paco_lopez
14.07.06, 18:55
beznadziejna. chociaż chce być możliwie najświętszy, to nie daje nadziei, ani
słowem ani gestem ani ciuchem. lamentuje i przerzuca na plan pierwszy sprawy
mało istotne, z którymi inny radzi sobie bezsamokrzywdnie, przegina z
punkualnością i stawia ją na piedestale. Na piedestale jest też wkorbianie
się po uszy we wszystko co mu podrzucić i na widok czego w zasadzie mógłby
lezeć i dłubać w nosie. nie jest materialnie gorzej zaspokojony od znakomitej
wiekszości rodaków a jedyny i najskuteczniejszym argumentem jest u niego
niższa cena. Mniejsza wygoda niższa cena, zero luksusu ani ćwierci
szaleństwa. zabezpiecza wszystko zanim ja poczuję cokolwiek a tez jestem
samcem tego samego gatunku. Zawsze musi miec racje, zawsze musi wszystko
sprawdzić. trudno go namówic zeby zrobił sobie dobrze, a przecież nie chodzi
o plamienie jego rąk. O co chodzi, jak budowac relacje z kims takim.