Dodaj do ulubionych

Skłonność do toksycznych związków

21.09.07, 23:17
Przyczyn mojego problemu powinnam szukać chyba w dzieciństwie, otóż
byłam dzieckiem otyłym, w szkole podstawowej wyśmiewanym, poniżanym,
w liceum było trochę lepiej, byłam dobra z kilku przedmiotów i dla
tego też odrobinę liczono się ze mną,oczywiście tylko z czystego
wyrachowanie.
Miałam koleżanki, które mi ufały ja zaufać w pełni nie potrafię do
dziś.......
One miały chłopaków a ja nie, bo kto by się wówczas zemną
umówił.......... czułam się gorsza, bardzo samotna, zazdrościłam im
tego, że są szczęśliwe,
Jednak w klasie maturalnej w moim życiu pojawił się chłopak 4 lata
starszy, który to wydawał się być spełnieniem marzeń każdej
dziewczyny, inteligentny, przystojny zamożny....... jednym słowem
książę z bajki. Oczarował mnie w momencie, byłam w siódmym niebie,
ale jak się z czasem okazało ja byłam tylko narzędziem w jego ręku,
posłużył się mną by załatwiać swoje interesy......
Mnie to jednak nie przeszkadzało, bo przecież był ten KTOŚ i
cieszyłam się, że chociaż przez maleńką chwilę mogę być szczęśliwa.
O odrobinę uczuć i ciepła musiałam żebrać, jak nie trudno się
domyślić byłam tą drugą....On miał dziewczyną a ja byłam zabawką,
którą można się było pobawić i cisnąć w kąt. Tkwiłam w tym chorym
związku przez 4 lata, wywarło to na mnie ogromne piętno. W miedzy
czasie przeszłam metamorfozę, wyszczuplałam, zadbałam o siebie,
zaczęłam się ubierać w najmodniejsze ciuchy itp. Zakończyłam też ten
związek, nie mogłam już dłużej znieść błagania o spotkanie,
poniżania się. Zaczęły się wyjścia ze znajomymi ze studiów do
dyskoteki na imprezy, pojawiali się kolejni faceci i za każdym razem
było tak samo, to ja starałam się zabiegać nieustannie o względy,
pielęgnować nawet najkrótszy związek, dbać o wszystko a oni nieraz
odchodzili bez słowa. Prawie zawsze długo leczyłam rany po rozstaniu
zadając sobie pytanie gdzie popełniam błąd, później były kolejne
okresy bardzo dającej się we znaki samotności i kolejne nieudane
związki Dziś mam 30 lat, ktoś, kto obserwowałby nie z boku mógłby
powiedzieć, że nic do szczęścia mi nie brakuje, ale tak nie jest, bo
po raz kolejny jestem z kimś, dla kogo znaczę bardzo niewiele,
spotykamy się raz na 6 tygodni, ( kwestia odległości on jest
Belgiem), ale i tak zawsze to ja piszę dzwonie,.... Wiem, że nie
jestem dla niego nikim szczególnym, dał mi to wyraźnie do
zrozumienia mówiąc, „ jeżeli spotkasz kogoś to nie oglądaj się na
mnie, łap szczęście” przecież tak nie mówi ktoś, komu
zależy............ Tkwię w tym związku, bo chcę mieć złudzenie, że
nie jestem sama, bo chcę z kimś wyjechać na weekend, bo czasem chcę
fajnie spędzić czas z nim i jego znajomymi, bo swoich prawie nie
mam.......


Zastanawiam się nad psychoterapeutą, bo wiem, że ten problem tkwi
we mnie, ale nie wiem jak sobie z nim poradzić, a co wy o tym
sądzicie ?
Obserwuj wątek
    • mona.blue Re: Skłonność do toksycznych związków 21.09.07, 23:21
      Jak dla mnie, to nie wdawaj się w przypadkowe związki, zaczekaj na
      tego właściwego :)
    • synvilla Re:Psychoanaliza 22.09.07, 14:50
      Moze okazac sie pomyslem naprawde wartym rozpoczecia. Jak mowie,
      jednak z kims kto sie na takiej psychoanalize dobrze zna.Ma
      dlugoletnie doswiadczenie, albo bystra inteligencje.:=)

      Juz w samym opisie tego co napisalas jest kilka momentow, gdzie
      mozna je powiazac w calosc.

      Czy twoja otylosc byla na punkcie genetycznym,ze tak zapytam, czy
      jadlas duzo i nieprzerwanie, lagodzac poprzez twoje jedzenie
      wewnetrzne rozterki uczuciowe- niepokoj, lek, brak sensu i milosci
      od najblizewszego otoczenia? Jedzac czulas sie lepiej, problem
      ustepowal. Moze w ten sposob usypials jakis wewnetrzny glod uczuc.

      Niestety ten "glod" jakgdyby pozostal dalej.Daje o sobie znac pod
      postacia, zanizonego poczucia twojej wlasnej wartosci.
      To ten obraz siebie jaki masz w swojej podswiadomosci musisz starc
      sie wydobyc na zewnatrz.
      Aktualnie jestes jak przed lustrzana tafla, po jednej stronie owej
      tafli jestes Ty, jednak po tej drugiej stronie odbija sie ktos inny.

      Proces psychoanalizy moze okazac sie dlugim procesem, zajmujacym
      wiele czasu na wlasne przemyslenia.
      Jednak rezultat koncowy moze sie okazac wart zachodu.
      A co do aktualnej sytuacji,
      czy przyjazn z owymi ludzmi dawalaby ci satysfakce?
    • psychoguru Typwa skłonność do toksycznych związków 22.09.07, 19:27

      Opisujesz typowy przypadek: W okresie
      dziecinstwa i dojrzewania nastapilo
      nieprawidlowe nastrojenie podswiadomego systemu
      samooceny w mozgu. System ten dziala w ten
      sposob ze dokonuje porownania z innymi ludzmi
      pod roznymi wzgledami i uklada to w kolejnosci.
      W przypadku silnych negtywnych sygnalow
      dominujace staje sie porownanie gdzie sygnal
      jest nasilniejszy (w twoim typowym dla kobiet
      przypadku byl to wyglad zewnetrzny). Twoj system
      samooceny ustawil cie na samym koncu listy i
      pomimo ze silne bodzce neagtywne zniknley to
      jest on bardzo stabilnie zaprogramowany i stale
      generuje sygnaly niskiej samooceny. To z kolei
      powoduje ze inny system w mozgu, system
      planowania aktywnosci zyciowej jest ustawiony na
      kierowanie z zewnatrz, w zwiazkach objawia sie
      to przyjeciem calkowitej dominacji. Z tego
      wynika dlaczego latami moglas akceptowac role
      tej drugiej i byc manipulowana.

      Oczywiscie bardzo wskazana jest terapia ale
      wymaga czasu i skupienia. Konieczne byloby tez
      przerwanie chorych zwiazkow w czasie terapii.
      • monika.sam Re: Typwa skłonność do toksycznych związków 23.09.07, 19:31
        W tym, co piszesz chyba coś jest, bo, na co dzień jestem otwartą
        aktywną osobą, dobrym organizatorem, typem przywódcy a w związkach
        przyjmuje postawę uległa po to tylko by być z kimś.
        Ten pierwszy związek zrujnował również moje życie seksualne, mimo iż
        pragnę zbliżenia, nie odczuwam nic, orgazm, jeżeli w ogóle taki mam
        jest tylko jak ja to nazywam „ fizyczny” Podniecona w pełnym tego
        słowa znaczeniu byłam tylko raz w życiu...........

        Czasami się zastanawiam, czego jak tak w ogóle pragnę czy zbliżenia
        seksualnego czy po prostu bliskości, ciepła, akceptacji.
        • shangri.la Re: Typwa skłonność do toksycznych związków 23.09.07, 19:35
          Zapewne i jednego i drugiego, ale w rozsądnych proporcjach.
          Otrzymując wyłącznie seks, nie czujesz się usatysfakcjonowana i stąd frustracje i blokady....
          Unikaj bylejakości we wszelkich aspektach życia, zwłaszcza w tych najsubtelniejszych.:)
    • solaris_38 Re: Skłonność do toksycznych związków 22.09.07, 20:16
      ładne zdolne dziewczyny tez mają jazdy
      a niezbyt piękne

      to przecież tez chodzi o radość życia

      przy poniektórych osobach ludzie czują sie bardzo dobrze i te osoby maja
      znaczni mniejszy problem ze znalezieniem partnera

      czyli zacząć od priorytetów

      i w tym dobry terapeuta może sie okazać bardzo pomocny

      obudzić w sobie pasję życia
      promieniować zadowoleniem
      karmić sie radoscią z samej siebie (generować radość)

      dopiero potem możesz komuś coś dać naparwdę
      pogodę ducha

      smutny człowiek jest ja zombie i musi żebrać
      da sie nauczyć radosci

      ja sie nauczyłam

      a potem okazuje sie że ... drugi człowiek przesataj być bóstwem o które żebrasz

      przeczytaj Toksyczne związki kilka razy
      idź do terapeuty

      naucz sie generować radość i bądź szczęśliwa

      bardzo ci tego życzę

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka