo traktowac mnie przedmiotowo, mowiac ze jestem "jego
            wizytowka" w zwiazku z czym mam sie nagiac do tego obrazu?

            Odpowiedz: Nie. Bo nie jestes wizytowka, ale czlowiekiem.

            Jesli woman ma ochote sie odchudzac - prosze bardzo. Ale jesli ma sie odchudzac
            aby sprostac czyims oczekiwaniom - to zaczyna byc nieco chore.

            No i te "kobiety po slubie" tez mnie nie przekonuja. Ja na przyklad w tej
            chwili nikogo nie mam, nie szukam nawet. Co nie przeszkadza mi sie codziennie
            golic, odprasowywac ubran (nawet do pracy nie musze, bom bezrobotny chwilowo),
            spryskiwac drogimi kosmetykami i tak dalej. Ale robie to dlatego, ze mi sie to
            podoba, a nie aby sprostac oczekiwaniom mojego sasiada pietro wyzej, rodzicow,
            czy dziewczyny z ktora flirtuje... I dla mnie ta roznica jest bardzo wyrazna!
            • Gość: Kinia Re: Do Pomeranki, Mariposy i Kwieta IP: *.gpw.com.pl 25.10.01, 15:36
              Kwieto, twoja wypowiedź jest dyskusyjna. Chwała ci za to, ze tak o siebie dbasz.
              Twierdzisz, że to robisz, bo tak ci się podoba. Czy aby na pewno? Czy też raczej
              jesteś świadomy tego, że inni ludzie będą cię postrzegać jako eleganckiego,
              wypachnionego mężczyznę? Nie sugeruję tutaj bynajmniej, że gdybyś nie kontaktował
              się z innymi ludźmi, chodziłbyś w szmatach. Ale jednak nasze otoczenie ma na nas
              duży wpływ.

              Fakt jest faktem, że wielu ludzi po znalezieniu tej swojej drugiej połowy po
              jakimś czasie przestaje przywiązywać tak dużą uwagę do swojego wyglądu. Dla mnie
              to jest zupełnie naturalne, że skoro facet żeni się z piękną zadbaną kobietą, to
              chce, aby taka była zawsze. A tu jego ukochana z roku na rok staje się coraz
              grubsza, jest nieumalowana, ma połamane paznokcie. Czy uważasz niedopuszczanie do
              takiego stanu "chorym sprostaniem czyichś oczekiwań"? Czy uważasz, że jak ktoś
              mnie kocha, to musi mnie kochać zawsze bez jakichkolwiek trudów z mojej strony?
              TO jest chyba trochę chore.
              • Gość: kwieto Zdrowie, kondycja i wyglad... IP: *.*.*.* 25.10.01, 16:31
                ... jak glosila pewna reklama psiego zarcia.

                Mi sie wydaje, ze ludzie sie "zapuszczaja" wlasnie dlatego, ze kiedys dbali o siebie wylacznie
                po to, aby sie komus podobac. Zlapali sobie meza/zone i od tego czasu juz nie musieli -
                wiec nie dbaja o siebie.

                Jesli chodzi o mnie, to ze ja jestem zadbany wynika wylacznie z tego, ze ja sie w ten sposob
                lepiej czuje. Opinia innych mi wisi, zawsze sie znajdzie ktos, komu sie cos nie bedzie
                podobalo. Moj wyglad jest kwestia mojego szacunku do siebie samego - dbam o siebie tak
                jak dbam o rzeczy ktore lubie.

                To sie rozprzestrzenia zreszta na cale zachowanie - dlaczego na przyklad ludzie sprzataja
                mieszkania, kiedy spodziewaja sie gosci, a dla siebie samych tego nie robia? Dlaczego goscie
                maja byc "wielcy i wspaniali" ze na ich czesc trzeba doprowadzac mieszkanie do wysokiego
                polysku, podczas kiedy gospodarze sa tak "marni", ze na codzien tego nie robia? To jest
                pewna dygresja, ale uwazam ze bardzo a propos.

                Jedno z cwiczen Zen jest takie: masz zachowywac sie tak, jakby w Twojej obecnosci byl
                dostojny gosc. A podkoniec cwiczenia dostajesz pytanie - "nikogo przy Tobie nie bylo - kto
                jest tym dostojnym gosciem?"
            • Gość: onnanohi Re: Do Pomeranki, Mariposy i Kwieta IP: 213.17.193.* 25.10.01, 15:40
              Dzięki. Zawsze podchodzę do wszystkiego zbyt emocjonalnie i z tego powodu nie
              potrafie jsno wyrazić swoich myśli. Ale Ty, jak zwykle, jesteś niezawodny.
              Podziwiam Cię za Twój spokój / opanowanie / umiejetnośc jasnego formułowania
              poglądów. O to mi właśnie chodziło!
              Pozdrawiam
    • Gość: fox666 Re: czy moge oczekiwac, tego ze... IP: 217.11.136.* 25.10.01, 14:58
      Odwróćmy sytuację. Z dedykacją dla ciebie:

      "Kto chce, bym go kochała, nie może być nigdy ponury
      i musi potrafić mnie unieść na ręku wysoko do góry.
      Kto chce, bym go kochała, musi umieć siedzieć na ławce
      i przyglądać się bacznie robakom i każdej najmniejszej trawce.

      I musi też umieć ziewać, kiedy pogrzeb przechodzi ulica,
      gdy na procesjach tłumy pobożne idą i krzyczą.
      Lecz musi być za to wzruszony, gdy na przykład kukułka kuka
      lub gdy dzięcioł kuje zawzięcie w srebrzysta powlokę buka.

      Musi umieć pieska pogłaskać i mnie musi umieć pieścić,
      i śmiać się, i na dnie siebie żyć słodkim snem bez treści,
      i nie wiedzieć nic, jak ja nic nie wiem, i milczeć w rozkosznej ciemności,
      i być daleki od dobra i równie daleki od złości."

      Pozdrawiam cię ciepło
      • Gość: onnanohi Do KINI IP: 213.17.193.* 25.10.01, 16:10
        Kiniu, kochanie.
        Właśnie takiego przykładu potrzebowałam! Czy Ty naprawdę nie widzisz różnicy
        między dbaniem o siebie dla siebie, a dbaniem o siebie, bo Jaśniewielmożny tak
        sobie zażyczył. Twoja ostatnia wypowiedź (zaniedbane żony) mówi właśnie o takim
        przypadku - te żonki dbały o siebie nie dla siebie, ale "pod publiczkę" i
        dlatego przestały. To samo dotyczy, moim zdaniem innych dziedzin życia -
        kłamstwo / udawanie ma zawsze krótkie nogi - "Uwielbiam dla Ciebie gotować" a
        po ślubie się okazało ... że bardziej lubię chodzić do KFC itd., itp.
        P.S.: Moje poprzednie komplementy o opanowaniu itd. były przeznaczone dla Kwieta
        Pozdrawiam wszystkich.
        Onnanohito
        • Gość: Kinia Re: Do KINI IP: *.gpw.com.pl 25.10.01, 16:27
          Moim zdaniem nie ma czegoś takigo, jak "dbanie o siebie wyłącznie dla siebie".
          Jasne, że miło się czujemy, jeśli dobrze wyglądamy. Ale przyjemność sprawia nam
          również akceptacja i uznanie innych ludzi. Wydaje mi się, że u różnych ludzi te
          dwa punkty widzenia są w różnych proporcjach.

          Dlaczego masz takie nieprzychylne podejście do ewentualnych, zdrowych, moim
          zdaniem oczekiwań męża/chłopaka? Nazywasz go ironicznie "Jaśniewielmożnym", który
          sobie "zażyczy". Ja nie widzę nic zdrożnego w tym, że mój facet chce, abym ładnie
          wyglądała.

          PS. Twój PS był niepotrzebny.
          • Gość: kwieto Re: Do KINI IP: *.*.*.* 25.10.01, 16:40
            AD. dbania o siebie dla siebie odsylam do mojej odpowiedzi wyzej

            AD. "dobrych rad" - rozumiem ze stwierdzenie "musisz sie odchudzic, bo mi glupio jak ide
            na kolacje z kumplami, i ich dziewczyny to dlugonogie blondynki, a Ty jestes niewysoka
            brunetka" uwazasz za informacje "w dobrej wierze"?
            A tak wlasnie wyobrazam sobie to co powiedzial chlopak do Woman (tak wynika z jej
            relacji). Nikt nie ma obowiazku byc niczyja "wizytowka" i naginac sie do tej roli. Gdyby mi
            dziewczyna powiedziala - sluchaj, moze potrenuj, bo wygladasz szczuplo - to jest w
            porzadku. Ale gdyby mi powiedziala - wiesz, ja sie nie chce z Toba pokazywac, bo jestes za
            szczuply, za malo napakowany, wiec potrenuj na silowni - wtedy bym z nia po prostu
            zerwal.
            • Gość: Kinia Re: Do KINI IP: *.gpw.com.pl 25.10.01, 17:05
              > AD. "dobrych rad" - rozumiem ze stwierdzenie "musisz sie odchudzic, bo mi
              glupio jak ide na kolacje z kumplami, i ich dziewczyny to dlugonogie blondynki, a
              Ty jestes niewysoka brunetka" uwazasz za informacje "w dobrej wierze"?

              Chyba lekko przesadziłeś. Nie znam osoby, która z niskiej brunetki przerobiłaby
              się na wysoką blondynkę. Twój przykład jest po prostu niedorzeczny. Skoro chłopak
              wybrał niską brunetkę, to chyba dlatego, że taka mu się podobała. Nie można żądać
              rzeczy niemożliwych. Niemniej jednak nie dziwię mojemu chłopakowi, że chce, abym
              była zadbana.

              > A tak wlasnie wyobrazam sobie to co powiedzial chlopak do Woman (tak wynika z
              jej relacji).

              Z relacji Woman nic nie wynika. Jest za mało szczegółów. Nawet nie wiadomo, czy
              to jej chłopak to powiedział, czy po prostu jakiś facet.
              • Gość: kwieto Re: Do KINI IP: *.*.*.* 25.10.01, 17:20
                Wiesz, ja stosunkowo czesto widze takich ktorzy probuja przerabiac swoich partnerow na
                swoja modle.

                Moze nie az tak, aby z niskiej brunetki zrobic wysoka blondynke, ale podobnie absurdalnie -
                aby z niesmialego osobnika stal sie lwem salonowym
                z niezaradnego matolka - zaradnym Einsteinem
                z chuderlawego intelektualisty - muskularnym dresiarzem
                wymieniac mozna by dlugo.

                A w koncu kochasz ta osobe, czy swoje wyobrazenie o niej? Bo jesli kochasz tylko to jaka ta
                osoba powinna byc, to moze lepiej kupic gumowa lale i przydac jej te wszystkie cechy?
                Bedzie prosciej i skuteczniej!

                Jesli ktos chce mnie darzyc uczuciem - to takiego jaki jestem; z czerwona kokardka albo
                wcale. Nikt go do kachania mnie nie zmusza.
                • pomeranka Re: Do KINI 25.10.01, 18:47
                  Kiniu. Znowu bym się powtarzała. Przeczytałam wszystkie posty, z Kwieto na
                  czele i nie mam nic do dodania. Ale powiem jedno, bo bym chyba umarła:)
                  Ja też uważam, że mam jakieś 5 kilo więcej. Z moim facetem układa nam się
                  nieciekawie, delikatnie mówiąc. Bywało tak, że o ho ho. Ale nigdy, przenigdy
                  nie powiedział, że mi z tymi 5 kilogramami nie do twarzy. A uwierz, że bywamy
                  ze soba szczerzy do bólu i coraz cześciej zdarza się nam ranić nawzajem. Czasem
                  sobie żartowaliśmy, jak by to było, gdybym była szafą... w wtedy krzyczał -
                  niieee!!! :) I pewnie wtedy chciałby, żebym zbiła ten salceson. Ale to musiałby
                  być SALCESON, a nie jakieś 5 kilo, bagatela.
                  Znam faceta, ktory lubi szkielety. No taki typ i go nie zmienisz. Dla niego
                  jestem obła maciorka (pieszczotliwe), mając 56 kg i 164cm. I pewnie ten kazałby
                  mi biegać po 20 km dziennie i jadać kiełki. Tylko, że to nie mój facet:)))

                  Zna
                  • Gość: renka Re:opamietajcie sie dziewczyny IP: *.sympatico.ca 26.10.01, 07:43
                    Nie dlatego, ze chodzi tu o jakies marne 5 kg za duzo ,tylko , ze widze
                    glownie niewolnice mglane dziewice, ktore w koncu wyladuja z jakims metnym
                    zakompleksionym facecina w chorym i coraz "chorszym" ukladzie.Kwieto ma w
                    100% racje.BADZMY SOBA.Ja mysle, ze te 5 kg to moze byc poczatek dalszego
                    ciagu:"wiesz ja dzis mam spotkanie w pracy, wroce pozniej, albo mam delegacje
                    na trzy dni , wracam we wtorek"...Te 5 kg mozesz stracic w ciagu miesiaca jak
                    chcesz , wystarczy tanczyc 2 godziny dziennie (on kupuje bilety na
                    dyskoteke) , albo zrezygnuj z kolacji, jedzac glownie mieso i ryby gotowane z
                    warzywami z wody na obiad. I mozesz tego jesc ile chcesz, schudniesz!!! Tylko
                    pamietaj o tancu!
                  • Gość: Kinia Re: Do Pomeranki IP: *.gpw.com.pl 26.10.01, 09:53
                    Pomeranko, zacznijmy od tego, że nie masz żadnej nadwagi!!! I gdyby ktoś ci
                    powiedział, że masz schudnąć, to chyba byłby niespełna rozumu.

                    Napisałam te wszystkie posty, bo mam przed oczami moją koleżankę ze studiów,
                    która po ślubie spasła się tak strasznie, że jest wręcz odrażająca. Jak pisałam
                    o "dbaniu o siebie", to nie miałam na myśli nadwagi 5-kilogramowej, tylko 20-
                    kilogramową. Jak myślisz, co może czuć facet, którego świeżo poślubiona małżonka
                    na jego oczach zaczyna się zmieniać w utuczone prosię?

                    Ja wyznaję zasadę, że udany związek to 50% uczuć i 50% seksu. Kiedy jeden z tych
                    elementów zaczyna szwankować, to ludzie mogą się rozstać. Tak więc jak utrzymać
                    na dłuższą metę małżeństwo, kiedy jedna ze stron poprzez totalne zaniedbanie
                    swojego wyglądu przestaje być pociągająca dla swojego partnera?

                • Gość: Kinia Re: Do Kwieta IP: *.gpw.com.pl 26.10.01, 09:34
                  Jeśli dwoje ludzi decyduje się na związek, to dlatego, że odpowiadają sobie
                  nawzajem. Ja na przykład lubię facetów o silnym charakterze i nigdy nie
                  związałabym się z męską "szarą myszką", bo prawdopodobnie nawet nic by między
                  nami nie zaiskrzyło. Dlatego absolutnie zgadzam się z tobą w tej kwestii, że
                  bzdurą jest zmienianie na siłę czyjegoś charakteru. Jest to z góry skazane na
                  porażkę. Poza tym mówi się, że "widziały gały, co brały", prawda?

                  Trochę odbiegliśmy od tematu, bo spieraliśmy się początkowo na temat wyglądu
                  zewnętrznego. W kwestii zmieniania czyjegoś charakteru mamy, zdaje się,
                  identyczny pogląd.
                  • Gość: kwieto Re: Do Kwieta IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.01, 10:04
                    Tak, tylko ja stawiam znak "=" pomiedzy zmiana charakteru i wygladu - owszem
                    mam prawo sadzic, ze moja zona nie spasie sie o 20kg wiecej w jakis czas po
                    slubie, tylko bedzie miala figure taka jaka miala wczesniej. Ale naginac ja do
                    swojej wizji to juz co innego.
                    Gdyby moja zona zaczela tyc i to by mi przeszkadzalo - pewnie predzej czy
                    pozniej skonczyloby sie to jakims tam ultimatum i byc moze rozwodem. Bo jesli
                    tycie spowodowane by bylo brakiem dbania o siebie - zapewne wraz z nim
                    przestala by sie "zapuszczac" - w koncu wyszlo by, ze z kim innym zyje, z kim
                    innym bralem slub.

                    Ale jak mi sie wydaje, w tym przypadku te 5kg to byl stan zastany - czyli
                    "widzialy galy co braly"; jesli odpowiadalo to chlopakowi wczesniej, niech
                    teraz nie narzeka.
                    • Gość: Kinia :) IP: *.gpw.com.pl 26.10.01, 10:20
                      Czyli wygląda na to, że chyba doszliśmy do porozumienia!
                      • Gość: kwieto Re: :) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.01, 18:01
                        :"))
    • evag Re: czy moge oczekiwac, tego ze... 26.10.01, 11:59
      Ja juz nie wiem czego oczekiwac. Z jednej strony mezczyzni zwracaja uwage na
      ubrane seksownie kobiety, a z drugiej podobno wchodza w zwiazki z tymi
      skromnie ubranymi. To jak to jest z tym wygladem? Jak maje sie ubierac i
      prezentowac by nie przegiac paly? Ja mam tzw Pamela Anderson figure i nie
      jestem latwa. Zwracam uwage i czepiaja sie na ulicy (nie ubieram sie
      wyzywajaco!) a jakos uczuc do mnie nie rozwijaja! Dlaczego? Nie akceptuja
      mnie bo jestem za seksowna? (zartuje)
      • Gość: Sławek Re: czy moge oczekiwac, tego ze... IP: 192.168.10.* / 212.160.66.* 26.10.01, 13:23
        Tu chyba dają znać o sobie kompleksy zwykłych, szarych facetów. Taki facet na
        twój widok myśli: Ja cie kręcę! Ale laska! Szkoda, że nie mam szans. Taka to
        pewnie poniżej Banderasa z kupą forsy nie zejdzie. Takie to się pewnie cenią...
        Głupie ale prawdziwe. I myślę, że nie tak zupełnie bezpodstawne.
      • Gość: kwieto Re: czy moge oczekiwac, tego ze... IP: *.ipartners.pl 26.10.01, 15:34
        Ja lubie dziewczyny seksownie ubrane, lecz to co spotykam na ulicy to czasem naprawde
        przesada - makijaz grubosci centymetra, mini szerokosci szalika, buty na 20 cm obcasie....
        Do tego wlascicielka ma na przyklad zeza i nogi jak patyki (ktore o wiele lepiej wygladalyby
        w spodniach...)
        Jesli chodzi o mnie - to przede wszystkim zadbane - ubrane seksownie to punkt drugi.
        Oczywiscie mowimy tu o tak zwanym "pierwszym wrazeniu"
        Jesli "Pamela Anderson" bedzie wytapetowana, z krwista szminka na ustach i tak dalej - to
        moze sie za nia obejrze, ale podrywac nie bede
        • evag Re: czy moge oczekiwac, tego ze... 26.10.01, 16:10
          Do Kwieto. A jaki rodzaj kobiet podrywasz? Ja osobiscie uwazam ze najbardziej
          seksowna kobieta to taka nie w oczywisty sposob. Moze nawet miec prawie zero
          makijazu i ledwie uwidoczniona figura. Jest to dla mezczyzny wtedy
          bardziej "miekka" dostepna w nia zagrazajacy sposob. Podobno nie ma nic
          bardziej seksownego niz troche imperfekcji typu krzywy zab czy rozwiany przez
          wiatr wlos. Niedawno poderwal mnie mezczyzna ktorego ujal moj niesmialy wzrok
          (???). Ja osobiscie nie znosze mezczyzn w rozpietych koszulach ujawnianjacych
          swiadomie swoje owlosione klatki piersiowe czy inne pawie objawy. Playboy typ
          mnie zniecheca! Czy podrywasz na ulicy? A jak tak - czy to nie wymaga odwagi?
          • Gość: kwieto Re: czy moge oczekiwac, tego ze... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.01, 17:08
            Dla mnie kobieta musi miec pewien urok - cos, czego nie moge okreslic. Posagowe
            pieknosci mnie nie "kreca". Lubie kiedy w dziewczynie jest pewna delikatnosc.
            Uwielbiam typ, ktory na swoje potrzeby roboczo nazwalem: "Idziesz z dziewczyna
            w gory, i jest swietnie, nastepnie wieczorem przebieracie sie - ona zaklada
            seksowna wieczorowa skuknie, idziecie na party - i tez jest swietnie" Zarazem
            nie musza to byc "szare myszki" jednak wole dziewczyny piekne.
            Czasem podrywam dziewczyny na ulicy - baaaardzo rzadko. Wymaga to pewnej odwagi
            - z drugiej strony - w najgorszym razie obrzuci Cie dziwnym spojrzeniem i powie
            "spadaj". Ale taka odpowiedz sie jakos nigdy nie zdazyla :")
    • Gość: fnoll Re: mozesz, mozesz... IP: *.ds.uj.edu.pl 26.10.01, 16:09
      znam mezczyzn, ktorzy akceptuja wyglad swojej partnerki w stopniu wiekszym niz
      one same - ciekawe, nie? co wiecej - akceptacja ze strony mezczyzn w niewielkim
      stopniu zmniejszyla u partnerek poziom niezadowolenia ze swego wygladu

      to mnie sklania do przekonania, ze kobieta potrzebuje akceptacji przede
      wszystkim od siebie (i - dla siebie) - a inni maja na nia wplyw tylko posredni,
      czasem niewielki

      z rozmow ze znajomymi dziewczynami wynioslem jeszcze inna refleksje - ze to w
      jakim stopniu akceptujemy swoj wyglad ma swe korzenie w wychowaniu jakiemu
      zostalismy poddani jako dzieci

      jesli dziewczynka byla ciagle poprawiana, krytykowana za swoj ubior ("cos ty na
      siebie wlozyla!?", "no popatrz jak ty wygladasz!?"), wyglad ("ale z ciebie
      chudzielec!", "ty to jestes taka kluseczka!") i sposob poruszania ("jak
      tychodzisz!?", "jak ty siedzisz!?") - to wynosi z dziecinstwa gleboko
      zakorzenione watpliwosc co do tego, czy jest ladna i czy moze sie podobac

      z drugiej strony - wg mnie - dziewczyny akceptujace swoj wyglad i czujace sie
      same z soba dobrze, wiele zyskuja na atrakcyjnosci, choc sa chude czy kragle, z
      odstajacymi uszami, piegami, rzadkimi wlosami czy czym tam jeszcze

      inna sprawa, ze istotnie sa faceci, ktorzy naogladali sie za duzo filmow i pism
      kolorowych i patrza na kobiete jak na towar - oceniajac jej parametry w
      odniesieniu do idealow z "kobiecych prospektow" - ale z takimi to chyba nie ma
      sensu sie wiazac, dopoki nie dojrzeja - chyba, ze samej padlo sie ofiara
      "towarowego" podejscia do kobiecosci i czuje sie dume z bycia dobrze
      wyprodukowanym przez fryzjerki-kosmetyczki-gimnastyczki towarem - i potrzebuje
      sie kogos kto zna i doceni spelnienie odpowiednich kryteriow (90-60-90)

      czuc sie piekna to fajna sprawa - jak sadze (ale nie wiem, nie jestem przeciez
      kobieta) - i potrzebna

      ale, jak mawialy nasze babki - prawdziwe piekno bije ze srodka - i ujawnia sie
      w naszej mimice, sposobie poruszania, guscie w dobiorze ubioru, makijazu etc.

      po swojej ledwie dwuletniej corce widze, ze jej uroda (a jest uwazana za ladne
      dziecko i szybko zdobywa sobie publike) nie tkwi w parametrach jej ciala, ale w
      sposobie ich wykorzystania (owszem, ma duze sliczne oczy - ale caly sekret tkwi
      w tym, jak nimi patrzy!)

      pozdrowienia! (w tym watku - szczegolnie dla kobiet!)

      fnoll femofil
      • Gość: Z Re: mozesz, mozesz... IP: *.radio.com.pl 26.10.01, 16:45
        Fnoll jako rasowy psycholog objął wszystko od początku do końca. Popatrzmy więc
        na początek - wątek wywołała kobieta, a i większość kobiet zabiera tu zdanie.
        Czy to dobrze? Wspaniale, bo są wśród nas kobiety, które potrafią myśleć
        racjonalnie. Ale te relacje działają w obie strony. Piszecie tu o spasieniu...
        W takim razie sytuacja odwrotna, kilka ładnych lat po ślubie małżonek nosi 20
        kg w brzuszku! I czy to na pewno ma być powód do rozwodu?
        A co do młodych małżonków, kolega ze szkoły (powiedzmy 65kg), parę lat temu
        wziął sobie za żonę dziewcze, tak na oko 80kg. Spotkałem ich pół roku później.
        Chłopak przytył w dobra materialne, a dziewczę (!) miało na oko (bez okulara)
        tak ze 150 kg! Do dziś są razem. Czy to jakiś specjalny przypadek, czy może
        ludzie potrafią zaakceptować w sobie coś więcej ponad to co widać na pierwszy
        rzut oka?
        A propos zwracania uwagi przez facetów na pewne rzeczy! Oglądamy się za
        kobietami które czymś nas kuszą i za pięknymi samochodami. A co robią kobiety?
        Załóżmy że siedzą w jakimś ogródku przed kafejką, dyskutują na temat jakości
        ubioru, fryzury itp. prawie każdej przechodzącej kobiety, a oprócz tego wiedzą
        jaki samochód kupił sobie sąsiad. Ale miłe panie to tylko taka obiegowa opinia
        i na szczęście większość z uczestniczek tego forum nie należy do nich...
        A jaka jest prawda o kobietach na które naprawdę zwracamy uwagę? Muszą mieć coś
        co nas zainteresuje - spojrzenie zalotne, uśmiech diabelski, wzrok
        spopielający, głos anielski itp. itd. Ale o tym pisaliśmy w innym wątku...

        Jeszcze chciałbym coś na temat.
        Opcja schudnij dla mnie, zmień kolor włosów, mamusię, rodzeństwo itp.. Do czego
        to doprowadzi? Do miejsca kiedy kolejne żądanie będzie nie do spełnienia, a
        więc okaże się że TESTOWANA OSOBA nie spełniła wymogów. Czy to jest jakiś
        konkurS? Czy na prawdę warto?
        • evag Re: mozesz, mozesz... 26.10.01, 17:07
          No wlasnie! Co sie stalo z ta prawdziwa kobiecoscia, ktora wyplywa z wewnatrz.
          Obecnie przy tzw "rownosci" trzeba udowodnic cialem (oczywistymi cechami) ze
          sie nia jest - takie i takie wymiary itd. No to w takim razie wygraja
          transsexuals, ktorzy przez operacje plastyczne maja perfect ciala. I to jest
          czego mezczyzni pragna? Dla mnie mezczyzna to przedewszystkim meskosc z
          wewnatrz: zdecydowanie,inicjatywa itd
        • Gość: unknown Re: do Z.. IP: *.travelers.com 26.10.01, 23:57
          Gość portalu: Z napisał(a):

          > A propos zwracania uwagi przez facetów na pewne rzeczy! Oglądamy się za
          > kobietami które czymś nas kuszą i za pięknymi samochodami. A co robią kobiety?

          zgadzam sie z toba ale jestem w "smiesznym" nastroju stad moje pytanie:

          a moze ogladacie sie za pieknymi kobietami i kuszacymi samochodami albo za
          pieknymi kobietami W kuszacych was samochodach,
          a oprocz tego mysle ze nie moglibyscie nie ulec pieknej i kuszacej was wspanialym
          samochodem kobiecie, czyz nie?
          u
    • babcia-sapcia Re: czy moge oczekiwac, tego ze... 26.10.01, 18:36
      Ja - jestem ja
      A Ty - jestes Ty
      Ja nie jestem po to, aby spelniac Twoje oczekiwania
      A ty nie jestes po to, aby spelniac moje oczekiwania
      Jezeli sie zgadzamy - to wspaniale
      Jezeli nie - to trudno...

      Kazda "para in spe" na poczatku powinna taki test zrobic
      - patrzac sobie w oczy powtorzyc ten tekst powoli i ze zrozumieniem, najpierw
      on, a potem ona. Albo w odwrotnej kolejnosci.
      Bo jak sie czyta to forum - to nie mozna sie oprzec wrazeniu, ze "jedyne co mi
      sie podobalo w partnerze to to, ze zwrocil na mnie uwage. Poza tym wszystko do
      zmiany".
      Kiedys to jak juz sie wybralo, to na zycie cale. Z malymi skokami w bok dla
      urozmaicenia. Bylo lepiej.
      No i lustra byly lepsze - ladniejsze odbicia...
    • Gość: muza Re: czy moge oczekiwac, tego ze... IP: 62.148.92.* 07.11.01, 14:30
      Nie mam idealnego ciała...jak wiele kobiet. Jednak mój facet jest nim
      zachwycony... jest to dla mnie coś nieprawdopoodbnego, bo ja sama siebie nie w
      pełni akceptuję. Ale widocznie jemu się podoba. Cała klasa faceta polega na
      umiejętnym "wymuszeniu" na partnerce np. zmiany wagi. Trzeba ją w odpowiedni
      sposób zmotywować, a ponad to w umiejętny sposób zaakcentować, że nie podoba
      się np. zbędne kilkogramy na pośladkach.

      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka