szarylemur
09.11.07, 05:18
"Nazwę wam trzy przemiany ducha: jako duch wielbłądem się staje, wielbłąd
lwem, wreszcie lew dziecięciem.
Wiele jest ciężaru dla ducha, dla silnego jucznego ducha, w którym pokora
zamieszka: wszystkiego, co ciężkie i najcięższe, pożąda jego siła.
Cóż jest ciężkie? - pyta juczny duch i klęka jako wielbłąd, aby go dobrze
obładowano.
Cóż jest najcięższe dla was, bohaterzy? - pyta juczny duch, abym to na siebie
wziął i radował się sile swej.
Nie jestże to: siebie poniżać, aby swej wyniosłości ból sprawić? Pozwolić
świecić swemu szaleństwu, aby móc drwić ze swej mądrości?
Nie jestże to: z własną wonczas rozstawać się sprawą, gdy ona zwycięstwo
święcić poczyna. Na wysokie wspinać się góry, aby kusiciela kusić?
Lub może to: żywić się żołędźmi i trawą poznania i w imię prawdy na głód duszy
cierpieć?
Lub może to: chorym być, a pocieszycieli odprawiać, z głuchymi przyjaźń
zawierać, którzy nigdy nie usłyszą, czego pragniesz?
Lub może to: w brudną leźć wodę, jeśli taką jest woda prawdy, i zimnych żab
oraz ropuch gorących nie odpychać od siebie?
Lub może to: kochać tych, co nami gardzą, do upiora rękę wyciągać, gdy ten
straszyć nas zechce?
Wszystko to najcięższe bierze na siebie juczny duch i jako wielbłąd, co na
pustynię podąża, tako śpieszy i on na swą pustynię.
Lecz na samotnej pustyni dzieje się druga przemiana: lwem staje się tu duch,
wolność pragnie sobie zlupić i panem być na własnej pustyni.
Ostatniego swego władcy szuka on tutaj: wrogiem chce być, jako i Bogu swemu
ostatniemu; z wielkim smokiem chce się o zwycięstwo potykać.
Czemże jest ów wielki smok, któremu duch jako panu i Bogu ulegać nie chce?
„Musisz" zwie się ów smok. Lecz duch lwa mówi „chcę".
Złotolśniące „musisz" legło mu oto w poprzek drogi - łuskowiec, a na każdej
łusce lśni się złote „musisz!"
Tysiącletnie wartości lśnią się na tych łuskach. I tak oto przemawia
najpotężniejszy ze wszystkich smoków: - Wszelka wartość rzeczy, ta na mnie
błyszczy. Wszelka wartość stworzoną już jest, a wszelką stworzoną wartością
jam jest. Zaprawdę, nie powinno być więcej ,ja chcę!" - Tak mówi smok.
Bracia moi, na cóż potrzeba lwa w duchu? Czemu nie podoła jeszcze zwierzę, co
samo w zaparciu i pokorze żyje?
Nowe tworzyć wartości - tego i lew nie dokona; lecz stworzyć sobie wolność
nowego tworzenia - temu lwia potęga podoła.
Stworzyć sobie wolność i święte „nie" nawet o obowiązku: na to, bracia moi,
lwa potrzeba.
Wziąć sobie prawo do nowych wartości - to najstraszniejszy łup dla jucznego i
pokornego ducha. Zaprawdę, łupieżna to sprawa i drapieżnego zwierzęcia rzecz.
Jako swą największą świętość ukochał on niegdyś swe „powinieneś": teraz oto
musi dojrzeć szaleństwo i dowolność nawet i w naj-świętszem, aby swą wolność
miłości swej wydrzeć: lwa do tego rabunku potrzeba.
Lecz powiedzcież mi, bracia, cóż zdoła dziecię, gdzie lew nawet nie podołał?
Czemu lew drapieżny dziecięciem stać się jeszcze winien?
Niewinnością jest dziecię i zapomnieniem, jest nowopoczęciem, jest grą, jest
toczącym się pierścieniem, pierwszym ruchem, świętego „tak" mówieniem.
O tak, do gry tworzenia, bracia moi, należy i święte „tak" nauczyć się
wymawiać: swojej woli pożąda duch, swój świat odnajduje, kto się w świecie
zatracił.
Nazwałem wam trzy przemiany ducha: jako duch wielbłądem się staje, wielbłąd
lwem, wreszcie lew dziecięciem.
Tako rzecze Zaratustra. A bawił on wówczas w mieście zwanem „pstra krowa"."
F. Nietzsche " tako rzecze zaratustra"
mam nadzieje ze nie lamie jakiegos prawa autorskiego.