Dodaj do ulubionych

pierwsze tankowanie :)

28.05.03, 14:39
Opiszę Wam, jak nauczyłam się tankować ostatnio auto.
Jechałyśmy z mamą, ona prowadziła, ja postanowiłam zatankować. Mama jeździ od
niedawna, ja nie mam czasu.
Najpierw upatrzyłyśmy sobie stanowisko z dieslem, było sobie na końcu, wolne.
Wysiadłam, otworzyłam wlew, wzięłam to coś do ręki - ciężkie jak cholera,
nijak się ma do znanych obrazków, gdzie facet jedną ręką trzyma to we wlewie,
a drugą coś np. reklamuje albo radośnie macha. Trzymałam dwoma rękami,
trudno. Jestem kobietą i na fizyczną słabość w ostateczności mogę sobie
pozwolić...
Nacisnęłam ten spust, ale cholera tak szarpnęła, że wyskoczyło. Przestało
pompować, trochę polało po błotniku i mojej ręce.
Szlag...
Włożyłam jeszcze raz, ale już nie chciało lecieć.
-Zepsuło się. - oznajmiłam. To mama ruszyła do sprzedawcy z wieścią - sama
bym poszła, ale chciała.
Zaraz wróciła, okazało się, że jak przestanie lać, to trzeba zapłacić, bo
inaczej nie ruszy. Zapłaciła te 2 zł i zaczęłam tankować dalej, ale już
zaparłam się nogami. Po parunastu sekundach znowu przestało lać.
- To nie moja wina, samo przestało! - naprawdę samo przestało.

Uchwaliłyśmy, że widocznie jest pełny bak, cena była wyraźna.
Za parę minut zobaczyłam wracającą mamę, popłakaną ze śmiechu. (Ja jeszcze
próbowałam wytrzeć błotnik, ręce umyć...).

Pan przy kasie serdecznie doradził, żeby nie tankować na stanowisku dla
TIRów, bo jest mniej wygodnie, wszystko większe i cięższe, ciśnienie paliwa
też i raczej się nie zaleca...


Udanego popołudnia Wam życzę!
Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina Re: pierwsze tankowanie :) IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 28.05.03, 14:43
      padlam ze smiechu
    • arek_cz Re: pierwsze tankowanie :) 28.05.03, 15:30
      :o)))
    • jeremiasz_inny Re: pierwsze tankowanie :) 28.05.03, 16:23
      Mistrzostwo !! ;-D
    • komandos57 [...] 28.05.03, 16:29
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • alfika Trudno... 29.05.03, 08:09
        No coś mi mówiło przy Twoim kolejnym żegnaniu się tutaj, że sobie nie poradzisz
        bez forum!
        Bo nie ma to jak nienawiść do tych, którzy ignorują :)
    • Gość: aiszka4 Re: pierwsze tankowanie :) IP: srv1:* / 192.168.1.* 28.05.03, 16:45
      Pierwsze koty za płoty:))
      • komandos57 [...] 28.05.03, 16:47
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: aiszka4 [...] IP: srv1:* / 192.168.1.* 28.05.03, 16:55
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • komandos57 Re: pierwsze tankowanie :) 28.05.03, 17:18
            Zjadasz to na kanapce z serem?
            • Gość: aiszka4 Re: pierwsze tankowanie :) IP: srv1:* / 192.168.1.* 28.05.03, 17:46
              komandos57 napisał:

              > Zjadasz to na kanapce z serem?

              Zapytaj mojego męża, też tu bywa. A bystry z ciebie Komandos, to znajdziesz
              jego posty.
              • karnotaur1 Re: pierwsze tankowanie :) 28.05.03, 19:04
                Ty komandos,tak czytam te twoje wypociny i dochodze do wniosku,ze masz zbyt
                wiele slomy w tych swoich walonkach!
    • Gość: Imagine Re: pierwsze tankowanie :) IP: *.unl.edu 28.05.03, 19:42
      chyba jak mialem 16 lat.
    • fanta-girl Re: pierwsze tankowanie :) 28.05.03, 21:02
      Mialam podobnie osttnio choc jezdze juz lat 10. Takze no stress it happends
      nawret doswiadczonym. Zaczelam nalewac i sie rozwalil pistolet. -wachy bylo za
      4 zeta.
      I potem z drugiego dystrybutora za 100 zeta. Najlepsze, ze na obie kwoty
      wzielam fakture i placilam karta.
    • cossa Re: pierwsze tankowanie :) 28.05.03, 21:22
      ilez babka dostarcza smiechu:)

      a na marginesie - mnie sie tytul skojarzyl z piciem
      trunkow wyskokowych, ups!:)

      cossa
    • alfika Re: pierwsze tankowanie :) 29.05.03, 07:58
      No, to cieszę się, że dostarczyłam trochę rozrywki, he he...
      Pozdrawiam Was znad kubka kawy :)
      • Gość: Cygnus X-1 Re: pierwsze tankowanie :) IP: *.localdomain / 192.168.21.* 29.05.03, 08:09
        Alfika, bez obrazy ale odpowiedz, bo nie będę mógł zasnąć: czy może jesteś
        blondynką?
        • alfika Re: pierwsze tankowanie :) 29.05.03, 08:11
          Z całą stanowczością stwierdzam: nie!
          Ale o tej porze spać??? Takie marnotrawienie wiosny!
          • Gość: Cygnus X-1 Re: pierwsze tankowanie :) IP: *.localdomain / 192.168.21.* 29.05.03, 08:12
            Nie marnuję wiosny, noc była upojna...
            Ale kiedyś spać trzeba.
            • procesor Re: pierwsze tankowanie :) 29.05.03, 08:59
              Nie czepiać sie blondynek - i kobiet w ogóle! :)
              W mojej firmie to facet zatankował benzyne do diesla....
              :P
              • Gość: astinger Re: pierwsze tankowanie :) IP: 213.231.15.* 29.05.03, 12:20
                jak tego dokonał ???? Przeciez i wlewy i krany do diesla maja mniejszą
                średnicę.
                • alfika Re: pierwsze tankowanie :) 29.05.03, 12:45
                  Jak ktoś bardzo chce, to potrafi... Na dowód jeszcze można się pośmiać:
                  Ciekła nam kiedyś pralka z sitka, tego na dole, za klapką.
                  Tzn. nie ciekła, tylko podczas prania wypadła z pranych butów tekturka i trochę
                  rozmiękła i to cholerne sitko zatkała. Ale to też nie moja wina, bo buty
                  postanowiły się rozlecieć przy którymś praniu z kolei!
                  Dopiero jak wyjęłam sitko z tekturką, zebrałam wodę z łazienki i znowu sitko
                  wkręciłam, to wtedy ciekło, tak że zebrałam znowu wodę z łazienki (bo pralka
                  sobie nabierała, a ja wyrzucałam śmieci...) i dokręciłam sitko. Ale już tak na
                  sicher!
                  Po czym mój miły po powrocie z pracy wysłuchał opowieści, jak cholera się
                  zaparła i nie chciała dać się dokręcić, ale dałam sobie z nią radę. Wszedł na
                  chwilę do łazienki, zaraz wyszedł, trzymając trochę zniekształcone sitko i
                  usłyszałam:
                  - Kochanie, bo to trzeba było ząbkami do góry...

                  Ja wiem, że takie historie są jak z dowcipów o blondynkach, ale trudno, każdy
                  kto próbuje być samodzielny miewa przygody (mężczyzna w kuchni też może sam z
                  siebie często się pośmiać, albo jak wypierze czerwoną bluzeczkę ze swoją
                  bielizną). Samo życie...
                  • alfika Re: pierwsze tankowanie :) 29.05.03, 12:58
                    Ale żeby mi nie było: poza takimi - RZADKIMI - wpadkami raczej jestem uważana
                    za osobę logicznie i trzeźwo myślącą :)
                  • procesor Re: pierwsze tankowanie :) 29.05.03, 23:34
                    alfika napisała:
                    > Ja wiem, że takie historie są jak z dowcipów o blondynkach, ale trudno, każdy
                    > kto próbuje być samodzielny miewa przygody (mężczyzna w kuchni też może sam z
                    > siebie często się pośmiać, albo jak wypierze czerwoną bluzeczkę ze swoją
                    > bielizną). Samo życie...

                    E tam kochana faceci nie sa lepsi - i to bez wzgledu na kolor włosów!
                    Mój miły opowiadał mi o facecie który włożył odwrotnie (do góry nogami)
                    TRAPEZOWA wtyczkę do komputera.... wiecie, w myśl zasady: nic na siłę, weź
                    wiekszy młotek.
                    A jak sie zastanawiali jakim cudem on to wsadził!
                    Jak widac facet tez potrafi.
                • procesor Re: pierwsze tankowanie :) 29.05.03, 23:30
                  Gość portalu: astinger napisał(a):
                  > jak tego dokonał ???? Przeciez i wlewy i krany do diesla maja mniejszą
                  > średnicę.

                  To była furgonetka dostawcza - więc jak mniemam nie miał wiekszych problemów!
                  :D
    • otryt Gdzie ci mężczyźni... 29.05.03, 15:59
      ...na stacji benzynowej i nie tylko?
      - można się zapytać za Karlą i Danuśką.:-)
      • Gość: Imagine Re: Gdzie ci mężczyźni... IP: *.unl.edu 29.05.03, 23:38
        otryt napisał:

        > ...na stacji benzynowej i nie tylko?
        > - można się zapytać za Karlą i Danuśką.:-)
        nie ma i nie bylo. to co ty rozumiesz pod pojeciem mezczyzna to jakis
        filmowy Arnold, z udami jak slon, z traba jak latarnia i sercem jak
        dymarka swietokrzyska.
        • cossa Re: Gdzie ci mężczyźni... 29.05.03, 23:44
          a nie jest tak...?;)

          Gość portalu: Imagine napisał(a):

          to co ty rozumiesz pod pojeciem mezczyzna to jakis
          > filmowy Arnold, z udami jak slon, z traba jak latarnia
          i sercem jak
          > dymarka swietokrzyska.
        • otryt Re: Gdzie ci mężczyźni... 30.05.03, 09:13
          Gość portalu: Imagine napisał(a):

          > to co ty rozumiesz pod pojeciem mezczyzna to jakis
          > filmowy Arnold, z udami jak slon, z traba jak latarnia i sercem jak
          > dymarka swietokrzyska.

          Mylisz się bardzo Wodzu ! Ktoś taki to dla mnie zaprzeczenie mężczyzny. Abs
          (absolutnie bez szyi), osiłek bez wyobraźni nie jest mężczyzną.

          A co Ty byś zrobił, gdybyś ze swojego auta zobaczył tankującą Alfikę ze swoją
          mamą, ha? Ciekawy jestem...!
          • alfika Re: Gdzie ci mężczyźni... 30.05.03, 09:51
            otryt napisał:

            >
            > A co Ty byś zrobił, gdybyś ze swojego auta zobaczył tankującą Alfikę ze swoją
            > mamą, ha? Ciekawy jestem...!


            Otryt, wtrącę się, ale jest jeszcze druga strona tego medalu: i tak bym nie
            oddała tej machiny piekielnej, choćby mi kto na siłę wydzierał - samosia jestem
            i jak nie mogę czegoś rozgryźć, to koniec - nie odpuszczę.

            Ale zgłaszający chęć pomocy ma u mnie i tak wdzięczność. Cenię życzliwych
            ludzi, bo takimi drobiazgami można zrobić więcej dobrego niż Wielkimi Wyczynami
            Życiowymi i kropka.
            • otryt Re: Gdzie ci mężczyźni... 30.05.03, 09:58
              A ja, Alfiko Twoją rękę ociekającą paliwem wytarłbym swoją koszulą i tak się do
              Ciebie uśmiechnął, że oddałabyś mi tą piekielną maszynę.:-)))

              Delfineczek słoneczny:-)
              • alfika Re: Gdzie ci mężczyźni... 30.05.03, 10:48
                otryt napisał:

                > A ja, Alfiko Twoją rękę ociekającą paliwem wytarłbym swoją koszulą i tak się
                do
                >
                > Ciebie uśmiechnął, że oddałabyś mi tą piekielną maszynę.:-)))
                >
                > Delfineczek słoneczny:-)


                No, no, to robi wrażenie! Ale nic z tego, musiałbyś poczekać, aż zatankuję :)))
                I nie wiem, czy to dobry pomysł z tym wycieraniem.
                Kobiety nie oddają dziś tak łatwo swojej ręki.
                Mogłabym nie domyślić się intencji i byśmy się oboje zestresowali moją
                reakcją :)

                Pozdrawiam słonecznie! I Otryta, i Delfineczka :)
                • otryt Re: Gdzie ci mężczyźni... 02.06.03, 12:48
                  alfika napisała:

                  > Kobiety nie oddają dziś tak łatwo swojej ręki.


                  Mężczyźni też nie chcą dziś prosić o tą rękę kobiecą na zawsze. :-)

                  pozdr
                  • komandos57 [...] 02.06.03, 12:52
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • alfika Re: Gdzie ci mężczyźni... 02.06.03, 13:30
                    otryt napisał:

                    >
                    > Mężczyźni też nie chcą dziś prosić o tą rękę kobiecą na zawsze. :-)
                    >
                    > pozdr


                    I słusznie, jeśli brać pod uwagę wycieranie paliwa i innych smarów :) Kto by
                    zniósł sierotkę do zapewniania jej opieki sanitarnej całodobowej! I która by
                    chciała zrezygnować z nieszkodliwej szczoteczki!
                    • komandos57 [...] 02.06.03, 13:37
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • joanna_1 faceci wcale nie są lepsi! 30.05.03, 00:06
      oooo, bardzo często widzę, jak po zatankowaniu nie zamykaja wlewów paliwa i tak
      jeżdżą sierotki po mieście z otwartą klapką i z korkiem na dachu :-)
      a mój tatuś, zakręcony muzyk, jeżdził nawet z aktówką na dachu :-)
      A kiedyś to aktówkę zapomniał, gdzie zapomniał :-) tzn podchodząc do auta
      postawił ją obok, wsiadł i odjechał. W pracy zorientował się, że aktówki niet,
      aaale pewnie w domu została. A guzik! przyjechał zaparkował na stałe miejsce a
      tu kuku - aktóweczka, jak ją zostawił, tak stała. Ale to były jeszcze dobre
      czasy i tak nie kradli. Teraz to by z ręki wyrwali :(
      • tea_time Manowce, ale nie odlegle:) 30.05.03, 11:10
        Historia Alfiki przypomniala mi swoja wlasna (gafe?). Ktoregos dnia, po pracy,
        a dzien moj wowczas konczyl sie po zmierzchu i rzadko znajdowalam w nim czas na
        herbate:), robilam zakupy w sklepie nocnym:) Zmeczona okrutnie ( istotne!:)
        przystanelam jeszcze przy stojaku, zeby wybrac jakis zapach do toalety. Stoje,
        ogladam i tak sie zastanawiam, jaki kupic: malinowy? nie, za slodki, bananowy?,
        eee tam, moze cytrynowy? Nagle poczulam lekkie dotkniecie, a po odwroceniu
        zobaczylam kolezanke. Czesc, czesc ( wiadomo, co slychac tez:) Wybieram zapach
        do toalety - odpowiedzialam na koniec. Taaak? Uniosla brwi w zdziwieniu. To
        dlaczego ogladasz prezerwatywy?:)
        Udanego dnia:)
        Tea
        • rooie Re: Manowce, ale nie odlegle:) 30.05.03, 12:05
          Skoro już o gafach mowa... Jechałam kiedyś wieczornym (bezpośrednim) pociągiem
          z miasta A do miasta C. Na miejsce miałam dotrzeć akurat na kilka minut po
          odjeździe nocnego autobusu, a następny, wiadomo, za jakąś godzinę. No więc
          wyszperałam gdzieś połączenie z przesiadką w mieście B i dzięki niej miałam
          dojechać do C 15 min. wcześniej niż tym bezpośrednim pociągiem - miałam na nią
          dosłownie 2-3 minuty, ale co tam, myślę sobie ambitnie - zdążę. W B wyskoczyłam
          jak łania z wagonu, pędzę tunelem, patrzę - na peronie obok stoi pociąg do C!
          Wskoczyłam szczęśliwa i dumna z siebie, że zdążyłam i nawet mam miejsce
          siedzące! Trochę mnie dziwiło, że pociąg nie odjechał zaraz, tylko stał jeszcze
          jakieś 10-15 minut (bo dołączali do niego dodatkowe wagony...), ale pocieszyłam
          się, że "na trasie nadrobi".
          Cóż, niestety nie nadrobił, bo nie miał takiego prawa... Okazało się, że w B
          łączyli dwa składy - mój bezpośredni do C (w którym siedziałam od samego
          początku podróży) z jakimś tam. A ten pociąg, dzięki któremu miałam dojechać
          kilkanaście minut wcześniej na miejsce, odjeżdżał z zupełnie innego peronu niż
          ten, który ja wybrałam.

          Wyszło na to, że "przesiadłam się" do tego samego pociągu, tylko do innego
          wagonu. :) Mój mężczyzna popłakał się ze śmiechu, gdy, jeszcze niczego
          nieświadoma, opowiadałam mu z dumą, że wszystko poszło zgodnie z planem, ale to
          nie moja wina, że ten drugi pociąg się spóźnił i to dlatego sterczymy teraz na
          przystanku... :))))
        • Gość: Cygnus X-1 Re: Manowce, ale nie odlegle:) IP: *.localdomain / 192.168.21.* 30.05.03, 13:06
          tea_time napisała:

          > Wybieram zapach do toalety - odpowiedzialam na koniec. Taaak? Uniosla brwi w
          > > zdziwieniu. To dlaczego ogladasz prezerwatywy?:)
          > Udanego dnia:)
          > Tea

          Cygnus X-1 autorytatywnie napisał:

          Tutaj Freud miałby coś do powiedzenia :)
          • tea_time Re: Manowce, ale nie odlegle:) 30.05.03, 16:07

            A nie wystarczy twoj autorytet, Cygnusie?:)
            Tea
    • carduus Re: pierwsze tankowanie :) 30.05.03, 12:53
      Moje pierwsze tankowanie również nie skończyło się najlepiej.
      Miałam 21 lat. Samochód prowadziłam od niedawna. Jechałam do pracy (dorabiałam
      na wakacjach w jakims biurze). Wczesnie rano (naprawdę wczesnie, bo pracę
      zaczynałam o szóstej). Stacja samoobsługowa, niech to szlag! Zatankowałam.
      Obyło sie bez uszkodzeń ciała, samochodu tudzież dystrybutora. Ale cóż, na tym
      nie koniec. Już miałam iść zapłacić, kiedy tuż za mną ustawił sie jakis pan o
      wyglądzie buldoga i tak na mnie popatrzył, że - płoche dziewczę (wtedy jeszcze:-
      )- pomyslałam, że chyba bardzo mu się spieszy. Odjade kawałek dalej i dopiero
      zapłacę. Jak pomyślałam tak zrobiłam. Juz prawie byłam przy okienku, gdy
      zobaczyłam, że pan beznyniarz patrzy gdzies nad moją głową i ma minę pt " O
      kurde!!!". Odwróciłam się i zobaczyłam jak mój samochód uderza w samochód
      buldoga. Nie zaciągnęłam ręcznego. Było trochę z górki. Stoczył się.
      Byłam przerażona. Aż do momentu, kiedy buldog zaczął wrzeszczeć. Wtedy ja się
      wściekałam i lodowatym głosem poprosiłam, żeby nie krzyczał bo słuch mam dobry.
      sowja winę oczywiście uznałam, buldog spisał sobie moje dane i obiecał zgłosić
      się z rachunkami od fachowców po zwrot kosztów naprawy.
      Minęło parę lat. Nie przyjechał do dzisiaj.
      Ale ja od tamtej pory samoobsługowych stacji benzynowych unikam jak ognia.
      carduus
    • komandos57 [...] 30.05.03, 17:29
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka