nie chce mi się żyć

30.07.07, 22:31
------------------------------------------------------------------------------
--
Byliśmy małżeństwem, teraz nas nie ma. Kilka dni temu powiedział że odchodzi,
że nie kocha mnie od dłuższego czasu. Nie wierzyłam nie chciałam wierzyć w to
co mówi, błagałam żeby został, klęczałam przed nim. Nic to nie dało,
usłyszałam wiele przykrych słów, które nie raniły tak jak to że mnie nie
kocha (tydzień temu mówił ze kocha-kłamał). Wiem ze to wszystko moja wina,
wieczne pretensje, wypominanie, zazdrość, częste upokarzania. Powiedział, ze
w końcu czuje się wolny, ze cieszy się że to powiedział. Chciałam mieć z nim
normalna rodzinę, dziecko. On nie chciał potomstwa, cały czas to odwlekał,
dawał mi kolejne terminy, kolejne obietnice. A może to ja chciałam tych
obietnic i je wymuszałam. Teraz jestem sama i się błąkam po nocach bo nie
potrafię mu spojrzeć w oczy, bo wiem że mnie nienawidzi, bo wiem ze nie chce
na mnie patrzeć,że brzydzi się mną, dla niego moje zachowanie było zwierzęce.
Powiedział że myślał że rozejdziemy się jak kulturalni ludzie, a ja mu
zafudowałam taka chisterię. Powiedział że jestem żałosna ze nie mam godności.
Kiedy klęczałam przed nim błagając go zeby został nie myślałam o tym że brak
mi godności, chiałam tylko żeby został. Po kilku odtrąceniach, płaczu,
prośbach, błaganiach, oraz słowach które padły z jego ust, wsiadłam w
samochód i tak krążyłam do rana.
Dzisiaj rano wpadłam w poślizg, przeklinałam Boga za to że żyję, że jestem
cała.
Miałam tylko jego, teraz nie mam nic. Nie jestem sobie w stanie pomóc, nie
potrafię o tym rozmawiać z nikim. Dlatego tu jestem. Nikt mnie nie zna, nie
widzi mojej opuchniętej od płaczu twarzy. Jestem nikim, dnem gównem, zalosną
namiastką człowieka i nie mam dwudziestu czy trzydziestu lat, mam o wiele
wiele więcej. Moje zycie się skończyło kilka dni temu, nie mam dla kogo żyć,
nie mam dzieci, jestem sama.
    • e_w_a_g_5 Re: nie chce mi się żyć 30.07.07, 22:36
      nie wolno uzalezniac swojego życia, od kogos.
      Masz dla kogo życ, dla siebie.
      Najgorsze jednak w tym jest to, że człowiekiem kleczącym się gardzi.
      Żebrałas o co? O jego miłośc, czy fizyczna obecnośc?
      Myslisz,że dało by sie na tym cokolwiek zbudować? Na początek, zacznij
      od szacunku, dla siebie
    • ala.l Re: nie chce mi się żyć 30.07.07, 22:44
      chce Ci sie zyc,tylko o tym nie wiesz.
      ten facet to epizod w Twoim zyciu,
      zyj dla siebie bo to jednorazowy dar.
      Nie zmarnuj go na umartwianie sie drobiazgami...
      pozdrawiam.
    • wiedzma15 Re: nie chce mi się żyć 31.07.07, 00:44
      Miałam tylko jego, teraz nie mam nic

      nie miałaś go
      ale masz siebie
      nieważne ile masz lat, wciąż jeszcze coś jest przed tobą, ta cała wielka tajemnica, o której wie tylko ta niewidzialna siła, którą możesz nazwać zgodnie ze swoimi przekonaniami czy religią

      wypłacz się, klnij, rwij włosy z głowy, to jest czas twojej żałoby po tym co umarło... a pewnego dnia zobaczysz że świat istnieje, że jest piękny i znajdziesz w nim na nowo swoje miejsce...
    • zelatynka Re: nie chce mi się żyć 31.07.07, 00:59
      bardzo dobrze cię rozumiem. Rzucil mnei dwa meisiace temu po 11 latach. Jakbys
      chciala pogadac, to daj znac. I powtarzaj sobie na razie,ze jeszcze nic nie
      wiadomo co będzie dalej. Ja jeszcze nie wierze, ze jakos to będzie, ze przestanę
      cierpieć, ale trzeba tak na razie sobie powtarzac. Moze był tak zły na ciebie
      ostatnio, ze się teraz mści skurczybyk i jest dlatego taki nieczuły. Na razie
      jest zaślepiony złością.Napisz do mnei na mail, jak będziesz chciala z kims
      pogadac, bo cię rozumiem teraz dobrze. Jestem w takim samym stanie. A mówisz tak
      o sobie, bo w takiej sytuacji poczucie wartości spada do zera. Pokochać siebie,
      to też na razie dla mnei abstrakcja.
    • fale_morskie Re: nie chce mi się żyć 31.07.07, 05:21
      Nie zadręczaj się, bo jeśli on kłamał, że Cię kocha, to znaczy, że jest
      pospolitą męską dziwką! I nie miał prawa tego robić, nawet jeśli chciałaś, aby
      Cię kochał - no chyba, że groziłaś mu pistoletem (w co wątpię).
      Sensem życia są bliskie osoby. Jeżeli, on jest miłością Twojego życia, żyj po
      to, by dbać o jego bezpieczeństwo i szczęście, choćby i na odległość. W myśl
      zasady:

      "Na wieki wieków będę przy Tobie i Ty się o tym nie dowiesz".

      Nie daj sobie wmówić, że jesteś słaba, itp., bo jesteś NORMALNYM człowiekiem,
      który się nie zatracił na tym świecie. Masz uczucia i uczuć potrzebujesz, ale
      siłą tego łajdaka nie zatrzymasz i jeśli będzie chciał odejść do świata
      zmanierowanych hien, to odejdzie. I może przyjść czas, że to on będzie cierpiał
      i wtedy będzie Ciebie potrzebował.

      Pamiętaj! Ty jesteś w porządku, ale on jest zwykłą świnią, dla której
      zarżnięcie byłoby wielkim zaszczytem. Taka jest różnica między ludźmi
      wartościowymi a zdrajcami.
      Serdecznie pozdrawiam.
    • shangri.la Re: nie chce mi się żyć 31.07.07, 06:37
      Mężczyźni ok 40-tki przeżywają tzw kryzys wieku średniego. Nawiązują nowe
      znajomości z kobietami, flirtują , romansują, wędrują po portalach randkowych w
      poszukiwaniu tzw przygód.
      Zjawisko uwarunkowane jest biologicznie i podobnie jak klimakterium u kobiety
      należy je po prostu przetrwać.
      Czasami jednak potrzeba zafundowania sobie "nowego życia" przekracza granice
      rozsądku i mężczyzna odchodzi, podobnie było z Twoim mężem.
      Niewykluczone , że wróci za jakiś czas, kiedy jego wizja sielanki rozbije się o
      szarą codzienność.
      Czy pozwolisz mu wówczas na powrót? To będzie zależało od wielu czynników, a
      przede wszystkim od Twojej własnej kondycji psychicznej. Dziś trudno Ci to
      jeszcze przewidzieć.
      Poniżał Cię i przeklinał z powodu własnego poczucia winy, które chciał zagłuszyć.
      Sądzę, że pewnego dnia będzie chciał wymazać z Twojej pamięci ten dzień sam
      klęcząc u Twoich stóp.

      W tym miejscu nie zawsze wypowiadają się ludzie życzliwi , ale tych drugich też
      nie brakuje, a samo pisanie o własnym bólu bardzo pomaga.
      Dlatego namawiam Cię do pisania, również na priv , do kobiet, które przechodzą
      podobne piekło porzucenia.

      I jeszcze jedno, nie miej sobie za złe poniżającego zachowania.
      W chwilach silnego stresu reagujemy indywidualnie i nic do tego osobom trzecim ,
      a wobec osoby ukochanej żadne poniżenie nie ma znaczenia.
      To Twoje życie i walczysz o nie po swojemu.
      Wybacz sobie tą scenę , bo Twój obraz będzie go prześladował przez resztę życia
      i nigdy nie zapomni, jak bardzo Cię skrzywdził.
      Trzymaj się, kobieto! Uwierz w dobro na tej ziemi, którego życzę Ci serdecznie:)))
      • elphina Re: nie chce mi się żyć 31.07.07, 08:26
        Wczoraj też zostałam porzucona. Mój ból jest ogromny.. Nie boję się jednak
        życia w pojedynkę-boję się jedynie tego że będę tęsknić do końca życia a jestem
        młoda. Z drugiej jednak strony nie potrafię wyobrazić sobie mojego-już byłego-
        narzeczonego np. gdy jestem ciężko chora-nie wiem czy miałby dla mnie czas
        nawet. Rozsądek mówi mi że dobrze się stało ale nie zawsze wygrywa z sercem...
        Narazie płaczę bo 4 i pół roku to dużo czasu ale chyba wyjdę z tego..
      • mrs-dalloway Re: nie chce mi się żyć 02.08.07, 20:48
        Ale ładnie napisane shangri.la. Jak ja bym chciała mieć już tak wszystko poukładane...a tak cóż- narwaniec.
    • 13kotek13 Re: nie chce mi się żyć 31.07.07, 09:21
      Dzis nie chce sie Tobie zyc, z kazdym dniem bedzie lepiej. Oparlas swoj swiat o
      faceta, ktory nie byl tego godny. Znajdz sobie cel w zyciu,cos co zajmie Twoja
      uwage, dzieki temu nie bedziesz o nim myslec. Nie przejmuj sie tym, ze padlas
      przed nim na kolana. Kiedys bylo takie zdarzenie, ze kobieta zostala pobita
      przez mezczyzne w obecnosci jej kolezanki, ta kolezanka padla na kolana blagajac
      go by przestal bic,to nic nie dalo... DLatego tez Twoj maz nie zareagowal,ludzie
      nie wiedza jak zareagowac w takiej sytuacji, a wydaje mi sie, ze jego wtedy
      przepelnial gniew i zal, to sie w koncu w nim wypali i bedzie chcial porozmawiac
      spokojnie... Nie umniejszaj swojej wartosci jako czlowiek, bo cokolwiek bys nie
      zrobila to zawsze czlowiekiem pozostaniesz...
      • zelatynka Re: nie chce mi się żyć 31.07.07, 13:11
        Ja wlasnie się zbieram i zbieram,zeby opisać moją sytuację,ale czuję,ze jakbym
        pisac zaczęla, to zbyt długi list by powstal i nikt by nie doczytał do konca.
        Ale wlasnie przezywam podobne emocje do ciebie. Napisz, co robisz codziennie i
        czy coś się zmienilo. Ja zostalam porzucona juz drugi raz przez tego samego. Za
        pierwszym razem wyrzucil mnei za chabety z domu, bo nie chcialam się
        wyprowadzic,bo dla mnie to byl koniec swiata. lezalam na podłodze i ryczalam.
        potem na klatce oparta o ścianę. Po trzech latach tak się odbilam od dna,ze to
        on zacząl za mną latać, bulam naprawdę silna i mialam swoją godność. Przyjęlam
        go spowrotem, bo go kochalam. I teraz zwonu odszedl, bo się boi mieć dziecko i
        coś tam coś tam...Trzymajmy się mój Boże, bo ja tez czuję czasem rozczarowanie,
        ze się obudziłam rano.
        • anbale Re: nie chce mi się żyć 31.07.07, 14:20
          Rany, zelatynko, wróciłaś do faceta który za "chabety Cię wyrzucił z domu"???
          Ja rozumiem, że emocje, że coś tam się jeszcze ewentualnie czuje- ale czego się
          mozna się spodziewać po takim związku, gdzie ktoś jest zdolny do czegoś takiego?
          Czy to nie jest jakaś desperacja, lęk przed samotnością, to kobiece "wszystko
          zniosę, żeby tylko był". No i był, tylko czy cokolwiek dobrego dla Ciebie z tego
          faktu wynikneło? Zatoczyłaś tylko koło i znów jesteś w tym samym miejscu.
          Naprawdę nie zrozumiem kobiet, którym mężczyźni wręcz ewidentnie dają do
          zrozumienia, że nie chcą z nimi być, że nie kochają, że nie chcą dzieci ani
          żadnej wspólnej przyszłości- a one w tym tkwią, wracają, tęsknią,
          cierpią...Dlaczego to tak trudno wytłumaczyć samej sobie, że to nie ma żadnego
          sensu, że uczucia wygasną tylko trzeba przeczekać, że na jednym chłopie świat
          się nie kończy; a czasem lepiej być samej, niż być wywalanym "za chabety" i
          tracić grunt spod nóg.
          • zelatynka Re: nie chce mi się żyć 01.08.07, 00:00
            To u nas bardzo skomplikowane i wlaśnie na dłuższą wypowiedź temat. Sama się
            dziwię, ale zawsze racje jakieś są po obu stronach. Pewnie tez byłam w pewnym
            momencie nie do zniesienia. I najgorsze jest to,ze dalej go kocham i chciałaby,m
            wszystko naparawiac, chodzic razem na terapie i się zejść. Napisze niedługo, jak
            się zbiorę o tym. Moze mi to coś pomoże.
            • anbale Re: nie chce mi się żyć 01.08.07, 11:26
              No,ja wiem, że uczucia często górują ponad zdrowym rozsądkiem i człowiek jest
              wobec nich bezsilny; ale jeśli ktoś kogoś potrafi w sposób tak brutalny
              wyrzucić, odrzucić i to się powtarza po raz kolejny- to rokowania dla takiego
              "związku", moim zdaniem, są tak fatalne, że naprawdę po prostu szkoda życia,
              żeby do tego wracać znowu, nawet jeśli się kocha.
    • sbelatka Re: nie chce mi się żyć 31.07.07, 14:33
      Kajka

      zdziwilabys sie jak wiele jest kobiet i - o dziwo - mężczyzn w podobnej do
      Ciebie sytaucji

      moj ex juz teraz odszedl po 17 latach, zosatwiając mnie i dwoje cudnych dzieciąt

      i wpadalm w otchalan rozpaczy i do dzisiaj nie moge wyjśc z zadziwienia ze TO
      sie stalo
      ze nie ma juz mojego cudnego życia

      ale nie ma..
      a ja jestem
      i juz dzisiaj wiem, ze będe... i nawet wiem, ze bede za jakis czas szczęsliwa

      zachęcam Cie żebys weszla na forum dla rozwodnikow - to dziala jak grupa
      wsparcia
      sami pzreszli przez często pieklo rozwodu, zalu, odrzucenia i co tam kto
      jeszcze mial
      wiedza jak to jest i co najważniejsze - ci ktorzy sa juz o wiele dalej WIEDZA
      na pewno, że będzie lepiej

      zajzryj tam koniecznie

      nie potrfaie wkleic linka ale wpisz w wyszukiwarke "rozwód i co dalej" i ci sie
      wyswietli forum

      pomoglo naprawde wielu ludziom - ciągle ktos tam o tym pisze

      pomogło mnie - wtedy kiedy bardzo tego potzrebowalam - dostalam od nich wsparcie

      tzrymaj sie - bo choć w to dzisiaj nie wierzysz - bedzie dobrze
      chociaz najpierw jeszcze będzie trudno

      i zapewniam Cie, ze nie jesteś nikim ani gównem! tal długo jak sama o soebie
      nie zaczynasz w ten spsob myslec

      masz prawo czuc COKOLIWIEK czujesz
      i masz prawo klękac przed facetem.. i to świadczy tylko o tym jak niestety
      trudno Ci myslec o sobie bez niego
      o NICZYM więcej...

      co nie zmienia faktu, że klekanie pzred kims, rzucanie mu sie pod nogi,
      blaganie - nie daja najczęsciej efektu

      ale MASZ PRAWO to robic!

      pozdrawiam
      trzymaj się!!!
      • zyg_zyg_zyg Re: nie chce mi się żyć 31.07.07, 16:46
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24087
    • asidoo Re: nie chce mi się żyć 31.07.07, 15:39
      Przesadzasz niestety.
      Oprócz tego faceta są inni, skoro żyć możesz tylko z facetem.
      • synek23 Re: nie chce mi się żyć 31.07.07, 20:51
        dla mnie jestes glupia baba albo masz z 16 lat. wstydz sie. a moze bys tak
        wysilila swoja wyobraznie i pomyslala co dzieje sie w okol ciebie albo przeszla
        sie do jakiegos szpitala i uprzytomnila sobie ze ludzie maja prawdziwe problemy.
        • 13kotek13 zastanow sie zanim cos napiszesz synek23 31.07.07, 21:45
          bo chyba nie znasz sie na prawdziwych ludzkich problemach i guzik wiesz o tym,
          jak czuje sie ktos, kogo uczucia zostaly zranione
          • synek23 Re: kotku 02.08.07, 18:16
            sa w zyciu wazniejsze rzeczy dla, ktorych warto umrzec. A powolujac sie na ta
            wasza wielka milosz ludzie czesto roszcza sobie prawo, zeby wszystko deptac po
            drodze, niszcza zycie innym ludzia i malym dziecia, a czesto nawet zabijaja.
        • kajka1234 Re: synek23 31.07.07, 22:43
          Mas rację i to juz ktoś mi powiedział, ale w te chwili skupiam sie na sobie -
          egoizm-tak, nie oczekuje wsparcia, nie mam do kogo się wyzalić-tyle
          • zelatynka do Kajki 31.07.07, 23:57
            odpisałam na Twój mail dopiero, bo nie było mnie w necie.Trzym się
          • fale_morskie Re: synek23 01.08.07, 01:43
            Ma rację! Ty kajka, jesteś mimo wszystko normalnym, wrażliwym człowiekiem. A
            taki synek to niedouczone, podłe stworzenie - bycie kimś takim jest o wiele
            gorsze, niż samotność.
            • agnieszka_33 idz na terapie 01.08.07, 10:07
              Rozejrzyj sie dziewczyno za jakims psychoterapeuta bo sama z tego nie
              wyjdziesz. To znaczy zaloba za jakis czas minie ale widac ze masz powazne
              problemy sama ze soba. W kolejnym zwiazku powtorzysz te same zachowania, wroca
              te same emocje poniewaz one tkwia w tobie i tak naprawde nie maja zwiazku z
              twoim obecnym czy potencjalnym innym partnerem.
              pozdrawiam
              agnieszka
    • kryzolia Re: nie chce mi się żyć 01.08.07, 12:01
      Proszeniem , klękaniem , błaganiem - zawsze tylko pogarsza sie sytuację a nawet
      traci to wszytsko co jeszcze było do wywalczenia, a w zamian zyskuje się pogardę.
      Dziewczyny: kochajcie siebie, wówczas was będą kochac i tylko wtedy związek
      bedzie w równowadze.
      Kaju, nie tylko TY jestes w takiej sytuacji, poprostu życie, pełne zawirowań..
      Nie on jeden na świecie, z czasem zaczniesz zyć swoim życiem a nie twojego męża,
      człowieka wygodnego i byc może niewartego ciebie...



      • zelatynka Re: nie chce mi się żyć 01.08.07, 13:02
        to wszystko za wcześnie na takie Wasze słowa: kochajcie siebie, w następnym
        związku itd. Dla mnei to abstrakcja na razie. Trzeba przejsc długa droge po
        porzuceniu, zeby dojsc do tego etapu, ze się bierze to pod uwagę. Kajka pisze na
        razie,ze nie chce jej się zyć.Każdy dzień jest teraz cierpieniem i
        rozczarowaniem. Trzeba robić małe kroczki, żyć z minuty na minutę.
    • scylla Re: nie chce mi się żyć 02.08.07, 21:16
      Żyj dla siebie.
      W tym momencie to brzmi trywialnie, ale masz siebie i życzę Ci żebyś to odkryła
      i to jak najszybciej.
      Chciał odejść i odszedł. Zatrzymałabyś go na parę chwil jeszcze, ale jakim
      kosztem?
      Po każdej burzy świeci Śłońce.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja