Dlaczego nie chce odejść?

12.05.07, 02:11
Ma kochankę.Może zamieszkać w naszym drugim mieszkaniu z nią(albo zostać, ja
wyprowadzam się) - romans trwa dwa lata.Zamiast tego siedzi kołkiem, a każde
moje wyjście kwituje - idziesz szukać 'wacusia".Śledzi mnie, mówi, że bez
niego jestem nikim albo twierdzi, że puści mnie z torbami.
Jak się go pozbyć? czego on chce? Ja tylko rozwodu.
    • renkaforever Re: domyslam sie ze.. 12.05.07, 04:42
      Nie wiem dlaczego komunikacja zostala sprowadzona do psiego poziomu.. Wszak
      szczekanie tylko slychac, chec ugryzienia i wlasciwie caly czas on powinien
      chodzic w kagancu. Nie wiadomo skad sie wzielo tyle zapieklej agresji, takiego
      zla.Musialo to kiedys sie zaczac i stopniowo narastac. Jezeli wiesz kiedy sie
      zaczelo i jakie sa powody, sprobuj sprawe komunikacji doprowadzic do ludzkiego
      poziomu. Jezeli on szczeka,a ty wtedy wychodzisz to zadnych rezultatow
      korzystnych dla obu stron nie bedzie.Trzeba zaczac normalnie rozmawiac,
      spokojnie i nie za dlugo za jednym razem.Jezeli dazysz do rozwodu to niech to
      bedzie porozumienie ludzi, a nie walczacych zwierzat.Trzeba wyciszyc emocje i
      zaczac rozsadnie gadac.
    • shangri.la Re: Bo jest sadystą(!) 12.05.07, 06:16
      Nie chce odejść , bo jest perwersyjnym sadystą, który czerpie przyjemność z
      Twojego cierpienia.
      Ta druga kobieta ("kochanka" nie jest trafnym określeniem, ponieważ te mutanty
      nie są zdolne do uczuć wyższych) ma najprawdopodobniej ten sam problem co Ty, a
      on jej wmawia, że dawno by to zrobił, ale musi być z Tobą z litości, ponieważ
      "jesteś ciężko chora psychicznie i on się dla Ciebie poświęca".
      Tak naprawdę , Ciebie uważa za lepsza "służbę hotelową" , bo oni w swoim
      egocentryżmie potrzebują obsługi i dopieszczania.
      Polecam "Molestowanie moralne" M.F. Hirigoyen....przejrzysz na oczy i dasz mu
      wreszcie kopa na co dawno zasłużył.
      Trzymaj się!:)
    • taisy Re: Bo to biedny maly chlopczyk 12.05.07, 10:17
      ktoremu potrzeba mamusi i cycusia.

      Bierz rozwod wtedy sad zadecyduje gdzie ma mieszkac napewno nie razem. Ktos kto
      zaszedl tak daleko nie ma drogi powrotu.
      • maurycy79 Re: Bo to biedny maly chlopczyk 12.05.07, 10:27
        Ktoś mi kiedyś powiedział ,że rozwód jest pewną zależnością winy, która
        obejmuje obie osoby w mniejszym lub większym stopniu.Tyle na temat
        • emenope Re: Bo to biedny maly chlopczyk 12.05.07, 15:30
          Niekoniecznie zawsze tak jest, jak piszesz. Czasem trafi się na jakiegoś
          popaprańca, albo wręcz osobę chorą psychicznie, i wtedy żebyś się dwoił i
          troił, związek kończy się porażką.
          • sankanda Re: Bo to bezwartosciowy bydlak ! 12.05.07, 15:55
            ale bywa gorzej ;) Przyklad z zycia "na goraco".

            Zwiazek malzenski mojej bliskiej kolezanki. Ona - 37, wysoki stolek w
            ministerstwie edukacji narodowej (Francja). On - mniej wiecej ten sam wiek,
            prawnik, pracuje na uniwersytecie. Dwoje dzieci, 9 i 12 lat. Idealne malzenstwo
            przez wiele dlugich lat. Trzy lata temu kupili piekny dom...i zaczelo sie..., a
            wlasciwie okazalo sie...Facet od lat kreci ze swoja byla studentka, obecnie
            pracujaca razem z nim. Kilka miesiecy po przeprowadzeniu sie do nowego domu,
            facet decyduje sie na powazny zyciowy krok i wynosi sie do swoojej ukochanej.
            Moja kolezanka wnosi sprawe o rozwod (trudna sprawa, bo laczy ich wspolne dobro
            materialne - dom... no i dzieci, ale to dla niego ma najmniejsze znaczenie).
            Wezwanie na pierwsza sprawe, niby ugodowa, facet nie stawia sie. Tego samego
            dnia, wieczorem, pojawia sie u mojej kolezanki z bagazami i ...wprowadza sie.
            Dzieci sie ciesza, kolezanka pyta czy z tamta juz skonczone. Odpowiedz jest
            konkretna : nie, nie jest skonczone, nadal trwa i trwac bedzie.
            I trwa. Czyli gosc ma dwa domki i nie stanowi to dla niego zadnego problemu:) Z
            zona nie laczy go nic. DZieci ciesza sie, ze tatus mieszka z nimi i nie
            przejmuja sie gdy tatus znika u kochanki.
            Cierpi moja kolezanka i zapewne cierpi jej rywalka. Ciekawe ktora dluzej
            wytrzyma....



            • emenope Re: Bo to bezwartosciowy bydlak ! 12.05.07, 16:21
              Zakończenie przypadku, który opisałaś, może się odbyć wg kilku scenariuszy.
              Może nie wytrzymać jedna z nich, mogą nie wytrzymać obie i zostawić go na
              lodzie, albo też niewierny małżonek znajdzie sobie trzecią, ale i tak
              prawdopodobnie z domu dobrowolnie się nie wyprowadzi, bo dlaczego miałby za
              friko oddać to, co w części należy również do niego?

              Sytuacja Fiuneli jest taka, że on ma się gdzie wyprowadzić, ale woli siedzieć
              razem z nią i tłamsić ją psychicznie. To on ma kochankę, ale to żonie wmawia
              przy wyjściach, że "idzie szukać wacusia", próbuje zachwiać jej poczuciem
              własnej wartości, wdeptać w ziemię, zastraszyć pogróźkami i nie wiadomo, co
              jeszcze. No, objaw zdrowia psychicznego to to nie jest i jak dla mnie podpada
              najnormalniej w świecie pod przemoc domową, która wcale niekoniecznie musi być
              fizyczna. Chyba czas, żeby Fiunela postawiła tamę takim zachowaniom, bo nikt
              nie zasługuje na to, żeby być tak traktowanym.
              • sankanda Re: Bo to bezwartosciowy bydlak ! 12.05.07, 16:45
                no tak, tylko ze postawienie tamy jest mozliwe tylko wtedy, gdy sily sa mniej
                wiecej zrownowazone, a tutaj mamy ewidentny przypadek kata i jego ofiary. a
                ofiara nie od razu znajdzie w sobie tyle sil by samodzielnie stanac na dwoch
                nogach... To moralne znecanie sie nad uzalezniona malzonka jest rzeczywiscie
                forma przemocy malzenskiej. Patologia, w ktorej wiele kobiet tkwi latami,
                bywa, ze do samej smierci jednego z dwojga.
                Fiunela, rzuc to g..., idz sie gdzies zakotwiczyc na jakis czas...no, nie
                wiem... do rodzicow, do kolezanki... i zakoncz to. Nie wierze, ze po takich
                przejsciach twoj obecny zwiazek ma szanse na wyzdrowienie. Jesli cos sie
                polepszy, to na bardzo krotko.
                • emenope Re: Bo to bezwartosciowy bydlak ! 12.05.07, 17:59
                  Masz rację, łatwo komuś powiedzieć "nie pozwól się tak traktować, rzuć to
                  wszystko", gorzej z obróceniem podobnych rad w czyn. Czasem dojrzewa się do
                  tego długo, czasem instynkt samozachowawczy budzi się dopiero, gdy stajemy nad
                  skrajem przepaści.
                  Być może widzę tę sytuację czarniej, niż ona wygląda, ale wiem jedno: im dłużej
                  trwa, tym dłużej potem dochodzi się do siebie.
                  Życie ma się tylko jedno i własne, szkoda marnować je na tkwienie w sytuacji,
                  która rujnuje życie i zdrowie.
    • metamorphosis4 Re: Dlaczego nie chce odejść? 12.05.07, 18:49
      Wiem, że nie zawsze to wykonalne, ale może mogłabyś pogadać z tamtą kobietą.
      Niewykluczone, że on robi tak, jak napisał ktoś wyżej - opowiada jej, że nie
      może z różnych powodów się z Tobą rozstać. Może ona powie Ci jak wygląda ta
      sytuacja z drugiej strony i uda Ci się to jakos wykorzystać w rozwiązaniu
      problemu z mężem. Nie wiem.
      Najlepiej by było po prostu się od niego wyprowadzić. On zatruwa Twoje zycie, a
      Ty na to pozwalasz. Zmień to.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja