Dodaj do ulubionych

lęk przed bliskością

23.02.07, 00:16

jak długo mozna wytrzymać w związku z osobą, ktora ma lęk przed bliskością i
nie potrzebuje kontaktów...
mowi, ze kocha.

gdzie sa granice wytrzymałosci? jak to zmierzyć?

czuję sie uwiązana jakąś niewidzialną siecią, ponieważ paradoksalnie związek
jest bardzo bliski i pod wieloma względami satysfakcjonujący.

wiele razy chciałam odejść, ale nie potrafię



Obserwuj wątek
    • a_donis Re: lęk przed bliskością 23.02.07, 00:23
      I myslisz tyko komu jeszcze dac dupy zeby zostal przy tobie
    • wioletta123 Re: lęk przed bliskością 23.02.07, 00:34
      Ja też nierozumiem tego. Skoro się kogoś kocha to chce się być z tą osobą, co
      to znaczy bać się bliskości gdy się kocha? Ktoś zapewniał mnie o swojej miłości
      przez 3 lata, mówiąc że muszę mu uwierzyć, że zawsze mnie kochał, kocha i
      będzie kochał pomimo wszystkiego, a mimo to były to tylko słowa i nic więcej,
      jakoś nigdy nie czułam tej miłości z jego strony.Po co więc opowiadać przez
      tyle czasu i zapewniać o miłości skoro mówi się co innego a robi co innego?
    • sloneczna_polana Re: lęk przed bliskością 23.02.07, 00:36
      Ktos kto boi sie bliskosci "podpisuje" dobrowolnie pewna umowe:
      Zgadzam sie nie pozadac nagrod i przyjemnosci jakie niesie za soba bliskosc i
      intymnosc w wziazku BO tak bardzo boje sie kar jakie przyniesa ewentualne
      straty jakie poniose zblizjajac sie i, np tracac lub bedac zranionym ze
      dobrowolnie z nich rezygnuje.
      Rozwiazalabym to np tak ze "na wyrost" obdarowalabym ta osobe jakas z nagrod
      ktora normalnie powinna dostac tylko jak juz sie do ciebie zblizy; jak sie
      skusi (wezmie, skonsumuje), to tez jednoczesnie utraci cos ze swojego
      dotychczasowego wysofania i chlodu.
      Potem kolejna nagroda.
      Moze sie udac ale nie musi.

      Albo dalabym duzy margnes przestrzeni:

      osoba lekajaca sie bliskosci jest jak blakajacy sie bezdomny pies ktory idzie
      za czlowiekem ktory mu sie spodoba ale ucieka jak pan chce go wziac do domu i
      przywlaszczyc, poglaskac.
      Chciec posiasc takiego pieska to ciagle zduszanie w sobie wlasnej potrzeby
      bliskosci (bo ona odstrasza zwierze) i ciagla tez za nim tesknota...
      Ale mozna go miec.
      Ciagle udajac ze jej (bliskoci) nie ma! Nie nazywaac jej.
      Jak piesek juz chodzi blisko nogi nie zachowywac sie jakby byl nasz,
      jak wszedl do domu (po pol roku) udawac ze nic sie nie stalo.

      Jak lezy przy lozku (kolejne pol roku) nie robic z tego afery.
      Jak sie da poglaskac - robic to udajac ze sie do tego nie przywiazuje wagi...


      Masz na to ochote...?
      • wioletta123 Re: lęk przed bliskością 23.02.07, 01:16
        Nie :-)
      • anka.ww Re: lęk przed bliskością 23.02.07, 02:29

        super porównanie z tym pieskiem! naprawde, spojrzałam na to z nowej strony :))
        na temat lęku przed bliskością wiele juz wiem, jednak nigdy nie widziałam tego
        tak przejrzyście jak teraz, po tym porównaniu.

        dzięki wielkie.

        tylko czy ja mam na to siłe..? czy to wytrzymam???
        bede musiała przestawić sie na inne tory myślowe.
        i ta tęsknota..
        a moje mysli zawsze bedą ciążyły gdzies w strone "na pewno mnie nie kocha, bo
        czegoś tam nie robi".

        oj, coś czuje ze przede mną ciężka robota.


        • renkaforever Re: niektorzy tak lubia 23.02.07, 02:46
          Dzikosc jest podniecajaca, a proces oswajania trudny. Czasem warto sie pomeczyc
          zeby zwierze oswoic, ale po co, skoro wokol tyle latwizny..tylko brac.
    • wioletta123 Re: lęk przed bliskością 23.02.07, 02:43
      Napisałaś, że ktoś cię kocha ale nie potrzebuje kontaktów...?
      • anka.ww Re: lęk przed bliskością 23.02.07, 02:56

        tak napisałam.
        kocha, ale nie potrzebuje kontaktów w takiej ilości, w jakiej ja potrzebuje (np.
        1 telefon dziennie).
        I tak uwazam ze dostosowałam swoje potrzeby, bo we wczesniejszych związkach
        dostawałam tego duzo wiecej - bez upominania sie.

        • wioletta123 Re: lęk przed bliskością 23.02.07, 03:07
          Ciekawi mnie to czym spowodowany jest taki lęk przed bliskością? Szczerze
          mówiąc nie rozumiem takich ludzi, którzy sami komplikują sobie i komuś życie.
          Skoro ktoś naprawdę kocha to w czym problem? Jeśli sam nie wie czego chce to
          zasłania się jakimiś wymówkami często. Takie jest moje zdanie.
          • anka.ww Re: lęk przed bliskością 23.02.07, 03:29

            problem lęku przed bliskością jest złożony (jak wiekszość problemow zresztą) i
            jesli ma zródło w domu rodzinnym (np. w relacji między rodzicami), to potem
            trudno to wyplenić z dziecka, ktore w tym wzrastało. ono ma rozne nawyki i
            wzorce zachowań wyniesione z domu. to nie jest tak, ze ktos ot tak chce sobie i
            innym utrudnić zycie.
            te osoby przecież tez chcą być kochane. i są rozdarte wewnętrznie.
            czy ty masz cos czego sie boisz? a jesli tak, to przestań od teraz sie tego bać.
            łatwe? :) nie..

            taka osoba moze kochać, ale bać sie jednoczesnie, ze zostanie zawłaszczona,
            jesli sie za bardzo zbliży. ze jej wolnośc zostanie ograniczona. ze straci
            kontrole nad swoim życiem.



          • anka.ww Re: lęk przed bliskością 23.02.07, 03:42

            oczywiście nie każda osoba, ktora sie zachowuje w niejasny sposób ma zaraz lęk
            przed bliskością. moze zwyczajnie nie wiedziec czego chce, moze nie kochać, moze
            kręcić itp..

            w takich sytuacjach dobrze jest poradzic sie psychologa, bo on odroznia takie
            rzeczy.

            • shachar wpis nr 13 23.02.07, 04:04
              jak zwykle zreszta...
              dzieki, baby, przywracacie mi wiare w fp, nadwatlona ostatnio niemozebnie
              delikatne tkanie
              :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka