Dodaj do ulubionych

stres a seks

09.04.03, 12:59
jak mnie co spina poważniej, to mi ochota na amory zupełnie przechodzi - a
mojej miłej wręcz przeciwnie, mówi że ją chędożenie odpręża (no tak, w końcu
kto tu się bardziej napracuje...)

także jak się spinamy razem w tym samym czasie, to jest zgryz i zgrzyt

a także i powód do zastanowienia - skąd ta różnica? czy to jakaś
fundamentalna inność między płciami, gospodarką hormonalną etc. (że mi
kortyzol żre się z testosteronem?), czy bardziej indywidualna?

jak sądzicie? no i oczywiście jakieś sposoby na kompromis tych wzajemnie
wykluczających się stanowisk mile widziane
Obserwuj wątek
    • Gość: arriga Re: stres a seks IP: 62.29.248.* 09.04.03, 13:40
      nabokoff napisał:

      > jak mnie co spina poważniej, to mi ochota na amory zupełnie przechodzi - a
      > mojej miłej wręcz przeciwnie, mówi że ją chędożenie odpręża (no tak, w końcu
      > kto tu się bardziej napracuje...)
      >
      > także jak się spinamy razem w tym samym czasie, to jest zgryz i zgrzyt
      >
      > a także i powód do zastanowienia - skąd ta różnica? czy to jakaś
      > fundamentalna inność między płciami, gospodarką hormonalną etc. (że mi
      > kortyzol żre się z testosteronem?), czy bardziej indywidualna?
      >
      > jak sądzicie? no i oczywiście jakieś sposoby na kompromis tych wzajemnie
      > wykluczających się stanowisk mile widziane

      powiem tak, co jednego zabija innego wzmacnia... każdy człowiek, związek jest
      inny i nikt poza wami nie pomoże w kwestii tak delikatnej jak kompromis w
      łóżku...
      u mnie jest tak, że gdy naprawdę jestem przepracowana, zestresowana, smutna,
      zła czy myśli zaprzątnięte mam poważnie jakś rzeczą dużej wagi to libido
      spada... jak zauważyłam u mojego lubego podobnie... problem w tym, gdy jedno
      jest zestresowane, drugie wyluzowane:-) Ty piszesz, że oboje jesteście
      zestresowani tylko inaczej reagujecie... ja CIbie nawet rozumiem ale jeśłi ten
      stan się przeciąga lub często powtarza to rozumiem i ją... stary walcz ze
      stresem przeto, medytacje-relasacje, sport, pozytywne myśłenie, że nerwy i
      stres to choroba a ita pożytek z tego marny i nie wiem co jeszcze ale nie
      stresuj się bo szkoda zdrowia...mam nadzieję tylko, że nie uciekasz w ten stres
      przed partenerką, bo i takie hity widziałam:-) pozdrawiam ciepło
    • atlantis75 Re: stres a seks 09.04.03, 15:58
      nabokoff napisał:

      > jak mnie co spina poważniej, to mi ochota na amory zupełnie przechodzi

      Mi także. A jestem kobietą :) Myślę, że to kwestia
      charakterów, a nie płci.

      >
      > jak sądzicie? no i oczywiście jakieś sposoby na kompromis tych wzajemnie
      > wykluczających się stanowisk mile widziane

      Kompromis? Hmmm... nabokoff może jak ci się nie chce, a
      twojej pani chce, to... lekcja francuskiego? :)
    • cossa Re: stres a seks 09.04.03, 22:54
      nabokoff napisał:

      (no tak, w końcu
      > kto tu się bardziej napracuje...)

      nie chce byc zlosliwa, ale nie wiem czy wiesz - wcale nie
      musisz tak ciezko proacowac:) ale to na erotice poszukaj
      porady:) bo tu gonia za "odbieganie od tematu":)

      przykro, ze sie spinacie w tym samym czasie:( moze
      przejdzie na jakosc a nie ilosc:) seks ma odprezac i
      zblizac, a czasem jest przykrym obowiazkiem. nie mozna
      tak!:)

      c.
      • nabokoff Re: stres a seks 12.04.03, 11:01
        arriga: są czasem takie układy sił wokół, że naprawdę nie sposób nie nasiąknąć
        napięciem - to tak jak być w tłumie spiętych znajomych przed maturą, kto tego
        nie zna? naelektryzowane powietrze... się udziela... w naszej sytuacji to
        musimy się po prostu przenieść w inne miejsce...

        atlanstis75: wiesz, nie w technice rzecz tylko w głowie, ja się pod wpływem
        przewlekłych napięć robie raczej niedotykalski niż impotencki :) także różnice
        potrzeb rozjeżdżają się nam nieco szerzej - chodzi ogólnie o potrzebę
        pokrzepienia dotykiem, w obliczu zagrożenia ja zachowuję się jak jeż, a ona
        jak małpka - efekt łatwo sobie wyobrazić

        cossa: to było takie podpuszczenie, z tym zapracowaniem ;) seks jako "przykry
        obowiązek" jest poza zasięgiem naszej wyobraźni - tak samo jak nie wyobrażamy
        sobie np. lizania lizaka na siłę, przecież to bez sensu, nie?

        siemka i dzięki za uwagę
        • melba76 Re: stres a seks 12.04.03, 12:09
          Ja na miejscu Twojej lubej zafundowałabym Ci RELAKSUJĄCY masaż, odprężającą
          kąpiel razem w wannie z jakimś aromatycznym olejkiem, lekkie przytulanki...U
          nas kończy się to i tak dzikim seksem :) - ale to już nie moja "wina" ;)
          • nabokoff Re: stres a seks 12.04.03, 13:53
            ech, jakby to było takie proste.. :)))
            • Gość: Melba Re: stres a seks IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.04.03, 13:58
              A dlaczego nie jest? Spróbuj...najwyżej nie skończy się dzikim seksem, a i tak
              będzi miło...:)
              • nabokoff Re: stres a seks 12.04.03, 17:56
                ech, co ja ci będę tłumaczył... - dziecko, mieszkanie kątem u rodziców,
                gonienie za pracą w innym mieście, gdzie owszem ma się mieszkanie ale bez
                kibla etc., to wszystko tworzy takie dość... hmm... ograniczające ramy :(
                • melba76 Re: stres a seks 14.04.03, 22:11
                  jak to dobrze, że niedługo ciepło i pod namiot umknąć się uda :)
    • Gość: Komandos57 Masz zajebistego nika IP: *.sympatico.ca 14.04.03, 22:15
      Ale juz ty nie jestes tak zajebisty.Jestes ptasim mozdzkiem zlokalizowanym
      miedzy nogami.Spierdalaj.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka