Dodaj do ulubionych

Pytanie do kochanek

IP: *.157.61.215.Dial1.Washington1.Level3.net 17.11.01, 00:44
Co Wy takiego ciekawego widzicie w tych zonatych?

Albo moze powinnam zapytac czego nie widzicie. A nie widzicie brudnych
skarpetek, ani choroby ani nosa w gazecie.
Obserwuj wątek
    • Gość: Toi Re: Pytanie do kochanek IP: *.cm-upc.chello.se 17.11.01, 00:57
      Nigdy wprawdzie nie bylam kochanka zonatego, ale pozwole sobie zabrac glos i
      zasugerowac, ze nie widzi sie czegos w zonatym, tylko w facecie.
      (Czasem sie nie wie, ze on jest zonaty, ale to juz pewnie przypadek maxi-
      kliniczny.)
      • Gość: Iza Re: Pytanie do kochanek IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.01, 10:24
        Aniu
        W pewnym wieku raczej ciezko jest spotkac kogos wolnego, a jak jest juz wolny
        to powstaje powazne pytanie-
        dlaczego?
        Osobiscie nie znam wolnych do rzeczy facetow w wieku powiedzmy srednim, pewnie
        tam gdzie Ty jestes jest to prostsze ,ale tu w Polsce niestety nie.
      • Gość: paulina Re: Pytanie do kochanek IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21.11.01, 15:54
        Gość portalu: Toi napisał(a):
        kilka lat temu przyjęłam pewną zasadę. nie wiążę się z żonatymi mężczyznami, z
        żonatymi i takimi, którzy mają stałą partnerkę. i nie wierzę w opowieści o
        niezrozumieniu, braku akceptacji, "prądu" w związku i jakichkolwiek emocji.
        uwazam, że w ten sposób szanuję kobietę - partnerkę tego "spragnionego miłosci i
        akceptacji" facecika.
        • Gość: ja Re: Pytanie do kochanek IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 21.11.01, 16:20
          miło to czytać, wyobraź sobie że ja te...tylko szkoda że takich jest tak
          niewiele............ Pozdrawiam ciebie serdecznie!
        • Gość: Katepa Re: Pytanie do kochanek IP: 204.155.16.* 21.11.01, 19:32
          Tez mam taka zasade - z dala od facetow zonatych i w dlugotrwalych zwiazkach.

          Pa
          • Gość: Melba Re: Pytanie do kochanek IP: *.man.polbox.pl 22.11.01, 09:43
            Ja też, ja też, ja też!!! I jaka jestem szczęśliwa :)
        • Gość: ryżymałp Re: Pytanie do kochanek IP: 195.116.167.* 17.12.01, 10:01
          Ja równiez przyjmuje taka zasadę ale ...przyjęłam ja dopiero po fakcie.facet
          był zajęty na stałę. Sielanka trwała do momentu , kiedy poznałam jego kobietę (
          był na tyle bezczelny, że sopotykalismy się we troje- ja oczywiście jako
          koleżanka z agranicy pragnąca poznać jego rodzinny kraj ). Znosiłam to
          wszystko , bo go kochałam a teraz z perspektywy czasu widze , że Ona tez o
          wszystkim wiedziała ( domyśliła sie ).Była to tak świetna kobieta, że odezwało
          sie we mnie uczucie "babskiej solidarności" ( nie wiem czy cos takiego istnieje)
          i stwierdziłam , że rezygnuje bo i tak nic sie nie zmieni ( nie zdobędę go
          tylko dla siebie- cóż ten sam typ faceta) no i szkoda mi było tej małej.
          I tak sie potem rozstali...W dużej części to chyba moja wina.
    • trewa Re: Pytanie do kochanek 17.11.01, 12:45
      porozrzucane skarpetki zostały u żony , a nos w gazecie -nie przy kochance
    • Gość: niunia Re: Pytanie do kochanek IP: *.opole.dialup.inetia.pl 21.11.01, 16:29
      ja lubie jak moj wynosi mi smieci i odkurza, a ze jest sasiadem to potem musi
      to samo robic u siebie
      • Gość: inayat Re: Pytanie do kochanek IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 21.11.01, 19:35
        kochanki tez bywaja zonate
        • Gość: renka Re: Pytanie do kochanek IP: *.home.cgocable.net 22.11.01, 04:01
          Ja bym rzucila teze , ze kobiety bywaja zazdrosne o wszystko u innych kobiet..
          Z zawiscia patrza na piekna torebke, myslac: "Ilez ten kurdupel wydal szmalu na
          to piescidelko, kosztowalo ze 2 000 ", albo jak zobacza swoja kumpelke w
          Ferrari, z przepieknym Wlochem , rozesmiana od ucha do ucha- to jest to dla
          nich cos, jakby ATAK SERCA. Nogi sie uginaja, cialo flaczeje.., ale za moment..
          usmiech na twarz , rozpromieniona z wyciagnietymi rekami..pedzi do nich ,
          pozdrawiajac z daleka..Cios zostal zadany. No i co ? takie przeciez jestesmy.
          Czy facet, czy torebka, albo jeszce cos innego...to moze z zazdrosci..
          • Gość: Toi Re: Pytanie do kochanek IP: *.cm-upc.chello.se 22.11.01, 04:18
            Hmmm, nie wiem, czy bronie kobiet, ale na pewno siebie. W opisie sie nie
            odnajduje. Moze nie jestem kobieta? :(
          • Gość: Ekskoch Re: Pytanie do kochanek IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.11.01, 09:15
            Cos w tym jest.
            We mnie na przykład była rowniez (poza innymi "imperatywami") chec przekonania
            sie, czy jego zwiazek okaze sie silniejszy od namietnosci. W pozniejszych
            analizach doszlam do wniosku, ze w pewnym sensie zazdroscilam im (mojemu
            kochankowi i jego zonie) ich wspolnoty.
            • Gość: Melba Re: Pytanie do kochanek IP: *.man.polbox.pl 22.11.01, 09:50
              I zrobiłaś komuś kuku w ramach eksperymentu?
              • Gość: Ekskoch Re: Pytanie do kochanek IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.11.01, 11:17
                Najwieksze kuku zrobilam sobie.
                Ich malzenstwo oczywiscie nie rozpadlo sie, choc moze zachwialo troche w
                posadach.Jego zona prawdopodobnie nie wie, ze mial kochanke.
                Moj eks ponosi za to odpowiedzialnosc w conajmniej rownym co ja stopniu, nie
                uwazasz?
                • Gość: toja Re: Pytanie do kochanek IP: 192.168.31.* 22.11.01, 13:46
                  Żyję z człowiekiem,który jest wspaniały. Mieszkam z nim, po prostu żyję. I
                  nigdy nie czułam się jak kochanka. Choć on ma żonę i trudności w uzyskaniu
                  rozwodu (który bierze nie z mojego powodu- zaczął to robić przed
                  naszą "epoką"). Widzę jego brudne skarpetki, itp, itd. I je kocham. Wszystkie
                  te itp, itd (skarpetki też). Ja znam jego znajomych, jego rodzinę, on moich. I
                  my też już jesteśmy rodziną. A za niedługo planujemy zacząć starania o
                  powiększenie naszej rodziny.
                  Owszem jest wiele niestosownego w tym, że ludzie pozostają w związkach -
                  jednym, drugim, kilku naraz. To jest złe. I takich rzeczy robić nie można. Bo,
                  no właśnie, komuś się robi kuku. Ale nic w naszym życiu nie jest ani białe ani
                  czarne.
                • Gość: Melba Re: Pytanie do kochanek IP: *.man.polbox.pl 22.11.01, 14:54
                  Myślę, że w większym.
        • Gość: ja Re: Pytanie do kochanek IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 01.01.02, 10:36
          je'li już to.....mężate
    • .karita Re: Pytanie do kochanek 22.11.01, 13:43
      a co ? mąz skoczyl na bok ?
    • Gość: kira Re: a gdzie te kochanki?? IP: *.eplex.pl 22.11.01, 16:21
      zauważyliście, że nie wypowiedziała się tutaj zadna kochanka ?
      może nalezy doprecyzowac definicje :)))
    • Gość: babsztyl Re: Pytanie do kochanek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.11.01, 23:54
      No bo to jest tak: każdy babsztyl,nawet taki jak ja potrzebuje żeb7y go ktoś od
      czasu do czasu przytulił.Mam dziecko,dziecko ma ojca a ja nie będę mieszać mu w
      głowie/dziecku/.Żaden facet nie jest w stanie powstrzymac się od "wychowywania"
      nie swojej latorośli,jak już zamieszka pod wspólnym dachem.Więc co pozostaje?
      szukać tego ciepła,właściwie namiastki ,u faceta który ma swój dom i nie jest
      zainteresowany budowaniem nowej rodziny.
      Teraz mi się dostanie od wszystkich świętych,które się tu wypowiadały,ale życzę
      wam żeby życie was tej świętości nie pozbawiło.
      Pzdr
      ps.i nie jest tak, że kochanka sam miód zbiera : a sylwester, święta itd?wtedy
      czasem naprawdę człowiekowi jest żal,że nie stoi z drugiej strony.
    • kwieto Re: Pytanie do kochanek 23.11.01, 00:01
      Przeczytajcie sobie dzisiejszy "Magazyn" Wyborczej, a scislej "Czytelnicy do piora!"

      Tam jest swietny tekst o kochankach - zona akceptuje, nawet zauwaza, ze "nasza"
      ladniejsza od kochanki sasiadow, babci (niezyciowej) tlumaczy spokojnie, ze np. u stryja
      Adama to kochanka czasem dzieci popilnuje...
    • czwarta-maska Re: Pytanie do kochanek 23.11.01, 00:14
      a ja nie potrafilabym zyc z jednym facetem tak bez kochanka, kazdego kocham
      inaczej,z kazdego biore jakas czastke (idealow nie ma na tej planecie) a
      kochanką nie potrafilabym byc to musi byc trudne.. bolesne wyobrazenia..
      oczekiwanie .. tesknota... nie to nie dla mnie....
      • Gość: kasia k. Re: Pytanie do kochanek IP: *.ltk.com.pl 13.12.01, 20:45
        U faceta widzi sie najpierw kim jest,jaki jest ,lubi sie go za rozne
        rzeczy.Wtedy jeszcze nie bierzesie pod uwage jego stanu cywilnego,totylko jeden
        parametr.Ale zdarza sie czasem,ze ta fascynacja rosniea im dalej,tym trudniej
        sie wycofac.Wcale niezawszechcesz rozbijac czyjs zwiazek i prawdemowiac
        mezczyzni rzadko tego chca.Duzotakich zwiazkow od poczatku jest skazanych na
        szybki rozpad,na bol i cierpienie,czasem obu stron.Wiem cos o tym ,sama
        zakochalam sie w mezczyznie,ktory ma rodzine.To respektuje i nie zamierzam jej
        rozbijac.Alemilosci sie nie wyrzekam,choc wiem,ze niewiele moge oczekiwac.Godze
        sie z tym.Wiem,ze wkrotce moze sie rozstaniemy,z tym tez sie godze.Kocham a
        wiec jego dobro jest dlamnie najwazniejsze.On jest najwazniejszyi co Wy na to?
        • kartofel_ Re: Pytanie do kochanek 13.12.01, 21:50
          Gość portalu: kasia k. napisał(a):

          > U faceta widzi sie najpierw kim jest,jaki jest ,lubi sie go za rozne
          > rzeczy.Wtedy jeszcze nie bierzesie pod uwage jego stanu cywilnego,totylko jeden
          >
          > parametr.Ale zdarza sie czasem,ze ta fascynacja rosniea im dalej,tym trudniej
          > sie wycofac.Wcale niezawszechcesz rozbijac czyjs zwiazek i prawdemowiac
          > mezczyzni rzadko tego chca.Duzotakich zwiazkow od poczatku jest skazanych na
          > szybki rozpad,na bol i cierpienie,czasem obu stron.Wiem cos o tym ,sama
          > zakochalam sie w mezczyznie,ktory ma rodzine.To respektuje i nie zamierzam jej
          > rozbijac.Alemilosci sie nie wyrzekam,choc wiem,ze niewiele moge oczekiwac.Godze
          >
          > sie z tym.Wiem,ze wkrotce moze sie rozstaniemy,z tym tez sie godze.Kocham a
          > wiec jego dobro jest dlamnie najwazniejsze.On jest najwazniejszyi co Wy na to?

          KasiuK ,beda mezczyzna (wprawdzie mlodym), wiec pozwol ze jako mezczyzna sie do
          Twego postu ustosunkuje. Kiedys poznalem kobiete, byla starsza ode mnie, mezatka,
          dwojka dzieci . Kiedy ja poznalem zafascynowala mnie. Od samego poczatku nie
          ukrywala, ze tworza szczesliwa rodzine, ze ma dzieci, meza. Kiedy dzis
          zastanawiam sie co mnie wtedy w niej urzeklo to nie uwierzycie- ale byl to jej
          ogromny dystans do swiata i ludzi chwilami wrecz malkontent-ctwo. Moglem
          wlasciwie juz z nia przestac sie spotykac wiedzac ze "jest zajeta", ale bardzo
          pociagala mnie jej osobowosc, jej spokoj, wywazenie, z drugiej strony prowokacja
          i dzikosc serca. Jak juz wspomnialem- wiedzialem ze jest zwiazana, ze jest nie
          dla mnie (mlody chlopiec wtedy ze mnie byl)jednak chcialem sie "w niej zanurzyc"
          (nie mysle wylacznie o seksie). Przez okres naszych spotkan mialem szczescie ( w
          sumie to naprawde jest szczescie) poznac ja z roznych stron. Widzialem ja ciepla,
          serdeczna, wrazliwa, ale rowniez wyniosla, zla, sadystyczna. Jej bliscy,
          przyjaciele, rodzina odbierali ja troszke inaczej, jakby niekompletnie (bywala
          podobno albo aniolem albo diablem). Piszac o tym nie uzurpuje sobie prawa do
          oceniania albo powiedzenia, ze ja dobrze poznalem. Poznalem zaledwie jej
          kawaleczek, kruszynke, moglem jednak te drobinke obracac w palcach i przygladac
          sie jej z roznych stron, pod roznym katem padania swiatla. Obracac w palcach jak
          krysztal. Gdy patrze na tamten okres z perspektywy czasu to nie zaluje ani jednej
          chwili, nie zaluje nawet tych zlych momentow. Zalowanie, gdybanie niczego nie
          zmieniloby a w sumie taki obraz trojwymiarowy pozwolil mi spojrzec nie tylko na
          drugiego czlowieka, ale przez pryzmat jego osoby (jej) i na siebie. Duzo od niej
          nauczylem sie, duzo zrozumialem, wiec jak gdyby usprawiedliwiam siebie i ja
          niejako, ze to co robilismy nie bylo zlem.

          W podobnych sytuacjach zawsze rodzi sie pytanie co pozostaje z takiego zwiazku.
          Bardzo duzo, wiele doswiadczen i emocji moze zostac utrwalonych (zahibernowanych)
          i przetrwac lata. Jaki ksztalt nadadza sobie kochankowie, unurzani w grzechu,
          marzeniach, nadziejach i ekscytacji zalezy od nich samych.

          Powiedzialas Kasiu jedna wazna rzecz. W sytuacji kiedy kogos kocha sie naprawde
          (mowie o prawdziwej, uczciwej milosci) pragnie sie szczescia tej drugiej strony
          nawet za cene utraty kawalka siebie (nie mowie o poswiecaniu siebie, nigdy nie
          staje to bowiem przedmiotem negocjacji ani ceny). Pytanie raczej co jest, dobrem
          i szczesciem dla drugiego czlowieka, dobrem ktore my mozemy ofiarowac.

          Witek
        • kartofel_ Re: Pytanie do kochanek 13.12.01, 22:22
          Kasiu i jeszcze jedna bardzo wazna uwage chcialbym dodac do tego co napisalem.

          Moje postami nie chce NIKOGO OBWINIAC, nie chce obwiniac postaw ani osob. Gdyby
          moje wypowiedzi mialy kogos ranic, czego nie chce! przestane pisac lub bede
          pisal wylacznie pogodzie.

          Prosze..
          • Gość: Irma Re: Pytanie do kochanek IP: *.alsv1.occa.home.com 15.12.01, 11:07
            Fiuuuu! Ale Anna27 sterroryzowala wszystkie baby! Wszystkie teraz brzmia
            sluszne, dzielnie i potepiajaco.
            Plus dla demagogii Aninej,ale z drugiej raczki-wstyd dla kobitek,ze tak sie
            daly zahukac.No i gdzie te kochanki?

          • Gość: Kasia k. Re: Pytanie do kochanek IP: *.ltk.com.pl 01.01.02, 02:52
            do Kartofla slow kilka.Bardzo Ci dziekuje,okazuje sie,ze tofacet najlepiej
            zrozumial to co napisalam.Ja istotnie nie zaluje i nie bede zalowac,nawet chwil
            smutnych i cierpienia po rozstaniu.Na zawsze zapamietam to co bylo dobre i to
            jest dla mnie warte kazdej ceny.Wszystko co ma wartosc bardzo duzokosztuje.I
            wcale sie nie poswiecam,w milosci nic takiego nie istnieje,bo jak ktos sie
            poswieca to znaczy ,ze oczekuje rewanzu,zaplaty.Ja nie,dostalam tylkoto,co
            chcial sam mi dac,niczego nie wymuszalam.Jesli sie naprawde kocha to mozliwosc
            dania sprawia radosc.Ja ciesze sie,ze moglam mu cos dac i nie zadam zaplaty w
            postaci rozbicia rodzinyczy stalegozwiazku na boku.Kartoflu,pozdrawiam
            naprawde serdecznie iw pogodnym nastroju choc dostalam dzis tylko telefoniczne
            zyczenia noworoczne.
    • ta_mar_ta Re: Pytanie do kochanek 17.12.01, 00:09
      Gość portalu: Anna26/7 napisał(a):

      > Co Wy takiego ciekawego widzicie w tych zonatych?
      >
      > Albo moze powinnam zapytac czego nie widzicie. A nie widzicie brudnych
      > skarpetek, ani choroby ani nosa w gazecie.

      Jeśli kochanki są ze swoimi kochankami to nie widza brudnych skarpetek, ani
      choroby ani nosa w gazecie swoich kochanków oczywiście, ale także brudnych
      skarpetek...itd. SWOICH MĘŻÓW ! I o to właśnie prawdopodobnie chodzi !

    • Gość: Miska Re: Pytanie do kochanek IP: 195.94.193.* 17.12.01, 02:15
      Ja powiem szczerze, ze jestem kochanka, ale tylko teoretycznie...
      Zaczelam sie spotykac z facetem, ktory na samym poczatku powiedzial mi, ze od
      maja nie jest juz zonaty, pomyslalam, ze dostal wtedy rozwod, ale nie, wtedy
      odeszla od niego zona. Teraz ona ma pretensje, ze skradlam jej wlasnosc ! Nie
      prawda ! Takie kobiety jako ona oddaja pozadnych facetow w rece innych kobiet !
      To zony nie doceniaja mezow, kochanki przeciwnie ! Widza dobre i zle strony
      faceta, gdzie zony widza same zle !
      Juz mnie to denerwuje, bo Wy zony uwazacie, ze macie podpisany akt wlasnosci na
      facetow, ktorym slubowalyscie ! Guzik prawda ! Malzenstwo to partnerstwo,
      kompromisy a nie chec posiadania ! Skonczmy zatem z tymi glupotami, ze kochanki
      sa zle ! Sa lepsze od zon bo daja szczescie, daja cieplo, chca dla parnera jak
      najlepiej a nie na sile staraja sie zatrzymac go przy sobie !
      Moze niech sie mezczyzni wypowiedza na ten temat dlaczego szukaja innych
      kobiet ! Widocznie zony nie daja im tego czego pragna, tego czego potrzebuja !
      I wiem, ze pomimo moj partner formalnie jest zonaty ale nie zyje z zona od
      kilku miesiecy to zadne z nas nie zdadza jej, on a odeszla a my na zasadach
      partnerskich jestesmy razem i jestesmy szczesliwi.
      Poza tym czasmi kazdy czlowiek bladzi... malzenstwo jest czasami bledem i
      obydwoje tego doswiadczylismy.

      Zmiencie zdanie bo juz zyjemy w innej epoce... teraz tzw. kochanka jest lepsza
      partia niz oziebla, pelna cynizmu zona !

      Pozdrawiam,
      Miska
    • Gość: Pan Krac Re: Pytanie do kochanek IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.12.01, 03:01
      HHhhhm,

      zdaje się, że w tym wątku piszą głównie kobiety więc pozwolę sobie wtrącić
      kilka słów od faceta. Żonatego faceta, który ma kochanki...

      Piszecie, że co one (kochanki) w nas widzą... to samo co Wy widziałyście
      kiedyś tylko "instytucja małżeństwa" Wam na wzrok padła!!! Nikt mi nie wmówi,
      żę kobieta przed zawarciem aktu małżeństwa nie widzi wszystkich wad i zalet
      swojego faceta (jeśli tak jest to biedna ona)...
      Przecież nic się nie zmieniło!!! tylko teraz jest mąż i żona... a nie Misio i
      Pysio... tak było przedtem...

      Byłem ze swoją "żoną" ponad 5 lat przed ślubem... i było zajebiście...
      kochaliśmy się... niestety, ślub, to zawarcie kontraktu na małżeństwo popsuło
      wszystko!!! Nikt mi już teraz nie wmówi, że to nic nie zmienia!!! Zaczeły się
      jakieś żądania, idź ze mną razem spać, nie chodź z kolegami na piwo, nie
      spotykaj się z koleżankami!!!

      Qrwa, przecież to gorzej niż zakład poprawczy!!!

      Rozstaliśmy się z żoną po 3 latach małżeństwa... po ponad pół roku rozstania
      poznałem dziewczynę... jesteśmy "w sumie kochankami" oficjalnie rzecz
      biorąc... ale tyle dobra, pomocy i uśmiechu chyba nigdy nie dostałem w życiu
      co od niej!!!

      Żona nie rozumiała mojego hobby, konieczności spotkań z kumplami bez kobiet
      (nie chodziło bynajmniej o inne kobiety), zauroczenia motoryzacją....

      Teraz jest mi o wiele lepiej... i niech tak pozostanie....

      Moja żona zostanie dla mnie na zawsze kimś szczególnym... wyjątkowym... tego
      nie da się wymazać z pamięci... ale gdy odeszła... postawiła barierę nie do
      przebycia :(((

      Dlaczego nas dyskryminujecie? Dlaczego żonaty facet jest gorszy? Właśnie
      raczej nie... ma doświadczenie... Wie, co dla was dobre... doceńcie to


      • Gość: Miska Re: Pytanie do kochanek IP: 195.94.193.* 17.12.01, 03:45
        Gość portalu: Pan Krac napisał(a):

        > Rozstaliśmy się z żoną po 3 latach małżeństwa... po ponad pół roku rozstania
        > poznałem dziewczynę... jesteśmy "w sumie kochankami" oficjalnie rzecz
        > biorąc... ale tyle dobra, pomocy i uśmiechu chyba nigdy nie dostałem w życiu
        > co od niej!!!

        Teraz juz wiesz za co Cie KOCHAM !

        I tutaj przedstawie Wam niedowiarki wiersz K.I. Galczynskiego:
        "-Powiedz mi jak mnie kochasz.
        -Powiem.
        -Wiec?
        -Kocham Cie w sloncu. I przy blasku swiec.
        Kocham Cie w kapeluszu i w berecie.
        W wielkim wietrze na szosie i na koncercie.
        W bzach i w brzozach, i w malinach i w klonach.
        I gdy spisz. I gdy pracujesz skupiony.
        I gdzy jajko roztlukujesz ladnie-
        nawet wtedy gdy Ci lyzka spadnie.
        W taksowce. I w samochodzie. Bez wyjatku.\I na koncu ulicy. I na poczatku.
        I gdy wlosy grzebieniem rozdzielisz.
        I w niebezpieczenstwie. I na karuzeli.
        W morzu. W gorach. W kaloszach. I boso.
        Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i noca.
        I wiosna, kiedy jaskolka przylata.
        -A latem jak mnie kochasz?
        -Jak tresc lata.
        -A jesienia, gdy chmurki i humorki?
        -Nawet wtedy gdy gubisz parasolki.
        -A gdy zima posrebrzy ramy okien?
        -Zima kocham Cie jak wesoly ogien.
        Blisko przy Twoim sercu. Kolo niego.
        A za oknami snieg. Wrony na sniegu.

        I powiem Wam szczerze, ze to jest najpiekniejsze co mi sie w zyciu przydarzylo i
        tego Wy zony mozecie mi tylko zazdroscic :-))))
        • Gość: onnanohi Re: Pytanie do kochanek IP: 213.17.193.* 17.12.01, 13:34
          Ha, ha, ha. O ja durna ŻONA, wydawało mi się (i to jeszcze przed chwilą) że
          jestem szczęśliwa i uszczęśliwiam mojego Ukochanego MĘŻA. Ha, co ja tam mogę
          wiedzieć o prawdziwej miłości. Miśka, rzuciłaś mnie na kolana swoją filozofią.
          Ha, ha, ha.
          Wiem, jak trzeba by zrobić, coby być szczęśliwym - wyswatać swego ukochanego z
          jakąś miłą panną - wiadomo wszak, że po ślubie stanie się cyniczną jędzą i
          potem wziąć Go sobie na kochanka! I to nam zagwarantuje SZCZĘŚLIWOŚĆ WIECZNĄ.

          Miśka wyluzuj - aż tak Cię gnębi to, że nie jeteś szczęśliwą żoną, że musisz
          innym żonom dokopać?
          • Gość: czarek Re: Pytanie do kochanek IP: 65.128.157.* 17.12.01, 14:03
            co prawda nie jestem kochanka ani kochankiem, ale jako czlowiek,
            wykazuje sie maksymalna zdolnoscia do wiernosci, bo w drugim czlowieku z ktorym
            jestem widze przede wszystkim czlowieka, a nie przedmiot rozkoszy (zmyslowej i
            przemijajacej). Po prostu mam taka sile, dlatego pewnie, o ironio zycia, musze
            uczyc sie wolnosci... Ale uklady podwojne, trojne etc. napawaja mnie
            obrzydzeniem. Jesli juz to prosze nie traktowac drugiej osoby jako niewolnika
            swojej woln... przepraszam, swa-woli (swej woli) i dac mu/jej wolnosc
            zadecydowania czy sie na takowy uklad zgadza. W przeciwnym razie to tylko
            egoizm, a tego juz nie lubie, bo zycie to wspol-zycie. A ze sa dzieci, szkoda
            pieniedzy, tracic, bo dobry tatus, albo mamusia? W milosci, nie lubie pelzania
            (czyli udawania).
        • Gość: Ewa Re: Pytanie do kochanek IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.01, 22:19
          Jako kochanka na etacie zony moge powiedziec tylko jedno w malzenstwie panowie
          o nic juz nie musz sie starac, maja zone ktora przecierz nie odejdzie bo
          dzieci, rodzina, Bog, pieniadze.... wiec olewaj sprawe, jako kochankowie daja
          to co maja najlepszego, wtedy uruchamiaja swoj siodmy zmysl aby bylo dobrze,
          aby kobieta byla zadowolona bo ona zawsze moze odejsc, nic jej nie trzyma
          oprocz milych chwil.
          Z pewnoscia jest to duze uogolnienia ale taka jest srednia.
    • Gość: illie Re: Pytanie do kochanek IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.01, 23:14
      Gość portalu: Anna26/7 napisał(a):

      > Co Wy takiego ciekawego widzicie w tych zonatych?
      >
      > Albo moze powinnam zapytac czego nie widzicie. A nie widzicie brudnych
      > skarpetek, ani choroby ani nosa w gazecie.


      Co ciekawego widzę w żonatych???
      Nic. Tylko, do jasnej choinki, dlaczego wyłącznie żonaci widzą coś ciekawego we
      mnie???

      Nie szukam - tak już jestem skonstruowana, że ciągle naiwnie wierzę w księcia z
      bajki. Ten pierwszy raz - OK, byłam młoda i nie wiedziałam, czy on to książę czy
      nie-książę, ale przetrzymało mnie osiem lat. Zdążył się odżonacić. Potem mu się
      znudziło ze mną i wziął ślub z moją psapsiółą.
      Rok póżniej znienacka pojawił się ON. Właściwie to już sobie był jakiś czas, tyle
      że początkowo to skakaliśmy sobie do oczu. Aż tu nagle - wulkan to mało. No
      oczywiście że wiedziałam, że jest żonaty. Mając moje doświdczenia uciekałam przed
      nim gdzie pieprz rośnie. Ale się nie dało. Dopadło nas. Przegadane noce i dnie,
      kosmiczne rachunki i podkrążone oczy. Wspaniałe chwile, kiedy czujesz, że komuś
      na Tobie zależy. Od roku wiemy, że nie wolno nam się kontaktować, bo każdy
      następny telefon boli coraz bardziej. Ale raz na kilka miesięcy...

      Wiesz, ostatnio jeden z moich znajomych, który widzi, jak się męczę chyba trafnie
      zdefiniował istotę tego uczucia. Powiedział, że dlatego za sobą tak tęsknimy,
      gdyż jesteśmy dla siebie właśnie tą bajką - tym, czego nie mamy na co dzień. I
      dlatego tak bardzo pamiętamy wszystkie te chwile. Bo musisz mieć schowane w sobie
      te kilka wspaniałych momentów do których wracasz, gdy rzeczywistość skrzeczy.

      Skarpetki, nos w gazecie i Eurosport mam już za sobą. Poprzeczkę postawioną wyżej
      pewno, niż mi się wydaje.
      A mimo to w księcia nadal wierzę. Nieżonatego.
      • Gość: camilla Re: Pytanie do kochanek IP: *.grojec.sdi.tpnet.pl 20.12.01, 15:02
        Kochanką nie jestem.Ale mogę coś powiedzieć.Zawsze byłam zdania że ż żonatym
        nigdy się nie zadam .Powodów do tego mam conajmniej kilka.Ale to na inny wątek.
        Pokochałam jednak kogoś kto ma żonę,dzieci-spotykamy się tylko czasami tak
        pogadać-to prawdziwa bajka.Ból rozstania okrutny.Ale nigdy nie odstąpię od
        swojej zasady że z żonatym nigdy tego nie zrobię.Sama też mam męża i jemu też
        tego nie mogę zrobić.Ale w myśli doszło do zdrady setki razy.Z jego jak i mojej
        strony.Powiedzcie czy warto tak się męczyc?
    • varvara Re: Byla kochanka 21.12.01, 14:07
      Byc kochanka to jest i dobrze i zle. To co dobrze kazda z nas wie albo moze sie
      domyslic. A zle nie miec nigdy wspolnych weekendow, swiet, problemow. Kazda
      kochanka w gruncie rzeczy mazy miec meza.
      (przepraszam za bledy)
      • Gość: julka Re: No,no... IP: 213.25.67.* 23.12.01, 16:57
        Panowie...jak Wy to lubicie....żony są straszne..nic Was z nimi nie łączy,a
        jakoś odejść nie można...zapewniacie o swojej miłości biedne
        kochanki...deklarujecie chęć wspólnego życia...ale ta niedobra żona ,której
        tak nie znosicie i z którą śpicie w jednym łożku,ale przecież nie sypiacie ,bo
        czujecie do niej wstręt...ta biedna żona zazwyczj nic nie wie o jakimś kryzysie
        małżeńskim...Sanma się zarzekałam ,że nigdy z żonatym,ale dowiedziałam się
        póżźniej..nie chciał mnie ranić ,ąpoza tym żona nie ma znaczenia...kiedy
        zapytałam jak On to sobie wyobraża powiedział,że w ten sposób ludzie żyją...i
        dlaczego mi to przeszkadza. Zapytałam czy nie widzi,że to jest zakłamane,że w
        tym układzie jest wszystko najgorsze.A tu świeta...I co On robi? No cóż z ta
        znienawidzoną żoną do rodziców jednych ,drugich ,babci ,znajomych.Ale
        małżeństwa nie ma.Nie pytajcie jak czuję się psychicznie.hahah powiedział,że
        najażniejsze to ,że jestem i ,że mnie kocha i to uczucie pozwala mu zmagać sie
        z dniem powszednim.Powiedziałam,że zycie razem polega na czym innym,na btach
        obok butów w przedpokoju,wspólnych zakupach,włąsnie brudnych skarpetkach,a nie
        ukradkowych spotkaniach.Kiedy na koniec zapytałam czy porozmawia z
        żona ,powiedział,że nie może..bo jak ona czegokolwoek by sie dowiedziała,to ona
        by się mściła.Hahah..nie dziwię się...kiedy tak patrzyłam na Niego widziałam,że
        jest takim dupkiem...takich tez mozna kochać,ale nie mozna z nimi byc.Jezu to
        takie niemęskie panowie.Takie byle jakie>Nie potraficie żyć
        Panowie,komplikujecie zycie sobie i innym...Do dupy to wszystko.Żyć mi sie nie
        chce.
        • Gość: babsztyl Re: No,no... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.12.01, 18:12
          Julka! Świeta są najgorsze,potem jeszcze Sylwester,to juz koszmar,ale potem
          wiosna i będzie lepiej.Tak już jest że kochamy takich dupków, z głupoty chyba,
          i może nie jest to pocieszenie ale w tej głupocie nie jesteś sama:) Serdecznie
          cie pzdr,bo swietnie cie rozumiem.Mimo wszystko: Wesołych Świąt wszystkim
          kochankom i zonom:)
          • Gość: Kasia k. Re: No,no... IP: *.ltk.com.pl 01.01.02, 02:41
            • Gość: mała mi Re:żyć się (nie)chce IP: *.lodz.dialog.net.pl 01.01.02, 21:44
              Najgorszejuż chyba za mną,a może przede mną???Dlaczego,dlaczego -kochamy nie
              tych co nas kochają,nie tych co trzeba,ale dupków właśnie?!A może za to że są
              tak niedostępni,nieprzewidywalni,karmią nas złudnymi obietnicami a my łudzimy
              że je spełnią i to oczekiwanie na cud spełnienia nas przy nich trzyma???
              Pzdr.wcale nie radosne
              Mm
              • kwieto Re:żyć się (nie)chce 01.01.02, 22:32
                Gość portalu: mała mi napisał(a):

                > Najgorszejuż chyba za mną,a może przede mną???Dlaczego,dlaczego -kochamy nie
                > tych co nas kochają,nie tych co trzeba,ale dupków właśnie?!

                Bo brak nam zwyklego instynktu samozachowawczego?
                Bo patrzymy za "idealnymi" zamiast rozgladac sie za normalnymi?
                Bo nie umiemy logicznie myslec i wyciagac prostych wnioskow?
                Bo mamy tendencje do masohizmu?

                Jeszcze duzo mozna wymieniac... :"))))
                • Gość: iga Re:żyć się (nie)chce IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.01.02, 12:40
                  Hmmmmmmm............
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka