nie_usmiechajaca_sie 10.12.07, 14:32 co zrobić, żeby się jednak nie pociąć? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
szarylemur Re: pytam 10.12.07, 16:31 pomysl o tym jak brzydko to bedzie wygladac jak juz bedziesz duza... to duzo kosztuje - usuniecie blizn... Odpowiedz Link Zgłoś
nie_usmiechajaca_sie Re: pytam 10.12.07, 17:11 Jestem na tyle duża, że problem blizn mnie nie dotyczy. Bardziej kosztowne w moim wypadku byłoby usunięcie zmarszczek, a i o tym nie myślę. Myślę o jednym, co zrobić, żeby jednak się nie pociąć. Odpowiedz Link Zgłoś
szarylemur Re: pytam 10.12.07, 17:43 a to w takim razie: przestac koncentrowac sie na tym co powoduje pragnienie pociecia sie. Odpowiedz Link Zgłoś
szarylemur Re: pytam 10.12.07, 17:48 albo wziac plecak pelen pustych butelek, pojechac w ustronne miejsce, na jakas ruinke z murem, stanac nieco wyzej i raczej w oddali i rzucac. kupic sobie worek treningowy i kopac. wiecj nie pamietam Odpowiedz Link Zgłoś
sun_of_the_beach Re: pytam 10.12.07, 17:17 Może rozwiązanie najprostsze - poprostu suę nie ciąć? Odpowiedz Link Zgłoś
cheddar Re: pytam 10.12.07, 20:18 Jesteście pewni, że to dobry pomysł, aby sobie robić jaja? skąd ta pewność, że po drugiej stronie naprawdę nie jest osoba, która szuka patentu na to, jak przetrwać kolejną godzinę? trafiłam tu, ponieważ akurat zbieram informację na temat depresji, ale widzę, że to forum to ostatnie miejsce, które powinna odwiedzić osoba zdesperowana. Jeśli nie potraficie pomóc, nie róbcie sobie przedstawienia, plebiscytu, kto udzieli dowcipniejszej informacji przed towarzystwem wzajemnej adoracji. Proponuję zmienić forum dlatego typu popisów. Odpowiedz Link Zgłoś
szarylemur Re: pytam 11.12.07, 03:35 a ja sobie jaj akurat nie robilam. pociecie sie to jakis sposob na uwolnienie emocji, przetorowanie bolu psychicznego na fizyczny. sposob autodestruktywny i kacotworczy. rzucanie butelkami czy chocby klasyczny worek trenigowy sa swietna forma detoksykacji metnych emocji, pomagaja gdy nie pomaga juz nic milego. tak uwazam, i choc moge sie myslic, nie zartuje. Odpowiedz Link Zgłoś
synvilla Re:jest az tak zle? 10.12.07, 20:13 Wiara, ze zycie moze ci sie zmienic o 180 st.Warto sie nie dac. Odpowiedz Link Zgłoś
solaris_38 ? 10.12.07, 22:13 przestać fascynować się biernością i bezradnością zafascynować się życiem ludźmi trudnościami i radościami dnia codziennego Odpowiedz Link Zgłoś
solaris_38 właściwie 10.12.07, 22:49 mnie pomogła fascynacja codziennością nawet kiedy bywam chora a bywam wszystko próbuję aby było moja przygoda ze światem nie wiem czy ciebie by to stymulowało wiec moja rada może jest bez sensu dla Ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
nie_usmiechajaca_sie Re: właściwie 10.12.07, 23:02 W moim przypadku akurat codzienność sprawia, że bliżej mi do poddania się niż walki. Rzygam nią, ale nie mogę jej zmienić, nie mam jak. Naprawdę nie mam. Codziennie obiecuję sobie, że spędzę kilka godzin na sprawdzaniu, czy może coś przeoczyłam, jakąś możliwość, ale nawet na to nie mam siły. Bo bez względu na to, jaki postawiłabym sobie cel, pozbycie się obecnych problemów, jeśli w ogóle jest możliwe, zajmie mi jeszcze parę lat - oprócz tych które mam za sobą - lat wyniszczających mnie, pozbawiających poczucia własnej wartości, każących mi niemal czołgać się przed tymi, którzy mają władzę, aby mnie dobić. Jeśli mam się załamać za miesiąc, to jaki to ma sens? co robić w momentach kiedy tak bardzo kusi wolność? najczęściej wystarcza spojrzenie na moją córeczkę, ale w dniach takich jak dziś, kiedy jej nie ma, myślę, że i tak lepiej jej beze mnie, bo ode mnie niczego dobrego się nie nauczy, nauczy się, że życie boli, że to walka. NIe umiem się uśmiechać. Starałam się. BAwić się z nią, uśmiechać. Nie umiem, tylko gorzej się dodatkowo czuję, mam do siebie żal, że najchętniej uciekłabym z podłogi na której z nią siedzę..... Odpowiedz Link Zgłoś
solaris_38 Re: właściwie 10.12.07, 23:19 miałam kolegę alkoholika wydawało mu się że łatwiej sie zabić niż rzucić alkohol (przecież nie ma TAKIEGO znów problemu) oczywiści sie nigdy nie zabił pije wciąż jesli ci jeśt źle może po prostu coś źle robisz i może możesz to zmienić zostawić zacząć od nowa bo to sa chyba dwie sprawy depresja z jednej strony która sprawia ze wszystko jest nieznośnym ciężarem (i to można leczyć ) oraz właśnie złe wybory życiowe od tego jest nauka uczenie sie na błędach i te dwie rzeczy obie trzeba robić najlepiej zacząć od leczenia przeciwdepresyjnego ono pozwoli podniesć sie na tyle żeby móc zacząć myśleć bo myślenie człowieka w depresji jest do niczego nie ma sensu sie na nim opierać nie ufaj swemu myśleniu TERAZ każdy może sie pociąć jeśli chce ale czy potem jest faktycznie wolność ? na to nie masz gwarancji trzymaj się z wyjdz z depresji zanim zaczniesz sobie ufać Odpowiedz Link Zgłoś
zuzik2006 Re: właściwie 10.12.07, 23:56 Poczulam sie jakbym czytala siebie:( Wiesz ja sobie ataram sie wytlumaczyc kiedy juz mi tak bardzo zle ze i tak samobojstwem nic nie zmienie. Nie mam pewnosci co bedzie dalej, a moze jeszcze gorzej. "Po co stac w miejscu kiedy tanczyc mozna..." moze i banalny tekst ale mnie jakos stawia na nogi. A ponad wszystko milosc do mojej corki. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: pytam 10.12.07, 22:54 Spróbowac nazwać to co czujesz, i przyczyne tych emocji, kiedy Cie taka potrzeba nachodzi. Pamietam takie własne doswiadczenie - czułam, ze zbliza sie okropny atak kataru siennego, ale zanim sie zaczelo, zadalam sobie pytanie - co mnie przestraszyło, zaniepokoilo parę minut wcześniej? znalazłam przyczynę - atak odplynąl w niebyt. To był zreszta przelom w mojej alergii, od tamtej pory choruje o wiele słabiej niż wcześniej. Wydaje mi się, ze cięcie się i atak kataru siennego to tak naprawdę to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
synvilla Re:sam fakt ze piszesz na forum 11.12.07, 13:19 i otwierasz sie przed ludzmi znaczy ze przydalaby ci sie ktos profesjonalny do rozmow. Jestes osoba w powaznym kryzysie psychicznym i jedynie pomoc osob profesjonlanych, ktore umieja postepowac z osobami w twoim stanie psychicznym moze przyniesc rezultaty. Piszesz ze masz dziecko, wiec masz obowiazek wobec niej, pokazac jak rozwiazuje sie trudne sytuacje zyciowe. Nauczyc ja zyc, a nie uciekac przed zyciem. Ja ci radze szukac jakiegos centrum kryzysowego, polecam pomoc psychologa i terapie. Zycie wiekszosci z nas to potworny zapierdziel, wierz mi. Jest malo ludzi na swiecie, ktorzy nie przezyli zalamki. Ale z zalamki sie wychpodzi i Ty tez wyjdziesz o ile poszukassz profesjonalnej pomocy. Tu na forum jej nie dostaniesz jedynie paru zlosliwcow jeszcze bardziej poglebi cie i nie wiele ci pomoze. To nie jest forum dla ludzi w kryzysie psychicznym, aby tu pisac trzeba miec nerwy na pastronkach. taka jest oto moja rada. Pozdrawiam cieplo i zycze poprawy samopoczucia i wyjscia z kryzysu. Odpowiedz Link Zgłoś
fla Re: pytam 11.12.07, 14:11 może doraźnie pomogłoby rysowanie, jakieś prace manualne? :( Odpowiedz Link Zgłoś