mahadeva
03.10.07, 02:53
Eh chcialabym o tym zapomniec, ze mam rodzine. W zasadzie jej
resztki. Rodzice nie zyja. Siostra - zawsze bez zbytniej moralnosci -
wyszla za maz za goscia z marginesu. Gosc od razu zakasal rekawy i
zaczal dzialac w naszej rodzinie. Przyspieszyl i uczynil nieludzka
smierc babci - zadzialalm zbyt pozno, ale chociaz wezwalam
pogotowie. Teraz zajal sie sprawa spadkowa. Ale zamiast wynajac
prawnika do rozmow lub isc do sadu moja siostra z mezem zaczeli od
grozb pobicia i prob wlamania sie do mnie do domu. Gdy juz po
miesiacu spisali swoje nieskladne zadania wszystkiego,
zorganizowalam spotkanie z prawnikiem - niestety z jego powodu
przesuniete zostalo na nastepny tydzien. Moja rodzinka nie czakala -
dzis znow probowala sie wlamac i zniszczyla zamek, do ktorego nie ma
kluczy. Jutro ide na komisariat, policja chce tez obejrzec zamek.
Zlozenie zeznan przeciw nim lub wniosku w prokuraturze o
przestepstwie uniemozliwi polubowne rozwiazanie sprawy spadkowej.
Juz nigdy z nimi nie bede miec kontaktu - a mamy jeszcze wspolnego
starego dziadka... Ostrzegalam ich kilka tygodni temu, ze lamia
prawo... A tu dzis znow proba wlamania... Boje sie o wlasne zycie.
Chyba musze kazac aresztowac wlasna siostre, no pieknie...