Dodaj do ulubionych

No i zerwałem... :(((

23.06.06, 11:40
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=43843931
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=43173501

Wczoraj juz była poważna rozmowa.
A dzisiaj już podjąłem decyzję,zebyśmy się rozstali, w rozmowie z nią.

Płakała słuchając, płakała wychodząc.

Strasznie mi smutno, źle się czuję :(((((((

blondi_dor i traductor123
Obserwuj wątek
    • witch-witch Re: Ciesz się, jedna z mądrzejszych 23.06.06, 12:08
      decyzji jaką mogłeś podjąć. I nie cofaj jej. Przyjdzie czas to poznasz
      dziewczynę, ktora będzie wsparciem dla ciebie w życiu, a nie wrogiem....
      Pozdrawiam
      • blondi_dor Re: Ciesz się, jedna z mądrzejszych 23.06.06, 12:10
        Ale witch-witch
        Ona najpierw napsiała smsa

        A tera zzadzwoniła,ze chce sie jescze spotkac i pogadac. Zgodzić sie?

        (Juz sie zgodziłem...)
        • witch-witch Re: Ciesz się, jedna z mądrzejszych 23.06.06, 12:24
          Wiesz to twoja decyzja. Uważasz,ze zmieni ją to cokolwiek? Nie, jesteś jak
          worek bokserski dla niej i jej złych emocji. Ma w tobie doskonały pojemnik na
          wyrzucanie swoich frustracji i emocji. To co pisałeś na forum o tej dziewczynie
          żle o niej mówi, jako o człowieku. Zwłaszcza jej kompletna głupota na temat
          korzystania z psychologa i jego porad. To tragedia, aby człowiek żyjący w
          dzisiejszych czasach nie wiedział jaką rolę spełnia psycholog.
          • socjolog76 Re: Ciesz się, jedna z mądrzejszych 23.06.06, 12:29
            Po tym, co autor opisał, pewnie najchętniej posłałaby go do księdza, a jeszcze
            chętniej zaciągneła siłą do ołtarza. Wtedy byłoby OK, można by było wyżywać się
            do woli.
          • blondi_dor Re: Ciesz się, jedna z mądrzejszych 23.06.06, 20:10
            Moze i jestem naiwny (jak ten Kandyd),ale jakoś wierzę ze to coś zmieni.

            Bo to Ja spedziłem z nią całe popołudnie. To Ja patrzyłem na jej ogromny
            smutek, na jej łzy, słuchalem jak mówi: " Nie dociera to do mnie", "Szkoda mi
            tak bardzo tego,co budowalismy", to ja prawie płakałem, to ja słyszałem, jak
            sie zegnalismy, "Kocham Cię".

        • mskaiq Re: Ciesz się, jedna z mądrzejszych 23.06.06, 12:30
          Mysle ze Ona Ciebie kocha i Ty Ja rowniez. Milosc potrafi zmienic czlowieka,
          sprobuj wykorzystac ta milosc.
          Mozesz Ja zmienic, powiedz to co czujesz. Napisales ze nie mozesz zniesc tego
          ze na Ciebie krzyczy, powiedz Jej to. Powiedz wszystko co jest dla Ciebie
          problemem i co musi sie zmienic.
          Ona sie zmieni jesli pomozesz Jej, nie nastapi to z dnia na dzien ale powoli
          przestanie krzyczec, nilosc jest najwieksza motywacja, potrafi zmienic
          wszystko.
          • shachar Re: Ciesz się, jedna z mądrzejszych 23.06.06, 12:54
            mskaiq, od jakiegos czasu twoje wpisy przyciagaja moja uwage
            staram sie dociec dlaczego.
            juz wiem, kiedy cie czytam, mam skojarzenia z jakas postacia z filmu,bardzo
            oszolomiona i upalona, wygieta nienaturalnie, niewidzaca nikogo i niczego i
            klepiaca to swoje'ona cie napewno kocha, ty ja tez napewno kochasz'
    • ela282 Re: No i zerwałem... :((( 23.06.06, 14:21
      Trochę poczytałam Twoich wypowiedzi. I wysnułam wniosek, że ona krzyczy na
      Ciebie bo pewnie wyniosła to z domu. Sam piszesz, że matka przez telefon na nią
      krzyczała. Jeżeli tak, to może powinienes ją zaciągnąć do tego psychologa. Może
      ona chce się zmienić dla Ciebie, ale nie moze sama sobie poradzić.Piszesz, że
      płakała jak odchodziła. Czy wiesz jak ona teraz się czuje? Może mysli, że jest
      osobą z którą nikt nie może wytrzymać. A czy Ty dobrze się czujesz, że zerwałeś
      z nią? Może to nie Ty, ale ona potrzebuje pomocy? Spójrz na ten problem raz
      jeszcze. Czy zerwanie to naprawdę ostateczność? Zastanów się.
      • witch-witch Re: też mi się tak wydaje.. 23.06.06, 15:51
        że i ona potrzebuje pomocy psychiloga a moze i lekarza? Problem powstaje na tle
        jej uprzedzeń do psychologów i psychologii. Sama musi do tego kiedys dorzeć....
        • socjolog76 Re: też mi się tak wydaje.. 23.06.06, 15:58
          Wypowiedzi w stylu on/ona mi zabrania, czy zakazuje są zwyczajnie śmieszne i
          żałosne. Dwoje dorosłych ludzi wiążąc sie ze sobą powinno zostawić miejsce na
          prywatność.
          Chociaż niektóre osobniki, mocno zaburzone psychicznie wręcz cieszą się ze
          wszelkiego rodzaju zakazów i nakazów, zazdroście, wychodząc z mylnego
          założenia, że są to dowody miłości. Szacunek dla prywatności i partnerstwa
          posrzegają jako brak zainteresowania, ale cóż... kompleksy.
      • blondi_dor Re: No i zerwałem... :((( 23.06.06, 19:16
        Odpowiadam:
        Wiem,jak się czuła, bo sie z nia spotkałem , i powiedziłą,ze to to niej nie
        dociera,i płakała wiele razy :(((
        Moze i mysli ze jest osoba z kotra nikto nei moze wytrzymac.Bo z takim
        zachiowaniem tak JEST I BEDZIE! Mam jej to powiedzieć?Ze jesli sie nie
        zmieni,to nic z tego nie bedzie? Aha, i wcz ym ma sie zminiec?

        Kiepsko sie czuje,ze z nia zerwałem. Płakałem nawet przed chwila(jak bobr).

        • ela282 Re: No i zerwałem... :((( 23.06.06, 19:23
          Wiesz co Blondi to czego Ty chcesz. Pytasz się w czym miałaby się zmienić.
          Przecież to Ty powinieneś najlepiej wiedzieć. Piszesz, ze przeszkadza Ci jej
          krzyk. Pomóż jej żeby nie krzyczała. A dlaczego krzyczy? Ma powody? Moze jak
          mówi do Ciebie spokojnie to do Ciebie nie dociera, więc musi krzyczeć żebyś
          usłyszał. To jest tylko jej wina? A może Twoja też? Ty jesteś taki idealny?
          • blondi_dor Re: No i zerwałem... :((( 23.06.06, 19:30
            Wiem,ze nie jestem idealny!

            Ona po prostu za bardzo sie denerwuje,jak mi cos tłumaczy. Ale dlaczego ona tak
            nerwowa jest?

            Kurcze, zstanwiam sie,czy pytac sie o jej spostrzezenia co do byłybh
            zwiazkow,tzn czy zauwaza ,ze juz w tylu zawiazkach była i nic.

            P.S. Tak w ogóle, to ja na początku sie w niej zakochalem, i o nia walczyłem. I
            zdobyłem jej serce.

            Aha, czy stawiac argument typu.Jeszce raz na mnie krzykniesz,to koniec? (chyba
            nie...)
    • blondi_dor Re: No i zerwałem... :((( 23.06.06, 19:27
      Dziękuję za wszystkie wypwoedziei.

      Po tym smsie zadzwoniła na stacjonarny i powiedzuala czy moge przyjecha na
      maisto,bo chce porozmawiac. Ja sie spytałemc,czy na pewno.Ona ,ze tak.
      Zgodziłem sie.

      spotakslimy sie.Dzuo na pcozeatku nei gadalismy.Najwazniejsze to tona
      powiedział,ze w ogole do niej nie doceira to,ze nie jestesmy juz razem.i tam
      takie jeszcze.i cały dzien dzisiaj jezdzislimy po miesice.NIe chciałem jej tak
      zostawiac. Nie chcaiłem jej ranic,a widziałem jak cierpi:(
      20:42:39

      POszlismy na obiad do restaruracji.Tam leciały sma romantyczne kawąłki."stand
      by me" itp. Normalnie ryczała jak bóbr.Ona utrzymywała,ze NIE CHCE TEGO
      ROZSTANIA.Ale tez powtarzała,ze nic na siłe. ciezko było,mi tez na sercu,ze tak
      ja ranie.Ale dyskutowalismy, o tym jak ona sie zachwoaywała wobec mnie, ze
      zabraniała mi tego i tego.Ale jak ja widziałem dzisiaj to az mi sie serce
      krajało.Na koniec,poweidział,zebym nei odprowadzał jej na bus, bo sie poryczy!i
      pozegnalsiy sie. Powiedziała jeszce raz na koniec,ze ona nie chce tego rzostania
      ze MNIE KOCHA.I jesli chce porozmawiac jeszce to moge pryzjechac do niej. ona
      poweidział,ze z doswiadczenia swoich poprzednich zwiazko wie,ze trzeba sie
      zdecydowac,aleob jestesmy razem albo nei , a nei takei podchdozy.
      Na koneic pwotrzyłą ze mnie kocha, popłakał sie znowu

      Normalnie serce mi sie kraja :((((((
      Pwoeidziałem ze mi przykro,ze tka ja zraniłem
      jak cos wpsominalismy czy chciała wymieniac pozytywy naszego zwiazku, to az nei
      mogła,bo zaraz płakała.
      POwtarzała tez,ze musimy DOJSC DO KOMPROMISU JAKIEGOS.

      Jestem troche rozbity

      CZY MAMY SZANSE? CZY PROBOWAC?
      CZY MAMY SZANSE DOJSC DO KOMPROMISU?

      I CZY "WYBACZYC"(i powiedzec jej to) JEJ I UWIERZYC W TO,ZE CHCE SIE ZMIENIC.I
      MOWI ZE JEST TO MOZLIWE???
      • ela282 Re: No i zerwałem... :((( 23.06.06, 19:38
        Skoro mówi, że jest to możliwe to widać, że bardzo zależy jej na Tobie. Musisz
        dać jej szansę. No chyba, ze tobie się na dobre odwidziało i nic do niej nie
        czujesz. Ale myślę, że jeszcze Ci zależy na niej. Może jeszcze nie jest za
        późno. Zróbcie sobie urlop od siebie, przemyślcie swoje postępowanie. Potem
        wróćcie i niech decyzje zapadną. Powodzenia.
        • blondi_dor Re: No i zerwałem... :((( 23.06.06, 20:00
          czuję do niej , czuję...

          A jak myslisz,moge do niej pojechac, jeszcze , skorko wyjezdza na 1,2 miesiac
          za granice?
          • witch-witch Re: No i zerwałem... :((( 23.06.06, 21:07
            Daj sobie spokój.Po łzach rozpaczy, ty do niej wrócisz i wróci wszystko co
            dawne i stare do porządku znowu będzie na ciebie kzryczeć tym razem możliwe że
            jeszcze mocnije bo będzie wiedzieć,że i tak jej wybaczysz...i tak powoli
            wpadniesz pod pantofel krzykaczki. Ciężko to wyplenić widać ma to we krwi....po
            mamusi. Przydałby jej się psycholog...
            • blondi_dor Re: No i zerwałem... :((( 23.06.06, 21:36
              Nie zgadzam sie z Tobą witch-witch.

              Wróce dlatego,ze damy sobie szansę, i ona obieca mi poprawę. A przeciez moge
              postawić warunek(tylko zastanwiam sie jako warunek rozstania radykalny,czy jako
              molziwy prowadzący do rozstania), i jak będzie krzyczeć(no mocniej) to wtedy
              najpierw bede chcial dociec czemu krzyczy,a jesli sie nie zmieni, to niestety
              pwoeim jej,ze SAM WIDZI,ZE KRZYCZY-i to koniec z nami!

              To co,tylko daltego mam ja zostawić,bo bedzie krzyczec na kogo innego? I ze mam
              pojsc do psychologa.Nawet jesli,to jak ja zostawie,to na pewno nei pojdzie sama!
          • isabelle7 Re: No i zerwałem... :((( 23.06.06, 21:12
            mozesz:)

            poza tym jak ma sie problemy to ludzie reaguja krzykiem, to bol duszy..
            choroba, smierc, problemy z chorym robia swoje, gdyby nie miala czegos takiego
            no to zastanawialaby sie..

            po za tym co to za relacja matka: chodz juz, a nie widzi ze np ktos sie
            zalatwia, to trzeba poczkeac, itp tylko pieski ida na aport, nie czlowiek. Nie
            mozna komus rozkazywac. Nik tego nie lubi. trzeba rozmawic nie wydawac rozkazy.
            • blondi_dor Re: No i zerwałem... :((( 23.06.06, 21:37
              Z drugą czescia sie zgadzam i rozumiem.

              Pierwszej nie rozumiem:( :
              > poza tym jak ma sie problemy to ludzie reaguja krzykiem, to bol duszy..
              > choroba, smierc, problemy z chorym robia swoje, gdyby nie miala czegos
              takiego
              > no to zastanawialaby sie..

              MOzesz mi to wyjasnic?

              Dzięki z góry.

              Pozdrawiam
              • isabelle7 Re: No i zerwałem... :((( 23.06.06, 21:51
                tłumaczyłam reakcje krzyku

                ktos moze rzec a taki krzykacz cy a taki nerwus czy a taki i siaki

    • blondi_dor Poza tym,co jest ważne,to to,że... 23.06.06, 21:56
      PO dzisiejszych wydarzeniach (ze sie z nia spotkałem,jak sie czuje,ze nie
      jestem do konca pewien swojjej decyzji , i po jej obietnicahc poprawy i
      starania sie), tak czuje,ze:

      Nie chce zrywac naszego związku, o tak , nagle, bo UWAZAM,ze wcesniej DO NIEJ
      nie doceirało,ze ją ostrzegałem, nie zauważała moich sygnałów,
      I chce dac NAM SZANSE, bo widze teraz ,ze zrozumiała, ze chce walczyc o nasz
      zwiazek ( a wczesniej wydawało mi sie zdecydowanie ze ma mnie gdzies(jeszcce
      wczoraj mowiął,ze jestem w pewiem sposób cieniasem, ze mozemy sie rozstac w
      zgodzie itd,tak jurna była;) ) )

      I nie chcę tego tak gwałtownie rozwalać, bo sam nie wiem czy rozstanie byłoby
      dobra decyzją zyciowa ( ale samo moje dzisiejsze zachowanie, deklaracja o
      zerwaniu BYŁY DOBRE!).
      • isabelle7 Re: Poza tym,co jest ważne,to to,że... 23.06.06, 22:11
        :)

        powodzenia obojgu:)

        zwiazek to dwoje, dobrze jak kazde zdaje sobie sprawe z tego co robi i w nim
        mowi, wazne ze umiecie sie przyznac do bledu, naprawic.
        Oboje:)sie staracie.

        • shachar Re: Poza tym,co jest ważne,to to,że... 24.06.06, 03:00
          blondi? twoje serce jest tak czyste, ze nikt nie ma odwagi napisac ci, co
          bedzie dalej.
          • blondi_dor Re: Poza tym,co jest ważne,to to,że... 24.06.06, 08:57
            shachar napisała:

            > blondi? twoje serce jest tak czyste, ze nikt nie ma odwagi napisac ci, co
            > bedzie dalej.


            Co to znaczy?
            (Jeśli jest w tym ironia, to też proszę napisz o co w tym chodzi)
    • mskaiq Re: No i zerwałem... :((( 24.06.06, 08:40
      Nie terroryzuj Jej roztaniem bo taki zwiazek rozpadnie sie szybko. Jesli
      kochasz, a piszesz ze tak jest to kieruj sie ta milosci.
      Kiedy masz jakies problemy zwiazane z Jej zachowaniem sie w stosunku do Ciebie
      to powiedz Jej o nich ale nie probuj wymaszac niczego na sile bo wiesz ze Ona
      Ciebie kocha. Ona uswiadomila Sobie ze jestes dla Niej bardzo wazny, mysle ze
      Ty rowniez masz podobne uczucia.
      • blondi_dor Re: No i zerwałem... :((( 24.06.06, 09:00
        No właśnie nie chcę jej terroryzować, jej uczuciami. Mimo,ze wczesniej to ja
        sie tak czułem, jak ona mnie tak traktowałmjak opisywałem.

        mskaiq napisał:
        >ale nie probuj wymaszac niczego na sile bo wiesz ze Ona
        > Ciebie kocha.

        To znaczy?


        Dzisiaj zamierzam do niej się odezwać,bo widzę ona się nie odzywa (bo to w
        sumie ja zerwałem,nie?). Napisze jej sms: " Moge do Ciebie przyjechać?
        Chciałbym jeszcze porozmawiać".
        • ela282 Re: No i zerwałem... :((( 24.06.06, 09:35
          No Blondi trochę narozrabiałeś i pytanie: co ona teraz mysli? Jeżeli jej na
          Tobie bardzo zależy to będzie chciała z Tobą rozmawiać. Chyba sobie juz nie
          odpuściła? Spiesz się i szczęśliwego godzenia.
          • blondi_dor Re: No i zerwałem... :((( 24.06.06, 09:40
            Jesli wczorajsze jej zachowanie było prawdziwe i szczere, to będzie chciała.
            A Ty,jako dziewczyna , to co byś czuła w takim wypadku-jakbym sie do CIebie
            odezwał po wczorajszych przygodach.

            Spiesz się powoli.,mówia;)
            • ela282 Re: No i zerwałem... :((( 24.06.06, 09:53
              Kurcze Blondi ja juz nie dziewczyna. Ale powiem Ci co myslę. Jeżeli ta rozmowa
              była szczera i bolało, to chyba miałabym co myśleć. Zastanowiłabym się nad soba
              i nad moim postępowaniem. Oczywiscie też pomyslałabym czy moje uczucie jest
              prawdziwe. Jeżeli tak to spróbowałabym jeszcze raz. Starałabym się przy tym
              zmienić swoje postepowanie tak żeby nie sprawiać Ci przykrosci. Zależałoby
              również od tego w jaki sposób Ty się do niej odzywałeś. Mam nadzieję, że odbyło
              się to w sposób kulturalny.
              • blondi_dor Re: No i zerwałem... :((( 24.06.06, 09:59
                Jaki?
                Wydaj mi sie ze kuluturalny, po prostu widac było ze mowie to spokojnym ,
                łagodnym głosem, te słowa zrywania, ze mowie to z przykrosica.

                Pozniej, w czasie całego dnia. Podhcodizłem i odzywałem sie z dystansem,
                rezerwa, ale mimo to łagodnie i spokojnie. Ale pozniej to byłem bardziej
                łłagodny, pod koniec jej powiedziałem: "Przepraszam Cię,ze tak Cie zraniłem."
                "Przykro mi bardzo,ze Cie zraniłem,tak bliska mi osobę"

                No i na koniec czule pozegnanie. Noi to chyba nie zachoiwałem sei zle?
                • ela282 Re: No i zerwałem... :((( 24.06.06, 10:03
                  No to życzę Ci powodzenia i jeszcze większych pozytywnych uczuć. Bierz się do
                  roboty.:)
                  • blondi_dor Re: No i zerwałem... :((( 24.06.06, 11:00
                    No ale sie zastanwiam,czy jak teraz się odezwe,to czy nei za wczesnie, czy
                    poczekac jeszce prae dni.
                    (ale trzeba miec na uwadze ze ona w srode wyjezdza do Anglii)
                    • ela282 Re: No i zerwałem... :((( 24.06.06, 11:06
                      To kiedy będziesz z nią rozmawiał jak wyjedzie? Ależ jesteś niezdecydowany. Jak
                      z nią nie pogadasz nie będziesz wiedział co ona mysli. Hej do odważnych świat
                      należy. Nie prześpij.
                      • blondi_dor Re: No i zerwałem... :((( 24.06.06, 11:27
                        Słuchaj Ela 282. BO przed chiwla moja znajoma doradzila mi ,zebym poczekał do
                        pniedizałku( i mi tyleko namieszała w głwoie) ( i jzu sma nie wiem,czy czekac
                        do p[oneidiałku,czy do jkutra,czy juz dzis)

                        Dokłądnie sie z TOba zgadzam:"nie przespij"! A wytłuamcz mi jeszce , co Ty
                        przez to rozumiesz(jako kobieta)? Nie chce zeby cos wygasło,zebymyslal,ze juz
                        koniec,ze robie jej łaske, i własnie chce wiedziec co ona mysli na ten
                        temat,czy che sie zmienic.
                        A moze napisac innego smsa, np: "Jesli sie zmienisz, przestanies krzyczec,
                        roibc mi uwagi,stawiac wymagania, to iwdze dla nas przyszlosć" I jak odpowie,ze
                        tak, to wtedy napsiac sms,ze chce sie z Nia spotkac. Co? :)
    • blondi_dor Czy się do Niej dzisiaj odezwać...? 24.06.06, 11:30

      Teraz si zastanwiam,bo chciałbym z Nia jeszcze porozmawiać, czy moge dzisiaj
      napsiac do niej sms?Ze chciałbym sie z nia potkac i jeszcze porozmawiac.
      Czy lepiej pcozekac jeszce pare dni,no do jutra czy do pniedziałku.
      Czy jak sie odezwe disiaj,to straci do mnie szacunek,tzn pomysli sobie:e tam,
      nie jest w stanie ode mnie odejść.

      Porsze wziac podd uwage,ze ona jedzie w srode za granice na 1,2 miesiace.

      I zalezy mi na tym,aby to szybko rozwiazac.Bo boje sie ze jak ja tak zostawie
      przez te 2 dni, to ona zacznei sie godzic z tym,ze to juz koniec, i zaznie jej
      uczucie tak jakby wygasac.

      A moze napisac najpierw takiego smsa:""Jesli sie zmienisz, przestanies
      krzyczec, roibc mi uwagi,stawiac wymagania, to iwdze dla nas przyszlosć" I jak
      odpowie,ze
      tak, to wtedy napsiac sms,ze chce sie z Nia spotkac. Co? :)
      Bo nie chcę tego przespać:(


      POmożcie mi, doradzcie, prosze.
      • witch-witch Re: Ojjj blondi... 24.06.06, 11:38
        Tobie potrzebny rzeczywiscie psycholog. To twoje zycie, twoje decyzje i
        pomylki. Czy ty kochasz swoje zycie;=) Chyba nie skoro boisz sie pobladzic,
        popelnic kilka bledow. NIKT TUTAJ DOBRZE CI NIE DORADZI. I nikt nie jest ani
        jasnowidzem, ani wszewiedzacym....Obudz sie i badz bardziej pewny siebie.
        Jezeli ktos jest tobie przeznaczony to ta osoba nigdy od ciebie nie ucieknie....
        • blondi_dor Re: Ojjj blondi... 24.06.06, 12:14
          No dobrze,ale jestem po prostu cieakw Wasych opinii :)

          Czyli to ze sie obudze, i bede bardziej pewny soiebie,to co?Mam sie dzisiaj nie
          odzywac?

          Tzn inaczej JEstem teraz bardziej pewny siebie, i sie obudziłem i wiem czego
          chce. I chce się dzisia z Nią spotkac! POrozmwiac jeszce,zobaczyc czy jest w
          stanie sie zmienic.
          I teraz jak oceniacie moją decyzję?:)
      • ela282 Re: Czy się do Niej dzisiaj odezwać...? 24.06.06, 12:19
        Nie mów jej co ma robić. Jeśli znów zaczniesz "jeśli się nie zmienisz..." itd.
        to już jesteś spalony. Żadnych warunków żeby się spotkać. Ona na pewno już
        zrozumiała w czym rzecz. Szczera rozmowa na pewno Ci nie zaszkodzi. Wyslij jej
        tego smsa umów się z nią, kup kwiaty i zaproś do jakiejś miłej kawiarenki. Nie
        powinna Ci odmówić. Będzie wszystko ok tylko na spokojnie. Jak to mówią"spokój
        moze nas uratować".
        • blondi_dor Re: Czy się do Niej dzisiaj odezwać...? 24.06.06, 12:23
          A czemu uważasz ze w takim wypadku byłbym spalony?

          Twoja propozycja z kwaitami itd jest bardzo NIETRAFIONA I NIEADEKWATNA do
          obecnje sytuacji! NEI zgadzam sie z Toba.

          Serce mi mówi,zebym sie z Nią spotkał,bo juz lepiej wiedziec,czy sie zmieni,
          dzisiaj,a nie w pniedziałek:(
      • ela282 Re: Czy się do Niej dzisiaj odezwać...? 24.06.06, 12:22
        jak spędzisz cały dzień przed komuterem to oczywiście, że nic nie załatwisz.
        • blondi_dor Re: Czy się do Niej dzisiaj odezwać...? 24.06.06, 12:24
          Hehe, nie nie, nie cąły dzień.Bede pisał prace mgr.
          Ale nie o to chodzi. Chodzi ot,czy TY jako KObieta bys nie stracila szacunku do
          faceta który jednego dni azrywa a drugiego chce rozmawiac?

          Ale to mzoez tez swiadzy o tym facecie,tez ze ma dobre serce, i ze jest dobry,
          iwart zmian?

          Tak więc co?
          • witch-witch Re: A czyjej rady posłuchasz, jeżeli ci ją dam... 24.06.06, 12:49
            Jeżeli posłuchsz mojej rady, najprawdopodbniej dasz sobie i jej czas na
            przemyslenia. Zaakcentujesz, że sprawa jest brana na poważnie.

            Agresja kobiety jest trochę innego rodzaju niz agresja mężczyzny, niemniej
            jednak jest to agresja. To co sprawia,ze zwiazki ludzi gdzie jest agresja
            funkcjonują to, że wszystko w nich jest takie autentyczne, głęboko i naprawdę.
            Trudno jest się wkurzać na kogoś kto jest obojętny. Do kogo ma sie neyutralne
            podejscie. Ale między osobami, które się kochają wybuchają kłótnie. Kobiety to
            istoty bardziej emocjonalne. Kierujące się uczuciami.

            Jednak oprócz uczuć trzeba się też kierować rozsądkiem inaczej miłość to
            dzieciniada i chuśtawka emocji.

            Wiem,że paluszki cie swedzą aby dać sygnał...ale poczekaj. Daj sobie spokój.
            • blondi_dor Re: A czyjej rady posłuchasz, jeżeli ci ją dam... 24.06.06, 12:52
              Nie chcę czekać. Bardziej jestem skłonny zeby teraz juz dać jej szanse.

              NAprawde, zrozumcie, ze jesli sie nie zmoinie w naszym zwiazku i sie bedzie
              pogarszac,to obydwoje zoruzmiemy, przynjamiej ja na pewno,ze to koniec!
              • witch-witch Re: A czyjej rady posłuchasz, jeżeli ci ją dam... 24.06.06, 12:53
                To na co czekasz! dzwoń i rozmawiaj...powodzenia..:))) Miłośc to cudowne
                uczucie trudno je tamować...rozsądkiem:)))
                • blondi_dor Re: A czyjej rady posłuchasz, jeżeli ci ją dam... 24.06.06, 13:06
                  Nie zadzwonie, tylko sms napisze.

                  Ale, powiedz mi,co ona moze czuć, tylko tak szczerze mi napisz, jak sie teraz
                  odezwe do niej? ( Z smsem,ze che sie psotkac zeyb pogadac)
                  • witch-witch Re: A czyjej rady posłuchasz, jeżeli ci ją dam... 24.06.06, 13:09
                    Nie wiem co może czuć. To ty ją znasz. Myslę,ze jeżeli wczoraj lzy lala to jak
                    wyslesz sms powinna sie cieszyć, czy jak?
                    • blondi_dor Re: A czyjej rady posłuchasz, jeżeli ci ją dam... 24.06.06, 18:05
                      No ale nie chciała się dzisiaj spotkać, z powodu okresu :/ A powiedziła,ze chce
                      jutro sie spotkac. Bo dizsiaj nie jest na siłach do takeij rozmowy.
                  • ela282 Re: A czyjej rady posłuchasz, jeżeli ci ją dam... 24.06.06, 13:23
                    Kurcze, Blondi Ty tak na poważnie ten post piszesz? To wygląda tak: chciałabym
                    ale boję się.Nie bądź babą, bądź facetem. Przecież ona wyjeżdża, czy nie będzie
                    Ci potem szkoda, ze parę dni straciłeś? Powiedz, czy oprócz cech negatywnych ma
                    coś, co Ciebie do niej przyciąga? Jeżeli tak bardzo Ci na niej zależy to idż do
                    niej.
                    • anty_frustrat Re: A czyjej rady posłuchasz, jeżeli ci ją dam... 24.06.06, 13:24
                      Jak to dobrze podoradzac i podymac sie wirtualnie
                      • ela282 Re: A czyjej rady posłuchasz, jeżeli ci ją dam... 24.06.06, 13:32
                        Jak to dobrze, że jesteś zadowolony.
                    • blondi_dor Re: A czyjej rady posłuchasz, jeżeli ci ją dam... 24.06.06, 13:33
                      No! W koncu ktos pisze do rzeczy!

                      Bezie szkoda,bedzei ze pare dni straciłem;)

                      To dzialamy i pisze do niej sms!

                      A tam! Co ma być to będzie!
    • blondi_dor Juz odpowiedziała na mojegosms.Ale sie wkurzyłem:/ 24.06.06, 14:38
      Bo odpisała: ze kiedy chce przyjechac,ze moge przyjechac.Ale ze dizsiaj raczej
      odpada ,bo dostała okresu i lezy bo strasznie ja brzuch boli. I ze moze jutro
      po południu?Bo jej by pasowało.

      Kurde , sie wkurzyłame, i dopsiałem od razu,ze woel dzisiaj.

      To ona zadzowniła. Głos smutny, a ja tez oschły i poważny.

      Mowi,ze wolałby zebym jturo przyjechął,bo dzisiaj sie fatlanie,czuje, boli ja
      brzuch, wziela 2 No-spy i nic,ze niejest w stanie rozmawiac, ze musi to
      przemyslec. DOdała,ze przy okazji załatwi sobie jeszce kilak spraw w zwazku z
      wyjazde, i jturo bedzie mogła spokojnie rozmawiac.
      Wkurzyałem sie słyszac to!
      Powiedziałem : "No to cześć" A ona:Halo,to co bedzie? Ja nic nie mowie.
      Ona: "To przyjedziesz jutro?". A ja: "Nie wiem, zobacze,czesc!".

      Przyznaję-wkurzyła mnie ! Jestem teraz na Nią normalnie zły!
      • witch-witch Re: Ojjjj ale ty guuuuuuppppii...=))) 24.06.06, 15:39
        Sorry, nie obraz sie. Zadzwon do niej przepros,ze byles chamowaty i nie umiales
        uszanowac jej potrzeb. I spotkajcie sie jutro...=))) Po co wszystko tak na
        wariata!
        • blondi_dor Re: Ojjjj ale ty guuuuuuppppii...=))) 24.06.06, 15:55
          Myslałem juz ze nazywasz mie głupim, dlatego ze w ogole napsiałe do niej
          smsa.Ale jak nto nie to ok, ufff:)

          Piszesz: "Po co wszystko tak na wariata".
          Jakeigo wariata? Skorko chciałem, no i chce sie jutro spotkac..

          A to ze tak sie zachowąłem , jesli piszs serio, no to niestety, musze byc taki
          i jej pokazac,ze nie podoba mi sie taka sytuacja
          • ela282 Re: Ojjjj ale ty guuuuuuppppii...=))) 24.06.06, 18:12
            Oj Blondi spaprałeś robotę. Jeżeli mówi, ze dzisiaj nie (czy Ty wiesz co to
            znaczy w tym przypadku, że boli brzuch?) ale jest gotowa umówić sie z Tobą na
            jutro, to Ty przekreślasz to wszystko? Jesteś ZŁY? Wiesz co? Daj sobie lepiej
            spokój, bo ja mam ochotę krzyczeć na Ciebie. Teraz rozumiem dlaczego ona to
            robi. Jesteś bardzo dziecinny. Człowieku nie można tak grać na czyichś
            uczuciach. Cos mi się zdaje, ze to przyczyna nie tkwi w niej tylko w Tobie.
            Pomysl trochę.
            • lutyl0 Re: Ojjjj ale ty guuuuuuppppii...=))) 24.06.06, 18:13
              Z kazdym postem przekonuje sie o coraz mocniej, jak zalosne jest to, co
              piszecie...:)
              • blondi_dor Re: Ojjjj ale ty guuuuuuppppii...=))) 24.06.06, 18:17
                Hehe:)
                Czyli?
            • blondi_dor Re: Ojjjj ale ty guuuuuuppppii...=))) 24.06.06, 18:16
              No to co mam kurna robić(BO trochę się z Toba zgadzam!) ?

              Co to znaczy w tym przypadku,ze boli brzuch?(Proszę ,na serio wytłumacz mi
              to,co przez to rozumiesz,co napisałaś)
              I czemu uważasz ,ze spaprałem robotę?

              No, fakt , jestte trochę dziecinny :/

              (czy ona nie robi tego specjaleni,ze teraz wyznacza warunki spotkania itd?)

              • ela282 Re: Ojjjj ale ty guuuuuuppppii...=))) 24.06.06, 18:23
                Boli brzuch właśnie nigdy nie Ciebie, tylko ją. Nie zrozumiesz tego i nie będę
                Ci tłumaczyć. Mam wrażenie jakbyś ciągnął ten wątek bez sensu.Spaprałeś robotę,
                bo się obrażasz.Czasami kobieta bardzo cierpi i nie może normalnie
                funkcjonować, ale Ty tego nie rozumiesz. To, że się z nią rozstałeś pewnie w
                tym duzo Twojej winy jest. Oceń sobie to sam.
                • blondi_dor Re: Ojjjj ale ty guuuuuuppppii...=))) 24.06.06, 18:26
                  Tzn po prostu chesz powiedziecc,ze boli ja przez okres, i wtedy kobiet nie jest
                  w stanie funkcjonować,tak?:)

                  Obrażenieni sie , nie jest spaprana robota

                  Wina jest obopólna, a nmoaj tez dlatego bo ja z Nia zerwałem;)
                  • ela282 Re: Ojjjj ale ty guuuuuuppppii...=))) 24.06.06, 18:33
                    Widzę, że winisz się tylko za zerwanie. Myślę, że nie jesteś szczery. Ale mnie
                    możesz okłamać, bo mnie nic do tego, tylko nie okłamuj samego siebie.
                    • blondi_dor Re: Ojjjj ale ty guuuuuuppppii...=))) 24.06.06, 18:37
                      Nie odpowiedziałaś,czy dobrze zgadłem,ze chodzi CI po prostu, trywiualnie, o
                      okres.

                      NIe winie sie tylko za zerwanie. Napsiałem wyraźnie ze wina jest obopólna.

                      Jak sądzisz. Odzywać sie jutro?(Skoro ona chciała). Czy pojutrze?
                      • witch-witch Re: Ojjjj ale ty guuuuuuppppii...=))) 24.06.06, 18:40
                        blondi_dor napisał:

                        >> Jak sądzisz. Odzywać sie jutro?(Skoro ona chciała). Czy pojutrze?


                        hahahahahahahahahahahahahahahahahahah...;=)))))))))))))))))
                        • blondi_dor Re: Ojjjj ale ty guuuuuuppppii...=))) 24.06.06, 18:58
                          A widzisz, napsiął do mnie sms!

                          O godz. 18 napisała mi sms:
                          "Więc co postanowiłeś? Przyjeżdzasz do mnie jutro?"

                          Nie odpowiadałem na smsa(bo pisałem na forum,hehe;) ), i o godz.18.45 pusciła
                          mi
                          strzałkę!

                          No to chyba juz troszkę lepiej się dla mnie układa,nie?

                          A teraz proszę o rady, czy, i co mam odpowiedzieć itd!
            • blondi_dor Re: Ojjjj ale ty guuuuuuppppii...=))) 24.06.06, 18:59
              Napisała do mnie smsa!


              O godz. 18 napisała mi sms:
              "Więc co postanowiłeś? Przyjeżdzasz do mnie jutro?"

              Nie odpowiadałem na smsa(bo pisałem na forum,hehe;) ), i o godz.18.45 pusciła
              mi
              strzałkę!

              No to chyba juz troszkę lepiej się dla mnie układa,nie?

              A teraz proszę o rady, czy, i co mam odpowiedzieć itd!
    • blondi_dor HEJ! Słuchajcie! Ważna wiadomość! 24.06.06, 18:44
      O godz. 18 napisała mi sms:
      "Więc co postanowiłeś? Przyjeżdzasz do mnie jutro?"

      Nie odpowiadałem na smsa(bo pisałem z Wami,hehe;) ), i o godz.18.45 pusciła mi
      strzałkę!

      No to chyba juz troszkę lepiej się dla mnie układa,nie?

      A teraz proszę o rady, czy mam odpowiedzieć itd!
      • ela282 Re: HEJ! Słuchajcie! Ważna wiadomość! 24.06.06, 19:00
        Nikt Cie za rękę nie będzie prowadził. Radź sobie sam. Jesteś na dobrej drodze.
        • blondi_dor Re: HEJ! Słuchajcie! Ważna wiadomość! 24.06.06, 19:02
          NIe chodzi o to,zeby prowadzić!

          Ale prosze Was o Wasze opinie.

          Wysłucham jak zwykle wsystki a i tak SAM podejmę decyzję.

          Elo282, nei napisałaś , co o tym sądzisz:)
          • ela282 Re: HEJ! Słuchajcie! Ważna wiadomość! 24.06.06, 19:07
            Wiesz co Ty juz mi podpadasz. Coś mi tu nie gra. Ty chyba sobie żartujesz z
            forumowiczów. O co Ci chodzi? Masz tego co chciałeś, co jeszcze chcesz?. Nie
            bądź śmieszny. Jutro się z nią spotkasz więc niech ona zapamięta te chwile jako
            szczególnie miłe.
            • blondi_dor Re: HEJ! Słuchajcie! Ważna wiadomość! 24.06.06, 19:10
              Oj Elo, nie chcę Ci podpadac, szanuję Cię!

              Nie dko końca jest to co chciałem.

              Ale TERAZ sie zastanawiam czy teraz jej dopisać: ze się spotkam;czy ze sie
              zastanwiam i odpisze jutro;czy raczej tak.
              Czy czekac do jutra z odpowiedzia.
              • ela282 Re: HEJ! Słuchajcie! Ważna wiadomość! 24.06.06, 19:15
                To jescze jej nie dałeś odpowiedzi? Ty się dłużej zastanawiaj. Odpowiedz jej
                może jak wyjedzie co? Rób co uważasz, uważaj co robisz. A swoja droga ona ma
                cierpliwość do Ciebie.
                • blondi_dor Re: HEJ! Słuchajcie! Ważna wiadomość! 24.06.06, 19:18
                  Oj , bo chce ja troche potrzymac w niepewności.

                  A,ze ma do mnie czasam cierpliwość, to tez prawda :P

                  No! Dzięki za przestrogę:uważaj co robisz! Wiem,wiem,nie można z niczym
                  przesadzać, w żadną stronę.
                  • ela282 Re: HEJ! Słuchajcie! Ważna wiadomość! 24.06.06, 19:25
                    Ty przejdź się na spacerek. Dobrze Ci to zrobi. Niech komputer nie zastępuje Ci
                    towarzystwa. Wyluzuj. Dzisiaj są wianki, szkoda że Twoja dziewczyna jest
                    niedysponowana.
                    • blondi_dor Re: HEJ! Słuchajcie! Ważna wiadomość! 24.06.06, 19:31
                      Juz odpowiedziałem:"Tak. Mozemy sie spotkac i jeszcze porozmawiac"

                      A tak się składa,ze akurta idę pobiegać. A co to są wianki?(ups)
                      • ela282 Re: HEJ! Słuchajcie! Ważna wiadomość! 24.06.06, 19:34
                        Nie słyszałeś? Wszędzie są imprezy, sztuczne ognie... A w Krakowie wielka
                        impreza.
      • blondi_dor Re: Odpowiedziałem już 24.06.06, 20:31
        Odpowiedziałem tak:
        "Tak.Mozemy sie spotkac i jeszcze porozmawiać"
        • shachar Re: Odpowiedziałem już 25.06.06, 04:04
          klimatyczny watek
          'wojna polsko-ruska' w lagodniejszym wydaniu
          • blondi_dor Re: Odpowiedziałem już 25.06.06, 10:05
            Tzn?
            (Przepraszam,nie czytałem:) )
        • caprissa Re: Odpowiedziałem już 25.06.06, 11:50
          > Odpowiedziałem tak:
          > "Tak.Mozemy sie spotkac i jeszcze porozmawiać"

          i masz rcaje, tak postepuja ludzie, rozmawiaja, dopoki sie da, no chyba, ze nie
          mozna juz rozmawiac bo ktores nie zyje...

          tak trzymaj rozmowa:)
          • blondi_dor Re: Odpowiedziałem już 25.06.06, 12:07
            No, jedna z nielicznych osób,które mnie krytykują! Wdizę,ze mnie rozumiesz.

            Tylko wiesz, najbardziej to teraz zwyie obaw, ze on asobie pomyśli: Zerwał 2
            dni temu,a teraz chce zebyśmy byli razem???

            Co ona sobie o mnie pomyśli,to ze chcę rozmawiać?

            Przec chwilą napisała sms: Czesc! O której bedziesz?
    • blondi_dor Re: Jesteśmu już RAZEM :))) 26.06.06, 23:23
      Dziękuję tym wszystkim, którzy dobrze mi życzyli i trzymali za mnie kciuki!:)))

      JESTEŚMY RAZEM !!! :))))))
      Ona obiecała,że się zmieni(i widzę efekty już;) ) , a przeprosiłem Ją za to,że
      nie chciałem jej sprawić tylu przykrości moim zerwaniem,i ze ja doprowadziłem
      do takiego stanu (płacz).
      Jednak, po szczerej rozmowie, ja tez spojrzałem na siebie z innej strony,tzn
      mam w sobie poprawiać to,ze nie bede takim introwertykiem, i ze bede wiecej
      mówił swojej dziewczynie,a nie grzył w sobie.

      Ona powiedziała,ze : bedzei sie starac nie krzyczeć, ze teraz jak wyjezdza daje
      mi wolna reke, z psychologiem, i z czym tylko chcę ( chociaż przeciez wyjezdza
      nie?;) )

      Jest dobrze. Ona ma taki chcarakter a ja taki. Ona mnie denerwuje czasem, a ja
      ją. Musimy obydwoje spojrzeć na siebie, bo naprawdę łączy nas Miłość i trzeba
      dbać o nasz związek!
      • ela282 Re: Jesteśmu już RAZEM :))) 27.06.06, 07:45
        No to gratuluję. Nareszcie podjąłeś męską decyzję. W tym cały ambaras żeby
        dwoje chciało naraz. Chyba masz lepsze samopoczucie?
        • blondi_dor Re: Jesteśmu już RAZEM :))) 27.06.06, 10:15
          Tak :)

          Po prostu Miłość mi karze zaufać Jej, Jej mądrości, i obietnicy poprawy.

          Juz mi się nie chce roztrząsać czy dobrze to "rozegrałem",czy nie,bo uważam ze
          postąpiłem szczerze i zdecydowanie.
          A czy nam wyjdzie? Skoro "dwoje chce naraz"? ;)

          Pozdrawiam
          • ela282 Re: Jesteśmu już RAZEM :))) 27.06.06, 11:02
            Sam przyznajesz, że Twoja dziewczyna nie jest głupia. To jest ok.
            • blondi_dor Re: Jesteśmu już RAZEM :))) 27.06.06, 11:28
              No głupia nie jest:)
              Jest praktyczna,zyciowa. Tylko chyba nie wiedziała jak bardzo mnie rani swoim
              krzyczeniem, brakiem wyrozumiałości-TO JEJ GŁOWNY GRZECH, i "głupota";)

              Ja jestem bardziej teoretykiem, i typem "filozofowca", i introwerytkiem.
              A ona ekstraweryczka bardziej.

              Ja daję nam szansę, naszemu zwiuązkowi. Ona wyjeżdża, ja zostaję, biorę się za
              siebie. A co do rozstania to: "co nagle to po diable";)nie?;)
              • ela282 Re: Jesteśmu już RAZEM :))) 27.06.06, 11:58
                Jasne co się odwlecze to nie uciecze. Bierzesz się za siebie w sensie?
                • blondi_dor Re: Jesteśmu już RAZEM :))) 27.06.06, 12:11
                  W sensie: pisze prace mgr:), uprawiam sport:)(pozniej moze jakieś sztuki
                  walki;) , przerzucam się na soczewki, robię prawko - oczywiście to wszystko pod
                  warunkiem,ze nie wyjade gdzieś do pracy (jako tłumacz) :).
                  I DALEJ CHODZE DO PSYCHOLOGA, i czekamy na efekty,zobaczymy co będzie:)
                  No i...na razie tyle:)

                  Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka