coś się przestawiło dziecku mojemu, 13 latkowi.
mamy dwa główne problemy:
1. SEN - nie potrafi zasnąć. O 22 ma zabieraną wszelką elektronikę ( wyłącza się komputer, telefon) - ale skubany i tak nie chce spać. Chodzi, gada, wędruje po domu, bierze jakieś puzzle czy inne wręcz abstrakcyjne dla jego wieku zabawki - byleby tylko nie spać. Tłumaczy to tym, że po prostu nie chce mu sie spać, i faktycznie obserwując go nie wygląda na zmęczone dziecko. P o takim łażeniu i snuciu się po chałupie i pięćdziesiątej prośbie by poszedł spać - zasypia po północy, czasem o pierwszej.
Rano - jest nieprzytomny. To drugi problem. W sumie nieważne czy zaśnie cudem o 22 czy o 1 w nocy - o 7:00 nie jestem w stanie go dobudzić. i to nie jest tak, że marudzi, że jęczy, że prosi o minutkę snu, nie. On jest nieprzytomny, śpi kamiennym snem. Mogłabym mu wiadro wydy wylać na główę i powieka by mu nie drgnęła. Mogę go podnieść do pozycji siedzącej, budzić jakimikolwiek metodami - zero reakcji, śpi jak zabity. Mija pół godziny zanim on w ogóle otworzy oko.
Oczywiście na lekcjach - szczególnie tych pierwszych ledwo żyje.
Spać może do oporu. W weekendy go budzę koło 10.00 zeby coś zjeść i dom jakoś funkcjonował - ale raz musieliśmy coś poogarniać, wyjechaliśmy i za budzenie był odpowiedzialny brat, któremu się zapomniało i go nie obudził a potem wyszed. Syn spał prawie do 17.00. Nie pamiętam w ogóle by on wstawał sam z siebie.
2. GRY - powiązany z tym problem. Chciałby mieć elektronikę jeszcze dłużej niż ta 22.00 , bo gra z kolegami.
Mają jakaś gierkę - gdzie w trakcie gry rozmawiają na żywo na słuchawkach. Bez nich w ogóle mógłby nie grać, ewidentnie ta paczka ziomków to jego najlepsi kumple i niby grają ale tak na prawdę w większości czasu po prostu rozmawiają, te miejsce online to takie miejsce spotkań ( część jest z innego miasta)
I ci wszyscy koledzy grają do północy, do pierwszej a czasem i dłużej.
Mój oczywiście obrażony na śmieć i życie, że tylko ja wyrodna matka nie pozwalam. Jedną z matek znam, pytałam o to, czemu pozwala tak długo, wyjaśniła że syn robi lekcje, ma wszystko przygotowane do szkoły, popołudniu ma treningi więc ta noc to jedyny czas na kompa. No i młody to ranny ptaszek - po 6 już jest zwarty i gotowy do szkoły więc ona nie ma z nim problemu, więc pozwala. No i ok, rozumiem. Tłumaczyłam mojemu, ale on chciałby mieć ciasto i zjeść ciastko, uważa, że to nie jego wina, że nie potrafi zasnąć. Codziennie wie, że ci koledzy jeszcze dwie godziny sobie grają a on jest wykluczony.
W sumie - do tej północy i tak chodzi i nie śpi, a nie może grać, więc twierdzi, że bez sensu ma ograniczenie.
Jestem w kropce:
Budzienia rano
Poczucia, ze mu coś zabieram
Racjonalnego podejścia do jakiejś higieny snu
Dbania o jego zdrowie i balans pomiedzy rozrywkami a odpoczynkiem
Zabierania mu tego co uwielbia i poczucia że go izoluje społecznie od tych kolegów
Poczucia że to co robię jest bez sensu bo: i tak nie zasypia, i i tak rano jest padliną.
Co robić droga ematko?