paco_lopez
10.10.06, 09:53
Kiedy marian wsiadł do prawie nowego forda fiesty i kiedy zaciągnął się
zapachem wnętrza to wymieszał się on z na wieki utrwaloną wonią środka
syreny 104. ta różnica tworzyła burzę w jego mózgu. Nie potrafił jechać
inaczej niż wiecznie przyspieszać. Do zwolnienia zmuszała go prośbokomenda
haliny „ marian zwolnij – słyszysz ?! powtórzona trzykrotnie ostatnim razem z
wrzaskonaciskiem. A było to w 89’ Skąd marian wytrzasnął halinę nie wie nikt.
Była ze wsi, z długo tłumionym i skrywanym pragnieniem przeprowadzki do
miasta a najlepiej do stolycy. Jak to pragnienie przybrało na sile, to jak
wyszczeliła do tego miasta, to takiego spustoszenia w portkach chłopaków
narobiła, że trudno powiedzieć jak zakotwiczyła u mariana. Była sto razy
ładniejsza od mariana, a marian dostawał potrzęsiawek na widok swych kumpli.
A to że lepszy samochód miał, a to że gupszy ale cwaniak i więcej zarabia, a
to że halina na nich czasem spogląda i cholera wie co myśli. Dzieci cicho,
nie biegajcie, uważajcie. Bał sie dzieci. Bał sie ciągle że se które coś
zrobi własnie teraz a ich wrzaski podziurawią mu bębenki, a on do pracy musi
iść jutro rano. Do pewnych rzeczy nie przyznałby sie nawet w piekle. Pewnych
rzeczy nie zrobiłby nawet w piekle, a jakby poszedł do nieba, to i tak ciągle
miałby coś do załatwienia.