Dodaj do ulubionych

PAMIETNIK ZMARLEGO

14.06.03, 20:10
moze to nam pozwoli spojrzec na siebie z dystansem. znalazlam to na ktoryms z
forow na gazecie:
pamietnik.zmarlego.w.interia.pl
p.s. nie jest to blog ani mojej rodziny, ani moich znajomych
Obserwuj wątek
    • megxx Re: PAMIETNIK ZMARLEGO 14.06.03, 20:37
      To mogę z czystym sercem wpisać na listę lektur obowiązkowych.(Ale czy każdy
      czyta to ze łzami w oczach).
      • malgorzata61 Re: PAMIETNIK ZMARLEGO 15.06.03, 05:46
        Pobeczalam sie jak bobr! Gdziekolwiek jestes Piotrze - pozdrawiam. Wierze, ze
        juz nie cierpisz i jestes szczesliwy!
    • Gość: artur Re: PAMIETNIK ZMARLEGO IP: *.zab.citynet.pl / 10.5.22.* 15.06.03, 22:04
      niesamowite...
      • Gość: R Re: PAMIETNIK ZMARLEGO IP: *.chello.pl 17.06.03, 00:22
        bardzo, BARDZO wzruszajce!
    • Gość: Isztar Re: PAMIETNIK ZMARLEGO IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 17.06.03, 00:16
      nigdy tak nie plakalam chyba... czasem tak panicznie sie boje ze cos takiego
      mnie dotknie... ze odejdzie ktos, kogo kocham bardziej niz cokolwiek innego na
      swiecie... ze bede musiala odejsc ja, nie znajac jeszcze zycia... albo tak
      nagle, ze nie bedzie czasu nawet powiedziec "zegnajcie, kocham was..."
      a jutro wstane i znow bede sie przejmowac pierdolami, obok ktorych powinnam
      przejsc obojetnie. dlaczego to wszystko jest takie pokrecone...

      Piotrek-dzieki za tego bloga. moze jednak pomoze nam cieszyc sie kazda chwila,
      nie odkladac "na pozniej"... kiedys sie spotkamy...

      Isztar
    • Gość: Richelieu* Ojej IP: *.localdomain / 192.168.0.* 17.06.03, 02:03
      Pamiętnik zmarłego, wyciskacz łez, telenowela polska. Takich blogów widziałam
      kilka, podobnych jeden do drugiego jakby ta sama ręka była opłacona chęciami
      podarowania komuś chwili refleksji. I to może i dobrze. Ale by zaraz lektura
      obowiązkowa.. Jezu, wielkie mi rzeczy. Umarł, ludzie cały czas umierają. Swojej
      reakcji na raka tarczycy aż się przestraszyłam że się nie przestraszyłam. Przy
      moim choleryźmie i nerwowości wiadomość, która innych przyprawiłaby o zawał
      serca, mnie uspokoiła tak, jakbym była w bezpiecznym kącie u pana boga za
      piecem. Umarł.. nie zrobił tego czy tamtego w wieku tak młodym. Przecież mało
      który starzec może z czystym sumieniem powiedzieć, że zrobił już wszystko co do
      niego należało. A on się martwi. 21 wspaniałych lat to dużo więcej niż 70
      obrzydliwych. Miał kochających rodziców, przyjaciół, do końca było mu dobrze.
      Czy chciałby być bezdomnym umierającym w jakijś trupiarni? Nie, on pomyślał, że
      życie na pewno będzie miał cudowne bo będzie to życie, po prostu. Ale czy w
      sytuacji zaczernionej różowości widzenia nie lepszym jest Bóg, jeśli był
      wierzącym, bezmiar szczęścia niedostępny na ziemi. czy nawet nicość jeśli jest
      ateistą, nicość nie straszna bo w nicości nie ma świadomości. Zostawił bloga. A
      miał spłodzić syna, zbudować dom i posadzić drzewo. Spłodził tyle postów, tyle
      refleksji, tyle wzruszeń , zbudował jakiś tam obraz umierającego na oprawienie
      w ramki i postawienie na biurku ku pamięci, posadził jeden krzaczek życiowej
      mądrości. Ale jednak to wszystko takie odrysowane z szablonu do malowania
      ścian. Rozdaje się takie i każde malować szlaczki. Nawet umrzeć nie można
      indywidualnie tylko dla pokoleń.
      to mój dziwny punkt widzenia, bo jemu było zimno i źle, a ja coraz bardziej
      oczarowana jestem łagodnym ciepłem płynącym ze skończoności.
      • Gość: J.S Re: Ojej IP: *.tnt1.lafayette.in.da.uu.net 17.06.03, 04:56
        Mozna i tak chociaz twoj tekst budzic obiekcje. Silna jestes, tak sie wydaje.
        Najbardziej podobalo mi sie ostatnie zdanie.
        J.S.
        • lallka1 Re: Ojej 17.06.03, 12:16
          zaluje, ze podalam ten link. takim sposobem zupelnie nieznana mi osoba, obrywa
          za mnie, bo ktos sie chce popisac swoja elokwencja i inteligencja. link jak
          pisalam znalazlam na gazecie forum. chyba to bylo spoleczenstwo. mozna to
          znalezc w wyszukiwarce, tytul byl chyba taki sam. macie wiecej czasu, wiec
          poszukajcie. ja jeszcze zyje i jak na razie (odpukac) nie umieram.

          Gość portalu: J.S napisał(a):

          > Mozna i tak chociaz twoj tekst budzic obiekcje. Silna jestes, tak sie wydaje.
          > Najbardziej podobalo mi sie ostatnie zdanie.
          > J.S.
          • Gość: oak Re: Ojej IP: iB.rudanet.com:* 17.06.03, 19:26
            lallka1 napisała:

            > zaluje, ze podalam ten link. takim sposobem zupelnie nieznana mi osoba,
            obrywa za mnie, bo ktos sie chce popisac swoja elokwencja i inteligencja. link
            jak pisalam znalazlam na gazecie forum. chyba to bylo spoleczenstwo. mozna to
            znalezc w wyszukiwarce, tytul byl chyba taki sam. macie wiecej czasu, wiec
            poszukajcie. ja jeszcze zyje i jak na razie (odpukac) nie umieram. <

            nie przesadzasz trochę ? Richelieu wyraziła swą opinie i to jej prawo. Nie
            zauważyłem by chciała dokopać autorowi ntego blog'a.
            Ty lejesz łzy Ona patrzy na to z dystansu, każda z Was ma prawo do swoich
            odczuć. Uszanuj to
            Śmierć jest czymś tak codziennym jak świt, zmrok i gazeta w kiosku. Każdego
            dnia jest tuż obok nas. Ludzie odchodzą róznie jedni szybko inni powoli, jedni
            o tym piszą inni sparaliżowani strachem nie są w stanie, jeszcze inni odchodzą
            tak nagle, że nawet nie mieli okazji się w tym zorientować.
            Cześć ich wszystkich pamięci i tyle, "hodie mihi,craz tibi"
            Czy opisane umieranie jest "piękniejsze" ???? od tego o którym nigdy się nie
            dowiesz ?
            • jmx Re: Ojej 18.06.03, 01:05
              Bardzo łatwo mieć dystans w stosunku do śmierci obcych i nieznanych - w
              domyśle: nieistniejących (bo to przecież tylko internet i zwykła ściema) -
              ludzi.
              • Gość: oak Re: Ojej IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.03, 15:49
                jmx napisała:

                > Bardzo łatwo mieć dystans w stosunku do śmierci obcych i nieznanych - w
                > domyśle: nieistniejących (bo to przecież tylko internet i zwykła ściema) -
                > ludzi.
                >

                Jakoś tak to inaczej odbieram. Kiedy umiera ISTNIEJĄCY lecz nie bliski przecież
                sąsiad np. z czwartego piętra, a inaczej gdy kuzyn z Anglii, a jeszcze inaczej
                gdy zupełnie ktoś bliski. W tym pierwszym przypadku jest tylko chwila zadumy
                nad przemijaniem. W tych dwóch pozostałych jest żal ale uczciwie powiedzmy żal
                po własnej stracie. Bo gdyby bliscy byli na równi z nieznanymi, nie byliby
                bliskimi. Czyż nie ?
                pozdrowionka
                oak
                • jmx Ojejej 18.06.03, 16:12
                  A ja własnie tak: im kto dalszy (aż do zupełnej nieznajomości) tym większy
                  dystans do jego odejścia. Wracając do tematu czyli wypowiedzi Richelieu* -
                  myślę, ze sporo osób, które miało podobny przypadek w rodzinie (śmierć młodej
                  osoby na nieuleczalną chorobę) mogło się poczuć urażone. To co napisała
                  Richelieu* można było ubrać w nieco inne słowa nie zatracając samej treści. Ale
                  każdy ma styl jaki ma i każdy również ma prawo pisać to co chce - bo po to fora
                  dyskusyjne istnieją.
                  • Gość: Richelieu* Re: Ojejej IP: *.localdomain / 192.168.0.* 18.06.03, 20:15
                    jmx, bardziej łagodniej nie można było. W pierwszym zdaniu zrobiam co prawda
                    obraz mojego zdania na ten temat. O malowaniu szlaczków z szablonów też było na
                    nie. Ale cały długi środek było usprawiedliwieniem tego tam w niebie.
            • lallka1 Re: Ojej 18.06.03, 02:50
              Gość portalu: oak napisał(a):

              >
              > nie przesadzasz trochę ? Richelieu wyraziła swą opinie i to jej prawo. Nie
              > zauważyłem by chciała dokopać autorowi ntego blog'a.
              > Ty lejesz łzy Ona patrzy na to z dystansu, każda z Was ma prawo do swoich
              > odczuć. Uszanuj to
              > Śmierć jest czymś tak codziennym jak świt, zmrok i gazeta w kiosku. Każdego
              > dnia jest tuż obok nas. Ludzie odchodzą róznie jedni szybko inni powoli,
              jedni
              > o tym piszą inni sparaliżowani strachem nie są w stanie, jeszcze inni
              odchodzą
              > tak nagle, że nawet nie mieli okazji się w tym zorientować.
              > Cześć ich wszystkich pamięci i tyle, "hodie mihi,craz tibi"
              > Czy opisane umieranie jest "piękniejsze" ???? od tego o którym nigdy się nie
              > dowiesz ?
              mowisz jak mloda osoba, ktora nigdy nie przezyla smierci blsikiej osoby. nie
              zycze ci tego, ale czas plynie.... porozmawiamy gdy cos takiego przezyjesz
              • Gość: oak Re: Ojej IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.03, 15:43
                lallka1 napisała:

                > mowisz jak mloda osoba, ktora nigdy nie przezyla smierci blsikiej osoby. nie
                > zycze ci tego, ale czas plynie.... porozmawiamy gdy cos takiego przezyjesz

                jakże szybko przychodzi Ci wyciagać wnioski ... )
                Mylisz się w pierwszej tezie, mylisz się w drugiej Laleczko ale co mi tam.
                I dzięki za słodką życzliwość zawartą w ostatnim zdaniu. Jedno wiem na te
                tematy z kim jak z kim ale z Tobą raczej nie będę miał ochoty dyskutować.
    • zuzanna23 Re: PAMIETNIK ZMARLEGO 17.06.03, 12:23
      Ja terz pisze bo zamiezam umzec.I kedy joz odejde moja rocina spzeda ten
      pamnietnik na cile charetatiwne.
      • Gość: Malwina Re: PAMIETNIK ZMARLEGO IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 17.06.03, 13:04
        gdyby nie wpis kardynalki to bym wcale nie zagladnela bo spodziewalam sie tego
        co (w koncu po zagladnieciu dzieki karmazynowej a moze z jej powodu ...?)
        zastalam
        szczerze ? nie doczytalam. znudzilo mnie.
        tym samym zaliczam sie do niewielu osob ktore przez niego nie cierpia. I dobrze.
        • zuzanna23 Re: PAMIETNIK ZMARLEGO 17.06.03, 13:06
          Co ti jest karmazynowy?dobze rze taaka decizyje podejelas.A ja tesz moge?
          • Gość: Malwina Re: PAMIETNIK ZMARLEGO IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 17.06.03, 13:16
            w twoim stanie mozesz wszystko


            > Co ti jest karmazynowy?dobze rze taaka decizyje podejelas.A ja tesz moge?
        • Gość: Richelieu* Re: PAMIETNIK ZMARLEGO IP: *.localdomain / 192.168.0.* 17.06.03, 18:39
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > gdyby nie wpis kardynalki to bym wcale nie zagladnela bo spodziewalam sie
          tego
          > co (w koncu po zagladnieciu dzieki karmazynowej a moze z jej powodu ...?)
          > zastalam
          > szczerze ? nie doczytalam. znudzilo mnie.
          > tym samym zaliczam sie do niewielu osob ktore przez niego nie cierpia. I
          dobrze
          > .


          Jezu.. czyżbym Wysoko Postawione zwabiała na moje niziny?
          ;)
          • Gość: Malwina Re: PAMIETNIK ZMARLEGO IP: *.d1.club-internet.fr 17.06.03, 20:28
            et tu Brute contra me...?
            (albo cos takiego ...)

            Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

            >
            >
            > Jezu.. czyżbym Wysoko Postawione zwabiała na moje niziny?
            > ;)
            • Gość: Richelieu* Re: PAMIETNIK ZMARLEGO IP: *.localdomain / 192.168.0.* 17.06.03, 20:53
              Gość portalu: Malwina napisał(a):

              > et tu Brute contra me...?


              Wręcz przeciwnie !
    • Gość: romb Re: PAMIETNIK ZMARLEGO IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 17.06.03, 13:25
      zgadzam sie z Richelieu ze to marnawy wyciskacz łez
      Poza tym nauczyłam się że w to co jest w internecie można wierzyć w 1/100...
      a już na pewno blogową rzeczywistość traktować z przymrużeniem oka
      kiedyś dostałam maila że potrzebna jest jakaś określona grupa krwi-no i jak
      naiwniara dałam się wciągnąć w jakiś łańcuszek szczęścia ech...
      poniżej poczytajcie sobie jak dali się nabić w butelkę inni forumowicze:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=178&w=4537120pozdrawiam
      i oby trafiało się wam jak namniej naciągaczy i krętaczy...
      ja już się gubię jak odróżnić tych uczciwych...
      • Gość: J.S. Re: PAMIETNIK ZMARLEGO IP: *.hemocleanse.com 17.06.03, 16:25
        Gość portalu: romb napisał(a):

        > zgadzam sie z Richelieu ze to marnawy wyciskacz łez
        > Poza tym nauczyłam się że w to co jest w internecie można wierzyć w 1/100...
        > a już na pewno blogową rzeczywistość traktować z przymrużeniem oka
        > kiedyś dostałam maila że potrzebna jest jakaś określona grupa krwi-no i jak
        > naiwniara dałam się wciągnąć w jakiś łańcuszek szczęścia ech...
        > poniżej poczytajcie sobie jak dali się nabić w butelkę inni forumowicze:
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=178&w=4537120pozdrawiam
        > i oby trafiało się wam jak namniej naciągaczy i krętaczy...
        > ja już się gubię jak odróżnić tych uczciwych.
        ********
        romb,
        Ciagle podajesz ten link a tam nic nie ma. Jestem ciekaw z pewnych wzgledow kto
        i kogo nacioagnal.
        J.S.
        • megxx Re: PAMIETNIK ZMARLEGO 17.06.03, 20:02
          wymaż słowo pozdrawiam z linku
    • sdfsfdsf Re: PAMIETNIK ZMARLEGO 17.06.03, 21:04
      pierdoly, z tym pamietnikiem stykam sie juz trzeci raz i zaczyna mnie to
      naprawde...denerwowac
      • Gość: artur wytrysk rowna sie orgazm? IP: *.zab.citynet.pl / 10.5.22.* 17.06.03, 22:41
        sdfsfdsf napisał:

        > pierdoly, z tym pamietnikiem stykam sie juz trzeci raz i zaczyna mnie to
        > naprawde...denerwowac

        No niewątpliwie, głowę sdfsfdsf zaprzątają o wiele bardziej złożone pytania,
        np. takie jak w tytule tego postu. Przy tego typu problemach czyjaś śmierć to
        faktycznie pierdoły.

        Zobacz sam(a):
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11113&w=4857573



        • sdfsfdsf Re: wytrysk rowna sie orgazm? 17.06.03, 22:52
          ach ach dotknales mnie do zywego tym linkiem, gdzie ja biedny oczy swoje
          podzieje he he, moze masz jeszcze w zapasie pare odnosnikow chetnie sobie
          powspominam, potecjalny odbiorco lancuszkow szczescia, zalosny palant heh
          • Gość: Bozena Pamietnik zmarlego IP: *.bri.dialup.connect.net.au 18.06.03, 02:36
            Przeczytalam "Pamietnik zmarlego" , temat smierci, umierania jest mi wyjatkowo
            bliski. Niedawno pochowalam dwie najdrozsze mi osoby w zyciu.
            Akceptuje wypowiedzi niektorych respondentow (głownie Rechelieu), osob silnych,
            odpornych na bol, cierpienie, osob omawiajacych zagadnienie smierci z duza doza
            dystansu. Akceptuje - tak, ale nigdy ich nie zrozumiem do konca. Jaka
            uczuciowosc, jaka wrazliwosc, jaka mentalnosc musza posiadac, kiedy sa w stanie
            chlodno, z wyrachowaniem patrzec na problem cierpienia zwiazanego z odejsciem
            bliskich, kochanych osob? Ja nie potrafie! I rowniez mam do tego prawo!
            Bez watpienia, wrazliwosc ksztaltuje sie w rodzinie, ich wzajemnej milosci ,
            przywiazaniu i szacunku. W wiekszosci przypadkow, brak takich relacji, prowadzi
            do budowania pewnego rodzaju wizerunku osob pozbawionych glebszych poziomow
            wrazliwosci. Unikam takich osob, sa jak wyprane z czlowieczenstwa maszyny,
            rownie dobrze moglabym rozmawiac ze sciana. Nie potrafia zrozumiec bolu i
            cierpienia, a ich degradacja uczuc jest posunieta tak daleko, ze juz nawet nie
            potrafia odniesc tego nawet do siebie.
            • Gość: aiszka4 Re: Pamietnik zmarlego IP: 217.8.186.* 18.06.03, 08:44
              Gość portalu: Bozena napisał(a):

              > Przeczytalam "Pamietnik zmarlego" , temat smierci, umierania jest mi
              wyjatkowo
              > bliski. Niedawno pochowalam dwie najdrozsze mi osoby w zyciu.
              > Akceptuje wypowiedzi niektorych respondentow (głownie Rechelieu), osob
              silnych,
              >
              > odpornych na bol, cierpienie, osob omawiajacych zagadnienie smierci z duza
              doza
              >
              > dystansu. Akceptuje - tak, ale nigdy ich nie zrozumiem do konca. Jaka
              > uczuciowosc, jaka wrazliwosc, jaka mentalnosc musza posiadac, kiedy sa w
              stanie
              >
              > chlodno, z wyrachowaniem patrzec na problem cierpienia zwiazanego z odejsciem
              > bliskich, kochanych osob?

              Ja pochowałam więcej niż dwie bliskie osoby, część z nich zmarła w bardzo
              tragicznych okolicznościach. Temat umierania w cierpieniu jest mi bardzo
              bliski, ale to nie znaczy, że moimi bliskimi zmarłymi ma się przejmować
              Richelieu*. A jak ona patrzy na problem odejścia bliskich jej osób, tego nie
              wiemy, bo o tym nie pisała. Może przeżywa to tak bardzo, że nie ma siły o tym
              pisać, bo to tylko pogłębia jej cierpienie. Każdy inaczej przeżywa żałobę po
              SWOICH bliskich.
              Codziennie na świecie umiera wiele osób, starych, młodych i dzieci, takich, co
              mieli życie krótkie, ale szczęśliwe; takich, co zostawili bliskich bez
              uprzedzenia; takich, dla których życie było pasmem cierpienia, a śmierć
              wyczekiwanym wybawieniem. Czy ich cierpienie i śmierć jest mniej ważne, bo nie
              mieli dostępu do netu? Czy powinnam bardziej wzruszyć się nad grobami autorów
              blogów, niż nad opuszczonymi, zaniedbanymi mogiłkami, które mijam, odwiedzając
              bliskich zmarłych na cmentarzu?
              "Żyłaś tak krótko, cierpiałaś wiele, spoczywaj w grobie, nasz drogi aniele" na
              nagrobku kilkuletniej dziewczynki jest dla mnie bardziej autentyczne i wywołuje
              ścisk w gardle. Rozumiem wzruszenie czytelniczek "Pamiętnika...", ale rozumiem
              również dystans innych. On wcale nie świadczy o zobojętnieniu...
            • Gość: Malwina Re: Pamietnik zmarlego IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 18.06.03, 11:09
              ten mlody czlowiek nie JEST mi bliski ! codziennie umieraja ludzie !
              nie mam dostatecznie lez zeby wszystkich oplakiwac


              Gość portalu: Bozena napisał(a):

              > Przeczytalam "Pamietnik zmarlego" , temat smierci, umierania jest mi
              wyjatkowo
              > bliski. Niedawno pochowalam dwie najdrozsze mi osoby w zyciu.
              > Akceptuje wypowiedzi niektorych respondentow (głownie Rechelieu), osob
              silnych,
              >
              > odpornych na bol, cierpienie, osob omawiajacych zagadnienie smierci z duza
              doza
              >
              > dystansu. Akceptuje - tak, ale nigdy ich nie zrozumiem do konca. Jaka
              > uczuciowosc, jaka wrazliwosc, jaka mentalnosc musza posiadac, kiedy sa w
              stanie
              >
              > chlodno, z wyrachowaniem patrzec na problem cierpienia zwiazanego z odejsciem
              > bliskich, kochanych osob? Ja nie potrafie! I rowniez mam do tego prawo!
              > Bez watpienia, wrazliwosc ksztaltuje sie w rodzinie, ich wzajemnej milosci ,
              > przywiazaniu i szacunku. W wiekszosci przypadkow, brak takich relacji,
              prowadzi
              >
              > do budowania pewnego rodzaju wizerunku osob pozbawionych glebszych poziomow
              > wrazliwosci. Unikam takich osob, sa jak wyprane z czlowieczenstwa maszyny,
              > rownie dobrze moglabym rozmawiac ze sciana. Nie potrafia zrozumiec bolu i
              > cierpienia, a ich degradacja uczuc jest posunieta tak daleko, ze juz nawet
              nie
              > potrafia odniesc tego nawet do siebie.
            • Gość: romb Re: Pamietnik zmarlego IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 18.06.03, 11:17
              Gość portalu: Bozena napisał(a):

              > Przeczytalam "Pamietnik zmarlego" , temat smierci, umierania jest mi
              wyjatkowo
              > bliski. Niedawno pochowalam dwie najdrozsze mi osoby w zyciu.
              > Akceptuje wypowiedzi niektorych respondentow (głownie Rechelieu), osob
              silnych,
              >
              > odpornych na bol, cierpienie, osob omawiajacych zagadnienie smierci z duza
              doza
              >
              > dystansu. Akceptuje - tak, ale nigdy ich nie zrozumiem do konca. Jaka
              > uczuciowosc, jaka wrazliwosc, jaka mentalnosc musza posiadac, kiedy sa w
              stanie
              >
              > chlodno, z wyrachowaniem patrzec na problem cierpienia zwiazanego z odejsciem
              > bliskich, kochanych osob? Ja nie potrafie! I rowniez mam do tego prawo!
              > Bez watpienia, wrazliwosc ksztaltuje sie w rodzinie, ich wzajemnej milosci ,
              > przywiazaniu i szacunku. W wiekszosci przypadkow, brak takich relacji,
              prowadzi
              >
              > do budowania pewnego rodzaju wizerunku osob pozbawionych glebszych poziomow
              > wrazliwosci. Unikam takich osob, sa jak wyprane z czlowieczenstwa maszyny,
              > rownie dobrze moglabym rozmawiac ze sciana. Nie potrafia zrozumiec bolu i
              > cierpienia, a ich degradacja uczuc jest posunieta tak daleko, ze juz nawet
              nie
              > potrafia odniesc tego nawet do siebie.
              byś może są różne poziomy wrażliwości?
              wyobraź sobie że "przeleciałam" pamiętnik z nikłym cieniem zainteresowania
              ale gdy płacze moja mała córeczka to czuję że i mnie napływają łzy-to chyba nie
              jest porównywalne z czyimś odejściem ale zapewniam Ci że potrafię wykrzesić w
              sobie uczucia, ba! znajoma psycholożka powiedziała mi że podchodzę do życia
              zbyt uczuciowo... (pewnie dlatego że domorosła psycholożka;)
              wolę jednak mimo wszystko wzruszać się realnym życiem - tyle biedy wokół nas że
              nie trzeba surfować by podnieść kogoś na duchu

              ps. piękne to z tym grobem małej dziewczynki... ja już nie mogę oglądać
              programu 'Kochaj mnie' na programie 2TVP-tyle samotnych dzieci bez rodziców..
        • malwinamalwina Re: wytrysk rowna sie orgazm? 18.06.03, 15:46
          Gość portalu: artur napisał(a):

          > No niewątpliwie, głowę sdfsfdsf zaprzątają o wiele bardziej złożone pytania,
          > np. takie jak w tytule tego postu. Przy tego typu problemach czyjaś śmierć to
          > faktycznie pierdoły.
          >
          > Zobacz sam(a):
          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11113&w=4857573
          >
          >
          uzyte argumenty godne UB
          bravo !
      • lallka1 Re: PAMIETNIK ZMARLEGO 18.06.03, 02:55
        nikt ci nie karze czytac po raz trzeci:))))
        sdfsfdsf napisał:

        > pierdoly, z tym pamietnikiem stykam sie juz trzeci raz i zaczyna mnie to
        > naprawde...denerwowac
    • megxx Re: PAMIETNIK ZMARLEGO 18.06.03, 09:16
      Kiedy czytałam pamiętnik po raz pierwszy wzruszenie przesłoniło wszystko. Tak
      samo myślę, że ci których pamiętnik nie wzruszył skupili się na swoim odczuciu.
      A przecież właśnie dostaliśmy sygnał zatrzymania się na chwilę zadumy. Ciągle
      gdzieś biegniemy , za czymś gonimy, a życie jest takie krótkie.
      Dlatego dobrze czasem rozejrzeć się wokoło siebie w innym kontekście niż szara
      codzienność. Popatrzeć na bliskich z miłością. Nasycić się nimi.
      Też myślałam, że dla matki najgorsze jest przeżyć dziecko, ale po lekturze
      jakiegoś artykułu o zaginionych i nie odnalezionych dzieciach zmieniłam zdanie.
      W pamiętniku największe wrażenie robi na mnie treść walentynki. Jest doskonała.
      • Gość: Richelieu* Re: PAMIETNIK ZMARLEGO IP: *.localdomain / 192.168.0.* 18.06.03, 10:52



        Gonimy, biegniemy. Znowu TV wmówiła nam, że jesteśmy cyborgami, którzy gonią do
        pracy, po zakupy, do kosmetyczki, na tenisa by wreczcie o 22,34 zająć się 20
        minutowym seansem "poczytaj mi mamo". To jest przeciętny obraz Polaka 2003?
        Każdy człowiek swój rozum ma i stosunki z wlasnymi bliskimi, czy co gorsza brak
        bliskich, skłania do refleksji. A nie zupełnie obca osoba. Gdyby człowiek
        przejmować się miał obcymi to z dziennika nici bo jak tu oglądać relacje z
        zamachów terrorystów z Czeczenii, tajemniczo znikniętej Armii Republikańskiej
        czy Hamasu. Na dziennik pieluchę sobie przynieść bo zwyła chusteczka za mała do
        tych łez wylanych. Dlaczego mam wzruszać się jednym chłopakiem X, a nie
        wzruszyć się 500 osobami zatrutymi na Dubrovce.

        A co do Walentynek. Wiele osób, choć z przymrużeniem oka ;) mówi że chciałoby
        umrzeć podczas seksu. Nasz bohater kilka dni prze śmiercią dostawał wyrazy
        miłości od dziewczyny i przede wszystkim od matki. Otoczony miłością umarł.
        Lepszej śmierci nie trzeba. Co z tego, że wie, że po raz ostatni wyrywa kartkę
        z kalendarza 14 lutego, przynajmniej coś dla niego znaczyła. A co z tymi,
        którzy nawet na forum mówią, brzydka/i jetem, mam 23 lata i nigdy jeszcze. Tacy
        mają problem, a nie ten.

        Stosunek do śmierci moich bliskich. Oczywiście. Moi bliscy umierając sprawiają
        mi ogromny ból, ale dlatego, że to moi bliscy, a nie dlatego, że umierają.
        ale nie będę o tym tutaj pisać...



        • Gość: Malwina Re: PAMIETNIK ZMARLEGO IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 18.06.03, 11:04
          gdyby literacko (pff) ujeta smierc kogos kogo nie znam miala sprawic ze
          zatrzymuje sie w pogoni to znaczy ze sprawa ze mna ciezka

          poza tym ja nie gonie
          dawno zrozumialam (i to sloneczko i kwiotki mi pomogly a nie smierc) ze jedynym
          sposobem na jakies tam opanowanie czasu jest ...zatrzymac sie.
          • Gość: mahoney Re: PAMIETNIK ZMARLEGO IP: *.man.polbox.pl 18.06.03, 11:38
            wpisalem sie juz do innego watku gdy ta strona zostala zauwazona gdzies w
            gazecie , wpisze sie i teraz , chociaz trudno mi cos napisac , bo nie sadze
            zeby pisanie czegokolwiek na temat tego bloga mialo sens i bylo okey , ten blog
            sie czyta , nie komentuje , tez sie poplakalem , wierze ze to co jest na tym
            blogu to prawda , gdyby nie byla to tez niczego w stosunku do tego bloga z
            mojej strony by nie zmienilo , przeciez tak mogl myslec ktokolwiek z podobna
            choroba , dobrze ze link znowu dziala bo przez jakis czas ta strona byla
            zablokowana
    • Gość: Kasyx Re: PAMIETNIK ZMARLEGO IP: 213.25.168.* 18.06.03, 13:52
      Dla mnie to straszna grafomania, to, ze gosciu umarl (jesli oczywiscie nie jest
      to zart, jakich pelno w Sieci)nic go nie usprawiedliwia.
      • Gość: Malwina Re: PAMIETNIK ZMARLEGO IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 18.06.03, 16:05
        o wrazliwosci :

        nie moglam wyjsc ze zdumienia ze ludziom potrzeba tak wysoko postawionych
        bodzcow jak "elefant man"
        nie znosze tego filmu i nie znosze reakcji ludzkich na ekstremalne sytuacje.
        Tej ckliwej placzliwosci za piec groszy.
        mam wrazenie ze jak ich ktos do myslenia nie popchnie to nigdy nie ujrzysz w
        nich czlowieczenstwa
        te lezki uronione przed ekranem telewizyjnym (zgwalcona opuszczona torturowana
        odrzucona etc)
        Jednoczesnie reka im 3 sek pozniej poleci bo ich dzieciak szklanke zbil.

        Mam bardzo niski prog wrazliwosci - startuje od 0,000001
        5000 trupow to stanowczo za duzo jak na moje mozliwosci
        na co mi takie plaskie opisy gdy wiem ze teraz wlasnie tysiace dzieci na
        swiecie umiera z glodu. BO TO WIEM.
    • Gość: Richelieu* A jeśli to życie jest cierpieniem a nie śmierć IP: *.localdomain / 192.168.0.* 18.06.03, 20:43
      więc mam w kącie siąść z pudełkiem chusteczek i trąbić w nie?
      Ludzie umierają i jest to naturalne. Śmierć bliskiej osoby boli, bardzo. Ale w
      tej sytuacji muszę zgodzić się z chrześcijaństwem do którego mam tyle
      zastrzeżeń. Jeśli nasz bliski idzie do lepszego świata, to będzie mu lepiej niż
      tutaj. Więc skąd ta rozpacz. Bo tracimy kochaną osobę? I nie będzie miał już
      nas kto kochać... To egoizm w czystej postaci, pisała podobnie oak zresztą.

      Dlaczego boimy się śmierci. Dlaczego nie tragizowanie przy śmierci to duży faux-
      pas. całą długą historię ludzie przywykli do śmierci. człowiek Był tylko dla
      bliskich, dla innych był o tyle o ile był przydatnym. Teraz to Bycie przez duże
      B za sprawą mediów przybliżyło do każdego domu Pana X bo ma ucięte nogi i Panią
      Z bo umiera na raka. Robi się telenowele niemal, szopki z pacynkami ku uciesze
      gawiedzi. Nie ma sąsiada umierającego? Nie szkodzi. Włącz program "Umieraj z
      nami". Możesz wtedy zmierzyć poziom swojej wrażliwości na delikwencie z
      Matrixa.

      A jak Malwina napisała, ręka za zbitą szkalnkę już wisi w powietrzu bo ono
      ośmieliło się wyrwać właściciela tej ręki z transu. Tyle telenowel, tyle
      bzdurnych wybacz mi, tyle innych pierdół. Wrażliwe społeczeństwo któremu
      przygotowuje się akcje "czytaj dziecku 20 minut dziennie" bo czytanie wzmaga
      wyobraźnię, ale jest też okazją do kontaktu z dzieckiem, wlasnym i to całe 20
      minut.
      • lallka Re: A jeśli to życie jest cierpieniem a nie śmier 22.06.03, 20:26
        Gość portalu: Richelieu* napisał(a):



        > To egoizm w czystej postaci, pisała podobnie oak zresztą.
        Ty egoista nie jestes?

        >
        > Dlaczego boimy się śmierci. Dlaczego nie tragizowanie przy śmierci to duży
        faux
        > -
        > pas. całą długą historię ludzie przywykli do śmierci.

        Ludzie nigdy nie przywykli i nigdy nie przywykna do smierci. No chyba, ze jest
        to dla kogos wybawieniem (ale o takim przypadku chyba nie rozmawiamy). Mozna
        sie tez troche uodpornic, jesliczesto sie z nia stykamy.Smierc obcych osob boli
        nas mniej, albo wcale. Ale to nie znaczy, ze mozemy sobie z tego kpic. Smierc
        jest smiercia i zawsze nia pozostanie. Bez wzgledu na to czy jest to ktos z
        rodziny czy tez nie.

        człowiek Był tylko dla
        > bliskich, dla innych był o tyle o ile był przydatnym. Teraz to Bycie przez
        duże
        >
        > B za sprawą mediów przybliżyło do każdego domu Pana X bo ma ucięte nogi i
        Panią
        >
        > Z bo umiera na raka. Robi się telenowele niemal, szopki z pacynkami ku
        uciesze
        > gawiedzi. Nie ma sąsiada umierającego? Nie szkodzi. Włącz program "Umieraj z
        > nami". Możesz wtedy zmierzyć poziom swojej wrażliwości na delikwencie z
        > Matrixa.
        >
        Nie przesadzasz troche???
        • Gość: Richelieu* Re: A jeśli to życie jest cierpieniem a nie śmierć IP: *.localdomain / 192.168.0.* 23.06.03, 00:31
          lallka napisała:

          > Ty egoista nie jestes?


          Jestem egoistą aż miło. Wszystko dla mnie i nikomu co moje ani joty nie oddam,
          ani grosza, ani zagonu. I ja we wszechogarniającej egoistości cierpię katusze
          bo Ktoś obudził już św. Piotra. Bo miałam i nie mam. Ukradli mi złodzieje
          podporę życiową, ukradli, i gdzie ja się teraz bidulka podzieję.




          > Ludzie nigdy nie przywykli i nigdy nie przywykna do smierci. No chyba, ze
          jest
          > to dla kogos wybawieniem (ale o takim przypadku chyba nie rozmawiamy). Mozna
          > sie tez troche uodpornic, jesliczesto sie z nia stykamy.Smierc obcych osob
          boli
          >
          > nas mniej, albo wcale. Ale to nie znaczy, ze mozemy sobie z tego kpic. Smierc
          > jest smiercia i zawsze nia pozostanie. Bez wzgledu na to czy jest to ktos z
          > rodziny czy tez nie.


          Kpić? Można gdy stanie się twarzą w twarz przed wychodowaną na własnych kościach
          Kostuchą, drażnić ją by naostrzyła kosę bo za tępa, by wyprała sobie płachtę
          białą w najnowszym cudzie chemii gospodarczej. Wtedy kpić wolno, bo to ja, bo
          to moja i mnie dotyczy.
          Pomijając Osoby Bliskie ......



          i przechodząc do obcych
          A co to mnie obchodzi. Ma mnie boleć czyjaś śmierć? I Ty lallko jeszcze
          dokładasz mi takie zmartwienie? To zadaj mi od razu morfiny, ale nie zadasz, bo
          człowiek ma cierpieć za miliony, mesjasz kurde narodów. Chrystus umarł za ludzi
          bo jest Bogiem, ale człowiek bogiem nie jest i przez to trzyma się własnego
          grajdołka i inne grajdołki obchodzą go tylko wtedy gdy mogą być im przydatne. A
          gdy przyjdzie wysoka fala i zmyje sąsiedni grajdołek, pójdzie człowiek wnosić
          następną budowlę sąsiadom bo jakże to, wychował sobie doborowe towarzystwo dla
          własnej pociechy to teraz musi im dogadzać.



          >
          > człowiek Był tylko dla
          > > bliskich, dla innych był o tyle o ile był przydatnym. Teraz to Bycie przez
          >
          > duże
          > >
          > > B za sprawą mediów przybliżyło do każdego domu Pana X bo ma ucięte nogi i
          > Panią
          > >
          > > Z bo umiera na raka. Robi się telenowele niemal, szopki z pacynkami ku
          > uciesze
          > > gawiedzi. Nie ma sąsiada umierającego? Nie szkodzi. Włącz program "Umieraj
          > z
          > > nami". Możesz wtedy zmierzyć poziom swojej wrażliwości na delikwencie z
          > > Matrixa.
          > >
          > Nie przesadzasz troche???


          Przesadzam, trochę
    • wonderland znów odbiegacie od tematu:-) 19.06.03, 10:30
      a przecież pierwsze zdanie, które lallka napisała, to

      > moze to nam pozwoli spojrzec na siebie z dystansem.

      Czy śmierć boli czy nie, czy dotyka nas bardzo czy wcale..
      Nikt z nas tego nie wie... Do czasu, aż przyjdzie nam się z tym zmierzyć!
      I szczerze wątpię, że pozostaniecie niewzruszeni.. Co po niektórzy tu.
      :)pozdr.

    • maloletnia86 Re: PAMIETNIK ZMARLEGO 22.06.03, 18:43
      to jest pamietnik-zmarlego.blog.pl/
      przeczytajcie sobie komentarze i wpisy w księdze gości...
      aha i wpiszcie sie bo w hołdzie zmarłemu biją rekord ilości wpisów w księdze...
      • maloletnia86 Re: PAMIETNIK ZMARLEGO 22.06.03, 20:09
        maloletnia86 napisała:

        > to jest pamietnik-zmarlego.blog.pl/
        > przeczytajcie sobie komentarze i wpisy w księdze gości...
        > aha i wpiszcie sie bo w hołdzie zmarłemu biją rekord ilości wpisów w
        księdze...

        ups...lapsa...widze że księgi gości już chyba nie ma
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka