mona80
22.06.06, 09:07
Od kilku miesiecy spotykam się z wspaniałym mężczyzną (28 lat. Mieszkamy ze
soba i byłoby wspaniale, gdyby nie fakt, ze on nie potrafi powiedzieć, że
kocha. ówi, ze nie nawidzi sie za to i że bardzo mu zależy. Dla niego słowo "
kocham" jest jak zaręczyny - w sensie, ze na cale życie. twierdzi, że jestem
wspaniała i to nie ma nic wspólnego ze mną. Wyjaśnia to tym, ze był w długim
(kilkuletnim) związku i pomimo, ze kochał to w pewnym momencie bez przyczyny
wszystko zaczęło go denerwować i miłość zginęła. Kilka lat nie może dojść co
było przyczyną i boi się, że może być tak samo.
Podkreśla, ze poza tym jest wspaniale i ze jestm najwspanialsza i
najważniejszą kobietą w jego życiu.
Nie wiem co mam robić. Nie wiem, czy to ma sens. Zależy mi na nim. Nie wiem,
może to nie JA, może powinien szukac kogoś innego? Chcę byc z nim ponad
wszystko. Co mam robić?
Do tej pory nie doświadczyłam takich sytuacji, szczególnie, ze to on mnie
zdobył. Niewątpliwie jast to najwartościowsza osoba, którą do tej pory
spotkałam.