ewag52
28.05.07, 22:34
zostałam poproszona na świadka do bierzmowania.
Dwoje ludzi +30 i +40 po 15 latach wspolnego życia, postanowiło uwieńczyc to
małżeństwem.Dwoje dzieci.
Oboje po przejsciach, dużych przejściach.
Sami,nie zważając na trudna sytuację materialna i inne przeszkody,własnymi
siłami dopinają swego.
Rodzina dziewczyny porąbana.
Matka na drugiej półkuli.
Zero związku emocjonalnego/uczuciowego.
Zero wychowania w duchu wartości pozamaterialnych.
Ona 30 pare, on 40 pare i oboje podczas sakramentu, ze łzami w oczach.
Podziekowali,że chciałam być świadkiem, a to ja czułam się zaszczycona.
To ja podziekowalam im.
Chylę czoła.
A babcia przyszłej panny młodej, zaproszona na slub, rzekła tylko:
a na cholerę ci to?