lillalu
24.10.06, 13:31
Witam. Mam 23 lata i od ośmiu lat z hakiem palę zioło. Na początku wydawało mi
się, że nie można się od tego uzależnić, ale teraz wiem że to bzdety. Nawet
nie podejmuję prób zerwania z tym nałogiem. Dlaczego? Bo sprawia mi to dużą
przyjemność, bo jak jaram przed wyjściem na imprezę, to czuję, jakby mnie
czekała jakaś wielka przygoda,czuję się atrakcyjniej. W marihuanie
niebezpieczne jest to, że raczej nie ma skutków ubocznych,takich jak kac czy
ból głowy,dlatego wiele ludzi jara na pozór bezkarnie. Oczywiście,że od tego
siada psychika i są problemy z pamięcią.
Co mnie martwi? Panicznie się czasem boję,że zatrzyma mnie policja,że będę
przeszukiwana,że pójdę do aresztu. Są to myśli,od których trudno jest mi się
uwolnić i wpędzają mnie w straszne doły. Jakoś w ogóle nie martwię się swoimi
dziurami w mózgu,bo nigdy nie szanowałam swojego zdrowia i niestety,samej siebie.
Myślę,że łatwiej było by mi zastanowić się nad zerwaniem z tym, gdybym miała
większe poczucie własnej wartości, a niestety nie posiadam czegoś takiego. Gdy
ktoś mówi mi komplement,to myślę że się ze mnie nabija. Codziennie zakładam
maskę osoby towarzyskiej,śmiałej, pełnej pomysłów, a wewnątrz czuję się jak
zero. Jestem podejrzliwa wobec ludzi, przez to pokłóciłam się strasznie z moim
kumplem pół roku temu i ta sprawa nie daje mi spokoju aż do teraz.
Czasami mam takie okresy,że jaram non stop od rana do wieczora. Jestem wtedy w
takim odosobnieniu wewnętrznym, chodzę na studia,do pracy, na zajęcia
dodatkowe i nikt tego nie rozpoznaje. Czuję się bardzo zagubiona w życiu i
boję się dorosłości,pomimo że mam tyle lat ile mam.Najśmieszniejsze jest to,
że mnóstwo ludzi prosi mnie o radę i pomagam wielu osobom, jestem uważana za
wyrocznię w wielu sprawach, popycham nieśmiałych w ramiona kobiet, pocieszam
zdradzonych, dopinguję leniwych. A sama sobie nie mogę pomóc i nawet nie
próbuję, bo jestem leniwa i beznadziejna.
Iść na terapię? Ale jak, skoro wszyscy dookoła jarają-przyjaciele, chłopak,
najlepsza przyjaciółka też często bombi. I wszyscy to lubimy!
Z paleniem jest tak,że wrasta w Ciebie. Nie masz zgięć na głodzie jak
heroinista, ale jak już się nie pali te dwa tygodnie, to czegoś zaczyna
brakować, a jak już masz tego wora w garści, to radość jest olbrzymia.
,,Hurra,zaraz się zjaram pysznym ziółkiem!" Tylko że czasem jak dziś gdy pada
deszcz i liście lecą z drzew, czujesz jaką jesteś słabą, beznadziejną istotą.
Takie wyrzuty sumienia bez pokrycia, bo i tak znowu przyjdzie weekend, a potem
następny i następny.
Pewnie zgnoicie mnie na maksa i macie rację.