kwiat_gruszki
28.04.07, 16:38
Witam. Rok temu zapisałam sie psychoterapię grupową ( powazny, państwowy
ośrodek), chciałam poukładac sobie mysli w głowie, uporządkowac rózne
sprawy,wspomnienia, bliżej przyjrzec się zyciu itp. Liczyłam na głębsze
rozmowy, konstruktywne dyskusje itp. pani psycholog - agresywny, roszczeniowy
babsztyl - oswiadczyła, ze wie dlaczego zgłosiłam sie na grupę. Żeby wykraść
jej metody pracy!(konczę psychologię, ale interesuje mnie tylko HR, żadne
terapie)Innej kobiecie (w ciężkiej depresji) oswiadczyła, że symuluje, zeby
wyłudzic rentę. Grupa od razu bez cienia refleksji to przełknęła. Skierowała
się przeciwko mnie i tej kobiecie. Przez całą terapie, nie miałam prawa mówic
o sobie, "pani psycholog" w chamski i szyderczy sposób to bojkotowała.
Eskalacja nienawiści, nie wiem, dlaczego zostałam do konca.
Prawie wszyscy ( 12 osób) trafili tam, ponieważ dostali skierowanie od
psychiatry, twierdzili, ze jakis czas temu "zachorowali", pan doktor
przepisze im dobre leki i dzieki temu "wyzdrowieją" I strasznie sie dziwili
po co im ta psychoterapia. Przeważały dorosłe dzieci bogatych, dobrze
wykształconych, nadopiekunczych matek; niepracujace, na ich utrzymaniu (mimo
np. 50 lat :-/, mama ma rentę). Minął rok od feralnej terapii, ja czuję sie
po niej obolała i pokaleczona, jak z tego wyjść?