Dodaj do ulubionych

Jak nie zgubic czlowieczenstwa w sytuacjach......

IP: *.proxy.aol.com 08.05.03, 16:57


Ostatnio czyatlam o sobie, ktore zostala bezpodstawnie oskarzona i skazana
na 25 lat wieziena za morderstwo. Po 20 latach nowoczesna technologia i
badania DNA wykazaly , ze osoba ta nie byla morderca.

Wyobrazcie sobie te lata upokorzen, bez nadziei, zniszczone zycie ,
zmarnowana mlodosc , bezsilnosc mimo bycia niewinnym .
Jak taka osoba moze zachowac wciaz jakiekolwiek czlowieczenstwo?

Jak wy byscie zachowali sie podobnej sytuacji, ktora teoretycznie moze
zdarzyc sie kazdemu.
Ja chyba bym sie predzej zabila niz poszla do wiezienia na 20 lat a bylabym
calkowicie niewinna. Wyobrazcie sobie jaki dramat musi przezywac taki
czlowiek?

Myslesobie, ze jesli przy
Obserwuj wątek
    • Gość: Sławek Re: Jak nie zgubic czlowieczenstwa w sytuacjach.. IP: *.pke.pl 08.05.03, 17:18
      Gość portalu: Martyna napisał(a):

      > Ja chyba bym sie predzej zabila niz poszla do wiezienia na 20 lat a bylabym
      > calkowicie niewinna. Wyobrazcie sobie jaki dramat musi przezywac taki
      > czlowiek?

      Myslę że ta osoba wiele razy miała ochotę się zabić. A tego jaki przeżyła
      dramat chyba nie można sobie wyobrazić.
      • myslewiecjestem Re: Jak nie zgubic czlowieczenstwa w sytuacjach.. 08.05.03, 18:17
        Skad taka pewnosc, ze ta osoba chciala sie zabic ?
        Pytanie do autorki watku: co rozumiesz poprzez czlowieczenstwo ? zdefiniujmy
        najpierw to.
        • Gość: Sławek Re: Jak nie zgubic czlowieczenstwa w sytuacjach.. IP: *.pke.pl 08.05.03, 18:36
          myslewiecjestem napisał:

          > Skad taka pewnosc, ze ta osoba chciala sie zabic ?

          Skoro to ma jakieś znaczenie to poprawiam: Przypuszczam że ta osoba wiele razy
          chciała się zabić. Na wypadek gdybyś zapytał: Skąd takie przypuszczenie ?
          Odpowiadam od razu: Sadzę po sobie.
          • komandos57 Re: Jak nie zgubic czlowieczenstwa w sytuacjach.. 08.05.03, 19:27
            Gość portalu: Sławek napisał(a):

            > myslewiecjestem napisał:
            >
            > > Skad taka pewnosc, ze ta osoba chciala sie zabic ?
            >
            > Skoro to ma jakieś znaczenie to poprawiam: Przypuszczam że ta osoba wiele razy
            > chciała się zabić. Na wypadek gdybyś zapytał: Skąd takie przypuszczenie ?
            > Odpowiadam od razu: Sadzę po sobie.
            /////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
            A ty jeszcze zyjesz?
            • Gość: Sławek Re: Jak nie zgubic czlowieczenstwa w sytuacjach.. IP: *.pke.pl 08.05.03, 20:10
              komandos57 napisał:

              > A ty jeszcze zyjesz?

              Jak nigdy dotąd !
              • komandos57 Re: Jak nie zgubic czlowieczenstwa w sytuacjach.. 08.05.03, 20:13
                Super Slawek.Fajnie ze jestes.Ty jestes ukasliwy w stosunku do mnie.Dzisiaj oszczedz mnie.Ja tez mam dobry
                dzien.Pozdr.
    • Gość: outsider Re: Jak nie zgubic czlowieczenstwa w sytuacjach.. IP: *.proxy.aol.com 08.05.03, 19:06
      Gość portalu: Martyna napisał(a):

      >
      >
      > Ostatnio czyatlam o sobie, ktore zostala bezpodstawnie oskarzona i skazana
      > na 25 lat wieziena za morderstwo. Po 20 latach nowoczesna technologia i
      > badania DNA wykazaly , ze osoba ta nie byla morderca.
      >

      Coz, mozna tylko blogoslawic technologie, przynajmniej w tym i temu podobnych
      wypadkach, gdzie dla dobra spolecznego spokoju osadzono kogos na podstawie
      jakichs poszlak lub falszywch zeznan. Swoja droga mial pecha ze byl w poblizu. A
      jeszcze podejrzliwosc ludzka, zaszczucie. Sam znalem dziewczyne ktora jako
      dziecko 10-letnie byla zmuszana przez policje do zlozenia falszywych zeznan
      (policja nie umiala znalezc sprawcy gwaltu, a musiala sie wykazac). Mysle ze
      takich spraw jest mnostwo. Widzialem tez film dokumentalny na temat tego jak (w
      'wolnych' Stanach) wsadza sie za kratki niewinnych, kiedy tzw, winni-zlapani,
      chcac zlagodzic swoje wyroki podpisuja zgode na wspolprace i wydanie wspolnikow,
      po czym wskazuja na kogokolwiek chca, a policja ma super-statystyki. Reszta to
      reakcja lancuchowa bezwzglednej maszynerii systemu i biurakracji. Tak wiec
      zdarza sie to raczej nagminnie. A kiedys siedzialo sie (w najlepszym wypadku) za
      poglady, chocby religijne. Nijaki John Bunyan, ktory przeszedl do historii jako
      autor ksiazeczki Pilgrim's Progress, swietej dla angielskich protestantow (i nie
      tylko), napisanej w wiezieniu, przeszedl pewnie cos podobnego, majac po prostu
      odmienne poglady religijne. Siedzial lacznie chyba 12 lat. A zona i dzieci,
      ktorych mieli sporo przymierali glodem. Ile lez, bolu. Takich zaszczutych,
      sciganych swiat jest pelen. Ale czlowieczenstwo zawsze mozna zachowac, jesli sie
      tego pragnie. To zreszta doswiadczenie natury hiobowej, o niezasluzonym
      cierpieniu i krzywdzie. Nie chce sie powtarzac, bo juz nie raz wypowiadalem sie
      na podobne tematy. Ale mysle ze jest w takim okrutnym doswiadczeniu jakis sens i
      nadzieja. Mowi sie ze nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo. A Hiob w tym
      swoim zmaganiu sie z Bogiem, dostal sens i radosc nieprzemijajaca. Bo po takim
      doswiadczeniu bezpowrotnej utraty radosci ziemskiej, nic innego nie jest w
      stanie tego zadoscuczynic, chyba ze solidne odszkodowanie, taka wygrana w totka,
      i hulaj dusza. A co z tymi co walczyli o wolnosc rownosc braterstwo, ktorym
      teraz stawia sie pomniki, a przez system zostali nie tylko zaszczuci, ale po
      prostu zmieceni, zabici. Szkoda gadac.

      Ale Szanuje Witkacego za ten strzal wolnosci. Nie uwazam ze to byla ucieczka,
      tylko poczucie godnosci i gleboka wiara.



      > Wyobrazcie sobie te lata upokorzen, bez nadziei, zniszczone zycie ,
      > zmarnowana mlodosc , bezsilnosc mimo bycia niewinnym .
      > Jak taka osoba moze zachowac wciaz jakiekolwiek czlowieczenstwo?
      >
      > Jak wy byscie zachowali sie podobnej sytuacji, ktora teoretycznie moze
      > zdarzyc sie kazdemu.
      > Ja chyba bym sie predzej zabila niz poszla do wiezienia na 20 lat a bylabym
      > calkowicie niewinna. Wyobrazcie sobie jaki dramat musi przezywac taki
      > czlowiek?
      >
      >
      • Gość: Jagusia Re: Jak nie zgubic czlowieczenstwa w sytuacjach.. IP: 216.191.157.* 08.05.03, 20:52
        W Kanadzie bylo kilka takich przypadkow - najglosniejsze to chyba David
        Muillgard - chyba cos poplatalam z pisownia i Paul Morin. Byli skazani
        niewinnie, nigdy sie do przestepstw nie przyznali. W obu wypadkach chodzilo o
        morderstwo na mlodej kobiecie i dziewczynce. Jeden odsiedzial cos kolo 20 drugi
        kolo 10 lat. O Davidzie byl film i jest ksiazka napisana przez jego matke. On
        sie wlasciwie stal schizofrenikiem w wiezieniu. Ma manie przesladowcza, nie
        potrafi zyc samodzielnie i co jakis czas trafia na oddzial psychiatryczny.
        Ja to bym sie zapytala raczej jak ma zachowac swoje czlowieczenstwo sedzia
        ktory skazal, prokurator, kazdy jeden czlowiek z tych 12 ktorzy wydaja wyrok
        moze nawet i kazdy policjant ktory bral udzial w sledztwie. Tego bym nie mogla
        przezyc. Gdybym wiedziala ze przez swoja decyzje dopuscilam do tego zeby ktos
        siedzial niewinnie w wiezieniu. Wszystko jedno miesiac czy rok a coz dopiero 10
        czy 20 lat. To jest powod do samobojstwa.
        Jagusia
        • komandos57 A ty jagusiu nazywasz sie Karla Homolka 08.05.03, 20:57
          Gość portalu: Jagusia napisala w wiezieniu.
          • Gość: Jagusia Re: A ty jagusiu nazywasz sie Karla Homolka IP: 216.191.157.* 08.05.03, 21:02
            komandos57 napisał:

            > Gość portalu: Jagusia napisala w wiezieniu.

            Tak Komandos - nazywam sie Karla Homolka studiuje psychologie w wiezieniu i
            dlatego tu sie odzywam a jezyk polski zeslal mi duch swiety gdy mieszkalam w
            swietym miasteczku St.Catherines - ten sam duch swiety ktory wlasnie ciebie
            nawiedzil i doniosl ci cala prawde o mnie. Ale sie ten skubany duch dzis
            napracowal!
            Speeerdalaj kotku bo jest paru ZOMOwcow ktorzy do dzis pewnie nie moga perform
            po kontaktach z moimi pionierkami - wojskowych nie lubie. Moj pies tez nie!
            Baba Jaga
      • Gość: Martyna Re: do outsidera IP: *.proxy.aol.com 08.05.03, 21:10
        Gość portalu: outsider napisał(a):

        > Gość portalu: Martyna napisał(a):
        >
        > >
        > >
        > > Ostatnio czyatlam o sobie, ktore zostala bezpodstawnie oskarzona i skaz
        > ana
        > > na 25 lat wieziena za morderstwo. Po 20 latach nowoczesna technologia i
        > > badania DNA wykazaly , ze osoba ta nie byla morderca.
        > >
        >
        > Coz, mozna tylko blogoslawic technologie, przynajmniej w tym i temu podobnych
        > wypadkach, gdzie dla dobra spolecznego spokoju osadzono kogos na podstawie
        > jakichs poszlak lub falszywch zeznan. Swoja droga mial pecha ze byl w
        poblizu.
        > A
        > jeszcze podejrzliwosc ludzka, zaszczucie. Sam znalem dziewczyne ktora jako
        > dziecko 10-letnie byla zmuszana przez policje do zlozenia falszywych zeznan
        > (policja nie umiala znalezc sprawcy gwaltu, a musiala sie wykazac). Mysle ze
        > takich spraw jest mnostwo. Widzialem tez film dokumentalny na temat tego jak
        (
        > w
        > 'wolnych' Stanach) wsadza sie za kratki niewinnych, kiedy tzw, winni-zlapani,
        > chcac zlagodzic swoje wyroki podpisuja zgode na wspolprace i wydanie
        wspolnikow
        > ,
        > po czym wskazuja na kogokolwiek chca, a policja ma super-statystyki. Reszta
        to
        > reakcja lancuchowa bezwzglednej maszynerii systemu i biurakracji. Tak wiec
        > zdarza sie to raczej nagminnie. A kiedys siedzialo sie (w najlepszym wypadku)
        z
        > a
        > poglady, chocby religijne. Nijaki John Bunyan, ktory przeszedl do historii
        jako
        >
        > autor ksiazeczki Pilgrim's Progress, swietej dla angielskich protestantow (i
        ni
        > e
        > tylko), napisanej w wiezieniu, przeszedl pewnie cos podobnego, majac po
        prostu
        > odmienne poglady religijne. Siedzial lacznie chyba 12 lat. A zona i dzieci,
        > ktorych mieli sporo przymierali glodem. Ile lez, bolu. Takich zaszczutych,
        > sciganych swiat jest pelen. Ale czlowieczenstwo zawsze mozna zachowac, jesli
        si
        > e
        > tego pragnie. To zreszta doswiadczenie natury hiobowej, o niezasluzonym
        > cierpieniu i krzywdzie. Nie chce sie powtarzac, bo juz nie raz wypowiadalem
        sie
        >
        > na podobne tematy. Ale mysle ze jest w takim okrutnym doswiadczeniu jakis
        sens
        > i
        > nadzieja. Mowi sie ze nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo. A Hiob w
        tym
        >
        > swoim zmaganiu sie z Bogiem, dostal sens i radosc nieprzemijajaca. Bo po
        takim
        > doswiadczeniu bezpowrotnej utraty radosci ziemskiej, nic innego nie jest w
        > stanie tego zadoscuczynic, chyba ze solidne odszkodowanie, taka wygrana w
        totka
        > ,
        > i hulaj dusza. A co z tymi co walczyli o wolnosc rownosc braterstwo, ktorym
        > teraz stawia sie pomniki, a przez system zostali nie tylko zaszczuci, ale po
        > prostu zmieceni, zabici. Szkoda gadac.
        >
        > Ale Szanuje Witkacego za ten strzal wolnosci. Nie uwazam ze to byla ucieczka,
        > tylko poczucie godnosci i gleboka wiara.
        >
        >
        >
        > > Wyobrazcie sobie te lata upokorzen, bez nadziei, zniszczone zycie ,
        > > zmarnowana mlodosc , bezsilnosc mimo bycia niewinnym .
        > > Jak taka osoba moze zachowac wciaz jakiekolwiek czlowieczenstwo?
        > >
        > > Jak wy byscie zachowali sie podobnej sytuacji, ktora teoretycznie moze
        > > zdarzyc sie kazdemu.
        > > Ja chyba bym sie predzej zabila niz poszla do wiezienia na 20 lat a bylaby
        > m
        > > calkowicie niewinna. Wyobrazcie sobie jaki dramat musi przezywac taki
        > > czlowiek?
        > >
        > > No tak ale nie kazdy jest Hiobem zreszta ja juz nie pamietam tej historii
        bo Boblii nie czytalam 15 lat. Jak nie odejscv od Boga i wiary nie kazdy
        przeciez jest tak silny.

        Czy Bog wymaga od czlowieka znoszenia cierpienia bez jakichkolwiek granic ,
        bezlimitowo ? A co jesli czlowiek juz nie jest w stanie tego zniesc? Nie jest
        na tyle silny i zalamuje wiare w Boga i we wszystkie dobre wartosci( utrata
        czlowieczenstwa) . Co jesli jego czlowieczenstwo zostanie zniszczone nastapi
        totalna destrukcja na skutek no tego typu dramatow i czlowiek zmienia sie w
        bestia, pozbawiona uczuc i wyrzadzajaca tylko zlo jako zemste na
        spoleczenstwie .Ile czlowiek moze zniesc ile jest w stanie?
        • Gość: outsider Re: do Martyny IP: *.proxy.aol.com 08.05.03, 22:46
          Gość portalu: Martyna napisał(a):

          > > >
          > > > No tak ale nie kazdy jest Hiobem zreszta ja juz nie pamietam tej hi
          > storii
          > bo Boblii nie czytalam 15 lat. Jak nie odejscv od Boga i wiary nie kazdy
          > przeciez jest tak silny.


          owszem nie kazdy jest hiobem, tak jak nie kazdy caly czas cierpi, ale chyba
          kazdy predzej czy pozniej doswiadcza czegos co moglby nazwac niesprawiedliwa
          krzywda, ingerencja w jego byt. Wydaje mi sie ze Hioba mozna rozumiec
          metaforycznie a nie historycznie, jako doswiadczenie ktore spotyka na jakims tam
          etapie zyciowym, w mniejszym czy wiekszym stopniu, kazdego (?). A nawet jesli
          brac te opowiesc historycznie, to przeciez mozna sobie wyobrazic, ze w trakcie
          przezywania swoich doswiadczen nie byl on postacia uswiecona, i sam nie wiedzial
          ile go jeszcze cierpien czeka i jakich, i jak dlugo beda trwaly, wiec ten
          argument ze nie kazdy jest taki mocny, kiedy na horyzoncie masz wielka
          niewiadoma i glaz w srodku, to chyba nie pasuje. On nie siedzial w wiezieniu,
          ale stracil wszystko co mial, lacznie z dziecmi, i dopadly go bolesne choroby
          (wiec wlasciwie chyba kazdemu moze sie cos takiego przydarzyc). I za co to, za
          to ze byl dobrym czlowiekiem? No i tu ten dylemat sie zaczyna. Siedzac w
          wiezieniu, tez nie wiadomo co sie moze stac. Rozne chodza wiesci, mozna trafic
          na wspollokatora zboczenca, istnieje tam swoista hierarchia do ktorej trzeba sie
          dopasowac. Inna sprawa ze czlowiek sie przyzwyczaja, jak z powiesci Abe Kobo
          'Kobieta z Wydm', ale to juz skrajny przypadek.
          Gdyby tak sobie wyliczyc ile niesprawiedliwosci sie dzialo i dzieje i bedzie
          dziac na tym swiecie, to z samej tej swiadomosci moznaby odejsc stad spokojnie i
          z czystym sumieniem.

          >
          > Czy Bog wymaga od czlowieka znoszenia cierpienia bez jakichkolwiek granic ,
          > bezlimitowo ?

          Na pewno nie, i nie mozna dodawac zla do zla, czy tez cierpienia do cierpienia,
          ale skoro jest i nachodzi istoty jak zjawa nocna, najlepiej je akceptowac w
          formie walki non-violence. Mozna nie miec sil, ale naprawde, nawet modlenie sie
          o sile pozostawania czlowieka pomimo wszystko w milosci zycia, uskrzydla, wtedy
          kiedy trzeba, i tak jak trzeba, kazdemu wedlug indywidualnych potrzeb i
          mozliwosci okolicznosciowych i roozwojowych. Tak wierze.Choc przyklad
          Mandelsztalma, poety z gulagu radzieckiego, napawa mnie niepokojem.
          Mnie osobiscie, jak dotad, cierpienie uskrzydlilo, choc walcze jak moge, zeby
          'no more', choc odkochalo od swiata, ktory dalej przeciez kocham, ale z jakims
          nostaligicznym usmiechem, dystansem. Widze w tym stopniowe przygotowywanie. Moja
          milosc zycia przeniosla sie na obiekty mniej rozczarowujace, wcale nie umarla,
          jak to odczuwalem na poczatku, kiedy takie rozdarcie jest
          najintensywniejsze.Nawet grozba utraty wspol-czucia odeszla, ale czulem takie
          zagrozenie. Tylko ze natychmiast wyciagnalem reke po pomoc, bo znalem swoja
          bezsilnosc.


          A co jesli czlowiek juz nie jest w stanie tego zniesc?

          Samobojstwo jest sprawa indywidualna miedzy Bogiem/Zyciem a czlowiekiem. Czasem
          jest to mniejsze zlo, mniejsze cierpienie. Ale, kto smie osadzic? Niemniej nie
          potepiam, choc zasadniczo nie jestem za, tylko wiem ze zycie to bezustanna
          przemiana dzieki ktorej zycie sie odradza, odnawia, i wraca, wiec co za utrata?
          Nawet z punktu widzenia ewolucyjnego? Cytowalem juz kiedys wiersz pewnego poety:
          tysiace lat bylem mineralem, a potem umarlem stalem sie roslina. Tysiace lat
          bylem roslina, umierajac i odradzajac sie, az w koncu urodzilem sie zwierzeciem.
          Potem czlowiekiem. A na koncu wierszyka konkluzja: I co takiego stracilem
          poprzez umieranie? Ale, powtarzam, nie popieram samobojstwa, bo w jakims celu tu
          zaistnielismy, i wole ewolucje, ale w skrajnych okolicznosciach?

          Nie jest
          > na tyle silny i zalamuje wiare w Boga i we wszystkie dobre wartosci( utrata
          > czlowieczenstwa).

          To jest problem ktorym chyba intensywnie zajmowal sie Dostojewski. Przyznaje,
          nie czytalem, wiec nie wiem, ale czytalem troche o nim. Wolalbym zla nie
          usprawiedliwiac, jako rekcji na zaznane krzywdy i cierpienia. Odwetowosc jest
          rekcja instynktowna, nie swiadoma. Osiagniecie wybaczenia i nie poddanie sie
          zgorzknieniu i frustracji pod wplywem takich doswiadczen moze stac sie
          stymulacja do poglebienia osobowosci. Polecalbym wyzycie takich emocji w
          dzialaniu tworczym ktore wyzwala z nich a jednoczesnie podnosi na ten wyzszy
          poziom precepcji. Czy jest to mozliwe w wiezieniu. Terapia Sztuka jest dosyc
          uznana przynajmniej w Stanach, jesli idzie o stosowanie z wiezniami.


          Co jesli jego czlowieczenstwo zostanie zniszczone nastapi
          > totalna destrukcja na skutek no tego typu dramatow i czlowiek zmienia sie w
          > bestia,



          to sa naprawde sytuacje skrajne. W warunkach obozu koncentracyjnego ludzie tez
          stawali przed takimi wyborami, jedni bronili swojej ziemskiej egzystencji jak
          robaki, inni nie wytrzymywali, inni stawali sie swietymi. To jednak tez byla
          kwestia wyboru w danych okolicznosciach. Wiadomo ze czlowiek ma instynkty, jak
          tez potrafi wzniesc sie ponad nie, nigdy nie wiadomo jak kazdy z nas w takich
          okolicznosciach by sie zachowal. Ale, co chyba wazniejsze, trzeba by stworzyc
          takie struktury prawne, sledcze, sadowniczxe, by takie bledy byly karalne, albo
          sie nie oplacaly. Jakas odpowiedzialnosc, i to nie tylko na papierze.


          pozbawiona uczuc i wyrzadzajaca tylko zlo jako zemste na
          > spoleczenstwie .Ile czlowiek moze zniesc ile jest w stanie?

          Mysle ze takie doswiadczenia niekoniecznie prowadza do bycia bestia. Czytalem
          niedawno krotka biografie Hitlera napisana przez Fromma, z ktorej wynikaloby ze
          Hitler mial nawet udane dziecinstwo, ojciec tylko nieco apodyktyczny, ale nie
          okrutny. Chlopiec lubial sie bawic w strzelanego, jak inne chlopaki, i namietnie
          zaczytywal sie w Winetou Karola Maya (ja tez). I skad to zlo?
          A przeciez nie z cierpienia, przynajmniej nie w tym wcieleniu.

          Czlwiek jest w stanie zniesc wiecej niz mysli ze moze, ale to i tak zawsze za
          duzo. Wazne zeby sie nie z-marno-trawic. A w ogole to mysle ze zarowno zlo jak
          i cierpienie sa natury edukacyjnej, ale o tym nie od razu sie wie. A jeszcze
          trzeba lat zeby to sobie uzmyslowic. Zlo i dobro t
    • komandos57 Re:Jagusiu. 08.05.03, 21:28
      Wygladasz mi na Homolke.Pojebana,ptasi mozdzek.Twoja psychologia to badanie kutasow murzynom.Oralnie.Kto
      glebiej siegnie.Pojebana kurwo.
      • yagnieszka Komandosiu! 08.05.03, 22:20
        komandos57 napisał:

        > Wygladasz mi na Homolke.Pojebana,ptasi mozdzek.Twoja psychologia to badanie
        kut
        > asow murzynom.Oralnie.Kto
        > glebiej siegnie.Pojebana kurwo.

        I to jest twoj problem biedaku - ZA KROTKI kutasik.
        A to kanal dopiero - z murzynem sie rownac nie mozesz a i z Chinczykiem pewnie
        tez. Tu cie boli. No to wspolczuje szczerze bo musisz coorvom duzo placic zeby
        trzymaly zeby na klodke i nie obwiescily swiatu jaki to z ciebie EUNUSZEK
        cienkim glosikiem spiewajacy.
        Ale wiesz co - wiosna jest - slowiczki mile widziane!
        Speeerdalaj szybciorem bo sie pani slowikowa w gniazdku na akacji zaplacze ze
        komandosika coorvy zgwalcily ciemna nocka na Raczych Walach. Zebys tylko cos w
        tych spodniach jednak uratowal bo ci ciezko sikac bedzie!
        • komandos57 Re: Komandosiu! 08.05.03, 22:23
          A bylas taka dama!
          • yagnieszka Re: Komandosiu! 08.05.03, 22:32
            komandos57 napisał:

            > A bylas taka dama!

            Chyba ci sie z kims pomylilam - ja zawsze bylam szmata i dziwka. Uwielbiam
            polswiatek. Tam nie ma wojska ani policji.
            Naprawde speerdalaj!
            Jagusia
            • komandos57 Re: Komandosiu! 08.05.03, 23:15
              yagnieszka napisała:

              > komandos57 napisał:
              >
              > > A bylas taka dama!
              >
              > Chyba ci sie z kims pomylilam - ja zawsze bylam szmata i dziwka. Uwielbiam
              > polswiatek. Tam nie ma wojska ani policji.
              /////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
              Tak myslalem.Juz spierdalam.Jak chcesz tak zrobie.Ty nadawaj.
    • cossa Re: Jak nie zgubic czlowieczenstwa w sytuacjach.. 08.05.03, 23:12
      boje sie myslec o tym, gdybym znalazla sie w takiej
      sytuacji. chcialabym wierzyc, ze starczy mi sil, by
      wierzyc w swoja niewinnosc i probowac jakos przetrwac.
      ale nie wiem jakby to wyszlo w praktyce. nie zycze tego
      nikomu.

      cossa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka