Dodaj do ulubionych

Mam pytanie

03.06.07, 16:27
Bo to forum psychologia w końcu. Czy z takim problemem, że przez całe życie
ktoś nie może znaleźć partnera i założyć rodziny a ma już prawie 40stkę na
karku można iść do psychologa? Czy on może coś poradzić? Jak np wszystkie
warunki są spełnione (kobieta atrakcyjna, niegłupia, wykształcona, samodzielna
spotyka prawie samych dziwolągów nie nadających się na związek) a mimo to
wciąż jest się samemu i ta samotność już boli, no i nie mozna sobie z tym
poradzić, człowiek wpada w depresje, miota się i kręci w kółko i nic nie może
poradzic. Żadne jego działania nie odnosza skutku.
Obserwuj wątek
    • brak.polskich.liter Re: Mam pytanie 03.06.07, 17:17
      W takiej sytuacji konsultacja z psychologiem bylaby nader wskazana. Osobiscie
      nie wierze, ze atrakcyjna, nieglupia kobieta dobiegajaca 40-tki nie spotkala
      zadnego wartosciowego mezczyzny wylacznie za sprawa pecha. Musi byc z nia cos
      nie tak.
      • ewag52 Re: Mam pytanie 03.06.07, 17:20
        ukryte wady. Tak mi przyszło do głowy...;)
        • shangri.la Re: Mam pytanie 03.06.07, 17:29
          ewag52 napisała:

          > ukryte wady. Tak mi przyszło do głowy...;)

          A te szczęśliwe żony są pozbawione wad , czy też wręczają ich listę
          potencjalnemu amantowi na pierwszej randce?:)))
          • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 03.06.07, 17:31
            Właśnie, piszecie tak jakby wszyscy ci sparowani i w małżeństawch byli sami
            święci i cudowni, a to przecież idiotyczne założenie.
          • ela.buu Re: Mam pytanie 04.06.07, 19:11
            ja tak wlasnie zrobilam a On ucieszyl sie ze tak malo
            i jestesmy razem juz od 3 lat malzenstwem od 2,5 :-)
        • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 03.06.07, 17:30
          No dzieki, miło mi że ze mną coś nie takl :( Tylko ciekawe co, może mnie powinni
          zamknąć do czubków.
          To może od razu postawicie mi diagnozę co nie tak?
          • brak.polskich.liter Re: Mam pytanie 03.06.07, 19:56
            Wyluzuj. Piszac, ze cos jest nie tak, nie sugerowalam problemow ze zdrowiem
            psychicznym.
            Chcesz diagnozy? Alez prosze uprzejmie :). Jesli - jak twierdzisz - dlugotrwale
            szukasz i mimo staran nie znajdujesz, to moze znaczyc, ze:
            - zle szukasz (w zlych miejscach, celujesz w osoby, ktore nie sa zainteresowane
            rozwijaniem znajomosci z Toba, etc),
            - wybierasz typy, ktore nie nadaja sie do zwiazkow (nalogowcy, przemocowcy,
            wieczni chlopcy, zonaci/majacy partnerki, ksieza), facetow sensownych, "do
            zycia", klasyfikujesz jako nudnych i niewartych staran,
            - masz ogromne problemy emocjonalne, widoczne na pierwszy rzut oka, ktore
            skutecznie zniechecaja potencjalnych kandydatow,
            - jestes zdesperowana, masz list gonczy w oczach, sztucznie przyspieszasz bieg
            znajomosci,
            - na dzien dobry prezentujesz niebotyczne wymagania (finansowe, facet ma sie
            oswiadczyc najdalej na trzeciej randce, etc), masz swoj ideal, do ktorego
            bezustannie porownujesz znajomych panow,
            - udajesz "niedostepna i niezdobyta",
            - o facetach, z ktorymi sie umawiasz, natychmiast myslisz w kategoriach
            "potencjalny maz i ojciec",
            - tak bardzo zalezy Ci na zwiazku, ze zapominasz o sobie i nadskakujesz
            facetowi, byleby tylko z Toba byl - metoda "zaglaskania kotka na smierc",
            - masz libido na poziomie zero,
            -jestes tak niestabilna i rozlatana, ze zycie z Toba to wieczna zgadywanka,
            czytanie w myslach, bycie analizowanym na wszystkie strony + poczucie
            niespelniania wzorca,
            - masz mnostwo oczekiwan, wzajemnie sprzecznych,

            Jak widzisz, mozliwosci jest mnostwo :)
            • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 03.06.07, 21:11
              O to są jakieś konkrety, zaraz się przypasuję ;)
              Żle szukam - możliwe, tylko w necie a net to wiadomo. Ale innych możliwości nie
              mam, nie mam pomysłów.
              Możliwe że wybieram wiecznych chłopców. Tak, facetów spędzających życie przed
              tv, na pomysł wyprawy w góry reagujących "ale to nie dla mnie, ale ja się boję"
              i nie mających żadnych zainteresowań klasyfikuję jako nudnych. To fakt ale nic
              na to nie poradzę, brak iskry, ja do nich nie pasuję bo jestem aktywną osobą.
              Poza tym faceci ciekawi i z zainteresowaniami też się nadają na związki. Znam
              tylko że zajęci.
              Nie mam ogromnych problemów emocjonalnych.
              A tego to nie wiem, trudno mi powiedzieć, ale jak chcę się z kimś spotkac raz na
              tydzień do kina to wydaje mi sie że to jest normalny bieg znajomości.
              Wymagania finansowe w ogóle odpadają, nie zwracam zbytniej uwagi.
              Nie udaję, wręcz przeciwnie, odpowiadam na smsy, odp. na telefony, chętnie się
              umawiam jak mi się facet podoba.
              A tak, mogę tak myśleć bo mam taki cel, nie szukam zabawy tylko faceta na życie
              bo już nie mam czasu na zabawy.
              Nie nadskakuję, jestem wystarczająco egoistyczna.
              Haha, a tu pudło :)
              Hmm, nie wiem, ale raczej nie.
              Raczej nie.
              Tak naprawdę to ja szukam bratniej duszy.
              Czyli wchodzi w grę punkt 1, 2 i 7. I co z tym zrobić?
              • brak.polskich.liter Re: Mam pytanie 03.06.07, 23:15
                No, to moze poszukaj troche w realu? Bo ja wiem, jakies kursy, ciekawe hobby,
                wolontariat, kluby (sportowe, dyskusyjne), obozy jezykowe/sportowe/hobbistyczne
                - jesli lubisz aktywnie spedzac czas, bez problemu znajdziesz cos fajnego dla
                siebie.
        • blackforever Re: Mam pytanie 03.06.07, 18:38
          ewag52 napisała:

          > ukryte wady. Tak mi przyszło do głowy...;)

          A może gustuje w jednym beznadziejnym typie mężczyzn i nie zdaje sobie z tego
          sprawy.
          • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 03.06.07, 18:45
            To też mi przyszło do głowy, ale właściwie to nie mogę znaleźć wspólnego
            mianownika w tych facetach których wybieram, jedyna ich wspólna cecha to taka że
            nie chcą ze mną ukladać sobie życia. Poza tym są przeróżni.
      • kolejar Re: Mam pytanie 03.06.07, 17:30
        Ja nie sądzę, że zaraz tu coś jest nie tak. Nie wszyscy ludzie są tacy sami.
        Niektórzy mocno odbiegają od przeciętności, a są całkowicie, a wręcz za bardzo
        zdrowi na umyśle i to jest ich problem. Wtedy wszelkie realizacje napotykają na
        ogromne trudności, a już spotkanie odpowiednie-go/j partner-a/ki graniczy z
        niemożliwością. Piszę to, bo też tak na szczęście już miałem. Dopiero niedawno
        się udało, a mam trochę już 40+. I w niczym, i niczego nie zmieniłem, chociaż
        bardzo chciałem, ale się nie dało. Po prostu znalazła się wreszcie Dama, która
        rozumie i docenia to, co jest. Jest nawet "gorzej" - ona jakoś nie może
        uwierzyć, że to PRAWDA, a nie zgryw pod nią... A że 30 lat trzeba było czekać...
        • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 03.06.07, 17:34
          Ojej tak myslisz? To zupełnie zmienia punkt widzenia. Bo mi się też z drugiej
          strony wydaje że "każda potwora znajdzie swego amatora", czyli każdy ma prawo
          być taki jaki jest i musi być na świecie ktoś kto do niego pasuje. Tylko sęk w
          tym aby się odnaleźć. Ale już tak długo szukam i nic że już nie mam siły. Poza
          tym nad facetem nie wisi widmo menopauzy.
          • ewilek2 Re: Mam pytanie 03.06.07, 17:46
            w moim najbliższym otoczeniu mam dwóch singli około 40-tki. W jednym przypadku
            jest to też ładna, zadbana, inteligentna, wykształcona i odnosząca sukcesy
            zawodowe kobieta. Jednak jest sama i to niekoniecznie z wyboru. Wraz z wiekiem
            rosną wymagania i zmniejsza się ilość wolnych panów "do wzięca". Nic więc
            dziwnego że coraz trudniej kogoś spotkać. Albo może trzeba nieco inaczej
            spojrzeć wokoło? Poza tym, takie kobiety często budzą onieśmielenie . No bo kto
            im dorówna? Psycholog zawsze może się przydać, pozwoli spojrzeć na siebie z
            innej perspektywy. Zwróci uwagę na rzeczy które dla nas niby nie są ważne a w
            rzeczywistości są bardzo istotne. Mam nadzieję, że jednak uda Ci się spotkać
            faceta w którym zakochasz się z wzajemnościa. Powodzenia
            • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 03.06.07, 17:59
              No tak. Tylko że ja nie odnoszę specjalnych sukcesów zawodowych :) Właściwie to
              zawodowo do niczego nie doszłam, zmieniam właśnie zawód i idę na studia
              podyplomowe aby to zmienic. Więc ja specjalnie do statusu singla nie pasuje bo
              nie jestem karierowiczką, dla której praca i kasa to cel życia.
              To prawda że rosną wymagania i zostają takie nieładnie powiem "odrzuty" na
              rynku, to trochę tak jakby szukać jabłka w koszu z przejrzałymi śliwkami. Ale ja
              znam fajne kobiety, naprawdę fajne które są same, nie wiem czemu tak jest.
              Facetów takich nie znam.
              A może mi ktoś poleci psychologa w Warszawie? Może ktoś był z takim problemem?
              Bo wydaje mi się że to nietypowe i psycholog może nie chcieć mi pomóc, albo
              powie że wydziwiam, albo coś innego..
              • ewag52 Re: Mam pytanie 03.06.07, 18:04
                czy Ty kobieto, na siłę szukasz pary?
                Tego sie na siłe nie robi. Samo wynika.

                Szczegolnie na rynku. Może w second hand-dzie?
                • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 03.06.07, 18:08
                  Nie na siłę, normalnie. To jak mam szukać? Moze jakieś rady? Bo ja przypadkiem
                  nikogo nie spotykam, wszędzie chodzę, jestem aktywna, wszędzie mnie nosi i nic.
                  Nie umiem poznawac ludzi na ulicy. Może na tych studiach podyplomowych ktoś
                  będzie ciekawy.. Ale wydaje mi sie że będa głównie babki bo to taki kierunek, eh.
          • kolejar Re: Mam pytanie 03.06.07, 17:55
            zielonookirudzielec napisała:
            Poza
            > tym nad facetem nie wisi widmo menopauzy.

            Ech, to nie taki straszny problem. Żeby mieć dzieci, nie zawsze trzeba je
            rodzić. Ta moja Ukochana jest już od razu z gotowym synem... I koleś (3,5 roku)
            jakoś od razu coś jakby wyczuł i mnie uwielbia - z pełną wzajemnością. Bo ja nie
            wiem, czy to inaczej byłoby możliwe - jakoś nie mam naturalnych dzieci, chociaż
            w przynajmniej jednym wypadku kiedyś pewna Dama bardzo się starała i wyszło, że
            czyniliśmy wszystko wręcz idealnie przez pół roku i nic... :) Poza tym przy
            dzisiejszym stanie nauki spokojnie kobiety sporo 40+ rodzą dzieci, ale
            najczęściej są wtedy na dodatek tzw. ciąże bliźniacze! Czym się przejmujesz? Co
            ma być, to i tak będzie! Poczekaj spokojnie, tylko chciej, a się doczekasz!
            Dobra, zdradzę Ci jeszcze moją tajemnicę i wszyscy mnie tu wyśmieją. Ja z
            desperacji modliłem się za wstawiennictwem JP2 - wszak napisał za życia "Miłość
            i Odpowiedzialność". No i pół roku nie minęło nawet, jak dostałem
            niespodziewanie i jedno, i drugie! A prze 30 lat nic nie było. To nie są jaja...
            • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 03.06.07, 18:05
              No dzięki ;) ja niestety jestem agnostykiem a kiedyś się i modliłam ale i tak
              pewna osoba zmarła, na nic były moje modlitwy i już w nie nie wierzę.
              To prawda, ale postaw się w sytuacji faceta, który chce założyć rodzinę, jak ma
              do wyboru 25 latkę i 35 latkę to która wybierze?? A ze mną bedzie się musiał
              miotać po klinikach, in vitro to jest 8 tysięcy minimum. A po 40stce to już
              naturalnie rzadko się zdarza. Ja bym chciała miec swoje dzieci..
              Jak będe czekac to się chyba emerytury doczekam, czekałam cierpliwie do 30stki i
              okazało się że zrobiłam błąd życiowy.
              • ewag52 Re: Mam pytanie 03.06.07, 18:09
                zielonookirudzielec napisała:

                > No dzięki ;) ja niestety jestem agnostykiem a kiedyś się i modliłam ale i tak
                > pewna osoba zmarła, na nic były moje modlitwy i już w nie nie wierzę.

                Pan Bóg to nie urząd, od spraw wszystkich.
                A modlitwy, to nie podanie o załatwienie własnej sprawy. Nie musiał.
                Chyba już wiem,czemu tak masz
                • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 03.06.07, 18:43
                  A co ma piernik do wiatraka? Zastanów się co piszesz, ja odpisałam grzecznie na
                  post poprzednika a propo's modlitw, nic nie pisalma że się o cokolwiek jeszcze
                  modle.
              • kolejar Re: Mam pytanie 03.06.07, 18:14
                zielonookirudzielec napisała:
                > To prawda, ale postaw się w sytuacji faceta, który chce założyć rodzinę, jak ma
                > do wyboru 25 latkę i 35 latkę to która wybierze??

                Ja jeszcze rok temu najbardziej chciałem pewną 41-kę (nie może mieć dzieci) -
                moją do wtedy największą miłość życia, ale mnie nie chciała. Na 2. miejscu była
                też 41-ka z prześliczną czarną córeczką - też mnie olała. Na 3. miejscu była
                pewna 35-tka bez dzieci (może może mieć? - nie wiem) i też mnie wykopała... To
                ta teraz ma... dobra, powiem 26 - ale to nie był mój wybór, moje chcenie. To aż
                zgoda i akceptacja... Nie żałuję. Wiek o niczym nie stanowi. Cóż, że niby
                kalendarzowo młoda, jak i tak nikt inny poza mną jej nie zechce? :) Jeszcze raz
                nie żałuję - to cud!
    • pink.freud Re: Mam pytanie 03.06.07, 18:16
      Masz ładny nick.
      Szkoda kasy na psychologa, bardziej przydałby się statystyk:)
      Goście, którzy Cię interesuja już dawno zajęci a z wiekiem robią Ci się wymagania z kosmosu. Prawdopodobieństwo, że znajdziesz ideał, któy na dodatek nie będzie chciał Cię tylko bzyknąć jest bliskie zeru.
      Co tu kombinować? Nic się nie poradzi. Można ewentualnie spróbować polubić ludzi z felerami (fizycznymi, psycholi nie polecam:), niedojdy życiowe, lekko niedorozwiniętych czy nieśmiałych.
      Kto późno przychodzi temu kości;)
      • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 03.06.07, 18:51
        Ale ja wcale nie szukam ideału, jak kogoś poznaję to od razu widzę jego wady, i
        wiem czy je akceptuję czy nie. Jak nie akceptuję nie brnę w znajomośc. U kogoś
        do kogo czuje się chemię wady nie przeszkadzają, przynajmniej na początku. Ale
        ja tą chemię i tak czuję bardzo rzadko, i przewaznie jak ktoś mi się podoba to
        ja jemu nie a jak ja komuś to on mi nie, itd.
        To ze kogoś lubię nie znaczy że chcę z nim budowac swoją przyszłość :) Znajomych
        mam różnych i wcale nie są doskonali.
        • pink.freud Re: Mam pytanie 04.06.07, 00:49
          Psycholog może by Ci się przydał ale z innego powodu. Nie akceptujesz upływu czasu i jesteś niedojrzała.
          Nie przyjmujesz do wiadomości rzeczy o których tu sama napisałaś.
          -tak, atrakcyjny 30latek wybierze 25latkę a nie 35tkę.
          -kobieta po 35 wypada z rynku matrymonialnego
          -owszem, większość facetów z wiekiem robi się leniwa i nie będzie miała ochoty Cię zabawiać.
          -wybierasz facetów z górnej półki, którzy Cię nie chcą. Może Ci się udać jakiegoś na krótko poderwać ale albo ma feler albo kończy znajomość.
          -ci, którzy się Tobą interesują są dla Ciebie nudni lub nieatrakcyjni fizycznie
          -chemię czujesz do wysokich brunetów z seksownym spojrzeniem:))) tak szukają partnerów 16letnie dziewice;) Dorośli ludzie idą na kompromisy i to, że się kogoś lubi jest całkiem dobrą podstawą do budowania związku. Motylki w brzuszku możesz sobie darować:)
          -mozesz mieć całkiem dobrą strategię szukania partnera tyle, że tak się szuka do 25-28 lat. Nie poskutkowało? Obniżasz wymagania lub zostajesz starą panną.
          -to co kobietom się wydaje, że podnosi ich atrakcyjność na ogół nie ma żadnego znaczenia dla faceta lub wręcz go odstręcza. Często określenia inteligentna i wykształcona można zastąpić poprostu słowami przemądrzała i nie do życia;)
          -traktujesz facetów jak towar, oceniasz jakie mają wady i zalety i przydatność matrymonialną:) To może być skrzywienie z portali randkowych. W Twoim przypadku jest to korzystne, bo od razu odstraszasz większość przeciętnych facetów za którymi nie przepadasz.

          Krótko:)
          Masz o sobie wysokie mniemanie, niestety nie intereuje się Tobą nikt poważny, przeciętniacy nie interesują Ciebie, książęta z bajki szybko dają nogę. Do czego Ci właściwie psycholog?
          • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 04.06.07, 01:26
            Ales ty mądry, a gdzie masz gabinet i ile osób po twoich radach już skoczyło z
            mostu?
            I jak to się stało ze moja kolezanka lat 37 własnie wychodzi za mąż i stara się
            o 1 dziecko?
            A o co ci chodzi z zabawianiem? Bo nie rozumiem, nic nie napisałam o zabawianiu,
            jestem zupełnie innym typem klobiety i nie myl mnie z "blondynką"
            Ja ich nawet nie wybieram, to oni mnie wybierają, sami piszą i chcą się ze mna
            spotkac.
            Hahahha nie, akurat brunetów nie lubię a chemię czuję rzadko. I nic nie muszę
            sobie darować, zakochac można się i po 70tce.
            Znaczy co mam obniżac? Ja nie szukam niczego czego sama nie mogę dac a to jest
            chyba ok.
            Nie znasz mnie więc nie masz pojęcia czy jestem nie do życia, nikt mi czegoś
            takiego nigdy nie powiedział, jestem zupełnie normalną i zwyczajną osobą,
            sympatyczną, ciekawą, to właśnie słyszę. I że można ze mna porozmawiac :) Nie
            wiem skąd czerpiesz takie rewelacje, może nie myśl za dużo.
            Nie oceniam jak towar, ale szukając kogoś w sieci każdy ma jakies kryteria i
            tego się nie da uniknąć. Ale gdy spotykam na żywo zdaję się zupełnie na intuicję
            i moje odczucia, po prostu albo coś jest albo nie ma. Ja jestem bardzo szczerą i
            naturalną osobą i tak też odbieram świat. Nigdy nic nie udaję, nie lubię
            sztuczności.
            Mma o sobie normalne mniemanie, wiem kim jestem i wiem kim nie jestem. A ty
            zdaje się jestes złośliwym facetem, który neiwiele wie i rozumie za to ma bujną
            wyobraźnie i rekompensuje sobie swoje braki obrażaniem innych na forum. Może
            zastanów się nad sobą?
            • pink.freud Re: Mam pytanie 04.06.07, 02:03
              Nie złość się, to tylko forum. Dopiero teraz przeczytałem Twój post, że jesteś w kiepskim nastroju.
              Szkoda, że uważasz to co napisałem za złośliwości. Mam taki punkt widzenia i nie będę go zmieniał tylko dlatego, że Ci się nie podoba.
              -Z zabawianiem miałem na myśli, że facet może poprostu woleć oglądać TV a nie chodzić z Tobą po górach. Ty możesz mieć taka potrzebę, bo Cię to odpręża albo lubisz romantyczne widoki a facet może nie mieć takich potrzeb. Dlaczego miałby spełniać Twoje zachcianki?
              -można się zakochać po 70tce, można wyjść za mąż w wieku 37 lat

              > Znaczy co mam obniżac? Ja nie szukam niczego czego sama nie mogę dac a to jest chyba ok.
              - to nie jest ok, to jest myślenie życzeniowe. O transakcjach matrymonialnych decyduje podaż i popyt a nie subietywne poczucie własnej atrakcyjności
              -wysoki brunet o brązowych oczach to tylko standardowe marzenie dziewicy;) Nie wiem jakie masz preferencje.
              -może jesteś przemądrzała, może nie. Nie wiem, napisałem tylko, że to częsty przypadek.
              -portale randkowe to giełda. Z czasem człowiek nabiera doświadczenia i potrafi szybko otaksować wartość towaru. Niestety nie pozostaje to obojętne dla jego psychiki. Zaczyna przypominać handlarza używanymi samochodami. Samochody to wyczuwają;)

              Jedyna rada jaką mógłbym Ci dać, gdybyś zechciała kiedyś posłuchać nie tylko tego co Ci pasuje, to zainteresować się jednak tymi, którzy Tobą się interesują i znaleźć w nich mimo wszystko plusy a chemię sobie darować.
              • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 04.06.07, 02:24
                To jak mnie nie znasz to racz nie przypisywac mi cech których nie posiadam. Bo
                sa powiedzmy "często spotykane".
                No i widzisz, nie rozumiesz:) Jeśli facet woli oglądać tv i spędza życie z
                pilotem w ręku to nie jest facet dla mnie. Za to może być idealny dla Jadzi,
                która w tym czasie będzie gotować mu obiadek a wieczorem razem obejrzą "Na
                Wspólnej". Jarzysz?
                Nie prawda, każdy szuka takiego partnera na jakiego wg siebie zasługuje. Ludzie
                zwykle dobierają się dosyć podobni, raczej nie spotyka sie par typu Heniek z
                warzywniaka i doktorantka z uniwersytetu czy mgr inżynier i pani Jadzia z
                gazowni ;)
                Nie wiem, być może, a jaka jest na to rada?
                Chyba zartujesz, myslisz że uda się coś na siłę? Przecież nie ma najmniejszych
                szans. To może ja ci dam taką radę, zainteresuj się kobietą, z która nie masz o
                czym rozmawiać i która ci się totalnie nie podoba, i jak, wchodzisz w to? Swoje
                rady odnieś najpierw do siebie to może cię otrzeźwi.
                • pink.freud Re: Mam pytanie 04.06.07, 12:15
                  Poprosiłaś o radę napisałem, ale nie chcesz nawet spróbować tego zrozumieć, bo wiesz lepiej.
                  Napisałem Ci wyraźnie, żebyś zrezygnowała z fizycznych wymagań a nie z intelektualnych. Jeśli interesują się Tobą głównie sprzedawcy z warzywniaka to oczywiście masz problem, jeśli natomiast odrzucasz kogoś bo nie czujesz motylków w brzuszku to głupio robisz.
                  Upieranie się przy tym, że facet ma lubić to co Ty też nie jest najmądrzejsze.
                  Owszem na siłę się nie uda, dlatego napisałem Ci, żebyś spróbowała zmienić nastawienie i spróbowała polubić ludzi mimo ich fizycznych braków. Myślę, ze tak naprawdę zadzierasz nosa i uważasz się za coś lepszego z powodu wyglądu ew. wykształcenia i chcesz od zycia wytupać coś czym mogłabyś pochwalić się przed koleżankami czy rodziną. Dlatego szukasz mechanicznie wg recepty z kolorowych pisemek. Najpierw wygląd, później kolejno sprawne wciskanie kitu napalonym laskom, odpowiedni fiut, orgazm.. i co tam jeszcze teraz zalecają:))) Zejdź na ziemię. Wybierz kogoś z kim masz o czym rozmawiać ale Ci się nie podoba (z wyglądu a nie charakteru).
                  To jest rada dla prawie 40tki źle znoszącej samotność a nie 20tki. Pretensje nie do mnie;)

                  • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 04.06.07, 14:45
                    Nie odrzucam, to oni odrzucają. Faceci tak smao szukają miłości i wielkiego
                    uczucia, ja i tak podchodzę bardzo praktycznie i jesli mam pozytywne wrażenia to
                    chętnie kontynuuję znajomość, neistety najczęściej kończy się na moich chęciach.
                    Ostatnio np poznałąm faceta, z którym na początku dałabym sobie rekę uciąć że
                    coś załapało, i po wielkim hurra - z jego strony też - nagle wszystko siadło.
                    Jego umawianie się ze mną polegało na dobrych chęciach i na 20 umawianych 2
                    doszły do skutku, w końcu olałam gościa bo był tak niesłowny że poczyulam się
                    conajmniej dziwnie. Nikt nie lubi jak się ktoś nim bawi i rzuca tysiące słow na
                    wiatr a nic nie robi. I żeby nie było - to on wciąż się do mmnie odzywał i
                    proponował spotkania, ja zaproponowałam kilka razy też, nie to że ja się mu
                    narzucalam czy coś bo zupełnie nie.
                    I takich gości ciągle spotykam, jakies słomiane ognie i nie wiadomo o co biega w
                    ogóle.
                    A reszta co piszesz to są po prostu banialuki które nie mają nic wspólnego z
                    rzeczywiostością. Zejdź na ziemie bo mnie nie znasz.
                    • pink.freud Re: Mam pytanie 04.06.07, 18:32
                      W ogóle ze mną nie rozmawiasz tylko się bronisz albo atakujesz:)
                      Napisałem Ci w czym problem. Szukasz tego czego nie ma.
                      Odzrzucją Cię faceci którzy Tobie się podobają a Ty odrzucasz tych, którym Ty się podobasz. Sama to napisałaś. Jeśli gość Cie olewa znaczy, że nie jesteś dla niego atrakcyjna i tyle. Nie ma co dorabiać teorii ani się go na siłę czepiać.
                      Nie słuchasz rad. Oczekujesz poprostu prostej recepty: szukaj tu i tu albo robisz taki i taki błąd, jak to zmienisz to znajdziesz. Nie jesteś w stanie zaakceptować odpowiedzi: nikogo takiego jakiego sobie wymarzyłaś nie znajdziesz, zmień obiekt poszukiwań, zastanów się z czego możesz zrezygnować a z czego nie i nie oszukuj:) Zaparłaś się i szukasz ideału a Twoje ustępstwa są tylko kosmetyczne. Nie pisz też, że nie wyobrażasz sobie życia z kimś, kto Cię fizycznie nie pociąga. Potrenuj. Najpierw spróbuj się przełamać i umów się z szatynem, z czasem może będziesz w stanie zaakceptować nawet bruneta;) To smutna konieczność, bo zwyczajnie nie masz czasu.
                      • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 04.06.07, 19:29
                        No i dalej swoje. Przeczytaj jeszcze raz co napisałam. Jak ktoś kogoś olewa to
                        olewa i się nie odzywa i bye. Ale jak ktoś do kogoś dzwoni, wysyła smsy, pisze
                        to chyba nie olewa? Tylko po co to robi jeśłi w efekcie nic z tego nie wynika.
                        Napisalam że tak się często zdarza, w tym cały jest ambaras aby dwoje chciało na
                        raz.
                        Ja sobie nikogo nie wymarzyłam, jeszcze arz powtarzam, jestem osobą bardzo
                        praktyczną i stojąca na ziemi, tyle już przeżyłam i tyle mam doświadczeń że wiem
                        że nie ma ludzi idealnych, że każdy ma wady i że chodzi tylko o to aby czyjes
                        zalety nas ujęły a wady zbytnio nie przeszkadzały.
                        Owszem, nie wyobrażam sobie i nie zwiążę się z kimś kto mi się fizycznie nie
                        podoba i każdy człowiek tak ma, fizyczność jest dla nas istotna, akceptacja
                        fizyczna nie tylko podobanie się. I nie chodzi wcale o to aby ktoś był modelem
                        bo różne są gusta. Mnie w ogóle nie interesuje czy ktoś jest szatynem czy
                        brunetem, może sobie nawet być rudy czy zielony.
                        Wnioskuję z twoich wynurzeń że masz jakies strasznie kompleksy jak patrzysz w
                        lustro ale to już nie moja sprawa. I nadal twoje uwagi są prymitywne, usiłujesz
                        mi tutaj obniżyć poczucie własnej wartości zwyczajnie złośliwie ale możesz sobie
                        darować. Próżny trud.
                        Na swój sposób jesteś nawet zabawny :)
                        • pink.freud Re: Mam pytanie 04.06.07, 19:59
                          Wygrałaś:)
    • taisy Re: Tak isc do psychologa i to jak najszybciej. 03.06.07, 18:16
      Jak np wszystkie
      warunki są spełnione (kobieta atrakcyjna, niegłupia, wykształcona, samodzielna
      spotyka prawie samych dziwolągów nie nadających się na związek)
      • kolejar Re: Tak isc do psychologa i to jak najszybciej. 03.06.07, 18:30
        taisy napisała:
        > spotyka prawie samych dziwolągów nie nadających się na związek)

        Kategorycznie się nie zgadzam! Bo ja należę wg prawie 100% kobiet do tej grupy
        nie nadających się dziwolągów, a to g... prawda. One mnie zawsze wykopywały i
        znajdowały sobie "nadających się". Tylko potem to się kończyło rozpaczą,
        rozwodem, a one i tak dalej swoje durne kryteria. Wg większości kobiet idealny
        facet to po prostu cham wg mojej oceny. Czytam tu to i widzę, co się dzieje, nie
        mówiąc już o obserwacji znajomych - tragedia! Na szczęście dla mnie znalazła
        mnie taka, co myśli mądrze. I nie pożałuje!
        • kolejar Re: Tak isc do psychologa i to jak najszybciej. 03.06.07, 18:36
          P.S.: Ja Ci jeszcze Taisy coś dorzucę. Przeczytaj sobie ten wątek o "tyranie
          domowym": forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=63120737
          Przecież to jest TRAGEDIA tej biednej a głupiej dziewczynki, a nie jej chłopak!
          No, nie! Dziękuję za takie bzdury... Kto tu ma iść do psychologa? Ja,
          założycielka tego wątku, czy może Ty i tamta?
          • taisy Re: Zle to odebrales. 03.06.07, 18:49
            Do psychologa chodza zdrowi ludzie, ktorzy chca nabrac dystansu do pewnych
            zyciowych spraw. Spojrzec na nie z innego kata widzenia.W chodzeniu do
            psychologa nie trzeba szukac negatywow. Czasami dobrze jest moc wygadac sie z
            tego co lezy na sercu. To duzo. Psycholog wyslucha, da rade itp.

            Nie wiem jak ty rozumiesz chodzenie do psychologa jako objaw slabosci i
            niedlestwa?
            • ewag52 Re: Zle to odebrales. 03.06.07, 18:51
              och nie taisy.
              Psycholog w żadnym wypadku, nie jest od dawania rad.
              Ma tak ukierunkowac, twoje myslenie, bys sama sobie poradziła
              • taisy Re: Zle to odebrales. 03.06.07, 19:01
                Ale wole psychologa niz gawedzenie z koleznkami ktore jeszcze doloza o swoich
                problemach.
                Dla mnie chodzenie do psychologa to normalna sprawa, to pierwszy krok tego
                kogos do checi wyjscia z ciasnych scianek swojego myslenia i wyjscia z problemu.
                • ewag52 Re: Zle to odebrales. 03.06.07, 19:07
                  ja tez generalnie, jestem za.
                  Przy wewnetrznym konflikcie, długotrwała terapia (co nie jest jednoznaczne z
                  psychologiem stricte), może duzo zmienić.
                  Ale to nie jest kwestia, pogadania kilka razy, po godzinie.
            • kolejar Re: Zle to odebrales. 03.06.07, 19:35
              aisy napisała:

              > Do psychologa chodza zdrowi ludzie, ktorzy chca nabrac dystansu do pewnych
              > zyciowych spraw.
              > Nie wiem jak ty rozumiesz chodzenie do psychologa jako objaw slabosci i
              > niedlestwa?

              Ha, ja kiedyś chodziłem do psychiatry. I był to w jakimś sensie (?) objaw mojej
              słabości i niedołęstwa. Bo trzeba mi wtedy było - jakbym był silny - do pierdla
              iść, a nie po PZP się włóczyć! A chodziło oczywiście o WKU. Byłem i jestem
              pacyfistą, poza tym do wojska i tak się nie nadawałem, a do tego to była
              komunistyczna armia Paktu Warszawskiego, więc mi wroga - walczyłem wtedy z nimi,
              bo wojna przecież polsko-jaruzelska była. Więc chodziłem do psychiatry - nawet
              profesora! I co on wymyślił? Otóż chciał mnie zamknąć w swojej Klinice z
              podejrzeniem schiz. katatonica. Może miał rację? Ale to było 25 lat temu, a ja
              do tej pory nie byłem NIGDY w Szpitalu i jakoś żyję. A że jest, jak jest - nieco
              dziwnie? Dobra, jest takie pojęcie schizofrenii filozoficznej i na to się
              zgadzam. Dziwacy też mają prawo do w miarę normalnego życia w swoim stylu, jeśli
              tylko nikomu nie dokuczają. Dlatego mam takie zdanie, żeby dziwactwa na siłę nie
              zmieniać. Niech dziwaczka spotka dziwaka i jak są tylko oboje wystarczająco
              trochę mądrzy, to będą najszczęśliwszymi ludźmi na świecie! Wierzę w to, bo
              chociaż jestem dopiero (! - w tym wieku!) na początku tej drogi, to jednak na
              początku! Nie bez nadziei na cokolwiek. I z radości nie mogę wytrzymać, by tą
              nadzieją nie dzielić się z innymi potrzebującymi. Dlatego to tutaj wszystko
              wypisuję. A kiedyś byłem już tu dość aktywny - ale depresyjnie. Teraz, po ponad
              roku, wrócił ktoś inny...
              • zielonookirudzielec Re: Zle to odebrales. 03.06.07, 19:54
                No tak, tylko że ja nie jestem dziwaczką ani schizofrenikiem :)) Jestem
                zwyczajną kobietą, ze wszystkim sobie radzę i nawet nie potrzebuje pomocy. Sama
                mogę pomagac komus i pomagam.
                Jedyne co mnie niepokoi i może miec wpływ na te damsko-męskie relacje to że
                mialam fatalny kontakt z ojcem, którego już zresztą nie ma. Ale moje rodzeństwo
                też z nim mieszkało a zbudowało normalne relacje i znalazło 2 połowy. Więc nie
                wiem czemu ja mialabym być inna, a może? Ale ja naprawdę lubię facetów, mam
                raczej wrażenie że to oni mnie dziwnie traktują, zamaist szczerze i uczciwie to
                coś kręcą, kombinują.
          • taisy Re: Tak isc do psychologa i to jak najszybciej. 03.06.07, 19:03
            kolejar napisał:

            > P.S.: Ja Ci jeszcze Taisy coś dorzucę. Przeczytaj sobie ten wątek o "tyranie
            > domowym": forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=63120737
            > Przecież to jest TRAGEDIA tej biednej a głupiej dziewczynki, a nie jej
            chłopak!
            > No, nie! Dziękuję za takie bzdury... Kto tu ma iść do psychologa? Ja,
            > założycielka tego wątku, czy może Ty i tamta?

            ....

            Przeczytalam ten watek, mam swoje zdanie ale nikt mnie o nie tutaj nie pyta:))))

            Ps. ja tez jestem pedantka:)
            • kolejar Re: Tak isc do psychologa i to jak najszybciej. 03.06.07, 19:48
              taisy napisała:
              > Przeczytalam ten watek, mam swoje zdanie ale nikt mnie o nie tutaj nie pyta:)))
              > Ps. ja tez jestem pedantka:)

              Nie chodziło mi o pedanterię. To jest całkiem strawne. Ale ten gość ją okropnie
              traktuje! Te jakieś gadki, że łaskę jej robi? Nie, ja tak nie potrafiłbym
              traktować kobiety. To tak jakoś jak przedmiot do pewnych tylko "określonych"
              czynności wygląda. Niech se taki typ lepiej lalkę w sex-shopie kupi - będzie
              miał extra pedantkę. Zresztą obserwuję, że ludzie tak właśnie się traktują i to
              wg nich jest dobrze, prawidłowo, zdrowo - żeby tylko za bardzo nie wpędzać się w
              uczucia, bo jeszcze stanie się im coś złego. A tymczasem właśnie w ten sposób
              tracą życie! Dlatego obsesyjnie podejrzewam, że problem naszej tu założycielki
              wątku jest natury filozoficzno-mistycznej, a nie psychologicznej. Po prostu
              99,99% facetów to moralni a duchowi idioci - widzę to po moich kumplach. U
              kobiet ten współczynnik idiotyzmu jest dużo niższy (choć też katastrofalnie
              wysoki), dlatego częściej one są ofiarami i cierpią niż oni.
    • mahadeva Re: Mam pytanie 03.06.07, 19:52
      no wiesz, dla innych kobiet te dziwolagi to kandydaci na meza, za ktorych
      wychodza i juz nie maja Twojego problemu
      • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 03.06.07, 19:56
        Tak, ale nie o to chodzi że ja ich nie chcę, chcę, to oni gdzies znikają i sami
        nie wiedzą czego chcą. Co chcę z kimś zbudować jakąś relację to ten znika, a to
        spotyka kogoś innego, a to odwali jakiś numer.
        • mahadeva Re: Mam pytanie 03.06.07, 19:59
          tez mam taki problem jak Ty, ale chyba mysle, ze wina lezy troche po mojej
          stronie - za malo sie staram, jestem wybredna, boje sie zwiazku, dobrze mi
          samej :) gdy widze zwiazki moich kolezanek, to z wiekszoscia bym sie nie
          zamienila :) trzeba naprawde duzo silenj woli, zeby wytrzymac zwiazek :)
          • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 03.06.07, 20:02
            A ja mam wrażenie że za bardzo się staram. Zawsze mam dużo dobrej woli, zawsze
            przymykam oko, mówię sobie że zobaczymy, jakoś to bedzie, dajmy sobie czas a
            ktoś się na mnie wypina i odchodzi :( Nawet nie zdążamy się poznać, i zawsze
            ktoś mi mówi że jestem sympatyczna, że mnie lubi, że mu się podobam i ja nic z
            tego nie rozumiem. Nie pozwala się komuś zniknąć jeśli się go lubi i się ta
            osoba podoba. Czy to znaczy że wszyscy faceci kłamią? Tylko po co w tym wypadku?
            Przeciez mogą się w ogóle nie odzywac, nie zaczynac znajomości.
            • kolejar Re: Mam pytanie 03.06.07, 20:12
              Ech kobiety... Wy macie rację bardziej niż myślicie! Tak, faceci są niepoważni,
              beznadziejni - ci właśnie niby fajni faceci. Ja mam mnóstwo kumpli i oni prawie
              wszyscy są tacy. Ja nigdy nie uciekałem - ode mnie uciekały do takich durniów. A
              oni tylko kręcą, coś kombinują... Jedna panienka powiedziała mi:
              - Jak ty możesz nadawać się do bycia z kimś, jak nigdy z nikim nie byłeś?
              No tak... Jak facet miał z trzy żony i 50 kochanek, to się nadaje! Tylko potem
              idiotka się dziwi, że mu się znudziła ("miłość wygasła" - niektórzy pier...lą) i
              ją olał...
              • vestalinka Re: Mam pytanie 03.06.07, 21:36
                Kolejar,jesteś mądrym facetem,podpisuję się pod Twoim postem:-)Zgadzam się z nim
                w pełni. W moim środowisku obserwuję podobne zachowania...kobiety uwielbiają
                chamów,nic nie wartych krętaczy i cwanych,uroczych manipulatorów.
    • kryskaedka Re: Mam pytanie 03.06.07, 20:08
      przepraszam nie czytałam co dalej napisano..ale moim zdaniem to jest jeden
      powod..zbyt wygorowane ambicje w stosunku do przyszlego partnera... po tylu
      latach samotnoci... odwala tak ze sie wierzy w rycerzy na białych koniach....
      kobieto..zapisz sie do ekskluzywnego matrymonialnego ofica..w dzisiejszych
      zaganianych czasach to jest normalne...kiedy masz sie zakochac? i w kim ? na
      imprezie poznanym?.. na ulicy? bo w pracy juz wszyscy zajeci przeciez....
      praktyczne podejscie polecam:)
      • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 03.06.07, 20:58
        Nieprawda, nie mam zbyt wygórowanych ambicji, to sobie poczytaj co napisalam. To
        nie ja odchodzę, to oni. To ja jestem zostawiana i olewana.
        Nie zapiszę się do żadnego matrymonialnego bo już próbowałam i to nie dla mnie.
        Bywam tylko na portalach randkowych i tylko stamtąd praktycznie kogoś poznaję,
        ale faceci tacy jak widać.
        • kryskaedka Re: Mam pytanie 03.06.07, 21:02
          no tak ...to jest problem....faceci faktycznie nie najlepsi w tych czasach..
          troche za długo czekałas....ja bym jednak do tego psycho sie udała..a potem na
          jakis wyjazd wakacyjny np nurkowanie , wspinaczka, cos gdzie jescze mozna
          spotkac fajnego goscia:)
          • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 03.06.07, 21:14
            Kurcze, tylko gdzie do tego psychologa? Poza tym to koszt.
            Mam wakacje juz niedługo :)) Ale za granicą, nawet jak kogoś poznam to raczej
            się nie przeniesie na dłuższą znajomość.
    • jszhc Re: Mam pytanie 03.06.07, 20:20
      skoro uwazasz, ze wszytskich ktorych spotykasz sa dziwolagami, to problem lyezy
      po twojej stronie...nie tych facetow:). Tak, idz do psychologa.
      • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 03.06.07, 20:59
        Ok, a może ktoś mi poleci jednak konkretnego psychologa lub poradnię?? Serio
        pytam, bo nie wiem gdzie mam iść.
      • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 03.06.07, 21:01
        A poza tym ja tak nie uważam tylko fakty o tym mówią, jak ktoś się tak dziwnie
        zachowuje to co ja mogę mysleć, ja jestem konkretna i nie umiem się dogadać z
        ludźmi którzy nie wiedzą czego chca.
    • solaris_38 Re: Mam pytanie 03.06.07, 23:54
      jesli ci ta sytuacja nie pasuje zastamnó sienad wiloma różnorodnymi sposobami

      psycholog mzoę być dobrą ins[piracją i mzo e pomóc w zastanaowieniu sie jak
      zwiększyć prawdopodobieństwo spotkania kogoś odpowiedniego ale tez nie każdy sie
      do tego nadaje(psychoanalitycy chyba raczej mało)
      najlepiej umówić sie z terapeuta na kontrakt z określonym celem


      ale równolegle działaj niezależnie

      rodzi sie miliony małych żółwi ale tylko niektóre docierają do morza
      nawet te dorodne neki mają gwarancji

      a ludźmi tak samo

      dlatego warto i trzeba walczyć !


      dobre jest rozwijanie nowych zainteresowań , robienie nowych kursów i uprawnień,
      ale także warto zapisać sie do biura matrymonialnego
      kupić psa bo i samotność mniejsza i o nowe kontakty łatwiej
      zapisać sie na kółko religijne czy jogę
      a może kurs tańca towarzyskiego albo przewodników górskich
      cokolwiek byle poszerzać grono ludzi o twoich zainteresowaniach


      ale tez pamiętaj ze więcej jest kobiet nieszczęśliwych z powodu mężczyzn niż
      szczęśliwych z tego samego powodu
      kobiety wbrew pozorom są bardzo wymagające uczuciowo i psychologicznie
      a szczególnie te z górnej półki maja trudno


      powodzenia

      • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 04.06.07, 00:33
        Dzięki, ja to już wszystko przerabiałam. Tylko u psychologa jeszcze nie byłam.
        Właśnie idę na studia podyplomowe, zmieniam zawód, chodzę czasami na siłownię,
        chodzę często na basen bo lubię pływać. Ale to nic nie daje, nic :( Psa mam, od
        dawna, dzięki temu mam się przynajmniej do kogo przytulić, do ciepłego futerka.
        Wszystkie zainteresowania wymagają czasu i pieniędzy a ani jednego ani drugiego
        nei amm w nadmiarze.
        Ja to mwszystko wiem, że i związki bywają nieszczęśłiwe, ale nie potrafię już
        tak żyć, nie umiem, mam dość. Chciałabym być komuś potrzebna, miec kogoś
        bliskiego, żeby nie spędzac weekendów samotnie w domu tak jak teraz, żeby ktoś
        był w domu, żeby miec dla kogo zrobić coś pysznego, i dla mnóstwa innych rzeczy
        dla których warto w ogóle wstawac z łóżka.
        Ale ja już nie mam sił, postanowiłam skończyć ze sobą, już po prostu nie mogę,
        to wszystko to jest jakaś wielka paranoja, dlaczego normalna kobieta nie może
        spotkac normalnego faceta, przez tyle lat, może to jest jakas gigantyczna
        pomyłka :(((((((((( Żeby nie moi bliscy dawno bym już wsadziła głowę do
        piekarnika ale tak się boję ich skrzywdzić, nei chcę żeby im się coś stało, nie
        chcę ich bólu, nie wiem co robić :((( Chciałabym zniknąć po prostu..
        • solaris_38 Re: Mam pytanie 04.06.07, 00:37
          tak masz racje
          skoro wszystko już przerabiałaś to nie ma dla ciebie ratunku
          musisz jedynie wegetować aby nie sprawić bólu rodzicom
          bądź dzielna
          • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 04.06.07, 00:45
            Nie wegetować, zniknąć. Na zawsze, i tak zrobię. Pa.
            • solaris_38 Re: Mam pytanie 04.06.07, 00:52
              to twoje życie
              zrób z nim co zechcesz :)

              to twój ogród
              uprawiaj go jak chcesz lub zostaw odłogiem bo nie ma faceta

              jednak na znikanie jest zawsze czas ;)
              to akurat jest pewne

              pa




              • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 04.06.07, 01:09
                Moje i nie moje. Sprawa byłaby prosta gdybym nikogo nie miala ale mam rodzinę.
                Metafory z ogrodem trochę nie rozumiem.
                Zrozum że ja po prostu już nie mam siły. Już mi się wszystko wyczerpało i
                wypaliło przez tyle lat szukania. Może ktoś tego nie rozumie, ale ja widzę tyle
                par, szczęśliwych ludzi, pewnie że mają problemy jak każdy ale mają SIEBIE. A ja
                siedzę jak ten palec, nigdy nie mogę usłyszeć że ktoś we mnie wierzy, że ktoś
                mnie kocha, że dla kogoś jestem najpiękniejsza, że ktoś chce mieć ze mną dzieci,
                gdy mi smutno nikt mnie nie pocieszy, nikt nie rozśmieszy jak teraz, siedzę i
                gapię się w ten zimny wstrętny monitor i płaczę cały dzień. Mam chęć biec przed
                siebie i krzyczeć z bezsilności, los jest silniejszy niż ja.
                • mahadeva Re: Mam pytanie 04.06.07, 01:21
                  no ja nie mam zadnej rodziny (tzn mam jakas szczatkowa, ktora tylko sprawia
                  bardzo powazne problemy)

                  tez mialam wiele strasznych miesiecy po rozstaniu z okrutnym bylym

                  mysle, ze najlepsze jest utrzymywanie bogatych kontaktow towarzyskich, o to
                  warto walczyc!!! w ten sposob wypotrzysz kogos porzadnego i zaczniesz walczyc o
                  niego :) ja kogos takiego wypatrzylam, to sie ciagnie juz miesiacami, juz
                  chcialam sie poddac i wiesz co? :) dobrze, ze tego nie zrobilam, bo znow jest
                  swiatelko w tunelu! nie ma latwo :) ja chce miec fajnego faceta, ktorego bede
                  szanowac, a nie byle jakiego, a tacy sa rzadkoscia :) i dlatego tak o nich
                  trudno i trzeba walczyc
                • solaris_38 Re: Mam pytanie 04.06.07, 02:05
                  przywarłaś do swego złudzenia ze facet cię uszczęśliwi

                  nie masz siły ale do czego? do dalszego trwania w złudzeniu?

                  to porzuć złudzenie

                  wszystko co mówisz to mówi depresja

                  wylecz depresję
                  a potem dopiero
                  :) zastanów czego tak naparwdę potrzebujesz
                  dla siebie

                  teraz co typowe w depresji sie dołujesz

                  nie ufałabym swemu myśleniu w stanie zdołowanym
                  bo tez co on doradza? biec pzred siebie
                  krzyczeć
                  złorzeczyć na okrutny a silniejszy LOS

                  to nie sa zbyt pragmatyczne plany
                  ani zapobiegania cierpienia
                  ani uczenia sie szczęścia
                  ani czegokolwiek
                  • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 04.06.07, 02:30
                    Nie, to nie tak. Po prostu czuje się jakbym nie miała nogi czy ręki. Czy to
                    naprawdę takie trudne do zrozumienia że każdy potrzebuje kogoś? Mi się wydaje że
                    to normalne, ja bywam szczęśliwa ale mam nawracające depresje, one mnei
                    wykańczają. I wiem że spowodowane są samotnością i bezsilnością. Nie mam sił do
                    życia w samotności. Wiesz jak to jest gdy 24 godziny na dobę nie mówisz ani
                    jednego słowa? Gdy nikt cię nie dotyka, nie myśli o tobie i nie wyśle nawet
                    smsa? A jedyne smsy jakie dostajesz to reklamy Plusa??
                    Nie mam depresji bo byłam kiedyś u psychologa, jakbym miała depresję to byłoby o
                    wiele gorzej. Mam stany depresyjne.
                    Nie muszę uczyć się szczęśćia, potrafię być szczęśłiwa ale ciągle mi dokucza ten
                    brak, no czemu nikt mnie nie rozumie... Weź i każ być szczęśliwa rybie bez wody.
                    • kolejar Re: Mam pytanie 04.06.07, 02:39
                      zielonookirudzielec napisała:
                      > Nie, to nie tak. [...] Nie mam sił do
                      > życia w samotności.

                      Nie nudź już kochanie, bo... Mam to za sobą. Jutro rano zbudzi mnie moja kochana
                      Lady P. i nie mogę już zajmować się takimi problemami z Twojej własnej głupoty
                      jednak. Dlaczego rok temu na tych serwisach randkowych mnie sobie nie
                      znalazłaś??? Kretyni lepsi Ci się wydawali? A co do Twoich planów trucia się
                      metanem w piekarniku, to chyba zaraz dzwonię na Policję, Straż Pożarną i
                      Pogotowie Gazowe, bo przez swoją głupotę tylko ludzi niewinnych pozabijasz, a
                      Tobie to nawet nic się nie stanie - mam wyjaśniać dlaczego? Ok. - zapłon po
                      loncie do najbliższego stężenia eksplozywnego - nie w Twoim piekarniku, bo za
                      duże będzie. Rąbnie gdzieś u sąsiadów i cały dom się złoży. A Tobie g... się
                      stanie, bo metan nie truje!
                      • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 04.06.07, 11:36
                        A ty to normalnie powinieneś iść do psychiatry bardziej niż ja takie farmazony
                        bredzisz.
                    • solaris_38 Re: Mam pytanie 05.06.07, 01:49
                      jestem sama od wielu lat
                      jestem szczęśliwa
                      więcej szczęśliwsza niż kiedy byłam w związku choć to było niezwykle ważne
                      doświadczenie w moim życiu i rozumiem ze także chcesz go przeżyć

                      życzę ci żebyś spotkała kogoś wartego takiego przezycia i to bez wzgledu na
                      to czy zostaniecie do grobowej deski :)

        • kolejar NIE!!!! 04.06.07, 02:11
          zielonookirudzielec napisała:
          Żeby nie moi bliscy dawno bym już wsadziła głowę do
          > piekarnika

          Boże! Dziewczyno kochana - nie rób tego! To Ci nic nie da, a tylko ludzi
          pozabijasz! Metan (CH4) nie jest trujący tylko wysoko..y, więc się nie
          otrujesz w tym piekarniku, a wydupczysz od najmniejszej iskry całą chatę, jako w
          kopalni "Halemba"! Wiem przecież, że u Was w Wawie też macie GZ-50 -
          wysokometanowy. O wybuchu Rotundy PKO na rogu Marszałkowskiej i Alei nigdy nie
          słyszałaś???
          • zielonookirudzielec Re: NIE!!!! 04.06.07, 02:34
            Dobra, znajde inne środki :) Jeszcze może trochę pociągnę. Ja nie potrafię tego
            zrobić ale nie dlatego że się boję o siebie ale dlatego ze bardzo kocham moich
            bliskich a straciłam kogoś z rodziny i wiem jak to boli i nie chcę aby oni tak
            cierpieli po mnie :( Nawet się k... zabic nie mogę.
        • brak.polskich.liter Kubel zimnej wody 04.06.07, 11:14
          Wiesz co? Jesli w realu walisz podobne teksty, jak na forum, i w podobnym stylu,
          co wcale sie nie dziwie, ze jestes singlem. Normalny facet, nawet jesli szuka
          zwiazku, bedzie Cie omijal szerokim lukiem. Faktycznie idz do psychologa,
          kobieto, bo masz cholerny problem - ale nie w znalezieniu faceta, tylko ze soba.

          > Chciałabym być komuś potrzebna, miec kogoś
          > bliskiego, żeby nie spędzac weekendów samotnie w domu tak jak teraz, żeby ktoś
          > był w domu, żeby miec dla kogo zrobić coś pysznego, i dla mnóstwa innych
          > rzeczy
          > dla których warto w ogóle wstawac z łóżka.

          Dzizas, to miej! Jesli masz niezaspokojona potrzebe bycia potrzebna i wazna, to
          zamiast siedziec na dupie i kwekac "nikt mnie nie chce" idz popracowac jako
          wolontariuszka do hospicjum, albo do domu dziecka. Do tego, zeby czuc sie
          potrzebna albo "ugotowac cos pysznego" nie musisz miec meskich gaci wiszacych w
          szafie. A jesli czujesz sie niedopchnieta (co w koncu zrozumiale), to korzystaj
          z seksu, chetnych panow (na seks, nie na zwiazek) jest mnostwo. Po to, zeby
          prowadzic satysfakcjonujace zycie i byc spelniona wcale nie musisz byc w
          zwiazku. Naprawde, zrob cos fajnego i pozyj troche sama SZCZESLIWIE - jesli tego
          nie potrafisz, to nawet zwiazek z ksieciem na bialym koniu nie da Ci szczescia.

          I przestan pier...lic o tym, ze chcesz ze soba skonczyc, bo nikogo to nie
          wzrusza. Jesli masz depresje, to idz na forum "Depresja", idz do psychiatry,
          niech Ci cos przepisze. A jesli nie masz depresji, to zamiast zwracac na siebie
          uwage w tak akurat zalosny sposob, rusz tylek i zrob cos sensownego ze swoim zyciem.
          • ewag52 Re: Kubel zimnej wody 04.06.07, 11:39
            dostałaś zielonookirudzielcu, swoja porcje prawdy?
            I tak ona właśnie wygląda.
            Nie jestem facetem ale nie dałabym rady z toba wytrzymac.
            Nudno,infantylnie, asexualnie i głupio
            • ewag52 Re: Kubel zimnej wody 04.06.07, 11:42
              przyjmij tę prawdę, bo obrażasz sie jak stara panna
              • zielonookirudzielec Re: Kubel zimnej wody 04.06.07, 11:47
                Jeśli mnie ktoś usiłuje obrazić to się obrazam, zdrowa normalna reakcja.
            • zielonookirudzielec Re: Kubel zimnej wody 04.06.07, 11:47
              Nie dostałam, dostałam jakieś brednie i tylko utwierdzam się w przekonaniu że
              forum to jest jedno wielkie g. Spotkac tu kogoś rozsądnego to gorzej niż realnie.
          • zielonookirudzielec Re: Kubel zimnej wody 04.06.07, 11:44
            Nie, w realu jestem pogodną wesołą osobą, byś się zdziwiła :)) Szczerzę się od
            ucha do ucha bo tak się nauczyłam, bo tak wszędzie każą, masz być szczęśliwy i
            zadowolony bo nikt cię nie będzie lubił.
            Tak, mam wielki problem bo potrzebuję kogoś bliskiego, no straszne po prostu,
            jak ja w ogóle wydziwiam, no toż to są jakieś fanaberie. Masz absolutną racje.
            No i co ty bredzisz kobieto? Czy myśłisz że ja ma mczas na jakieś wolontariaty?
            Poza tym czemu każdemu kto się czyuje samotny wciska się te wolontariaty,
            pogięlo was?? Do wolontariatu trzeba mieć wyjątkowe cechy charakteru, to sa
            ludzie którzy mają poterzebę bezinteresownego pomagania innym, a ich życiowy
            stan nie ma tu nic do rzeczy, to nie ma być rekompensowanie sobie czegoś!
            Ja chcę się czuc potrzebna mojemu mżęczyźnie i kropka. I moej własnej rodzinie,
            bo taką mam potrzebę.
            Korzystam korzystam ale poniewaz mam głód uczuć to się zaraz angażuję a wiadomo
            że takie romanse nie trwają długo i tylko potem mam problem. To jest dobre byle
            nie za często a jeden romans dopiero co meisiąc temu skończyłam i nie mam chęci
            na drugi.
            To ty pie..sz, bredzisz i nic nie kumasz z tego co piszę, jak nie wiesz co
            napisać to nie pisz NIC. Nie ma przymusu wypowiadania się.
            Robię masę rzeczy ze swoim życiem, już pisałam że jestem aktywną osobą, ide
            własnie na studia, zmieniam zawód, mam wiele zainteresowań, chodzę na pewien
            kurs, to może czytaj to co ktos pisze i nie bredź.
            Bye
            • brak.polskich.liter Re: Kubel zimnej wody 04.06.07, 12:08
              Co, walnelam w czuly punkt? :P
              Nie unos sie tak. Rozumiem, ze jestes rozzalona i sfrustrowana brakiem faceta u
              boku i wlasnej rodziny. Nie Ty jedna. Ale wiekszosc poszukujacych po krotszych
              lub dluzszych poszukiwaniach w koncu znajduje. Wiesz, mam w realu kilku
              znajomych ktorzy byli singlami dosc dlugo, chcieli to zmienic i - z jednym
              wyjatkiem (panna absolutnie nie do zycia) - im sie to udalo. I bynajmniej nie sa
              to ludzie piekni, elokwentni, bogaci i demony seksu. Przeciwnie: niesmiali,
              wizualnie niezbyt atrakcyjni i niebogaci panowie i panie. Tyle, ze oni, miast
              kwekac, cos zrobili. W jednym przypadku grane bylo biuro matrymonialne, w drugim
              psycholog i przelamywanie chorobliwej niesmialosci, w trzecim po prostu wyjscie
              do ludzi, bez rozgladania sie za idealem.
              Podtrzymuje swoja opinie - jesli rzekomo atrakcyjna i nieglupia kobieta szuka i
              nie znajduje, to albo wcale nie jest taka atrakcyjna, na jaka sie kreuje, albo
              cos jest z nia niehalo.
              Napisalas na forum, prosilas o rady i opinie. Dostalas. A ze nie takie, jak
              chcialas?... To bylo, do cholery, napisac, ze zyczysz sobie byc poglaskana po
              glowce i zeby Ci napisac, ze jestes piekna i wspaniala, w ogole super, tylko po
              prostu pechowa bidusia, a wszyscy faceci to swinie :P
              • zielonookirudzielec Re: Kubel zimnej wody 04.06.07, 12:27
                Nie, walnęłas jak łysy grzywą o parapet :) Wiesz co najbardziej wkurza? Jak sie
                kogoś oskarża o rzeczy które są nieprawdziwe.
                No właśnie. Więc czemu mi się nie udaje? Właśnei tym jestem najbardziej
                zfrustrowana, nie tym że mam z tym w ogóle problem bo nie ja jedna ale tym że to
                tak długo trwa i że wciąż nic nie mogę z tym zrobić mimo że się bardzo staram,
                poznałam w życiu już tylu facetów, byłam w iluś tam związkach, próbowałam, te
                związki to były jakieś na siłę, raczej nas łączyła przyjaźń niż cokolwiek innego
                i dlatego się rozpadały. Poza tym też moi bliscy którzy znali tych gości mówili
                mi że oni byli dziwni. W ogóle ich nie akceptowali więc to raczej nie we mnie
                ejst problem tylko po prostu źle wybieram, ale nie wiem czemu tak jest. Jak
                kogoś poznaję wydaje mi się ok a potem się wszystko chrzani, okazuje się że gość
                dziwny, nie do związku, nie do życia, z problemami.
                No dobrze czyli co jest nie halo? I nie opowiadaj kolejnej bzdury, ludzie
                bardzio nieatrakcyjni i nieszczególni znajdują partnerów. I też ludzie
                nieidealni, z wadami i złymi cechmi charakteru. Ja nie ejstem ani taka dobra ani
                taka zła, przeciętna, może trochę mniej przeciętna niż inni ale wydaje mi sie że
                w normie. Poza tym co ciekawe nie amm w ogóle problemó ze znalezieniem znajomych
                czy przyjaciół! Znajduję ich łatwo. Tylko ze związkami mam taki problem. Więc to
                nie o to chodzi że jestem złym człowiekiem.
                • brak.polskich.liter Re: Kubel zimnej wody 04.06.07, 12:46
                  Nikt chyba nie sugerowal, ze jestes zlym czlowiekiem czy cos w tym stylu. Nikt
                  tez Cie nie oskarzal o cokolwiek. W realu tez traktujesz wszystko tak osobiscie?

                  No, dobra. Jesli kontakty z ludzmi masz ok, wizualnie jestes niezla, da sie z
                  Toba fajnie pogadac, etc etc - i tylko to nieszczesne zycie romantyczne kuleje -
                  to naprawde, poszukaj dobrego psychologa i wybierz sie z wizyta. Ani ja, ani
                  nikt inny na forum nie da Ci jasnej odpowiedzi, dlaczego w zyciu osobistym Ci
                  nie wychodzi i nie powie, co z tym fantem zrobic - bo po prostu Cie nie znamy i
                  za malo o Tobie wiemy. Goraco polecam real i profesjonalistow.
                  Psycholog kosztuje? No, kosztuje (chociaz mozna pochodzic i wyszukac cos
                  niedrogiego czy wrecz darmowego, wcale nie musi byc gorsze). To zacisnij zeby,
                  zbieraj kase i idz. Zwroci sie.
                  • zielonookirudzielec Re: Kubel zimnej wody 04.06.07, 12:59
                    No dobrze :) To pójdę, teraz przed wakacjami postaram się z raz chociaż bo potem
                    wyjeźdzam. Przepraszam że się uniosłam ale byłam w totalnym dołku i strasznie
                    roztrzęsiona i oczywiście że wtedy wszystko odbieream do siebie, ale już mi dziś
                    lepiej, wczoraj pól nocy spac nie mogłam. Najbardziej mnie dołuje ta bezsilność,
                    i chyba faktycznie sama sobie z tym nie poradze.
                    Dzięki jeszcze raz.
                    • e_w_a_g_5 Re: Kubel zimnej wody 04.06.07, 13:02
                      dobra terapia, to cenna i opłacalna inwestycja w siebie.
                      Czasem warto, kosztem innych przyjemności życiowych, sprawić sobie
                      taki prezent.
          • taisy Re:Echh kobiety. 04.06.07, 15:27
            A jesli czujesz sie niedopchnieta (co w koncu zrozumiale), to korzystaj
            z seksu, chetnych panow (na seks, nie na zwiazek) jest mnostwo.
            ............

            To chyba najbardziej obraza kobiete i jej uczucia.Zadna wrazliwa kobieta nie
            zgodzi sie na uklad gdzie wchodzi jedynie seks w realia no chyba, ze to
            prostytutka.
            • brak.polskich.liter Eee, co ma wrazliwosc do rekreacyjnego bzykania? 04.06.07, 15:38
              Porownanujac singielki podchodzace lightowo do seksu do prostytutek, walnelas
              jak chory w kubel. Przypominam, ze prostytutka to taka pani, ktora bzyka sie za
              pieniadze z panami, ktorzy niekoniecznie jej sie podobaja. Innymi slowy, czerpie
              korzysci majatkowe z dawania dupy. Z rekreacyjnym bzykaniem prostytucja ma tylez
              wspolnego, co zakon Jedi z haftem krzyzykowym.
              • taisy Re:jestes bardzo niedelikatna. 04.06.07, 16:17
                samo pojecie slowa k u r w a w bardzo wielu jezykach wymawia sie podobnie
                dzwiekowo. W starozytnej Grecji slowo to obejmowalo kobiety, ktore jak to
                okreslasz "bzykaja" na prawo, czy lewo z wieloma partnerami bez stalych
                zwiazkow. Pozniej dopiero, slowo to zaczelo okreslac kobiety sprzedajce sie za
                pieniadze.
                Samo pojecie juz okreslili starozytni, jaki to rodzaj kobiet wdaje sie w takie
                sprawy.
                Juz 1000 x bardziej rozsadna jest prostytutka, ktora robi to profesjonalnie
                niz amatorke, ktora idzie do lozka z facetem bez uczuc. Co ten facet moze
                jej "dac", jakie uczucia przezyje, czym ja to wzbogaci jako
                czlowieka? "Wybzyka" i wyrzuci na asfalt jak szmatke? Szczyt jej marzen?
                Zabierze jej drogocenny czas.I jeszcze zarazi jakims paskudztwem. Czy to warte
                czlowieka?

                W OGOLE TWOJ WPIS I DAWANIE "rady" tej dziewczynie mi sie WYBITNIE nie
                podoba! Brak ci wyczucia i empatii w cudzy smutek i tragedie samotnosci drugiej
                osoby.

                W ogole brak ci delikatnosci i wyczucia. Jezeli Ty sama juz zeszlas tak nisko
                ze dzialasz jak robot -cop, to tak zyj, ale innym rad, jak maja zyc w zyciowych
                tragediach nie udzielaj.
                Wiem ze w Polsce moda naszla na tzw, wyzowlone kobiety, ale ta moda od wielu
                lat nie istnieje zagranica.Tutaj jedynie lata 60-70 bylo takie pseudowyzwolenie
                kobiet, jednak szybko sie zakonczylo.
                Kobiety nie chca zyc jak durne lale i rozkladac nogi przed byle kim dla
                zaspokojenia czegos co ty nazywasz wulgarnie "dopchaniem".

                To tyle, na razie. Choc dyskusja tutaj wcale mnie nie bawi.
                • brak.polskich.liter Lopatologicznie napisze 04.06.07, 17:18
                  Jesli masz konkretne libido i lubisz seks, to chcesz go uprawiac - dla wlasnej
                  hedonistycznej przyjemnosci. Milo, oczywiscie, jesli bzykaniu towarzysza cieple
                  uczucia do pana, z ktorym sie bzykasz, ale te uczucia wcale nie sa konieczne dla
                  odczuwania satysfakcji seksualnej. Uczucia to jedno, a seks to drugie.
                  Z Twojego postu wywnioskowalam, ze wedlug Ciebie kobiety potrzeb seksualnych nie
                  maja, a seks uprawiaja wylacznie jako wyraz uczuc do partnera. Sa takie kobiety,
                  owszem. I mezczyzni tez. Nie wszyscy, na szczescie.

                  Moja droga, z ta starozytna Grecja znowu walnelas jak chory w kubel. Poczytaj
                  historie starozytna, dowiesz sie, ze hetery bywaly powszechnie cenione i
                  szanowane (vide niejaka Aspazja, kochanka Peryklesa, czy Fryne) - w
                  przeciwienstwie do "przyzwoitych" zon i matek, ktorych funkcja sprowadzala sie
                  do prokreacji.

                  > niz amatorke, ktora idzie do lozka z facetem bez uczuc. Co ten facet moze
                  > jej "dac", jakie uczucia przezyje, czym ja to wzbogaci jako
                  > czlowieka?

                  Slowo kluczowe - orgazm. Przyjemnosc, znaczy sie. Satysfakcja. Uwierz mi,
                  naprawde sa ludzie, ktorzy uprawiaja seks dla przyjemnosci, a nie celem
                  wzbogacania osobowosci :P
                  Nie lubisz rekreacyjnego seksu - Twoje dobre prawo. Postaraj sie jednak nie
                  oceniac w kategoriach moralnych ludzi (wsio rowno, mezczyzn czy kobiet), ktorzy
                  lubia. I nie mieszac pojec - na przyklad, seksu z szacunkiem.

                  > W ogole brak ci delikatnosci i wyczucia. Jezeli Ty sama juz zeszlas tak nisko
                  > ze dzialasz jak robot -cop, to tak zyj,

                  LOL, niunia. Nigdzie nie wspominalam o sposobie, w jaki zyje.

                  Ogolnie - luzu troche. Luz i nizej z tego piedestalu.








                  • taisy Re: Biedactwo! 04.06.07, 19:57
                    Co ci ta lopata do glowy nakopano? Filozofie kobiety w desperacji.
                    • brak.polskich.liter Taisy, masz bratnia dusze 05.06.07, 11:13
                      I to nie byle kogo, bo sama poslanke Sobecka. Jakos tak znajomo pobrzmiewa...
                      Czulabym sie jak ostatnia swinia, gdybym nie wkleila :P

                      wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=50316&wid=8907120&rfbawp=1181030639.189&ticaid=13dea&_ticrsn=3
                      • taisy Re: Brak 05.06.07, 11:18
                        Wymyslasz, cudujesz, lepiej sie czujesz po tym?
    • kolejar Nie bądź durna! I nie prowokuj! 04.06.07, 02:31
      Czytam te Twoje i innych bzdury i już... Przede wszystkim to się nie truj
      metanem (GZ-50), bo się nie otrujesz, a cały dom wydupczysz jak KWK "Halemba".
      Poza tym poszukiwania miłości w necie mogą być twórcze jak 1:150. I to jak ja
      kobiety szukałem, bo w facetów netowych to w ogóle nie wierzę. A w babskie
      poszukiwania to już całkiem! Dlaczego na tych serwisach randkowych mnie sobie
      nie znalazłaś idiotko?!!! Bo z góry za stary i nie z Wawy??? Teraz już za późno
      - mam cudowną narzeczoną o 22 lata młodszą ode mnie - nie z netu. I drugą o 23
      lata młodszą - z netu właśnie! - z O2 i Onetu - randek!
      Zainteresowania mam - i to nie byle jakie. Jestem muzykiem punk-jazz-rockowym
      (trąba + wokale), maniakiem kolejowym, samochodowym, lotniczym i marynistycznym.
      Wydałem swoją powieść (ISBN 83-916741-0-X) - sam wszystko zrobiłem! Skład do
      druku też! I tzw. rozwiniętego acquired immunity defect syndrom też mam! I moja
      narzeczona też! A ta z netu nie, ale za to ma sm (skleroza multiplexis)! Ty oczu
      nie masz i nie wiesz gdzie i jak szukać - to jest Twój real problem, a nie
      wszystko inne. Psycholog nic nie pomoże. W bańkę się stuknij trochę i tyle, i
      nie szukaj sobie idiotów, a konkretnych ludzi - jak ja jestem. Ja mam dość
      takich babskich głupot! W ogóle mam dość głupot - zwłaszcza facetów - kretynów!
    • zdezorientowana4 wyslalam Ci tel do psycho na priva 04.06.07, 13:20
      j/w
    • scarlett_80 Re: Mam pytanie 04.06.07, 14:09
      powiem ci,ze pytanie o cos takiego na forum jest kompletnie bezsensu.co moga ci
      poradzicic ludzie ktorzy nawet cie nie widzieli?wysuwja jakies durne wnioski na
      twoj temat bo przeciez nie znaja nawet jednej twojej cechy charakteru.jednak
      zawsze milo pobawic sie w psychologa i postawic diagnoze.mysle ze decydowanie
      lepiej porozmawiac o tym z ludzmi ktorzy cie znaja.masz jakis przyjaciol,znajomych?
      • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 04.06.07, 14:35
        Pewnie że mam ale oni nie potrafią mi poradzic. Są tak samo bezsilni jak ja.
        Przeciez mi nie znajda faceta i nie przyprowadzą. Jestem już w takim wieku że
        wszyscy moi znajomi sa sparowani. Nie znam w ogóle wolnych facetów do wzięcia.
    • scarlett_80 Re: Mam pytanie 04.06.07, 14:56
      i czy oni wszyscy w tych zwiazkach sa tacy szczesliwi?bo zwiazac sie z kims nie
      jest tak trudno gorzej znalezc kogos na cale zycie i sprawic by milosc sie nie
      wypalila.mysle ze w twojej sytuacji nie ma nic takiego niezwyklego,ciezko jest
      znalezc prawdziwa milosc.mozesz miec po prostu pecha,nie wiem czemu inni na sile
      chca ci przypisac jakies wady.tym bardziej ze jak napisalas przeciez i ci nawet
      nie do zycia czesto kogos maja.kazdy zasluguje na milosc.nie wkrecaj wiec sobie
      jakis schizow ze cos jest z toba nie tak.moze i psycholog do dobry pomysl bo
      pocieszy,cos podpowie ale wielkich nadziei bym z nim nie wiazala.przeciez w tym
      ze cierpisz z powodu samotnosci nie ma nic nienormalnego!czlowiek tak juz jest
      skonstruowany ze potrzebuje z kims byc.tak wiec olej rady tych wszystkich co ci
      karza ruszyc d.. i nie truc.chyba sami nie wiedza o czym pisza.sami w takiej
      sytuacji tez w wiekszosci nie byliby szczesliwi.a forum jest przeciez po to by
      sie wyzalic.pociesz sie przynajmniej tym ze masz przyjaciol i rodzine,niektorzy
      nawet tego nie maja.
      • zielonookirudzielec Re: Mam pytanie 04.06.07, 15:39
        Eh jak dobrze że jest tu ktoś normalny :) Przywracasz mi wiarę w ludzi. No
        zgadza się, ja w sumie mam dużo dobrego w życiu widocznie nie mozna mieć
        wszystkiego, np wiele osób jest skłóconcyh z rodziną a ja mam cudowną rodzinę,
        bardzo zgodną i stanie murem jak trzeba za sobą. Mam też gdzie i za co żyć,
        jakoś sobie radze, jestem samodzielna i od nikogo nie zależna. No tylko tego
        kogoś bliskiego i śmiechu dziecka w domu brak.
        No to na razie, myślę że generalnie forum mi szkodzi i lepiej trochę odetchnąć.
    • scarlett_80 Re: Mam pytanie 04.06.07, 16:02
      natomiast jak masz dola to zdecydowanie bardziej polecam forum depresja.co
      prawda nie wiem czy masz depresje ale w niektorych twoich wypowiedziach powialo
      groza;-)ludzie sa tam nastawieni do innych duzo bardziej zyczliwie i ze
      zrozumieniem.naprawde mozna liczyc na ich wsparcie.a poki co trzymaj
      sie,wygladasz na fajna dziewczyne.
      pozdrawiam i zycze szczescia
    • wikati Re: Mam pytanie 04.06.07, 16:24
      mam to samo:( ale do psychologa chyba z tym nie ma co biec - to facetów z
      prawdziwiego zdarzenia jest tak mało:(
      tu raczej dużo optymizmu i wiary potrzeba - choć czasem wiem, że człowiek staje
      na krawędzi wytrzymalości:(
      ja wierzę, że każdy nastepny "placek" prowadzi mnie do mojego właściwego mężczyzny.
      trzymaj się
      pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka