Dodaj do ulubionych

Pytanie do żon rozwodników.....

22.01.03, 11:47
...czy uwierzyłyście w jego przysięgę, mimo że juz raz zapewniał "..i nie
opuszcze Cię aż do śmierci.." ?
Obserwuj wątek
    • Gość: Terry Re: Pytanie do żon rozwodników..... IP: 5.3.* / 167.178.112.* 22.01.03, 11:56
      Jest to bardzo trafne pytanie. Chyba, że ktoś zakłąda częste zmiany jak w
      variete. Wtedy no problem, im więcej tym lepiej.
    • mysia25 Re: Pytanie do żon rozwodników..... 22.01.03, 11:56
      wypowiem się, choc żona rozwodnika nie jestem: ja bym miała wątpliwości
    • chonorata Re: Pytanie do żon rozwodników..... 22.01.03, 12:04
      ja też żoną rozwodnika nie jestem, ale myślę sobie, że nie można tego
      rozpatrywać w oderwaniu od konkretnego przypadku
      czy facet, który jest rozwodnikiem, bo żona znalazła sobie nowego też jest
      niewiarygodny?
      no a po za tym znam kilku rozwodników, którzy ożenili się ponownie i od wielu
      lat są wspaniałymi mężami i ojcami i nie mają zamiaru na kolejne zmiany

      • niunia26 Re: Pytanie do żon rozwodników..... 22.01.03, 12:58
        Dodam pare szczegółów: rozwód po 3 latach, bez dzieci, bez winy, z jego
        incjatywy. Powód?...To nie było "to", wypaliło się...

        Jaką mam pewność, że ze mną nie będzie to samo?... chyba żadnej...

        ... a miłość??? ...podobno prawdziwa trwa wiecznie..
        • chonorata Re: Pytanie do żon rozwodników..... 22.01.03, 13:01
          niunia26 napisała:

          > Jaką mam pewność, że ze mną nie będzie to samo?... chyba żadnej...
          >
          > ... a miłość??? ...podobno prawdziwa trwa wiecznie..

          moim zdaniem pewność masz taką samą jak w przypadku kawalera, czyli żadną....
          nigdy nie będziesz mieć tej pewności
          ludzie się zmieniają i niestety czasami oznacza to koniec związku :-(
          • Gość: mikawi Re: Pytanie do żon rozwodników..... IP: 217.153.44.* 22.01.03, 13:13
            niunia, ślub nie jest licencją na "wieczne użytkowanie", przysięga nie zwalnia
            obu stron z obowiązku dbania o związek. Jesli tego nie ma, jeśli uważa się że
            przysięga to wszystko co powinno zapewnić dozgonne szczęście na 50 lat to
            najczęściej kończy się to ... rozwodem. Związek Twojego faceta się wypalił jak
            sam pisze. Dlaczego? Może ani on, ani żona nie dbali o niego wystarczająco,
            może uznali że skoro są po ślubie to nie muszą tego robić? Może Twój facet nie
            widzi potrzeby dbania o związek po ślubie? Wtedy miałabym wątpliwości czy się z
            nim wiązac a nie dlatego że jest po rozwodzie, to tak naprawdę żaden argument,
            że coś znowu może sie nie udać a historia powtórzyć. Może ale nie musi, to
            zalezy tylko od Was samych.
        • matrek Re: Pytanie do żon rozwodników..... 22.01.03, 13:17
          niunia26 napisała:

          > Dodam pare szczegółów: rozwód po 3 latach, bez dzieci, bez winy, z jego
          > incjatywy. Powód?...To nie było "to", wypaliło się...
          >
          > Jaką mam pewność, że ze mną nie będzie to samo?... chyba żadnej...
          >

          Nie masz żadnej, ale jaką masz pewność wychodząc za mąż, za kawalera ?
          Szczególnie biorąc pod uwagę, że w ciągu kilku lat rozpada się 40% małżeństw z
          każdego rocznika...
          Chyba najlepszym "zabezpieczeniem" jest po prostu dobrze się poznać, zanim
          powie się "TAK"
    • gso Re: Pytanie do żon rozwodników..... 22.01.03, 14:35
      Taka przysięga nie ma żadnego sensu i nie warto do niej przywiązywać wagi.
      • naturella Re: Pytanie do żon rozwodników..... 22.01.03, 17:27
        Pytanie jest dziwne. To, że raz się rozwiódł, nie znaczy, że jest płochy,
        niewierny, swawolny i w ogóle pies na baby. Nie znaczy też, że ma fatalny
        charakter, jest nie do życia i że nie da się z nim wytrzymać na dłuższą metę.
        Nie znaczy też, że jest kolekcjonerem żon (to drogie hobby). Znaczy to tylko
        tyle, że nie był odpowiednią osobą u boku pierwszej żony, a ona nie była
        odpowiednią osobą u jego boku.

        Prawdopodobieństwo, że drugi związek też się nie uda jest taki sam, jak w
        przypadku osób, które dotąd się nie rozwodziły. W podstawówce też chłopcy nas
        pytali: "będziesz ze mną chodzić?", a my odpowiadałyśmy: "zastanowię się" nie
        myśląc o tym, że przed nami miał już dziewczynę, i że skoro im nie wyszło, to
        nam też :)))
        • Gość: julla Re: Pytanie do żon rozwodników..... IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 22.01.03, 17:55
          Nie ma nic takiego, co by w stu procentach gwarantowało, że małżeństwo się uda,
          to jasne.
          W Polsce bardzo kategorycznie ocenia sie rozwodników, tendecja jest taka, że
          nie są to ludzie godni zaufania, trochę jakby oszuści albo krętacze, w każdym
          razie moralnie podejrzani. Lepiej zacisnąć zęby i trwać w chorym związku, niż
          dać sobie i komuś spokój i możliwość lepszego ułożenia sobie życia. Typowa
          hipokryzja, ulubiony polski sport.
          Muszę ci powiedzieć że mój były mąż ożenił się niedawno po raz drugi i jest
          pięć razy szczęśliwszy niż był ze mną, bo znalazł kobietę swego życia.
          Gdy byliśmy małżeństwem nigdy mnie nie zdradzał, nie oszukiwał, nie bił itp. Po
          prostu się właśnie wypaliło i nie dało w żaden sposób rozpalić na nowo. Nie i
          koniec.
          Możesz trafić na beznadziejnego faceta w każdym wariancie, nigdy nie zgadniesz
          czy jesteś "tą jedyną i ostatnią". Dlatego warto ryzykować, a koszty wliczać w
          cenę.
          • ciotka-klotka próbka złośliwości ciotki-klotki ;-) 26.01.03, 09:29
            Gość portalu: julla napisał(a):

            > Muszę ci powiedzieć że mój były mąż ożenił się niedawno po raz drugi i jest
            > pięć razy szczęśliwszy niż był ze mną, bo znalazł kobietę swego życia.

            Jeśli z Tobą miał zero szczęścia
            a teraz jest pięć razy szczęśliwszy
            to 5X0 = ?

            Czy "były" pani Julla'y jest szczęśliwy???
            • anx Re: próbka złośliwości ciotki-klotki ;-) 25.02.03, 11:14
              Nie chcę tu generalizować, ale jadnak wydaje mi się, że jak raz nie podjął
              próby walki o związek to drugi raz też mu się nie będzie chciało.
              Tłumaczenie, że pierwsza żona to nie była "ta" jest trochę bez sensu bo
              przecież jak się żenił to na pewno był przekonany, że to "ta" i żeniąc się po
              raz drugi po raz drugi ma to przekonanie.
              A historia jest złośliwa i lubi się powtarzać....
              • naturella Re: próbka złośliwości ciotki-klotki ;-) 25.02.03, 15:08
                Anx, na pewno masz jakiegoś BYŁEGO chłopaka. I co? Też pewnie byłaś przekonana,
                że to TEN. I całe szczęście, że nie zaszłaś z nim w ciążę...
        • Gość: dent Re: Pytanie do żon rozwodników..... IP: *.chello.pl 22.01.03, 19:47
          Czyli z facetem z odzysku jest 50% szans na klęskę, może więcej ?
          • dociak75 Re: Pytanie do żon rozwodników..... 22.01.03, 20:09
            Gość portalu: dent napisał(a):

            > Czyli z facetem z odzysku jest 50% szans na klęskę, może więcej ?


            albo mozna na to spojrzec z drugiej strony - byl, przezyl, nie udalo sie,
            wyciagnal wnioski na przyszlosc, teraz juz wielu z tych bledow nie popelni i
            nastepny zwiazek bedzie szczesliwy i udany....
            Niunia, idz za glosem serca.
            • indiana1 Re: Pytanie do żon rozwodników..... 22.01.03, 21:25
              Tylko niestety,jeśli powodem rozwodu było to,że do myślenia używał swojej
              mniejszej głowy- nie ma szans na poprawę, to pewne.
        • Gość: Renata Re: Naturella czy widzisz roznice? IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 25.01.03, 19:03
          Naturella chlopiec z podstawowki, bez zobowiazan a rozwiedziony dorosly facet
          to zasadniczo dwie rozne sprawy. Przysiega zobowiazuje... no chyba ze dla
          niektorych to nic nie znaczacy frazes.A wiec za pierwszym czy drugim razem do
          niczego nie zobowiazuje....
    • Gość: łasiczka Re: Pytanie do żon rozwodników..... IP: 212.244.209.* 24.01.03, 12:35
      jak sie żenił po raz pierwszy to był kawalerem i co? pierwsza żona miała 100%
      pewność? i co z tego wyszło?
    • Gość: Ana Re: Pytanie do żon rozwodników..... IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.03, 09:11
      W małżeństwie nie chodzi o to, by być ze sobą za wszelką cenę - nie trwanie
      jest najważniejsze, ale jakość przeżytych dni, miesięcy, lat. Rzeczywiście, w
      Polsce rozwodnik nie jest najlepiej postrzegany, a nie jest to sprawiedliwe, bo
      ludzie są różni i z różnych powodów się rozchodzą. Ja spojrzałbym jeszcze na to
      w ten sposób: 1) czy chciałabym mieć z nim dziecko i 2)czy chciałabym, żeby
      moje dziecko miało takiego ojca. To jest bardzo ważne.
      Pozdrawiam
    • Gość: plutonka Re: Pytanie do żon rozwodników..... IP: *.acn.waw.pl 25.01.03, 10:01
      "cos sie wypaliło" jakie to proste. Skończyło się i już. Miłość to nie jest
      cos , co jest nam dane raz na zawsze. W dużej mierze zalezy to od nas. Dlaczego
      faceci tak Łatwo szafują tym argumentem. Potem znów się wypali. I co? To
      przeciez nie jego wina...A wokół tyle " dobra". Po co się ma marnować:(
      • Gość: enno Re: Pytanie do żon rozwodników..... IP: *.chello.pl 25.01.03, 10:22
        Zbyt łatwe jest zawarcie związku małżeńskiego.Gdyby tak trzeba było przed
        sądem udowodnić, że obie strony nadają się do życia razem,że są w stanie
        spełnić warunki umowy , a ta sprawa ciągnęła sie tak długo jak rozwodowa -
        każdy zastanowiłby sie sto razy zanim zerwal by z takim trudem zawarte
        małżeństwo.
        Inna sprawa to niewielkie wymagania kobiet co do potencjalnego kandydata na
        męża.A im są starsze, tym wybór bardziej przypadkowy...
        • Gość: Trzydziestka Re: Pytanie do żon rozwodników..... IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 25.01.03, 12:09
          Gość portalu: enno napisał(a):

          > Inna sprawa to niewielkie wymagania kobiet co do potencjalnego kandydata na
          > męża.A im są starsze, tym wybór bardziej przypadkowy...


          Tak, jak najbardziej swiadomych wyborow dokonuja lolitki!

    • Gość: Ania Re: Pytanie do żon rozwodników..... IP: *.acn.pl / 10.66.0.* 25.01.03, 18:58
      Też uważam,że o małżeństwo trzeba walczyć a nie kwintowac je krótkim "wypaliło
      się'" i szukać szczęścia gdzie indziej. Są jednak wypadki gdy dalsze wspólne
      życie jest po prostu niemożliwe. Jestem żoną człowieka, którego żona nr I
      zostawiła dla innego, po prostu pewnego dnia mu oznajmiła, że żyje z kimś innym
      i chce rozwodu. Mój mąż próbował ratować małżeństwo ale się nie udało, bo ona
      nie była zainteresowana.
      Jakiś czas po rozwodzie poznał mnie, jesteśmy razem od kilku lat bardzo
      szczęśliwi. Jest człowiekiem odpowiedzialnym, na którego mogę liczyć. Smieszne
      byłoby dla mnie rezygnowanie z tego związku z powodu,że rozpadło się jego
      pierwsze małżeństwo. Po prostu czasami tak jest,że ludzie do siebie nie pasują,
      ileż to męzów ale również żon w drugich związkach odnajduje swoje szczęście.
      nie można na ten problem patrzeć ogólnie ale poprzez konkretną historię danej
      pary, bo ludzie rozwodzą się z różnych powodów i nie można ich ustawić w jednej
      linii...
      • Gość: karmelek Re: Pytanie do żon rozwodników..... IP: *.tarsom.com 26.02.03, 08:34
        Ja jeszcze drogie panie proponuję postawić się w odwrotnej sytuacji. To wy
        jesteście kobietami po przejściach, macie za sobą rozwód, spotykacie faceta,
        miłość większa niż poprzednia, miłość jak grom z jasnego nieba, czujecie że za
        tym facetem poszłybyście na koniec świata. Wiecie że on też was kocha, ale
        zastanawia się, dywaguje, myśli "przecież ona jest rozwódka". Jak się czujecie
        jako człowiek drugiej kategorii, jako ktoś gorszy tylko dlatego że z jakiś
        powodów pierwsze małżeństwo się nie powiodło?
        • Gość: mikawi Re: Pytanie do żon rozwodników..... IP: *.crowley.pl 26.02.03, 09:22
          Brawo karmelek. Do wszystkich: jak to łatwo innych oceniać i szufladkować
          • pani_domu Re: Pytanie do żon rozwodników..... 26.02.03, 16:38
            Jestem druga zona mojego drugiego meza. Czy to juz bedzie na zawsze az do
            grobowej deski - a ktoz to wie? U wrozki nie bylismy. W zyciu sie roznie
            uklada, kazdy czlowiek sie zmienia, czasem para zmienia sie razem a czasem sie
            okazuje, ze jednemu z drugim nie po drodze. Najczesciej nie ma co ratowac
            procz resztek godnosci obu stron. Czy ufam mojemu obecnemu mezowi, gdy mowi,
            ze bedzie ze mna zawsze? Oczywiscie, ze oboje mamy taka nadzieje ale oboje
            wiemy, ze tego typu obietnice sa wylacznie wyrazem pragnien i planow a nie
            zagwarantowanego kontraktu z Panem Bogiem. Czy mowie prawde, gdy obiecuje
            mojemu mezowi, ze Go nigdy nie opuszcze? Oczywiscie - w momencie, gdy to
            mowie, wierze gleboko w szczerosc moich slow i intencji ale zycie lubi platac
            figle i pozwala czasem dowiedziec sie o sobie czegos niespodziewanego wiec
            i wszystko jest mozliwe w przyszlosci, moze nawet jutro, ha ha ha.
            Sama jestem kims zupelnie innym niz bylam np. 20 lat temu - zmienil sie moj
            wyglad, moje poglady, przybylo mi doswiadczen - wiecie, co mam na mysli. Tak
            samo z moim mezem - pierwszym i drugim. O ile ta dziewczyna sprzed prawie 20
            lat swietnie pasowala do mojego pierwszego meza, to ja dzisiaj juz do Niego
            nie pasuje - niczyja w tym wina, zdarza sie. Za to swietnie pasuje do mojego
            drugiego meza - moze juz na zawsze. A moze nie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka