zuzanna.t4
13.06.06, 12:48
Jestem z moim mężczyzną od wielu lat, był moją największą miłością. Układało
nam się naprawdę cudownie.
Spotkałam na swojej drodze koleżankę, która była prostytutką. Ową prostytutkę
zostawił mąż. Była bardzo nieszczęśliwa, miała wielu kochanków, z których
każdy ją zostawił.
Ta prostytutka była dla mnie w pewnym momencie wzorem, była dla mnie ciepła,
potrafiła mnie słuchać i doradzać, jak postępować z mężczyzną, żeby było jak
najlepiej. Zaczęliśmy się wszyscy spotykać: ja, mój mężczyzna, nasi znajomi i
wspomniana przeze mnie prostytutka.
W pewnym momencie mój mężczyzna zaczął spędzać ze mną coraz mniej czasu,
zawsze miał jakieś wytłumaczenie. Z każdym dniem było coraz gorzej. Wyczułam
zdradę, ale za każdym razem udawałam, że nic się nie dzieje, że nic nie wiem.
Podejrzewałam każda, tylko nie tą prostytutkę, która była taka dobra,
zagubiona, która miała w sobie tyle empatii. Dzwoniłam do niej w trudnych
chwilach, ona mnie pocieszała, że wszystko będzie dobrze, że więcej miłości i
ciepła, poświęcenia i będzie dobrze. Słuchałam jej jak wyroczni.
Co się okazało, mój mężczyzna zdradzał mnie właśnie z tą prostytutką. Mam
straszny żal, rozpada się mój związek.
Doradźcie proszę