facet po przejściach

18.06.03, 17:43
Witam, temat poruszany był tu pewnie setki razy, ale muszę to napisać bo
jest mi tak bardzo źle... Poradźcie co zrobić kiedy facet po paru miesiącach
mówi, że mu zależy, ale został tak skrzywdzony, że jeszcze nie umie się
zaangażować? Pozwolić odejść czy walczyć i dać mu poczuć, jak bardzo jest
ważny? A gdy juz pozwoliłam mu odejść skrywając swe prawdziwe uczucia,
udając, że mnie to nie boli, czy to nie utwierdziło go w przekonaniu, że
podjął słuszną decyzję, bo prędzej czy później to ja bym odeszła i znowu
zostałby zraniony? I jeszcze jedno, co robić gdy on już teraz stał się tak
cyniczny, że żadne rozmowy o uczuciach nie wchodzą w grę? Bardzo mnie tym
rani.. Jak do niego dotrzeć, dać odczuć, że go nie skrzywdzę, jak zabić w
nim tego cynika, który tak naprawdę chyba pragnie miłości.. (chociaż nie
jestem już pewna czy mojej..) Czy nie jest za późno? Zrobiłabym dla niego
wszystko i ciągle ryczę. Boję sie że straciłam swoją szansę tak łatwo się
poddając..A może tylko go tłumaczę.
sunny
    • nabokoff Re: facet po przejściach 18.06.03, 18:35
      mniej gadania więcej głaskania, 24h na dobę
      • mr5555 Re: facet po przejściach 18.06.03, 20:00
        "gdyby chcial, to by z toba byl", czy nie tak?

        nabokoff napisał:

        > mniej gadania więcej głaskania, 24h na dobę
    • Gość: Sonia Re: facet po przejściach IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 18.06.03, 20:04

      Przepraszam bardzo, moze ja tu czegos nie rozumiem - co to znaczy pozwolilas mu
      odejsc, nie walczylas o niego? Co niby mialas zrobic? przywiazac do kaloryfera?
      Zagrozic samobojstwem? Skoro nie byl gotowy do zwiazku/do zwiazku z Toba to
      odszedl i nie ma sensu trzymac kogos przy sobie na sile. Wiem, ze to boli, ale
      obwinianie siebie ze nie zrobilas tego, czy tamtego - to i tak nic by nie
      zmienilo!
      Wyglada na to, ze zbyt wiele sie po tym zwiazku spodziewalas. Czasem nie
      widzimy partnera, jakim on jest naprawde, ale widzimy swoje iluzje, to jakim
      chcialibysmy go widziec. Zastanow sie, czy tak nie bylo w Twoim przypadku, czy
      ten zwiazek nie byl gleboki tylko z Twojej strony.
      Trzymaj sie, wiem, ze cierpisz, ale przynajmniej nie zyjesz dluzej
      w "iluzorycznym" zwiazku.
      Pozdrawiam Cie i mam nadzieje, ze nie urazilam Cie swoim postem.

      • sunny24 Re: facet po przejściach 18.06.03, 20:38
        Dziękuje za odpowiedzi. Boję się Sonia że masz rację. Tylko to jest tak, że we
        mnie było wiele uczuć do niego, ale nigdy nie umiałam tego okazać. Gdy on się
        otwierał, ja często obracałam wszytsko w żart. Taka już jestem, nie umiałam
        rozmawiac o uczuciach. A teraz tyle chciałabym mu powiedzieć ale gryzę się w
        język i milczę. Pozwoliłam mu odejść. Nie odzywałam się w ogóle. To on
        podtrzymuje kontakt. Ale już nie rozmawiamy o nas. Niby wszystko pięknie. On
        nie wie co się we mnie teraz w środku dzieje. Czy powinnam mu powiedzieć?
        Tylko boję się że jeśli nic do mnie nie czuje to wtedy stracę go na zawsze a
        tego bym nie zniosła. Boję się tej prawdy. Od miesięcy żyję iluzjami. Co
        robić?
        sunny
        • Gość: Sonia Re: facet po przejściach IP: *.w80-13.abo.wanadoo.fr 18.06.03, 20:54
          sunny24 napisała:

          > Dziękuje za odpowiedzi. Boję się Sonia że masz rację. Tylko to jest tak, że
          we
          > mnie było wiele uczuć do niego, ale nigdy nie umiałam tego okazać. Gdy on się
          > otwierał, ja często obracałam wszytsko w żart. Taka już jestem, nie umiałam
          > rozmawiac o uczuciach. A teraz tyle chciałabym mu powiedzieć ale gryzę się w
          > język i milczę.

          Moze podswiadomie czulas, ze nic z tego nie bedzie. Czasem uciekamy w zwiazek
          ze strachu przed samotnoscia, bo wszyscy maja kogos, to tez chcemy. W innych
          sytuacjach tez masz problem z wyrazaniam uczuc i emocji?

          >Pozwoliłam mu odejść. Nie odzywałam się w ogóle. To on
          > podtrzymuje kontakt. Ale już nie rozmawiamy o nas. Niby wszystko pięknie. On
          > nie wie co się we mnie teraz w środku dzieje. Czy powinnam mu powiedzieć?
          > Tylko boję się że jeśli nic do mnie nie czuje to wtedy stracę go na zawsze a
          > tego bym nie zniosła. Boję się tej prawdy. Od miesięcy żyję iluzjami. Co
          > robić?

          Oczywiscie, ze powinnas z nim szczerze porozmawiac. Nie masz juz nic do
          stracenia, a moze cos do zyskania. Wiekszosc problemow w zwiazkach, rodzinach
          wynika wlasnie z braku komunikacji, rozmowy. sprobuj, bo inaczej sie zadreczysz.

          Im dluzej bedziesz zyla iluzjami, tym bardziej bolesny bedzie upadek na ziemie.
          Wiesz tkwilam kiedys w takim sztucznie podtrzymywanym zwiazku - rezultat byl
          taki, ze zmarnowalam dwa lata i trafilam do psychologa z ciezka depresja. NIE
          WARTO!
          Pozdrawiam Cie serdecznie
          • sunny24 Re: facet po przejściach 19.06.03, 12:32
            Gość portalu: Sonia napisał(a):

            >
            > Moze podswiadomie czulas, ze nic z tego nie bedzie. Czasem uciekamy w
            zwiazek
            > ze strachu przed samotnoscia, bo wszyscy maja kogos, to tez chcemy. W innych
            > sytuacjach tez masz problem z wyrazaniam uczuc i emocji?
            >

            Ale ja się bałam związku, podchodziłam do wszystkiego z dystansem. To on na
            początku był tym motorem napędowym a ja robiłam wszystko żeby nie pokazać jak
            mi zależy. Później role sie odwróciły, ale on już wtedy był chyba zbyt
            daleko.. Może go to zmęczyło. Może nie umiałam dać mu tego ciepła i oparcia
            wtedy kiedy on tego najbardziej potrzebował, za mało miał pewności że przeze
            mnie nie będzie cierpiał. A może ja go tylko tłumaczę...:(

            Są pewne granice do których mówienie o uczuciach przychodzi mi łatwo. Np w
            gronie przyjaciół, może kiedy wiem, że jeszcze wszystko mogę obrócić w żart,
            wycofać się.. Kiedy sytuacja staje się poważniejsza,nie wiem co powiedzieć a
            wtedy właśnie chciałabym powiedzieć najwięcej...

            > Oczywiscie, ze powinnas z nim szczerze porozmawiac. Nie masz juz nic do
            > stracenia, a moze cos do zyskania. Wiekszosc problemow w zwiazkach,
            rodzinach
            > wynika wlasnie z braku komunikacji, rozmowy. sprobuj, bo inaczej sie
            zadreczysz

            Chyba będę musiała tak zrobić. Tylko strasznie sie boję, że wtedy stracę nawet
            te nasze sporadyczne kontakty a tego sobie nie wyobrażam. Ja się od niego
            uzależniłam. Nie chcę już żadnego innego faceta. Wszystkich porównuję do
            niego. Chyba żadnego już nie pokocham :(
            >

            > Im dluzej bedziesz zyla iluzjami, tym bardziej bolesny bedzie upadek na
            ziemie.
            > Wiesz tkwilam kiedys w takim sztucznie podtrzymywanym zwiazku - rezultat byl
            > taki, ze zmarnowalam dwa lata i trafilam do psychologa z ciezka depresja.
            NIE
            > WARTO!

            Sonia, jeśli możesz, proszę napisz jak sobie z tym poradziłaś. Czy masz z tym
            człowiekiem kontakt? Czy zapomniałaś? Czy to kiedyś przestanie boleć?

            Ja również gorąco Cię pozdrawiam i dziękuję,
            sunny

            • Gość: Sonia Re: facet po przejściach IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 19.06.03, 13:37
              sunny24 napisała:

              > Są pewne granice do których mówienie o uczuciach przychodzi mi łatwo. Np w
              > gronie przyjaciół, może kiedy wiem, że jeszcze wszystko mogę obrócić w żart,
              > wycofać się.. Kiedy sytuacja staje się poważniejsza,nie wiem co powiedzieć a
              > wtedy właśnie chciałabym powiedzieć najwięcej...

              No coz bardzo wiele osob ma taki problem. Nie obwiniaj sie, ale postaraj sie to
              przelamac. Trening czyni mistrza, sprobuj moze zastosowac metode malych
              kroczkow, za kazdym razem otwierac sie coraz bardziej, zeby udowodnic sobie, ze
              nic strasznego sie nie dzieje, ze wyrazanie uczuc jest bezpieczne. Bo chyba
              problem polega na tym, ze boisz sie byc zraniona, wykorzystana. Kazdy sie boi.
              Ale jak nie podejmiesz ryzyka, to niczego nie osiagniesz.

              > Chyba będę musiała tak zrobić. Tylko strasznie sie boję, że wtedy stracę
              nawet
              > te nasze sporadyczne kontakty a tego sobie nie wyobrażam. Ja się od niego
              > uzależniłam. Nie chcę już żadnego innego faceta. Wszystkich porównuję do
              > niego. Chyba żadnego już nie pokocham :(

              Nie pomysl sobie, ze lekcewaze Twoje odczucia, ale kazdemu porzuconemu wydaje
              sie, ze juz nigdy nie bedzie szczesliwy, ze nigdy nikogo nie spotka, bo to byl
              ten jedyny, a poza nim to juz koniec swiata. To minie.
              Jesli naprawde sie od niego uzaleznilas to lepiej dla Ciebie, ze ten zwiazek
              sie skonczyl. Nie mozna zyc czyim zyciem, wczesniej, czy pozniej to sie obroci
              przeciw nam. Uwazam, ze powinnas zaryzykowac, co Ci po tych sporadycznych,
              zimnych kontaktach, tylko sie niepotrzebnie dreczysz i tworzysz nastepne iluzje.
              Wyjasnij sprawe, moze on na to czeka?


              > Sonia, jeśli możesz, proszę napisz jak sobie z tym poradziłaś. Czy masz z tym
              > człowiekiem kontakt? Czy zapomniałaś? Czy to kiedyś przestanie boleć?

              Wbrew pozorom przestanie bolec, zapewniam Cie. Tez myslalam, ze swiat sie
              zawalil, bolalo potwornie. Teraz z pewnej perspektywy, uwazam, ze to jedna z
              najlepszych rzeczy jaka mi sie przytrafila.
              Trafilam na terapie i uporalam sie z wieloma zadawnionymi problemami.
              Zaczelam pracowac nad soba, rozwijac sie, bo podobnie jak Ty zylam czyims
              zyciem, do tego stopnia, ze po zerwaniu nie bylam w stanie zaczac zdania do JA,
              bo przez 4 lata mowilam ciagle MY, zatracilam siebie.
              No i spotkalam wspanialego czlowieka, z ktorego niedlugo wychodze za maz.
              Potrafilam wreszcie stworzyc "zdrowy", nie toksyczny zwiazek.
              Jesli moge Ci jeszcze jakos pomoc, jesli masz ochote pogadac, napisz na priv.
              soniasonia@gazeta.pl
              Trzymaj sie, to minie.
    • Gość: smilla Re: facet po przejściach IP: *.sloneczny.pl / 10.102.17.* 18.06.03, 20:07
      Wg mnie faceci, którzy zostali zranieni, bardziej lgną do kobiet, potrzebują
      więcej ciepła, chcą się dowartościować po porażce. Chociaż to pewnie zależy od
      osobowości...
      Gdyby facet chciał z Tobą być, to na pewno nie byłoby takiej siły, która
      mogłaby go od tego odwieść. Może faktycznie nie jest jeszcze gotowy się na
      poważnie zaangażować? Jeśli tak, to nic na siłę. A może to Ty nie jesteś tą
      właściwą? W każdym razie myślę, że trzeba sprawę zostawić, przynajmniej na
      jakis czas.
      • sunny24 Re: facet po przejściach 19.06.03, 17:25
        Gość portalu: smilla napisał(a):

        > Wg mnie faceci, którzy zostali zranieni, bardziej lgną do kobiet, potrzebują
        > więcej ciepła, chcą się dowartościować po porażce. Chociaż to pewnie zależy
        od
        > osobowości...
        > Gdyby facet chciał z Tobą być, to na pewno nie byłoby takiej siły, która
        > mogłaby go od tego odwieść. Może faktycznie nie jest jeszcze gotowy się na
        > poważnie zaangażować? Jeśli tak, to nic na siłę. A może to Ty nie jesteś tą
        > właściwą? W każdym razie myślę, że trzeba sprawę zostawić, przynajmniej na
        > jakis czas.
        Już tyle razy odpuszczałam, płakałam, ale mówiłam sobie, że to koniec, że
        muszę się z tym pogodzić, a wtedy on znowu się pojawiał. I znowu nadzieje
        odżywały. I tak wkoło.. Jak rozumieć takie zachowanie?
    • Gość: Przemek Re: facet po przejściach IP: *.tele.pw.edu.pl 18.06.03, 20:46
      A moze te "przejscia" to troche taka zaslona dymna...
      Znam osobe, ktora od 3 lat zaslania sie "przejsciami", a tak naprawde to wydaje
      mi sie, ze chce ocalic wlasna niezaleznosc, z ktora jej wygodnie zyc.
    • mysz_ Re: facet po przejściach 19.06.03, 11:24
      mi niestety nie wyszło. Też przejścia i w ogóle wielki dramat, potem okazało się że facet zachowuje sie jak pies
      spuszczony z łańcucha. Zaliczał kobiety po rozwodzie w tempie ferrari. Nie rób sobie złudzeń i nie zastanawiaj się
      nad jego wielką wrazliwością i okropnymi przejsciami, szkoda czasu.
    • megxx Re: facet po przejściach 19.06.03, 11:34
      A może on z tych tak bardzo wrażliwych, co nie potrafią odczytać, że
      dziewczynie zależy i boją sie starać o nią, bo nie chcą jej zranić. Tak kochają.
      • sunny24 Re: facet po przejściach 19.06.03, 12:39
        megxx napisała:

        > A może on z tych tak bardzo wrażliwych, co nie potrafią odczytać, że
        > dziewczynie zależy i boją sie starać o nią, bo nie chcą jej zranić. Tak
        kochają
        > .

        Jej czy siebie, gdyby się okazało że jej jednak nie zależy?
        • megxx Re: facet po przejściach 19.06.03, 23:03
          To zależy od innych szczegółów, ale znam przypadek kiedy dziewczyna nie była
          pewna, liczyła, że chłopak sie rozkręci, a on nie chciał się jej narzucać, bo
          myślał, że nic do niego nie czuje. I tak się rozmyło to co się zalęgło i zgasło
          nie podsycane.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja