Dodaj do ulubionych

Nie warto być dobrym.

03.05.07, 18:07
Dobrych ludzi najwięcej przykrości spotyka, sa niedoceniani.
Rozpychac sie łokciami myslec jedynie o sobie, to są dewize współczesnego
życia.
Altruizm i szacunek dla uczuc drugiej osoby zanika.
Albo mi się jedynie tak wydaje?
Obserwuj wątek
    • r.e.a.l.i.s.t.a Re: Nie warto być dobrym. 03.05.07, 18:15
      Ciekawe czemu wszystkie wredne, plotkarskie, puszczalskie awanturnice-
      schizofreniczki kreuja sie na takie dobre, altruistyczne, wieczne krzywdzone
      przez zlych ludzi. Znam nawet jedna taka, ktora kolega wypuscil podajac sie za
      gangstera. Dobra, wspaniala pani, przykladna katoliczka chciala zaplacic za
      pozbycie sie niewygodnej jej osoby tylko i wylacznie z powodu zazdrosci. Teraz
      owa pani moze pojsc do wiezienia:)
      • taisy Re: Nie warto być dobrym. 03.05.07, 18:22
        Nic z tego nie rozumiem, ktory gangster, ktora katoliczka?jakie
        wiezienie ,gdzie?:)
        • r.e.a.l.i.s.t.a Re: Nie warto być dobrym. 03.05.07, 18:23
          To byl tylko przyklad, czyzby byl ci znany?
          No, moze z ta katoliczka lekko przesadzilem
          • taisy Re: Nie warto być dobrym. 03.05.07, 18:24
            Mowie powaznie, a ty mi o katoliczce i gangsterach. jezeli ganster to nie jest
            dobry. No chyba ze to Arnold Szwaitzeneger.
            • r.e.a.l.i.s.t.a Re: Nie warto być dobrym. 03.05.07, 18:25
              O to chodzi, ze to zaden gangster, a owa "dama" byla wyjatkowo powazna
              • taisy Re: Nie warto być dobrym. 03.05.07, 18:27
                Maskowała sie, widać jest w srodku zlym człowiekiem. Skoro diabłu ogarek i Bogu
                cygaro....
                Zło się dobrze maskuje pod.... i tu mozna dopisać pod czym.
                • r.e.a.l.i.s.t.a Re: Nie warto być dobrym. 03.05.07, 18:29
                  taisy napisała:

                  > Maskowała sie, widać jest w srodku zlym człowiekiem. Skoro diabłu ogarek i
                  > Bogu cygaro....
                  > Zło się dobrze maskuje pod.... i tu mozna dopisać pod czym.

                  Ale teraz baba ma jazde, tak sie zastanawiaja czy cos z tym zrobic, czy
                  pozwolic jej wykonczyc sie psychicznie:)
                  • taisy Re: Nie warto być dobrym. 03.05.07, 18:30
                    No coz zla kobita ale toc to czlowiek, mnie by chyba litosc ogarnela.
                    • r.e.a.l.i.s.t.a Re: Nie warto być dobrym. 03.05.07, 18:31
                      taisy napisała:

                      > No coz zla kobita ale toc to czlowiek, mnie by chyba litosc ogarnela.

                      I co? Z litosci dalabys jej kulke w leb, czy co?
                      • taisy Re: Nie warto być dobrym. 03.05.07, 18:31
                        Dalabym jej odetchnac. Uznaje zasade- zyj i daj innym pozyc.
                        • r.e.a.l.i.s.t.a Re: Nie warto być dobrym. 03.05.07, 18:33
                          taisy napisała:

                          > Dalabym jej odetchnac. Uznaje zasade- zyj i daj innym pozyc.

                          A wyobraz sobie, gdyby znalazl sie ktos, kto by zrobil krzywde na zyczenie tej
                          durnej baby. I skad pewnosc, ze tej starej moiotle znow nie odbije?
                          • r.e.a.l.i.s.t.a Re: Nie warto być dobrym. 03.05.07, 18:36
                            Sa wiec tylko DWA wyjscia: pozwolic babie ogladac slonce przez kratki, lub dac
                            jej wykonczyc sie psychicznie.
                            Ma wybor:)
                          • taisy Re: Nie warto być dobrym. 03.05.07, 18:38
                            r.e.a.l.i.s.t.a napisał:

                            > taisy napisała:
                            >
                            > > Dalabym jej odetchnac. Uznaje zasade- zyj i daj innym pozyc.
                            >
                            > A wyobraz sobie, gdyby znalazl sie ktos, kto by zrobil krzywde na zyczenie
                            tej
                            > durnej baby. I skad pewnosc, ze tej starej moiotle znow nie odbije?

                            ....
                            Realisto, wszedzie sa ludzie, ktorych nie lubimy, ale co to nam da. Jutro
                            zawsze jest jutro, pelne niespodzianek najczesciej wartych zycia. Usmiechnij
                            sie nie mysl o tej pani. Zyj swoim zyciem i niech ci sie w nim jak najlepiej
                            wiedzie.
                            Koncze 'sesje' ide pobiegac/pokulac do parku.:)))Piekny dzien szkoda czasu na
                            siedzenie za kompem.
                            Papatki..
                            • r.e.a.l.i.s.t.a Re: Nie warto być dobrym. 03.05.07, 18:39
                              Mnie osobiscie ta baba nie obchodzi, nawet na szczescie jej nie znam
                        • czlowiek_powazny Dobrze mowisz taysy 03.05.07, 19:20
                          taisy napisała:

                          > Dalabym jej odetchnac. Uznaje zasade- zyj i daj innym pozyc.

                          No wlasnie, tez bym dal jej odetchnac, to znaczy pozwolilbym wykonczyc sie
                          psychicznie
    • justyna41 Re: Nie warto być dobrym. 03.05.07, 18:26
      Chyba warto, ale faktycznie na tym się traci ;)
    • mahadeva Re: Nie warto być dobrym. 03.05.07, 18:27
      ale czy czulabys szacunek do siebie, satysfakcje z zycia, gdybys nie zyla
      zgodnie z podstawowymi wartosciami humanistycznymi?
      tez sie zastanawiam, co robic z zyciem, co ma sens, gdzie wartosc, ale jak na
      razie nie znalazlam odpowiedzi... oprocz tego, ze wlasnie te wartosci, kultura
      osobista, sa najcenniejsze
      pozdrawiam
      • taisy Re: Nie warto być dobrym. 03.05.07, 18:29
        Masz rację, dzieki za odpowedz. podniosła mnie na duchu:))))
      • angeliq69 Re: Nie warto być dobrym. 11.05.07, 09:54
        Zgadzam się z Tobą.
    • shangri.la Re: Nie warto być dobrym. 03.05.07, 19:03
      Warto być dobrym, szczerym i szlachetnym, bo warto być SOBĄ(!)
      • karina501 Re: Nie warto być dobrym. 03.05.07, 23:25
        Dla dobrych, wartościowych ludzi warto być dobrym. Dla innych nie warto.
        • shangri.la Re:Warto być dobrym. 04.05.07, 19:38
          karina501 napisała:

          > Dla dobrych, wartościowych ludzi warto być dobrym. Dla innych nie warto.

          A konia z rzędem temu, kto swoim siódmym zmysłem wyczuje fałsz, obłudę ,
          kłamstwo i manipulację w opakowaniu promiennie uśmiechniętego cherubina,
          zdeklarowanego "przyjaciela" od serca , takiego co to wysłucha, pocieszy i
          wesprze......

          Warto być dobrym dla każdego, ale trzeba mieć oczy szeroko otwarte;)
    • r.e.a.l.i.s.t.a taisy:) 03.05.07, 20:00
      Wracaj na forum, nie dzwon juz do tej durnej starej rury, bo jej juz nic nie
      pomoze, a rozmowy i tak ma shakowane:)
    • solaris_38 króleswto walczące z samym sobą 03.05.07, 23:17
      nie powinien probować być dobry ktoś kogo nie nagradza samo czynienie rzeczy
      właściwych

      oczekiwanie docenienia nagrody jest dobitnym znakiem ze czynione rzecz były z
      nadzieją na zapłatę
      zaplata może być szacunek wdzięczność sympatia

      jednak tylko te czynu które tego nei oczekują a jednak człowiek chce je robić
      sa słuszne

      nasze postępowanie ma bowiem w sobie wewnętrzną wartość

      z wielkim ładunkiem mocy

      kiedy matka karmi dziecko nie wiem czy będzie ono przestępcą
      a jednak karmi go i to jest wszystko co może zrobić dla świata i dziecko -karmić
      i kochać

      kiedy dziecko idzie na zła drogę lub umiera życie matki nie powinno tracić sensu
      gdyż kazde życie ma w sobei swój własny niezależny od niczego i nikogo sens


      kto zazdrosci przepychającemu łokciami powinien do niego dołączyć a nie starć
      się być dobrym
      najgorzej jest bowiem tym co zazdroszczą dobrym dobroci a złym ich złości
      trudno byc szczęśliwym w tak wewnętrznie sprzecznej sytuacji

      badz kim TY chcesz być

      i czerp z tego radość


      • funix Re: króleswto walczące z samym sobą 03.05.07, 23:56
        chapeaux bas!
        Uprzedziłaś mnie i nie wiem, czy warto coś jeszcze dodawać ;)

        Może prościej i ...banalniej?
        Gdy słyszę, że „nie opłaci się być dobrym”, odpowiadam:
        Tak, nie opłaci się. Po tym poznać dobro.
        Gdy wiesz, że się opłaci, nie czynisz dobra, ale robisz dobry interes.

        Czy warto... ufać, kochać?
        • renkaforever Re: dobro 04.05.07, 02:47
          Ci co przepychaja sie lokciami to bardzo chca. Chca tak bardzo, ze rania tych
          obok, nie widzac tego, ze rania.Chca dobra, przyjemnosci, chca komus zrobic
          przyjemnosc, chca dla swojej rodziny, swoich dzieci. Jak maja to robic? Czesto
          rozpychaja sie lokciami, bo tak ich nauczylo zycie.To skuteczna metoda, a
          umrzec kazdemu pisane, wiec zyja tak, jakby mieli zaraz umrzec, jakby nie mogli
          tego wszystkiego robic spokojniej, bo zaraz odejda i szansa sie moze nie
          powtorzyc..Tacy sa ludzie. Ale rowniez sa tacy, ktorzy zyja cicho, przygladaja
          sie roslinom i pielegnuja je. Pracuja, zeby zarobic na skromne zycie, a i tak
          wielu im zazdrosci. Zazdroszcza spokoju, usmiechu, zadowolenia. Ludzie juz tacy
          sa. ROZNI.Mnie sie wydaje, ze dobro ma wielka moc, bo zawsze wraca do
          czlowieka, tyle, ze wieksze. Warto byc dobrym, to daje sile wewnetrzna.To
          wzmacnia,a nie oslabia. Jestes dla innych dobrym, wspolczujacym
          czlowiekiem,wiec oni cie potrzebuja, beda cie szukac.Ludzie szukaja dobra, tak
          jak i milosci.Warto byc dobrym czlowiekiem, nie mylic tylko prosze z
          naiwnoscia, ze to on, ten czlowiek odda nam to dobro, ktorym go obdarzamy. Nie
          zawsze jest tak i to zniecheca. Ale dobro wraca do nas od innych.. Wystarczy to
          poobserwowac. A forum?- przychodza tu ci, ktorzy tego dobra potrzebuja, jak
          rowniez i ci, ktorzy nic nie rozumieja oraz ci, ktorym sie wydaje, ze sa
          autorytetami..Ale w sumie oni wszyscy sa szczegolnymi lasuchami na slodycz
          dobra, plynacego z akceptacji.
          • facio60 Re: dobro 04.05.07, 13:40
            żeby tak było jak piszesz:(
            Niestety,ale jakoś nie zuważyłem,żeby dobro czynione innym do mnie wracało.
            Było ZAWSZE odwrotnie.Odbierano to jako moją słabość i naiwność.
            Dlatego w swoim życiu codziennym kieruję się od pewnego czasu ideą "co dobre
            dla mnie,dobre jest i dla innych".
            Cokolwiek teraz robię to kalkuluję,czy to mi się opłaca.
            Jedynym wyjątkiem są moje dziecko i kot.
            PamiĘtaj,dzisiaj liczy się tylko kasa i cwaniactwo.Jak masz te dwie rzeczy to
            się urządzisz,czasem wystarczy jedna z tych cech.Do celu po trupie.
            • solaris_38 Re: dobro 06.05.07, 00:31
              wynika z tego jedynie ze nie czyniłeś dobra

              znam wielu co czynią "dobroczynność" lecz nic to nie znaczy


              w gruncie rzeczy nie tak łatwo uczynić dobro
              • facio60 Re: dobro 06.05.07, 18:05
                niestety,ale mozna wyleczyc sie z bycia dobrym.I ja to robie.Mam nadzieje,ze
                jestem na najlepszej drodze do tego.Ludzie to zbiorowisko cwaniakow i im predzej
                sie to pojmie tym lepiej.
                • shangri.la Re: dobro wg facia;) 06.05.07, 18:28
                  facio60 napisał:

                  > niestety,ale mozna wyleczyc sie z bycia dobrym.I ja to robie.Mam nadzieje,ze
                  > jestem na najlepszej drodze do tego.Ludzie to zbiorowisko cwaniakow i im predze
                  > j
                  > sie to pojmie tym lepiej.

                  Czyli, równaj do szeregu, facio! hihi

                  Smutne, ale większość ludzi uważa że jedynym sposobem przetrwania w tej dżungli
                  jest zdziczenie:(
                  • ewag52 Re: dobro wg facia;) 06.05.07, 18:41
                    i tak konsekwentnie, bedziemy zaniżac i zaniżać...
                    aż powłazimy na drzewa w tej dżungli, albo sie pozabijamy.
                    Facio na przewodnika stada....i na bój, na rzeź
                • solaris_38 Re: dobro wg facia 09.05.07, 01:07
                  nie możesz sie wyleczyć z czegoś czego nie masz.
                  kto zazdrosci cwaniakom jest nieudanym cwaniakiem
    • snoepje Re: Nie warto być dobrym. 04.05.07, 17:20
      Taisy, a slyszalas o takim powiedzeniu, ze jesli ma sie dobre serce, to trzeba
      miec twarda d...?
    • ja_adam Re: Nie warto być dobrym. 04.05.07, 17:26
      Osoba przejawiająca dobroć zawsze będzie usatysfakcjonowana swym czynem.
      Może co najwyżej zasmucić się, że ktoś nie docenia. Taka osoba nie da sie
      zranić, funkcjonuje na zupełnie innym poziomie.
      Jesli ktoś doświadcza tego o czym mówisz, znaczy że tak naprawdę nie wie czym
      jest dobro.
      • ja_adam Re: Nie warto być dobrym. 04.05.07, 17:32
        Osoba dobra trzeźwo ocenia sytuację, więcej dostrzega, więcej czuje. Jest
        wrażliwa na subtelność. Ale jednocześnie taka osoba jest silniejsza. Nie
        wyprowadzi jej z równowagi wulgaryzm, oszczerstwo...

        Osoba zamknięta na dobro jest pijana, capie moralizmem, wali pięściami na oślep,
        sama nabija sobie guzy o przydrożne słupy. Mało co widzi, mało co ja interesuje,
        mało co wzruszy a potem de facto narzeka, że miał cieżkie zycie...
    • iwucha Re: Nie warto być dobrym. 04.05.07, 18:28
      Można być dobrym i można nie dawać wejśc sobie na łeb. Być
      męczennicą/meczennikiem i nadstawiać drugi policzek potrafi każdy głupi. nie
      trzeba zaraz popadac w skrajności typu: rozpychanie łokciami albo męczennictwo.
      Szacunek do siebie samego nie wyklucza dobra. i mam wrażenie, że im bardziej
      szanujący się czlowiek - tym lepsze ma relacje ze światem.
    • taisy Re: Historia Massimo. 04.05.07, 19:39
      Massimo jest z pochodzenia Włochem, choc jest jasnowłosy, przystojny mezczyzna.
      O miłym łagodnym wyrazie twarzy.Jego zycie to od czwartego roku zycia ciągłe
      tułanie się i emigracje, gdzie wspólnie z rodzicami i trójką pozostałego
      rodzeństwa Massimo zmienia często kraj zamieszkania.
      W końcu zamieszkał w USA w tych cieplejszych okolicach. Pracując od rana do
      nocy na lotnisku w bagażowni, pewnego dnia jego organizm powiedział stop.Nie
      mógł już rano wstać jak zwykle do pracy, zaczął mówić dziwnie, słyszeć rzeczy
      których nikt inny nie słyszał.
      Tak mijał miesiac, jeden drugi. Żona zamiast zawieść go do szpitala i do
      lekarza ...zawiozła go do dzielnicy gdzie ludzie bezdomni błakają się po nocach
      ogrzewając przy ogniskach i smaząc złapane szczury, zjadajac je jako szaszłyki
      z apetytem.Zona wysadziła go wraz z bagazem i odjechała żegnajac, go cierpkim
      na końcu słowem, ze tu jest twoje miejsce.
      Z USA sciagnęła go do Szwecji rodzina, matka zabrała go z tamtąd, mimo to matka
      nie chciała go u siebie w swoim domu trzymac, wysłała go do brata. Brat się
      zgodził, słynny muzyk, mieszkajacy w lepszej dzielnicy w duzej willi z
      basensem.Jednak Massimo mógł u niego mieszkać tylko ....tydzień.
      I tu zaczyna się tragedia, kiedy Massimo mieszkał w USA i był zdrowy pracował
      to pomagał swojej rodzinie, szczególnie bratu, któremu dał 300 000 koron na
      budowę nowego domu.Zona w Ameryce tez nie pracowała. On zarabiał na dom
      charujac od rana do nocy.Jednak wszyscy ci ludze kozystali z niego jak ze
      złotej kaczki.Ale gdy on się rozchorował to nie było nikogo kto by go wesparł.
      Wkrótce Massimo znalazł się na ulicy zima w Szwecji potrafi być potwornie
      ciezka. Spał w klatkach schodowych i własnie w takiej jednej klatce taki
      zwykły "szary" człowiek podał mu pomocną dłoń, przygarnął go do siebie dał mu
      jedzenie i spanie w kącie bo ma tylko jeden pokój. Kiedy sie zorientował jak
      cieżko chory jest Massimo, oddał go do szpitala psychiatrycznego. Massimo
      poznałam przez tego życzliwego człowieka, który nadal dba o niego odwiedzajac
      go regularnie.
      Biedny Massimo dostał leki nowej generacji i w przeciagu paru miesiecy
      wyzdrował jednak choroba wywołała spustoszenie w psychice i nadal potrzebna mu
      pomoc medyczna i opieka.
      Znam na tyle Massimo, ze wiem, że to bardzo dobry i szczery człowek, który jest
      tak szczodry jak szczodry człowiek moze być.
      I teraz moje pytanie czy warto jest być dobrym? Czy istnieje dobroć bez zła?
      Gdyby Massimo był gdzieś tam zły i akceptował zło to nie zacharowałby sie dla
      rodziny, nie rozdawał pieniedzy tu i tam z dobroci serca.
      Błędem Massimo było, ze sam bedąc dobry uważał, ze tacy sami są inni wzgledem
      niego. A ludzie są zli, zła była zona, która wyrzuciła go na bruk, zła matka
      ktora nie oddała do szpitala psychiatrycznego, zły brat który go finansowo
      wykorzystał, a póżniej wyrzucił na bruk.I z czego to zło wynika? Z egozimu i
      pazernosci człowieka.
      • taisy Re: Wybaczcie błedy ale pisałam szybko 04.05.07, 19:41
        i nie sprawdziłam byków.
        • ewag52 Re: Wybaczcie błedy ale pisałam szybko 04.05.07, 19:52
          są ludzie źli i dobrzy.
          Byli od zarania ludzkości i będą po koniec dziejow.
          Smutna historia, ale to jeszcze nie dowód,że nie warto
          być dobrym.
          to jest tak, jak pisał Adam.
          I z tym sie zgadzam.
          nieopłacalne? Owszem. Ale kto na takim poziomie świadomości,
          myśli o tym, co jest dla niego opłacalne?
          Podziwiam i głęboko szanuję, takich ludzi, którzy pomimo wszystko,
          tacy sa.
          Ja, bym nie umiała
      • shangri.la Re: Historia Massimo. 04.05.07, 20:06
        Massimo jest Hiobem 21-go wieku.
        Każdy ma własną drogę do świętości.
        • taisy Re: No wlasnie. 04.05.07, 20:43
          shangri.la napisała:

          > Massimo jest Hiobem 21-go wieku.
          > Każdy ma własną drogę do świętości.

          .............
          Z tego co się dowiedziałam po tych nowych lekarstwach, poczuł się na tyle
          lepiej aby zacząć mieszkać sam. Więc dostał mieszkanie w .....gotyckim zamku,
          który jest przerobiony mieszkania jedno- dwupokojowe dla osób z chorobą
          schizofrenii, które są na tyle zdrowe aby mieszkać same, jednak potrzebują
          pomocy i dogladu ze strony personelu medycznego który dykretnie nad nimi czuwa.
          Poznał nową kobiete, nie wiem jak tam mu jest, ale mam nadzieję, ze jest
          szczęsliwy. I ze wroci do zdrowia.<)))))
          • shangri.la Re: No wlasnie. 04.05.07, 20:59
            Ze schizofrenii się niestety nie wychodzi a "nowa kobieta" to tylko jakaś
            kolejna kobieta , bo schizofrenicy nie mają zdolności przeżywania głębokich
            więzi uczuciowych.
            Ich życie jest koszmarem huśtawki między kolejnymi reemisjami.

            Hiob nie był schizofrenikiem, ale wszyscy cierpimy tak samo.
            • taisy Re: No wlasnie. 04.05.07, 21:05
              Myslisz ze nie wyjdzie z choroby?Cuda bywają. :))) Ale fajnie jest, ze mieszka
              w zamku...bo maniery ma bardzo, bardzo arystokratyczne.:)))

              Czasami mu mówiłam:"Massimo, cierpisz za poprzednie zycie, jako syn sprzataczki
              i spawacza nie mozesz wyniesc arystokratycznych manier z domu, to karma..."
              • ewag52 Re: No wlasnie. 04.05.07, 22:18
                osoby ze schizofrenią, mogą do końca życia nieżle funkcjonowac na lekach.
                Tyle,że musza je przyjmowac regularnie.
                Ma szansę, na w miarę normalne życie.
                Czasem, to musi wystarczyć.
                A co nowej kobiety i trwania w związkach, to nie do końca jest
                prawdą,że schizofrenicy, nie sa w stanie ich stworzyć.
                Skąd wobec tego się biorą, schizofreniczni współmałżonkowie,
                ojcowie, którzy trwają w malżeństwach i wywiązują się ze swej roli?
                Mam przykłady. Nie mówię w ciemno.
              • ja_adam Re: No wlasnie. 04.05.07, 22:22
                poznałem jednego massimo - zawsze śmierdział potem..
      • funix Re: Historia Massimo. 04.05.07, 22:34
        Smutna historia :( Ale tego Massimo to bym jednak bardzo chętnie poznał ;)
        Myślę jednak, że (sugerowane) wnioski są błędne. Przykład Massimo nie nadaje się
        do uogólniania! Nawet jeśli przyjmiemy, że jego superaltruistyczna postawa nie
        miała nic wspólnego z chorobą, chyba łatwo przyznamy, że bardzo źle ocenił
        sytuację i źle znał swych bliskich.
        Problem jest więc chyba nie w (nadmiarze) dobroci, ale w nieznajomości natury
        ludzkiej ( by nie rzec: w naiwności ). Wielu z czystym sumieniem obdarza innych
        dobrocią „na siłę” ( problem matek ;) , nawet nie zakładając, że mogą kogoś tym
        krzywdzić.
        Massimo skrzywdził siebie, ale mianownik obu postaw jest chyba ten sam.

        A czy nie można tak być dobrym i...mądrym równocześnie?

        Przeczytałem kiedyś coś, co (chyba;) radykalnie zmieniło moje metody wychowawcze:
        „Najlepszą gwarancją wychowania swych dzieci na szczęśliwych ludzi, jest bycie
        samemu szczęśliwym i pokazanie na własnym przykładzie, jak się to robi.”
        O ileż łatwiej jest się bezgranicznie poświęcać, prawda?
        • taisy Re: Massimo nie skrzywdził siebie 05.05.07, 12:04
          W historii Massimo najbardziej rażące jest jego krzywda jaką doswiadczył od
          najbliższych, najpierw żona, później matka, na końcu brat.
          Nawet gdyby nie był szczodry wobec swoich katów, to od nich z racji
          pokrewienstwa nalezy się pomoc. A tej pomocy nie dostał. Najbardziej pomógł i
          pomaga mu obcy człowiek ktory przygarnął go pod swój dach, dzieląc się swoim
          ubogim dobytkiem.
          Jaki wniosek z tego?
          1.Mozna być bardzo biednym, a zyc jak bogacz i bardzo bogatym, a reprezentować
          sobą nedzę.
          2. Człowiek nie moze i nie powinien 'zacierać' zła w swojej psychice.Dobro jak
          i zło jest wkomponowane w psychikę człowieka.Człowiek jest dobry jak i zły.
          • iwucha Re: Massimo nie skrzywdził siebie 05.05.07, 13:07

            2. Człowiek nie moze i nie powinien 'zacierać' zła w swojej psychice. Dobro jak
            i zło jest wkomponowane w psychikę człowieka. Człowiek jest dobry jak i zły.

            A ja bym powiedziała trochę inaczej:
            że wszystkie emocje sa ludzkie. Złość, gniew - także. Ale powiem szczerze, że
            ciągle się nad tym zastanawiam, dokąd ludzka ingerencja może zapobiec czynieniu
            zła, a gdzie ta ingerencja (wychowanie) się kończy. Im więcej czasu upływa, tym
            bardziej jestem gotowa stwierdzić, że rzadko, bardzo rzadko ale znajdują sie
            ludzie prawdziwie źli, którzy byli i są odporni na wszelkie próby zmiany siebie.
            • renkaforever Re: chory czlowiek 07.05.07, 05:19
              Jak sie ma tu porownanie dobra do choroby? Massimo to zapewne wrazliwy i dobry
              czlowiek, ktory byl zmuszany robic rzeczy, ktorych tak naprawde nie chcial.Kto
              go zmuszal i dlaczego, to inna historia.Z tego powodu, mysle, mozna naprawde
              zachorowac i zaczac widziec i slyszec cos czego nikt nie widzi i nie
              slyszy.Massimo jest ofiara przemocy psychicznej, moze nawet nie uswiadomionej ,
              bo czyjes (zapewne rodzicow) marzenia czy mrzonki postawione zostaly ponad
              prawidlowy rozwoj dziecka.
              Jaki ta historia ma zwiazek ze swiadczeniem dobra, to nie rozumiem. Narazanie
              dziecka na takie traumy,jak przenoszenie z kraju do kraju, z jednej kultury w
              inna kulture przez wiele lat to okrucienstwo, nie wiem czy swiadome czy
              nieswiadome. Massimo robil co mu kazali, bo od dziecinstwa skutecznie oslabiano
              mu wole. On pracowal jak robot i dlatego padl.Mysle, ze wczesniej mial objawy
              swojej wiekszej niz inni wrazliwosci, slabszej woli, ulegania innym, ale
              dopiero jak upadl, zauwazono, ze cos jest nie tak.
              Swiadczenie dobra ludziom jest zawsze pozadane, bo wzmacnia i ciebie i ich.
              Jezeli jego oslabilo, to nie bylo to dobro. Dobro wzmacnia.Dlatego mysle, ze
              ten przyklad nie jest dobrym przykladem do tego watku.
              • taisy Re: chory czlowiek 07.05.07, 09:14
                Mozliwe ze przyklad nie jest trafiony w sedno sprawy.Do konca nie znam tego
                czlowieka jednak mysle,ze Massimo robil to co chcial. On jest bardzo wrazliwy.
                Dlatego chetnie pomaga ludziom.
                To co renka napisalas o woli, to swieta prawda. Z niego zrobiono tez i maszyne.
                Pozbawiono go woli, gdy byl malym chlopcem. Mial bardzo surowa i agresywna
                matke. Jak opowiadal.
                • gklej Re: chory czlowiek 07.05.07, 16:08
                  nie warto
                  • ja_adam ..nie warto 07.05.07, 16:55
                    każda osoba, która tak twierdzi jest chora psychicznie.
                    Zakładając, że jest dojrzała! Jeśli nie, rozumiem, ciężkie dzieciństwo...
                    • hazzard Re: ..nie warto 08.05.07, 15:25
                      też czasem myślę że nie warto, jakoś nie zauważam, aby dobro do mnie wracało, a
                      czasem moje czyny są odbierane negatywnie, np. zapytanie żonę kolegi z pracy o
                      to co się z nim dzieje, gdy zniknął z pracy. Okazało się, że zapił, a po
                      powrocie do pracy obraził się i wyraził oburzenie moim telefonem do żony, którą
                      znam, bo inaczej bym nie dzwoniła. No i bądź tu człowieku dobry, troskliwy i
                      interesuj się losem bliźniego!!!!!
                      • renkaforever Re: ..nie warto sie narazac:) 09.05.07, 04:10
                        Ten co zapil, to pewnie wczesniej zapijal, stad jego drazliwosc :)A ty napewno
                        poczulas sie lepiej dzwoniac do niego? Ja mysle, ze tu dobro mialo sens,
                        mimo "obrazenia" sie kolegi, przeciez to oczywiste, ze jego reakcja jest
                        dziecinna i smieszna :)
                        • hazzard Re: ..nie warto sie narazac:) 09.05.07, 13:44
                          tak, zapijał wcześniej i każdy o tym wiedział, po prostu w miarę go lubię i gdy
                          zniknął, nie odbierajac tel chciałam wiedzieć, co się z nim dzieje!ale racja,
                          nie warto się narażać:-))))Dla niektórych ludzi szkoda zachodu i czasu:-(
                          • taisy Re: ..nie warto sie narazac:) 09.05.07, 14:43
                            Myślę że jego zachowanie wynikało z tzw. samobrony psychicznej przed krytyką.
                            Widać wylał swoją zlosć na siebie na innych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka