14.05.03, 14:21
witam,

mam dość poważny problem z osobą, która popadła w histerię; i niestety nie
wygląda aby sprawa była chwilowa;

w zeszłym tygodniu zmarł mój dziadek; on i babcia byli małżeństwem ponad 50
lat; i to małżeństwem jakich niewiele już pozostało - wciąż w sobie
zakochani, wciąż wzajemnie siebie zdobywający, zawsze razem, zawsze blisko,
bardzo emocjonalnie zżyci;
babcia od tygodnia jest na silnych lekach uspokajających; niewiele pomagają -
potrafi nagle się rozpłakać, za chwilę jej to mija, nawet się uśmiechnie, a
za moment znowu płacz i to nie taki zwyczajny, ale taki typowo histeryczny,
spazmatyczny;

co mogę zrobić, aby jej pomóc? cała rodzina stara się jak może być blisko
niej, ale to nie takie proste - pracujemy, nie mozemy być z nią 24 na dobę;
zwłaszcza, że nawet największy anioł straci cierpliwość powtarzając tysiąc
razy to samo zdanie i próbując przekonać do uspokojenia się;
w jaki sposób z nia rozmawiać? a może czas jakoś jej pomoże? wiem, że tego
bólu nie da się uleczyć farmakologią, chociaż nie wiem jak boli strata kogoś
z kim w tak wielkiej miłości przeżyło się ponad 50 lat;

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • alfika Re: Histeria 14.05.03, 14:38
      Ann.k, to nie musi być histeria, to jest etap żałoby.
      Dokładnie tak samo było po śmierci mojego Taty. Zmienne nastroje, spazmatyczny
      płacz - tak czasem to wygląda. Z racji wieku Twojej babci dobrze, jeśli ma przy
      sobie bliskich, żeby nie stała jej się krzywda, ale nie wiem, czy można i jak
      to powstrzymywać?
      Może pomagać spokojna, ciepła rozmowa o tamtej stronie albo o zmarłym, jakieś
      dobre wspomnienia - moja mama tego bardzo potrzebowała. A czasem trzeba milczeć
      czy siedzieć w pokoju obok. Z czasem mniej boli, ale teraz trzeba zapewnić
      babci to, co ją uspokaja.

      Bardzo mi przykro z powodu Waszej straty.
      Trzymajcie się.
    • Gość: inka_sama dlaczego zaraz histeria? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 14.05.03, 15:16
      ann.k napisała:
      > co mogę zrobić, aby jej pomóc? cała rodzina stara się jak może być blisko
      > niej, ale to nie takie proste - pracujemy, nie mozemy być z nią 24 na dobę;
      > zwłaszcza, że nawet największy anioł straci cierpliwość powtarzając tysiąc
      > razy to samo zdanie i próbując przekonać do uspokojenia się;

      A po co? Po co chcesz jej mówic by się uspokoiła?
      Niech się wypłacze. To pomaga. Może gdyby nie płakała, grałą przed wami - serce
      by nie wytrzymało?
      Nie powtarzaj jej by się uspokoiła - lepiej powiedz "Babciu, jestem przy Tobie,
      ja tez cie kocham". Albo bądź przy niej gdy możesz.
      Mnie osobiście nic tak na nerwy nie działa jak upokajanie mnie "USPOKÓJ SIĘ!!!
      USPOKÓJ! NIE PŁACZ!" :O) Uch!


      > w jaki sposób z nia rozmawiać? a może czas jakoś jej pomoże? wiem, że tego
      > bólu nie da się uleczyć farmakologią, chociaż nie wiem jak boli strata kogoś
      > z kim w tak wielkiej miłości przeżyło się ponad 50 lat;

      Myślę że Babcia jest z tego pokolenia które lepiej sobie radzi z żałoba niż
      obecne. Czas? Troche pomoże. Na pewno nie będzie tak cały czas płakać - ale w
      tym pomoże jej wasza opieka, to że będzie się czuła ważna dla was.
      Zreszta...
      Znasz Babci chrakter sprzed śmierci dziadka - na tej podstawie celniej niz my
      określisz jak to sie moze dalej potoczyć.
      Ja obsesyjnie na poczatku musiałam ogladac zdjęcia. Czytałam listy.
      Ból - pozostaje - ale z czasem umiemy sobie z nim radzic coraz lepiej.
      I tak Babcia ma dobrze - może to dziwnie brzmi. Przeżyła wspólnie z Nim tyle
      szczęśliwych lat. Zazdroszczę. Bardzo. Bardzo.
      • ann.k Re: dlaczego zaraz histeria? 14.05.03, 17:29
        dlatego, ze wlasnie takim zachowaniem jak je histeria sie objawia i nie ma co
        tutaj owijac w bawelne; chodzi o to jak sobie z tym poradzic, majac na uwadze
        to kim ona dla nas jest i to jaka jest osoba; a jest bardzo uczuciowa,
        kochajaca cala soba;

        co zas do przezywania spraw nie wiek i pokolenie sie tu liczy, a charakter;
        babcia akurat pochodzi z tego rejonu Polski, ktory w wojnie ucierpial najmniej
        (bo o tym chyba myslalas mowiac, ze to pokolenie lepiej umie przezywac zalobe)
        i cala jej rodzina przezyla wojne bez jakichs specjalnych problemow; ot, po
        prostu mala niewygoda;

        nie chodzilo mi o mowienie jej: "uspokoj sie" , ale z drugiej strony
        przebywanie z kims kto tylko placze i placze i na wszystko reaguje nerwowymi
        wybuchami naprawde nie nalezy do przyjemnosci; owszem ma swoje prawa jako
        wdowa, jako osoba przepelniona smutkiem, ale bez przesady; tak ja sadze;
        pozwalanie jej na wieczne umartwianie na pewno nie pozwoli jej wrocic do
        rzeczywistosci

        a najgorsze jest to, ze dobrze wiem, tak jak napisala myslewiecjestem, ze jesli
        nie uda sie jej z tego otrzasnac, jeszcze w tym roku pewnie czeka nas kolejny
        pogrzeb :(
    • myslewiecjestem Re: Histeria 14.05.03, 15:35
      Czas pomoze z pewnoscia. Moja Babcia przezyla swego meza o 30 lat. Ale byla
      niezwykle silna osobowoscia. Nigdy nikogo do niczego nie potrzebowala, nawet do
      corek swych na swieta nie chciala specjalnie jezdzic. Miala swoj swiat
      krzyzowek, robotek recznych i to jej wystarczalo.
      W przypadku Twojej Babci moze byc roznie. Nie chce Cie martwic, ale tzw. soul
      mates ida za soba w szybkim tempie. Badz z nia ile mozesz. Pomoz jej. Wybor
      bedzie jednak nalezal do jej duszy.
      Pozdrawiam.
    • cossa Re: Histeria 14.05.03, 17:43
      50 lat to kawal zycia. a 50 lat spedzonych razem i
      szczesliwie to jeszcze wiecej. dziwi mnie troche, ze juz
      sie martwisz, bo uplynelo stanowczo za malo czasu, by
      babcia oswoila sie z mysla, ze Twojego dziadka juz nie ma.

      w przypadku moich dziadkow, zyjacych na wsi bylo wlasnie
      tak jak pisze myslewiecjestem. pierwsza zmarla babcia.
      dziadek byl jakis czas na lekach. tu leki moga bardzo
      pomoc. dla dziadka zycie stracilo sens. babcia zmarla na
      poczatku wakacji. my, wnuki spedzilismy z nim cale
      wakacje, dbajac o niego, po prostu bedac.. wakacje sie
      skonczyly. dziadek zostal sam. nie chcial jechac z nami.
      zycie dla niego strcilo sens. pol roku pozniej zmarl.

      kiedys mialam wyrzuty sumienia, ze zostal sam. wprawdzie
      mieszkal u niego chlopak, ktory dbal o niego, ale to nie
      bylismy my. teraz juz sie jakos ulozylo.

      Twoja babcia musi znalesc powod do zycia. jesli go nie
      znajdzie - zadne slowa nie pomoga.

      ale mysle, ze jeszce za wczesnie na wyrokowanie. dajcie
      babci czas.

      cossa
      • ann.k Re: Histeria 14.05.03, 21:05
        zastanowilam sie nad tym wszystkim; wiem, ze nie moge od niej wymagac, zeby
        przestala tesknic, plakac, w koncu sama poplakuje chwilami i w zasadzie tego
        nie wymagam, choc z drugiej strony chcialabym aby zaczela w miare normalnie
        funkcjonowac jak ja czy moja mama;

        ja sie chyba najbardziej boje tego co juz powiedzieliscie; boje sie, ze babcia
        straci sens zycia; w zasadzie nie powinna, bo na stale nie mieszka sama i
        zawsze bardzo dbala o te osobe - obiadki, kolacyjki, ciasto na zamowienie i
        inne takie; niemniej chyba chcialabym zrobic wszystko, zeby i jej nie stracic;
        chyba boje sie tego i jakos mniej lub bardziej podswiadomie chce zrobic
        wszystko, zeby ja czyms zająć, odciagnac od tego smutku, zeby jak najszybciej
        wrocila do rownowagi psychicznej;

        trudno napisac wszystko tak, aby dokladnie wyjasnic co sie czuje i mysli, ale
        chyba o to najbardziej mi chodzi;
    • fnoll jaka histeria?? 14.05.03, 18:32
      przede wszystkim nie nazywałbym tego, co przeżywa twoja babcia histerią,
      przecież to całkiem zdrowa, naturalna reakcja na wielką stratę, jaką jest
      śmierć kogoś tak bardzo bliskiego - muszą polać się łzy i musi boleć, nie
      należy przed tym uciekać, nie dobrze jest udawać, że wszystko może być tak jak
      dawniej, bo nie będzie

      gdy się ucieka przed smutkiem - ten smutek za nami się ciągnie, dziś trudno
      jest nam się żegnać z bliskimi, bo na ogół jesteśmy kompletnie do tego
      nieprzygotowani, stąd pokusa by mówić sobie nawzajem "uspokój się, zachowuj się
      normalnie", ale właśnie taki "spokój" jest czymś nienormalnym w dniach żałoby

      jasne, że na rozstanie po kimś tak bliskim trzeba czasu, i trzeba dać sobie ten
      czas, pozwolić sobie na łzy, a przede wszystkim pozwolić w swoim sercu odejść
      zmarłej osobie

      tak czuję

      życzę wam dobrych, oczyszczających łez
    • Gość: meee to nie histeria... IP: *.MAN.atcom.net.pl 14.05.03, 19:09
      jakos tak mam ostatnio, ze moi Przyjaciele tracą Bliskich, tych Najbliższych.
      Szczerze powiem, ze przerastało mnie pocieszanie ich, bo tak naprawdę nie
      wiedzialam co mam powiedzieć, by mniej bolało :(
      szczęściarą jestem: dotąd wszyscy jesteŚmy rodzinnie 'w kupie' i nie mialam
      takich doswiadczeń.
      w sumie byłam bezradna, ale jakos przebrnelismy ten okres.
      Wiem, co się sprawdziło:
      dobre wspomnienia, cofnięcie w czasie do najszczęśliwszych momentów i
      zatrzymanie ich w sercu; dobra, ciepla rozmowa i przytulenie. I jeszcze takie
      delikatne, nienachalne przypomnienie: "cierpisz, ale wiesz gdzie mnie szukać -
      jestem dla Ciebie o kazdej porze".

    • anahella jej bol i jej zaloba 14.05.03, 21:14
      jak bedzie miala ochote na wasze towarzystwo to zajmijcie ja czyms, w
      przeciwnym razie dajcie jej sie wyplakac. .
      • saana Re: jej bol i jej zaloba 14.05.03, 21:32
        babcia moich znajomych po smierci meza, polozyla sie do lozka mowiac ze juz
        umiera. Nie umarla przez lat 5 potem wstala poszla do fryzjera i jest dzis
        fajna zywotna pania , ktora przezyla wszytskich.
        Na marginesie, jezeli sobie wyobrazam ,ze gdyby umarl moj maz po 50 latach
        bycia razem. To naprawde bym reagowala nerwowo na ludzi ktorzy nie potrafiliby
        uszanowac mojego bolu.
        I na pewno chcialabym w spokoju pozegnac sie z ta osoba. Kto wie moze zycie
        straciloby dla mnie sens.
        Nawet jezeli bedzie chciala umrzec to mysle ze rodzina powinna to uszanowac. Po
        takim czasie z kims kochanym wspanialym ta rozlaka musi naprawde bolec.
        Fizycznie a z bolu dostaje sie swira.
        A czy zycie jest taka wartoscia jezeli mysli sie ze wszytsko sie skonczylo. Czy
        wasze postepowanie to nie egoizm. Najlepiej jako histeryczke wsadzcie ja do
        zakladu dla wariatow. Jak sobie nie dajecie rady!!!
        polecam ksiazke , wybor opowiadan japonskich ,opowiadanie
        podroz na fukujame chyba ytaki mial tytul.
    • saana sorry 14.05.03, 21:41
      przepraszam chyba za daleko sie posunelam. Ale nie rozumiem jak w chwili bolu
      komus moze przyjsc do glowy nazwanie tego histeria. Kazdy ma prawo do swojego
      przezywania.
      W Twojej wypowiedzi zrobilo na mnie wrazenie, ze Oni byli ze soba 50 lat.
      Dluzej niz ja zyje.
      Wiem ,ze milosc egoistyczna jest.
      • ann.k Re: sorry 14.05.03, 23:00
        Saana, masz racje, posunelas sie za daleko. Ale juz OK.

        Zdaje sobie sprawe, ze byc moze jestem egoistka. Wiem tez, ze nie potrafie jej
        zrozumiec. Nie potrafie, bo sama mam daleko do 50 roku zycia, nie mowiac o
        byciu z kims tak dlugo. Dlatego prosze o rade. Wam, osobom niezaangazowanym
        emocjonalnie w sprawe jest przeciez latwiej wszystko ocenic. Nawet gdyby to
        miala byc surowa ocena.

        Na razie ze wszystkich opinii widze jedno. Zle zatytulowalam swoj watek. Zle
        ocenilam zachowanie babci. A w tej sprawie chce popelnic jak najmniej bledow.
        • inka_sama Re: sorry 15.05.03, 00:15
          ann.k napisała:
          > Zdaje sobie sprawe, ze byc moze jestem egoistka. Wiem tez,ze nie potrafie jej
          > zrozumiec. Nie potrafie, bo sama mam daleko do 50 roku zycia, nie mowiac o
          > byciu z kims tak dlugo.

          Myślę że twoja reakcja to może byc niechęć do odkrycia tego co i w Tobie siedzi.
          Staraj się wczuć w drugiego człowieka.
          Zastanów się czemu tak BOISZ sie tego płaczu Babci?
          Ja Twoją Babcię rozumiem choc do pięćdziesiatki mi dość daleko.


          > Dlatego prosze o rade. Wam, osobom niezaangazowanym
          > emocjonalnie w sprawe jest przeciez latwiej wszystko ocenic. Nawet gdyby to
          > miala byc surowa ocena.

          To DOPIERO pare dni. Żałoba to rok i 6 tygodni. I ma to swój sens. I nie chodzi
          o czarne ciuchy. Ale o to wszystko co pierwszy raz - inaczej od tylu lat.


          > Na razie ze wszystkich opinii widze jedno. Zle zatytulowalam swoj watek. Zle
          > ocenilam zachowanie babci. A w tej sprawie chce popelnic jak najmniej bledow.


          Tak, tytuł nietrafiony nieco.
          A i ocena Babci tez. Uwierz mi -płacz BARDZO pomaga.
          Pisząc o innym pokoleniu - do głowy mi wojna nie przyszła. Raczej to że inne
          wartosci się wyznawało kiedys. Inna była hierarchia ważnosci. Zwykle mocniejsza
          wiara i to tezmoż ebyc pomocne.
          Czesto tak jest że gdy umiera jedno ze starszych małżonków - drugie "idzie za
          nim". Ciebie to może przerażać - utrata kolejnej bliskiej osoby. Ale Babcię?
          Nie myśl o błędach jakie możesz popełnić. Posłuchaj swego serca - i mów
          szczerze Babci co czujesz - ż eja kochasz, że nie wiesz jak jej pomóc, że
          czujesz się bezradna a tak chciałabyś cos zrobic by jej ulżyć.

          Trudno mówic o uczuciach, prawda?
          • ann.k Re: sorry 15.05.03, 11:31
            bardzo trudno mowic o uczuciach; zwlaszcza mi;
            jeszcze raz bardzo dziekuje za opinie; pomogly :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka