seeyov
20.12.06, 20:37
Witam, chciałbym przytoczyć wam historię mojego związku i jego rozpad z
powodu różnic charakteru a przede wszystkim wychowania mojej dziewczyny przez
nadopiekuńczych rodziców...
Nasz związek zapowiadał się na bardzo udany, myślałem, że znalazłem kobiete z
którą przejdę przez całą resztę swojego życia - myślałem tak, choć miałem
wtedy jeszcze 17 lat, gdy się poznaliśmy a Ona 18.. Jednak z biegiem czasu
zacząłem Ją poznawać coraz lepiej a przede wszystkim dziwne zachowania ze
strony jej Rodziców, którzy nie zdają sobie sprawy ze swej nadopiekuńczości..
Po roku czasu od kiedy zaczęliśmy ze sobą chodzić, coraz bardziej zaczęło mi
przeszkadzać to, jak jest traktowana a przede wszystkim brak sprzeciwu z Jej
strony w stosunku do Rodziców na ich zagorzałą troskę.
Rodzice traktowali Ją - jak i nadal traktują - jako małą dziewczynkę, choć
dziś ma już skończone 22 lata, ich zachowanie objawia się ciągłą kontrolą
poprzez częste wydzwanianie, gdy jest poza domem i zapytania, czy nie jest
głodna, co jadła, czy nie jest Jej zimno, czy nic Ją nie boli, czy po Nią
przyjechać itp.
Ojciec dba by zawsze miała zrobione kanapki na uczelnie; gdy herbatka jest za
gorąca, to Mama bierze dwa kubki i studzi herbatkę przy zlewie; jak
przychodzi pora kolacji, to Mama pyta, czy zrobić kolacyjke albo po prostu
robi.
Poza tym, gdy ma dodatkowe zajęcia, to zazwyczaj oboje Rodzice albo sam
Ojciec zawozi Ją i przywozi - podobnie z resztą, gdy miała zamiar jechać do
mnie.
Najśmieszniejsze jest to, że gdy u mnie mogła zostać na obiad, to wolała
jechać do siebie, bo tam są zawsze dwa dania; a gdy trzeba było coś odgrzać
alob przyrządzić podczas nieobecności Rodziców, to nic nie potrafiła...
Efektem tego, że była strasznie rozpieszczona i nie musiała stać się
samodzielna - bo beztroskie życie zapewniali Jej Rodzice - to miała również
swoje humory, i gdy coś jej nie odpowiadało, to od razu strzelała
przysłowiowego focha...
Nie odpowiadał mi również u Niej częsty brak własnego zdania, co w
konsekwencji powodowało, że nie umiała się sprzeciwić Rodzicom, co do ich
postępowania..
Dziwi mnie fakt, że nie chciała się zmienić, choć czasem okazywała Rodzicom
okaz buntu, ale szybko rezygnowała, bo tak naprawdę chyba jej z tym wszystkim
było wygodnie i czuła ogromne poczucie bezpieczeństwa i miłości a poza tym
uważała, że Rodziców trzeba szanować i chyba też przez to trudno jej było
postawić na swoim..
I tak sobie żyliśmy przez ponad 2 lata aż w końcu zaczęło mnie to wszystko
męczyć i zerwałem.. jednakże po 13 miesiacach przerwy znowu nawiązaliśmy
kontakt (znowu, ponieważ przez czas rozłąki nie odzywała się do mnie, co
świadczy również o jej dojrzałości psychicznej) i teraz po 15 miesiącach
bycia razem i ciągłych nieporozumieniach głównie z powodu jej Rodziców,
zakończył się nasz związek..
Wnioski z tego takie, że wychowanie ma na nas ogromny wpływ i jeśli nie mamy
silnego charakteru, to nie potrafimy się zmienić; Nie wchodzi się dwa razy do
tej samej rzeki...