Dodaj do ulubionych

Prosze o pomoc

10.04.07, 16:39
Juz nie wytrzymuje, chodzi o corke mojego narzeczonego. Nie mam z kim
porozmawiac o tym, wiec chcialabym pogadac na forum.
Powiem wprost, nie lubie tej dziewuchy i wyczuwam na kilometr, ze ona tez
mnie nie lubi. Robi docinki na kazdym kroku, swiadomie to robi, jest juz
nastolatka, nie malym 5 letnim dzieckiem. Ostatnio zlosliwie zostalam
porownana do jednego z gryzoni, poczulam sie okropnie, ale nie odezwalam sie,
zacisnelam zeby i czekalam. Takich sytuacji mozna mnozyc dziesiatki.
Jednak co do narzeczonego. Na kazde zawolanie goni do coreczki, codziennie
odwozi do szkoly i przywozi z powrotem, do tego dwa jezyki obce po szkole i
inne dodatkowe zajecia. Nie wiem po co dwa jezyki obce w tym wieku, z
pieniedzmi sie u nas nie przelewa, ja nie znam zadnego jezyka i moze ja tez
chcialabym pojsc na kurs. Ale nie, o mnie nie pomysli, ja nie jestem wazna.
Raz wspomnialam, ze jednak powinni sie spotykac z corka na neutralnym
gruncie, a nie w domu gdzie jest jej matka, skonczylo sie prawie awantura.
Zakomunikowal mi, ze nie zamierza rezygnowac z czynnego uczestnictwa w zyciu
dziecka.
Podobnie wyjazdy. Dwa, trzy weekendy wyjezdza z corusia, jak ja poprosze, to
nie ma czasu ani nie ma pieniedzy. Znajoma doradzila mi, zebym kupila dwa
bilety do kina, zebysmy spedzili razem czas. Oznajmil, zebym wziela sobie do
kina jakas kolezanke, bo on umowiony jest z corka.

Doradzcie prosze, bo ja chyba zwariuje:((
Obserwuj wątek
    • ja_adam Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 16:39
      doradzamy, zwariować...
      • ewag52 Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 16:42
        dołączam swój głos
        • zdolowana.bardzo Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 16:44
          Nie wiem, czy bys byla taka cwana, jakby ktos z premedytacja niszczyl Twoje
          zycie.
          • ewag52 Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 16:46
            nastepna prowokacja, albo głupota z bezczelnościa na pół
            • zdolowana.bardzo Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 16:48
              Nie jest to prowokacja ani bezczelnosc. On podjal decyzje, zeby ze mna zyc,
              podjal ja swiadomie. Chyba powinien wiedziec, ze ja tez mam uczucia, ze ja tez
              chce sie czuc wazna, ze ja tez potrzebuje czasu dla nas.
    • taisy Re:Wiesz jak ja to czytam to mnie .... 10.04.07, 16:49
      Nie wiem po co dwa jezyki obce w tym wieku
      .....

      jak ty sobie wyobrazasz zycie?
      • zdolowana.bardzo Re:Wiesz jak ja to czytam to mnie .... 10.04.07, 16:50
        Chodzi mi o to, ze ja czuje sie zaniedbywana. Moze glupi i banalny przyklad
        jezyki, ale czy nie uwazasz, ze byloby sprawiedliwie, gdyby corka chodzila na
        jeden i ja na jeden kurs?
        • taisy Re:Wiesz jak ja to czytam to mnie .... 10.04.07, 16:51
          zdolowana.bardzo napisała:

          > Chodzi mi o to, ze ja czuje sie zaniedbywana. Moze glupi i banalny przyklad
          > jezyki, ale czy nie uwazasz, ze byloby sprawiedliwie, gdyby corka chodzila na
          > jeden i ja na jeden kurs?

          ...
          Słuchaj, ja nie kupuję tego. Bo jak rzucę prowokacją, to mina ci zblednie>)))))
          • zdolowana.bardzo Re:Wiesz jak ja to czytam to mnie .... 10.04.07, 16:53
            Nie masz takiego problemu, wiec nie rozumiesz, wczuj sie w moja sytuacje, zanim
            wyciagniesz pochopne wnioski.
            • asidoo Re:Wiesz jak ja to czytam to mnie .... 10.04.07, 16:55
              Ile masz lat i jak wyglądają twoje finanse?
              • zdolowana.bardzo Re:Wiesz jak ja to czytam to mnie .... 10.04.07, 16:55
                Mam 32 lata i zarabiam tyle, co zazwyczaj zarabiaja kobiety w Polsce.
        • asidoo Re:Wiesz jak ja to czytam to mnie .... 10.04.07, 16:53
          No zapisz się na kurs! Co ci szkodzi? Czy nie stać cię i twój narzeczony
          musiałby za niego płacić?
          Masz swoją pracę i pieniądze?
          • zdolowana.bardzo Re:Wiesz jak ja to czytam to mnie .... 10.04.07, 16:54
            Mam swoje pieniadze, ale to nie o to chodzi. Czuje sie nikim w tym ukladzie a
            jestem kobieta, wiec chodzi o waznosc.
            • asidoo Re:Wiesz jak ja to czytam to mnie .... 10.04.07, 16:56
              Zatem idź na kurs językowy. Nie zachodź z nim w ciążę. Zastanów się, czy warto
              to ciągnąć...
              Facet powinien szaleć na twoim punkcie.
              • asidoo Re:Wiesz jak ja to czytam to mnie .... 10.04.07, 16:58
                Ale jak masz 32 lata i chcesz dziecko to powiedz o tym facetowi. Masz swoje
                potrzeby już w tym wieku. To nie tylko jego decyzja!
                Mam wrażenie, ze trafił Ci się egoista.
                • zdolowana.bardzo Re:Wiesz jak ja to czytam to mnie .... 10.04.07, 16:59
                  Mowilam mu o tym setki razy, za kazdym razem slysze kochanie pozniej:(
                • ewag52 trafil sie po prostu OJCIEC... 10.04.07, 17:01
                  ktory bardzo slusznie, czuje sie odpowiedzialny, za swoje dziecko
                  i pewnie po prostu JE KOCHA.
                  Jestes straszną egoistką. I nie tylko.
                  • zdolowana.bardzo Re: trafil sie po prostu OJCIEC... 10.04.07, 17:03
                    Nie jestem egiostka, chcialabym sie poczuc WAZNA, po prostu wazna dla niego.
                    Wyobraz sobie jak ja sie czuje, kiedy on tyle czasu spedza z corka. Dom
                    traktuje jak hotel, przyjdzie, wypije piwo, posiedzi w necie i idzie spac:(
              • zdolowana.bardzo Re:Wiesz jak ja to czytam to mnie .... 10.04.07, 16:58
                Ale ja go tak bardzo kocham i nie potrafie tego zakonczyc. Zainwestowalam caly
                moj czas, cale serce i cala dusze w ten zwiazek. A teraz czuje sie jak wierna
                Penelopa czekaja w oknie, az ukochany pojawi sie w domu. Juz nawet boje sie
                odezwac, bo jak cos powiem, to trzasnie drzwiami i wychodzi:(
                • asidoo Re:Wiesz jak ja to czytam to mnie .... 10.04.07, 17:02
                  Rozumiem Cię. Jak byłam młodsza od ciebie o 11 lat też się tak ślepo zakochałam.
                  Zawalcz o siebie. Może odzyskasz jego szacunek, bo w tej chwili kiepsko z tym
                  raczej. Myśl o sobie. Ja po takim nieudanym w sumie związku spotykałam już tylko
                  mężczyzn we mnie wpatrzonych. Trzeba naprawdę walczyć o swoją pozycję i godność.
                  Kup ten kurs, idź na aerobic...
                  Jak facet zobaczy ile masz zajęć i że trudno cię spotkać, powinien znów zacząć
                  za tobą biegać. O ile jeszcze mu zależy, rzecz jasna.
                  • asidoo Re:Wiesz jak ja to czytam to mnie .... 10.04.07, 17:04
                    Ja wcale nie uważam cię za egoistkę. Jawi mi się zbyt poświęcająca się kobieta z
                    tych postów.
                  • zdolowana.bardzo Re:Wiesz jak ja to czytam to mnie .... 10.04.07, 17:05
                    Masz racje, ale ja juz nie wiem jak walczyc. Znajoma powiedziala mi "nie
                    pozwol, zeby bachor zniszczyl wasz zwiazek, wasze zycie". Juz nawet probowalam
                    namowic narzeczonego, zebysmy razem wyjechali za granice do pracy (chodzilo mi
                    o czas dla nas), ale nie, powiedzial, ze on nie musi, bo jemu wystarcza.
                    Co ja mam robic???
                    • asidoo Re:Wiesz jak ja to czytam to mnie .... 10.04.07, 17:09
                      Żadne ukatrupienie córki! Kobieta bardzo zajęta, trochę niedostępna jest dla
                      mężczyzny niezwykle atrakcyjna. Spróbuj moich rad a efekty powinny być niedługo.
                      • zdolowana.bardzo Re:Wiesz jak ja to czytam to mnie .... 10.04.07, 17:12
                        Tyle razy odawalam niedostepna, nawet seksu nie bylo i caly czas to samo. Czuje
                        sie jak sluzaca, nie jak kobieta:(
                        • asidoo Re:Wiesz jak ja to czytam to mnie .... 10.04.07, 17:13
                          Nie niedostępna do seksu tylko taka która ma tysiąc rzeczy do zrobienia.
                          • zdolowana.bardzo Re:Wiesz jak ja to czytam to mnie .... 10.04.07, 17:14
                            Myslisz, ze jego to obchodzi? Jak mowie, ze nie mam czasu, to on informuje
                            mnie, ze on nie ma tym bardziej:(
        • ma_gala Re:Wiesz jak ja to czytam to mnie .... 14.04.07, 14:22
          no nie - tutaj akurat popieram zdanie taisy. Sorry, ale kurs jezyka obcego -
          aczkolwiek potrzebny - to jednak przyjemność, a myślę, ze w takiej sytuacji
          (narzeczony z zobowiązaniami finansowymi wobec byłej żony i dziecka) to na
          swoje przyjemnośc musisz zaroić sobie sama i wręcz nie możesz prosić o to, aby
          o sfinansował Ci kurs! Drobne przyjemnosci - to co innego, ale nie edukacja! Ty
          jesteś jego narzeczoną, nie jego dzieckiem, wiec tak naprawdę również powinnas
          włożć jakiś trud w wychowanie jego dziecka! Powinnaś być dla tego dziecka
          autorytetem - wtedy nie było by złośliwości i upokarzania.
    • asidoo Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 16:49
      Faj sobie spokój z tym chłopem. Innych już na świecie nie ma tylko takie buraki?
      Zapisz się na kurs. Chyba zarabiasz na siebie i nie dajesz kasy na kursy tej
      dziewuchy?
    • isabelle7 Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 16:49
      z tym sie zgodzę
      jak kocha corke to sie spotyka z corką a nie tam gdzie matka jej jest

      Tym bardziej ze matka skora do intryg, lalek z wosku, obgadywania, oczerniania.

      I on ja smie nazywac przyjaciolką?
      na łeb upoadł

      klnąl na mnie przy niej
      cham
      na nia ani jednego słowa nie powiedział a przydałoby sie
      ale on nie ma jaj

      to kluchy
      • zdolowana.bardzo Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 16:52
        Ja juz sobie nie wyobrazam, co bedzie jak wejdzie w wiek dorastania. Spotkania
        beda jeszcze czestsze, bo bedzie pewnie potrzebna silna reka ojca.
        Znajoma doradzila mi zajsc w ciaze, wtedy nie mialby tyle czasu, ale co z tego,
        jak on do tego nie dopuszcza:(
        • ala.l Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:02
          a nie mozna jej ukatrupic..?
          • zdolowana.bardzo Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:06
            Juz takie bzdury znajoma mi mowila. Ona ma podobny problem, w nerwach rozne
            rzeczy sie mowi:(
            • ala.l Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:07
              zdolowana.bardzo napisała:

              > Juz takie bzdury znajoma mi mowila. Ona ma podobny problem, w nerwach rozne
              > rzeczy sie mowi:(

              a moze poszukasz znajomego bez dziecka?

              zaden wolny chlop Cie nie chcial?
              • zdolowana.bardzo Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:08
                Uczucia nie wybieraja, ja go pokochalam takiego:(
                • ala.l Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:09
                  zdolowana.bardzo napisała:

                  > Uczucia nie wybieraja, ja go pokochalam takiego:(

                  nie pokochalas tylko w koncu Cie ktos zechcial..
                  jesli bys kochala to i z jego dzieckiem doszlabys do ladu..
                  • zdolowana.bardzo Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:11
                    Nie ze w koncu ktos mnie zechcial, to nie tak. To on mial problemy, ktore ja
                    chcialam rozwiazac, pokochalam go bo wydawal mi sie taki bezradny, taki
                    potrzebujacy mnie i takiego wlasnie go pokochalam, rozumiesz?
                    • ewag52 Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:14
                      a na jakim etapie zycia rodzinnego byl twój, hmm narzeczony, jak go
                      pokochałaś?
                      Mieszkal juz sam? Czy może intensywnie udzielałas pomocy, żonatemu?
                      • zdolowana.bardzo Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:16
                        Przepraszam Cie, ale to juz jest bezczelnosc, to NIE TWOJA SPRAWA
                        • ala.l Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:18
                          zdolowana.bardzo napisała:

                          > Przepraszam Cie, ale to juz jest bezczelnosc, to NIE TWOJA SPRAWA

                          nasza sprawa,bo jestesmy odpowiedzialne ze jego dziecko..
                          jeszcze obcowanie z toba zwichruje psychike tego dzieciecia..
                          • zdolowana.bardzo Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:19
                            Jaka bezczelnosc, czlowiek ma problem a tu tyle zlosliwosci. Zawsze
                            powtarzalam, ze to forum to gowno:(
                            • asidoo Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:24
                              On dla ciebie nie jest zbyt miły co?
                              Naprawdę jest tak, że jeśli facet musi starać się o kobietę to to robi. Jeśli
                              jest się na skinienie palcem, przestaje szanować.
                              Ja nawet w małżeństwie udanym cały czas staram się sprawiać wrażenie mającej
                              bardzo mało czasu. Na mojego męża działa to motywująco. Wręcz prosi mnie o
                              wyjście, spacer z nim, a często o kupienie mi czegoś...
                              • zdolowana.bardzo Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:27
                                Najlepiej powiedzcie mi, ze jestem przegrana, zebym odeszla, bo on to zrobi
                                predzej czy pozniej:(
                                • asidoo Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:28
                                  Jest szansa, że tego nie zrobi, jeśli ty się zmienisz. Jak nie, to on będzie
                                  miał cię gdzieś i naprawdę sobie pójdzie.
                                  • zdolowana.bardzo Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:47
                                    A moze to on powinien sie zmienic nie ja? Moze to on powinien zaczac mi
                                    poswiecac wiecej czasu to i ja bede inna.
                                    • asidoo Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:48
                                      On nie chce a akcja wywołuje reakcję.
                                      • zdolowana.bardzo Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:49
                                        Nie chce, hmmm, ale kawal mojego zycia zajac to mu sie chcialo:(
                                      • asidoo Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:53
                                        Faceci tak nie patrzą na to. Często maja postawę - Masz szczęście, że z tobą
                                        jestem! Oni siebie bardzo cenią. Kobiety powinny też się tego nauczyć. Ja to
                                        zauważyłam jak miałam 22 lata i od tej pory zawsze byłam górą w związkach.
                        • ewag52 Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:19
                          zdolowana.bardzo napisała:

                          > Przepraszam Cie, ale to juz jest bezczelnosc, to NIE TWOJA SPRAWA

                          skoro piszesz na forum, to pisz całą prawde.
                          Pewnie,że nie moja.
                          Ale za to twoja hehe
                          • zdolowana.bardzo Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:20
                            A nawet, gdy potrzebowal pomocy a ja bylam blisko, czy to cos zlego?
                    • ala.l Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:17
                      zdolowana.bardzo napisała:

                      > Nie ze w koncu ktos mnie zechcial, to nie tak. To on mial problemy, ktore ja
                      > chcialam rozwiazac, pokochalam go bo wydawal mi sie taki bezradny, taki
                      > potrzebujacy mnie i takiego wlasnie go pokochalam, rozumiesz?

                      nie rozumiem..bo zakochuje sie w bezdzietnych i radzacych sobie w zyciu..
                      • zdolowana.bardzo Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:18
                        Acha, liczba mnoga, ja jestem inna, mnie jeden mezczyzna wystarczy.
                        • ala.l Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:21
                          zdolowana.bardzo napisała:

                          > Acha, liczba mnoga, ja jestem inna, mnie jeden mezczyzna wystarczy.

                          pewnie psy takich ambitnych wymaganiach do pci przeciwnej..to wystarczy ze
                          kalesony w pralni wisza:)))
                          • zdolowana.bardzo Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:22
                            To co mi wystarczy to moja sprawa, przynajmniej moge w lustro popatrzec, ze mam
                            jednego mezczyzne.
                            • ala.l Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:23
                              zdolowana.bardzo napisała:

                              > To co mi wystarczy to moja sprawa, przynajmniej moge w lustro popatrzec, ze mam
                              >
                              > jednego mezczyzne.

                              a to Ty patrzac w lustro,mezczyzne widziSz?
                              • ewag52 Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:24
                                halucynacje
                              • zdolowana.bardzo Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:25
                                Spojrz czy Ty jestes taka kobieca, idz do lustra i sobie popatrz zanim
                                zaczniesz oceniac.
                                • ewag52 Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:27
                                  zdolowana.bardzo napisała:

                                  > Spojrz czy Ty jestes taka kobieca, idz do lustra i sobie popatrz zanim
                                  > zaczniesz oceniac.

                                  ja tam jak patrze, to widze kobite, a nie mężczyznę
                                  • zdolowana.bardzo Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:28
                                    A ja widze pieprzonego gryzonia, lepiej Ci?
                                    • ewag52 Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:31
                                      zdolowana.bardzo napisała:

                                      > A ja widze pieprzonego gryzonia, lepiej Ci?

                                      od poczatku nie było mi źle
                          • ewag52 Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:22
                            ala, masz u mnie piwo :)
                            • ala.l Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:23
                              ewag52 napisała:

                              > ala, masz u mnie piwo :)

                              dzieks:)
                          • nordycki_troll Re: Prosze o pomoc 11.04.07, 20:29
                            ala.l napisała:

                            > zdolowana.bardzo napisała:
                            >
                            > > Acha, liczba mnoga, ja jestem inna, mnie jeden mezczyzna wystarczy.
                            >
                            > pewnie psy takich ambitnych wymaganiach do pci przeciwnej..to wystarczy ze
                            > kalesony w pralni wisza:)))

                            To mi sie podoba:)))
                  • asidoo Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:12
                    Ala.l - Skąd ta pewność?
                    Może jednak pokochała?
                    Jeśli jesteś jasnowidzem, to zastanawiam się, czy za kilka miesięcy urodzę
                    chłopca czy dziewczynkę. Możesz mi pomóc?
                    • zdolowana.bardzo Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:13
                      No wlasnie, jak mozna tak oceniac, ze nikt mnie nie chcial, skad ona moze to
                      wiedziec?
                      • ala.l Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:16
                        zdolowana.bardzo napisała:

                        > No wlasnie, jak mozna tak oceniac, ze nikt mnie nie chcial, skad ona moze to
                        > wiedziec?

                        czuje na odleglosc ..1000km:)))jak jestes w W-wie..
                        • zdolowana.bardzo Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:17
                          Oceniasz na podstawie mojej pierwszej wypowiedzi, gdzie napisalam, ze corka
                          mojego narzeczonego porownala mnie do gryzonia?
                          Moze spojrz do lustra, czy Ty taka piekna i czy Ciebie tak wszyscy chca.
                          • ala.l Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:19
                            zdolowana.bardzo napisała:

                            > Oceniasz na podstawie mojej pierwszej wypowiedzi, gdzie napisalam, ze corka
                            > mojego narzeczonego porownala mnie do gryzonia?
                            > Moze spojrz do lustra, czy Ty taka piekna i czy Ciebie tak wszyscy chca.

                            nie jestem piekna i jeden mnie chcial:)))

                            a co mas zeby jak krolik:)))cy myska:))))
                    • ala.l Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:15
                      asidoo napisała:

                      > Ala.l - Skąd ta pewność?
                      > Może jednak pokochała?

                      za stara jestem na takie bajki..

                      > Jeśli jesteś jasnowidzem, to zastanawiam się, czy za kilka miesięcy urodzę
                      > chłopca czy dziewczynkę. Możesz mi pomóc?

                      nie kloce sie z kobietami w ciazy:))
                      a urodzisz dzieciaczka slicznego i zdrowego:)
          • taisy Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 17:07
            :-))))
            ,
    • ala.l a gdyby to byla prawda to.. 10.04.07, 17:38
      postaraj sie zrozumiec to dziecko,
      uzbrój w cierpliwosc ,bo za pare lat to ojciec bedzie ja prosil o czas dla niego..

      -czy zrozumienie drugiej osoby jest az tak trudne?
      skad tyle egoizmu w pod parasolem milowania:)?
    • taisy Re: Widzę, ze nie podpucha. 10.04.07, 18:25
      Rzeczywiscie jest problem.Ty go bardzo kochasz - sobą całą, a on inwestuje w
      dziecko. Ale czy on pomyslał, kto jest jego przyszłoscią do dalszego zycia
      razem, dziecko, czy partner?

      Dziecko kiedyś wyfrunie z domu i bedzie miało swoje zycie, ojca moze odwiedzi
      raz na jakis czas.Więc dlaczego on tak postępuje?
      ...ma wyrzuty sumienia wobec dziecka i rekompensuje to czasem spedzonym z
      dzieckiem.
      ...mozliwe, ze wie, ze ty sobie i tak poradzisz, bo jestes silna.
      ...Jest z toba, bo coś go do tego zmusza, po prostu olewa cie...bo moze żone
      tez tak olewał, inaczej nie umie być z kobietami.

      Wierzę, ze jesteś inteligentną kobietą, ktora uwikłala się ciezka sytuację
      rodzinna. Poczytaj sobie cokolwiek o zachowaniu nastolatków, z generacji na
      generację coraz gorzej się zachowują.

      Twoj problem z potrzeba dowartosciowa, przemawia przez ta relację, ponieważ go
      ciagle kochasz, to o zerwaniu mowy byc nie moze.

      Sama z wlasnego powodu mozesz sie wykonczyc,tymi myslami negatywnymi, zapewne w
      domu rodzinnym ojciec i mama nie dali ci duzo czasu dlatego teraz poprzez
      partnera jest to takie wazne.Wiedz ze mało ludzi jest 'noszonych na rekach'.


      Zajmij sie bardziej soba, znajdz cos dla siebie. Zazdroscisz corce ze uczy sie
      jezykow, to i ty sie ucz, nauka to klucz do nieba bram...Znajdz czas na cos co
      zaprzatnie ci twoje mysli i podniesie poczucie wartosci, to bardzo wazne w tym
      zyciu...A zobaczysz on stanie sie mniej wazny.
      • incogn Re: Widzę, ze nie podpucha. 10.04.07, 21:59
        Jezeli chcesz byc z tym czlowiekiem, musisz zakceptowac to, ze on ma dziecko. Gdy go pokochalas,
        chyba to wiedzialas. Wyobraz sobie, ze to tez Twoje dziecko. Sadzac po Twoich wypowiedziach trudno
        Ci bedzie cos takiego sobie wyobrazic, a jednak sprobuj. Czy chcialabys dla swego dziecka wszystkiego
        co najlepsze.
        Chyba nie chcesz konkurowac z dzieckiem. Przeciez jestes dorosla, dojrzala. Nie jestes chyba kolejnym
        dzieckiem, ktorym on sie ma zajac, ktore ma posylac na lekcje jezyka....
        Zachowuj sie jak dojrzala kobieta, zaakceptuj to co wazne dla Twego narzeczonego, skoro mowisz ze
        go kochasz. Staraj sie, abyscie razem w trojke mogli razem cos robic, chodzic do ZOO, na lody, staraj
        sie mala poznac. Gdy bedziesz dla niej naturalna i mila, ona odplaci Ci sie tym samym. Na pewno nie
        jest tak dojrzala i perfidna, aby prowadzic jakas przemyslana akcje przeciwko Tobie. Ty jej nie lubisz, a
        ona to czuje, no i odplaca tym samym.

        Musisz uczyc sie roli dobrej macochy
        • ewag52 Re: Widzę, ze nie podpucha. 10.04.07, 22:35
          o czym ty mowisz incogn?
          Jakiej dobrej macochy? Jakie wspólne lody. zoo?
          Z wypowiedzi wynika,że wpasowała sie na trzeciego, kiedy "narzeczony" byl
          jeszcze w zwiazku.
          Czy Ty puściłabyś córkę na lody z narzeczona tatusia? Bo ja, NIE.
          Poza tym jak dobrze zrozumiałam, jest to nastolatka i pewnie ma gdzies
          lody i ZOO.
          Macocha? Kiedy dziecko ma matke?
          Nie dziwie sie, ani troche,że dziewczynka jej nienawidzi
          • incogn Re: Widzę, ze nie podpucha. 10.04.07, 23:12
            Chyba masz racje, jestem jakas totalna kretynska idealistka, az dzie ze nie siedze pod mostem.a zyje w
            dobrobycie. Ale to nadzieja dla innych kretynskich idealistow, MACIE SZANSE ZYC TUTAJ!!!!
    • nordycki_troll Re: Prosze o pomoc 10.04.07, 23:15
      A skad wiesz, czy faktycznie tak czesto spotyka sie z corka?
      A moze na jezyki odprowadza ja mama, a ty masz jazde?
      A moze narzeczony ma kogos innego do kogo ucieka od ciebie?
      A moze nie ma nikogo i ucieka do kolegow?
    • kromecka Czytam i czytam i końca nie widze.... 11.04.07, 01:23
      Więc tylko początkowe wątki przeczytałam.... ale chcesz rywalizować z jego córką? bezsens!! Jak jesteś zazdrosna o kursy to zapracuj sobie na nie albo poproś swojego ojca niech Ci płaci - analogicznie sprawiedliwie :)
      Jeżeli czujesz sie zaniedbywana to nie na forum "smutki i żale" tylko do niego - swego "ukochanego" który nie ma czasu na kino z Tobą :| :|
    • anka.ww Re: Prosze o pomoc 11.04.07, 03:34

      nie wnikam czy rozbiłas jego rodzine, czy nie.
      fakt jest taki, ze facet zdecydował sie żyć Z TOBĄ.
      dzieciak nie ma tu nic do rzeczy.
      to twój facet zachowuje sie nie fair wobec ciebie.
      a ty w dodatku sie na to jawnie godzisz.
      i nie chodzi o to zebys zaczeła robic awantury.
      chodzi o to, byś powaznie zastanowiła sie, czy ten facet jest dla ciebie.
      a jesli uparłas sie by byc mimo wszystko Z NIM, to powinnas najpierw
      uporządkowac swoje wnetrze i poczucie własnej wartości. to da ci siłe i
      samoswiadomość potrzebne do podjęcia dalszych kroków. najlepiej udać sie w tym
      celu do psychologa.
      potem ewentualnie próbuj namówić narzeczonego na wspolną terapie (ale pewnie sie
      nie zgodzi).

      to sprawa narzeczonego, by tak nastawić córke do ciebie i tak organizowac czas,
      byscie mogły sie zblizyc i polubić. w koncu przeciez obie was kocha.

      nic dziwnego, ze jestes zazdrosna o czas i zaangażowanie, ktore on daje tylko
      córce, a nie tobie. nie wspominając juz o tym, ze tobą pomiata.

      polecam książke Nathaniela Brandena "6 filarów poczucia własnej wartości".

      pozdrawiam i głowa do góry :)


      • ewag52 Re: Prosze o pomoc 11.04.07, 07:47
        DZIEciak NIE Ma TU NIc Do RZeczy???
        A co ty wiesz o pocieszycielkach ojca, kradnących go dziecku sprzed nosa?
      • no1teresa dokladnie tak 11.04.07, 10:31
        wyreczylas mnie, wystarczy sie podpisac
        ja tez niespecjalnie widze milosc faceta do narzeczonej, dal sie pocieszyc, a
        teraz staje na nogi i moze juz nie jest mu potrzebna
    • egnerek wszystko ma rozwiązanie ;) 11.04.07, 21:33
      moja chrzestna jest w podobnej sytuacji... Jednak jej chłopak ma dwójkę dzieci w
      nastoletnim wieku, które bynajmniej jej nie lubia albo nie chcą polubieć mimo że
      ona robi dla nich wszystko co w jej mocy zeby im było dobrze.... Takie sytuacje
      są ciężkie, znam to. Ty masz ochotę na romantyczny wieczór we dwójkę...wszystko
      jest już zaplanowane, kolacja, świece, potem fajny film w telewizji...az tu
      nagle jeden telefon od dziecka i czar pryska! Mała poczuła nagłą ochotę
      spędzenia wieczoru u ojca. On wsiada w samochód, bo może dziecko ma jakis
      problem, a Ty znowu zostajesz na lodzie...sama. Reszte wieczoru oglądasz w
      towarzystwie ukochanego i jego córki serial dla młodocianych, lub w najgorszym
      wypadku MTV.
      Takich przypadków jest wiele, wiele kobiet a nawet mężczyzn! radzi sobie z
      podobnymi sytuacjami. Grunt to sie nie załamywać! :) głowa do góry i plan
      działania gotowy do opracowania! Najważniejsze to nie dać sobie wejść na głowę.
      Pokazać małej mimo że jej nie znosisz, że teraz jesteś częścia jej życia i musi
      to zaakceptować. Staraj się znaleźć z nią jakieś porozumienie. Zainteresuj ją
      czymś. Zaproponuj żeby dała Ci szybki kurs z języków obcych. Co do narzeczonego,
      jest to osoba, z którą jak przypuszczam, chcesz spędzić resztę życia. Jeśli nie
      chcesz żeby wyglądało tak jak dotychczas musisz się za to zabrać! Udowodnij mu że
      Ty także potrzebujesz miłosci i czasu, który on poświęca córce. Zaproponuj
      kompromis. Niech z córką spędza np. środy, piątki i co drugie weekendy, a resztę
      czasu niech poświęci Tobie. W końcu to Ty masz być u jego boku aż się
      zestarzeje, a córka zapewne porzuci go gdy się usamodzielni. Dasz sobie radę
      :)trzymam kciuki!
      • nordycki_troll Re: wszystko ma rozwiązanie ;) 11.04.07, 21:41
        W srody, piatki, etc powiadasz, dobre.
        A co jak na przyklad matka jest czynna zawodowo i leci na szkolenie zagraniczne
        na tydzien. Ojciec ma powiedziec znajdz opiekunke, bo dzis nie sroda?
        Normalnie i tak z dzieckiem zostaloby jedno z rodzicow.
        • ewag52 Re: wszystko ma rozwiązanie ;) 11.04.07, 21:46
          po co tu w ogóle pisac, jak łby za ciasne.
          Otruc smarkatą i po ptokach
          • nordycki_troll Re: wszystko ma rozwiązanie ;) 11.04.07, 22:05
            ewag52 napisała:

            > po co tu w ogóle pisac, jak łby za ciasne.
            > Otruc smarkatą i po ptokach

            Tak, bo w pewnym momencie nienawisc nabiera ogromnych rozmiarow, wtedy brak
            kontaktu zaczyna byc podejrzany, samo istnienie corki przeszkadza
            • ewag52 Re: wszystko ma rozwiązanie ;) 11.04.07, 22:25
              pcha sie taki dzieciak na świat i jeszcze sobie rości jakies prawa,
              do własnego ojca.
              A biedna "narzeczona" lezy odłogiem i cierpi.
              Wszystko przez te dzieci. Rodzicom na szczęscie, nie pozwalają.
              Same sie powinny wychowywac.Kształcić i karmic też. Nieprawdaż?
              • nordycki_troll Re: wszystko ma rozwiązanie ;) 11.04.07, 22:30
                Ale gdyby tego dzieciaka nie bylo, coz moglyby miec dzieci narzeczonej obecne
                czy nawet potencjalne, nie pomyslalas o tym?
    • czlowiek_powazny Mam plan 11.04.07, 22:35
      Zaplac za inseminatora i powiedz narzeczonemu, ze to jego, bedzie mial wiecej
      czasu:)
    • nordycki_troll Do tego babska z dziecmi 11.04.07, 22:46
      Zalozmy chlop chce ciebie a chce sie pozbyc twoich dzieci, pozbawia cie praw
      rodzicielskich w imie tej milosci, tez podobno tak bywalo
      • nordycki_troll Re: Do tego babska z dziecmi 11.04.07, 22:50
        W imie tej milosci wypomne twoja przeszlosc, bo to ja chce byc najwazniejsza\y
        a w razie czego zabije twoje dzieci a pozniej ciebie ...
        • asidoo Re: Do tego babska z dziecmi 11.04.07, 22:54
          Zainteresowana już wam nie odpisuje. Dajcie na luz.
          • nordycki_troll Re: Do tego babska z dziecmi 11.04.07, 22:55
            Ja sobie tylko teoretyzuje, mam prawo, forum publiczne
        • ewag52 Re: Do tego babska z dziecmi 11.04.07, 22:59
          jeszcze raz powtórzę: nie dziwie się córce,że tępi jego partnerke!
          Dziecko rozumie i wie jedno,że jest to ktoś, przez kogo ojca nie ma
          w domu.
          A miejsce rodziców jest przy dziecku.
          Poza tym, dziecko ma pelne prawo, miec taki standard życiowy, jaki
          by miało, gdyby byli razem.
          "Narzeczona" (?) o tym wiedziała i nie ma żadnych praw, do pierwszenstwa w jego
          życiu. Wystarczająco zostala już skrzywdzona.
          • ewag52 Re: Do tego babska z dziecmi 11.04.07, 23:01
            "Wystarczająco zostala już skrzywdzona" - to o córce.
            Tak się wkurzyłam,że piszę chaotycznie.
            • nordycki_troll Re: Do tego babska z dziecmi 11.04.07, 23:05
              Nie o to chodzi, kobieta zdrowa psychicznie potrafi odroznic uczucie do dziecka
              od uczuc do plci przeciwnej. Jak pojawia sie zazdrosc, to dochodzi do patologii
              • ewag52 Re: Do tego babska z dziecmi 11.04.07, 23:13
                ale ona nie rozumie, czemu córka jej nie lubi?
                Czemu jest zlośliwa.
                Bo tak reagują dzieci, kiedy dzieje się coś z czym nie umieja sobie poradzic.
                A ona przecież JEST dzieckiem i trudno wymagać od dziecka,zeby ją uwielbiala.
                • nordycki_troll Re: Do tego babska z dziecmi 12.04.07, 23:21
                  Bo to jest nienawisc z powodu samego istnienia tego dziecka
    • r.e.a.l.i.s.t.a Czym ty moglas temu facetowi zaimponowac 12.04.07, 17:16
      Chyba tylko tym, ze polykasz
    • dreamo Re: Prosze o pomoc 12.04.07, 17:53
      Wzięłaś towar "z drugiej ręki" to teraz masz. Partner z przychówkiem to ciężki
      temat. Jeszcze cięższy gdy niesamowicie mocno kocha swoje dzieci. I to jest
      właśnie super gdy ojciec po rozpadzie związku nie traktuje dzieci jak obowiązku
      alimentacyjnego - lecz chce czynnie uczestniczyć w ich życiu. To polisa dla
      tych dzieci. A Ty dorośnij i przestań rywalizować z dzickiem partnera - NIE
      WYGRASZ
      • tina73 Re: Prosze o pomoc 12.04.07, 18:02
        zgadzam się z dreamo. nie możesz żadać od faceta żeby umniejszał dobra swemu
        dziecku na twoją korzyśc. a jego córka prawdopodobnie widzi i czuje jaki masz
        do niej stosunek , więc nie dziw sie że nie mozecie sie dogadać. to ty jestes
        dorosła i powinnas pewne rzeczy zrozumiec. a facet - dla mnie jest przykladnym
        ojcem , i oby nigdy sie nie zmienił.
    • zdolowana.bardzo Re: Prosze o pomoc 13.04.07, 16:14
      Dziekuje bardzo za cieple slowa, tych, ktorzy nawet nie chcieli mnie zrozumiec
      i tak pozdrawiam. Ciekawa jestem, co zrobiliby wszyscy krytykujacy na moim
      miejscu. Latwo jest kogos oceniac, szczegolnie jak sie nie wie, jak wyglada
      zycie, jak bardzo poswiecilam sie dla mojego ukochanego. To ja wyciagnelam go z
      patologicznej rodziny jego eks, gdzie swietej pamieci ojciec jego zony rozpijal
      go, to ja wyciagnelam go od chorej psychicznie tesciowej, eks jest po niej
      chora psychicznie histeryczka. Kto wyciagnal go od siostry eks, ktora ma dwoje
      dzieci kazde z innym i meza kryminaliste, ktory siedzial w wiezieniu za
      narkotyki. Ale to ja oczywiscie jestem ta zla:(
      • tina73 Re: Prosze o pomoc 13.04.07, 19:02
        skoro to wszystko co robilas bylo dla ciebie takim poświęceniem i cierpieniem
        to po co to robilas ? dla poklasku ? przeciez pomaga sie z czystego serca nie
        oczekując niczego w zamian. a ty jak widze mylisz pewne fakty. powinnas jako
        osoba dorosla ktora chce zalozyć rodzinę podejsc inaczej do corki twojego
        mężczyzny. spróbuj się z nią zaprzyjażnic , sama jej coś zaproponuj. wiem że to
        nie bedzie dla ciebioe latwe ,i pewnie minie duzo czasu zanim ona przekona sie
        do ciebie skoro toczycie wieczne walki. ale musisz zrozumiec jedno ,
        rywalizujac z jego córką niczego nie osiągniesz jedynie jeszcze wieksza
        izolację od nich obojga. a przeciez nie o to chodzi , prawda ? przemysl to.
      • alka_xx Re: Prosze o pomoc 13.04.07, 19:58
        owszem, jesteś zła do szpiku kości, zła i zawistna o dziecko
        i jego prawa do w miare normalnego życie.
        sama piszesz, jaka jest rodzina jej matki, więc to Ty powinnaś skłaniać
        narzeczonego, by dziecko jak najczęściej przebywało z nim czy z Wami obojgiem!
        I tym pewno zdobyłabyś jej przychylność.
        Ale że jesteś z natury osobą niesympatyczną to ta mała szybko Cię rozgryzła i
        traktuje Cię tak jak na to , wg niej, zasłużyłaś!

        Ja przed chwilą przeczytałam Twoje wołanie o pomoc, ale uznałam, że pomoc Ci
        się nie należy!
        A na kurs języka obcego mogłas już iść pewno wiele razy, tylko że łatwiej jest
        zrzucać własną ignorancję na tzw. trudności obiektywne, niż wziąć się do roboty!
        bez pzdr
        • nordycki_troll Re: Prosze o pomoc 14.04.07, 09:27
          Jest zla i przede wszystkim niewychowana, wali mentalna wiocha i bazarem z
          kilometra. Jak mozna grzebac w rodzinie matki tego dziecka. Co jej ta kobieta
          zrobila, co jej ta rodzina zrobila. Jakim prawem ta wstretna plotkara wydaje
          takie opinie? Co ja obchodzi z kim kto ma dzieci? Jej ukochany decydujac sie z
          nia na dziecko rowniez mialby dwoje- kazde z inna, ale o tym ta tepota nie
          pomysli.
          Nie lubie oceniac cudzej rodziny, ale to wstretne babsko ktos rowniez musial
          wychowac.
      • medea50 Re:Jakiej pomocy oczekujesz? 14.04.07, 15:50
        To o czym piszesz jest raczej smutne.Kochasz czlowieka,ktory nie potrafi
        pogodzic uczuc do dwoch kobiet.Mam odczucie ,ze jestes juz dojrzala kobieta po
        przejsciach.Musisz sie zastanowic czy rzeczywiscie ma sens zycie z twoim
        narzeczonym.Kazdy z nas czuly jest na punkcie wlasnych dzieci,dlatego tutaj jak
        widac nie znajdziesz u nikogo zrozumienia. Zastanow sie raczej nad wlasna rola
        w tym zwiazku.Moze on nie jest tym wlasciwym,moze zmien partnera?
      • medea50 Re: Prosze o pomoc 14.04.07, 22:03
        To co piszesz jest raczej smutne.Kochasz czlowieka ,ktory nie potrafi poradzic
        sobie z uczuciami do dwoch kobiet.Zastanow sie jak daleko jestes w stanie
        tolerowac jego corke ktora stoi miedzy wami.Zastanow sie jakie plany wiazesz z
        tym mezczyzna,a moze on nie jest tym wlasciwym?
    • lola_32 Re: Prosze o pomoc 14.04.07, 10:26
      Tak sie sklada, ze jestem przykladem "corusi", ktorej rodzice nie zgadzali sie.
      Pomimo, ze wiele lat byli oficjalnie razem wychowywana bylam przez mamusie w
      mlodszym wieku (glownie), przez tatusia jak bylam w wieku dorastania (jak Ty to
      okreslilas, potrzebna byla silna reka ojca), poniewaz mamusia nie poradzilaby
      sobie z moim trudnym charakterem. Wiem rowniez, do czego zdolne sa panie
      Twojego pokroju, ktore corusi nienawidza. Nienawidza tak mocno, ze to uczucie
      calkowicie przyslania im zdolnosc do jakiegokolwiek logicznego myslenia. Tak,
      jak ktos wczesniej napisal, przeszkadza sam fakt istnienia. Jestem dorosla, od
      20 roku zycia nie mieszkam z ojcem, a pewna pani, ktora jest na obraz i
      podobienbstwo twoje, dostaje szalu na mysl, ze utrzymujemy ze soba kontakt. Dla
      swietego spokoju wlasnego ograniczylam kontakty z ojcem do minimum, a wspaniala
      i cudowna malzonka siedzi i tylko modli sie i czeka na tragedie w naszej
      rodzinie, o czym sama glosno i otwarcie powiedziala. Zastanawia mnie tylko, co
      tego typu panie maja w sobie, ze ci tatusiowie z nimi sa, juz zaczynam
      podejrzewac o masochizm.
      • tina73 Re: Prosze o pomoc 14.04.07, 10:44
        wiecie co ? tak czytam te posty i jestem zdruzgotana, az mi wstyd że tak
        zachowuja się przedstawicielki że tak powiem -naszego gatunku , dojrzałe
        kobiety. nie wyobrażam sobie sytuacji w której miala bym knuc intrygi w
        stosunku do dziecka mojego potencjalnego partnera.wrecz przeciwnie, myślę że
        największym sukcesem i szczęściem było by zaskarbienie sobie chociaż by
        sympatii tego dziecki nie wspominając już o uczuciach.przecież jesli kogoś
        kochamy to kochamy całym sercem jego i wszystko co jest z nim związane, akcep
        [tujemy wszystkie dole i niedole , porazki i sukcesy oraz caly bagaż który
        każdy z nas po przejsciach posiada.to straszne co napisala moja przedmowczyni ,
        jak traktowala i nadal traktuje ją małżonka ojca. aż sie wierzyć nie chce że
        takie istoty wogóle chodzą po świecie. pozdrawiam.
        • lola_32 Re: Prosze o pomoc 14.04.07, 11:54
          Ja sie zdystansowalam maksymalnie zarowno do mazlonki ojca, jak i do
          wypowiadanych przez nia slow pod moim adresem, jak i rowniez mojej rodziny.
          A "pobozne" zyczenia traktuje jako brednie osoby chorej psychicznie w napadzie
          schizofrenii, bo podobno w ten sposob nalezy to traktowac.
          • no1teresa Re: Prosze o pomoc 14.04.07, 12:34
            jesli rzeczywiscie tak jest, tzn. jesli przedstawilas sytuacje w miare
            obiektywnie, to nalezy ci wspolczuc tatusia, jakis porabany musi byc, jesli
            dokonuje takich wyborow
            z drugiej strony ciekawe, jak wygladaloby to wszystko w relacji owej pani?
            • lola_32 Re: Prosze o pomoc 14.04.07, 12:41
              no1teresa napisała:

              > jesli rzeczywiscie tak jest, tzn. jesli przedstawilas sytuacje w miare
              > obiektywnie, to nalezy ci wspolczuc tatusia, jakis porabany musi byc, jesli
              > dokonuje takich wyborow

              To nie byl moj wybor i sie nie wtracam. Tak jak wspomnialam, ograniczylam
              kontakty do minimum, zeby nie narazac ojca ani siebie na sytuacje stresogenne,
              nie lubie tez byc obrazana. Ja rowniez potrafilabym powiedziec wiele przykrych
              slow, jednak nie robie tego, poniewaz ja z ta kobieta nie zyje i zyc nie
              zamierzam.


              > z drugiej strony ciekawe, jak wygladaloby to wszystko w relacji owej pani?

              Wygladalaby mniej wiecej tak: ku.., alkoholiczka, narkomanka, potwor, ktory od
              samego poczatku niszczyl ich malzenstwo.
    • ma_gala Re: Prosze o pomoc 14.04.07, 14:16
      hmmm.... ciężka sytuacja... czy to jest Twój formalny narzeczony?? czy raczej
      chłopak, ale tak go nazywasz?? wydaje mi się, ze on po prostu jest bardziej
      zwiazany z córką niż z Tobą. Wydaje sie to naturalne (więź ojciec - cóka), ale
      z drugiej strony jeżeli on chce być z kimś, z Tobą to MUSI poświecić Ci więcej
      czasu! Może nie stawiaj go pod scianą organizując wspólny weekend bez jego
      zgody i wiedzy, ale powiedz mu bardzo wyraźnie, ze Ty też jesteś w jego życiu,
      potrzebujesz jego obecności, uwagi. Inna sprawa, ze musisz w pełni zaakceptować
      fakt, ze ma kontakty z byłą żoną i z dzieckiem włąsnie i ze nogdy nie będzie do
      końca Twój! To trudne, ale bez tego zawsze będziesz widziala w tym problem!
      • czlowiek_powazny Re: Prosze o pomoc 14.04.07, 14:34
        Tak czytam to wszystko i rece mi opadaja. To juz nie chodzi o to, czy autorka
        byla pomocna w rozbijaniu mazleznstwa (jak zasugerowala Ewa), czy nie. Gdyby
        facet nie chcial, to nie skusilby sie na dupe, nie sadze, zeby go przywiazala i
        trzymala sila. Tak to bylo i jest, ze ludzie sie rozchodza, nie ma w tym nic
        dziwnego. Ja jednak nie zyczylbym sobie, zeby jakas baba wypiadala tego typu
        opinie o mojej eks, matce mojego dziecka. Spedzilem jakis czas z eks, w
        szacunku wzajemnym i nie tylko, wiec z daleka ...Kobieta, ktora wdawalaby sie w
        tego typu gierki, od razu bylaby u mnie spalona, po co mialbym wiazac sie z
        idiotka. Mnie sie wydaje, ze chlopisko mialo ochote na mala odskocznie, a jak
        zona dowiedziala sie, powiedziala po prostu won, czemu sie nie dziwie. Co
        zrobil wyrzucony chlopina- poszedl tam, gdzie dostaje zawsze i niezaleznie od
        okolicznosci, szczacunku, czy jego braku.
        • ewag52 a ja się już tylko pod Wami podpiszę 14.04.07, 15:50
          miałam dodać,że termin "pomogłam" czy "poświecenie"-jest idiotyczny
          i swiadczący o niskim poziomie, kulturze i czym tam jeszcze...ale juz
          nie musze.
          życze serdecznie, by owa poswięcająca sie pocieszycielka, dostała
          to, na co zasluguje.
          Kopniaka w d... i to w miare szybko.
          Dziecku zaś, życzę, by ojciec nigdy się nie zmienial.
          • ewag52 Re: a ja się już tylko pod Wami podpiszę 14.04.07, 15:52
            myśle,że jest to prawda obiektywna.
            Nie tylko na punkcie własnych dzieci, tylko w ogóle dzieci
            • czlowiek_powazny Re: a ja się już tylko pod Wami podpiszę 17.04.07, 16:11
              Ewa, tak czytam wypowiedzi autorki i mam wrazenie, ze to znajoma darmowa call
              girl z dawnych lat. Dobra kobieta, POMOGLA KAZDEMU w potrzebie, szczegolnie tym
              starszym i zonatym, reszta tez skorzystala, niewazne czy chlop mial lat 20, 30
              czy 60. Wielkie serce i wielka empatia. Raz nawet sam skorzystalem, w smutku i
              po alkoholu, pozniej niedobrze mi bylo i przez dwa tygodnie mialem torsje i
              chorobe lokomocyjna.
              Powiem Ci tak, jak zobaczylem babe po raz piewrszy, pomyslalem, ze brzydszej
              baby nie widzialem jak dlugo zyje:) Co ciekawe, byla tak brzydka, ze az
              smiesznie brzydka, przez co poczatkowo nawet wzbudzila moja sympatie. Zadalem
              jej raz nawet pytanie w stylu- jak sobie radzisz bez stalego faceta, no wiadomo
              seks i te sprawy:) Wyjasnila mi, ze czasem jak ma duza ochote to robi to czysto
              fizjologicznie (no tak jak zwierzatko na trawniku). Zadalem kolejne pytanie, co
              by zrobila, gdyby przypadkowy facet zaproponowal jej po wszystkim pieniadze
              (wyjasnilem, ze niektorzy faceci to podle sukinsyny), kolezanka odpowiedziala,
              ze nie wzielaby, bo jest dumna hahaha:)
              Trafila w koncu na takiego, ktory zostal po zdradzie pogoniony przez malzonke i
              wzial sobie garba na plecy.
              • xena_ksiezniczka Re: a ja się już tylko pod Wami podpiszę 18.04.07, 17:03
                Umysł nieraz psikusy nam płata... cóż za skojarzenie:))
                Uśmiałam się
    • anka.ww Re: Prosze o pomoc 14.04.07, 15:43

      Zdołowana. Nie przejmuj sie tym gradem, ktory tu na Ciebie spadł.
      Najważniejsze byś była blisko siebie samej.
      Zebyś umiała w tej trudnej sytuacji ROZEZNAĆ, co jest dla Ciebie dobre.
      Co przynosi Ci radość i szczęście.
      Co CIEBIE BUDUJE.
      Co powoduje, ze rośniesz, a nie kurczysz sie.
      zapytaj, czego pragnie Twoje najgłębsze JA.

      Wbrew pozorom zawsze istnieje jakas mozliwość ruchu.
      Jesli nie dużego kroku, to chociaż małych kroczków :)

      Sama będziesz wiedziała, co jest najwłaściwsze dla Ciebie.
      Życzę powodzenia :))

      • alka_xx dobra rada 14.04.07, 15:55
        tak, tak...ty się zdołowana niczym nie przejmuj, tylko buduj, umacniaj, a także
        przytulaj do mlecznej piersi swoje śliczne, grubiutkie ego!
        a życie ci wynagrodzi, z nawiązką!



        anka.ww napisała: [...]


        • ewag52 amen! 14.04.07, 16:00
    • magda_emem Re: Prosze o pomoc 15.04.07, 22:41
      hmmmm..Bardzo zaciekawił mnie twój post , bowiem byłam że tak się wyraże
      obserwatorem podobnej sytuacji w życiu, która niestety a może stety skończyła
      się tak jak ty byś tego nei chciała...

      Chodzi dokładnie o Ojca mojego chłopaka -(czyli podobnie twoj narzeczony i
      jego córka) , i Kobieta Ojca (tyle że ona jeszcze miała dwojke dzieci).Troszke
      starsi bo w granicach 45-55 lat. Ale sytacja identyczna tyle że owa Kobieta
      wprowadziła się do domu Ojca (dom duży , mópj chłopak w anglii o niczym nie
      wiedział tak samo jak jego siostra). Nikt tej kobiety niecierpiał(co prawda
      była dziwna lekko pedantyczna). Kiedy Maciej wrócił z anglii powiedział mi że
      na wygnanie baby wystarczy mu miesiąc.
      I tak też było....
      Bez skrupułów ja "zniszczył" (płakała po nochach) ojciec nic się nie odzywał...

      W sumie zrobiłabym tak samo na jego miejscu.
      Nie dlatego że zostaje mi "odebrana" bliska mi osoba , tylko dla swych jakis
      tam wymysłów.Nie pozwoliłabym napewno jej się wprowadzić do domu .
      Do mego domu....


      ps.... pamiętaj NIGDY NIE WYGRASZ Z DZIECKIEM SWOJEGO FACETA....
      jeśli masz honor i szacunek do samej siebie odejdz, albo odsuń się i pomyśl o
      sobie....
    • narko_manka Re: Prosze o pomoc 18.04.07, 16:26
      Straszne to co napisalas, a zarazem zalosne. Jak mozna byc tak plytkim i
      prymitywnym czlowiekiem. Przeciez czarno na bialym jest niemalze napisane, ze
      facet Cie lekcewazy.
      Poza tym, jakim prawem chcesz sie wtracac w jego rodzinne sprawy, ktore Ciebie
      nie dotycza. Nie wyobrazam sobie, zeby jakas baba (mam nadzieje, ze maz nie
      znajdzie sobie zadnej pocieszycielki, choc roznie moze byc) probowala obnizyc
      standard zycia moich dzieci, zniszczylabym ja bez zadnych skrupulow.

      Co do jezykow obcych, dziecka Twojego narzeczonego i Ciebie. Po pierwsze wstyd,
      zeby miec 32 lata i nie znac zadnego jezyka. Kolejna sprawa, facet inwestuje w
      przyszlosc dziecka, zeby nie bylo taka kaleka jezykowa jak jego narzeczona na
      przyklad. Kolejne, chcialas jechac z narzeczonym za granice bez znajomosci
      jezyka. Wiesz co by Cie czekalo? Obozy pracy dla tych co nie mowia, mieszkanie
      gdzies katem w kiblu albo burdel- tam nie musialabys mowic. Jezeli chcesz byc
      traktowana w ogole jak czlowiek, to musisz poslugiwac sie jezykiem angielskim
      minimum w stopniu komunikatywnym, inaczej nie masz o czym marzyc. Wyjechalismy
      do Niemiec z mezem, bo go firma oddelegowala i musialam przez rok zapierdzielac
      przy pakowaniu zabawek, zanim opanowalam z powrotem jezyk, ktorego uczylam sie
      kilka lat, a ktory zapomnialam, zeby dostac stanowisko sekretarki i pracowac
      normalnie, tak jak w kraju.

      Tak, ze wytrzep slome z butow i zacznij myslec.
      • ewag52 Re: Prosze o pomoc 18.04.07, 21:57
        to do jakiego gryzonia porownuje cie corka "narzeczonego'?
        przyznaj sie zdołowana, zrob nam ucieche.
        Roztropne dziecko i jakie spostrzegawcze...:-)
    • keari Re: Prosze o pomoc 20.04.07, 12:15
      Frustraci. Jak rany, ilez zlosci mozna wlac w jednego, kilkulinijkowego
      posta... Nie znacie kobiety, faceta, sytuacji, ale przeciez wasne frustracje
      zawsze mozna wylac na czyjas glowe... Mezowie Wam rogi przyprawiaja, ze tak
      reagujecie, czy co...
      • ewag52 Re: Prosze o pomoc 20.04.07, 13:39
        keari napisała:

        > Frustraci. Jak rany, ilez zlosci mozna wlac w jednego, kilkulinijkowego
        > posta... Nie znacie kobiety, faceta, sytuacji, ale przeciez wasne frustracje
        > zawsze mozna wylac na czyjas glowe... Mezowie Wam rogi przyprawiaja, ze tak
        > reagujecie, czy co...

        to nie frustracja, tylko oburzenie.
        Tylu ojcow olewa swoje dzieci. A tu się trafił facet odpowiedzialny
        i stawiający dobro swego dziecka na pierwszym miejscu.
        Frustratką, to jest raczej autorka
        • iwucha Re: Prosze o pomoc 20.04.07, 13:41
          tez mam takie zdanie jak ewag52 i inni forumowicze. Nikt nie powiedział, że
          bycie z facetem, który ma dziecko jest łatwe.
    • jszhc Re: Prosze o pomoc 20.04.07, 12:47
      Spakuj swoje rzeczy i wyjdz lub jego i niech je zastanie pod drzwiami.
      Zobaczysz co zrobi, bo jak narazie ignoruje cie jak tylko sie da.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka