Dodaj do ulubionych

Selol!!! Uwaga!!!

08.12.07, 16:07
Szukalam dla mojej mamy alternatywnych metod leczenia. Poczytalam na forum o
selolu, wyslalam mail do w-wy ale tez jednoczesnie skontaktowalam sie z
onkologiem mojej mamy. Pani dr. po tym jak ja wymeczylam pytania w stylu "a
moze jednak" moze pomoze" itd... zaprowadzila mnie do gabinetu obok w ktorym
cytostatyki przyjmowala wlasnie inna jej pacjnetka, leczyla sie selolem. Selol
ani nie wstrzymal rozwoju choroby ani w zasadzie nie pomogl, dal jedynie
szereg skutkow ubocznych. dr. Mielczarek wyjasnil mi ze wielu jego pacjentow
przyjmowalo selol i u zadnego z nich nie bylo pozytywnych reakcji na ten lek,
wrecz nastapilo zaostrzenie stanu u niektorych pacjentow (chodzi o
dolegliwosci zwiazane z niewydolnoscia niektorych narzadow). Dlatego
chcialabym zeby wypowiedzial sie ktos komu selol naprawde pomogl. Ktos kto
przyjmowal go i naprawde po tym leku poczul sie lepiej.
Obserwuj wątek
    • jeanne72 Re: Selol!!! Uwaga!!! 08.12.07, 16:45
      Dlatego
      > chcialabym zeby wypowiedzial sie ktos komu selol naprawde pomogl. Ktos kto
      > przyjmowal go i naprawde po tym leku poczul sie lepiej.

      To, że iluś tam osobom pomógł, nie znaczy jeszcze, ze działa. Znany jest od
      wieków efekt placebo. Poza tym,jeśli jesteśmy leczeni pięcioma metodami, nie
      wiemy, która z nich poskutkowała.
      Co do leczenia, a już zwłaszcza nowotworow - należy zaufać lekarzom.
    • bellis1 Re: Selol!!! Uwaga!!! 08.12.07, 22:05
      A skąd pani dr wie, że pogorszenie stanu było spowodowane Selolem? Czy byli to
      pacjenci, którzy stosowali tylko i wyłącznie Selol? Najprawdopodobniej byli
      równocześnie leczeni chemią, która oprócz niewątpliwie pozytywnego działania ma
      szereg działań niepożądanych. Więc skąd wiadomo, że to właśnie Selol spowodował
      pogorszenie stanu? Podczas leczenia chemią również może nastąpić pogorszenie. A
      nawet jeśli byli to leczeni tylko Selolem to skąd wiadomo, że to on był
      przyczyną pogorszenia się stanu pacjenta? A gdyby nie był podawany to może
      pogorszenie również by nastąpiło.
      Nie można wydawać takich sądów nie bardzo znając temat Selolu a niestety wielu
      lekarzy nie ma o nim najmniejszego pojęcia o tym co to jest jaki jest mechanizm
      działania itd. Na pewno nie jest to panaceum i cudowny lek, który weźmiemy i na
      pewno pomoże. Jest to preparat który jest wciąż badany być może okaże się
      pomocny być może nie, ale na tę chwilę nie można powiedzieć, że szkodzi i nie
      powinien być podawany. Na takich badaniach opiera się poszukiwanie leków, leki
      które obecnie są stosowane zostały wybrane z wielu setek zwiazków które były
      przebadane w kierunku skuteczności w leczeniu nowotworów. Jednym te leki
      pomagają innym nie z Selolem może być podobnie.
      Jeśli chodzi o osoby którym Selol pomógł znam na pewno jedną osobę, która
      przyjmuje preparat od 10 lat. I jak na razie jest ok. Ponieważ jest to osoba nie
      korzystająca z internetu nie opisze tu osobiście swojej historii. Jeśli tylko
      wyrazi zgodę to postaram się opisać historię jego choroby.
      • elianaa do bellis1 09.12.07, 03:24
        PRzeczytaj uwaznie to co napisalam, ja nie jestem lekarzem, opieram sie jedynie
        na tym co uslysze od osoby kompetentej- w tym wypadku lekarza onkologa, a
        dokladniej dwoch lekarzy- nie znajacych sie. Poglebienie choroby nowotoworowej
        nastepuje szybciej u slabszego organizmu, a dla osoby w takim stanie jak moja
        Mama zwykla biegunka jest bardzo grozna- to wlasnie wyklucza stosowanie selolu o
        mojej Mamy- ewentualne skutki uboczne. Poza tym skoro selol pomaga to dlaczego
        Twoja znajoma przyjmuje go az 10 lat? Najdluzsza ze znanych mi chemii trwa 5 lat
        (tabletki). Czy to nie jest kolejny lek testowany kosztem pajentow godzacych sie
        na kazde ryzyko jesli tylko jest jakis cien nadziei? Wiesz, zgodnie z
        przyslowiem "tonacy brzytwy sie chwyta" ja doskonale rozumiem osoby chore, od
        kilku miesiecy poszukuje czegos co pomoze mojej Mamie. Za kazdym razem jak tylko
        cos znajde nowego- szukam ewentualnych skutkow ubocznych. Ja chce mojej Mamie
        pomoc a nie zaszkodzic rozumiesz? Dlatego chcialabym porozmawiac z osoba ktora
        ten srodek przyjmowala- ktorej ten srodek pomogl, a nie z kims kto slyszal ze
        jego kolezance pomoglo. Ja tez moge tu napisac ze najlepszym lekiem na raka sa
        gesie jajka, bo tak powiedziala mi prababcia- uwierzysz mi? Mnie interesuja
        konkretne przypadki, jesli wypowie sie konkretna osoba ktora ten lek przyjmowala
        . Chodzac po roznych forach onkologicznych nabieram coraz wiekszej pewnosci ze
        Selol to kolejny "pseudo-preparat" ktory bedzie testowany kolejnych nascie
        lat... Nie zastanawia Cie to dlaczego nie ma kasy na przeprowadzenie porzadnych
        badan nad tym preparatem? Gdyby faktycznie pomagal w leczeniu nowotworu to
        znalazlyby sie pieniadze na badania zeby jak najszybciej dopuscic lek do
        produkcji. 15 lat badan to troche dlugo biorac pod uwage fakt iz mowi sie o tym
        preparacie jako o przelomie w walce w choroba nowotworowa. Dlatego ponawiam
        prosbe- PROSZE ABY WYPOWIEDZIALY SIE OSOBY KTORE TEN LEK PRZYJMOWALY. Jestem
        gotowa podac tutaj moj nr telefonu zeby przyspieszyc kontakt, czas mojej mamy
        powoli sie konczy, ja naprawde musze wiedziec czy ten preparat komus pomogl???
        • malgoska182 Re: do bellis1 09.12.07, 14:01
          Odpowiadam na post.Moj tatus chorowal na niedrobnokomorkowego raka
          pluc. Wykryta choroba w najpozniejszym stadium,Prosze poczytajcie
          moje wpisy jak to lekarze leczyli tatusia na kregoslup naswietlajac
          Go i masujac podczas gdy juz byly to liczne przezuty do kregoslupa.
          Zadnego leczenia oprocz usmiezania bolu nie bylo. Na szczescie mial
          wspaniala Pania dr. dzieki ktorej chodzil do konca , ladnie jadl ,
          bo po prostu nie cierpial. W pazdzierniku znalazlam info o Selolu na
          Forum. Z uwagi ,ze od wielluuuuu lat nie mieszkam w Polsce sprawe
          zlecilam siostrzyczce najmlodszej( to pod jej opieka sa rodzice
          teraz juz tylko mamusia).Tatus bral Selol przez 5 tygodni i to wtedy
          wlasnie nastapilo pogorszenie, biegunki od czasu do czasu ,
          nastepnie mechaniczna niewydolnosc nerek i nastepnie niewydolnosc
          oddechowa. Lekarka ,ktora badala prowadzila Tatusia od poczatku
          wykrycia choroby powtarzala ,ze tatus ma silny organizm i pomimo
          licznych przezutow(kregoslup, watroba ,zebra) fantastycznie sobie
          radzi. Niestety ze wzgledu ,ze lekarze z Plockiej zadnych nadziei
          nam nie robili , nie zaproponowali leczenia tylko z dnia na dzien
          wypisali do domu mowiac "tatus umiera" postanowilismy zaczac
          podawac tatusiowi Selol. Powtzram raz jeszcze ,ze gdy zadzwonilam do
          lekarki w poniedzialek 20 listopada 2006 roku i powiedzialam , ze
          tatus wlasnie odszesl, byla w ciezkim szoku(widziala tatusia w
          sobote wczescniej i w niedziele) i mowila jak to sie tak szybko
          moglo stac? a jeszcze w sierpniu, gdzie od lipca naprawde do
          listopada tatus mial tomografie glowy, usg watroby co miesiac zadne
          nowe przezuty sie nie pojawily i nagle smierc , prawie mozna nazwac
          chodzaco. Tatus to wlasnie po zaczeciu brania Selolu zaczal sie
          uskarzac na rozne dolegliwosci(zawroty glowy , pozniej zaczely
          siniec paznokcie, wspomniane biegunki) mowilismy"tatusiu jak ma
          pomoc to trzeba brac , po dluzszym okresie przeyjmowaniaskutki
          uboczne powinny minac.Reasumujac "mojemu tatusiowi Selol nie pomogl"
          Pozdrawiam i zycze duzo spokoju i sily.
          Malgoska
        • kortyzol Re: do bellis1 09.12.07, 14:24
          Jeżeli mogę się wtrącić to zapoznałem się właśnie z najnowszymi/2007r./ wynikami
          badań zespołowych prowadzonych przy i z użyciem selolu.Nikt mnie nie upoważnił
          do ich oceny więc, na ten temat nie mogę się wypowiadać tym bardziej ,że
          materiał jest w j.angielskim.Złe przetłumaczenie jednego słowa to duże
          konsekwencje.Mogę powiedzieć tylko ,że badania trwają. Jeśli chodzi o mnie to
          ostatnia kolonoskopia i badania histopatologiczne nie potwierdziły w moim
          jelicie grubym komórek rakowych.Muszę stwierdzić ,że te 10 lat o których pisze
          Bellis to trochę długo,bo Suchocki mówił o 5-u latach.Ale na pewno to
          indywidualna sprawa.Jeśli chodzi o Bellis to mam prawo jej wierzyć w 100% w to
          co pisze.Ale to już całkiem inne zagadnienie.A w rodzinie jak to w rodzinie
          nawet tej "Ca " wymiana zdań jest konieczna. Ja też mam wiele zastrzeżeń co do
          sprawy " selolu " i może po pewnych przemyśleniach podzielę się nimi. Musze
          jednak dotrzymać terminu co do następnej rozmowy z p.Suchockim czyli po 20
          grudniu.Przepraszam Elianaa napisałem wszystko b.szczerze.Jeżeli masz
          szczegółowe pytanie nie widzę przeszkód o zapytanie wsp. Suchockiego. Nigdy
          przez prawie rok nie odmówił mi żadnej odpowiedzi na zadane pytanie czy to na
          tel, czy mail.
          • elianaa Re: do kortyzol 09.12.07, 20:20
            Wlasnie o to mi chodzi Kortyzol. O szczere wypowiedzi a nie mydlenie oczu. Nie
            twierdze ze nie wierze Bellis natomiast z cala pewnoscia moge powiedziec ze
            wypowiedz Bellis traktuje z przymruzeniem oka poniewaz w duzo wczesniejszych
            postach wypowiadala sie u kogos iz "podawala kortyzol z kefirem" aby ograniczyc
            skutki uboczne a w moim poscie twierdzi ze zna kogos komu pomogl- jestem bardzo
            uczulona na niescioslosci w wypowiedziach innych- SORRY. Dr. Suchocki nie jest
            dla mnie do konca osoba postronna ktorej opinie wzielabym za wiazaca poniewaz to
            on bada ten lek i tak naprawde - do konca wszystkiego nie powie. Bardziej
            interesuja mnie konkretne przypadki wyleczenia, ja namawiajac moja Mame do tego
            leku musze miec pewnosc ze podajac go jej tak naprawde nie skroce jej zycia
            rozumiesz?
            • bellis1 Re: do kortyzol 02.04.08, 09:19
              > Wlasnie o to mi chodzi Kortyzol. O szczere wypowiedzi a nie mydlenie oczu. Nie
              > twierdze ze nie wierze Bellis natomiast z cala pewnoscia moge powiedziec ze
              > wypowiedz Bellis traktuje z przymruzeniem oka poniewaz w duzo wczesniejszych
              > postach wypowiadala sie u kogos iz "podawala kortyzol z kefirem" aby ograniczyc
              > skutki uboczne

              sorry ale nie przypominam sobie abym kiedykolwiek i gdziekolwiek podawała
              informację o podawaniu "kortyzolu z kefirem". Jeśli już pisałam to pisałam o
              podawaniu selolu z kefirem. Może dla niektórych jest to żadna różnica, ale ja
              pozwolę sobie to sprostować, ponieważ bardzo nie lubię jak mi się wmawia
              opowiadanie niestworzonych rzeczy.
          • turpin Re: link? 02.04.08, 09:47
            Kortyzolu,

            z czystej ciekawości
            • malgoska182 Re: link? 06.04.08, 17:38
              Selol z tego co wiem nie jest nawet w strefie badan klinicznych , sa
              to badania przedkliniczne. Na badania kliniczne nie ma funduszy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka