Dodaj do ulubionych

Wyrodna corka

19.02.03, 19:10
Hmm nie bardzo wiem jak zaczac,bo nie da sie tego opowiedziec w dwoch slowach
i nie chce sie rozpisywac za bardzo.Upraszczajac-mama mieszka z bratem(lat 24
niepracujacy) skonczyl jej sie zasilek dla bezrobotnych i generalnie wiedzie
jej sie kiepsko.Problem w tym,ze zaczyna caly zal i zlosc na ten stan rzeczy
wylewac na mnie.Tzn juz wczesniej kiedy miala ciezka sytuacje finansowa
zwracala sie do mnie i za kazdym razem ja wspieralam jak tylko
moglam.Niestety teraz nie bardzo moge jej pomagac bo nie bardzo mam z czego,a
po za tym troche mnie wkurza fakt,ze po 1) nie za bardzo szukala pracy kiedy
byla na zasilku,2)brat ma zdrowe wszystkie konczyny i glowe i moglby
jakiejkolwiek pracy poszukac,ale wychodzi z zalozenia ze za 500 zl to on nie
bedzie o 6 rano wstawal.Po wczorajszej wizycie mamy stanelo na tym, ze wcale
mnie nie interesuje jak ona zyje i czy ma co jesc i ze nie ma na oplaty i ze
ma dlugi.Nie musze chyba wspominac,ze mam ogromnego moralniaka ale nie
jestem naprawde w stanie jej pomoc.A i jeszcze na koniec podlo
stwierdzenie "szybciej sie mozna pomocy od obcych spodziewac niz od wlasnych
dzieci".Wyrodna i znieczulona jestem ?
Obserwuj wątek
    • miauczynska Re: Wyrodna corka 19.02.03, 19:30
      aneczka32 napisała:
      Wyrodna i znieczulona jestem ?

      Jesteś.
    • aneczka32 Re: Wyrodna corka 19.02.03, 19:35
      Jestem.Dziekuje za odpowiedz.Tego mi bylo trzeba.
      • Gość: Imagine Re: Wyrodna corka IP: *.unl.edu 19.02.03, 19:39
        aneczka32 napisała:

        > Jestem.Dziekuje za odpowiedz.Tego mi bylo trzeba.

        Tak zeby zbilansowac dwa bieguny: Nie jestes wyrodna. Jesli juz, to wyrodny
        jest twoj leniuchujacy brat, z czego mama sobie chyba nie zdaje sprawy.
        Pozdr, Imagine.
    • aneczka32 Re: Wyrodna corka 19.02.03, 19:42
      Zdaje sobie sprawe,tylko wlasnie mnie obarcza wina za cala zaistniala sytuacje
      i to mnie najbardziej wkurza.
      • miauczynska Re: Wyrodna corka 19.02.03, 20:03
        Ktokolwiek odpowiada za zaistniałą sytuację ,reakcja aneczki na prośbę matki
        może być tylko jedna . Tu nie ma alternatywy , Imagine.
        miauczynska
        • Gość: Imagine Re: Wyrodna corka IP: *.unl.edu 19.02.03, 20:18
          miauczynska napisała:

          > Ktokolwiek odpowiada za zaistniałą sytuację ,reakcja aneczki na prośbę matki
          > może być tylko jedna . Tu nie ma alternatywy , Imagine.
          > miauczynska
          Alternatywa zawsze jest. Reakcja coreczki jest taka, ze ma moralniaka, ALE
          POMOC NIE MOZE. Uwazam, ze coreczka byla i jest ciagle rodzinnym kozlem
          ofiarnym. Zdrowa matka, wypchnelaby za drzwi tego darmozjada synka a nie
          opowiadala andronow o pomocy od sasiadow.
          Coreczko, nie dawaj sie robic w konia; to ze ktos jest matka, to nie znaczy
          ze morale lezy po jej stronie. Pomagalas jak moglas. Teraz inni niech wstaja o
          6 rano.
          Pani Miauczynska, prosze sie przebudzic.
          Pozdr, Imagine.
          • aneczka32 Re: Wyrodna corka 19.02.03, 20:28
            Wlasnie chodzi o to ,ze pomagalam kiedy tylko moglam.I moze popelnilam blad?
            Swego czasu dawalam mamie naprawde duze pieniadze i tlumaczylam i ja i brata,ze
            brak pracy i ciezkie czasy.Ukrywalam to przed mezem bo... niechcialam zeby
            wiedzial.I nie wie do tej pory.Mnie po prostu boli to,ze zostalam tak
            potraktowana kiedy nie moge pomoc a kiedy moglam,to wszystko bylo pieknie.
        • kwieto Re: Wyrodna corka 19.02.03, 20:21
          "Reakcja moze byc jedna" - to znaczy jaka?
    • aneczka32 Re: Wyrodna corka 19.02.03, 20:15
      Wlasnie chodzi o to,ze nie mam jednej reakcji.Targaja mna sprzeczne uczucia
      rozumiesz?
      • Gość: Imagine Re: Wyrodna corka IP: *.unl.edu 19.02.03, 20:21
        aneczka32 napisała:

        > Wlasnie chodzi o to,ze nie mam jednej reakcji.Targaja mna sprzeczne uczucia
        > rozumiesz?
        Dlatego bo takie mamy za wszelka cene chca przerzucic poczucie winy na kogos
        innego. Pomagaj jak mozesz, a jak nie mozesz, mow wprost. Dokladnie to co
        zrobilas.
        Pozdr, Imagine.
        • Gość: dodo Re: Wyrodna corka IP: 209.226.65.* 19.02.03, 20:39
          ludzie wychowuja sie w gore i w dol. to znaczy - wychowujemy dzieci, ktore tez
          nas wychowuja. wychowujemy rodzicow, przez ktorych jestesmy wychowywani. to tak
          w skrocie o zaleznosciach miedzy nami wszystkimi na matce ziemi :-)
          aneczko - jestes dorosla, samodzielna osoba i taka tez jest twoja mama, i takim
          jest twoj brat. za kazda samodzielna decyzje kazdy z nas placi. w taki sposob
          badz inny.
          np. twoj brat nie chce isc do pracy, bo uwaza, ze mu za malo zaplaca - nie ma
          wiec w ogole ani grosza (to jest cena jaka placi za nie-pracowanie).
          ty - chcesz pomoc mamie ale wiesz, ze tym sposobem doprowadzisz do tego, ze
          mama i brat uzaleznia sie od ciebie skrajnie i nic dobrego z tego nie przyjdzie
          (to jest owa potencjalna cena twojego wyboru - zaprzestanie wychowywania twoich
          najblizszych i odebranie im szansy na samodzielnosc).
          ty - nie pomozesz mamie, bo wiesz, ze jedynym sposobem zeby sie wreszcie oboje
          z bratem wzieli rozsadnie do roboty, jest zostawic ich samym sobie i w zwiazku
          z powyzszym masz poczucie winy (inny rodzaj ceny do zaplacenia).
          masz wiec wybor - ktora cene latwiej ci zaplacic, ktore konsekwencje latwiej ci
          bedzie poniesc na dluzsza mete.
          cudow nie ma - zawsze jest ta jakas ciemna strona ksiezyca. pytanie zas jest
          tylko jedno - z ktorymi konsekwencjami bedzie ci latwiej zyc.
          osobicie uwazam, ze masz tylko jedno wyjscie - zostawic ich samym sobie
          przynajmniej na jakis czas.
          doroslosc dotyczy wszystkich w takim samym stopniu - rodzicow i dzieci. ale to
          w koncu nie ja bede zyc z bezsensownym, acz dokuczliwym poczuciem winy :-)
          • aneczka32 Re: Wyrodna corka 19.02.03, 21:35
            Dodo dziekuje Ci bardzo za twoja opinie...nawet nie opinie o
            stwierdzenie.Tylko ...no wlasnie.Tak bardzo w tej chwili chce sie wyzuc
            wszelkich uczuc,patrzec na to obiektywnie.Meczy i gryzie mnie to bardzo.
            • alfika Re: Wyrodna corka 20.02.03, 07:44
              Dodo napisał(a):
              "masz wiec wybor - ktora cene latwiej ci zaplacic, ktore konsekwencje latwiej
              ci
              bedzie poniesc na dluzsza mete.
              cudow nie ma - zawsze jest ta jakas ciemna strona ksiezyca. pytanie zas jest
              tylko jedno - z ktorymi konsekwencjami bedzie ci latwiej zyc."

              dodam tylko, że nie zawsze dobrze jest wybrać łatwiejsze konsekwencje, ale
              dobrze może też czasem pomyśleć nad dobroczynnością efektów, jakie przyniesie
              nasz wybór.
              Wydaje mi się, że jeśli mama i brat zaczną odpowiadać za swoje życie jak
              dorośli, to chyba wyjdzie to wszystkim na dobre.
              Pomagać należy jak tylko można, ale czasem po prostu istnieją sytuacje, kiedy
              trzeba odmówić.
              Gdybyś była wyrodną córką, Aneczko, nie przyszłoby Ci do głowy ani wcześniej,
              ani teraz przejmować się sytuacją mamy.
              Pozdrawiam i trzymam kciuki za pracę mamy i brata! I Wasze dobre kontakty.
      • Gość: JE Re: Wyrodna corka IP: *.netlandia.pl 19.02.03, 20:27
        Są ludzie, u których dobrobyt bliskich - mobilizuje do wysiłku i są tacy,
        którzy uważają że im też to się należy (bez wysiłku) - są to tzw wampiry
        społeczne. Jeśli uważasz, że masz do czynienia z tą drugą postawą - przestań
        mieć skrupuły. Bo co byś nie zrobiła - będziesz winna.
        Trzymaj się.
        Pozdrawiam
        Jan EJGERD
    • kamfora Re: Wyrodna corka 19.02.03, 20:30
      aneczka32 napisała:


      > moglam.Niestety teraz nie bardzo moge jej pomagac bo nie bardzo mam z
      czego,a po za tym troche mnie wkurza fakt,ze po 1) nie za bardzo szukala
      pracy kiedy byla na zasilku,

      A nie mogłabyś Ty sobie poszykać lepiej płatnej pracy, żeby móc mamie
      pomagać?
      To mniej więcej ten sam poziom trudności, jak znaleźć pracę będąc w wieku
      Twojej mamy.


      Po wczorajszej wizycie mamy stanelo na tym, ze wcale
      > mnie nie interesuje jak ona zyje i czy ma co jesc i ze nie ma na oplaty i ze
      > ma dlugi.Nie musze chyba wspominac,ze mam ogromnego moralniaka ale nie
      > jestem naprawde w stanie jej pomoc.A i jeszcze na koniec podlo
      > stwierdzenie "szybciej sie mozna pomocy od obcych spodziewac niz od wlasnych
      > dzieci".Wyrodna i znieczulona jestem ?

      A w jakim stopniu Cię to naprawdę interesuje? Czy ograniczasz się do
      dobrych rad, że "powinna bardziej się starać w tym poszukiwaniu pracy"?

      Prawnie nie jesteś zobowiązana do wspierania matki finansowo,
      dopóki matka jest zdrowa i (przynajmniej teoretycznie) zdolna do pracy.

      Nie wiem, w jakim stanie musiałabym być, żeby pójść prosić swoje dziecko
      o wsparcie finansowe - może dlatego tak mnie to poruszyło...

      Ale nie przejmuj się gadaniem kamfory. Każdy widzi własny nos ;-)

      .:-))
      Ba.
      • kwieto Re: Wyrodna corka 19.02.03, 20:50
        Zgadza sie, kazdy widzi wlasny nos.

        Chcesz posluchac historii np. o matce, ktora wyklela corke, gdy ta zaczela walczyc z bratem, ktory zagarnal jej wlasnosc?
        Chcesz posluchac historii o matce ktorej corka nawet gdyby corka chciala pomoc, to nie za bardzo moze, bo zostalaby natychmiast oskarzona o chec "wkupienia sie" i "zagarniecia majatku" (dosc fikcyjnego zreszta)?
        Chcesz posluchac historii o matce, od ktorej dzieci uciekaja, bo jakikolwiek blizszy kontakt konczy sie awanturami i "ustawianiu" dzieci, jak powinny postepowac, jak zyc?

        Znam jeszcze pare innych ciekawych opowiastek o relacjach matka<>corka, czy ogolnie matka<>dzieci.

        "Nie wiem, w jakim stanie musiałabym być, żeby pójść prosić swoje dziecko o wsparcie finansowe - może dlatego tak mnie to poruszyło..."

        Zareczam Ci, ze jest bardzo wiele osob, ktorym proszenie dzieci o wsparcie (nie tylko finansowe), przychodzi zadziwiajaco latwo.
        Na przyklad jesli dzieci maja takiego rodzica odwiedzic, to po to by posprzatac, pomalowac sciany - a zeby po prostu wpasc, pogadac, pobyc ze soba? zapomnij...
      • alfika Re: Wyrodna corka 20.02.03, 10:12
        Kamfora napisała:
        "Nie wiem, w jakim stanie musiałabym być, żeby pójść prosić swoje dziecko
        o wsparcie finansowe - może dlatego tak mnie to poruszyło...

        Ale nie przejmuj się gadaniem kamfory. Każdy widzi własny nos ;-)"

        Wydaje mi się, że nie najlepiej jest w każdym przypadku oceniać innych według
        swojej miarki.

        Mam tak jak Ty - nie wyobrażam sobie proszenia własnego dziecka o pieniądze,
        moją mamę trzeba mieć na oku, bo ona też nie prosi.

        Ale znam też matki takie, o których pisze się w tym wątku. Bez żenady
        ogłaszają, że ile da się wyciągnąć z dziecka, tyle zyskają.
        Widziałam jak można udawać przed własnym dzieckiem bezradną, bo jak córka
        zobaczy, że sobie radzę, to mnie nie wyręczy, nie będzie już koło mnie skakać,
        a to jej obowiązek.

        Ja wiem, że to strach przed opuszczeniem i zaniedbaniem, ale taki strach ma
        skłonność rozrastania się. Jeśli nie napotka oporu w pewnym momencie, to co
        dalej?

        Ja jestem za tłumaczeniem mamie, że i tak matka sama nie zostanie, że może być
        spokojna o przyszłość, ale nie da się spełnić wszystkich życzeń czy potrzeb.
        Czasem tych najważniejszych. Tyle że to musi być szczere: możemy - pomagamy.
        Czasem jest tak, że nie możemy.

        Dzieciom też mało który rodzic spełniał każde życzenie, ale kto by nazwał ich
        wyrodnymi rodzicami??? I które dziecko by stwierdziło, że w takim razie
        widocznie bardziej może liczyć na obcych niż na rodziców? Zabolałoby? A dzieci
        słysząc takie teksty nie czują się podobnie?
      • Gość: limba Re: Wyrodna corka IP: *.at.ibm.com 20.02.03, 14:34
        Piszesz moja droga z własnego punktu widzenia. Nie wątpię, że ty musiałabyś być
        w skrajnej sytuacji, żeby się domagać pomocy od dziecka, ale to nie znaczy, że
        wszyscy rodzice tak podchodzą do sprawy! Sama znam kilka przypadków, kiedy taka
        pomoc jest wprost wymuszana na dzieciach i to bynajmniej nie na takich, które
        na to stać! A jednocześnie tak jak u aneczki, np. synuś obibok i tak jest
        najbliższy sercu. Mamusia znajomego poprosiła np. o "pożyczkę" na zakup działki
        (ma dom z ogródkiem), nie w ogóle zwracając uwagi na fakt, że syn spłaca kredyt
        i chce go spłacić przed upływem roku, żeby uniknąć wpisu do hipoteki. Zgarnęła
        mu całą roczną premię, którą mógłby spłacić dużą część kredytu, mało tego,
        obraziła się śmiertelnie, kiedy po pół roku nieśmiało spytał, czy mogłaby mu
        choć część oddać. Ta przysługa mamusi kosztowała go kilka tysięcy dodatkowych
        kosztów. Dodam dla ułatwienia, że jej mąż ma 3 dzieci z poprzedniego małżeństwa
        (które nie dają się oskubać), oboje oprócz emerytur prowadzą interes,
        dzierżawią garaż i na 2 starsze osoby mają ok. 5 tys. zł. I ona swojemu dziecku
        od gardła odejmuje i wcale nie czuje się z tym źle. "Pozyczyła" już w ten
        sposób kilkanaście tysięcy (głownie poszły na chybione inwestycje jej męża) i
        wcale jej to nie spędza snu z powiek. Dzieci męża nie dają mu ani złotówki.
        Więc nie generalizuj, że każda matka jest taka biedna i należy jej pomagać. Ja
        wręcz uważam, że ci którzy naprawdę pomocy potrzebują najmniej o nią proszą
        (tak jak ty). Każda normalna matka chce dla swoich dzieci jak najlepiej (i nie
        faworyzuje żadnego z nich). A tym bardziej powinna wiedzieć, że taka pomoc może
        być sporadyczna, tymczasem matka aneczki DOMAGA się stałej pomocy nie licząc
        się z tym, czy córkę na to w tej chwili stać. Jeśli ktoś się DOMAGA, to
        zazwyczaj jest typem wykorzystywacza i tyle. I swietnie potrafi grać na
        uczuciach i poczuciu winy.
    • aneczka32 Do Kamfory 19.02.03, 20:39
      Wyobraz sobie,ze to wlasnie ja staram sie im znalezc prace.Dzwonie do roznych
      firm i szukam pracy dla mamy(niezbyt ciezkiej) i dla brata(obojetnie jakiej )
      Szukam gdzie tylko moge wlasnie dlatego,ze nie jestem zupelnie obojetna,tylko
      nic im o tym nie mowie bo mam nadzieje ze moze bede im mogla powiedziec,ze juz
      mam dla nich prace.
      • Gość: JE Re: Do Kamfory IP: *.netlandia.pl 19.02.03, 20:49
        ... i usłyszysz, że nie o taką pracę im chodziło!
        Jan EJGERD
        • miauczynska Wyrodna corka 19.02.03, 21:49
          Zapytana przez aneczkę odpowiedziałam ( w zgodzie z własnym sumieniem) że
          alternatywy nie ma i reakcja (moja) może być tylko jedna. Nie umiałabym ze
          stoickim spokojem patrzeć jak moja matka przymiera głodem lub zadłuża się
          w zastraszającym tempie nie płacąc za czynsz , światło ,gaz , ogrzewanie
          co w konsekwencji może doprowadzić do utraty mieszkania i zlicytowania tego
          co posiada. I co dalej z moją matką miałoby się stać? Ciepły kanał?
          Klatki schodowe? Stacje metra , PKP?
          Tak długo jak długo starczałoby mi środków usiłowałabym jej pomagać. Kiedy
          zabrakłoby mi możliwości , wzięłabym ją do siebie. Nie można ODCIĄĆ się od
          swoich korzeni nawet jeśli korzenie gniją!!! Tym bardziej że wszyscy mamy
          świadomość jak trudno będąc w wieku naszych matek znależć pracę w Polsce.
          Problemem jest tu tylko brat choć i jego nasza trudna sytuacja na rynku pracy
          nieco tłumaczy ale nim nie zajmowałabym się w takim stopniu jak matką bo on
          musi stanąc na własnych nogach nawet jeśli wiąże się to z poczuciem krzywdy
          wyrządzanej przez zamożniejszą siostrę.Uważam jednak że matka MUSI mieć tę
          pewnośc że jest ktoś kto zadba o nią kiedy zniedołężnieje lub złe zrządzenie
          losu nie pozwoli jej utrzymać się samodzielnie przy życiu.Nie myślcie że mam
          idealne stosunki z moją mamą albo że dostałam jakąkolwiek fortunę i w zamian
          za to MUSIAŁABYM się nią zajmować. Tak nie jest ale tak mi każe sumienie
          i o tym powiedziałam aneczce.
          Pozdrawiam
          miauczynska
          • kwieto Re: Wyrodna corka 20.02.03, 00:10
            A co jesli corka zostanie okreslona "wyrodna" jesli nie wezmie na utrzymanie rowniez brata?
          • farsa Re: Wyrodna corka 20.02.03, 10:01
            miauczynska napisała:


            > Tak długo jak długo starczałoby mi środków usiłowałabym jej pomagać. Kiedy
            > zabrakłoby mi możliwości , wzięłabym ją do siebie.

            aneczka twierdzi, że juz nie może pomóc. z różnych powodów, wiadomych tylko
            autorce, NIE MOŻE.
            a jeśli wziąć do siebie matki z inwentarzem również NIE MOŻE?
            jakże łatwo udzielać rad: "ja na twoim miejscu..."

            > Nie można ODCIĄĆ się od
            > swoich korzeni nawet jeśli korzenie gniją!!! Tym bardziej że wszyscy mamy
            > świadomość jak trudno będąc w wieku naszych matek znależć pracę w Polsce.

            chyba czasem trzeba odcinać korzenie.
            najpierw pępowinę, później korzenie.
            myślę, że samodzielność służy jednako dzieciom, jak i rodzicom.
            nie życzyłabym sobie czuć się zależną od moich córek. oczekiwać [i tylko
            oczekiwać] wsparcia od nich.

            > Uważam jednak że matka MUSI mieć tę
            > pewnośc że jest ktoś kto zadba o nią kiedy zniedołężnieje lub złe zrządzenie
            > losu nie pozwoli jej utrzymać się samodzielnie przy życiu.

            matka MOŻE mieć tę pewność, a aneczka MOŻE pomóc, jeśli chce i posiada stosowne
            możliwości. nie rozumiem PRZYMUSU w relacjach z ludźmi, bez względu na to, jak
            bardzo są nam bliscy.
    • czarna33 Re: Wyrodna corka 19.02.03, 22:07
      Owszem ja tez nie moge na to patrzec.I bardzo mnie boli sytuacja mojej mamy.I z
      racji tego ze jestem najstarsza z rodzenstwa zawsze sie o nia martwilam i
      dbalam,tylko dlaczego moja mama przez ten caly czas kiedy byla na zasilku i
      majac duzo wolnego czasu, nie przyjechala do mnie? nie zapytala sie jak sie
      uczy jej wnuczka?nie zapytala jak sobie radze gdzie nie ma mnie w domu 10
      godzin na dobe?i nie powiedziala mi ze moze mi pomoze w formie ...jak matka
      corce?A teraz co mam ?
      • miauczynska Re: Wyrodna corka 19.02.03, 22:37
        czarna33 napisała:
        > Owszem ja tez nie moge na to patrzec.I bardzo mnie boli sytuacja mojej mamy.I
        z> racji tego ze jestem najstarsza z rodzenstwa zawsze sie o nia martwilam i
        > dbalam,tylko dlaczego moja mama przez ten caly czas kiedy byla na zasilku i
        > majac duzo wolnego czasu, nie przyjechala do mnie? nie zapytala sie jak sie
        > uczy jej wnuczka?nie zapytala jak sobie radze gdzie nie ma mnie w domu 10
        > godzin na dobe?i nie powiedziala mi ze moze mi pomoze w formie ...jak matka
        > corce?A teraz co mam ?


        Bardzo Ci współczuję aneczko (jesli to Ty jesteś czarną33) ale to że Twoja mama
        nie pomogła Ci w wychowaniu coreczki obciąża sumienie Twojej mamy i nie
        zmieniłoby to mojego postępowania wględem niej.
        Wiem że jest Ci trudną ze swoją decyzją ale jeśli jesteś pewna że tego chcesz
        musisz wyzbyć się wyrzutów sumienia bo w przeciwnym wypadku kara dosięgnie
        również Ciebie. Ty sama decydujesz o swoim postępowaniu i tylko Ty poniesiesz
        jego moralne (w tym wypadku) konsekwencje. Masz prawo postapić tak jak owo
        wspominane przeze mnie sumienie Ci każe , pozwala .. Odwagi!
        Trzymaj się
        miauczynska
    • czarna33 Re: Wyrodna corka 19.02.03, 22:42
      Owszem,przechodze metasmoroze .Moja mam nie pomogla mi w wielu roznych
      sprawach i nie mam jej tego za zle.Jestem dorosla i sama musze sobie
      radzis.Tylko jest mi czasem przykro i tyle.
    • anahella Re: Wyrodna corka 20.02.03, 05:23
      aneczka32 napisała:

      > A i jeszcze na koniec podlo
      > stwierdzenie "szybciej sie mozna pomocy od obcych spodziewac niz od wlasnych
      > dzieci".

      To ostatnie zdanie odczytalam jako pogrywanie sobie na uczuciach. To tak jakby
      matka ci powiedziala: "daj mi pieniadze albo powiem sasiadom ze nie mam co jesc
      i wtedy przejde na ich utrzymanie i bedziesz miala mnie na sumieniu". Nie chce
      jechac na twoja mame, ale dla mnie to zwykly szantaz. Jezeli raz sie komus
      pozwolic szantazowac, to pozostaniesz w tym ukladzie na zawsze. A jezeli teraz
      nie wytlumaczysz matce, ze ma jeszcze syna, ktory tez moze pracowac to
      nastepnym razem gdy moze bedziesz miala jeszcze skromniej (czego ci nie zycze)
      obraza bedzie wieksza. Pozdro
      • Gość: radna Re: Wyrodna corka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.03, 10:55
        bądż silna
        wygląda na to że rodzinka wie że tak czy siak im pomożesz i nic nie robią w tym
        kierunku , poprostu chcą "wisieć" na Tobie.

        ja rozumiem : zapłacić mamie czynsz za mieszkanie czy kupić leki ale nie
        telewizor itd.

        ala ona ma jeszcze swojego kochanego synka - tak mi sie zdaje że jego "woli' od
        Ciebie (mam nadzieję że nie za "ostro" pisze)

        u mnie jest tak z moją tesciowa , mój mąż dzwoni do niej i dostaje świeże
        zapotrzebowanie np. kup nam kuchenke mikrofalową - rzekomo oni nie mają
        pieniedzy ale codziennie dzwonią! do swojej córki (siostry mojego męża), która
        mieszka tysiące kilometrów od nich za granica i nawet angażują mojego męża żeby
        dzwonił do niej a potem do nich i opowiadał co u niej (u siostry)
        słychać - czemu on się ochoczo poddaje , aż pewnego razu wyłączyli nam telefon
        bo niezapłaciliśmy rachunków!

        ale to jest całe morze do opowiadania

        pozdrawiam



        • Gość: radna Re: Wyrodna corka - oj limba IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.03, 16:10
          jaką Ty masz racje!
          pozdrawiam
    • cossa Re: Wyrodna corka 21.02.03, 00:51
      aneczka:)
      Moim zdaniem daleko Ci do wyrodnej corki:) Przeraza mnie
      bezwzgledne posluszenstwo jakie niektorzy rodzice
      wymagaja od swoich dzieci. Ktos pisze - matka bedzie
      przymerac glodem... a co bedzie gdy jej oddasz swoje
      pieniadze? Matka dbala o Ciebie gdy bylas dzieckiem i nie
      po to, bys jej odplacala sie pozniej - to byl jej
      obowiazek jako matki. Wychowala Cie jak umiala. Moze
      uwaza, ze jestes wyrodna, ale mysle, ze to tylko slowa.
      Chce w Tobie wzbudzic litosc. PRzykro, ale i wsrod
      rodzicow zdarzaja sie ludzie ciagnacy za palcem cala
      reke. Jesli jakies slowa moga tu pomoc to mysle, ze mozna
      sprobowac powiedziec mamie, ze latwiej by bylo jej
      pomagac, gdyby brat rowniez wzial sie do roboty. Ale z
      tego co zdarzylam wyczytac rozmawialas juz na wiele
      sposobow. Na Twoim miejscu zacisnelabym pasa i jesli
      udaloby sie cos zaoszczedzic dac jej, ale tylko po to, by
      uspokoic swoje wlasne sumienie.

      pozdrawiam i zycze powodzenia
      cossa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka