figlarna25
17.07.06, 11:35
Witam.Od dłuzszego czsu zagladam na Wasze forum,ale jescze nigdy sie nie
udzielałam.Sporo tu madrych i zyciowych osób...Mam problem ale nie bardzo
mam z kim na ten temat pogadac, dlatego do Was pisze- moze to bedzie taka
autoterapia.Moje zycie jest dosyc skomplikowane, tak naprawde nigdy nie
miałam nikogo bliskiego. Wychowywała mnie ciotka, która sama ze soba sobie
nie radziła i niszczyła przy tym mnie.Po wielu latach udało mi sie wyrwac z
tego chorego domu i stanac na nogi(nie bede sie na ten temat rozpisywała,ale
ta samodzielnosc kosztowała mnie duzo nerwów i całkowita samotnosc, bo poza
ciotka nie mam zadnej rodziny)Skonczyłam studia, pracuje i poznałam wreszcie
wspaniałego chłopaka. Tu zaczyna sie problem...on nie rozumie przez co
przeszłam i ma do mnie pretensje ze nie potrafie sie przed nim otworzyc-a ja
nie chce pamietac ani mu opowiadac o mojej chorej psychicznie matce ani o
życiu w domu ciotki gdzie zawsze byłam traktowana jako ktos gorszy.On
wychowywał sie w zdrowej rodzinie a ja chce zapomniec i odciac sie od
przeszłości.Kolejnym problemem jest jego była,nie sa razem od dwóch lat( byli
ze soba b. krótko i nawet do niczego miedzy nimi nie doszło) ale ona ciagle
szuka z nim komtaktu smsy, maile w których pisze mu ze to on jest tym jedynym
i chciałaby zeby to on był jej pierwszym facetem-dziewczyna jest 4 lata
młodsza od niego.Denerwuje mnie to, ze moj wogóle na to nie reaguje-okazało
sie naewt ze nic jej o nas nie powiedział. Natomiast bardzo chetnie opowiada
o rodzinie tej dziewczyny, ze to ustawieni ludzie i ze ona bedzie dobra
partia.Schlebia mu to ze ona tak walczy o niego. Jest mi przykro bo
rzeczywiscie ja nie jestem dobra partia:jedyne co moge mu zaoferowac to
(zabrzmi to banalnie)miłosc, ciepło i wiare w to ze ciezka i samodzielna
praca mozna w zyciu wiele osiagnac.Kiedy sie poznalismy nie byłam tez
dziewica, a on zawsze chciał byc z dziewczyna której byłby pierwszym...dla
mnie to nie ma znaczenia ale dla facetów jak widac ma...
Boje sie bardzo ze on traktuje mnie tymczasowo,dla zabawy, natomiast nie
mysli o tym zeby układac sobie zycie z kims takim jak ja.Jestesmy razem juz
półtora roku a on nawet nie wspomina nic o przyszłości, czasem tylko jakies
frazesy na odczepnego.Cos w podswiadomosci podpowiada mi ze on nie traktuje
tego powaznie, mimo ze nie daje mi zadnych namacalnych ku temu powodów. A ja
tak straszne boje sie ze zostane sama...znowu :(