pogubiłam się ze wszystkim...

21.02.07, 10:36
Chyba nic mądrego nie napiszę niż do tej pory było na tym forum ale nie wiem
co robić... Od jakiegoś czasu fatalnie się czuję nic mi się nie chce, nie mam
na nic ochoty a każdy dzień to "walka o ogień" nawet najbardziej prostych
sprawach. Mój nastrój wynika z sytuacji jaką oboje sobie stworzyliśmy z miom
chłopakiem. Znamy sie kupę lat i jest to związek po przejściach i mimo tego
że oboje mamy trudne charaktery zawsze do siebie wracaliśmy. A teraz jakoś
wszystko dziwne jest między nami. Niby nam razem ze soba dobrze a z drugiej
strony nie jesteśmy szczęśliwi. Chyba oboje mamy doła - każdy swojego. Ja
jeszcze staram się z tym walczyć (dawać z siebie ile tylko mogę) ale kiedy
widzę że mój chłopak jest obojętny na to wszystko co ja robię to mi nie tylko
ręce opadają. Gdy o tym rozmawiamy to okazuje sie że oboje mamy podobne
odczucia ale gdy dochodzi to tematu czy nie lepiej byłoby sie rozstać na
dobre to milczymy - żadne z nas nie chce (albo nie potrafi) podjąc takiej
decyzji. Co robić? Jak to wszystko przezwyciężyć? Ten cały marazm i
otępienie...
    • 1jaga Re: pogubiłam się ze wszystkim... 21.02.07, 10:58
      czytalas ksiązke o toksycznych zwiazkach? Dopuki jest adrenalina rozstan i
      powrotow to sie trzyma kupy, a jak zaczyna tego brakowac...
      Moze trzena do poradni, bo szkoda tych wspulnych lat. Wydaje mi sie ze
      rozstanie nic nie da bo nastepne wasze zwiazki beda takie same.
      • monikaaas Re: pogubiłam się ze wszystkim... 21.02.07, 12:04
        Szczerze mówiąc myślałam o jakiejś poradni aby sie przejść ale On
        jest "niereformowalny" - mówi że nie potrzebuje tego bo da rade sam sie z tym
        uporac, myśle że sie boi i dlatego nie chce iść... Naprawdę nie wiem co
        robić.. :(
        • 1jaga Re: pogubiłam się ze wszystkim... 21.02.07, 12:20
          Niereformowalni faceci sa straszni. Ja do takich nie mam sily. Ale przynajmniej
          bierze pod uwagę że macie problem.
          Moze spróbuj sama isc do poradni. Tylko według mnie jest ryzyko. Jak zaczniesz
          sie zmieniac, to albo On z Tobą, albo wszystko sie rozleci.
    • solaris_38 najbardziej 21.02.07, 23:05
      trzeba sie kochać

      a trudno kochać kogoś kto tkwi w marazmie
      bardzo trudno
      zarówno siebie jak partnera

      ale przeczcież WŁAŚNIE wtedy człowiek potrzebuje miłości NAJBARDZIEJ
      • monikaaas Re: najbardziej 22.02.07, 09:07
        Dokładnie. Masz rację. Bardzo ciężko jest kochać gdy ktoś bliski sercu
        lekceważy te uczucie... To mnie męczy, bo wydaje mi się że cokolwiek bym nie
        zrobiła to i tak On tego nie zauważy, nie doceni a wręcz przeciwnie. Dlatego
        czuję i że ja "wygasam" w stosunku do niego. Jestem zmęczona tym stanem... Sama
        tkwię w takim zawieszeniu kolejny rok i nic nie jest lepiej... Co robic?
        Walczyć o uczucie by nie zgasło totalnie czy sobie wszystko odpuścić i Jego
        zostawic?
        • c_y_n_i_k Re: najbardziej 22.02.07, 13:09
          Nie wiem czy czeka was cokolwiek dobrego. Już sam fak twojej samotnej walki o
          związek zdaje się przesądzać o jego klęsce. Skoro oboje widzicie, że coś dzieje
          się nie tak - oboje powinniście dążyć do jego naprawy. Wiem co nieco o takich
          związkach. :( Nie życzę wam źle, ale prawdopodobnie oboje będziecie cierpieć;
          z czasem zgorzkniejecie. Wiem że miłość to piękne uczucie, ale cudowne rumaki
          również się dobija, gdy nie ma juz dla nich nadziei. Jeśli faktycznie
          oczekujesz rady, to moja jest niestety bolesna: powinniście się rozstać, ale
          definitywnie - powinniście zniknąć ze swojego życia na zawsze lub przynajmniej
          na tak długo by ułożyć sobie świat na nowo. Niestety (jak już wspomniał ktoś
          przedemną) istnieje prawdopodobieństwo, iż nadal będziecie poszukiwać
          toksycznego partnera. Jeśli w nowym związku zauważysz podobne symptomy powinnaś
          się udać do specjalisty, który postara ci się pomóc.
        • solaris_38 bez poznania a nie ma miłości 22.02.07, 23:26
          spróbuj go wiec pokochać

          jesli lekceważy to co mu dajesz może potrzebuje czegoś innego

          być może nie nadaje sie do związków
          być może może go uszczęśliwiać ktoś inny
          ale może i ty możesz?

          ale musisz spróbować poznać go i dowiedzieć się czego on pragnie >?

          co jest dla niego ważne

          dalej dobrze byłoby wiedzieć czego sama pragniesz i co jest dla ciebie
          najważniejsze i p w spokojnej poważnej rozmowie powiedzieć mu o swoich
          priorytetach

          może ty nie możesz dać mu czego pragnie
          może on tobie nie może

          jak znajdziesz odpowiedz będziesz wszystko wiedzieć nie obwiniając nikogo
          • monikaaas Re: bez poznania a nie ma miłości 23.02.07, 15:07
            Wielkie dziękuję Wam wszystkim za rady. Macie rację, czas bym sama wreszcie
            zrozumiała czego ja chcę a czego On pragnie. Może faktycznie nie pasujemy do
            siebie i dlatego jest "pod górę", a ja mam mylne wyobrażenie o tym że moja
            miłość może jego zmienić albo przynajmniej sprawić by On chciał się zmienić...
            Tak czy siak trzeba coś ze sobą zrobić, bo tak dłużej oboje sie tylko chyba
            męczymy.... Pozdrawiam serdecznie i życzę udanego weekendu!
            • solaris_38 Pigmalion oraz słabo rozwinięci faceci 23.02.07, 23:13
              mówisz że wierzyłaś że twoja miłość go zmieni

              my kobiety tak mamy
              'niby kochamy ale .. tak naprawdę kochamy twory które dopiero powstaną pod
              naszym wpływem a czy miłość nie powinna kochać tego co jest?
              a jesli tego co jest nie da sie kochac jesli się NIE zmieni
              to .. czy to jest miłość
              czy marzenie o miłości

              nie wiem co o tym myśleć

              z jednej strony podoba mi się kobieca potrzeba dawania miłości
              a z drugiej kobiety wiele żądają od facetów którzy ( z wyjątkami oczywiście)
              są słabo pod TYM względem rozwinięci)

              sama chciałabym być kochana taka jaka jestem
              z wadami
              a nie za to kim będę jak sie zmienię pod wpływem

              najczęściej nie da sie znaleźć faceta od razu dokładnie takiego jakiego
              potrzebujesz

              to i tak zawsze będzie kwestia kompromisu
              i pogodzenie sie z nim

              wiec radości ci życze w poszukiwaniach

              :)


              • monikaaas Re: Pigmalion oraz słabo rozwinięci faceci 27.02.07, 19:42
                Bardzo serdecznie dziękuję za wszelkie uwagi. Chyba faktycznie my - kobiety
                potrafimy kochać zarówno to co jest jak i to co byśmy chciały aby było. To
                takie lokowanie uczuć "z góry". Wydaje się że nasze zachowanie, gesty, słodkie
                słowa, dawanie oparcia i wsparcia wreszcie zaprocentują tym że nasz facet to
                doceni na tyle mocno by sie przynajmniej starać zmienić. Właśnie ze mną tak
                jest. Ciągle żyję jak w wirtualnym świecie własnych myśli i obaw. Myśle że dam
                radę ze wszystkim sobie poradzę, że to przetrwam i że będzie dobrze. Ciągle ta
                niesamowita nadzieja... Znajomi mnie podziwiają że "jeszcze mam siłe z Nim być
                i to wszystko co złe znoszę".
                Podobno nadzieja powinna dodawać siły, zachęcać do działania i optymizmu, a u
                mnie jest jak na złość - odwrotnie - męczy mnie fizycznie i psychicznie
                wypala... Bo staram się a tu nic, efektów pozytywnych jak na lekarstwo... Chyba
                chciała bym przestać walczyć o ten związek, w któym dostaję baty a jednak nie
                potrafię... Z jednej strony myśle że źle robię że tylko przedłużam sama swoją
                agonię a z drugiej jak mam sie oprzeć temu uczuciu co ściska mi serce?
              • lsilanow Re: Pigmalion oraz słabo rozwinięci faceci 19.06.07, 17:03
                mylisz się
                mężczyźni mają dokładnie tak samo :) i popełniają dokładnie te same błędy
                • incogn Re: Pigmalion oraz słabo rozwinięci faceci 19.06.07, 17:55
                  silanow napisał:

                  > mylisz się
                  > mężczyźni mają dokładnie tak samo :) i popełniają dokładnie te same błędy

                  Byc moze, ale Ty chyba nie jestes przecietnym facetem. Twoj poziom empatii
Pełna wersja