Dodaj do ulubionych

Ja, Ty , My i tesciowa

IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 09.04.03, 09:41
Witam,
wiem, ze tematow tego typu jest mase... , ale chcialabym podzielic sie z Wami
czescia mojego zycia, ktora spedza mi sen z powiek. Tak, dobrze sie
domyslacie chodzi o przyszla tesciowa, lub jak kto woli poprostu tesciowa.
Jestem w zwiazku przeszlo 3 lata, roznie sie ukladalo miedzy mna a matka
mojego chlopaka, byly dobre chwile i takie na wspomnienie ktorych chce mi sie
plakac. Jak to zawsze bywa ... poczatki byly ciezkie, wiem, ze mowila na moj
temat okropne rzeczy i posunela sie do stwierdzenia ze zrobilam cos bardzo
zlego i szantazowala tym mojego chlopaka. Analizowalam cale moje zycie i
zastanawialam sie co takiego zlego zrobilam. Jak sie potem okazalo mowila to
tylko dlatego zeby nas ze soba sklocic.
Po kilku miesiacach, w ktorych staralam sie pokazac, ze wcale nie jestem taka
zla, ustapila i nastala chwila wytchnienia i relaksu. Ale w tych miesiacach
to ja dawalam z siebie wszystko zeby ja zadowolic. Poswiecalam sie ... jednak
na dluzsza mete stalo sie to dla mnie meczace, pragnelam zrozumienia i chwil
tylko dla nas, a Ona byla non stop tuz obok. Zaczelismy po woli oddalac sie,
nie mowilismy juz ze jedziemy na weekend tylko, ze ja wyjezdzam sluzbowo i
jedziemy razem. Gdy mowilismy, ze wyjezdzamy odpoczac potrafila dzwonic i
awanturowac sie ze trawa nie skoszona, plot nie pomalowany. Znajdowala mase
pretekstow do klotni. Zaczelo to byc coraz bardziej meczace, bywaly tygodnie,
ze dzien w dzien urzadzala awantury, w kazde wazniejsze dla mnie swieto
wymyslala powod dla ktorego nie moglismy byc raze. Potrafila tak zorganizowac
wigilie, ze nie potrafilam dopasowac dnia do jej rozkladu i nie moglismy tego
wieczoru spedzic razem, w wielkanoc bylo tak samo ....
Jej ciagle pretensje, wieczne zale i awantury doprowadily do tego, ze
przestalam odwiedzc jej dom, niestety byl to nastepny powod do awantur,
zaczela snuc czarne scenariusze przyszlosci i ukazywac swojemu synowi jakie
bedzie mial zycie ze mna skoro ja juz teraz jej nienawidze, nie odwiedzam, ze
gdy przyjda dzieci zapewne nie pozwole jej ich wychowywac,itp.
Na prosbe mojego chlopaka postanowilam dac jej 2 szanse .... lecz po tym
wszystkim co mi zrobila, jak sie zachowywala, w jej obecnosci ogarnia mnie
lek, tym bardziej, ze Ona na kazdym kroku powtarza "Ty to jestes egoistka
wiesz ", "myslisz tylko o sobie", padaja jeszcze gorsze stwierdzenia, ktorych
nie chce przytaczac, pol zartem pol serio mowi rozne rzeczy pod moim
adresem .... ale staram sie, udaje ze to zarty. Dwa dni temu spedzillismy z
nia cale popoludnie i tyle rzeczy dadlo pod moim adresem, ze ledwo
powstrzymalam sie zeby cos powiedziec ...., lecz na 2 dzien poprostu nie
wytrzymala, nie potrafilam z nia normalnie porozmawiac, odzywalam sie
polslowkami i nie potrafilam na nia spojrzec ... doprowadzilo to do awantury,
tym razem moj chlopak nie wytrzymal ...
Teraz ma w domu pieklo, a ja zastanawiam sie czy milosc wystarczy zeby to
wszytsko przetrwac ...
Obserwuj wątek
    • alfika Re: Ja, Ty , My i tesciowa 09.04.03, 11:06
      O! Witaj w klubie!
      Miłość wystarczy, o ile to jest miłość. I o ile temat teściowej nie będzie
      tematem przewodnim Waszego związku i powracającym w Waszych sprzeczkach. Choć
      nawet i wtedy można dojść do porozumienia :)

      A urozmaicanie życia awanturami macie po prostu zagwarantowane.
      Jak podejdziesz do tematu w ten sposób, że jest to samotna, starzejąca się
      kobieta, która po prostu, jak każdy, diabelnie boi się samotności, to łatwiej
      ten cyrk zrozumieć.
      • Gość: moi Re: Ja, Ty , My i tesciowa IP: *.umwo.opole.pl 09.04.03, 14:47
        Łatwiej zrozumieć? -owszem, ale to wcale nie znaczy zaakceptować...
        • Gość: czesc Re: Ja, Ty , My i tesciowa IP: 168.143.123.* 10.04.03, 21:58
          Moja umarla zanim sie stala. Widocznie juz
          odpokutowalam swoje z tesciowa mojej mamy.
    • aleksandrynka Re: Ja, Ty , My i tesciowa 11.04.03, 12:29
      Twój list jest bardzo dramatyczny, strasznie mnie zasmucił. Wygląda na to, że
      bardzo się starasz, usiłujesz zachowywać się tak, jak się tego od Ciebie
      wymaga... Jesteś miła, uczynna... I nic! Kobieta ma to głęboko w dupie
      (przepraszam), zależy jej tylko na tym, żeby Cię pognębić, żeby pokazać Ci,
      jakim jesteś gównem... To nie brzmi zbyt miło, ale tak to odbieram! I nie
      używam innych słów, bo by po prostu nie pasowały. Wiesz co? Jaki Ty masz
      obowiązek, żeby to znosić? Czy pozwoliłabyć innej obcej kobiecie tak sie
      traktować? Pozwoliłabyś wycierać usta swoim imieniem jak szmatą? Pasowałyby Ci
      obelgi, wyzwiska, złośliwości, docinki? Cóż, mi się wydaje, że wystawiłabyś
      szpony i z lubością użyła ich przeciw takiej osobie. A Twój partner, czy gdyby
      to był ktoś inny niż jego matka, też by pozwolił na takie Ciebie traktowanie?
      Bo dla mnie nie ma różnicy - matka, ciocia, babka czy sąsiadka męża, to
      wszystko obce Ci kobiety, od których należy Ci się szacunek za sam fakt, że
      istniejesz, bez względu na to jaką sobie dla chłopaczka wymarzyły synową.
      Dlatego nie masz najmniejszego obowiązku znosić tego, wręcz przeciwnie, musisz
      się bronić, bo takie zachowanie to poważny zamach na Twoją godność osobistą.
      Nikt nie ma prawa jej szargać, jeśli tej pani nie odpowiada Twoje towarzystwo
      to po prostu się nie spotykajcie. Nikt przecież dla rozrywki nie wchodzi w
      gniazdo żmij, Ty więc też nie musisz, prawda? Nie miej skrupułów, w końcu
      chodzi tu o najważniejszą dla Ciebie sprawę... Ciebie, a dalej, Twój związek.
      Co jest ważniejsze: te dwie rzeczy czy dobre samopoczucie prostackiej
      teściowej? Mogę tak długo pisać, tu się jednak dziś zatrzymam. W razie
      wątpliwości pisz, służę wsparciem.
      I nie dawaj się tej kretynce tak gnoić, na miłość boską!!!
      • Gość: Yes Re: Ja, Ty , My i tesciowa IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 15.04.03, 11:05
        Witajcie,
        gdy pisalam tego posta, nie bylo tak zle jak teraz. Na dzien dzisiejszy jestem
        jej wrogiem nr 1. Najgorsze, ze nie wytrzymalam napiecia i wykrzyczalam caly
        swoj zal przez telefon swojemu chlopakowi i wszystko to slyszalam moja mama.
        Jest jej bardzo przykro i nie potrafi sie pogodzic z tym, ze jestem tak
        traktowana przez obca babe. Jest tez zszokowana, ze matka moze tak traktowac
        syna, ktory stanal w mojej obronie.
        Przestalam bywac w jej domu, a co za tym idzie ograniczyly sie moje kontakty z
        chlopakiem. Obydwoje strasznie to przezywamy, ja przynajmniej mam spokoj w
        swoim domu, mam sie gdzie wyplakac i porozmyslac. Natomiast moj chlopak ma
        wieczne pieklo, ostatnio wloczyl sie do polnocy po ulicach miasta, zeby matka
        poszla spac i nie wyrzywala sie na nim. Ma dosc jej krzykow, awantur i
        pretensji .... Jest wykonczony a przed nim egzaminy ....
        Ja ... zastanawiam sie czy to wszystko ma sens, czy ta nasza walka do czegos
        doprowadzi. Przed nami swieta, to chyba naturalne, ze chcielibysmy byc razem,
        naturalne tez jest to ze, moj chlopak chcialby odwiedzic swoja rodzine, babcie,
        jak bedzie wygladac nasze zycie skoro ja, na dzien dzisiejszy, nie mam ochoty
        byc tam gdzie jego matka. Ja bede zadreczac sie, ze w swieta jestem sama, on
        bedzie zadreczac sie, ze musi wszedzie w te swieta chodzic sam .... Oczywiscie
        mozna pojsc o innej porze, w inny dzien ale ... jak ja mam sie czuc u jego
        rodziny ze swiadomoscia, ze ona zle wypowiadala sie o mnie, obmawialam mnie
        przed nimi.
        Zdaje sobie sprawe tez z tego, ze wczesniej czy pozniej bede zmuszona usiasc z
        nia przy jednym stole ...., a we mnie jest tyle zalu, ze nie wiem czy tak latwo
        zapomne.
        Czuje sie jak bezradna nastolatka, perspektywa samotnych swiat jeszcze bardziej
        mnie przygnebia i ... tak mi zle, ze powaznie rozwazam wszystkie za i przeciw
        naszego zwiazku .... Mielismy na Boze Narodzenie kupic mieszkanie, zamieszkac
        razem, ale nie wiem czy jej cien nie bedzie nas dalej przesladowal, nawet jesli
        sami bedziemy mieszkac z dala od niej i jej pretensji, to czy to wszytsko da
        sie pogodzic, naprawic ....



        • beton-stal Re: Ja, Ty , My i tesciowa 15.04.03, 11:28
          Z twojego opisu wynika, że problemem tej kobiety nie jesteś ty, ale jej syn.
          Ona traktuje cię jak wroga, bo jesteś tym złym, pazernym babsztylem, który chce
          zabrać jej ukochanego syneczka. Z takim podejściem nie masz co liczyć, że
          kiedykolwiek wasze relacje będą lepsze, bo z definicji nie będą. Jeżeli się
          pobierzecie, to mam nadzieję, że będziecie mieszkać razem bez teściowej. Wtedy
          jedynym wyjściem będzie: 1. nie wpuszczanie teściowej do waszego domu; 2.
          jakiekolwiek wizyty mamusi będzie składał wyłącznie jej "biedny ukochany
          synuś"; 3. zakup telefonu z cyfrowym wyświetlaczem i zamówienie w TP SA usługi
          identyfikacji numeru osoby dzwoniącej, tak aby telefony od mamusi odbierał
          tylko synuś. To wymaga bartdzo dużo poświęcenia zarówno z twojej strony, jak i
          ze strony męża, ale to jedyne wyjście. Niestety, znacznie więcej będzie musiał
          dać z siebie mąż, bo jakby nie patrzeć, będzie musiał wybrać: ty czy mamusia.
          Nie znam cię, ale chyba wolałbym ciebie :)
        • Gość: czesc Re: Ja, Ty , My i tesciowa IP: 209.234.166.* 15.04.03, 12:33
          Okropnie mi przykro, ze tak Cie to zjada - jestes bardzo
          wrazliwa osoba. Dlatago wlasnie musisz zobaczyc to co
          jest oczywiste: "tesciowa" w tym wypadku nie jest twoim
          problemem. To jest problem jej i twojego chlopca.
          Zapewniam Cie, ze ktokolwiek bylby na twoim miejscu,
          traktowalaby go tak samo. Nie bierz wiec tego tak
          osobiscie. Twoim problemem jest chlopak - na ile zalezy
          mu na waszym zwiazku, czy jest gotowy, aby poswiecic
          kontakty z rodzina dla ciebie, czy jest na tyle silny,
          by cie ochronic. Nie musicie siedziec przy wspolnym
          stole - najwyzszy czas, zeby skonczyc z sadomasochizmem.
          Tu wchodzi w gre przyszla wasza rodzina, prawda? Musicie
          byc gotowi na chronienie jej, bo bedzie najwazniejsza.
          Woz albo przewoz. Nie mowie, ze to jest latwe. Za
          wszystko jest jakas cena - czasem nizsza, czasem
          bolesna. Musicie oboje znac dojrzala odpowiedz na
          pytanie "czy warto?"
    • Gość: ga Re: Ja, Ty , My i tesciowa IP: 217.17.32.* 11.04.03, 13:00
      Jeżeli jesteście jeszcze przed ślubem a ona wyprawia takie cyrki, to dobrze się
      zastanów czy warto ryzykować i związać się z takim mężczyzną. Mam podobny
      problem i zdaniem forumowiczek /czy to teściowe są niereformowalne. I tak
      naprawdę wszystko zależy od faceta. Z tego co opisujesz to widać, że już teraz
      jest to koszmar dla Ciebie, a Twój facet ulega mamuśce. Póóźniej nie będzie
      lepiej. Będzie bój o drobiazgi i o poważniejsze sprawy, które tylko dotyczą
      Was, np. imię dla waszego dziecka. Moja teściowa walczyła o to dwa tygodnie i
      zatrudniła całą swoją rodzinę. Wydzwaniali bezmała co pół godziny. Ja się
      uparłam. Mąż nie stanął za mną. Na szczęście potem zmienił zdanie, ale teściowa
      i tak po swojemu nazywa moją córeczkę. A właśnie pomyślałaś co będzie jak będą
      dzieci, co im powiesz dlaczego nie jedziecie do drugiej babci? Ja za chwilę
      będę miała ten problem.
      • Gość: Monca Re: Ja, Ty , My i tesciowa IP: 195.116.62.* 15.04.03, 19:11
        Rany boskie jak ja to znam...
        Moja teściowa jest poważnie chora. Musimy: ja i mąż jej pomagać na codzień.
        Staramy się jak mozemy, zwłąśzcza mąż. Ale i tak potrafimy usłyszeć, że jej
        nienawidzimy i nie może nas liczyć. Kąśliwe uwagi przy każdej możliwej okazji.
        Skarży sie na nas swojej rodzinie, opowiada, że chodzi głodna. Pomimo tego, że
        stan jej zdrowia pozwala na wyjście na zakupy, sprzątanie itp, to nie mozemy
        razem niegdzie wyjechać, bo co z mamą. Jej siostra wyszła kiedyś z pokoju, gdy
        ją odwiedziliśmy, bo jak mogliśmy zostawić matkę samą na długi weekend ( w
        zeszłym roku), pomimo tego, że 2 maja mój ojciec ma imieny i bardzo chciałabym
        częściej go widywać. A mieszkamy 400 km od mojego rodzinnego domu. Czasem
        czuję, że jest starym człowiekiem z morza. Wchodzi na plecy, dociska do ziemi
        naszą młodość, dobija radość. Kiedy mamy jakiś sukces, chcemy jej o tym
        opowiedzieć, zawsze wpije szplię, że pewnie i tak się niepowiedzie. Nie
        potrawfię z nią rozmawiać, choć kiedyś bardzo chciałam. Każde zdanie czaczyna
        od, ja: 'ja w twoim wieku, pracowałam, wychowywałam dziecko, walczyłam w
        solidarności" Wiele niepowodzeń naszego małżeństwa mogę zrzucić na jej bardzi.
        Mamy tak mało chwil dla siebie, nie mamy możliwości do radości. W moje urodziny
        zarządza tapetowanie, w walentynki skręcanie mebli. Nie wytrzymam tego długo,
        ale z drugiej strony nie można jej zostawić samej sobie. Potrafię już jej
        odpowiedzieć, że nie życzę sobie tego typu uwag, bo się mijają z prawdą,
        potrafie odmówić. Tylko, że potem rodzina mojego męża nie chce ze nmą
        rozmwiać...
        • Gość: Yes Re: Ja, Ty , My i tesciowa IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 16.04.03, 08:41
          Monca, gdy napisalas o swoich urodzinach i walentynkach, od razu przypomnialy
          mi sie moje imieniny, gdy tesciowa zadzwonila o 8.00 rano i od razu
          wypalila "On musi(z naciskiem na musi) zawiesc rodzine nad morze" gdzie przez
          caly miesiac jego rodzina planowala wyjazd i zawiesc ich miala wlasnie matka
          mojego chlopaka. Dobra pomyslalam nad morze tylko 200 km do wieczora wroci, ale
          gdy o godz. 15.00 oni nie byli nawet spakowani i co raz czesciej padaly uwagi
          zeby zostal nad morzem na noc doszlam do wniosku, ze to wszystko ukartowane
          przez jego matke. Jednak nie poddalam sie spakowalam stroj i stwierdzilam, ze
          jade razem z nimi. To byl piatek a w sobote spotkala nas mila niespodzianka
          przyjechala jego mama, a gdy wieczorem wychodzilismy tylko we 2 na spacer i
          kolacje jego mama nagle stwierdzila, ze zle sie czuje i mamy zostac w domu bo
          moze trzeba bedzie jechac do szpitala. Jednak po 2 minutach juz siedziala pila
          kawke i rozmawiala z rodzina wiec wyszlismy niezauwazeni.
          Swieta Wielkanocne, długi weekend majowy, Boże Narodzenie wszystkie te momenty
          przyprawiaja mnie o drzenie i niepokoj ... przede mna 2 chwile grozy Wielkanoc
          i weekend majowy ... az boje sie myslec co tym razem wymysli.
          • wladyslawa1912 Re: Ja, Ty , My i tesciowa 16.04.03, 17:17
            droga Yes,
            uwazam ze jedyna osoba, ktora powinna zaradzic tej sytuacji jest twoj chlopak.
            jesli jego mama decyduje, ze jedzie nad morze w twoje urodziny, on powinien
            powiedziec: przykro mi, ale dzis sa urodziny .... (wpisz swoje imie) i
            ustalilismy juz wczesniej, ze spedziemy popoludnie/wieczor razem, wychodzimy
            do restauracji/kina itp. on jest dorosly i moze miec swoje plany, matka
            powinna to uwzglednic i nie ustalac mu planu zajec wg wlasnego widzimisie. bez
            wzgledu na jej reakcje on powinien trzymac sie tego co wczesniej wspolnie
            zaplanowaliscie. jesli bedzie ulegal mamusce, bedzie mial ja na glowie do
            konca zycia, niezaleznie od tego czy zwiaze sie z Toba czy kim innym, wiec we
            wlasnym interesie powinien zadbac o ustalenie granic. trudne i ciezkie to
            zadanie, ale obawiam sie ze nie ma innego wyjscia.
            a w ogole to dlaczego jego matka dzwoni do ciebie i mowi co on musi? sam nie
            potrafi zawiadomic cie o zmianie planow?
            jesli twoj chlopak nie zrobi nic aby zmienic ta sytuacje, to ja szczerze
            mowiac na twoim miejscu pomyslalabym o rozstaniu. bo pozniej bedzie jeszcze
            gorzej, tak jak u dziewczyny, ktora pisala wyzej, ze jej tesciowa imie dla
            dziecka wybrala, a maz nie protestowal.
            • Gość: Yes Re: Ja, Ty , My i tesciowa IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 17.04.03, 08:04
              Drogi Wladyslawie,
              musze troszeczke stanac w obronie mojego chlopaka :)), otoz gdy jego mamusia
              dzwonila do mnie w sprawie nieszczesnego wyjazdu On o niczym jeszcze nie mial
              zielonego pojecia, najpierw zostalam ja poinformowana. W gronie tej wiezionej
              nad morze rodziny byla jego babcia, tak na marginesie cudowna osoba, i tylko ze
              wzgledu na nia zgodzil sie na ta wyprawe, oczywiscie nie obeszlo sie bez
              awantury z jego matka.
              W kazdym momencie staje za mna, broni mnie i krytykuje jej postepowanie, ale
              uwierzcie mi ona jakby tego nie slyszala, nic do niej nie dociera, za godzine
              czy dwie robi na nowo to samo. Podkreslajac na kazdym kroku, ze jestesmy
              egoistami, samolubami i niewdziecznikami ....
              Nie mam na nia juz sily ...
              • wladyslawa1912 Re: Ja, Ty , My i tesciowa 29.04.03, 11:47
                czesc Yes!
                moj nick to wladyslawa, nie wladyslaw, ale wybaczam ta pomylke :)
                wg mnie najlepszym i chyba jedynym rozwiazaniem jest wyprowadzka twojego
                chlopaka z domu. pisalas chyba, ze chcecie zamieszkac razem? to dobry pomysl.
                dodatkowo: nie odbierac telefonow od mamusi, a jak juz odbierzecie to udawac,
                ze nic nie slychac, ze cos tam sie psuje. nie reagowac na jej awantury, niech
                je urzadza, w koncu juz nie bedzie miala sily. niech sie obrazi jesli nie da
                sie inaczej, bedzie troche spokoju. sorry, ze tak drastycznie, ale chyba nie
                da sie inaczej. musicie byc twardzi, bo inaczej was zniszczy.
                • kizia Re: Ja, Ty , My i tesciowa 30.04.03, 01:36
                  Witam,
                  jedyną radą na teściową jest totalna konsekwencja. Załóż
                  "białe rekawiczki". Z uporem maniaczki rób swoje,
                  przytakuj i uśmiechaj się - ale i tak zawsze działaj
                  zgodnie ze swoim planem. Tłumacz się, kłam w żywe oczy,
                  ale nie przepraszaj. Ona nie ma wyjścia - musi prędzej
                  czy później zaakceptować wybór swojego syna. Ty masz
                  wyjście i możesz go zostawić, ale NIE CHCESZ, nawet jeśli
                  cię z wdrażanego przez lata strachu nie popiera. Taki
                  masz kaprys. To zasadnicza różnica między tobą, a teściową.

                  Kizia.
                  • Gość: Pinda Re: ale banaly opowiadacie IP: *.abo.wanadoo.fr 30.04.03, 12:18

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka