Dodaj do ulubionych

TANTRA i wszystko inne

IP: *.unl.edu 08.07.03, 16:17
Do rozpoczecia tego watku bezposrednia przyczyna byl inny watek, tym razem o
homoseksualizmie. Wydaje mi sie, ze z rzadka ktos spoglada na ten temat z
pelnej, niczym nie ograniczonej perspektywy. Co rzuca sie w oczy to
jednostkowe, egoistyczne, krotkowzroczne ocenianie siebie samego, stawianie
siebie nie w kontekscie calej egzystencji, jej praprzyczyn, terazniejszosci
ktora przeplynie w jutro, tylko w malej, 3x3 kanciapie swego wlasnego,
ograniczonego swiatopogladu. Stad mamy wiezniow w swym wlasnym ciele, obroncow
rzucajacych haslami w stylu AKCEPTACJI, TOLERANCJI ... Model jaki nam
proponuja obroncy homoseksualnego stylu zycia, sami uczestnicy i ich
krzykliwa awangarda, to model statyczny, niezmienny i nie transformowalny.
Zapominaja o pryncypiach zycia, jego zmiennosci, nietrwalosci i przechodzeniu
zjawisk jednych w drugie. Akceptacja w ich rozumieniu to stan ducha,
niezmienny, na zawsze godzacy sie z losem. Ci sami obroncy, w razie choroby,
nie akceptuja jej jako informacji od swego ciala, tylko za wszelka cene chca
zmodyfikowac, zabic, uleczyc, zmienic swe cialo czy organy. Ich duch wie, ze
dla dobrego samopoczucia konieczna jest rownowaga pomiedzy cialem, umyslem i
duchem. Akceptuja wiec konieczne zmiany, jakich trzeba dokonac, by w pelni
doswiadczac piekna egzystencji.
Akceptacja dla tantry to nie bezmyslne przytakiwanie temu co mnie spotyka, to
umiejscowienie mego przypadku w calej panoramie zdarzen, ktore przyjely taka
a nie inna forme w danym momencie. Homoseksualizm jest wyzwaniem w podobny
sposob jak wiele innych rzeczy, ktore musza podlegac transformacji. My, ludzie
jestesmy w unikalnej sytuacji. Sami mozemy swiadomie dokonywac zmian, ktore
dyktuje nam zdrowy rozsadek, ktory wynika z prostych obserwacji natury.
Dla wyznawcy tantry, akceptacja jest poczatkiem drogi, dla obroncow
homoseksualizmu, koncem. Tu rozchodza sie drogi tym, ktorzy chca aktywnie
uczestniczyc w tranformacji i pokonaniu swego ego, a tym ktorzy wybieraja
slepa droge statycznego dogorywania.
Tantra akceptuje rzeczywistosc w calej rozciaglosci, nie odrzucajac
najmniejszego ziarna. Jednak wyznawcy wiedza, ze jedynym prawem, jakim rzadzi
sie ten wszechswiat, jest ruch, zmiana, transformacja. Dlatego odrzucanie
wszelkich prekoncepcji na temat samego siebie przybiera forme swiadomego
wyboru plyniecia "nie pod prad". Ale dac sie unosic nie oznacza biernej
akceptacji, raczej rozwijanie zagli wtedy, gdy czas ku temu.
To na tyle.
Imagine.
Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina Re: TANTRA i wszystko inne IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 08.07.03, 16:26
      naprawde chcialam wszystko przeczytac ale mi nie wyszlo :-(
      ide do garow, oh , Imagine , nie masz litosci....
      • Gość: Imagine Re: TANTRA i wszystko inne IP: *.unl.edu 08.07.03, 16:27
        Gość portalu: Malwina napisał(a):

        > naprawde chcialam wszystko przeczytac ale mi nie wyszlo :-(
        > ide do garow, oh , Imagine , nie masz litosci....

        Tobie przydaloby sie to w szczegolnosci.
        • Gość: Malwina Re: TANTRA i wszystko inne IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 08.07.03, 16:28
          yes general
          • Gość: Imagine Re: TANTRA i wszystko inne IP: *.unl.edu 08.07.03, 16:31
            Gość portalu: Malwina napisał(a):

            > yes general

            spocznij, do kuchni odmarsz.
            • Gość: roxi Re: TANTRA i wszystko inne IP: *.gt.saix.net 08.07.03, 16:34
              Przepraszam ze sie wtrace ale Malwinko idzdze do tej kuchni gary a calego
              tygodnia pomyj a ty Imagine- streszczenie please dla leniwych
              • Gość: Imagine Re: TANTRA i wszystko inne IP: *.unl.edu 08.07.03, 16:51
                Gość portalu: roxi napisał(a):

                > Przepraszam ze sie wtrace ale Malwinko idzdze do tej kuchni gary a calego
                > tygodnia pomyj a ty Imagine- streszczenie please dla leniwych
                TANTRA:
                Akceptacja wskazuje droge do Transformacji.
                Postrzeganie siebie w kontekscie nieuchronnych zmian.
                Pozwolenie na swiadome UNOSZENIE sie z nurtem wydarzen.
                HOMOSEKSUALIZM:
                Akceptacja zamyka droge do Transformacji.
                Postrzeganie siebie jako raz na zawsze ulepiona jednostke.
                PLYNIECIE pod prad wydarzen.

                To tak w skrocie. Wedle zyczenia.
                Imagine.
                • Gość: Malwina Re: TANTRA i wszystko inne IP: *.d1.club-internet.fr 08.07.03, 16:54
                  (znad garow) : ta sama akceptacja raz zamyka a raz otwiera ? ho ho
                  ona tak na twoj rozkaz general dziala ?
                • Gość: Malwina Re: TANTRA i wszystko inne IP: *.d1.club-internet.fr 08.07.03, 16:55
                  Akceptacja wskazuje droge do Transformacji.

                  znad patelni : wszystko zrozumialam drogi Imagine ! nareszcie ! ty jestes za
                  transformistami !!!!olé !
                  • sellma :)))) 08.07.03, 18:16
                    Malwina, wyje jak Cie czytam!:)))

                    pozdrawiam
    • ziemiomorze Rob co chcesz, nie krzywdz nikogo 08.07.03, 17:07
      Gość portalu: Imagine napisał(a):

      > Model jaki nam
      > proponuja obroncy homoseksualnego stylu zycia, sami uczestnicy i ich
      > krzykliwa awangarda, to model statyczny, niezmienny i nie transformowalny.
      > Zapominaja o pryncypiach zycia, jego zmiennosci, nietrwalosci i przechodzeniu
      > zjawisk jednych w drugie. Akceptacja w ich rozumieniu to stan ducha,
      > niezmienny, na zawsze godzacy sie z losem. Ci sami obroncy, w razie choroby,
      > nie akceptuja jej jako informacji od swego ciala, tylko za wszelka cene chca
      > zmodyfikowac, zabic, uleczyc, zmienic swe cialo czy organy. Ich duch wie, ze
      > dla dobrego samopoczucia konieczna jest rownowaga pomiedzy cialem, umyslem i
      > duchem. Akceptuja wiec konieczne zmiany, jakich trzeba dokonac, by w pelni
      > doswiadczac piekna egzystencji.

      Mysle, ze dokladnie to moznaby powiedziec o _niektorych_ zwolenikach, jak i
      przeciwnikach emancypacji homoseksualistow.

      > Akceptacja dla tantry to nie bezmyslne przytakiwanie temu co mnie spotyka, to
      > umiejscowienie mego przypadku w calej panoramie zdarzen, ktore przyjely taka
      > a nie inna forme w danym momencie. Homoseksualizm jest wyzwaniem w podobny
      > sposob jak wiele innych rzeczy, ktore musza podlegac transformacji. My, ludzie
      > jestesmy w unikalnej sytuacji. Sami mozemy swiadomie dokonywac zmian, ktore
      > dyktuje nam zdrowy rozsadek, ktory wynika z prostych obserwacji natury.

      Mozesz jasniej?
      Co to zdrowy rozsadek (mysle, ze jest wazne, aby wyjasnic co przez to
      rozumiesz) i jakie sa wnioski z obserwacji natury (wole operowac konkretami,
      wtedy mniejsza mozliwosc nieporozumienia).

      > Dla wyznawcy tantry, akceptacja jest poczatkiem drogi, dla obroncow
      > homoseksualizmu, koncem. Tu rozchodza sie drogi tym, ktorzy chca aktywnie
      > uczestniczyc w tranformacji i pokonaniu swego ego, a tym ktorzy wybieraja
      > slepa droge statycznego dogorywania.

      Nie znam zadnego wyznawcy tantry, ale znam wielu jej niewyznawcow, wiec:
      sa pro i pro, kontra i kontra. Niesprawiedliwie ustawiac jednych i drugich w
      dwoch rownych rzedach - sa zbyt rozni i rozne sa ich motywacje.
      Jesli postawa (a obserwowalismy tu konflikt postaw raczej niz racjonalnych
      argumentow) wynika z bezrefleksyjnego ulegania wpojonym normowm (a mowie
      zarowno i konserwatystach jak i liberalistach) - w mojej opinii jest szkodliwa.
      Jesli wynika z proby zrozumienia tematu, rozwazenia za i przeciw - zasluguje na
      dialog. Sek w tym, ze tu zaczynaja sie schody - to sie mocno dalo odczuc w
      dyskusji, ze dyskutowac na takie tematy nie umiemy (bo nie chcemy?).

      > Tantra akceptuje rzeczywistosc w calej rozciaglosci, nie odrzucajac
      > najmniejszego ziarna. Jednak wyznawcy wiedza, ze jedynym prawem, jakim rzadzi
      > sie ten wszechswiat, jest ruch, zmiana, transformacja. Dlatego odrzucanie
      > wszelkich prekoncepcji na temat samego siebie przybiera forme swiadomego
      > wyboru plyniecia "nie pod prad". Ale dac sie unosic nie oznacza biernej
      > akceptacji, raczej rozwijanie zagli wtedy, gdy czas ku temu.

      Mysle, ze problem takze w tym, jak sie te zagle rozwija.
      W tych postach o homo pojawilo się wiele jadu, agresji, nienawisci, glupoty i
      nade wszystko – brak woli dialogu (‘my mamy racje!’, ‘ a nie, bo my!’). Takie
      tematy jak sprawy homo, aborcji, kary smierci czy eutanazji budza wiele emocji –
      a sa to wlasnie sprawy, w których emocje nalezaloby wyciszyc i siegnac do
      argumentow umyslu: czy, kto kogo i jak krzywdzi homoseksualizmem, aborcja itd.

      > To na tyle.

      Stanowczo wole Cie takiego – wywazonego.

      ziemiomorze
      • Gość: Imagine Re: Rob co chcesz, nie krzywdz nikogo IP: *.unl.edu 08.07.03, 17:43
        dzieki za mile slowa. Nie czuje sie jednak na silach wytlumaczyc ci czym jest
        zdrowy rozsadek. to jest cos, czego wlasnie nie masz i opisywanie czegos co ja
        mam nie ma sensu. porownac to mozna do opisywania kolorow niewidomym.
        Odpowiedz mi na pytanie: czy muzyka Mozarta ot tak sobie plynie poprzez
        universe i wystarczy nadstawic ucha by ja uslyszec (udalo mi sie to raz tylko,
        w Salzburgu, hihihihi) ? Nie, nie mozna. Zgodzisz sie z tym chyba, prawda ?
        Czyli istnieje cos, co potrafi wybrac cos z szumu, jakim jest wszechswiat,
        i podac nam w formie muzyki. Czym jest to cos ? Czy przypadkiem nie nasza
        swiadomoscia, ktora potrafi dokonywac transformacji nieladu w porzadek,
        szeregowania nieskorelowanych wydarzen w ciagi majace sens dla naszych zmyslow
        i nie tylko ?
        Jesli zaakceptujesz to o czym mowie, czy nie wyda ci sie absurdem akceptowanie
        czegokolwiek bez podejmowania prob transformacji ? My jestesmy tu na ziemi po
        to, by kreowac, przetwarzac, by zaakceptowac SZUM jakim jestesmy i przetworzyc
        nas w piekna MUZYKE. Ten szum w przypadku homoseksualizmu to blad przeklamania
        danych i akceptowanie tego faktu bez proby transformacji jest BLEDEM samych
        zainteresowanych jak i ich "obroncow".
        Zrozum mnie jednak dobrze. Ja nie potepiam w powszechnym rozumieniu tego slowa.
        Ja widze tylko slepa uliczke dla tych osobnikow, bez wzgledu na to jak gleboki
        jest ich orgazm i jakimi wspanialymi partnerami moga byc. Uwazam, ze dopoki
        homoseksualista jest mlodym czlowiekiem, wszystko wydaje sie byc na miejscu.
        Starosc jest w moim odczuciu najbardziej bolesnym okresem w zyciu tych
        osobnikow. Tu nie chodzi o brak dzieci, wnukow ale o cos nieporownanie
        wazniejszego. Tu chodzi o bol, ze szanse zmiany, odrzucenia swego ego, szanse
        widzenia zycia bez zadnego niepotrzebnego filtra, zmarnowano. Dopoki zycie
        targane bylo zadza fizycznej przyjemnosci, dopoty trzezwosc widzenia siebie
        samego byla kompletnie pomijana i ignorowana.
        Nie mam nadzieji ze cos zmieni sie w tym wzgledzie. Wiem jedno. Nie
        zaakceptowalbym tego u siebie, gdyby za tym nie miala pojsc proba transformacji.
        W ten wlasnie sposob walczylem z alkoholem i kilku innymi rzeczami. I nie
        zatrzymuje sie na fali radiowej, ktora "skrzeczy" ale szukam pieknej muzyki.
        Pozdr, Imagine.



        • Gość: Malwina Re: Rob co chcesz, nie krzywdz nikogo IP: *.d1.club-internet.fr 08.07.03, 19:21
          oj ladnie Imagine (serio) ale dotyczy rowniez i hetero, wiesz ...?
          • Gość: Imagine Re: Rob co chcesz, nie krzywdz nikogo IP: *.unl.edu 08.07.03, 19:46
            Gość portalu: Malwina napisał(a):

            > oj ladnie Imagine (serio) ale dotyczy rowniez i hetero, wiesz ...?
            wiem.
        • ziemiomorze Re: Rob co chcesz, nie krzywdz nikogo 08.07.03, 23:00
          Gość portalu: Imagine napisał(a):

          > dzieki za mile slowa. Nie czuje sie jednak na silach wytlumaczyc ci czym jest
          > zdrowy rozsadek. to jest cos, czego wlasnie nie masz i opisywanie czegos co
          ja
          > mam nie ma sensu. porownac to mozna do opisywania kolorow niewidomym.

          O kims, kto 'nie ma zdrowego rozsadku' jeszcze bardziej potocznie powiemy:
          glupek. Na jakiej podstawie nazywasz mnie glupkiem?
          Pisanie 'nie moge ci powiedziec, co to zdrowy rozsadek, ale ty z pewnoscia go
          nie masz' nie wyglada na zaproszenie do dialogu - odebralam to jako dosc
          aroganckie. Jesli nie masz ochoty na dyskusje, zawiadom mnie o tym.

          Zeby skads zaczac, proponuje moja definicje zdrowego rozsadku (gwoli scislosci -
          to definicja rozsadku z www.pwn.com.pl) - zdolnosc trafnego, rzeczowego
          oceniania sytuacji i odpowiadajacego tej ocenie zachowania sie; praktyczny
          rozum, rozwaga, roztropnosc'.
          Czy Twoja definicja sie bardzo rozni? Jesli tak, to w czym?

          [...]
          > Jesli zaakceptujesz to o czym mowie, czy nie wyda ci sie absurdem akceptowanie
          > czegokolwiek bez podejmowania prob transformacji ? My jestesmy tu na ziemi po
          > to, by kreowac, przetwarzac, by zaakceptowac SZUM jakim jestesmy i przetworzyc
          > nas w piekna MUZYKE. Ten szum w przypadku homoseksualizmu to blad przeklamania
          > danych i akceptowanie tego faktu bez proby transformacji jest BLEDEM samych
          > zainteresowanych jak i ich "obroncow".

          Jeszcze raz - zeby uniknac nieporozumien, operujmy na konkretach: jakie dane sa
          przeklamywane? Na czym w tym akurat wypadku mialaby polegac transformacja?

          > Zrozum mnie jednak dobrze. Ja nie potepiam w powszechnym rozumieniu tego
          slowa.
          > Ja widze tylko slepa uliczke dla tych osobnikow, bez wzgledu na to jak gleboki
          > jest ich orgazm i jakimi wspanialymi partnerami moga byc. Uwazam, ze dopoki
          > homoseksualista jest mlodym czlowiekiem, wszystko wydaje sie byc na miejscu.
          > Starosc jest w moim odczuciu najbardziej bolesnym okresem w zyciu tych
          > osobnikow. Tu nie chodzi o brak dzieci, wnukow ale o cos nieporownanie
          > wazniejszego. Tu chodzi o bol, ze szanse zmiany, odrzucenia swego ego, szanse
          > widzenia zycia bez zadnego niepotrzebnego filtra, zmarnowano. Dopoki zycie
          > targane bylo zadza fizycznej przyjemnosci, dopoty trzezwosc widzenia siebie
          > samego byla kompletnie pomijana i ignorowana.

          Dlaczego bol, brak szansy zmiany i niepotrzebne filtry maja cos wspolego z
          orientacja seksualna?

          ziemiomorze
          • Gość: Imagine Re: Rob co chcesz, nie krzywdz nikogo IP: *.unl.edu 08.07.03, 23:21
            Jestes typowym, profesionalnym dyskutantem, nie zamierzajacym dosc do
            czegokolwiek. Twoim celem jest sama dyskusja, jej mechanizmy, a nie zrozumienie,
            co kto ma do powiedzenia. Typowym jest przytaczanie definicji, cytowanie kogos,
            wyciaganie wnioskow (aha, to znaczy ze jestem glupkiem, czy cos w tym stylu).
            Nieposiadanie zdrowego rozsadku nie ma nic wspolnego z czyjas inteligencja,
            emocjonalna czy jakakolwiek inna. Ja ci nie wystawiam oceny. Sama ja sobie
            wystawiasz, problem jest w tym, ze nie dociera do ciebie to, co sama o sobie
            mowisz. Ale niech bedzie, ja nie mam zdrowego rozsadku, ty go masz (wedlug
            definicji). Ja w takim razie mam cos co sie nazywa ezoterycznym, metafizycznym
            rozsadkiem (wgladem), ktory mi pozwala ogladac rzeczywistosc wpoprzek wymiarow,
            wibracji, gestosci, czasu i do czego ty nie masz dostepu. I z tej perspektywy
            mowie ci, ze homoseksualizm jest wyzwaniem dla osob dotknietych tym fenomenem.
            Jesli cokolwiek mamy do zrobienia na tym padole, to jest to uczestniczenie w
            nieprzerwanej fantasmagorii zmian, uzywajac swej swiadomosci i jej
            najprostrzego z narzedzi, jakim jest zdrowy rozsadek. Twoj swiat to wykrojony
            z egzystencji "dzien swira", gdzie czas umarl, gdzie jedyna zmiana (ku
            zaskoczeniu oczywiscie) jest zmarszczka na twarzy (boze, czemu mnie to spotyka).
            Swiat, ktory chcesz wymoscic absurdalnymi, karykaturalnymi zwiazkami ludzkimi.
            Swiat, w ktorym ludzie pozbawieni zostaja tego co najpiekniejsze, milosci
            do plci przeciwnej. Swiat, ktorego nie rozumiesz, albo tylko jego podstawowe
            potrzeby, nie dalej niz druga czakra. Uwazam, ze ty krzywdzisz
            homoseksualistow, nie ja, trzymajac ich w niewiedzy, w bolu i cierpieniu, az do
            punktu, w ktorym przestaja juz zadawac pytania. Myslalas o tym kiedys ?
            Imagine.
            • ziemiomorze Re: Rob co chcesz, nie krzywdz nikogo 09.07.03, 09:56
              Gość portalu: Imagine napisał(a):

              > Jestes typowym, profesionalnym dyskutantem, nie zamierzajacym dosc do
              > czegokolwiek. Twoim celem jest sama dyskusja, jej mechanizmy, a nie
              zrozumienie
              > ,
              > co kto ma do powiedzenia. Typowym jest przytaczanie definicji, cytowanie
              kogos,
              > wyciaganie wnioskow (aha, to znaczy ze jestem glupkiem, czy cos w tym stylu).

              Mam wrazenie, ze wiele nas rozni - wiek biologiczny i spoleczny, srodowisko.
              Zeby uniknac nieporozumien, wole na poczatku ustalic pojecia - dlatego, ze
              czesto w rozmowie okazuje sie, ze rozmowcy mysla tak samo, tylko inaczej
              rozumieja slowa :-) - to niepotrzebne nieporozumienie. Dlatego wyciagnelam te
              definicje i spytalam, czym Twoja sie rozni od tej. Nie wyciagnelam wnioskow -
              chcialam sie przekonac, czy dobrze Cie zrozumialam i bylam ciekawa, na jakiej
              podstawie napisales to, co napisales (interesuje mnie Twoja opinia, ale takze
              fakty, na ktorej ona bazuje).

              > Nieposiadanie zdrowego rozsadku nie ma nic wspolnego z czyjas inteligencja,
              > emocjonalna czy jakakolwiek inna. Ja ci nie wystawiam oceny. Sama ja sobie
              > wystawiasz, problem jest w tym, ze nie dociera do ciebie to, co sama o sobie
              > mowisz.

              Nie rozumiem - co sama o sobie mowie? Dlaczego to do mnie nie dociera?

              Ale niech bedzie, ja nie mam zdrowego rozsadku, ty go masz (wedlug
              > definicji).

              Ale ja nigdy tak nie powiedzialam!
              :-) Wez no sie nie irytuj.

              Ja w takim razie mam cos co sie nazywa ezoterycznym, metafizycznym
              > rozsadkiem (wgladem), ktory mi pozwala ogladac rzeczywistosc wpoprzek
              wymiarow,
              >
              > wibracji, gestosci, czasu i do czego ty nie masz dostepu.

              Skad wiesz? Na jakiej podstawie sadzisz, ze nie mam do tego dostepu?

              I z tej perspektywy
              > mowie ci, ze homoseksualizm jest wyzwaniem dla osob dotknietych tym fenomenem.
              > Jesli cokolwiek mamy do zrobienia na tym padole, to jest to uczestniczenie w
              > nieprzerwanej fantasmagorii zmian, uzywajac swej swiadomosci i jej
              > najprostrzego z narzedzi, jakim jest zdrowy rozsadek. Twoj swiat to wykrojony
              > z egzystencji "dzien swira", gdzie czas umarl, gdzie jedyna zmiana (ku
              > zaskoczeniu oczywiscie) jest zmarszczka na twarzy (boze, czemu mnie to
              spotyka)
              > .

              Jeszcze raz - na jakiej podstawie tak sadzisz? Zdazyles mnie tak dobrze poznac
              na podstawie tej setki postow?

              > Swiat, ktory chcesz wymoscic absurdalnymi, karykaturalnymi zwiazkami ludzkimi.

              Dlaczego zwiazki homo sa absurdalne i karykaturalne?

              > Swiat, w ktorym ludzie pozbawieni zostaja tego co najpiekniejsze, milosci
              > do plci przeciwnej.

              Dlaczego uwazasz, ze milosc do plci przeciwnej jest najpiekniejsza? Czym rozni
              sie piekno milosci hetero od homo?

              Swiat, ktorego nie rozumiesz, albo tylko jego podstawowe
              > potrzeby, nie dalej niz druga czakra. Uwazam, ze ty krzywdzisz
              > homoseksualistow, nie ja, trzymajac ich w niewiedzy, w bolu i cierpieniu, az
              do
              >
              > punktu, w ktorym przestaja juz zadawac pytania. Myslalas o tym kiedys ?

              Skoro kogos krzywdze, chce wiedziec, jak. Jak krzywdze homoseksualistow?

              Prosze, nie zrozum mnie zle. Nie czepiam sie, nie probuje byc zlosliwa ani
              czegokolwiek udowadniac.
              Prezentujesz ciekawa wizje swiata - niekoniecznie chce ja przyjac, ale z
              pewnoscia pragne zrozumiec. Nie zrozumiem, jesli jedynym glosem z Twojej strony
              bedzie 'ja tak uwazam', albo 'bo ty... a ja...'. Zeby pojac, potrzebuje
              argumentow i faktow: jesli 'bo ty..' to potrzebuje 'bo napisalas, ze...';
              jesli 'to jest zle' to 'bo ... (i tu argument)'.
              Jesli nie masz ochoty kontynuowac, po prostu nie odpowiadaj.

              pzdr,
              ziemiomorze
              • Gość: Imagine Re: Rob co chcesz, nie krzywdz nikogo IP: *.unl.edu 09.07.03, 15:39
                sorry ziemiomorze, ale ta odpowiedz dala mi jeszcze wiecej dowodu na to, ze
                lubujesz sie w samej dyskusji. przypominasz mi afere Clintona. dla czlowieka
                wlasnie ze zdrowym rozsadkiem jasnym bylo, ze taki oficjel, w takim urzedzie
                jak Oval Office powinien sie powstrzymac od wsadzania cygar w intymne miejsca
                swej stazystki. poprzez szacunek dla tych, ktorzy go wyniesli na ten urzad.
                Clinton jednak wybral obrone swego stanowiska podobna do Twojej. nie wazny byl
                caly obraz tej niesmacznej afery, wazna byla definicja sexu jakiej sie domagal
                od oskarzycieli. bylo to kompletne przesuniecie ciezaru tej sprawy na jej
                peryferia. twoje kwestionowanie piekna milosci do plci przeciwnej, poprzez
                zadawanie pytan typu: dlaczego taka milosc jest piekniejsza od homoseksualnej,
                i praktycznie kazde twoje pytanie jest skierowane po to by wejsc w slepa
                uliczke, gdzie wyjscie jest jedno: explozja. bylabys kapitalnym prawnikiem
                i przyjezdzaj do USA robic fortune. w sposob w jaki ty zadajesz pytania i
                domagasz sie odpowiedzi mozna zakwestionowac wszystko w tej rzeczywistosci.
                zapominasz o jednym. o zdrowym rozsadku. i tu jest zadanie dla ciebie. medytuj
                nad tym. mysle, ze tacy jak ty nie mieliby problemu z obrona praw zoofili do
                zycia w zwiazkach malzenskich. czym milosc do zwierzat, tam gleboko na poziomie
                kwarkow rozni sie od milosci chlopca do dziewczyny ? pewnie niczym, ale jest
                cos co nie pozwala nam zwariowac juz do konca. to jest cos czego ty nie masz.
                to jest zdrowy rozsadek.
                PS.
                Clintona uwielbialem i wolalbym 20 afer z Monikami niz mumie Georga.
                Pozdr, Imagine.
                • ziemiomorze Re: Rob co chcesz, nie krzywdz nikogo 09.07.03, 16:21
                  Gość portalu: Imagine napisał(a):

                  Mysle, ze nie ma z Twojej strony woli pozrozumienia - szkoda, ale w koncu
                  czegos sie nauczylam (wbrew moim naiwnym oczekiwaniom, nie kazdemu na tejze
                  woli zalezy).

                  Pomedytuje nad czym bede chciala - i jesli moge Ci cos radzic: warto w
                  wypowiedziach (zarowno w zyciu jak i na forum) uzywac argumentow, bo dopiero to
                  stwarza mozliwosc porozumienia (inaczej wypowiedz przypomina goloslowne
                  kazanie, a na te mam alergie, poza tym - do niczego konstruktywnego nie
                  prowadza).

                  Porownanie z Clintonem nie trafione - ani ja, ani Ty sie tu nie bronimy. Ja
                  _nie zajmuje_ stanowiska (szczerze - do swoich pogladow na rozne tematy nie
                  jestem specjalnie przywiazana - jesli poczuje lub poznam fakty, ktore mnie
                  przekonaja o potrzebie ich zmiany, to to zrobie - jestem pod tym wzgledem
                  bardzo elastyczna). Chcialam zrozumiec, co masz na mysli - to wszystko.
                  Pytania mialy mi w tym pomoc - ewentualna polemika nastapilaby pozniej. Nie
                  wiem, jakie sa Twoje intencje - mi zalezy na zrozumieniu. Jezyk koslawy jest i
                  toporny, stad moje nalegania o rzeczowosc - wyraznie Ci jej brak (piszesz np
                  o 'niesmaku' - do tego ustosunkowac sie nijak nie moge, bo to kategoria
                  subiektywna, ale jesli napisalbys, dlaczego czujesz ten niesmak, moglabym
                  zrozumiec Twoje stanowisko).

                  > nad tym. mysle, ze tacy jak ty nie mieliby problemu z obrona praw zoofili do
                  > zycia w zwiazkach malzenskich. czym milosc do zwierzat, tam gleboko na
                  poziomie
                  > kwarkow rozni sie od milosci chlopca do dziewczyny ?

                  I jeszcze - tradycyjnie, bo nadziwic sie nie moge - dlaczego probujesz mnie
                  obrazazic? Pewna zlosliwosc, ktora obserwuje w Twoich postach, jest nie wprost,
                  ale da sie zauwazyc arogancki ton, ktory mnie bardzo irytuje (i dziekuje Ci za
                  to, wiele sie ucze) - tym bardziej, ze ja arogancka nie staram sie byc.

                  > jest
                  > cos co nie pozwala nam zwariowac juz do konca. to jest cos czego ty nie masz.
                  > to jest zdrowy rozsadek.

                  Wybacz, ale Twojej opinii, opierajacej sie na 'bo tak uwazam' a nie konkrecie
                  czy argumencie, potraktowac powaznie nie moge.

                  najlepszego,
                  ziemiomorze
                  • Gość: Imagine Re: Rob co chcesz, nie krzywdz nikogo IP: *.unl.edu 09.07.03, 16:40
                    Ile ty masz lat kochanie ? Nie rozumiesz co mam na mysli mowiac, ze afera
                    z cygarem byla niesmaczna ? Oswiecilas mnie jednak. Ludzie sa tak rozni w swych
                    zachowaniach, oczekiwaniach, probach ocen, ze jakiekolwiek dyskusje nie maja
                    sensu. Jesli Ty nie widzisz niesmaku tam, gdzie on istnieje dla mnie, jaki sens
                    ma przekonywanie Cie, ze, dla przykladu, ja wole jesc banany niz wachac skarpety
                    pana X. Po co mi wykazywanie roznic pomiedzy smakiem banana, jego zapachem,
                    kolorem a wypotkami kogos tam ? Nie mam na to juz wiecej ochoty, zareczam Ci.
                    Ty sobie zyj w swym przekonaniu, ze cygaro w pochwie Moniki w Oval Office
                    jest czyms na miejscu a ja sobie dam spokoj wyjasniac Ci, ze cos tu nie gra.
                    Nie masz narzedzia w samej sobie, ktore pozwoliloby dokonac oceny, juz nie dla
                    innych, ale dla siebie. Stad wlasnie nie widzisz nic niezwyklego w czlonku
                    meskim wpychanym do odbytnicy partnera. Ostrosc widzenia nie jest twoja
                    najsilniejsza sprawa. Nie zadalas sobie podstawowych pytan o nature rzeczy,
                    i nie bylbym zdziwionym, gdybys byla wyznawczynia pogladu, ze slonce krazy
                    wokol ziemi. Ale nie domagaj sie ode mnie, bym Ci wytlumaczyl dlaczego jest
                    inaczej, "skoro przeciez widac, ze slonce chodzi po niebie ".
                    Pozdr, Imagine.
                    • Gość: Malwina Re: Rob co chcesz, nie krzywdz nikogo IP: *.d1.club-internet.fr 09.07.03, 16:45
                      wiesz co jest niesmaczne ? ze o cygarze caly swiat wiedzial i trabil. Nic
                      wiecej.
                      niesmacznym jest rowniez ze interesuje cie gdzie wpychaja czlonki tacy czy
                      inni ludzie i ze ich oceniasz.
                      dziwne zainteresowania? imagine
                      Big Brother wplynal ?
                      • Gość: Imagine Re: Rob co chcesz, nie krzywdz nikogo IP: *.unl.edu 09.07.03, 17:07
                        Gość portalu: Malwina napisał(a):

                        > wiesz co jest niesmaczne ? ze o cygarze caly swiat wiedzial i trabil. Nic
                        > wiecej.
                        > niesmacznym jest rowniez ze interesuje cie gdzie wpychaja czlonki tacy czy
                        > inni ludzie i ze ich oceniasz.
                        > dziwne zainteresowania? imagine
                        > Big Brother wplynal ?
                        dzieki za prawidlowe odczytanie moich intencji. widze jak bardzo sie roznimy.
                        jednak dusze podlegaja ewolucji. ja mam juz za soba dylematy typu: dobre to czy
                        niedobre ze ktos komus cos wsadza. wiem co jest dobre. jedynym miejscem do
                        wpychania jest ... ty tez wiesz malwina. mylisz sie jesli chodzi o Clintona.
                        Jest cos takiego jak swoje wlasne sumienie i odpowiedzialnosc przed nim. na nic
                        sie zda chowanie glowy w piasek i myslenie, ze skoro nikt mnie nie widzi co
                        robie pod biurkiem ze stazystka, to wszystko moralnie jest dobre. sa panowie,
                        ktorzy patrzac w twoje oczy w autobusie jednoczesnie sie onanizuja. Oczywiscie,
                        skoro swiat o tym nie wie ... cos ci sie myli wciaz i wciaz. nie chcesz
                        spojrzec nagiej prawdzie w oczy. wydaje ci sie ze uciekniesz od swej karmy za
                        drzwi swego domu, za zaslone krzaka czy wreszcie za ignorancje ludzi.
                        Imagine.
                        • Gość: Malwina Re: Rob co chcesz, nie krzywdz nikogo IP: *.d1.club-internet.fr 09.07.03, 17:39
                          nie mnie oceniac kto sie jak onanizuje, czy patrzac w oczy czy w fotke
                          szczerze mowiac zostaje po staremu przekonana ze g to ludzi obchodzi
                          sumienie nie jest sprawa panstwa
                          nie ma prawa panstwowego dla sumienia i nic ci do tego
                          twoje kryteria estetyczne (to smieszne) naleza do ciebie
                          i napewno nie wplyna na takie czy inne prawa dla homo
                          prawo nie zajmuje sie d doroslych ludzi ani estetyka posladkow
                          cale szczescie
                          clinton czy nie, jego praktyki naleza do niego i osoby (osob)je akceptujacej
                          dwoje doroslych nieestetycznie grubych lub pomarszczonych ludzi moze czynic co
                          im sie zywnie podoba a ty sobie tup i krzycz ze to smieszne


                          moralnosc usa cie zjadla
                          • Gość: Imagine Re: Rob co chcesz, nie krzywdz nikogo IP: *.unl.edu 09.07.03, 18:01
                            Gość portalu: Malwina napisał(a):

                            > nie mnie oceniac kto sie jak onanizuje, czy patrzac w oczy czy w fotke
                            > szczerze mowiac zostaje po staremu przekonana ze g to ludzi obchodzi
                            > sumienie nie jest sprawa panstwa
                            > nie ma prawa panstwowego dla sumienia i nic ci do tego
                            > twoje kryteria estetyczne (to smieszne) naleza do ciebie
                            > i napewno nie wplyna na takie czy inne prawa dla homo
                            > prawo nie zajmuje sie d doroslych ludzi ani estetyka posladkow
                            > cale szczescie
                            > clinton czy nie, jego praktyki naleza do niego i osoby (osob)je akceptujacej
                            > dwoje doroslych nieestetycznie grubych lub pomarszczonych ludzi moze czynic
                            co
                            > im sie zywnie podoba a ty sobie tup i krzycz ze to smieszne
                            >
                            >
                            > moralnosc usa cie zjadla
                            docenic bys mogla moja moralnosc tylko wtedy, gdybys zostala moja zona i mogla
                            miec pewnosc, ze nikomu pod biurkiem nie oddam swych nasion. oszukujesz sama
                            siebie Malwina. Clinton cie nie obchodzi, bo to nie dotyka Ciebie. nie ty
                            pierwsza jestes z glowa w piasku. czy ja gdzies powiedzialem ze dwoje grubych
                            nieestetycznych ludzi nie ma prawa robic co im sie podoba ?!!!!!!!!!!!!!
                            mnie chodzi tylko o to, by nie robili tego w parku, na oczach innych !!!!!!!!
                            prawo nie ma nic do sumienia, ale ja, jako obywatel mam prawo domagac sie by
                            kazdy kto zostal przeze mnie wybranym do urzedu, zalatwial swoje prywatne sprawy
                            w swoim domu , a nie W TYM URZEDZIE !!!!!!!!!!!!!!!! dotrze w kocu cos do
                            ciebie, czy to groch o sciane !!!!!!!!!
                            • Gość: Malwina Re: Rob co chcesz, nie krzywdz nikogo IP: *.d1.club-internet.fr 09.07.03, 18:22
                              zrozum nareszcie ze nici mi z tego komu nasienie oddajesz !
                              gdybym byla twoja zona to inny rodzaj relacji by mnie interesowal. Groch o
                              sciane czy zrozumiesz raz na dobre ze seks nie jest u mnie na pierwszym
                              miejscu i ze moralnosc nic z tym nie ma wspolnego ! poprostu taka koncepcja
                              relacji - niech mnie szlag jak ja bede opierac na 4 L i wiernosci fizycznej
                              uwazanej za cnote ostateczna i miernik jakosci wiezi pary !
                              • sdfsfdsf Re: Rob co chcesz, nie krzywdz nikogo 09.07.03, 18:26
                                a co jest u ciebie na pierwszym miejscu?:)
                              • Gość: Imagine Re: Rob co chcesz, nie krzywdz nikogo IP: *.unl.edu 09.07.03, 18:34
                                Gość portalu: Malwina napisał(a):

                                > zrozum nareszcie ze nici mi z tego komu nasienie oddajesz !
                                > gdybym byla twoja zona to inny rodzaj relacji by mnie interesowal. Groch o
                                > sciane czy zrozumiesz raz na dobre ze seks nie jest u mnie na pierwszym
                                > miejscu i ze moralnosc nic z tym nie ma wspolnego ! poprostu taka koncepcja
                                > relacji - niech mnie szlag jak ja bede opierac na 4 L i wiernosci fizycznej
                                > uwazanej za cnote ostateczna i miernik jakosci wiezi pary !
                                aha, nie moj chlop wiec niech dupczy Kowalskiego z trzeciego pietra.
                                nie moje dziecko, niech ojciec pralat podmacuje. nie moja psiapsiula, niech
                                ja w trabe robi jej figofago. nie moje, nie moje, nie moje. tylko ze ktos musi
                                zadbac by takie okazy jak malwina mogla dojsc spokojnie do domu, zeby w kolejce
                                do palacu slubow nie stal pan x z pania zyrafowa, itp. seks nie ma nic
                                wspolnego z moralnoscia ? tak jak ty z rozumem. wybacz, ale tych twoich
                                "wolnosciowych" wypocin nie moge juz strawic. idz lepiej zmywac gary.
                                Imagine.
                                • Gość: Malwina Re: Rob co chcesz, nie krzywdz nikogo IP: *.d1.club-internet.fr 09.07.03, 19:32
                                  tym razem niedosc ze jestes agresywny to jeszcze obrazliwy - jak ci przejdzie
                                  to mozesz przeprosic bo jest za co. ja tak do ciebie (do nikogo zreszta) nie
                                  pisze i nie zycze sobie
                                  • Gość: Imagine Re: Rob co chcesz, nie krzywdz nikogo IP: *.unl.edu 09.07.03, 19:53
                                    Gość portalu: Malwina napisał(a):

                                    > tym razem niedosc ze jestes agresywny to jeszcze obrazliwy - jak ci
                                    przejdzie
                                    > to mozesz przeprosic bo jest za co. ja tak do ciebie (do nikogo zreszta) nie
                                    > pisze i nie zycze sobie
                                    w te pedy lece z bukietem rozyczek. na kolana chamie padaj !
                                    sorry.
                              • ziemiomorze Re: Rob co chcesz, nie krzywdz nikogo 09.07.03, 18:49
                                Malwina!

                                Mozesz spokojnie chodzic na spacery w tej Twojej Francji - nie spotkasz
                                trzymajacych sie za reke gejow, Imagine o to zadba! Nie beda geje pluli nam w
                                twarz, nie bedziemy musieli cale dnie myslec o tym, co oni i komu do czego
                                wkladaja (uff, goraco sie robi)

                                A jak Cie najdzie ochota na tenten w parku - to bacz, abys gruba i
                                nieestetyczna przypadkiem nie byla, bo jesli tak, to zmykaj do domu!

                                No i pozmywaj te naczynia, co tak maja stac

                                ;-)

                                z.
                                • Gość: Imagine Re: Rob co chcesz, nie krzywdz nikogo IP: *.unl.edu 09.07.03, 19:16
                                  ziemiomorze napisała:

                                  > Malwina!
                                  >
                                  > Mozesz spokojnie chodzic na spacery w tej Twojej Francji - nie spotkasz
                                  > trzymajacych sie za reke gejow, Imagine o to zadba! Nie beda geje pluli nam w
                                  > twarz, nie bedziemy musieli cale dnie myslec o tym, co oni i komu do czego
                                  > wkladaja (uff, goraco sie robi)
                                  >
                                  > A jak Cie najdzie ochota na tenten w parku - to bacz, abys gruba i
                                  > nieestetyczna przypadkiem nie byla, bo jesli tak, to zmykaj do domu!
                                  >
                                  > No i pozmywaj te naczynia, co tak maja stac
                                  >
                                  > ;-)
                                  >
                                  > z.
                                  tiaaaaaaaaaa. gratuluje. duzo jeszcze cie pracy czeka nad soba. poziom
                                  rozumienia tego zycia masz niebezbiecznie zanizony. tylko ci sie wydaje,
                                  ze bronisz czegos slusznego. nie w twoich jednak granicach lezy zrozumienie
                                  tego.
                                  • ziemiomorze Re: Rob co chcesz, nie krzywdz nikogo 09.07.03, 19:29
                                    Gość portalu: Imagine napisał(a):

                                    > tiaaaaaaaaaa. gratuluje. duzo jeszcze cie pracy czeka nad soba. poziom
                                    > rozumienia tego zycia masz niebezbiecznie zanizony. tylko ci sie wydaje,
                                    > ze bronisz czegos slusznego. nie w twoich jednak granicach lezy zrozumienie
                                    > tego.

                                    miszczu, zgodnie z Twoimi wskazowkami medytowalam i oswiecilo: nie w moich
                                    granicach, ale w moich garnkach.

                                    ja tez lece zmywac!

                                    papa!
                                    z.
                                    • Gość: Imagine Re: Rob co chcesz, nie krzywdz nikogo IP: *.unl.edu 09.07.03, 19:52
                                      ziemiomorze napisała:

                                      > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                                      >
                                      > > tiaaaaaaaaaa. gratuluje. duzo jeszcze cie pracy czeka nad soba. poziom
                                      > > rozumienia tego zycia masz niebezbiecznie zanizony. tylko ci sie wydaje,
                                      > > ze bronisz czegos slusznego. nie w twoich jednak granicach lezy zrozumieni
                                      > e
                                      > > tego.
                                      >
                                      > miszczu, zgodnie z Twoimi wskazowkami medytowalam i oswiecilo: nie w moich
                                      > granicach, ale w moich garnkach.
                                      >
                                      > ja tez lece zmywac!
                                      >
                                      > papa!
                                      > z.
                                      mistrzowie zenu nie doradziliby ci czegos innego. jak jadlas, pozmywaj.
                                      Pozdr, Twoj Ulubiony Wodz, Imek (ten skrot to tylko dla tych, ktorych lubie)
                    • ziemiomorze Re: Rob co chcesz, nie krzywdz nikogo 09.07.03, 17:02
                      Gość portalu: Imagine napisał(a):

                      > Ile ty masz lat kochanie ?

                      O, wlasnie takie zdania mialam na mysli, piszac o Twojej arogancji (sugerowanie
                      mojej niedojrzalosci, protekcjonalny ton) - po co Ci to?

                      Nie rozumiesz co mam na mysli mowiac, ze afera
                      > z cygarem byla niesmaczna ?

                      Mysle, ze rozumiem - to byl jedynie przyklad, rzeczywiscie nie najzreczniej
                      dobrany.

                      Oswiecilas mnie jednak. Ludzie sa tak rozni w swych
                      > zachowaniach, oczekiwaniach, probach ocen, ze jakiekolwiek dyskusje nie maja
                      > sensu. Jesli Ty nie widzisz niesmaku tam, gdzie on istnieje dla mnie, jaki
                      sens
                      > ma przekonywanie Cie, ze, dla przykladu, ja wole jesc banany niz wachac
                      skarpet
                      > y
                      > pana X.

                      Mysle, ze cale kwiprokwo wyniklo wlasnie z tego: Ty chcesz przekonywac i
                      zakladasz, ze ja tez - tymczasem ja chce zrozumiec, a przekonywac wole sie sama
                      (nigdy nie mialam i mam nadzieje, nie bede miala idolow, autorytety - bardzo
                      nieliczne).
                      Gdzies nizej piszesz o 'wyjasnianiu _mi_' - to kolejna roznica. Dla mnie dialog
                      (a o dialogu mysle jako o narzedziu, a nie celu, ale narzedziu koniecznym :-)
                      to 'wyjasnianie nam' a nie 'komus'. Troche inaczej: idzie mi o dobra wole
                      dogadania sie (ktora nie jest latwa, bo jezyk kulawy).

                      Po co mi wykazywanie roznic pomiedzy smakiem banana, jego zapachem,
                      > kolorem a wypotkami kogos tam ? Nie mam na to juz wiecej ochoty, zareczam Ci.
                      > Ty sobie zyj w swym przekonaniu, ze cygaro w pochwie Moniki w Oval Office
                      > jest czyms na miejscu a ja sobie dam spokoj wyjasniac Ci, ze cos tu nie gra.

                      Nigdzie nie napisalam, ze 'uwazam cygaro w pochwie Moniki za cos na miejscu' -
                      dokonujesz zlosliwej manipulacji. Fe.

                      > Nie masz narzedzia w samej sobie, ktore pozwoliloby dokonac oceny, juz nie
                      dla
                      > innych, ale dla siebie. Stad wlasnie nie widzisz nic niezwyklego w czlonku
                      > meskim wpychanym do odbytnicy partnera.

                      Pozwole sobie zauwazyc, ze kategorie estetyki (a co za tym idzie - obrzydzenia)
                      sa silnie uwarunkowane kulturowo - to tak na marginesie :-)

                      Myslac o homoseksualistach (i lesbijkach, przez nature czlonkow pozbawionych)
                      mysle nie o seksie analnym, ale o ludziach i ich prawie do milosci i wyboru.

                      Czesto myslisz o seksie analnym, btw? 'Pomedytuj nad tym' - ze uzyje jednego z
                      Twoich ulubionych zwrotow
                      ;-)

                      Ostrosc widzenia nie jest twoja
                      > najsilniejsza sprawa. Nie zadalas sobie podstawowych pytan o nature rzeczy,
                      > i nie bylbym zdziwionym, gdybys byla wyznawczynia pogladu, ze slonce krazy
                      > wokol ziemi.

                      Hihi. Rozpracowales mnie.

                      Ale nie domagaj sie ode mnie, bym Ci wytlumaczyl dlaczego jest
                      > inaczej, "skoro przeciez widac, ze slonce chodzi po niebie ".

                      Mam wrazenie, ze nie potrafisz argumentowac swojego stanowiska. Nie jestes mi w
                      stanie nic zaoferowac - z roznych powodow, ktorych sie domyslam, a ktore
                      przemilcze (bo, w przeciwienstwie do Ciebie, nigdy nie feruje latwych
                      wyrokow - to jeden z moich priorytetow :-)

                      Tym ostatnim listem mnie naprawde ubawiles, ale
                      bez odbioru, pliz

                      ziemiomorze
    • cossa Re: TANTRA i wszystko inne 08.07.03, 23:43
      alez nic dodac nic ujac
      zmieniamy sie
      swiat sie zmienia
      ludzie obok tez
      i ptaszki
      i drzewka

      i stabilne to to w jednej chwili
      za moment wszystko moze gruchnac o podloge

      i co robimy?
      wspominamy jak to bylo i budujemy od nowa cos co juz
      nigdy nie bedzie takie samo? i zyjemy obrazem i
      przekonaniem, ze tamto bylo dla nas najlepsze?

      czy tez rozgladamy sie wokol i z rozbitego szkla budujemy
      np. sobie nowy domek? albo ukladamy mozaike?

      musimy (chcemy) byc gotowi na zmiany
      nie przywiazywac sie do poznanego

      tylko dalej miec oczy otwarte
      i probowac szukac muzyki w tym szumie i zgielku, ktory
      nas otacza.

      aha.. o homoseksualistach mialo byc. jestem za swiatem
      hetero (wlasnie sie chwile temu o tym dowiedzialam, wiec
      niech tak zostanie ;)

      qrcze, rozsadek moj poszedl do doktora (chory byl chyba:)
      wiec zlepek powstal jaki powstal.
      pozdrawiam
      cossa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka