Dodaj do ulubionych

fnoll versus kwieto

IP: *.unl.edu 19.11.01, 23:07
Jestem ciekaw Waszych opinii na temat fnolla i kwieto. Moim faworytem jest
kwieto, ktorego styl jest nie az tak ozdobny jak fnolla, ale za to wiecej tresci
przynosi. Jego (kwieta) styl jest sama esencja. Umieranie wedlug kwieto
to jak pogodny zachod slonca, wedlug zas fnolla, to blizej nie okreslone
zakonczenie czynnosci fizjologicznych. Fnoll pisze piekniej, ale nie daj boze
jak trafi na innego styliste, to wtedy bez dobrego sita i wyciskacza do esencji
nie podchodz. Kwieto zdaje sie stac twardo na ziemi. Tu nie ma miejsca na
och i ach, nie mowiac o gdybaniu. Zycie jest proste, takie jakie jest. U fnolla
przejsc musisz przez labirynt definicji i konsultacji, zeby cos zrozumiec o
samym sobie i zyciu.
Pozdr, Andrzej.
Obserwuj wątek
    • Gość: Toi Re: fnoll versus kwieto IP: *.cm-upc.chello.se 19.11.01, 23:19
      Moim faworytem jest volny.
      Watek uwazam za bezzasadny.
      pa Toi
      • Gość: Andrzej Re: fnoll versus kwieto IP: *.unl.edu 19.11.01, 23:23
        Gość portalu: Toi napisał(a):

        > Moim faworytem jest volny.
        > Watek uwazam za bezzasadny.
        > pa Toi

        Zdaje sie , ze nie masz racji, wyrzucajac ten watek do kosza. Tych dwoch
        gentelmanow ma ogromny wplyw na nasz opinie o zyciu. Co ma volny do kwieto
        i fnolla ?
        Pozdr, Andrzej.
        • Gość: renka Re: fnoll versus kwieto IP: *.home.cgocable.net 20.11.01, 07:44
          Ja widze fnolla jak konia krwi arabskiej SPOKOJNIE pasacego sie na lace
          pokrytej oblokiem mgly. Kwieto jawi mi sie jako maly, zwinny konik, szalejacy
          na malym podworku, ogrodzonym zreszta.Szaleje , bo wybieg jest za maly.Ktoregos
          dnia przeskoczy to ogrodzenie, ktore zreszta nie jest wysokie.
          Reszta nalezy do psychoanalityka.
          • Gość: Andrzej Re: fnoll versus kwieto IP: *.unl.edu 20.11.01, 15:30
            To ciekawe, gdyz ja widze to zupelnie naodwrot. Dla mnie wlasnie kwieto jest
            owym arabem, spokojnie pasacym sie na lace. Fnoll jest bardzo sprytnym, mlodym
            zrebaczkiem, ktory kiedys dolaczy do naszego araba, gdyz jak mowisz, plot nie
            jest za wysoki. Dla mnie fnoll ma wiecej szczegolowej, akademickiej wiedzy, ale
            wiecej zyciowej madrosci ma niezaprzeczalnie kwieto. Poza tym uwazam ze kwieto
            zyje tym o czym mowi, jest filozofem-praktykiem, a fnoll choc jest (czy bedzie)
            wspanialym psychologiem, to nie wiem, czy bedzie szedl droga, ktora pokazuje
            innym. Tu moze miec zastosowanie slynna odpowiedz prof. Kotarbinskiego na
            pytanie: Czy Pan stosuje sie do swych porad zyciowych ? Odpowiedz: a gdzie jest
            powiedziane, ze drogowskaz musi isc droga, ktora pokazuje.
            Pzdr, Andrzej.
            • pomeranka Re: fnoll versus kwieto 20.11.01, 15:39
              Wypowiedzi obu dają niejednokrotnie do myślenia.

              A jednak finezja i fantazja Fnolla każą odbieraż teksty Kwieto jako nieco
              siermięźne.
              • Gość: Andrzej Re: fnoll versus kwieto IP: *.unl.edu 20.11.01, 16:08
                pomeranka napisał(a):

                > Wypowiedzi obu dają niejednokrotnie do myślenia.
                >
                > A jednak finezja i fantazja Fnolla każą odbieraż teksty Kwieto jako nieco
                > siermięźne.

                Moze troche i racji w tym co piszesz, ale... kwieto jest typem starego medrca,
                czerpiacego swa madrosc z wiekowego wina podczas gdy fnoll jest wybitnym
                studentem, naduzywajacym dopiero co wyprodukowanego szampana. kwieto jest
                stara dusza, majaca za soba wiele reinkarnacji, fnoll jest mloda, explorujaca
                dopiero rzeczywistosc dusza.
                Pozdr, Andrzej.
                • pomeranka Re: fnoll versus kwieto 20.11.01, 19:21
                  Nie dociekam dlaczego, stwierdzam tylko fakt.:)

                  Chodzi o tę iskrę Bożą, którą ma Fnoll przy pisaniu. Nabywając doświadczenia
                  Kwieto, różnica w odbiorze jeszcze bardziej sie pogłębi!
                  A kim wówczas się okazać może Kwieto? Zgrzybiałym i zgorzkniałym starcem? Przy
                  żwawym staruszku Fnollu? Kto wie...:)
                  • Gość: Andrzej Re: fnoll versus kwieto IP: *.unl.edu 20.11.01, 19:37
                    Masz racje. Fnoll ma iskre boza przy pisaniu, z tym tylko, ze kwieto potrzebuje
                    dwoch zdan tam, gdzie fnoll musi zapisac cala strone. I to jest jedna z
                    najwazniejszych roznic miedzy nimi. kwieto wychodzi z zalozenia, ze madrej glowie
                    dosc dwie slowie a u fnolla wyglada to troche inaczej.
                    Mysle ze zgorzknienie nie grozi kwieto, bo on nie ma zadnych nadzieji. Wiec
                    nigdy nie skonfrontuje swoich oczekiwan z szara rzeczywistoscia, i poprzez to nie
                    wpadnie w dolek. Mysle, ze u fnolla, po jakich 5 lub 10 latach stosowania metod
                    jakich sie nauczyl, dojdzie do ostrej (pamietajmy o jego inteligencji)konfrontacji
                    zycia z akademizmem. To on bedzie musial zacumowac tam, gdzie juz dawno kwieto
                    bedzie na niego czekal z usmiechem na twarzy.
                    pozdro, Andrzej.

                    • pomeranka Re: fnoll versus kwieto 20.11.01, 19:57

                      > Masz racje. Fnoll ma iskre boza przy pisaniu, z tym tylko, ze kwieto potrzebuje
                      > dwoch zdan tam, gdzie fnoll musi zapisac cala strone. > dosc dwie slowie a u
                      fnolla wyglada to troche inaczej.

                      Fnoll się żongluje, bawi się słowem, jemu to po prostu sprawia przyjemność i ja
                      go rozumiem! Myśle, że gdyby mial potrzebę wyrażać się ściśle jak Kwieto
                      wykształciłby tę umiejętność bez problemu. Czego w odwrotnym kierunku nie mozna
                      sie spodziewać.
                      On do treści dodaje formę, swoja własną i jakże oryginalną, bo JEMU jest to
                      potrzebne. Swoisty estetyzm?

                      > Mysle ze zgorzknienie nie grozi kwieto, bo on nie ma zadnych nadzieji.

                      Ha! Jak napisała w którymś w wątków Mała Mi - tumiwisizm. Nawet jeśli to nie
                      zgorzknienie to na pewno nie stan, do którego zdąża Fnoll.
                      On przynajmniej będzie żył! A doświadczenia moga ukazać i uwypuklić u Niego te
                      cechy, których sam się nie spodziewa. Miejmy jednak nadzieje, że swoisty dystans
                      do własnej osoby pozwoli Mu przejść nad życiową burzą w miarę spokojnie.
    • Gość: kwieto Ciekawe... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.01, 20:01
      Czuje sie dziwnie, kiedy czytam dyskusje na temat fnoll <> kwieto.

      A po co nas porownywac?
      Bawcie sie moja siermieznoscia i blyskotliwoscia fnolla po prostu!
      :"))
      • Gość: Andrzej Re: Ciekawe... IP: *.unl.edu 20.11.01, 20:15
        Ha, i tu caly kwieto !!! Nie musisz czuc sie dziwnie. Ja sie nasluchalem o sobie
        w wielu postach, teraz Wy posluchajcie. Po co was porownywac ? A po co
        wogole to forum ? Dla mnie jestescie niezaprzeczalnymi indywidualnosciami
        na tym forum, wiec dlaczego nie zabrac glosu ? Czy tylko o "volnym wolno"
        sie wypowiadac ? Ja sie wlasnie bawie Twoja blyskotliwoscia i siermieznoscia
        fnolla.
        Pzdr, Andrzej.
        • szary-forumowicz Re: Ciekawe... 20.11.01, 23:13
          Bo widzisz, Andrzeju, Las Siedmiomilowy kolorowy jest i jedyny w swoim rodzaju,
          bo wypelniony indywidualnosciami w liczbie wiecej niz 2 - a ktore z roznych
          powodow czesciej i bardziej slychac jest kwestia osobna, nieistotna, a nawet, co
          wazne, bardzo subiektywna. Pisanie o kims w postach, a zakladanie osobnego watku -
          fanklubu to sa dwie rozne rzeczy. Co nie znaczy, ze Ci tego uczynic nie wolno -
          w Lesie panuje radosna anarchia. Wyglada to jednak na pewien nietakt wobec reszty
          zwierzatek, o niedocenianiu siebie nie wspominajac. pzdr





          Gość portalu: Andrzej napisał(a):

          Ja sie nasluchalem o sobi
          > e
          > w wielu postach, teraz Wy posluchajcie. Po co was porownywac ? A po co
          > wogole to forum ? Dla mnie jestescie niezaprzeczalnymi indywidualnosciami
          > na tym forum, wiec dlaczego nie zabrac glosu ? Czy tylko o "volnym wolno"
          > sie wypowiadac ? Ja sie wlasnie bawie Twoja blyskotliwoscia i siermieznoscia
          > fnolla.
          > Pzdr, Andrzej.

      • pomeranka Re: Ciekawe... 20.11.01, 20:53
        Dziwne ale ciekawe, prawda? :)
        • Gość: kwieto Re: Ciekawe... IP: *.ipartners.pl 20.11.01, 22:21
          No tak, na razie czytam sobie panegiryki Andrzeja, ale zaraz ktos przyjdzie, i mi tak dokopie,
          ze sie wpedze w kompleksy do konca zycia (chlip, chlip)

          Jednym sie podoba to co pisze fnoll, innym to co ja - zreszta dosc czesto mamy podobne
          zdanie na jakis temat. Tylko style sa inne - a oceniac kogos po stylistyce wypowiedzi?
          • Gość: Andrzej Re: Ciekawe... IP: *.unl.edu 20.11.01, 22:32
            Wlasnie tak, po stylistyce. No bo jesli dwoch mysli to samo, ale jeden potrzebuje
            dwoch, trzech slow na wyrazenie swej mysli, a drugi nie moze sie zmiescic w 66
            linijkach, to jak mozemy ocenic, kto lepszy ? Czytalem w swym zyciu krotkie
            wiersze, po kilka slow, i czytalem tez tomy, mowiace o tym samym. Stylistyka
            niekoniecznie musi byc plusem piszacego. Rzecz gustu, czy wolisz prosty ZEN
            Garden, czy kipiacy, taki gdzie nie ma jak stopy postawic, ogrod. Jak czytam
            kwieto, to oddycham i chce by pisal bez konca, a jak czytam fnolla, to sie dusze,
            i nie moge sie doczekac tego konca. Co ja na to poradze. MNIEJ ZNACZY WIECEJ.
            Pozdr, Andrzej.
    • szary-forumowicz Re: fnoll versus kwieto 20.11.01, 23:26
      Bo widzisz, Andrzeju, Las Siedmiomilowy jest kolorowy i jedyny w swoim
      rodzaju, bo wypelniony indywidualnosciami w liczbie wiecej niz 2 - a ktore z
      roznych powodow czesciej i bardziej slychac jest kwestia osobna, nieistotna, a
      nawet, co wazne, bardzo subiektywna. Pisanie o kims w postach a zakladanie
      osobnego watku - fanklubu, to sa dwie rozne rzeczy. Co nie znaczy, ze Ci tego
      uczynic nie wolno - w Lesie panuje radosna anarchia. Wyglada to jednak na
      pewien nietakt wobec reszty zwierzatek, o niedocenianiu siebie nie
      wspominajac. pzdr
    • babcia-sapcia Re: fnoll versus kwieto 21.11.01, 07:56
      Gość portalu: Andrzej napisał(a):

      > Jestem ciekaw Waszych opinii na temat fnolla i kwieto.

      MISTRZ i MAJSTER.
    • Gość: fnoll Re: fnoll versus kwieto IP: 195.150.224.* 21.11.01, 17:36
      ze sie wtrace:

      ludzie sa dla nas lustrem w ktorym sie przegladamy, a to co pisza szczegolnie -
      to jak z wierszem, ktory w kazdym budzi nieco inne skojarzenia, kazdy
      odczytujac go buduje w sobie swoj wlasny wiersz na podstawie oryginalu, wbrew
      temu czym nas katowano na jezyku polskim - nie ma jednej "poprawnej"
      interpretacji

      w jednych wierszach znajdujemy wiecej znajomych nam brzmien, ulozonych w nowe,
      wyrazistsze dla nas konstelacje, wywolujace w nas samych nieznane nam dotad
      zestawienia barw i znaczen, wiecej inspiracji - w innych mniej, wplywa na to i
      to, co zapisane w wierszu, i to, co my wnosimy w obcowanie z nim

      jesli cos w nas budzi wyrazna antypatie - tez nie jest to swoista cecha tego
      utworu, ale jest to skutkiem tego, iz takiej akurat rekonstrukcji jego tresci
      dokonalismy w sobie

      carl jung pisal o cieniu, ktory kazdy z nas ma - ktory buduje sie z wiekiem z
      odrzucanych przez nas mysli, uczuc, przezyc, sadow, naszych wlasnych, lecz z
      jakis powodow nam niemilych - ponoc dobrym sposobem na namierzenie swojego
      cienia jest refleksja nad tym, co nas szczegolnie w otoczeniu irytuje, w
      ludziach, w reklamach, w muzyce, w filmach, co budzi w nas natychmiastowa i po
      prawdzie irracjonalna niechec a nawet agresje

      takze tez taki cien, ktory kazdy z nas nosi w swej nieswiadomosci, ma wplyw na
      to jak odbieramy ludzi, wiersze i posty

      zwykle odrzucamy tez to, co zbyt obce i nieznajome, o ile nie wzbudzi w nas
      ciekawosci

      a skrywane urazy? tez nie sa bez znaczenia dla naszego postrzegania

      a nasz idealny obraz siebie? to z niego bierze sie przyjemnosc obcowania z
      wieloma wyjatkowymi postaciami literatury - jak winnetou i inni - w ktorych
      odnajdujemy cechy, ktore sami chcielibysmy posiadac

      nie jestesmy chlodnymi, zdystansowanymi, obiektywnymi czytelnikami

      czy wobec tego mozliwe jest osiagniecie jakiegos konsensusu w ocenie tekstow
      (bo przeciez z tym tylko mamy do czynienia na forum) ?

      kazdy ma swojego fnolla, kwieto, andrzeja...

      mozna co najwyzej odnalezc tych, ktorzy czuja podobnie


      pomijajac naturalnie mozliwe odniesienia do zewnetrznych kryteriow - jak
      gramatyka, stylistyka, czy moralnosc (tez zreszta nieco zindywidualizowana)


      ale, ze jednak wypowiem sie w temacie (bo czemu nie? to ciekawa gra):

      kwieto nalezy do postaci na tym forum, ktorych postow zawsze jestem ciekawy i
      widze w jego pogladach wiele wspolnego z fnollem, mysle, ze w realu znalezliby
      niejeden temat do rozmowy

      fnoll faktycznie jest stylista, a to chyba dlatego (wiem z prywatnych zrodel),
      ze majstrowanie przy slowie nie jest mu obce i ma w sobie cos z grafofila (a
      moze grafomana?), bo slowa dla niego sa rodzajem muzyki, a on bardzo lubi
      muzyke, choc zdarza mu sie falszowac (oj zdarza)

      pozdrawiam!

      meta-fnoll
      • Gość: Andrzej Re: fnoll versus kwieto IP: *.unl.edu 21.11.01, 18:21
        No, doczekalem sie wreszcie. I musze przyznac, calkiem calkiem.
        Pzdr, Andrzej.
        • Gość: inayat Re: fnoll versus kwieto IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 21.11.01, 22:56
          ciekawe ktory z nich ma wieksze powodzenie u kobiet:)
          i.
          • Gość: Andrzej Re: fnoll versus kwieto IP: *.unl.edu 21.11.01, 23:11
            Na ten temat nie wiem nic. Natomiast moge zalozyc, ze ich nalog internetowy
            doprowadzi do szalu ich partnerki, predzej czy pozniej. Jestem ciekaw,
            czy przyznaja sie do tego i jak beda argumentowac. To bedzie zabawa.
            O ile ich znam, to fnoll tak to obwinie w kwiecista bawelne, ze nie poznamy
            ofiary ani winnego. Kwieto skwituje to pewnie jednym albo nawet polowa slowa.
            Tacy juz sa ci nasi ulubiency.
            Pozdr, Andrzej.
            • Gość: inayat Re: fnoll versus kwieto IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 21.11.01, 23:30
              mysle ze swoimi wypowiedziami pomagaja wielu zagubionym i cierpiacym ludziom
              wiec moze beda usprawiedliwieni?:)
              ponadto obydwaj maja bardzo konkretne definicje slowa KOCHAM. przeciez milosc
              to akceptacja czyjejs wolnosci.
              i.
              • Gość: fnoll Re: fnoll versus kwieto IP: 195.150.224.* 21.11.01, 23:45
                Gość portalu: inayat napisał(a):

                > ponadto obydwaj maja bardzo konkretne definicje slowa KOCHAM. przeciez milosc
                > to akceptacja czyjejs wolnosci.

                ej, ej! rozumiem, wybaczam - komunikacja jest pelna nieporozumien i w zgodzie z
                tym co napisalem wczesniej kazdy ma prawo do swojego fnolla i swojego kwieto, ale
                nie wyrazilem nigdzie podobnej definicji milosci, powiedzialbym nawet wrecz
                przeciwnie - na milosc sklada sie takze ograniczenie naszej swobody na rzecz
                osob, ktore kochamy, bo co innego biegac samotnie, a co innego we dwoje czy
                rodzinnie - tu juz trzeba uzgadniac swe ruchy z innymi, bo inaczej sie nam
                wszystko po prostu rozpadnie

                przy okazji do andrzeja:

                bardzo fajny jest styl twoich postow na tym watku, taki pelen metafor i subtelnej
                krytyki, no nie do poznania! ;-)

                pzdr!

                fnoll

                • Gość: Andrzej Re: fnoll versus kwieto IP: *.unl.edu 21.11.01, 23:49
                  Moze to Twoj wplyw ? Pamietasz jak walczylismy kiedys, za dobrych buddyjskich
                  czasow ?
                  Pozdr, Andrzej.
                  • Gość: kwieto Re: fnoll versus kwieto IP: *.ipartners.pl 21.11.01, 23:56
                    Czyzby fala wspomnien, "z lezka w oku"?

                    Zobaczycie, zaraz beda posty w stylu: "a pamietacie, jak na takim a takim watku..."

                    Hihihi :")))
                    • Gość: WhatsMyN Re: fnoll versus kwieto IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.11.01, 00:39
                      Rozbrajający wątek!!!
                      Drugi jaki otworzyłem w tym katalogu.
                      Osobiście bliższe mi są wypowiedzi kwieto.
                      Tylko bliższe, ponieważ oboje niestety nie spełniają moich oczekiwań, (Andrzeju)
                      Ponoć akademcki styl fnolla daleki jest od stylu profesorskiego, pozbawiony
                      konkretu i jakiejkolwiek dynamiki sączy się mdławo.
                      Ponoć konkret i lapidarność kwieto zanadto jest sczapiona, (czapa ma
                      napis "załatwione")
                      Pominąwszy przynajmniej chwilowo moją osobę, zwracam uwagę na Ciebie!
                      Zachęcasz, wydobywasz aspekt rywalizacji.
                      Nieco niepostrzeżenie acz samozwańczo jak wszyscy, Ty zająć chcesz pozycję
                      arbitra. Nie ma sprawy. Jednakże wyczuwam, że te aspiracje to Twoje ujście dla
                      ducha rywalizacji, a Twoja uniżoność wobec kreowanych na rywali jest
                      podstępna... w związku z czym chciałbym nad Tobą, grzecznie i w Twój deseń,
                      zagórować, profilaktycznie!
                      Co jak być może i Ty odczułeś, uczyniłem. ;-)
                      • Gość: Andrzej Re: fnoll versus kwieto IP: *.unl.edu 26.11.01, 15:44
                        Ani grama racji Mr. WhatsmyN. Jedynym sposobem dla ujscia mego ducha rywalizacji
                        sa karciane pasjanse, ktorym oddaje sie w wolnych chwilach.
                        Z tego faktu powinno byc jasne, ze nie poszukuje zywego przeciwnika, a raczej
                        staram sie przechytrzyc slepy los. Widzisz, duzo czytam i z czasem nauczylem sie
                        wylawiac zdzbla prawdy z opaslych tomow. I znane "madrej glowie dosc dwie slowie"
                        stalo sie moim drogowskazem i doradca w procesie uczenia sie i znajdowania
                        odpowiedzi. Stad wzial sie ten watek, gdyz fnoll i kwieto stoja niejako w opozycji
                        do siebie, nie moze ze wzgledu na tresc, ale zdecydowanie z powodu formy.
                        Powiem prosciej. Wole haiku niz wielostronicowe poematy. To wszystko.
                        Oczywiscie ze sa to personalne preferencje. Ani kwieto ani fnoll nie szczedzili
                        mi slow krytyki, za czasow "dobrego, brzuchatego buddy", wiec nie ma zadnego
                        prywatnego powodu, dla ktorego wolalbym jednego od drugiego.
                        pozdr, Andrzej.
              • pomeranka Re: fnoll versus kwieto 22.11.01, 08:49
                Czytam sobie... czytam... no nie.... jaka akceptacja!!!
                Nie akceptuję tej wolności! Wściekam się na nią, tłukę głową w mur. A mimo
                to... Właśnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka