mozenaiwna
19.12.06, 15:13
Nie wiem od czego zaczac!! Chyba od tego, ze nie wiem juz co robic, myslec!
Nie daje rady!! Moj zwiazek trwal ponad 9 lat! Pobil mnie ukochany mezczyzna,
dotkliwie strasznie...poprostu skopal! Po calym tym incydencie przepraszal,
obiecywal poprawe, ale tylko do momentu, gdy na mojej twarzy byly widoczne
slady pobicia!Wtedy przestal dzwonic, pisac, sadzil chyba ze skoro nie ma
sladow- to jakby nigdy nic wroce! Nie wroclam i nie zrobie tego nigdy! Czuje
sie tylko strasznie upokozona, jest mi tak przykro, ze zrobil mi takie
swinstwo i jeszcze brnie w to dalej! Po dwoch tygodniach od zdarzenia
spotkalam go w pewnym lokalu, bawil sie jakby nigdy nic nie mialo miejsca!
Chcialam podejsc do niego, lecz on stwierdzil ze nie chce ze mna rozmawiac!
Padly te wszystkie okropne slowa, ze zadnej innej tego nie zrobi- tylko mi!
Ze mam dac mu spokoj, bo sie swietnie bawi!! Czuje sie wypalona w srodku,
ponizona! Wlasnie jak taka rzecz, ktorej wolno zrobic wszystko a pozniej
poprostu odejsc i udawac ze nic sie nie stalo!! Nie chce z nim byc, nie
wroce! Nie wiem jak przestac zastanawiac sie dlaczego?? Po co jego
zapewnienia milosci, ktorej nie ma? Dlaczego zwyczajnie mnie wykorzystal??