Dodaj do ulubionych

Dziewczyny o zranionych sercach…

11.11.07, 10:15
Dziewczyny o zranionych sercach…

refleksja

Miałem chyba pięć lat, gdy wracałem z przedszkola. Był lekki mróz, a
oblodzone ulice opustoszałe…
Szedłem sobie, jak to w podmiejskiej Falenicy, środkiem drogi. Dołączył do
mnie psiak – widać szukał towarzystwa, kogoś by się dołączyć. Szedł tak
razem ze mną kilkanaście kroków… Wydawał mi się sympatyczny, więc
wyciągnąłem rękę, by go pogłaskać. A on – widać przestraszony, że chcę mu
zrobić krzywdę – dziabnął mnie lekko zębami w rękę. A potem zaraz uciekł…
A może z dziewczynami o zranionych sercach jest tak samo? Może też boją
się wyciągniętej ręki, bo obawiają bólu i przyszłego rozstania? I dlatego na
wszelki wypadek uciekają – albo gryzą?
Obserwuj wątek
    • anisen Re: Dziewczyny o zranionych sercach… 11.11.07, 10:28
      te, które ktos bardzo mocno zranił boją sie nawet podejść
      albo same wyprzedzają atak, który według nich wcześniej czy później nastąpi

      jeszcze nie wyciągnąłeś ręki, a już zostaniesz pogryziony
      • lusia501 Re: Dziewczyny o zranionych sercach… 11.11.07, 11:23
        A czy są na świecie ludzie, którzy nigdy nie zostali zranieni?
        Nie wszyscy gryzą.
    • viviene Re: Dziewczyny o zranionych sercach… 11.11.07, 11:52
      pjd1 napisał:

      > Dziewczyny o zranionych sercach…
      >
      > refleksja
      >
      > Miałem chyba pięć lat, gdy wracałem z przedszkola. Był lekki
      mróz, a
      > oblodzone ulice opustoszałe…
      > Szedłem sobie, jak to w podmiejskiej Falenicy, środkiem drogi.
      Dołączył do
      > mnie psiak – widać szukał towarzystwa, kogoś by się dołączyć.
      Szedł tak
      > razem ze mną kilkanaście kroków… Wydawał mi się sympatyczny,
      więc
      > wyciągnąłem rękę, by go pogłaskać. A on – widać przestraszony,
      że chcę
      > mu
      > zrobić krzywdę – dziabnął mnie lekko zębami w rękę. A potem zaraz
      uciekł
      > …
      > A może z dziewczynami o zranionych sercach jest tak samo? Może
      też boją
      > się wyciągniętej ręki, bo obawiają bólu i przyszłego rozstania?
      I dlatego na
      > wszelki wypadek uciekają – albo gryzą?

      dokładnie tak jest.
      >
    • mona.blue Re: Dziewczyny o zranionych sercach… 11.11.07, 13:34
      Boją się bólu, zdrady, poniżania, odrzucenia.
    • mona.blue Re: Dziewczyny o zranionych sercach… 11.11.07, 13:46
      Z mężczyznami też chyba jest podobnie? ;)
      • viviene Re: Dziewczyny o zranionych sercach… 11.11.07, 14:49
        ten strach towarzyszy nam zawsze,niestety:)
    • synvilla Re: wszystko moze byc jak piszesz 11.11.07, 15:52
      i moze byc 1000 innych rzeczy na temat.
      A jedna z najgorszych jest utrata wlasnej milosci do siebie.
    • szarylemur Re: Dziewczyny o zranionych sercach… 11.11.07, 16:14
      eh, podobno byc istota ineteligentna znaczy umiec czerpac nauke z doswiadczen.
      kto sie spazyl ten bedzie uwazal zanim dotknie zelazka. inna sprawa ze mottem
      swego zycia mozna uczynic slowa : kto sie spazyl ten dmucha na zimne. ale to
      juz, moim zdaniem, przesada.
      dlugo by pisac na temat skutkow traumy... wole raczej przytoczyc takie
      przyslowie chinskie ktore holubie na twardym dysku:
      LEKARSWTEM NA NIESZCZESCIE JEST ODWAGA A NIE ROZUM.
      dzieki za watek gdzie moge je wrzucic ;)
      www.hospitalityclub.org/
      • shangri.la Re: Rozumna odwaga;) 11.11.07, 19:34
        Myślę , że sama odwaga nie jest żadnym rozwiązaniem.
        Odważnie można zginać marnie.
        Jeśli wykorzystamy cały swój potencjał intelektualno-moralny, będzie to
        rzeczywisty dowód mądrości życiowej , umiejętności rozwiązywania problemów i
        życia zgodnego z własnymi ideałami.
        • mona.blue Re: Rozumna odwaga;) 11.11.07, 19:40
          A ja się zgadzam z szarym lemurem. Dzięki za to przysłowie.

          W cierpieniu rozum niewiele jest w stanie pomóc - odwaga,
          cierpliwość i umiejętność znoszenia cierpienia za to tak.
    • wszystkiegodobrego Re: Dziewczyny o zranionych sercach… 12.11.07, 12:10
      i tak sam wracałeś z przedszkola?
      • pjd1 Re: Dziewczyny o zranionych sercach… 12.11.07, 16:55
        wszystkiegodobrego napisała:

        > i tak sam wracałeś z przedszkola?

        :)

        tak, i wcale nie mam tego rodzicom za złe - tak się wyrabiało samodzielność;
        mając lat 5 pasałem też kozę :))

        P.
        • beanr Re: Dziewczyny o zranionych sercach… 12.11.07, 22:25
          A co robisz dziś? Jesteś samodzielny?

          Tak, zranieni gryzą. Być może, niektórzy z upływem czasu oswajają się.
          Niektótrzy być może nigdy. To taka samoobrona. Przed ponownym zranieniem, ale
          też przed sobą, w pewnym sensie.
          • pjd1 Re: Dziewczyny o zranionych sercach… 14.11.07, 06:06
            beanr napisała:

            > A co robisz dziś? Jesteś samodzielny?

            :) aż za bardzo..

            > To taka samoobrona. Przed ponownym zranieniem, ale
            > też przed sobą, w pewnym sensie.

            to brzmi intresująco...

            możesz rozwinąć???
            • shangri.la Re: Dziewczyny o zranionych sercach… 14.11.07, 06:27
              ....wciąż wierzą, że ludzie są dobrzy a los łaskawy.
              Kobiety o zranionych sercach nie wierzą już w nic.
    • eleni80 Re: Dziewczyny o zranionych sercach… 14.11.07, 11:35
      całkiem możliwe, ale jeśli ta ręka parę razy Cię uderzyła, jak zaufać, że tym
      razem chce Cię pogłaskać?
      • pini21 Re: Dziewczyny o zranionych sercach… 14.11.07, 12:12
        No ja tak właśnie mam i wydaje mi się, ze teraz tez ranię, nie
        umiejąc podjać decyzji, wahając się....nie mogąc się przełamać....
        Najbardziej boję się, ze w tym swoim smutku, zranieniu mogę
        przeoczyć coś....kogoś naprawdę ważnego.

        P.S. Też mieszkam w Falenicy:)
        • eleni80 Re: Dziewczyny o zranionych sercach… 14.11.07, 12:50
          ja mam tak samo :/ właśnie to wahanie się, brak możliwości podjęcia pewnej
          decyzji, lęk, bezpodstawne oskarżenia kogoś itp

          tylko nie wiem o co chodzi z tą Falenicą, to do mnie było?
          • eleni80 Re: Dziewczyny o zranionych sercach… 14.11.07, 12:52
            ok, już wiem o co chodziło i wiem, że nie do mnie :PP
        • pjd1 PS... 14.11.07, 17:19
          Falenica to moja rodzinna wieś; :))
          teraz mieszkam na innym końcu Polski...
          • pini21 Re: PS... 16.11.07, 11:01
            :(( Ja mieszkam w Falenicy w Warszawie...:)
            • pjd1 Re: PS... 16.11.07, 16:26
              chyba innej nie ma.

              A do której szkoły chodziłaś?
              (ja do 216)
      • shangri.la Re: Dziewczyny o zranionych sercach… 14.11.07, 15:36
        Ręka , która "parę razy uderzyła" nigdy nie pogłaszcze , a jeśli to zrobi , bądź
        wyjątkowo czujna, bo to może być ostatni ,decydujący cios.
      • pjd1 jeśli.. 14.11.07, 17:18
        jeśli ta ręka już Cię uderzyła, to oczywiście unikaj..

        problem w tym, że "zranione dziewczyny - i kobiety" zaczynają widzieć w
        zbliżającej się dłoni zamiar uderzenia, a może on chciał pogłaskać?

        Zdarzają się mężczyźni poszukujący miłości...

        wiem coś o tym...
        • shangri.la Re: jeśli.. 14.11.07, 17:23
          Mężczyżni poszukujący miłości są takim samym unikatem jak bezzębne psy:)))
          • szarylemur Re: jeśli.. 14.11.07, 17:32
            bardzo pieknie ;) przyrownalas tu milosc do slabosci...
            • shangri.la Re: jeśli.. 14.11.07, 17:34
              Nie chciałabyś mieć szczerbatego psa?:)))
              • szarylemur Re: jeśli.. 14.11.07, 18:07
                jakos nie szczegolnie - tyle problemow z przygotowywaniem posilkow...
                taki " zebny " usmiecha sie bardziej wstrzasajaco.
                ale to wszystko nie znaczy jeszcze ze przestane go chciec kiedy wypadna mu
                zeby... :)))
        • eleni80 Re: jeśli.. 15.11.07, 16:21
          faktycznie widzą zamiar uderzenia - i wycofują się zanim się przekonają ;)
          nikt mnie nigdy nie uderzył, ale sobie uświadomiłam, że boję się, że ktoś mnie
          znowu porzuci albo zabawi się jednocześnie bawiąc się z kimś innym - wtedy taką
          zbliżającą się rękę oskarżam na samym początku o taki zamiary - nic dziwnego, że
          taka ręka sama się cofnie, jak po ukąszeniu :/
    • shangri.la Re: Dla dziewczyn o zranionych sercach;) 15.11.07, 09:41
      pl.youtube.com/watch?v=BXMi9nfI2nE&feature=related
      • listopadowalza Re: Dla dziewczyn o zranionych sercach;) 15.11.07, 20:11
        Po przeczytaniu wszystkich wpisów można pomyśleć ze kobiety zawsze
        są ofiarami a mężczyźni katami. Tymczasem dziewczyny/kobiety równie
        często rzucają swych mężczyzn, nie wiem może oni są twardsi i nie
        rani ich to???
        To zresztą jest jakieś błędne koło bo jeśli ktoś mnie zranił to może
        dlatego że sam doznał krzywdy wcześniej, więc uciekł na wszelki
        wypadek, a teraz ja niosę w sobie ten zły bakcyl i tak bez końca.
        Więc tylko odwaga jest ratunkiem
        • eleni80 Re: Dla dziewczyn o zranionych sercach;) 15.11.07, 20:30
          no dziwne, żebyśmy rozmawiali o zranionych mężczyznach w wątku pt. zranione
          dziewczyny ;)
          Ale chyba walnęłaś w sedno sprawy - koło się zamyka, bo najczęściej ranią osoby
          zranione, nieważne w jaki sposób.
    • alicjasz0 Re: Dziewczyny o zranionych sercach… 15.11.07, 21:47
      Może coś jest w tej teorii. Ja po przejściach z moim byłym już mężem
      rzucałabym się do gardła każdemu facetowi. Wiem, że to może nie do
      końca uzasadnione, bo przecież nie ma odpowiedzialności zbiorowej,
      ale z uczuciami się nie dyskutuje.
      • eleni80 Re: Dziewczyny o zranionych sercach… 15.11.07, 22:41
        coś takiego, jakbyś chciała się odgryźć na całej reszcie facetów za tego jednego
        konkretnego ? tak coś w tym jest :/
      • pjd1 faceci/dzieczyny.. 15.11.07, 23:24
        były badania - kobiety bardziej uzależnianją sie (na poziomie chemicznym) od
        bycia z facetem niż odwrotnie..

        tak to po prostu jest

        (oczywiście, to statystycznie...

        bo w nielicznych (statystycznie) przypadkach to faceci tak ciężko przeżywają
        rozstanie, że posuwają się do samo- lub za-bójstwa..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka