akmu
01.09.06, 10:35
Jesteśmy 8 lat po slubie, mamy dwójkę fajnych dzieciaczków.Moi teściowie
przekazali mojemu męzowi mieszkanie,w którym obecnie mieszkamy. Jesteśmy w
trakcie remontu-prawie kapitalnego,mamy zamiar rónież przemeblowywac pokoje.
I tu jest problem. w jednym pokoju jest czarna meblościanka-własnie
kawalerska mojego męza,kupione nie przez teściów, tylko przez niego.Chcemy ja
oddac dla potrzebujących ludzi lub sprzedać,ponieważ jest starszego typu i do
niczego nam nie pasuje. Już tesciowa zaczęła nam meblowac duży pokój, ze tam
można postawić tę meblościankę,a mamy w niej swarzędzkie meble(witryne i
komode)Wczoraj miałam awanturę, ze mój mąz to już nic nie będzie miał swojego
i powinniśmy w takim razie sie pozbyć również moich panieńskich rzeczy. Dała
do zrozumienia ,ze opiekuje się dziecmi i nam pomaga( nie w sensie
finansowym) to ma być wszystko po jej mysli. Robimy ten remont w ich dawnym
mieszkaniu, moze to ich boli,nie mam pojęcia.Czuję się podle,ponieważ musze
tego wysłuchiwac i do tego w czasie remontu mieszkamy u nich z dziećmi.
Mąż i ja mamy po 36 i 37 lat,czy rodzicenie rozumieją ze mamy dorosłe, własne
życie,a pomoc przy dziciach nic nie ma do tego,nie mam zamiaru ich słuchac do
końca zycia.