Dodaj do ulubionych

Stracilam zludzenia i wiare w ludzi.

18.01.08, 19:39
Mam ogromne klopoty, najgorszy kryzys w moim zyciu. Zrobilm liste
ludzi, ktorych uwazalam na bliskich znajomych. Wyszlo ok. 20 osob.
Tylko 1 z nich zadzwonila zmartwiona i zapytala czy nie potrzebuje
pomocy. Jedna z 20. Brzmi jak tytul marnego teleturnieju.
Dam sobie rade, bo twarda ze mnie baba. Ale zludzen juz sie
pozbylam. To prawda, ze prawdziwych przyjaciol poznaje sie w
biedzie. Mam to szczescie, ze mam chociaz jednego.
Napisalam ten post, aby wyrzucic to z siebie. Jest mi zle i gorzko,
ze tyle ludzi bylo przy mnie przez caly czas a z klopotami zostalam
sama.
Obserwuj wątek
    • anna_k1221 Re: Stracilam zludzenia i wiare w ludzi. 18.01.08, 19:56
      W obliczu kryzysowej, trudnej sytuacji sprawdza się przysłowie, że
      przyjaciół poznajemy w biedzie.Może z tych 20, których uznawałaś za
      szczerych przyjaciół,nie wszyscy zasłużyli na to miano?...
      Jeżeli mogłabym Ci jednak zasugerować coś-nie przekreślaj przyjaciól
      dlatego ze w trudnym dla Ciebie momencie nie wyciągnęli pomocnej
      dłoni...może nie wiedzieli jak jest Ci w danej chwili ciężko? Czasem
      kierujemy sie takim życzeniowym myśleniem, wymagamy bybliscy"
      domyślili sie" ze jest nam źle.Pamiętajmy jednak ze nikt nie ma
      zdolności jasnowidzenia, jeżeli czegoś potrzebujemy, nie wstydźmy
      sie mówić o naszych potrzebach...to żadna ujma poprosić o
      pomoc...często jednak nie mamy w sobie tyle siły, odwagi, ( duma nam
      nie pozwala?)Czekamy az ktoś do nas przyjdzie, zaczepi o nasze
      klopoty...moze w momencie Twojego kryzysu którys z Twych bliskich
      tez przezywal jakies swoje smutki?? i tez czekał( byc moze na Twoją
      pomocną dłoń?daj im szanse, jest na świecie wiele dobrych aniołów....

      zapraszam tez na moją strone www.poradnia-psychologiczna.pl.Napisz
      do "Słonecznej Przystani":)Pozdrawiam
      • clarissa3 Re: Stracilam zludzenia i wiare w ludzi. 19.01.08, 00:18
        no widzisz, kiszona_kapucha - dasz po 35 zł na twarz to wysłuchają,
        jestem pewna.

        A tak serio to podzielam Twoja opinię - ludzie wieją gdy tylko
        spostrzegą problem, więc ciesz się że ten jeden choć został.
        Proszenia o pomoc nie polecam - wieją jeszcze dalej lub wymyślają
        karkołomne warunki.

        W większości, w Polsce, nie wiedzą jak się zachować, boją się że coś
        stracą, przypomina im to o ich własnych problemach... zresztą nie
        wiem bo nikt mi nie powiedział dlaczego. Ale spokojna głowa - między
        sobą to omawiają, a jeśli szczegółów jakiś im brakuje to dodadzą z
        wyobraźni - no i wyjdzie żeś zasłużyła sobie na te kłopoty a oni
        wiedzieli że tak będzie :(
        Ehhh...
    • hsirk Re: Stracilam zludzenia i wiare w ludzi. 19.01.08, 00:22
      a mialas okazje sie sprawdzic ze bylas przy nich jak oni mieli
      kryzysy? 20 to troche duzo. czasu mogloby ci nie wystarczyc.
    • nieziemska.istota Re: Stracilam zludzenia i wiare w ludzi. 19.01.08, 00:43
      Tak to w życiu bywa... "Umiesz liczyć? Licz na siebie."
      Nikt niczego nie załatwi tobie tak dobrze jak ty sama. "Twardym trzeba być a nie miętkim":)))

      Ja tam wychodzę z założenia, że nie ma czegoś takiego jak "przyjaźń na zawsze" czy "miłość na zawsze", prędzej czy później możemy się zawieść na osobach, w których pokładało sie jakieś nadzieje...dzięki takiemu mysleniu, przynajmniej nie jest się rozczarowanym, że się miało zbyt wielkie oczekiwania co do jakiejś osoby, a w drugą stronę można być może i na moment mile zaskoczonym:)
      pzdr
    • solaris_38 Re: Stracilam zludzenia i wiare w ludzi. 19.01.08, 02:17
      zakładasz ze przyjaciel powinien zadzwonić

      może powinien

      ale ja bym się rozczarowała dopiero kiedy poproszony o konkretną pomoc
      zlekceważyłby to lub odmówił

      ludzie są nieco wystraszeni cudzymi problemami
      a nie wiedząc co robić czekają aż sie sytuacja rozwiąże


      kiedy jednak poprosić ich o konkretna pomoc często chcą i potrafią coś zrobić
      dla tych których lubią czy szanują
      a czasem nawet dla obcych

      nie skreślaj ludzi

      po prostu pamiętaj oni tak się zachowują

      na pewno w jakimś stopniu możesz na nich liczyć
      i nie warto tego lekceważyć

      zasada wszystko albo nic jest niedojrzała w sytuacjach społecznych
    • bozena-5775 Re: Stracilam zludzenia i wiare w ludzi. 19.01.08, 05:16
      czasami tak jest ale nie warto o wszystkich myslec tak samo.Czesto
      my znajomi boimy sie wkroczyc w sytuacje jezeli dana osoba nas o to
      nie poprosi a czasami nie zdajemy sobie z tego sprawy ze powinnismy
      wyjsc sami z pomoca.
      • kiszona_kapucha Re: Stracilam zludzenia i wiare w ludzi. 19.01.08, 10:29
        Dzieki za cieple slowa:) Wszystko jest na razie swieze a ja zbieram
        sily do dzialania. Wiem, ze 20 osob to jest duzo, moze zbyt duzo.
        Zebralam po prostu bliskie mi osoby, ktore znam kilka, niektore
        kilkanascie lat. Czesto bywaly u mnie - imieniny, urodziny, grille w
        lato i tym podobne. O moich klopotach wiedza na pewno bo sprawa jest
        calkiem glosna:(
        Sama zawsze staralam sie pomoc. Nie robie z siebie idealnej osoby,
        ale zawsze jak ktos mial klopot dzwonilam i pytalam jak moge pomoc.
        Staram sie nie przekreslac nikogo od razu, ale nielatwa to sztuka.
        Jestem na etapie "ja wam pokaze, poradze sobie sama ". Nabralam
        dystansu do ludzi i na razie nic sie nie zmieni.
        Pozdrawiam serdecznie wszystkich w klopotach.
        • anna_k1221 Re: Stracilam zludzenia i wiare w ludzi. 19.01.08, 10:45
          Witaj!! Nie trać wiary w ludzi, to ze sie troche sparzyłaś na
          osobach, które uważałas za przyjaciół, niech nie sprawi ze nałożysz
          na siebie "skorupke" trudną do przebicia.Wierze ze poradzisz sobie z
          kryzysem, nie pokona on Ciebie, a być może wzmocni:)Poki co postaraj
          sie znaleźć w sobie zasoby siły...Powodzenia, pozdrawiam!
    • mona.blue Re: Stracilam zludzenia i wiare w ludzi. 19.01.08, 11:54
      Ludzie są , jacy są. Ja już się nie dziwię.
      Wiesz, ostatnio myslę, że każdy jest tak zajęty swoimi sprawami, że
      często nawet nie zauważa, że z drugą osobą jest coś nie tak.
      Wydaje mi się, że trzeba umiec poprosic o pomoc, gdy jest nam
      potrzebna, wiem, że to bardzo trudnie i sama dopiero tego sie uczę.
    • alfika Re: twarde baby dają rade same 19.01.08, 11:57
      nie robią list
      nie czekają na telefony
      częściej w obliczu problemów zamykają drzwi przed znajomymi i walczą
      z problemem do skutku
      a gdy potrzebują pomocy, wiedzą, o jaką im chodzi, i o nią po prostu
      proszą tego, kogo chcą

      inne baby tak nei potrafią
      pozdrawiam
      • mona.blue Re: twarde baby dają rade same 19.01.08, 12:01
        O kurcze, to wyszło, że jestem twardą babą ;)

        Ja też z problemami wolę walczyc sama, sama odsuwam sie od innych.
        Ale nie wiem czy to dobrze.
        • alfika Re: twarde baby dają rade same 19.01.08, 13:33
          aaa, wlaśnie
          czy twarde baby zastanawiają się, czy ich sposób na skuteczne
          rozwiązywanie problemów jesat dobry czy nie dobry, to ja nei wiem

          nigdy nie przemyśliwałam, czy to dobrze, że sobie
          radzę :))))))))))))))))
      • kiszona_kapucha Re: twarde baby dają rade same 19.01.08, 13:35
        Na telefon nie czekam, ale potrafie zauwazyc , ze nie dzwoni i
        wyciagnac wnioski. Nie obarczam nikogo swoimi klopotami , ale milo
        jest wiedziec, ze ktos jest gotowy podac reke. Psychiczne wsparcie
        typu "jestem z Toba" nie wymaga wielkiego wysilku. I nawet
        najtwardsze baby tego potrzebuja. Jestesm twarda baba i dam sobie
        rade sama. Prosic nie bede.
        • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: twarde baby dają rade same 19.01.08, 13:40
          I dokładnie, olej. To trochę tak jak w naszej-klasie, innym jesteśmy
          potrzebni jako tapeta do profilu :D a nikt za Ciebie Twoich
          problemów nie rozwiąże. Jeśli tak uważasz, to dopiero masz problem ;P
        • clarissa3 Re: twarde baby dają rade same 19.01.08, 13:53
          wszyscy wiemy że jeśli dalej organizowałabyś te grille, przyjęcia,
          zabawy, obiady i udawała że nic się nie dzieje to dzwoniliby i
          przyszli - tylko po co? Sęk w tym że chciałoby się by byli i wtedy
          gdy się miski nie wystawia na przynętę, bo się ma inne sprawy na
          głowie.
          Samo uświadomienie sobie że ci którym poświęcało się swoją uwagę,
          energię, czas i pieniądze są takimi egoistami zwala z nóg. Szokuje.
          Trzeba jednak wierzyć że gdzieś są inni i ich poszukać. Powodzenia!
          • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: twarde baby dają rade same 19.01.08, 13:59
            A po co szukać innych. Inni są tacy sami. Jak się lubi zabawy i
            grille, to się na nich bawi i tyle, od tego są. Nie wiem, czemu
            autorka postu miesza życie towarzyskie ze sprawami, które się samemu
            po cichu załatwia. Trzeba się cieszyć, że jak zauważyli Twoją
            słabość, to Cię nie zagryźli, są i tacy 'znajomi'.
            • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: twarde baby dają rade same 19.01.08, 14:30
              A jak Cię zostawili w spokoju, to się ciesz, bo możesz przynajmniej
              spokojnie wyjść z dołka, najgorsze jest jakbyś miała wokół siebie
              ludzi, co to najlepiej wiedzą czego potrzebujesz (bez konsultacji z
              Tobą) i Ci 'pomagają', w dobrej wierze, oczywiście. Pewnie to ci
              sami, o których ktoś powyżej pisał, że oni dobrze wiedzą,czemu Cię
              to spotkało, przewidywali to. itd, itp.
              Reasumując - wiem o co Ci chodzi z tym psychicznym wsparciem,
              takim 'jestem z Tobą', ale raczej skup się na tym, czego realnie
              potrzebujesz i pros konkretne osoby, jak to pisała zdaje się Alfika.
        • jolantum Re: twarde baby dają rade same 19.01.08, 14:31
          Ty poprostu nie rozwiązujesz problemu tylko się nad sobą
          użalasz.Albo prosisz o pomoc przyjaciół i znajomych i czekasz na
          skutek .Albo jesteś dumna, twarda baba która nie zniży się aby
          poprosic( w końcu swych przyjaciół)i nie zawracasz nikomu
          głowy.Chyba jednak twoje problemy nie są tak wielkie skoro się tak
          roztrząsasz nad tym jednym.
        • anna_k1221 Re: twarde baby dają rade same 19.01.08, 14:35
          I tak trzymaj!!żeby uwierzyć w innych, trzeba najpierw uwierzyc w
          siebie!!!!człowiek w sytuacji kryzysowej, trudnej potrafi wydobyc z
          siebie czesto siły jakie by sie nigdy nie podejrzewał.A to ze
          przezywasz strate przyjaciela to zupełnie normalna reakcja po
          stracie-to tak jak w przezywaniu załoby-musimy przejsc kilka stadiów
          by w końcu zaakceptować strate i spojrzec na nia z innej
          perspektywy...
          A swoja drogą są ludzie którzy obawiaja sie nadmiernej bliskości-w
          sytuacji gdy odkryją za dużo siebie i zwiążą się zbyt silnie
          emocjonalnie z druga osobą-uciekają.Są to ich mechanizmy obronne...


          www.poradnia-psychologiczna.pl
        • alfika Re: wiesz co, Kiszona... 19.01.08, 18:17
          miło to jest wtedy, gdy się nie ma problemów

          a o najtwardszych nie pisz, ja Cię bardzo proszę, bo ni mnie, ni
          Tobie prawić o ich potrzebach :)
          • wandosek Re: wiesz co, Kiszona... 20.01.08, 00:43
            Myślę , ze w przypadku jakichkolwiek problemów można i chyba nawet trzeba zacząć
            od prostego pytania zadanego sobie samej/mu - " Co ja mogę zrobić aby je
            rozwiązać ? "
            W przypadku "Kiszonej..." - " tekst w stylu " sami się muszą domyśleć , ja nie
            będę prosić" już z początku jest całkowicie bierną postawą "ofiary".
            Nie trafiłam jeszcze na telepatę , który by wiedział jakie mam potrzeby. O nich
            sama wiem najlepiej ... i jak samodzielnie nie zadbam o ich zaspokojenie , to
            nikt za mnie tego nie zrobi.
    • natixb Re: Stracilam zludzenia i wiare w ludzi. 19.01.08, 16:24
      ja w ogole nie mam przyjaciol, jestem samotnikiem i dobrze mi z tym
    • zlotyswit krzywy pień człowieczeństwa 19.01.08, 20:55
      Zawsze mnie śmieszy jak ktoś mówi "wszyscy ludzie są źli/niedobrzy/niegodni itp
      itd" Wszyscy czyli ten kto to mówi też :)
      i wcale nie jest tak że mam lepszą opinie o ludziach, po prostu dziwnie jest
      otwarcie mówić tak o swojej naturze, wogóle kogo obchodzą rzeczy które są
      własnością wszystkich?
      to tak jakby się rozwodzić o tym że ktoś ma dwie ręce a przydała by mu się
      trzecia, a no wiadomo żeby się przydała tak samo by się przydało żeby ludzie po
      sobie nie deptali :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka