Dodaj do ulubionych

współczesna pani Dulska i wolne związki

IP: *.visp.energis.pl 08.09.03, 12:21
# lata temu miałam 19 lat i popełniłam niemałe głupstwo - przed maturą
zwiałam ze strachu z domu i w ogóle zawaliłam szkołę. Wtedy też zakochałam
się w kimś starszym o 10 lat, wykształconym, mającym dobrą pracę. Zakochalam
sie naprawdę i nie dążyłam do zwiazku z pobudek interesownych - mam
wykształconych i zarabiających rodziców którzy gotowi byli mnie pocieszać, ze
nawet rok do tyłu to jeszcze nie katastrofa. Ale zakochałam sie w kimś. Ten
ktoś jest bardzo silnie emocjonalnie zwiazany z matką bo i to ona (wdowa)
wychowywała go od 7 roku życia. on zawsze słuchał matki, ale postanwił sie
zbuntować: wynajął mieszkanie, postanowiliśmy zamieszkać razem, ja miałam
skończyć szkołę. Wreszcie zostałam przestawiona jego matce....i przeżyłam
szok: zobaczyłam drobną, bardzo zadbaną apodyktyczną kobietę o pieknych
bardzo regularnych rysach twarzy która odrazu przedstawiła mi sie tylłem
doktora, powiedziała że jest urzędnikiem pażstwowym i w rodzinie nie może
mieć byle kogo. Dodała, że zwiazek musi być partnerski i natychmiast powinnam
is c do pracy. próbowala szukać, ale z moimi szansami było to oczywiście
bezskuteczne. Wreszcie zasugerowała, że powinnam zostać sprzątaczka a o nauce
pomyślec ewentualnie w trybie zaocznym. odebrałam to chyba jako najwiekszy
cios w życiu i poniżenie, miałam ambicje....miałam 19 lat wiec pomyślałam,
że.... idealnym wyjściem żeby i zatrzymać jego przy sobie będzie zajście w
ciaże i udawanie że sama nie wiem jak to sie stało... i stało sie. Najpierw
to ona zasugerowała "pomoc', ale podziękowałam a on znów sie postawił matce i
zdecydował, że ze mną zostanie... Moi rodzice kupili nam 3 pokojowe
mieszkanie, ja skończyłam szkołę i studiuję, mamy dziecko które kochamy.
mieszkamy razem od 3 lat. Bez ślubu. On wciąż jak na początku m owi, że mnie
kocha i że bęziemy razem aż do końca życia, czuje, że widzi we mnie
atrakcyjną kobietę, nie jestem już też chyba dla niego jaklimś obciachem...a
jednak nie chce ślubu. Nie chodzi tu też o brak komunikacji, bo wielokrotnie
mówiłam, że czuje sie nieswojo, bgy inne matki w piaskownicy mówią o ojcach
swoich dzieci "mąż" a ja muszę szukać odpowiedniego słowa... a przecież mnie
kocha. A on nie chce. Mówi, ze może kiedyś, ze jeszcze muszę do tego
dorosnąć... Co to znaczy????????????? co on ma na myśli????? ciągle mam
wrażenie , że mówi, ż eteraz mnie kocha, ale liczy na to, ze w przyszłości
spotka lepszą, w pełni dojrzałą, wyemancypowaną energiczną kobietę...drugą
matkę???? czy to możliwe??? dlaczego ja nadaję sie dla niego do tego, by
razem mieszkać, spać, jeść, chodzić na spacer, mieć dziecko, ale na to samo
nazwisko ju nie zasługuję???? mam wrazenie, ze trochę wpadł w ten zwiazek jak
w pułapkę, ale został z wyboru i mowi, ze kocha.... O co mu chodzi????
Obserwuj wątek
    • qw5 Re: współczesna pani Dulska i wolne związki 08.09.03, 12:34
      Myślę, że Cię kocha, ale kocha również swoją matkę miłością niezdrową. I myślę,
      że tu tkwi problem. Znam takie układy ( u CIebie i tak jest dobrze bo facet
      jednak zdecydował się na wspólne zycie i zamieszkał z Tobą ) tak wielkie
      uzależnienie od mamy, że dopiero jej odejście z tego świata wyzwalało akt
      odwagi pt małżeństwo.
    • Gość: girlfriend to jest niezwykle mądry mężczyzna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 12:52
      Odważny i mądry. Nie poddaje się presji matki, a im jest zawsze trudno uwolnić
      się od matki.Zwłaszcza od takiej, jak piszesz. Nie chce ślubu, bo Ty do tego
      nie dorosłaś. Za jakiś czas to zrozumiesz. Myślę, że jest fantastyczny.

      Kochaj go mocno i niczego od niego nie żądaj.

      p.s.mów o nim "tata (tu imię bejbuska)"
      • Gość: gęś Re: to jest niezwykle mądry mężczyzna IP: *.visp.energis.pl 08.09.03, 13:09
        ja właśnie proszę o wyjaśnienie tego "nie dorosłam do małżeństwa", a co to
        oznacza dla ciebie? jeśli możesz, to napisz, proszę
        • Gość: girlfriend Re: to jest niezwykle mądry mężczyzna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 13:35
          Gość portalu: gęś napisał(a):

          > ja właśnie proszę o wyjaśnienie tego "nie dorosłam do małżeństwa", a co to
          > oznacza dla ciebie? jeśli możesz, to napisz, proszę

          Jesteś bardzo młoda, masz ok.22 lat jak rozumiem. To oznacza (wiem, bo 6 lat
          temu sama miałam tyle :-)))))) że masz skromne doświaczenia emocjonalno-
          intelekualne z mężczynami. Nie erotyczne, tylko własnie emocjonalno-
          intelektualne. Masz fantastycznych rodziców, a on nie. Prawopodobnie dokonał
          wielkiego wewnętrznego wysiłku, żeby z Tobą być, żeby się odciąć od oczekiwań
          matki. Myślę, że możesz być pewna, że Cię kocha. Co tak naprawdę wiesz o
          mężczyznach?

          Powołałaś na świat człowieka, żeby rozwiązać swoje problemy. Nie jestem pewna,
          czy to był taki dobry pomysł. A gdyby okazało się, że facet Cię nie kocha? Co
          byłoby z tym dzieckiem? Na szczęście masz dużo szczęścia :-)
          Teraz chcesz zostać żoną, bo Cię boli opinia innych mamuś. Kierujesz się swoimi
          emocjami i swoimi potrzebami, co jest naturalne, kiedy ma sie 22 lata. On jest
          z Toba mimo to, mimo że pewnie mógłby mieć jakąś pannę z doktoratem i pięcioma
          językami i w randze wiceministra. Prawda? Bo Cię kocha.

          To że on Cię kocha i chce z Toba być jest ważniejsze od statusu żony. Czułabyś
          się lepiej mając jego nazwisko? Czułabyś że bardziej do Ciebie należy? Dlaczego
          chcesz żeby do Ciebie należał? Czy zdanie i potrzeby sąsiadek są dla Ciebie
          ważniejsze niż jego potrzeby i myśli? Czy Ty jesteś dla siebie ważniejsza niż
          on? Małżeństwo jest dla dorosłych, ale nie jest też koniecznością :-) nie
          zyjemy w XIXw. ;-)

          Jesteś "w gorącej wodzie kąpana" i jesteś zakochana w mężczyźnie mądrzejszym i
          doroślejszym niż Ty, takim, który ciągnie w górę i do którego ma się ochotę
          dorosnąć, zasłużyć na niego. Dlatego Cię lubię. Jesteś mną sprzed jakiegoś
          czasu :-)))) Poradzisz sobie ze wszystkim, bo "pilnuje Cię" Mądry Mężczyzna.
          Rozmawij z nim o tym, oczym tu piszesz.

          Pomyśl też w wolnej chwili nad różnicą miedzy kochaniem a byciem zakochaną :-)
          Małzeństwo jest dla tych, co kochają a nie są tylko zakochani. W przeciwnym
          razie prowadzi do katastrof. Powodzenia :-)
          • Gość: gęś Re: to jest niezwykle mądry mężczyzna IP: *.visp.energis.pl 08.09.03, 13:45
            wiesz co wkurzasz mnie i myślisz jak jego matka. kocham go, ma wiele dobrych
            cech ale to nie ksiaze z bajki a ja też nie jestem jakaś ostatnia. a gdybyś
            zobaczyła najpierw w szpitalu a potem w puiaskownicy 10 innych, grubych,
            zapyziałych, klnących jak szewcy, bezrobotnych, brzydkich i niewykształconych
            bab które zasługują na swego męża to może też byś zaczela sie zastanawiać...
            wiem, że to powierzchowne, ale często tsk czuję
            • Gość: gęś Re: to jest niezwykle mądry mężczyzna IP: *.visp.energis.pl 08.09.03, 13:49
              i nie chodzi mi o zrobienie z niego swojej własnoći ale o akceptację lub jej
              brak i niepowiedziane "ciągle ci czegoś brakuje". a niecjcę sie czuć jak towar
              wybraqkowany . i tyle
            • alfika Re: to jest niezwykle mądry mężczyzna 08.09.03, 13:53
              To nie jest kwestia "zasługiwania", ale trwania przy boku drugiego człowieka na
              co dzień.

              Nie patrz na to, co mówi osoba postronna - Twoja teściowa.
              Patrz na Wasze trwanie przy sobie. Doceniaj to, że chcecie.
              Słuchaj tego, co mówi - jeśli mówi jeszcze nie teraz, to nie oznacza nie.
              Chyba że kłamie.

              Zaszantażujesz, źle się skończy.
              Zatrujesz Wasze życie - skończy się na pewno źle.

              Twój wybór.

              Nie kieruj sie w swoich ocenach swoimi kompleksami i swoimi wyobrażeniami -
              jego wyobrazenia też są ważne. Dla Ciebie szczególnie.
            • Gość: girlfriend złość piękności szkodzi ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 13:57
              Gość portalu: gęś napisał(a):

              > wiesz co wkurzasz mnie i myślisz jak jego matka. kocham go, ma wiele dobrych
              > cech ale to nie ksiaze z bajki a ja też nie jestem jakaś ostatnia. a gdybyś
              > zobaczyła najpierw w szpitalu a potem w puiaskownicy 10 innych, grubych,
              > zapyziałych, klnących jak szewcy, bezrobotnych, brzydkich i niewykształconych
              > bab które zasługują na swego męża to może też byś zaczela sie zastanawiać...
              > wiem, że to powierzchowne, ale często tsk czuję


              Nie denerwuj sie tak :-) Ja naprawdę Ci dobrze życzę.
              Gdzie ja napisałam ze jesteś ostatnia? Jesteś bardzo młoda, a nie ostatnia.
              Przecież jesteś inteligentna i chcesz się rozwijać i napewno będziesz.

              Czy chciałabys być z takim mężczyzną jak one, ha ha ???? Przecież Ty masz
              madrejszego i fajniejszego. I napewno ładniejszego.

              Co to znaczy "zasługiwać na męża"? Dlaczego chcesz być "żoną"? To są poważne
              pytania dla dorosłych ludzi. Jak chcesz być dorosła, to znajdź na nie
              odpowiedź. To nie ma nic absolutnie wspólnego z byciem yuppie, gwarantuję Ci to.

              Nie denerwuj się, tylko pomyśl, skąd wiesz że go kochasz? Dobrze, że nie jest
              perfekcyjny. Taka little imperfection dobrze robi na seksapil :-)
    • Gość: gęś Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: *.visp.energis.pl 08.09.03, 13:27
      czy i dla was bycie "dorosłym do małżeństwa', czyli pełnego zaakceptowania
      przez ukochaną osobę jednoznacznie jest to posiadanie wykształcenia, pracy,
      czy kobieta "dorosła do małżeństwa" to kobieta-yuppie?? a swoją drogą to dla
      mnie oczywiste że skończę studia, pójdę do pracy itp i nie będę wieczna
      studentką od czasu do czasu prasujacą mężowi koszule. Tylko dlaczego ja ten
      czas muszę jakoś tak "przekiblować", jakby za karę???? za co????
      • alfika Re: współczesna pani Dulska i wolne związki 08.09.03, 13:57
        Kobieta dorosła do małżeństwa to raczej nie taka, która zdobędzie papierek i
        poleci z nim do piaskownicy pokazać tym 10-ciu tęgim, brzydkim itd. żonom.
        Chodzi o bycie z mężczyzną czy dostanie się do zaczarowanego kręgu żon?
        Twój mężczyzna ma rację.
        Poczekaj.
        • Gość: gęś Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: *.visp.energis.pl 08.09.03, 14:11
          ja sama to wiem, że do niego "dorosnę",ale jak sie kogoś kocha to powinno się
          dać tem kredyt zaufania. I trochę zatruwa mi życie myśl, że właśnie pewnie
          gdyby pokochał kogoś innego w innych okolicznościach, może nie wahałby sie
          wcale... przygnębia mnie też myś, podejrzenie, ze ten którego kocham i który
          mówi, że mnie kcha być może dzieli kobiety na te, z którymi po prostu sie
          bierze ślub i koniec te, ....wybrakowane, które może i się nadają do wspólnego
          życia bo może podobaja się, mogą pocieszać, gotować i sprzątać ale małżeństwo
          to nie wiadomo, czy to przypadkiem nie byłby jakiś mały mezalians...
          • Gość: girlfriend no właśnie, czemu nie dajesz mu kredytu zaufania? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 14:14
          • alfika Re: współczesna pani Dulska i wolne związki 08.09.03, 14:17
            Gość portalu: gęś napisał(a):

            > ja sama to wiem, że do niego "dorosnę",ale jak sie kogoś kocha to powinno się
            > dać tem kredyt zaufania.


            Kobieto, czy Ty widzisz, co piszesz???
            Jakie dorastanie do niego???!!!
            Ty do małżeństwa masz dojrzeć, a facet udowodnił już, że pasujesz do niego a on
            do Ciebie w momencie, gdy się związaliście ze sobą!!!

            Czy on głosił poglądy o potrzebie równości, czy teściowa???
            • Gość: gęś Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: *.visp.energis.pl 08.09.03, 14:27
              teściowa, podkreślam niedoszła. ale potem on traktował to coraz bardziej
              poważnie wreszcie najwidoczniej uznał, że bez mgr i pracyto ja jeszcze byłabym
              zakałą rodziny i wziął to sobie do serca. ale inicjatywa wyszła od niej
              • alfika Re: współczesna pani Dulska i wolne związki 08.09.03, 14:38
                Czyli on tego Ci nie powiedział, ale postanowiłaś uznać, że tak myśli?
                I co, wygodnie Ci z tym?
                A jakby Tobie ktoś wmawiał, co Ty myślisz, to by Cię szlag czasem nie trafił?
                Bo mnie takie coś denerwuje...

                Za wszelką cenę chcesz się nazywać "żona". Kiedyś za wszelką cenę chciałaś
                dziecka.
                Może przyhamuj.
                Ludzi nie traktuje się jak kolejne zabawki z coraz wyższej półki.

                Bądź przy nim, facet potrzebuje przyjaciółki, a nie kogoś, kto ma kolejne
                życzenia.
                • Gość: gęś Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: *.visp.energis.pl 08.09.03, 14:46
                  może to moja jakaś obsesja i mniej lub bardziej uzasadnione kompleksy, ale mam
                  wrażenie, że kazdy, kto dowiaduje się, ze nie jesteśmy małżeństwem myśli
                  natychmiast: to oczywiste, przecież ona na niego nie zasługuje, to oczywiste,
                  że to ON jej nie chce itp. zaczęło sie od mamusi, od jej wyolbrzymiania różnic
                  między nami, które i tak kurczą sie, ale w mojej głowie pozostały takie jak
                  przy pierwszym spotkaniu z NIĄ...zostało jakieś poczucie własnej
                  bezwartościowości znajdujące potwierdzenie w życiu... a jest nim właśnie ten
                  brak papierka= brak pisemnego zaświadczenia pt "zasługujesz na mnie i sie
                  ciebie nie wstydzę"
                  • Gość: girlfriend Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 14:53
                    Gość portalu: gęś napisał(a):

                    > może to moja jakaś obsesja i mniej lub bardziej uzasadnione kompleksy, ale
                    mam
                    > wrażenie, że kazdy, kto dowiaduje się, ze nie jesteśmy małżeństwem myśli
                    > natychmiast: to oczywiste, przecież ona na niego nie zasługuje, to oczywiste,
                    > że to ON jej nie chce itp.

                    Każdy tak nie pomyśli - tylko idiota. Przecież coraz więcej ludzi w ogóle
                    rezygnuje z tej zasłużonej ale nieco przeterminowanej ;-) instytucji.

                    a zatanawiałaś się, co mogą myśleć ludzie, którzy dowiedzą się że jesteś żoną w
                    tak młodym wieku? Może np: ach, jaki biedny facet, wpadł i MUSIAŁ się z nią
                    ożenić..
                  • alfika Re: współczesna pani Dulska i wolne związki 08.09.03, 14:54
                    Poproś więc w ramach kompromisu, żeby Ci napisał takie oświadczenie na
                    eleganckim papierze. Nie żartuję. Ty nie będziesz miała podstaw do kompleksów,
                    a on będzie miał szczęśliwszą partnerkę.
                    Porozmawiaj z nim o tym. Tylko porozmawiaj - bez awantur, pretensji i histerii.

                    i naprawdę poproś o oświadczenie, którego potrzebujesz.
              • Gość: girlfriend dlaczego nie rozmawiasz z NIM o tym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 14:41
                Jesteś strasznie przywiazana do tezy, że to przez brak mgr i pracy i wcale nie
                czytasz tego, co do Ciebie piszemy.
                Co jest? Masz kompeks z powodu tego mgr i pracy?
                Na co czekasz? Że napiszemy "ach co za drań! widzisz, faceci to palanty"?

                po co sie zastanawiać za plecami faceta o co mu chodzi? nie lepiej zapytać go?
                • Gość: gęś Re: dlaczego nie rozmawiasz z NIM o tym? IP: *.visp.energis.pl 08.09.03, 14:52
                  rozmawiałam z nim. kiedyś częściej, ale kończyło sie moim rozgoryczeniem wiec
                  teraz unikam takich rozmów. wtedy mówił o tej dojrzałości, również o tym, że
                  chce mieć pewnośc,że będę tylko jego, że będę wierna. w końcu jestem młodsza i
                  innym też mogę sie podobać... może mam sie poprostu zestarzeć??? to taka
                  dojrzałość też może wchodzić w grę... ja wiem tylko tyle, że pewnie mnie kocha,
                  ale też chętnie widziałby na moim miejscu osobę OGÓLNIE bardzej odpowiedzialną
                  i dojrzałą, cokolwiek to znaczy
                  • Gość: girlfriend Re: dlaczego nie rozmawiasz z NIM o tym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 14:55
                    zapytaj go, czego by od Ciebie chciał.
                    nie gniewaj się - ale każdy na jego miejscu zastanawiłby się czy jest kochany,
                    Ty tylko oczekujesz i oczekujesz, chcesz i chcesz.
                    Co mu dajesz?
                    • alfika Re: dlaczego nie rozmawiasz z NIM o tym? 08.09.03, 14:58
                      Wiesz co, girl, aj już nie wiem, czy Twój mężczyzna jest - w porównaniu z
                      mężczyzną gąski, taki najwspanialszy...

                      ;)))
                      • Gość: girlfriend Re: dlaczego nie rozmawiasz z NIM o tym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 15:06
                        alfika napisała:

                        > Wiesz co, girl, aj już nie wiem, czy Twój mężczyzna jest - w porównaniu z
                        > mężczyzną gąski, taki najwspanialszy...
                        >
                        > ;)))
                        >

                        Ja bym nie chciała takiego młodego, ha ha :)))))
                        Poza tym Mooy na szczęście nie chce ślubu wcale :)))))))
                    • Gość: gęś Re: dlaczego nie rozmawiasz z NIM o tym? IP: *.visp.energis.pl 08.09.03, 15:06
                      szczerze kim dla niego jestem??????
                      żoną de facto, tylko z nie do końca wyjaśnionych powodów bez papierka. typowy
                      konkubinat, brzydkie słowo, jak z notatnika policjanta wezwanego do awantury
                      domowej.
                      • Gość: girlfriend nie gęś, uchyliłaś się od pytania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 15:11
                        Gość portalu: gęś napisał(a):

                        > szczerze kim dla niego jestem??????
                        > żoną de facto, tylko z nie do końca wyjaśnionych powodów bez papierka. typowy
                        > konkubinat, brzydkie słowo, jak z notatnika policjanta wezwanego do awantury
                        > domowej.


                        co złego jest w wolnym związku? co Ty taka religijna jesteś czy jak??? ludzie
                        są często w małżeństwie, bo im tak wygodnie, bo są za leniwi i za tchórzliwi
                        żeby sie rozejść, bo im się opłaca, bo...a jak są ze sobą, choć nie ma
                        konieczności finansowo-formalno-jakiejstam, to na ogół dowód, że się kochają.
                        Gdyby Cię nie chciał, wyprowadziłby się.

                        ale nie odpowiedziałaś na pytanie, co mu dajesz. Co bierzesz, juz wiem, ale CO
                        DAJESZ?
                        • Gość: gęś Re: nie gęś, uchyliłaś się od pytania IP: *.visp.energis.pl 08.09.03, 15:22
                          nie uchylam się. nasze relacje przypominają relacje wielu małżenstw. zajmuję
                          się wiekszościa prac domowych, na razie to on zarabia. pytasz czy razem śpimy?
                          śpimy i nie tylko. większość wolnego czasu spedzamy razem, przy dziecku
                          pomaga babcia w trakcie roku akademickiego a w wakacje jestem w domu. nie
                          wszystkie zainteresowania mamy takie same, ale można powiedzieć że dobrze
                          czujemy się razem. gdybyśmy byli małżeństwem byłoby identyczne a ja czułabym
                          się bardziej, w pelni akceptowana
                          • Gość: girlfriend nie gęś, nie o to pytam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 15:45
                            Gość portalu: gęś napisał(a):

                            > nie uchylam się. nasze relacje przypominają relacje wielu małżenstw. zajmuję
                            > się wiekszościa prac domowych, na razie to on zarabia. pytasz czy razem
                            śpimy?
                            > śpimy i nie tylko. większość wolnego czasu spedzamy razem, przy dziecku
                            > pomaga babcia w trakcie roku akademickiego a w wakacje jestem w domu. nie
                            > wszystkie zainteresowania mamy takie same, ale można powiedzieć że dobrze
                            > czujemy się razem. gdybyśmy byli małżeństwem byłoby identyczne a ja czułabym
                            > się bardziej, w pelni akceptowana




                            Pytam Cię, czy cierpliwa jesteś,
                            łaskawa jesteś,
                            czy nie zazdrościsz,
                            i nie szukasz poklasku,
                            czy nie unosisz się pychą
                            i nie szukasz swego.
                            Czy nie uosisz się gniewem
                            i nie pamietasz złego.
                            Czy wszystko znosisz
                            i czy wszystkiemu wierzysz
                            czy we wszystkim pokładasz nadzieję
                            i czy wszystko przetrzymasz.

                            Zawsze to śpiewają na ślubach, prawda? tylko nikt nie słucha bo wszyscy szukają
                            obrączek i patrzą czy się kiecka nie ciągnie po ziemi.

                            JA CIĘ PYTAM, CZY TY JESTEŚ JEGO NAJLEPSZYM PRZYJACIELEM.

                            p.s. ja sie tak tym podniecam bo jestem neofitką, ha ha ;) zrozumiałam na czym
                            polega sens bycia z mężczyzną gdzieś w okolicach końca czerwca, czyli
                            niedawno :))))) także masz jeszcze trochę czasu, hi hi hi ;)
                            • Gość: gęś Re: nie gęś, nie o to pytam IP: *.visp.energis.pl 08.09.03, 15:56
                              a czy muszę być naprawdę przyjaciółką mojego faceta? czasem myślę że tzw
                              przyjażń może studzić takie uczucia, inne uczucia np. pożądanie, fascynacje.
                              Kwintesencją tego, co być może ty nazywasz przyjażnią pewnie byłaby para: on w
                              garniturze, ona w takim samym, praca w jednym miejscu, wspólne sprawy od rana
                              do wieczora, rachunek tel podzielony idealnie na pól, wspólna ciąża i
                              miesiaczka, a moze on wlaśnie tego chce?????
                              • Gość: girlfriend Re: nie gęś, nie o to pytam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 16:18
                                Gość portalu: gęś napisał(a):

                                > a czy muszę być naprawdę przyjaciółką mojego faceta? czasem myślę że tzw
                                > przyjażń może studzić takie uczucia, inne uczucia np. pożądanie, fascynacje.
                                > Kwintesencją tego, co być może ty nazywasz przyjażnią pewnie byłaby para: on
                                w
                                > garniturze, ona w takim samym, praca w jednym miejscu, wspólne sprawy od rana
                                > do wieczora, rachunek tel podzielony idealnie na pól, wspólna ciąża i
                                > miesiaczka, a moze on wlaśnie tego chce?????


                                Nie gęś, zapomnij o zewnetrznych atrybutach, ja nie mowię o partnerstwie.
                                Trzeba mieć 2 odzielne życia, żeby móc do siebie wieczorem wracać i opowiadać
                                sobie o Ważnych Sprawach. Wszystko wspólne = nuda.

                                Tak, koniecznie trzeba się przyjaźnić z mężczyzną, którego się kocha. Trzeba go
                                chronić i wpierać. Trzeba zjadać serca jego wrogów i mowić jego matce jaki
                                wspaniały. Trzeba wierzyć, że jest a nie tylko tak gadać.
                                Zapewniam Cię że przyjaźń nakręca a nie studzi. Bo przyjaźń rodzi bliskość.
                                Bez bliskości, tej "po", kiedy mężczyzna mówi "zostanę tak długo jak chcesz" i
                                chce z Tobą rozmawiać o tym, co było, co jest i co będzie, nie ma w ogóle
                                żadnego zwiazku. Tzn.oczywiście jest, ale można go o kant d..y potłuc.
                                Wtedy czasem pojawia się ta trzecia, ktora to wie i uświadamia mu za czym tak
                                naprawdę teskni i czego potrzebuje. I on wtedy często odchodzi.

                                Porozmawiaj z nim, ale nie o tym czego Ty chcesz. Poromawiaj z nim o nim. Pytaj
                                go i słuchaj go. Nic Ci nie bedzie od tego, że się czegoś , może ważnego,
                                dowiesz o mężczyźnie z ktorym jesteś. Zapewniam Cię, że jak zaczniesz słuchać
                                usłyszysz reczy fascynujące i bedziesz go od tego mocniej kochała. a jak się
                                kogoś mocno kocha to jest się jak bułhakowowska Małgorzata, jest się
                                OPANCERZONĄ. I przestają być ważne sąsiadki i nasze własne kompleksy.

                                Dasz sobie radę, tylko nie kombinuj w kierunku manipulowania nim. Słuchaj go.
                                Pokaż mu, że jestes właśnie dorosła.
                                • Gość: girlfriend ps IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 16:25
                                  on czuje że Ty bardziej kochasz status mężatki niż jego
                              • ann.k Re: nie gęś, nie o to pytam 08.09.03, 16:19
                                Musisz byc przyjaciółką swojego faceta. Jeśli nie jesteś i nie zamierzasz nią
                                być, to po prostu daj sobie spokój.
                                Tak BTW im dalej czytam to co piszesz, tym coraz bardziej rozumiem co on miał
                                na myśli mówiąc, że nie dorosłaś jeszcze do małżeństwa. Myślisz tylko o sobie,
                                o tym, żeby Tobie było dobrze i wygodnie. Nie interesuje Cię on, interesuje Cię
                                tylko to, żeby nie zostać starą panną, nie daj Boże samotną matką. Naiwnie
                                wierzysz, że posiadanie papierka uczyni z niego osobę przypisaną Ci na stałe.
                                On to wszystko zauważa i chyba bardzo chce, żebyś wreszcie zrozumiała, że skoro
                                jest z Tobą (młodszą o dziesięć lat, która z przejściami uzyskała maturę) a nie
                                z dorosłymi kobietami, które już dawno pokończyły po dwa fakultety, po dziesięć
                                kursów doszkalających i znają po osiem języków każda, to chyba jednak zależy mu
                                na Tobie i Cię kocha.
                                Jak to zrozumiesz i zaczniesz się cieszyć z tego, że jest z Tobą, to pewnie
                                nawet się nie spostrzeżesz jak będziesz biegała na przymiarki sukni ślubnej.
                                • Gość: gęś Re: nie gęś, nie o to pytam IP: *.visp.energis.pl 08.09.03, 16:48
                                  jeśli piszesz to żeby mnie ponizać i jeśli lubisz to robić to lepiej nikomu
                                  niczego wiecej nie doradzaj. Nie jestem jakąś debilką i nie pozwolę sie tak
                                  traktować i sugerować niski pozoim intelektualny, maturę zdeałam ( nie od razu
                                  z powodu młodzieńczego chwilowego buntu) na piątki i studiuję na studiach
                                  dziennych na obleganym kierunku i nikt w moim wieku nie skończyl "już dawno"
                                  kilku fakultetów". wiesz co, jesteś jeszcze jedną wredną babą która ma nasrane
                                  w głowie i pewnie swoje studia kończyła "z przejściami" dlatego tak sobie je aż
                                  tak ceni.nie mam cierpliwości by spokojnie to czytać, księżniczko
                                  • Gość: alfika Re: nie gęś, nie o to pytam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 16:55
                                    Ale pomyśl, czy Ty sama o sobie tak nie myślisz.
                                    • Gość: alfika Re: nie gęś, nie o to pytam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 16:58
                                      Dasz sobie radę i bez papierka, ale rozumieć i tak normalnie, po ludzku, lubić
                                      swojego mężczyznę to naprawdę ważne - i naprawdę wspaniałe uczucie.
                                      On już Ciebie wybrał, papierek niczego nie załatwi, poza tym, że i tak nie
                                      uleczysz się z kompleksów, a to będzie powód, by go najzwyczajniej zadręczać z
                                      nadzieją, że on COŚ zrobi, byś czuła się lepiej.
                                      Zmień podejście, problem na szczęście tylko w tym - i aż w tym...
                                  • jmx Re: nie gęś, nie o to pytam 08.09.03, 17:38
                                    Gość portalu: gęś napisał(a):

                                    > jeśli piszesz to żeby mnie ponizać i jeśli lubisz to robić to lepiej nikomu
                                    > niczego wiecej nie doradzaj. Nie jestem jakąś debilką i nie pozwolę sie tak
                                    > traktować i sugerować niski pozoim intelektualny, maturę zdeałam ( nie od
                                    razu
                                    > z powodu młodzieńczego chwilowego buntu) na piątki i studiuję na studiach
                                    > dziennych na obleganym kierunku i nikt w moim wieku nie skończyl "już dawno"
                                    > kilku fakultetów". wiesz co, jesteś jeszcze jedną wredną babą która ma
                                    nasrane
                                    > w głowie i pewnie swoje studia kończyła "z przejściami" dlatego tak sobie je

                                    >
                                    > tak ceni.nie mam cierpliwości by spokojnie to czytać, księżniczko

                                    Uuu.... widzę, że Ty czytasz to co chcesz przeczytać a nie to co jest
                                    napisane... Myślę, że Ann.k i inne dziewczyny z tego wątku chcą Ci uświadmić
                                    jedno (bez względu na Twój status materialny, intelektualny i inn.), ze gdyby
                                    on nie chciał z Tobą być - to by nie był. Nawet(?) gdybyście mieli ślub,
                                    istnieją rozwody, separacja itp.

                                    Wydaje mi się, że brak ślubu ("papierka") błędnie odczytujesz jako brak
                                    akceptacji Ciebie jako osoby przez niego. A ja myślę, tak wywnioskowałam z
                                    tego co piszesz, że on Cię akceptuje, dla Ciebie przeciwstawił się matce
                                    (chociaż być moze troszkę demonizujemy jego przywiązanie, przecież to
                                    oczywiste, że gdy był wychowywany sam to jest związany z rodzicem, właściwie
                                    dziwne by było gdyby było inaczej), jesteś matką jego dziecka. Kocha i Ciebie
                                    i je, troszczy sie o was. To powinno być dla Ciebie najważniejsze w tej
                                    chwili.

                                    A w kwestii slubu - ja w ogóle uważam, żę ludzie nie powinni się pobierać
                                    przed trzydziestką ;-). Właśnie dlatego, że są zbyt młodzi, niedoświadczeni,
                                    nie wiedzą czego chcą, czego oczekują od życia, partnera, itp. Spróbuj na jego
                                    postępowanie spojrzeć inaczej - jesteś piękna, młoda, zdobywasz wykształcenie,
                                    doświadczenie - może on właśnie czeka na to, abyś Ty wybrała? Jest starszy i
                                    nie chce Ciebie do siebie przywiązywać? Uważa, że jak poznasz świat i ludzi to
                                    być może poznasz kogoś ciekawszego dla siebie niż "młodzieńczą miłość"?
                                    Kto wie, co mężczyźnie siedzi w głowie... ;-). Porozmawiaj z nim, spokojnie,
                                    bez zbędnych emocji i wypominania. Wiedzcie nawzajem co myslicie, co i
                                    dlaczego czujecie, zaprzyjaźnijcie się po prostu. A papierek
                                    i "zaświadczenie"... są ważne, owszem, ale jeśli nie wypełni go treść waszego
                                    życia to nie będzie miał żadnego znaczenia.
                                  • ann.k Re: nie gęś, nie o to pytam 08.09.03, 21:28
                                    po pierwsze, nie czyń sobie wycieczek osobistych w moim kierunku, ponieważ mnie
                                    nie znasz i nic o mnie nie wiesz, a na tym forum dyskutujemy z poglądami nie
                                    osobami;
                                    po drugie faktycznie czytasz tylko to, co chcesz przeczytać i nic, ale to
                                    kompletnie nic nie rozumiesz z tego co Ci tu większość napisała;
                                    po trzecie napisałaś tu chyba po to, aby uzyskać poradę, więc nie udawaj
                                    mądrzejszej niż jesteś i posłuchaj co Ci mają do powiedzenia Ci, których
                                    prosisz o pomoc
                                    po czwarte trochę więcej pokory w życiu
                                  • Gość: jar Re: nie gęś, nie o to pytam IP: 195.136.33.* 11.09.03, 13:30
                                    o rany, naprawde jestes walnieta, bardzo dobrze rozumiem twojego faceta, ze nie
                                    chce brac slubu teraz... az do konca przeczytam watek, bo wesoly sie zrobil;)
                      • qw5 Re: dlaczego nie rozmawiasz z NIM o tym? 08.09.03, 15:35
                        Primo - zmień nick , gęś kojarzy mi sie z "głupią gęsią ", a Ty nią nei jestes
                        i nie pozwól sobie tego wmówić NIKOMU.

                        Secundo - facet wygląda na takiego pod silnym wpływem zaborczej mamusi, która
                        uważa sie za wyższą formę zycia i myślę że stąd jego niechęć, po prostu nie
                        chce przeciwstawiać sie jej zawierając związek małżeński z Tobą

                        Tertio - doskonale rozumiem to iż dla Ciebie ważny jest ten papierek, jest to
                        sprawa bezdyskusyjna. Zawsze byłam liberalna w stosunku do małżeństwa jako
                        insytucji ale z chwilą gdy pojawia sie dziecko jest rzeczą naturalną że
                        większość kobiet chce aby wychowywało sie ono w całej pełni praw i obowiązków
                        rodziecielskich i małżeńskich i wiaże się to z naturalną potrzebą bezpieczeństwa

                        Wiesz jakoś tak jest na tym świecie, że aby szanowali nas inni, najpierw sami
                        musimy siebie szanować, żeby kochali - siebie wprzód kochać ....itd

                        Tak sobie myślę że w Twojej sytuacji postawiłabym sprawę jasno - jeśli mamy zyć
                        jak rodzina to chcę żebyśmy nią byli formalnie, a jeśli nie, to wracaj do
                        mamusi i czekaj na ksieżniczkę z bajki z tytułem hrabiowskim, tylko nie
                        zapomnij o alimentach. I żadnych kompromisów.
                        • Gość: gęś Re: dlaczego nie rozmawiasz z NIM o tym? IP: *.visp.energis.pl 08.09.03, 15:50
                          już takie ultimatum bylo. ani nie wyprowadził sie ani nie było ślubu. Jak
                          zwykle zostałam spacyfikowana tym "w przyszłości". A teraz boję się zaczynać,
                          bo jak sie zmienię w zrzędę to naprawdę nie wytrzyma. kiedyś nawet wykrzyczałam
                          mu: jeśli uważasz że to nie tak zwany mezalians to specjalnie się ze mną ożeń
                          żeby mi to pokazać. a on że sie ożeni....ale potem itd
                          • qw5 Re: dlaczego nie rozmawiasz z NIM o tym? 08.09.03, 16:23
                            Wobec tego przypomnij mu drogę do mamusi. I pokaż gdzie są drzwi wyjściowe.
                            Mówię serio. Na świecie wbrew pozorom można znależć paru fajnych facetów,
                            takich dla których Ty i Twoje dziecko będziecie wartością, na tyle cenną,
                            aby ...wiesz co dalej :)
                            Wtedy będziesz miała pełną jasność sytuacji. Jeśli naprawdę Cię kocha i mu
                            zależy tak czy owak wróci, prawdopodobnie nie odejdzie w ogóle.

                            (Ja wiem że czasami ludzie wkopują sie w trudne układy, nie jest łatwo zostawić
                            od tak żonę, dzieci, nawet dla największej miłości, ... ale mamusię ??)

                            Inaczej bedziesz tkwić lata w takim układzie, sfrustrowana i nieszczęsliwa. No
                            chyba, że to lubisz, albo już skutecznie wbili Ci do głowy - gdzie Twoje
                            miejsce.
                            • Gość: girlfriend jeszcze jej doradź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 16:26
                              żeby już dziś zaczęła przeszukiwać jego komórkę - a nuż wróg za zakrętem...
                              • qw5 Re: jeszcze jej doradź 08.09.03, 16:28
                                A co ma do tego komórka ?
                                • Gość: girlfriend Re: jeszcze jej doradź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 16:34
                                  Doradzasz jej manipulowanie człowiekiem, którego kocha. Jak już zostanie jego
                                  żoną na tym etapie rozwoju emocjonalno-intelektualnego, nastepnym krokiem
                                  będzie przeszukiwanie komóry, bo "czy facetom warto w ogóle ufać?"
                                  • Gość: Tam Re: jeszcze jej doradź IP: *.devs.ac-net.pl 09.09.03, 00:01
                                    co maja wspolnego z manipulowaniem jasno okreslone warunki, na jakich ges chce
                                    z nim byc? ona potrzebuje malzenstwa nie jako papierka, tylko ostatecznego
                                    potwierdzenia jego uczuc i jego pewnosci, ze to z nia chce spedzic reszte zycia;
                                    on okresla swoje warunki slowami: nie teraz, pozniej, kiedys;
                                    ona rowniez ma prawo postawic swoje;
                                    jesli nie jest pewny czego chce, rzeczywiscie powinien wrocic do mamusi, zeby
                                    wszystko z dystansu przemyslec i podjac decyzje;
                                    wygodnictwem jest bawic sie w malzenstwo, kiedy do roli jej-gesi malzonka nie
                                    dojrzal,
                                    w pelni sie zgadzam z opinia qw5
                                    • Gość: girlfriend oczywiście, że gęś nim manipuluje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.03, 00:29
                                      Po pierwsze wrobiła go w dzieciaka, postawiła przed faktem dokonanym, żeby
                                      go "rozwieść" z matką. Po drugie postawiła mu ultimatum. Po trzecie , jeśli
                                      przeczytasz uważnie jej posty, to zorientujesz się, że chodzi jej o status żony
                                      (opinia pań w piaskownicy), a jego samego ma w mniejszym poważaniu...

                                      Po któreśtam, małżeństwo nie jest ostateczną gwarancją niczego, jak powszechnie
                                      wiadomo. Raczej złudzeniem gwarancji. A często czymś w rodzaju wykupienia
                                      miejsca parkingowego.

                                      Facet doskonale wie czego chce i podejmuje mądre decyzje. Chce niewchrzanienia
                                      się w małżeństwo z niedojrzałą emocjonalnie oraz intelektualnie panną, która go
                                      złapała na dzieciaka i myśli wyłącznie o sobie, a raczej swoich zachciankach.
                                      Jedyna niedojrzałą osoba jest w tym układzie gęś. Facet opiekuje się nią i
                                      dzieckiem , UTRZYMUJE JĄ, nie daje się wciągnąć w coś do czego co najmniej 1
                                      strona nie dojrzała i chwała mu.
                                      • Gość: gęś Re: oczywiście, że gęś nim manipuluje IP: *.visp.energis.pl 09.09.03, 17:07
                                        przecież sama napisałaś, że partnerstwo w związku nie jest takie najważniejsze
                                        i obrażasz mnie pisząc o niedojrzałości intelektualnej. ja mam przed sobą
                                        świetne perspektywy, za pare lat być może osiagne lepszą tzw pozycję spol niż
                                        on. i pewnie kiedy on mi sie oświadczy wtedy to uniosę sie honorem i dam mu
                                        kosza bo osobę kochaną akceptuje sie taką, jaka jest a nie czeka na to, co i
                                        tak nastąpi!!!
                                        • alfika Re: oczywiście, że gęś nim manipuluje 09.09.03, 17:22
                                          Gość portalu: gęś napisał(a):

                                          > przecież sama napisałaś, że partnerstwo w związku nie jest takie
                                          najważniejsze
                                          > i obrażasz mnie pisząc o niedojrzałości intelektualnej. ja mam przed sobą
                                          > świetne perspektywy, za pare lat być może osiagne lepszą tzw pozycję spol niż
                                          > on. i pewnie kiedy on mi sie oświadczy wtedy to uniosę sie honorem i dam mu
                                          > kosza bo osobę kochaną akceptuje sie taką, jaka jest a nie czeka na to, co i
                                          > tak nastąpi!!!


                                          On Cię akceptuje taką jaka jesteś. To Ty sobie wmówiłaś jakieś głupoty.
                                          Jesteś warta miłości i swojego mężczyzny, przyszłego zapewne męża, dokładnie
                                          taka, jaka jesteś.
                                          On Cię kocha, pogódź się z tym.
                                        • Gość: girlfriend gęś, czy Ty sobie z nas jaja robisz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.03, 17:27
                                          Gość portalu: gęś napisał(a):

                                          > przecież sama napisałaś, że partnerstwo w związku nie jest takie
                                          najważniejsze
                                          > i obrażasz mnie pisząc o niedojrzałości intelektualnej. ja mam przed sobą
                                          > świetne perspektywy, za pare lat być może osiagne lepszą tzw pozycję spol niż
                                          > on. i pewnie kiedy on mi sie oświadczy wtedy to uniosę sie honorem i dam mu
                                          > kosza bo osobę kochaną akceptuje sie taką, jaka jest a nie czeka na to, co i
                                          > tak nastąpi!!!

                                          powiedz prawdę - robisz sobie jaja, tak?
                                          przecież do q...y nędzy piszemy i piszemy do Ciebie wciąż to samo a Ty w
                                          kółko "jestem dojrzała i jestem dojrzała". Masz 22 lata i zachowujesz się jak
                                          22-latka. Małżeństwo nie jeste dla 22 latków, którzy zachowują się jak 22-latki.
                                          Jezu, kobieto...
                                          Gratulacje ze studiujesz na dziennych, obleganych itd. MY NIE PISZEMY O POZYCJI
                                          SPOŁECZNEJ ANI O SUKCESACH ZAWODOWYCH KOBIETO !!!

                                          My piszemy, jezu nie mogę..., o miłości rozumianej nie jako "chcę go mieć i to
                                          z papierem" tylko o miłości jako dawaniu. Oraz o refleksji nad tym, co się robi.

                                          Zrozum, że on Ci nie może w 100% ufać , bo Ty myślisz po pierwsze o sobie, a
                                          poza tym masz na koncie numer w postaci postawienia go przed faktem dokonanym
                                          (dzieciak).

                                          NIE WYSTARCZY KOGOŚ KOCHAĆ ŻEBY SIE Z NIM HAJTAĆ, BO TO PROWADZI DO KATASTROF!!!
                                          Mozna kochać osobe niedojrzałą, ale NIE WOLNO SIE Z NIĄ ŻENIĆ BO SIĘ JEJ
                                          KRZYWDĘ ZROBI !!!!!

                                          sorry, ale ja już nie moge dłuzej o tym gadać.
                                          Na koniec powiem Ci tak: jak to wszystko zrozumiesz (tzn.przemyślisz,
                                          przetrawisz i dojdziesz do wniosku że mamy rację, czyli po prostu poczujesz to,
                                          wtedy bedziesz do tej mitycznej imprezy gotowa, i wtedy on dojdzie do wniosku,
                                          że juz jesteś gotowa. Powodzenia. Pomyśl sobie jeszcze w wolnej chwili może o
                                          tym, co to znaczy kogoś kochać. Nie wiem czy od razu coś wymyslisz, ale kiedys
                                          tak. Rozumiem Cię świetnie, ja kilka lat temu (ba! pół roku temu) też bardziej
                                          myślałam o sobie i o dostawaniu tego na co zasługuję i co mi się należy.
                                          Uwierz, że szcęśliwa jestem dopiero teraz.


                            • Gość: alfika Re: dlaczego nie rozmawiasz z NIM o tym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 16:59
                              Chorujesz, koleżanko, wracaj do łóżka.
                              • Gość: alfika Re: dlaczego nie rozmawiasz z NIM o tym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 17:00
                                ...póki nie wyzdrowiejesz.
    • Gość: Triss Merigold Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: *.acn.waw.pl 08.09.03, 23:15
      Nie urażając gęsi jestem pod wrażeniem postawy i zachowania jej mężczyzny.
      Rozumiem jego matkę, która widziała dla syna świetlaną przyszłość u boku
      odpowiedniej (wykształconej, dojrzałej) kobiety i z trudem zaakceptowała
      ciężarną nastolatkę. Na jej miejscu miałabym podobne wątpliwości co do sensu
      tego związku. Gęś uprawia swego rodzaju szantaż dziewczynki domagającej się
      zabawki natychmiast.Macierzyństwo nie oznacza automatycznie dojrzałości
      emocjonalnej i społecznej, tym bardziej, że jak pisze (z tego co zrozumiałam)
      finansowo jest zależna od rodziców (gęś studiuje na dziennych i musi być czasem
      przy dziecku więc nie wierzę, żeby jeszcze pracowała zarobkowo).
    • Gość: girlfriend Gęś! oświeciło mnie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 23:24
      Tylko się nie denerwuj, nie krzycz, nie płacz, nie wal pięściami w parkiet
      ułożywszy się uprzednio w pozycji horyzontalnej - TY JESTEŚ DULSKA!
      CND :)
      • jmx Re: Gęś! oświeciło mnie :) 08.09.03, 23:27
        Wiesz, w chwili gdy to pisałaś właśnie zastanawiałam się nad sensownością
        tytułu wątku.....
    • Gość: gęś o, k....dość!!!!!!!!!!!!!! IP: *.visp.energis.pl 09.09.03, 16:59
      czepiajcie się czegokolwiek, proszę, ale wara mi od mojej... jak to tam
      było "dojrzałosci intelektualnej". a poza tym niech nikt mi nie wmawia że nie
      jest tak że w pewnych okresach życia mąż utrzymuje żonę i jeszcze jedno slowo o
      moim intelekcie to wam sto ch.... poślę
      • Gość: xyz Re: o, k....do??!!!!!!!!!!!!!! IP: *.mb.net.pl / 192.168.168.* 09.09.03, 18:12
        Jestem facetem 30-letnim i ?yj? od 4 lat w wolnym zwi?zku, tytu?ujemy si? nawzajem m??em i ?on?. Po prostu to wynika automatycznie z tego, ?e szanujemy si? nawzajem i nasz zwi?zek. Oboje mamy studia zacz?te i nieuko?czone z ró?nych powodów i nic z tego dla naszego zwi?zku nie wynika !
        Natomiast, je?li chodzi o Ciebie, to powiem Ci co? szczerze, jak ojciec, tzn. twardo, ale NIE PO TO by Ci DOKOPA?, ale by? mog?a z tego co? skorzysta? (o ile zechcesz !):
        mam wra?enie, ?e szukasz czego?, ale nie do ko?ca chyba potrafisz to nazwa?. Mam wra?enie, ?e jako? boisz si? ludzi (dlaczego ? to z pewno?ci? wa?ne) i - w zwi?zku z tym - zamykasz si? na wypowiedzi innych, t?umacz?c sobie, ?e oni chc? Ciebie "zniszczy?". Wykszta?cenie, czy - ogólnie mówi?c - ró?ne papierki, tytu?y itp. chcesz traktowa? jako co? w rodzaju oparcia ?yciowego. Na podstawie moich do?wiadcze? ostrzegam: TO B??D ! Oparcie pr?dzej, czy pó?niej, b?dziesz musia?a znale?? w sobie - bez tego w ?yciu ni rusz !
        Radz? Ci spróbowa? skonkretyzowa? swoje oczekiwania w stosunku do ma??e?stwa i ?ycia w ogóle, i ROZMAWIA?, ROZMAWIA? i ROZMAWIA? ze swoim m???m. To proces na miesi?ce i lata, ale mo?e by? bardzo pasjonuj?cy.
        • joanna_1 Re: o, k....do??!!!!!!!!!!!!!! 09.09.03, 21:07
          o żesz, tyle pytań , że na wstępie mózg w poprzek staje
          • unknown10 a ja sie pytam 10.09.03, 01:42
            drogie panie gdzie byla dojrzalosc tego pana, ktory majac 30 zabawial sie z
            nastolatka...przeciez ona go zgwalcic nie mogla?
            dlaczego ten waszym zdaniem wspanialy, dojrzaly mezczyzna nie poszukal sobie
            rownej sobie i dojrzalej partnerki? moze on sam jest niedojrzaly?
            • Gość: girlfriend Re: a ja sie pytam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 01:46
              Kto i gdzie widział dojrzałego faceta przed trzydziestką?
              • andrzejjewski ges to wielka egoistka chce brac i brac i brac.. 10.09.03, 02:29
                postanowila ze zdobedzie faceta, i ..uzyla do tego o zgrozo dziecka
                a wiec szantaz
                A teraz chce papierek.
                A tak wogole wydaje mi sie ze konkuruje z matka i chce jej udowodnic ze i tak
                odbierze go mamusi.
                Moim zdaniem facet jest super i zasluguje na kobiete jego klasy, a nie glupia
                ges!
                • Gość: gęś Re: ges to wielka egoistka chce brac i brac i b IP: *.visp.energis.pl 10.09.03, 16:15
                  właśnei pokazałeś klasę...jak mnie znów dziecko w palec ugryzie to też może ci
                  naubliżam. ale mailem, bo na forum to nie wypada
            • ann.k Re: a ja sie pytam 10.09.03, 13:12
              Nie ma nic złego w tym, żeby 30 letni facet zabawiał się z nastolatką. Jeśli
              tylko oboje potrafią podejść tak samo do tej znajomości. Mentalnie, wbrew
              pozorom, 17latka jest tak samo dojrzała psychicznie do poważnych związków jak
              większośc męskich 25-30latków.

            • joanna_1 Re: a ja sie pytam 10.09.03, 13:23
              Oh, jak ja długo czekałam na taki post!
              Pewnikiem ten pan przed 30-stką myślał, że do zapłodnienia dochodzi wyłącznie
              drogą in vitro!
              Szalenie dojrzałym jest myślenie, że seks to tylko upojne chwile bez możliwości
              prokreacji.
              • melanie Re: a ja sie pytam 10.09.03, 20:12
                joanna_1 napisała:

                > Oh, jak ja długo czekałam na taki post!
                > Pewnikiem ten pan przed 30-stką myślał, że do zapłodnienia dochodzi wyłącznie
                > drogą in vitro!
                > Szalenie dojrzałym jest myślenie, że seks to tylko upojne chwile bez
                możliwości
                >
                > prokreacji.

                Generalnie nie bardzo sie zgadzam z takim zmasowanym atakiem na autorke listu.
                Wg mnie jezeli mieszkaja razem, maja dziecko, to juz stanowia rodzine. Wiec nie
                bardzo rozumiem postawe partnera, ktorym wszyscy sie tu zachwycaja. Czyli jest
                dojrzala aby byc matka i partnerka, ale do slubu formalnego to nie jest
                dojrzala? A moze jest to dla niego furtka, ze jezeli mu sie znudzi, to pojdzie
                sobie z powrotem do mamy bez zobowiazan, bo skoro ona jest z zamoznego domu, to
                moze i alimentow nie bedzie chciala? Wlasnie postawa faceta wydaje sie byc
                niedojrzala. Natomiast rozumiem doskonale dziewczyne, ze nie odpowiada jej
                zycie w konkubinacie (coz za obrzydliwa nazwa). Chce byc zona formalnie, skoro
                jest nia faktycznie. Rowniez dla dobra wspolnego dziecka. Dziecko jest wspolne
                i sama go sobie nie zmajstrowala, (vide poprzedni watek). Skoro jest z nia tyle
                lat, powinien w koncu ten zwiazek zalegalizowac, tym bardziej ze wie, ze dla
                niej jest to bardzo wazne. To, ze sie ociaga rodzi w niej frustracje i brak
                zaufania (doskonale to rozumiem).
                • alfika Re: a ja sie pytam 10.09.03, 20:32
                  Dlaczego zakładasz, że jak wezmą ślub, to wszyscy będą już szczęśliwi i
                  wszystkie dotychczasowe problemy zostaną rozwiązane?
                  • Gość: girlfriend Re: a ja sie pytam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 21:15
                    Alfika, choć już w to nie gramy, bo to zaczyna być dom wariatów i mówię Ci że
                    poniesiemy konsekwencje, ha ha :))))
                    • alfika Re: a ja sie pytam 11.09.03, 17:44
                      Nie, nie, girl :) to zaczyna się robić coraz ciekawsze.
                      Że też ja budzika na 23.00 wczoraj nie nastawiłam, cholerne spanie :)))))
        • m.malone Re: o, k....do??!!!!!!!!!!!!!! 14.09.03, 01:50
          Zmień encoding, jeśli chcesz, żeby to ktoś przeczytał!!
    • melila Re: współczesna pani Dulska i wolne związki 10.09.03, 21:59
      To już kolejny post w tym tonie jaki czytam i nie moge się powstrzymać od
      refleksji, że tak się kończy mieszkanie z facetem bez ślubu.
      Jest faktem, że kobietom bardziej niż mężczynom zależy na małżeństwie, na
      statusie żony (nie konkubiny), na pięknym ślubie. A Twój facet już ma większość
      tego co mogłoby mu dać małżeństwo - ma seks, pranie i obiadki, nawet
      dzidziusia.
      Przeciw małżeństwu przemawia obok naturalnego męskiego braku entizjazmu
      zdecydowane veto mamusi.
      Jedyną szansą na zmobilizowanie takiego samca bywa dziecko, ale wy już
      jesteście rodzicami, a w dodatku nie zawsze jest to skuteczne na dłuzsza metę.

      W zasadzie można przypuszczać, że on już dostał wszystko od Waszego związku i
      małżenstwo byłoby tylko "papierkiem". Nie zmuszam każdego do czekania z
      ofiarowaniem dziewictwa do nocy poślubnej, ale dawanie wszystkiego , a potem
      czekanie na oświadczyny wydaje się być lekko naiwne.

      Opowieści o dorastaniu do małżeństwa potraktowałabym jako wykręty.
      • Gość: girlfriend Melila, moje kondolencje. Najszczersze. (n/t) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 22:11
        • Gość: Triss Merigold Re: Melila, moje kondolencje. Najszczersze. (n/ IP: *.acn.waw.pl 10.09.03, 22:29
          Częściowo muszę zgodzić się z Melilą. Z moich obserwacji i doświadczenia
          wynika, że jeśli para mieszka ze sobą dłużej niż 2 lata bez ślubu i z różnych
          powodów ten ślub jest odkładany, to rzadko do niego dochodzi. Gęś popełniła
          ewidentne błędy młodości, zwłaszcza pomysł z dzieckiem był mocno naiwny. Ślub
          to nie tylko formalność (dla ścisłości: jestem ateistką więc względy religijno-
          moralne nie odgrywają dla mnie roli) to zadeklarowanie: traktuję cię poważnie i
          chcę z tobą być zawsze. Oczywiście może się nie udać bo sformalizowanie związku
          nie jest gwarancję wiecznego szczęścia.
          • Gość: girfriend dla mnie ślub to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 22:47
            deklaracja: dobra, to teraz podpiszmy papiery na wypadek, gdyby nam kiedyś
            odwaliło - bedzie gwarancja, że się tak łatwo nie pożegnamy, bedziemy bardziej
            pewni i w ogóle.
            Dla mnie w ślubie jest coś obraźliwego, mówiąc między nami. Tak jakby facet mi
            nie ufał, że chcę z nim być, bał się że odejdę.
            Ja nie potrzebuję mieć na papierze, że warto ze mną być, bo ja to sama wiem.
            Jest coś ładnego i czystego w wolnym związku, bo jak łatwo odejść, a się jest
            razem, to znaczy że się chce być.

            No a poza wszystkim 2 strony muszą być gotowe. A jak jedna chce z druga nie, to
            moim zdaniem nie wolno. Tej pierwszej powiedziałabym, że miłość jest cenniejsza
            od poczucia bezpieczeństwa.
            • Gość: Triss Merigold Re: dla mnie ślub to IP: *.acn.waw.pl 10.09.03, 22:57
              Wolny związek to oksymoron. Albo "wolny" i wtedy to może być układ
              bezemocjonalny albo "związek" gdzie darzy się kogoś uczuciem i wówczas
              (zwłaszcza po kilku latach) wcale nie jest łatwo pozwolić odejść. Technicznie
              owszem, łatwo jest spakować się i wyjść ale rozstanie, tęskonta, poczucie
              porzucenia, niekochania itd. jest tak samo bolesne jak podczas
              rozwodu.Porozmawiaj z ludźmi, którzy żyli parę lat w konkubinatach i partner od
              nich odszedł, gwarantuję, że nie przeszli tego tak lekko jak sądzisz.
              • Gość: girlfriend Re: dla mnie ślub to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 23:15
                Owszem oksymoron, a jakże. Ale nie contradictio in terminis! ;)
                Parole, parole...konkubinat wolisz? też źle...może: para mieszana razem
                zamieszkana :)

                Jest bardo trudno opanować swój egoizm, fakt. Ale kiedy przychodzi big love
                wszystko sie rozjaśnia, i kiedy dzieje się tak że analiza faktów oraz katastrof
                prowadzi do wniosku, że trzeba dać mu odejść i jeszcze go w tym wspierać, jest
                łatwo i lekko. Uwierz, jeśli kochasz ekstremalnie, rozpływasz się w takiej
                miłości i ja robi się bardzo malutkie. Ogólnie uważam, ze należy się ćwiczyć w
                niekoncentrowaniu się na sobie.

                Ja mam zwyczaj przyjaźnić się poza moim pokoleniem, krajem, a nawet kręgiem
                kulturowym, ale pokoleniem zwłaszcza. Znam setki love stories bom na nie łasa.
                Wniosek: jest różnie.

                Od Ciebie zależy czy wybierasz rolę zwycięzcy czy ofiary.
                Z moich doświadczen wynika, ze jeśli tylko się rozstajesz - cierpisz. Jeśli
                dodatkowo koncentrujesz się na nim, tzn.dbasz żeby nie miał poczucia winy, żeby
                był szczęśliwy itd. - wygrywasz.

                Ty jesteś panią swoich emocji. Nie jesteśmy na nie skazani, możemy nimi
                sterować przy pomocy mózgu :)
              • alfika Re: dla mnie ślub to 11.09.03, 17:25
                Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

                > Wolny związek to oksymoron. Albo "wolny" i wtedy to może być układ
                > bezemocjonalny albo "związek" gdzie darzy się kogoś uczuciem


                Piszesz jak o śwince morskiej: albo świnka, albo morska :)
                A naprawdę widziałam, świnki morskie istnieją.


                Porozmawiaj z ludźmi, którzy żyli parę lat w konkubinatach i partner od
                >
                > nich odszedł, gwarantuję, że nie przeszli tego tak lekko jak sądzisz.

                Ale są jeszcze tacy jak moi rodzice, którzy wzięli ślub po parunastu latach
                bycia razem i tworzenia wspaniałej, normalnej rodziny.
                Zresztą, nie oni jedni.
                Przeciwskazań nie było.

                Ja jestem zwolenniczką małżeństwa, ale tylko wtedy, gdy oboje całym sercem są
                na to gotowi. I na pewno nie jest to konieczność, by być z kimś w szcześliwym
                związku.
            • melanie Re: dla mnie ślub to 10.09.03, 23:10
              Owszem, gwarancja, ale nie dla siebie. Ma dziecko i ma prawo troszczyc sie o
              jego przyszlosc. Poza tym to, ze ty masz awersje do slubow (rozumiem to, sama
              po rozwodzie dlugo bylam w wolnym zwiazku i nie chcialam formalizowac nowego
              malzenstwa - ale to byl moj wybor, ale z chwila kiedy urodzilam syna, to dla
              dobra dziecka(!) pobralismy sie), nie oznacza, ze wszystkie kobiety, a juz tym
              bardziej autorka listu, mloda kobieta, bez przeszlosci z innym mezczyzna ma
              zrezygnowac z czegos, co jest dla niej wazne. Jezeli ona tak bardzo cierpi
              bedac w konkubinacie, a on o tym dobrze wie, to dlaczego, jezeli deklaruje
              milosc, nie ozeni sie z nia w imie tej milosci. Dlaczego to ona ma uszanowac
              jego zdanie i zgodzic sie na wolny zwiazek, a nie on uszanowac jej marzenie
              zostania zona przed bogiem i ludzmi. I dlaczego kpisz z tego, ze ona sie
              wstydzi przed matkami z piaskownicy? Skoro ma takie subiektywne odczucia i
              cierpi z tego powodu to znaczy, ze jest to dla niej wazne. Jest mloda i jest to
              dla niej wazne. Moze on czeka az ona dojrzeje w tym sensie, ze powie mu, ze juz
              nie chce formalizowac zwiazku (bo jak sie ma lat 40 to sie ceni wolnosc), ale
              moze sie przejechac wczesniej, bo ja czuje, ze ona owszem, dojrzewa, ale do
              tego, zeby pokazac mu dzwi swojego M4. Moze nawet to bedzie dla niej najlepsze,
              bo jak dla mnie, to wlasnie on jest niedojrzaly.
              • Gość: girlfriend tak, wstyd przed matkami z piaskownicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 23:20
                jest powodem do kpin i to głośnych - ostatecznym dowodem na jej niedojrzałość.
                Liczenie się z jakimiś babami bardziej niż z ukochanym jest powodem do
                głębokiego wstydu.

                Ty chyba nie lubisz mężczyzn, prawda? Nie ufasz im, co? Dlaczego przypisujesz
                mu takie motywy, skoro nawet gęś tak nie pisała?

                Powinna tak zrobić, jak jej większość dziewczyn mówi, bo twierdzi że go kocha.
                Miłość to dawanie, nie branie.

                p.s.małżeństwo nie jest dla dzieci.
                • melanie Re: tak, wstyd przed matkami z piaskownicy 10.09.03, 23:34
                  Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                  > jest powodem do kpin i to głośnych - ostatecznym dowodem na jej niedojrzałość.
                  > Liczenie się z jakimiś babami bardziej niż z ukochanym jest powodem do
                  > głębokiego wstydu.
                  >
                  > Ty chyba nie lubisz mężczyzn, prawda? Nie ufasz im, co? Dlaczego przypisujesz
                  > mu takie motywy, skoro nawet gęś tak nie pisała?
                  >
                  > Powinna tak zrobić, jak jej większość dziewczyn mówi, bo twierdzi że go
                  kocha.
                  > Miłość to dawanie, nie branie.
                  >
                  > p.s.małżeństwo nie jest dla dzieci.

                  Przeciwnie, lubie ludzi, niezaleznie od plci. Ale dlugo zyje i rowniez lubie
                  obserwowac, analizowac i coz widze? Ze nie zawsze warto jest poprostu zaufac.
                  Czlowiek siebie nie zawsze jest pewny, wiec jak mozna byc pewnym innego
                  czlowieka. Ale nie chodzi tu o zaufanie, chodzi o to, ze ona zle sie czuje w
                  tym ukladzie, i dla mnie, jezeli facet deklaruje milosc, czyli ja kocha, to
                  dlaczego nie chce, aby byla szczesliwa, i poprostu ozenic sie z nia. Niech
                  dojrzewa przy jego boku jako zona, tym bardziej bedzie z siebie dumny jak
                  dojrzeje. Co do tego, ze jest niedojrzala, bo wazna jest dla niej opinia matek
                  z piaskownicy, to i owszem, pod tym wzgledem jest niedojrzala, ale nie do roli
                  matki i zony. Jest mloda i jest to normalne, ze jest to dla niej wazne. Kiedy
                  jej przestanie zalezec na opinii innych, to juz napisalam, ze nie bedzie juz
                  chciala formalizowac zwiazku, czy o taka dojrzalosc mu chodzi? jw
                  • Gość: ryb malzenstwo nie jest dla dzieci? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 10.09.03, 23:36
                    A dla kogo?


                    ryb
                    • Gość: girlfriend Re: malzenstwo nie jest dla dzieci? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 00:05
                      No dla kogo?
                      Dla mnie nie, od razu mówię.
                      Szczerze mówiąc wiem dla kogo, ale nie powiem :)
                  • Gość: girlfriend A skąd Ty wiesz, że IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 00:04
                    ona się nie obróci na pięcie pojutrze? popatrz na jej historię - niezłe zwroty
                    akcji.
                    Co to znacy " nie warto ufać"? Warto - ufasz dla siebie de facto. Ufać jest
                    cudownie.
                    Dlaczego ona jest ważniejsza? Czemu on ma się źle czuć?
                    KTO KOCHA TEN NICZEGO NIE OCZEKUJE.
                    A juz zwłaszcza nie rząda.
                    A zacznijmy od tego, że to małolat. Jaki facet w wieku 30 lat jest dorosły?

                    nie, jemu chodzi o dojrzałość, o ktorej piszemy m.in.z Alfiką od 100
                    postów :))))
                    • melanie Re: A skąd Ty wiesz, że 11.09.03, 00:16
                      Wzrusza mnie twoja postawa bezinteresownej milosci, nie chcialabym, abys kiedys
                      sie bardzo rozczarowala. Ale to twoja postawa i twoje zdanie. Nie zmuszaj wiec
                      wszystkich, a szczegolnie autorke postu, ktora juz jest matka i jest
                      odpowiedzialna za zycie dziecka, aby przyjela rowniez tak romantyczna wizje
                      bezinteresownej milosci, jaka opisujesz, ze jak bedzie odchodzil, to ma sie
                      cieszyc, ze kocha inna i bedzie szczesliwy. Zyjemy w realnym swiecie, i prawde
                      mowiac, w tej chwili wydajesz mi sie byc bardziej niedojrzala niz ges.Ale moze
                      dlatego, ze nie masz dzieci (przynajmniej nic o tym nie piszesz), bo
                      macierzynstwo niejako wymusza dojrzewanie. Widac to z postawy gesi, studiuje,
                      chce stanac na wlasnych nogach i udowodnic mamie partnera, ze nie jest od nich
                      gorsza. A napewno nie jest latwo studiowac majac dziecko.
                      • Gość: girlfriend Re: A skąd Ty wiesz, że IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 00:35
                        ja nikogo do niczego nie zmuszam
                        kto publikuje posty - czeka na odpowiedź
                        kto czeka - dostaje
                        kto chce współczucia i potakiwania - odchodzi z kwitkiem czasem
                        może Ty jej też nie zmuszaj?

                        Ja niedawno byłam taka jak Ty i gęś. Dorosłam, bo życie postawiło mnie przed
                        dramatycznym wyborem. Nie bedę o tym pisać, bo nie czuję takiej potrzeby. Nie
                        sadzę żebyś Ty przed takim stanęła i tego Ci nie życzę.

                        Co to znaczy "rozczarowała się?"
                        Nie graj dzieckiem - facet je utrzymuje i jest z nim. Dziecku ze strony ojca
                        nie dzieje się krzywda. Ciekawe jak z matką.

                        Tak, nie mam dzieci i nie bedę miała. Kocham mężczyznę który jest
                        najmądrzejszym człowiekiem ktorego znam. To że jestem doroślejsza od wielu
                        kobiet starszych ode mnie o pokolenie ma bezpośredni związek z nim.

                        Zapewniam Cię że trzeba dawać i niczego nie oczekiwać. Wtedy bedziesz
                        opancerzona. Życzę Ci żebyś do tego dorosla i tego doświadczyla, bo to cudowna
                        rzecz. Może niektorzy mają tak od urodzenia, ale ja musialam przejść przez
                        wielki zakręt zeby sie zdobyc na bezinteresowną miłość. Teraz uważam że nic
                        innego w życiu nie warto.

                        pozdrawiam

                        p.s.dziecko potrzebuje milości i obecności rodzicow a nie ich obrączek
                        dobrze wiesz że obraczki nie gwarantują niczego - rozwody sa na wyciągnięcie
                        ręki...
                        • melanie Re: A skąd Ty wiesz, że 11.09.03, 00:46
                          Zanadto sie opancerzylas w swoim bolu, i stworzylas sobie taka filozofie na
                          wlasny uzytek, za ktora sie chowasz pod haslem bezinteresownej milosci. Jestes
                          jak male skrzywdzone dziecko, ktore na zlosc mamie odmrozi swoje uszy. A moze
                          jednak najpierw pokochaj siebie, a wtedy zrozumiesz, ze pozwolic sie skrzywdzic
                          to wcale nie jest oznaka bezinteresownej milosci. Odrobina zdrowego egoizmu nie
                          zaszkodzi. Jezeli sama siebie nie pokochasz, to nikt cie nie pokocha. W tych
                          swoich postach to tak naprawde probujesz przekonac sama siebie, ze skoro twoj
                          mezczyzna nie chce slubu, a ty go kochasz, to w imie milosci sie na to godzisz.
                          Oszukujesz sama siebie.
                          • Gość: girlfriend melanio - kupa bzdur! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 01:07
                            odpowiem Ci jutro, bo mi sie oczy zamykają...
                          • Gość: girlfriend Droga Melanio, mężczyźni naprawde nie gryzą :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 13:35
                            Czuję że jesteś nauczycielką, ha ha :)))
                            Ale powiażnie - współczuję Ci, że jesteś kobietą głęboko zranioną i nie ufasz
                            ludziom w związku z tym. Serio. Widać jak diabli.

                            Wiesz skąd to wiem? Z Twoich postów. Tak się składa, że z powodów zawodowych
                            jesteś dla mnie przezroczysta. Wkładasz, droga melanio w głowy ludzi myśli,
                            ktorych tam nie ma. NAWET GĘŚ NIE NAPISAŁA TAK ŹLE O JEJ PARTNERZE JAK TY.
                            Podejrzewasz go o to, że jego czekanie na dorosłośc gęsi jest czekaniem na
                            gęsi rezygnację ze ślubu w ogole. Nawet gęś ta nie myśli, ha ha :)))

                            Następnie z mojego postu o trzesieniu ziemi wysnułaś wniosek, że jestem
                            zraniona (zostawiona?) przez mężczyzne i że czuję ból. Gdzie ja na boga coś
                            takiego napisałam???

                            Odczytujesz posty innych przez jakiś pryzmat. Podejrzewam, ż e jest to pryzmat
                            Twojego życia. Przykro mi że masz/miałaś klopoty, ale naprawdę nie kazdy jest
                            porzucany. Podejrzewam, że wynika to z posiadania przeze mnie i podobnych mi
                            ludzi specjalnego radaru. Ja się po prostu nie zakochuję w byle kim.
                            Poza tym zdradze Ci, ż e mężczyżni lgną do kobiet szczęśliwych, takich, którym
                            można ufać, ktore pozostawiają im swobodę i prywatność, okazują im zaufanie.
                            Kiedy mu nie przeszukuje komóry to tak jakbym mowiła "ufam Ci". Takich, ktore
                            się z nimi przyjaźnią i są dla nich partnerkami intelektualnymi. Ktore są
                            wesole i od rana kombinują jaki wyciąć numer albo co mu powiedziec, żeby bylo
                            mu miło. Takich ktore nie mowią "chcę, chcę, chcę". Egoizm Melanio zatruwa
                            duszę. Żeby jedną, w związku zatruwa 2 dusze. Lgna do tych kobiet i chcą byc w
                            stosunku do nich bezinteresowni. Ufają im i od rana kombinują...itd.
                            Jeśli Cię to interesuje - nie mam jeszcze 30tki, a więc moje relacje z
                            mężczyznami (licząc od tych platonicznych) trwają ok.15 lat. To oznacza kilku
                            kolegów, z ktorymi byłam mocniej lub słabiej związana. Przez ten czas miałam
                            szczęście ani razu nie zostać porzuconą. Ale też, powtorzę, nie zakochuję się w
                            byle kim. W dwóch przypadkach rozstalam się mimo że kochalam mężczyznę. Byly to
                            rzeczy z gatunku "nie udźwignę faktu, że on zostawia małe dzieci". Można
                            powiedzieć ż enie kochałam ich tak bardzo jak spokój mojego sumienia.
                            Tego wszystkiego niewolno oczywiście robic wbrew sobie, na siłe, bo nic dobrego
                            z tego nie wyniknie.

                            Moja pewność siebie i miłość własna ma podłoże genetyczne prawdopodobnie.
                            Bardzo siebie kocham i stąd nigdy nie przyszło mi serio do głowy (a przecież
                            innym kobietom przychodzi to do głowy) że może być mężczyzna poza moim
                            zasięgiem. Prawdopodobnie to ta pewnośc siebie powoduje, że takiego nie ma, hi
                            hi ;)))
                            Jest mi przykro, że doświadczyłaś jakiegoś bólu, ale nie jestem Twoim
                            psychologiem, nie czuję sie odpowiedzialna za chronienie Twojego ego, więc Ci
                            powiem prawdę: uważam że zasłużyłaś na niego. Uważam, ż e czlowiek dostaje
                            dokladnie to na co zasłużył. Popatrz na Alfikę. Od razu widac, ż e to kobieta
                            kochana :) każdy może takim być, kiedy stanie się taki jak Alfika :)))


                            Moja droga Melanio, egoizm nigdy nie jest zdrowy. Mam nadzieję, ż e pewnego
                            dnia spotkasz mężcyznę, ktory sprawi że poczujesz taką miłość, że niemal nie
                            bedziesz jej mogła znieść. Miłość absolutnie ekstremalną, taką, że zrozumiesz i
                            poczujesz sens "Hymnu o miłości" z listu do Koryntian. Miłość jest do dawania
                            droga Melanio a nie do leczenia swoich własnych ran czy kompleksów.

                            Nigdy nie chciałam ślubu - także wtedy kiedy byłam w podstawowce. Prześladuje
                            mnie obraz usmiechniętej szelmowsko Claudii Cardinale, jednej z
                            najatrakcyjniejszych kobiet świata, ktora sie lobuzersko uśmiecha i mowi "Nigdy
                            nie byla niczyją żoną"

                            W moim srodowisku ślub jest passe, jak białe skarpetki i mokasynki z kutasikami
                            do garnituru - ale to na marginesie. Nie każdy jest konserwatystą albo
                            katolikiem, droga Melanio, Lepiej się z tym pogódż, ha ha )) Gdyby mężczyzna
                            ktorego kocham byl zwolennikiem małżeństw prawdopodobnie wcale bym się w nim
                            nie zakochała. Generalnie jest to wybor między poczuciem bezpieczeństwa a
                            wolnością. Jedni jak Ty potrzebują z poczucia bezpieczenstwa i dążą do ślubu,
                            inni jak ja bardziej kochają wolność i nie dążą. I dlatego chcą tą wolnością
                            obdarzać oocohanego. I dlatego kochają takiego a nie innego.
                            Poczułabym się zawiedziona, gdyby mi zaproponował ślub, bo to by znaczyło, że
                            mi nie ufa :(

                            Nie każdy mężczyzna jest wspaniały, ale każdy ma taki potencjał. Są dla nas źli
                            kiedy my jesteśmy takie. Kłamią, kiedy my wystawiamy im kolosalne faktury
                            emocjonalne za ich szczerość.
                            Nie warto kochać byle kogo, nie da się ekstremalnie kochac dupka. Niektorym
                            kobietom czasem tak się wydarza, ż e na ich drodze pojawia się ktoś totalnie
                            kompatybilny i wtedy pojawia się taka milość, ż e kiedy porywają go Talibowie,
                            wystepujesz w CNNie i mówisz "weźcie mnie a jego oddajcie".

                            Ale ja w przeciwieństwie do Ciebie jestem liberałem i nie uważam, ż e wszyscy
                            powinni znajdować radośc w tym samym co ja. Rozumiem ludzi ktorzy bycie parą
                            traktuja jak rodzaj sprawnie działajacej firmy. Bezpiecznie, przyjaźnie + seks.
                            Mnie to nie wystarcza, przykro mi.

                            pozdrawiam i szczerze życzę powodzenia :)

                            p.s.nie moge zaspokoić Twojej ciekawości i napisać publicznie, co było tym
                            trzęsieniem ziemi w moim życiu,a nawet oświeceniem, albo nawróceniem na
                            bezinteresowność, bo to dotyczy osób trzecich i jest zbyt rozpoznawalne.
                            Kocham trzęsienia ziemi, bo wtedy wyraźnie czuje sie smak życia. To jak ten
                            moment, kiedy na stromym stoku łapiesz krawędź :)Ale takie rzeczy są nie dla
                            wszystkich. Takie sporty ekstremalne są dla śmiałych i szczęśliwych.

                            I nie doradzaj proszę ślubu 22latce o dojrzałości, którą widac w postach, bo
                            pierwszą ofiarą bedzie jej dziecko, drugą mąż a trzecią ona sama.

                            • Gość: tak Re: Droga Melanio, mężczyźni naprawde nie gryzą : IP: *.net.pl / 192.168.1.* 11.09.03, 17:11
                              Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                              > Nigdy nie chciałam ślubu - także wtedy kiedy byłam w podstawowce. Prześladuje
                              > mnie obraz usmiechniętej szelmowsko Claudii Cardinale, jednej z
                              > najatrakcyjniejszych kobiet świata, ktora sie lobuzersko uśmiecha i
                              mowi "Nigdy
                              >
                              > nie byla niczyją żoną"

                              Takie czasy. Tacy ludzie. Tylko patrzeć jak zjawi się tu jakaś inna friend i
                              zapoda: "Nigdy nie byłam kobietą".

                              > Gdyby mężczyzna
                              > ktorego kocham byl zwolennikiem małżeństw prawdopodobnie wcale bym się w nim
                              > nie zakochała. Generalnie jest to wybor między poczuciem bezpieczeństwa a
                              > wolnością. Jedni jak Ty potrzebują z poczucia bezpieczenstwa i dążą do ślubu,
                              > inni jak ja bardziej kochają wolność i nie dążą. I dlatego chcą tą wolnością
                              > obdarzać oocohanego. I dlatego kochają takiego a nie innego.
                              > Poczułabym się zawiedziona, gdyby mi zaproponował ślub, bo to by znaczyło, że
                              > mi nie ufa :(

                              No popatrz. A ja to widzę zupełnie przeciwnie. Ufam Ci, i dlatego chcę być
                              twoją żoną.

                              > Ale ja w przeciwieństwie do Ciebie jestem liberałem i nie uważam, ż e wszyscy
                              > powinni znajdować radośc w tym samym co ja. Rozumiem ludzi ktorzy bycie parą
                              > traktuja jak rodzaj sprawnie działajacej firmy. Bezpiecznie, przyjaźnie +
                              seks.
                              >
                              > Mnie to nie wystarcza, przykro mi.

                              Czego jeszcze potrzebujesz?

                              > Kocham trzęsienia ziemi, bo wtedy wyraźnie czuje sie smak życia. To jak ten
                              > moment, kiedy na stromym stoku łapiesz krawędź :)Ale takie rzeczy są nie dla
                              > wszystkich. Takie sporty ekstremalne są dla śmiałych i szczęśliwych.

                              Jeśli ktoś musi skoczyć na banjo by poczuć smak życia to się dziwię.

                              > I nie doradzaj proszę ślubu 22latce o dojrzałości, którą widac w postach, bo
                              > pierwszą ofiarą bedzie jej dziecko, drugą mąż a trzecią ona sama.

                              Nie znam dokładnie sytuacji gęsi. Ale zdaje mi się, że już są ofiary. Nie
                              zanosi się na dobre (szczęśliwe) rozwiązanie. Tu nie rzecz w ślubie, czy jego
                              braku.

                              Pozdrawiam
                              • Gość: girlfriend Re: Droga Melanio, mężczyźni naprawde nie gryzą : IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 17:26
                                1.A szkoda, że nie czytasz postów gęsi. Cała dyskusja bierze się stąd, że
                                niemal nastolatka, która zmajstrowała dziecko, bo chciała usidlić kolegę, teraz
                                krzyczy "ja, ja, ja" i "chcę ślubu bo się ze mnie matki w piaskownicy śmieją"

                                2.No widzisz - mamy na szczęście wolność i każdy może być szczęśliwy w/g swojej
                                własnej recepty. Jeśli się nie krywdzi innych, to bardzo dobrze. Uważam, że tak
                                nie jest nudno.

                                3.Czego potrzebuję? Mam wszystko: kocham wspaniałego męczyznę
                                (najwspanialszego, jakiego znam), kocham go w sposób bezinteresowny i on o tym
                                wie. To, że on kocha mnie jest dodatkowym bonusem. Kocham go bezwarunkowo i
                                jestem szczęśliwa że mnie na to stać. Kto tak kocha, ten sam jest w taki sposób
                                właśnie kochany, ale to znów bonusik od losu :)))

                                4.Oczywiście że nie w ślubie rzecz, tylko w tym że gęś kocha siebie a
                                mówi "kocham go".
                                • Gość: tak Re: Droga Melanio, mężczyźni naprawde nie gryzą : IP: *.net.pl / 192.168.1.* 11.09.03, 17:37
                                  Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                  > 3.Czego potrzebuję? Mam wszystko: kocham wspaniałego męczyznę
                                  > (najwspanialszego, jakiego znam), kocham go w sposób bezinteresowny i on o
                                  tym
                                  > wie. To, że on kocha mnie jest dodatkowym bonusem. Kocham go bezwarunkowo i
                                  > jestem szczęśliwa że mnie na to stać. Kto tak kocha, ten sam jest w taki
                                  sposób
                                  >
                                  > właśnie kochany, ale to znów bonusik od losu :)))

                                  Zastanawiam się czy coś wynika z tego, że w co 2-im poście piszesz o miłości
                                  do "najwspanialszego mężczyzny jakiego znasz".
                                  Ale co tam. Raduje mnie Twoje szczęście.

                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: girlfriend no dobrze, co w takim razie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 17:48
                                    powinno się mieć z miłości?

                                    Niech się dowiem i nie umrę głupia :-)
                                    • Gość: tak Re: no dobrze, co w takim razie IP: *.net.pl / 192.168.1.* 11.09.03, 23:59
                                      Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                      > powinno się mieć z miłości?

                                      Z miłości ma się szczęście.

                                      Pozdrawiam
                                      • Gość: girlfriend Re: no dobrze, co w takim razie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 20:21
                                        Co należało dowieść. Czyli gęś go nie kocha :)

                                        pozdrawiam :)
                            • melanie Re: Droga Melanio, mężczyźni naprawde nie gryzą : 11.09.03, 18:49
                              Jowiszu, ty sie zloscisz, a wiec nie masz racji. Doprawdy nie spodziewalam sie,
                              ze tak bolesnie odbierzesz moj post, skad ten atak i osobiste do mnie przytyki?
                              Nie jestem nauczycielka, chociaz moglabym nia byc, bo bardzo lubie ludzi i mam
                              bardzo rozwinieta empatie. Co do moich ran, jestem strzelcem, wiec ide przez
                              zycie pogodnie, pamietam dobre rzeczy, staram sie zapominac te zle. W kazdej
                              sytuacji staram sie zrozumiec czlowieka. W przeciwienstwie do twoich postow, z
                              moich nie emanuje takie mentorstwo oraz chec pouczania (rowniez obrazania)
                              kobiety, ktora jest zaledwie 2-3 lata od ciebie mlodsza, to sa powszechne wady
                              tzw nauczycieli (w zlym tego slowa znaczeniu). Co do mojego zycia, jestem
                              szczesliwa zona oraz matka trojki wspanialych dzieci, kocham meza i dzieci, ale
                              madrze, nie jestem typem kobiety, ktora sie poswieca, czy ktos, kto wymaga od
                              ciebie poswiecen naprawde kocha? Ja nie wymagam poswiecen od nikogo wlasnie
                              dlatego. Zyj i daj zyc innym - oto moja dewiza. A ze nie lubie krzywdy
                              ludzkiej, i staje w obronie kogos, komu wg mnie dzieje sie krzywda? - tak
                              wlasnie robie. Dlatego tez tak odebralam ten atak na autorke postu. Co do
                              zdrowego egoizmu. Kochaj blizniego swego jak siebie samego - czyz nie jest to
                              wlasnie pochwala zdrowego egoizmu? Jezeli nie kochasz siebie wiec jak pokochasz
                              innego?
                              Co do srodowiska oraz tego, co sie w owym srodowisku uwaza sie za faux pas,
                              coz, zawsze wylamywalam sie ze stereotypow, nie lubie owczego pedu. Nie boje
                              sie powiedziec tego, co mysle, nawet jezeli jest to wg owego srodowiska faux
                              pas. Malo obchodzi mnie, co o mnie mysla, wazne jest co ja o sobie mysle, czy
                              sama wg swoich zasad jestem comme il faut. Pozdrawiam i nie zmieniam zdania co
                              do meritum, odeszlismy od tematu, a tematem bylo, kto ma dojrzec w koncu. Ges
                              czy jej partner, mysle, ze tak jak powiedzial ktos tu, wszyscy dojrzewamy przez
                              cale zycie, czego tobie w szczegolnosci zycze
                              • alfika Re: Droga Melanio, mężczyźni naprawde nie gryzą : 11.09.03, 19:11
                                Melanio, bez sensu :)))
                                Po pierwsze, niepotrzebnie atakujesz:
                                to, że ktoś by (dla mnie tu nie ma osób, które by się jakoś szczególnie
                                złościły - na pewno nie girl:)))) - ale nawet jeśli ktoś by się złościł -
                                wybacz, mierny to argument, że z powodu złości nie ma racji :)))

                                girl - czytaj uważnie posty, na które odpowiadasz - jest starsza o 6 lat od
                                gęsi - jak dla mnie o wiele wiecej,

                                większą krzywdę być moze ktoś dostrzegł u mężczyzny gęsi niż u niej samej i
                                staje w jego, a nie w jej obronie - to ma być coś gorszego niż Twoje stanie w
                                obronie uciśnionej Gęsi?

                                życzenie komuś dojrzenia - wybacz :))))))))))))))
                                to chyba pospolite podkreślenie własnej wyższości - rację masz Ty i
                                basta :)))))))
                              • Gość: girlfriend atak? hmm...jest tak jak chcesz żeby było :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 20:03

                                po co nie znac się na żartach, skoro mozna się znać? po co Melanio odbierać
                                wszystko tak osobiście? naprawdę nie warto.

                                Melanio, nic nie zrozumiałaś z tego, co napisałam.
                                Wybacz, nie bardzo chce mi się drugi raz tłumaczyć, tym bardziej że ciekawsze
                                rzeczy na horyzoncie. Uznajmy, że to moja wina, że nie zrozumiałaś.

                                Ciekawam, skąd wiesz co emanuje z Twoich postów, hi hi ?
                                Pomogę Ci: gorycz, Melanio. Z Twoich postów emanuje gorycz i żal.

                                p.s.ani razu nie użyłam slowa "poświęcenie" - uważam, że NIGDY NIE NALEŻY SIĘ
                                POŚWIĘCAĆ. Poczytaj Imagine'a , może zrozumiesz o co chodzi.

                                p.s.naprawdę życzę Ci żebyś dorosła. A zwłaszcza życzę tego Twoim dzieciom.
                                Moim zdaniem mas taki obowiazek w stosunku do nich.

                                pozdrawiam :)
                                • Gość: girlfriend dobra, Alfika ma rację :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 20:06
                                  nie życzę Ci, żebyś dorosła, ha ha ha :))))
                                  • alfika Re: Eeee tam... 11.09.03, 20:24
                                    Szkoda, żeby Melania tak się zapieklała.
                                    Z całym szacunkiem dla jej bagażu doswiadczeń, ale miłość cierpliwa jest,
                                    łaskawa jest.
                                    Miłość nie zazdrości,
                                    nie szuka poklasku,
                                    ...
                                    miłość nigdy nie ustaje -
                                    nie jest jak wiedza, której zabraknie,
                                    albo jak dar języków, który zniknie
                                    ...

                                    Żaden ślub jej nie przykuje i nie zapewni, choć można mieć po ślubie stado
                                    pretensji o "niewypełnienie"...
                                    Przysięgamy miłość. Miłość mamy zdefiniowaną. Przysiegi - aby były ważne - nie
                                    mogą być składane pod przymusem. Pod groźbą szantażu.

                                    Ale czasem to wystarcza.
                                    DOBRZE, ŻEBY DWOJGU.
                                    • Gość: girlfriend amen :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 20:34
                                      Ja już muszę skończyć komunikację na tym wątku, bo ani chybi skończę w
                                      Tworkach, ha ha :)))
                              • Gość: tak Re: Droga Melanio, mężczyźni naprawde nie gryzą : IP: *.net.pl / 192.168.1.* 12.09.03, 00:26
                                Patrzę na Twoją dyskusję z girlfriend i współczuję Ci.
                                Zrobiło się dwie na jedną. Zostałaś obstrofowana. Zważono Twoją zdolność
                                pojmowania, Twoje poglądy, również te "spomiędzy wierszy".
                                Ech,życie...

                                Pozdrawiam
                                • melanie Re: Droga Melanio, mężczyźni naprawde nie gryzą : 12.09.03, 00:36
                                  Naprawde nie boli mnie to. Zaprzestalam dyskusji, poniewaz zboczyla z tematu.
                                  Osobiste wycieczki mnie nie bawia, a rozumiem tez dlaczego zostalam
                                  obstrofowana, widocznie niechcacy zadalam bol. Najlepsza obrona jest atak,
                                  dlatego tez tak sie potoczyla dyskusja. Mnie natomiast bardziej niz zdanie
                                  moich oponentek interesuje zdanie autorki postu, oraz to, dlaczego sie tu nie
                                  pojawia. Ale ciesze sie, ze znalazlam tu wsparcie, ciekawe tylko, ze wsrod
                                  panow. Zastanawia mnie dlaczego to wlasnie kobiety tak zle potraktowaly
                                  autorke listu (nie podoba mi sie jej nick, dlatego unikam go), a wsrod mezczyzn
                                  znalazla zrozumienie. Pozdrawiam serdecznie
                                  • Gość: tak Re: Droga Melanio, mężczyźni naprawde nie gryzą : IP: *.net.pl / 192.168.1.* 12.09.03, 00:49
                                    melanie napisała:

                                    > Naprawde nie boli mnie to. Zaprzestalam dyskusji, poniewaz zboczyla z tematu.
                                    > Osobiste wycieczki mnie nie bawia, a rozumiem tez dlaczego zostalam
                                    > obstrofowana, widocznie niechcacy zadalam bol. Najlepsza obrona jest atak,
                                    > dlatego tez tak sie potoczyla dyskusja. Mnie natomiast bardziej niz zdanie
                                    > moich oponentek interesuje zdanie autorki postu, oraz to, dlaczego sie tu nie
                                    > pojawia. Ale ciesze sie, ze znalazlam tu wsparcie, ciekawe tylko, ze wsrod
                                    > panow. Zastanawia mnie dlaczego to wlasnie kobiety tak zle potraktowaly
                                    > autorke listu (nie podoba mi sie jej nick, dlatego unikam go), a wsrod
                                    mezczyzn
                                    >
                                    > znalazla zrozumienie. Pozdrawiam serdecznie

                                    Znam relację Gęsi z 3 ręki (nie czytałem pierwszego i kilku następnych postów).
                                    Myślę, że otrzymała tu (jak to tu przeważnie bywa, i za to chwała temu forum)
                                    garść porad i opinii. Sama musi zmierzyć się ze swoim problemem. Dokonać
                                    rozpoznania i wyborów.
                                    Zainteresowała mnie dyskusja o instytucji małżeństwa. Wziąłem w niej udział.
                                    Podałem swoje zdanie. Z zainteresowaniem czytałem posty innych w tym temacie.
                                    Ostatnie posty girlfriend i alfiki skierowane do Ciebie wzbudziły mój niesmak.
                                    Potraktowały Cię "z góry". Zabrzmiała nuta ironii.
                                    Trochę się dziwię, że to Cię nie boli. A nawet w to nie wierzę.

                                    Pozdrawiam
                                    • melanie Re: Droga Melanio, mężczyźni naprawde nie gryzą : 12.09.03, 01:02
                                      Nie boli mnie, gdyz tak naprawde nie obalily moich argumentow. Odbieram to nie
                                      jako atak, ale jako obrone, bo juz wiedza, ze mam racje, a jezeli nie wiedza,
                                      to podswiadomie to czuja. Sa mlode, moga miec radykalne poglady. "Kto nie byl
                                      mlody ten nie byl glupi". Szkoda tylko, ze sa tak zacietrzewione w swoich
                                      pogladach. Bo dojrzewanie wg mnie to rowniez zmiana punktow widzenia, proba
                                      zrozumienia, umiejetnosc "postawienia sie" na miejscu innego.. Czlowiek, ktory
                                      jest zamkniety na zdanie innych staje sie troche fanatykiem. A jezeli chodzi o
                                      ironie, to nie byla ironia, to rzeczywiscie bylo "z gory". Ale moze teraz
                                      lepiej sie czuja, bo ostatnie slowo nalezalo do nich.
                                      • Gość: tak Re: Droga Melanio, mężczyźni naprawde nie gryzą : IP: *.net.pl / 192.168.1.* 12.09.03, 01:54
                                        melanie napisała:

                                        > A jezeli chodzi o
                                        > ironie, to nie byla ironia

                                        No to tu się różnimy. Za ironię uważam:
                                        "Wybacz, nie bardzo chce mi się drugi raz tłumaczyć, tym bardziej że ciekawsze
                                        rzeczy na horyzoncie. Uznajmy, że to moja wina, że nie zrozumiałaś."

                                        "Ja już muszę skończyć komunikację na tym wątku, bo ani chybi skończę w
                                        Tworkach, ha ha :)))"

                                        "Na wątek z gęsią nie idź, bo to strata czasu - monologi, monologi, monologi...
                                        Choć widocznie odpowiada na ważkie ludzkie potrzeby. Żeśmy się dałyśmy z Alfiką
                                        trochę zrobić, nie ma co, ha ha ;))))"

                                        Pozdrawiam
                                        • melanie Re: Droga Melanio, mężczyźni naprawde nie gryzą : 12.09.03, 02:15
                                          Tak, zgadzam sie, tu jest ironia. Ale mimo to nie dotknelo mnie to, moze
                                          powinno? Lubie u ludzi poczucie humoru, sama tez potrafie sie z siebie smiac.
                                          Nie lubie tylko chamstwa, moze dlatego ironia mnie nie boli, nawet bawi.
                                          Pa:)))))
                                          • Gość: tak Re: Droga Melanio, mężczyźni naprawde nie gryzą : IP: *.net.pl / 192.168.1.* 12.09.03, 02:24
                                            melanie napisała:

                                            > Tak, zgadzam sie, tu jest ironia. Ale mimo to nie dotknelo mnie to, moze
                                            > powinno? Lubie u ludzi poczucie humoru, sama tez potrafie sie z siebie smiac.
                                            > Nie lubie tylko chamstwa, moze dlatego ironia mnie nie boli, nawet bawi.

                                            Lubię ironię. Ale co innego ironia, a co innego ironia z kogoś.
                                            Jeśli Cię to nie dotknęło to jesteś "oświecona" lub bez serca.

                                            Pozdrawiam
                                            • melanie Re: Droga Melanio, mężczyźni naprawde nie gryzą : 12.09.03, 02:27
                                              Ironia zawsze jest z kogos, inaczej po co by byla. Moze jestem oswiecona, bo
                                              serce mam napewno:)
                                              • Gość: tak Re: Droga Melanio, mężczyźni naprawde nie gryzą : IP: *.net.pl / 192.168.1.* 12.09.03, 02:32
                                                melanie napisała:

                                                > Ironia zawsze jest z kogos, inaczej po co by byla. Moze jestem oswiecona, bo
                                                > serce mam napewno:)

                                                ironia (łc. z gr. eironeía) ukryta kpina (drwina) z kogoś lub czegoś, ujęta
                                                m.in. w formę pozornego uznania, akceptacji, aprobaty. [encyklopedia Onet]

                                                Pozdrawiam oświeconą ;-)
                                                (bo w serduszko nie wątpię)
                                                • Gość: girlfriend Mój drogi Taku :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 14:01
                                                  Jak rozumiem poczułeś się dotkniety moją komunikacją z malonem. Gdybym
                                                  wiedziała, że odbierzesz to osobiście - nie napisałabym tak. Krótko mowiąc,
                                                  przepraszam :-) Ale i namawiam do wiekszej ufności w dobre intencje ludzi.

                                                  Kiedy piszę "monologi, monologi, monologi" albo "skończę w Tworkach" to nie
                                                  znaczy "Tak jest głupi".
                                                  To znaczy "double helix" czyli "rozmowa konfucjonisty z taoistą" czyli
                                                  rozmowa "kaszuby z góralem" czyli "words, words, words" (w tym miejscu pozwolę
                                                  sobie odesłać Cię do tekstów Imagine'a, ktory pisze tak naprawdę to samo co my
                                                  z Alfiką tylko z innej strony oraz w innej formie. Niemniej to samo. Być może
                                                  on lepiej trafi do Ciebie niż ja ).

                                                  To że dochodzi do double helix, czyli 2 przeplatajacych sie monologów jest tak
                                                  samo moją winą. To, co napisałam do malona było de facto więc lamentem nad
                                                  własną niemożnością :-) Napisałam w sposob który znadinterpretowałeś, ponieważ
                                                  malone is my kind i mogę się z nim porozumiewac jak z Alfiką czyli lapidarnie.
                                                  Czemu znadinterpretowaleś nie jest moją sprawą. Ja Tobie psychoanalizy nie
                                                  zrobię, bo nie jestem Melania :-)

                                                  Mam natomiast pod Twoim adresem 2 zarzuty: po pierwsze uważam, że nie wolno nie
                                                  czytać pierwszego postu, bo wtedy nie do konca wiadomo czego dotyczy dyskusja.

                                                  Po drugie Melania została przez nas potraktowana stosunkowo stanowczo ponieważ
                                                  pierwsza zrobiła sobie wycieczkę osobistą pod moim adresem.
                                                  Mnie nie przeszkadza, że Melania pisze bzdury (kobiety powinny popierać
                                                  kobiety) przeszkadza mi natomiast, że robi mi psychoanalizę oraz obraża ludzi,
                                                  ktorych spotykam. Przeszkadza mi że kiedy ja piszę "kochaj bezinteresownie,
                                                  bedziesz opancerzona" Melania czyta "opancerzona wobec bolu ktory zadaje
                                                  mężczyzna". Tymczasem ja pisze o gęsi więc mam na myśli "opancerzona wobec
                                                  opinii otoczenia a szczegolnie pań z piaskownicy". Ja pisze "kochaj
                                                  bezinteresownie". Melania czyta "poświęcaj się".

                                                  Namawiam do uważności. Pozdrawiam serdecznie :-)
                                                  • alfika Re: Mój też drogi Taku :-) 12.09.03, 14:50
                                                    Zaczynasz błądzić.

                                                    Melanii zwróciłam uwagę na jej arogancję
                                                    (czy jak ty chcesz to nazywać).
                                                    Tobie nadal nie przyznam racji, nawet jeśli będziesz jeszcze bardziej
                                                    zgryźliwy.
                                                    Po prostu mam inne zdanie. Podobnie jak Girlfriend.
                                                    Możesz się z tym pogodzić, a mozesz szczuć Melanię wciskając jej rzekomą
                                                    krzywdę i udając oburzenie - dwie na jedną?
                                                    To co, mam być cicho, bo mam takie zdanie jak Girl? Czy mam zmienić zdanie,
                                                    żeby komuś sprawić przyjemność? Ale nawet wtedy będzie nierówno. Może masz
                                                    jakieś inne genialne pomysły na rozwiązanie kwestii sprawiedliwości???

                                                    Nie bądź zgryźliwy, taku.
                                                    Nie przystoi.
                                                  • Gość: tak Re: Mój drogi Taku :-) IP: *.net.pl / 192.168.1.* 12.09.03, 16:03
                                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                    > Jak rozumiem poczułeś się dotkniety moją komunikacją z malonem. Gdybym
                                                    > wiedziała, że odbierzesz to osobiście - nie napisałabym tak. Krótko mowiąc,
                                                    > przepraszam :-) Ale i namawiam do wiekszej ufności w dobre intencje ludzi.

                                                    Poczułem się dotknięty i założyłem dotknięcie innych, którzy na "wątku gęsi"
                                                    coś napisali. Ja napisałem sporo, więc odebrałem to osobiście.
                                                    Każda nowo poznana osoba obdarzana jest przeze mnie pełnym zaufaniem. W
                                                    intencje mogę wierzyć, ale swoje wrażenia podaję.

                                                    > Kiedy piszę "monologi, monologi, monologi" albo "skończę w Tworkach" to nie
                                                    > znaczy "Tak jest głupi".

                                                    Tak tego nie odebrałem. Choć trochę w ten deseń. Prychnęłaś na to co ja
                                                    napisałem, czy też inni. Na naszą wymianę zdań.

                                                    > To znaczy "double helix" czyli "rozmowa konfucjonisty z taoistą" czyli
                                                    > rozmowa "kaszuby z góralem" czyli "words, words, words" (w tym miejscu
                                                    pozwolę
                                                    > sobie odesłać Cię do tekstów Imagine'a, ktory pisze tak naprawdę to samo co
                                                    my
                                                    > z Alfiką tylko z innej strony oraz w innej formie. Niemniej to samo. Być może
                                                    > on lepiej trafi do Ciebie niż ja ).

                                                    Za odesłanie dziękuję. Z czym ma trafić do mnie Imagine?

                                                    > To że dochodzi do double helix, czyli 2 przeplatajacych sie monologów jest
                                                    tak
                                                    > samo moją winą. To, co napisałam do malona było de facto więc lamentem nad
                                                    > własną niemożnością :-) Napisałam w sposob który znadinterpretowałeś,
                                                    ponieważ
                                                    > malone is my kind i mogę się z nim porozumiewac jak z Alfiką czyli
                                                    lapidarnie.
                                                    > Czemu znadinterpretowaleś nie jest moją sprawą. Ja Tobie psychoanalizy nie
                                                    > zrobię, bo nie jestem Melania :-)

                                                    Lapidarność porozumiewania się jak widzisz nie do końca zdaje egzamin na forum
                                                    publicznym. Posty czytane są przez wiele osób, również spoza your kind. Gdy
                                                    uwagi tyczą ludzi (ich twórczości) zachować należy ostrożność w wyrażaniu się.
                                                    Jeśli już ktoś popełnił błąd, to nie ja swoją interpretacją, ale Ty swoją, jak
                                                    to zwiesz, lapidarnością.
                                                    Psychoanalizę możesz mi zrobić. Możesz ją też tutaj przedstawić. Nie zawsze
                                                    warto to robić. Może czasem warto?

                                                    > Mam natomiast pod Twoim adresem 2 zarzuty: po pierwsze uważam, że nie wolno
                                                    nie
                                                    >
                                                    > czytać pierwszego postu, bo wtedy nie do konca wiadomo czego dotyczy dyskusja.

                                                    Wolno nie czytać pierwszego postu. Ale wtedy nie należy brać udziału w dyskusji
                                                    na jego temat.
                                                    Moje tamtejsze pisanie tyczyło jedynie ogólnie pojętej kwestii małżeństwa.
                                                    Kilkakrotnie zwracałem na to uwagę swoich rozmówców.

                                                    > Po drugie Melania została przez nas potraktowana stosunkowo stanowczo
                                                    ponieważ
                                                    > pierwsza zrobiła sobie wycieczkę osobistą pod moim adresem.

                                                    Praprzyczyny są szalenie istotne.
                                                    Być może jest tak jak piszesz. Ale tutaj przyłożę nierówną miarę. Uważam(łem?)
                                                    Ciebie i alfikę za stałe bywalczynie, za osoby mające wiele do powiedzenia i
                                                    często zabierające głos. Melania nie jest mi znana. Oczekuję(iwałem), z Waszej
                                                    (Twojej i alfiki) strony większej dozy zrozumienia dla nowych dyskutantów,
                                                    pomocnej dłoni. Jeśli ktoś nowy błądzi i przegina, należy mu się stonowana i
                                                    życzliwa uwaga, a nie wzmianki o zapieklaniu się, arogancji czy gryzieniu.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • alfika Re: spróbuję jeszcze raz, Taku 12.09.03, 16:29
                                                    Nie wiem, jak ty sobie wyobrażasz bycie stałym bywalcem - może nie pozwalasz
                                                    sobie na taki ton wypowiedzi, jaki tobie pasuje, innym pasuje - ale może nie
                                                    spodoba się komukolwiek, więc trzymasz się sztucznych zachowań. Twój wolny
                                                    wybór.
                                                    Może jesteś tu po to, by wprowadzać za rękę tych, którzy pojawiają się na
                                                    chwilę lub dłuższą chwilę.
                                                    Też twój wybór, nikt ci tego nie odbierze.

                                                    Ale dlaczego usiłujesz innym narzucić styl, jaki tobie u nich moze by
                                                    odpowiadał i dlaczego usilnie wmawiasz krzywdzenie tych, z którymi się nie
                                                    zgadza czy Girl, czy ja - tego nie rozumiem ni w ząb :)))
                                                  • Gość: girlfriend Re: Mój drogi Taku :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 17:38
                                                    Od wrażen lepsza jest "myślowa ocena dowodów", bo wrazenia powstają jak wiadomo
                                                    pod silnym wpływem naszych emocji, a więc i np. kompleksów (czemu nie?).
                                                    To jest ta szklanka jednocześnie w połowie pusta i w połowie pełna.

                                                    Nie prychnęłam na naszą wymianę zdań. Nie często widać tu dialog. Z reguły
                                                    ludzie toczą ze sobą przeplatające się monologi lub poklepują się po plecach co
                                                    też jest pożyteczne lub grają w damsko-męskie gry, co również jest pożyteczne
                                                    oraz dodatkowo niegroźne. Jedną z osób z którą da się rozmawiać metodą inną niż
                                                    double helix jest Imagine. Dlatego lubię to robić i dyskutuję z nim z wiekszą
                                                    przyjemnością niż z Melanią, a po pierwsze ma on pierwszeństwo. Dlatego
                                                    napisałam wczoraj, co napisałam.

                                                    Imagine być może trafi do Ciebie z przesłaniem. A być może nie trafi, ale z
                                                    pewnością warto jego posty przeczytać.

                                                    Jesteśmy skazani na lapidarność, ponieważ nie rozmawiamy face to face tylko
                                                    wysyłamy stosunkowo szybko stosunkowo krótkie posty.
                                                    Także to konieczność a nie błąd. Natomiast Ty, jako odbiorca takiej wiadomości,
                                                    wybierasz dla siebie rolę tego co widzi w połowie pustą szklankę lub tego
                                                    drugiego.

                                                    Trzeba czytać pierwszy post, upieram się. wszystko co piszemy będzie czytała
                                                    gęś i odnosiła do siebie. Ona ma już wystarczający mętlik w głowie - przeczytaj
                                                    go. Czuję się nieco odpowiedzialna za gęś, ktora poprosila o pomoc, nie czuje
                                                    się wcale odpowiedzialna za Melanię, ktora ma moim zdaniem problem, ale ani nie
                                                    prosiła mnie o jego rozwiazanie ani to nie miejsce ku temu.

                                                    pozdrawiam :)

                                                    p.s.jestem tu od jakichś 4 dni. Nie sądzę żebym miała wieksze prawa czy
                                                    mniejsze obowiazki niż Alfika.

                                                    p.s. 2 nie czuję sie zobowiazana do życzliwości w stosunku do kogoś, kto
                                                    traktuje mnie w sposob paternalistyczny, a co gorzej obraża ludzi, którzy są
                                                    dla mnie ważni. Dlatego najlepszym uczuciem na jakie mnie stać w stosunku do
                                                    Melanii jest obojętność. Natomiast bardzo ładnie, że ją pocieszyłeś ;)))




                                                  • Gość: tak Re: Mój drogi Taku :-) IP: *.net.pl / 192.168.1.* 13.09.03, 00:35
                                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                    > Nie prychnęłam na naszą wymianę zdań. Nie często widać tu dialog. Z reguły
                                                    > ludzie toczą ze sobą przeplatające się monologi lub poklepują się po plecach
                                                    co
                                                    >
                                                    > też jest pożyteczne lub grają w damsko-męskie gry, co również jest pożyteczne
                                                    > oraz dodatkowo niegroźne.

                                                    Widzę to inaczej. Ludzie przedstawiają swoje opinie, argumentują za nimi,
                                                    wytykają słabości opinii innych. Trwa wymiana zdań. Czy to dialog? Jak zwał tak
                                                    zwał. Szybko oceniasz, po 4 dniach.

                                                    > Imagine być może trafi do Ciebie z przesłaniem. A być może nie trafi, ale z
                                                    > pewnością warto jego posty przeczytać.

                                                    Jedno to przesłanie, czy kilka? Czego tyczy? Bo nie wiem czy warto tam zaglądać.

                                                    > Jesteśmy skazani na lapidarność, ponieważ nie rozmawiamy face to face tylko
                                                    > wysyłamy stosunkowo szybko stosunkowo krótkie posty.

                                                    Trochę tak, trochę nie. Forumowość narzuca lapidarność, ale nie powinno odbywać
                                                    się to kosztem zbytniego pogorszenia jasności przekazu.

                                                    > Także to konieczność a nie błąd. Natomiast Ty, jako odbiorca takiej
                                                    wiadomości,
                                                    >
                                                    > wybierasz dla siebie rolę tego co widzi w połowie pustą szklankę lub tego
                                                    > drugiego.

                                                    Szklanka z wodą to szklanka z wodą. Konkret.
                                                    Słowa zaś są często wieloznaczne, również ich zbitki i konteksty.

                                                    > Trzeba czytać pierwszy post, upieram się. wszystko co piszemy będzie czytała
                                                    > gęś i odnosiła do siebie. Ona ma już wystarczający mętlik w głowie -
                                                    przeczytaj
                                                    >
                                                    > go.

                                                    Wciąż nie mam czasu, nie mam chęci na jego czytanie. Gęś może i ma mętlik. Ale
                                                    z pewnością nie przeze mnie. Pisałem wyłącznie o swoim stosunku do małżeństwa
                                                    jako takiego. Nie na prośbę gęsi, ale w reakcji na Twoje m. in. stwierdzenia.

                                                    > p.s.jestem tu od jakichś 4 dni. Nie sądzę żebym miała wieksze prawa czy
                                                    > mniejsze obowiazki niż Alfika.

                                                    Widzę Cię tutaj od kilku dni. Mam wobec Ciebie wyższe wymagania z racji Twojej
                                                    sporej aktywności na forum. No i, że tak powiem, wielkiej siły ducha, którą
                                                    tutaj prezentujesz.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: girlfriend Troche tak, a trochę nie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 15:32
                                                    Znasz taki dowcip? Przychodzi blondynka do sklepu z telewizorami:
                                                    -Poproszę lotnika.
                                                    -Chyba pilota?
                                                    -A może. Prosze się nie śmiać, ja w tej dziedzinie jestem kompletnym
                                                    lajkonikiem.

                                                    Re 4 dni: po prawdzie z osiem chyba już. To kwestia uważności bardziej niż
                                                    liczby dni. No dobra, powiem. Niech stracę, hi hi ;) Nie jestem lajkonikiem.

                                                    Wymiana pogladów? OK jak najbardziej, ale nie tylko. Poglądy można wymieniać i
                                                    w realu. Zdradzę Ci tajemnicę (i to publicznie, hi hi hi :) Tu jest coś
                                                    znacznie ciekawszego. To jest laboratorium, w którym genialnie widać moje
                                                    podstawowe hobby oraz zawód oraz pasję. Komunikację.

                                                    Jest dla mnie rzeczą fascynującą jak ludzie tworzą interakcję, jakie przyjmują
                                                    strategie komunikacyjne, kto z kim kiedy i dlaczego, jak zakładają maski i w
                                                    jakich okolicznościach te maski opadają. W ktore gry da się grac w necie.

                                                    Za postami są żywi ludzie. Najbardziej interesują mnie ci w maskach. Bywa że
                                                    sporawdzam czy da się taką maskę zdjąć. Dało się. Nie powiem z kim, bo nie
                                                    jestem Melania, hi hi, i nie zrobię psychonalizy nieproszącemu o to. Zwłaszcza,
                                                    że to osoba trzecia.

                                                    Re przesłanie Imagine'a: zrzucenie masek i nieszukanie swego ogólnie rzecz
                                                    biorąc. Ładne.

                                                    > Trochę tak, trochę nie. Forumowość narzuca lapidarność, ale nie powinno
                                                    odbywać się to kosztem zbytniego pogorszenia jasności przekazu.

                                                    Troche tak, troche nie. Oczywiście, trzeba się starać, jest nawet takie
                                                    chinskie przysłowie "Zanim coś powiesz, obróć 4 razy język w gębie". Kiedy
                                                    pogorszenie jest "zbytnie"? Popatrz ile ludzi czyta, co chce przeczytać i
                                                    powołuje się na tezy, ktorych rozmowca wcale nie przedstawia. Przyklad:
                                                    rozmawiamy o opinii o t o c z e n i a (w związku ze sprawą gęsi), ja do
                                                    Melanii "kochaj bezinteresownie, bedziesz opancerzona". Trzeba chcieć tak to
                                                    przeczytać, żeby przeczytać "bedziesz opancerzona i mężczyzna cię nie
                                                    skrzywdzi". Trzeba mieć powód, pryzmat do takiego odebrania tego komunikatu.
                                                    Nie jesteśmy odpowiedzialni za to, ze ktoś czasem ma pryzmat.

                                                    > Słowa zaś są często wieloznaczne, również ich zbitki i konteksty.

                                                    A, czyli język szkodzi komunikacji :) Imagine sie ucieszy, hi hi :)

                                                    > Wciąż nie mam czasu, nie mam chęci na jego czytanie. Gęś może i ma mętlik.
                                                    > Ale z pewnością nie przeze mnie. Pisałem wyłącznie o swoim stosunku do
                                                    małżeństwa
                                                    > jako takiego. Nie na prośbę gęsi, ale w reakcji na Twoje m. in. stwierdzenia.

                                                    A widzisz. I tu się zasadniczo różnimy. Ja uważam, ze jeżeli ktoś p r o s i o
                                                    pomoc (zwłaszcza kiedy widać, że ten ktoś ma naprawdę niemały kłopot) i
                                                    dopisujemy się na j e g o wątku, to ponosimy odpowiedzialnośc za to, co piszemy.

                                                    > Widzę Cię tutaj od kilku dni. Mam wobec Ciebie wyższe wymagania z racji
                                                    Twojej
                                                    > sporej aktywności na forum. No i, że tak powiem, wielkiej siły ducha, którą
                                                    > tutaj prezentujesz.
                                                    >
                                                    aktywność się skończy :)
                                                    jestem słomiana girlfriend teraz, to i mogę ;) a poza tym mam naturę nomady,
                                                    więc niedługo zniknę :)

                                                    pozdrawiam serdecznie
                                                  • Gość: tak Re: Troche tak, a trochę nie :) IP: *.net.pl / 192.168.1.* 13.09.03, 18:07
                                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                    > Wymiana pogladów? OK jak najbardziej, ale nie tylko. Poglądy można wymieniać
                                                    i
                                                    > w realu. Zdradzę Ci tajemnicę (i to publicznie, hi hi hi :) Tu jest coś
                                                    > znacznie ciekawszego. To jest laboratorium, w którym genialnie widać moje
                                                    > podstawowe hobby oraz zawód oraz pasję. Komunikację.

                                                    Wobec tego, przepraszam, mam cieniutkie zadanie o Twoim hobby, zawodzie i
                                                    pasji, w znaczeniu - słabo sobie z tym radzisz.

                                                    > Za postami są żywi ludzie. Najbardziej interesują mnie ci w maskach. Bywa że
                                                    > sporawdzam czy da się taką maskę zdjąć. Dało się. Nie powiem z kim, bo nie
                                                    > jestem Melania, hi hi, i nie zrobię psychonalizy nieproszącemu o to.

                                                    Ciekaw jestem jak to robisz. Czy przy okazji innym nie robisz wody z mózgu.

                                                    > Re przesłanie Imagine'a: zrzucenie masek i nieszukanie swego ogólnie rzecz
                                                    > biorąc. Ładne.

                                                    Ach, to to przesłanie.
                                                    Mam maskę?
                                                    Jeśli tak, co czy wiesz co jest pod nią?
                                                    Czy posiadanie maski jest czymś wyjątkowym?

                                                    > A, czyli język szkodzi komunikacji :) Imagine sie ucieszy, hi hi :)

                                                    Stosowany nieuważnie, nonszalancko, tak.

                                                    > A widzisz. I tu się zasadniczo różnimy. Ja uważam, ze jeżeli ktoś p r o s i
                                                    o
                                                    > pomoc (zwłaszcza kiedy widać, że ten ktoś ma naprawdę niemały kłopot) i
                                                    > dopisujemy się na j e g o wątku, to ponosimy odpowiedzialnośc za to, co
                                                    piszemy

                                                    Musiałabyś wnieść tę uwagę na 99,9% tutejszych wątków.
                                                    Myślisz, że moja (nasza) tutejsza dyskusja nie jest odpowiedzialna?

                                                    > aktywność się skończy :)
                                                    > jestem słomiana girlfriend teraz, to i mogę ;) a poza tym mam naturę nomady,
                                                    > więc niedługo zniknę :)

                                                    Trochę ulga, trochę żal.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: girlfriend a co sie nagle Pan tak zdenerwował? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 18:21
                                                    cóż - masz prawo, napewno Cię nie potępię za to, że o czymś masz złe zdanie, bo
                                                    ja nie z tych.

                                                    Komu zrobiłam wodę z mózgu?

                                                    I znów, jak zwykle, wszystko odnosisz bezposrednio do siebie, ech...

                                                    Nie, posiadanie maski jest powszechne, co nie znaczy ze wskazane. Niektorzy na
                                                    tym forum jej nie mają. Sorry, ale nie wymienię kto tak, a kto nie.
                                                    O Twojej ewentualnej masce nie mozna nic powiedzieć, bo Ty z nami nie grywasz w
                                                    nic, nie wyglupiasz się i nie zakładasz swoich watków. Nie jesteś przezroczysty
                                                    i dobrze. Mnie nie jest ta wiedza do niczego potrzebna.

                                                    Re słabo sobie radzę: przyjmuję Twoje zdanie z pokorą, nawet jeśli zechcesz je
                                                    absolutyzować :)

                                                    Rzadko na tym forum ktoś prosi o pomoc naprawdę. Tzn. serio i w ważnej sprawie.

                                                    Nie zapominaj, że nie ma obowiazku czytania moich postów :)
                                                  • Gość: tak Re: a co sie nagle Pan tak zdenerwował? IP: *.net.pl / 192.168.1.* 13.09.03, 18:35
                                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                    > Re słabo sobie radzę: przyjmuję Twoje zdanie z pokorą, nawet jeśli zechcesz
                                                    je
                                                    > absolutyzować :)

                                                    Jest kilka rzeczy, za które Cię lubię, które w Tobie cenię. Jednak
                                                    profesjonalizm nie powinien (tak myślę) przekraczać jakieś granicy błędów. Na
                                                    tym forum, w dyskusjach które znam, nie wykazałaś się zbytnio tymże
                                                    profesjonalizmem.

                                                    > Rzadko na tym forum ktoś prosi o pomoc naprawdę. Tzn. serio i w ważnej
                                                    sprawie.

                                                    I wiesz to po 4-8 dniach?
                                                    Które sprawy są serio i ważne?

                                                    > Nie zapominaj, że nie ma obowiazku czytania moich postów :)

                                                    Nie czytam ich, bo lubię czytać, czy też nie mam nic lepszego do roboty. Wiele
                                                    z nich warto przeczytać i uśmiać się po pachy. Jesteś błyskotliwa w dowcipie.
                                                    Polemizuję z Tobą, bo uważam Twoje poglądy za zagrożenie bytu gatunku ludzkiego
                                                    w skali makro, i zagrożenie mojej kieszeni i bezpieczeństwa w skali mikro.
                                                    (zupełnie poważnie to napisałem)

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: girlfriend Re: a co sie nagle Pan tak zdenerwował? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 21:21
                                                    Mój drogi Taku,
                                                    coby nie było wątpliwosci: nie jestem psychologiem.
                                                    Negocjatorem jestem retro, czyli twardym, czyli do kitu na ogół, że złożę
                                                    szczerą samokrytykę w pokrewnym temacie :)

                                                    Które sprawy są serio i ważne wiem od razu. No niestety, już taka jestem
                                                    doskonała, hi hi ;)

                                                    Nie martw się gatunkiem ludzkim. W dającym sie przewidzieć horyzoncie czasowym
                                                    moje poglądy nie stana się pogladami większości ;)))

                                                    p.s.a ja myślę, że polemizujesz, bo lubisz taki sport ;)
                                                  • Gość: tak Re: a co sie nagle Pan tak zdenerwował? IP: *.net.pl / 192.168.1.* 13.09.03, 21:44
                                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                    > Które sprawy są serio i ważne wiem od razu. No niestety, już taka jestem
                                                    > doskonała, hi hi ;)

                                                    Droga Girlfriend,
                                                    to zupełnie jak ja. Ino, że jak wiesz, widzę sprawy nieco inaczej niż Ty.
                                                    Dziwne to, bo też jestem doskonały.
                                                    Poważniej: zdaje się, że ważność danej sprawy nie jest u Ciebie constans, nawet
                                                    w godzinowych przedziałach czasowych.

                                                    > Nie martw się gatunkiem ludzkim. W dającym sie przewidzieć horyzoncie
                                                    czasowym
                                                    > moje poglądy nie stana się pogladami większości ;)))

                                                    Twoje poglądy to jedynie maleńka kropelka zagrożenia, o którym mówię. Ono już
                                                    tu jest. Tak gdzieś od Karola Marxa.

                                                    > p.s.a ja myślę, że polemizujesz, bo lubisz taki sport ;)

                                                    Lubię polemikę. Jest kształcąca. Ale wciąż trudno natknąć sie tutaj na coś
                                                    takiego. Dyskusja z Tobą ma wyłącznie polityczno-społeczny charakter. Dbam o
                                                    własną kiesę. Tak się bowiem składa, że tzw. "nowoczesne" poglądy owocują
                                                    zwiększeniem obciążeń mojego portfela.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: girlfriend Re: a co sie nagle Pan tak zdenerwował? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 00:54

                                                    > Lubię polemikę. Jest kształcąca. Ale wciąż trudno natknąć sie tutaj na coś
                                                    > takiego. Dyskusja z Tobą ma wyłącznie polityczno-społeczny charakter. Dbam o
                                                    > własną kiesę. Tak się bowiem składa, że tzw. "nowoczesne" poglądy owocują
                                                    > zwiększeniem obciążeń mojego portfela.

                                                    No nie wiem czy od polemiki Ci coś się rozmnoży, hi hi ;)

                                                    A serio,jest odwrotnie: wzrost świadomość społeczno-politycznej bab = PKB
                                                    rośnie. PKB rośnie = Ty masz więcej dla siebie.
                                                  • Gość: tak Re: a co sie nagle Pan tak zdenerwował? IP: *.net.pl / 192.168.1.* 14.09.03, 01:09
                                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                    > A serio,jest odwrotnie: wzrost świadomość społeczno-politycznej bab = PKB
                                                    > rośnie. PKB rośnie = Ty masz więcej dla siebie.

                                                    Żeby szło tylko o Panie...
                                                    Prawie zgoda. Trochę inaczej widzę to równanie. Wzrost tejże świadomości
                                                    skutkować ma spadkiem zapotrzebowania innych na moje pieniądze oraz wzrostem
                                                    poziomu wychowania młodego pokolenia, co w konsekwencji prowadzić ma do mojego
                                                    bezpieczeństwa w ogóle, w tym finansowego. Dlatego pozwalam sobie wtrącać swoje
                                                    3 grosze (polemiczne) w tematy typu - róbta co chceta, w razie czego weźniem
                                                    kasę od 'taka' (z budżetu państwa opiekuńczego, państwa ograniczającego nasze
                                                    prawa dla naszego dobra).

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: girlfriend to jest logika alternatyvna ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 01:25
                                                    ale polemizować bedę jutro, bom śpiąca :)

                                                    dobrej nocy :)
                                                  • Gość: tak Re: to jest logika alternatyvna ;-) IP: *.net.pl / 192.168.1.* 14.09.03, 01:33
                                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                    > ale polemizować bedę jutro, bom śpiąca :)
                                                    >
                                                    > dobrej nocy :)

                                                    Kurna, zamiast: tak Panie, to Ty jakieś dziwolągi o alternatywach. ;-)

                                                    Dobranoc girlfriend

                                                    PS. Jak Ci się jeszcze zdarzy napisać ku mnie, proszę, cytuj nieco ze mnie.
                                                    Raz, że to wiekopomne myśli, dwa - czytać muszę swoje poprzednie treści poraz
                                                    wtóry.
                                                  • Gość: girlfriend Re: a co sie nagle Pan tak zdenerwował? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 15:04

                                                    > > A serio,jest odwrotnie: wzrost świadomość społeczno-politycznej bab = PKB
                                                    > > rośnie. PKB rośnie = Ty masz więcej dla siebie.
                                                    >
                                                    > Żeby szło tylko o Panie...
                                                    > Prawie zgoda. Trochę inaczej widzę to równanie. Wzrost tejże świadomości
                                                    > skutkować ma spadkiem zapotrzebowania innych na moje pieniądze oraz wzrostem
                                                    > poziomu wychowania młodego pokolenia, co w konsekwencji prowadzić ma do
                                                    mojego
                                                    > bezpieczeństwa w ogóle, w tym finansowego. Dlatego pozwalam sobie wtrącać
                                                    swoje
                                                    >
                                                    > 3 grosze (polemiczne) w tematy typu - róbta co chceta, w razie czego weźniem
                                                    > kasę od 'taka' (z budżetu państwa opiekuńczego, państwa ograniczającego nasze
                                                    > prawa dla naszego dobra).
                                                    >
                                                    > Pozdrawiam


                                                    Yesoo, yesoo. Ja też pozdraviam :)

                                                    W kwestii Charlie'go M donoszę, żem monetarystyka :)
                                                    Tak to już jest z nami liberałami, że nas zawżdy (zawrzdy?) konserwy za
                                                    socjalistów brać chcą ;) a i socjaliści za ostatnich (no, przedostatnich...)
                                                    s...synów/córki ;)

                                                    hihihi :)
                                                    No. Także czy ja się ohajtne czy nie ohajtnę, Ty nie stracisz ;)


                                                  • Gość: tak Re: a co sie nagle Pan tak zdenerwował? IP: *.net.pl / 192.168.1.* 14.09.03, 15:21
                                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                    > No. Także czy ja się ohajtne czy nie ohajtnę, Ty nie stracisz ;)

                                                    I tak jesteś stracona ;-)
                                                    Buduj swoje szczęście jak chcesz. Dla mnie to dziwoląg - wolny związek. Ale
                                                    nigdzie nie powiedziałem, że nie możesz być wzorem partnerki życiowej czy
                                                    matki. Cuda się zdarzają. Czego Tobie serdecznie życzę.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: girlfriend Re: a co sie nagle Pan tak zdenerwował? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 16:47
                                                    Matki nie mogę być wzorem :) albowiem nie mam powołania w tym kierunku :)

                                                    Nie odpowiedziałeś na pytanie o źródła "afery", ale niech Ci tam :)

                                                    pzdr :)
                                                  • Gość: tak Re: a co sie nagle Pan tak zdenerwował? IP: *.net.pl / 192.168.1.* 14.09.03, 17:08
                                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                    > Matki nie mogę być wzorem :) albowiem nie mam powołania w tym kierunku :)
                                                    >
                                                    > Nie odpowiedziałeś na pytanie o źródła "afery", ale niech Ci tam :)

                                                    Rzeczywiście, coś wspominałaś. Ale pisałem też o cudach.
                                                    Pokaż mi aferę, a powiem Ci co i jak, kto gdzie kiedy i z kim.
                                                    Może lepiej, pas...

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: girlfriend Re: a co sie nagle Pan tak zdenerwował? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 21:18
                                                    napisałeś "mam inne zdanie n/t źródeł afery" czyli albo wiesz, co zacz afera
                                                    albo - i to by było chyba to, hi hi - z góry wiesz, że bedziesz mieć inne
                                                    zdanie.

                                                    hi hi ;)

                                                    pzdr :)
                                                  • Gość: tak Re: a co sie nagle Pan tak zdenerwował? IP: *.net.pl / 192.168.1.* 14.09.03, 21:29
                                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                    > napisałeś "mam inne zdanie n/t źródeł afery" czyli albo wiesz, co zacz afera
                                                    > albo - i to by było chyba to, hi hi - z góry wiesz, że bedziesz mieć inne
                                                    > zdanie.

                                                    Ja wiem co zacz afera. Nie wiem tylko, czy Ty wiesz. Ściślej: mam cuś na myśli,
                                                    i nie wiem czy Ty masz to samo.
                                                    Proponuję ament w tym temacie.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: girlfriend niech już bedzie moja krzywda i umrę głupia ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 21:42
                                                  • Gość: tak Re: niech już bedzie moja krzywda i umrę głupia IP: *.net.pl / 192.168.1.* 14.09.03, 21:49
                                                    Coś zgrzytnęło.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: girlfriend Re: niech już bedzie moja krzywda i umrę głupia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 21:51
                                                    co zgrzytnęło?

                                                    :)
                                                  • jmx sie wtrącę :-) (i tak:) już wszyscy śpią) 14.09.03, 02:19
                                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                    > [...] ja do
                                                    > Melanii "kochaj bezinteresownie, bedziesz opancerzona".

                                                    Mi, podobnie jak Melanii, słowo "opancerzona" kojarzy się raczej pejoratywnie.
                                                    To nawet nie wynika z pryzmatu (chociaż najczęściej przez nasze
                                                    słowa "przemawiają" osobiste doświadczenia), po prostu niektóre słowa mają
                                                    zabarwienie negatywne a inne pozytywne. A nawet nie słowa same w sobie a
                                                    kontekst ich użycia. Nie mówi się "on bawił w Oświęcimiu" albo "przebywał na
                                                    wycieczce", chociaż oba te słowa dotyczą obecności w konkretnym czasie i
                                                    miejscu. Dlatego dla mnie Twoje sformułowanie w tym kontekście było lekkim
                                                    zgrzytem chociaż rozumiem co chciałaś przez to powiedzieć (jeśli tak zdolną i
                                                    idealną osobę może zrozumieć ktoś taki jak ja?? ;-)))))


                                                    > jestem słomiana girlfriend teraz, to i mogę ;) a poza tym mam naturę nomady,
                                                    > więc niedługo zniknę :)

                                                    Ty nie strasz! Nie będę miała z kim ple...., tfu, to znaczy: polemizować,
                                                    buuuuu...!
                                                    :-)
                                                  • Gość: girlfriend nie masz, Pani, racji :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 14:47
                                                    co żem rzekła do Melanii, rzekłam w "ciągu komunikacyjnym". Gadka dotyczyła
                                                    stosunku do opinii bab piaskowych - w oderwaniu od twgo podwątku bym tak nie
                                                    rzekła :)

                                                    Sorry Gregory, ale Oświęcim jest bezdyskusyjny. Pancerz? dyskusyjne...
                                                    Rzecz jest w tym, że tak się o Gośce gada w różnych tam takich egzegezach. Się
                                                    spotkałam nieraz, to i przytoczyłam :) Tak wiem, nie wszyscy czytają to samo,
                                                    hi hi ;) ale again: pancerz i Oświęcim to nie to samo prosze Szanownej Pani :)

                                                    Ale żem zdolna i idealna to prawda, hi hi :) I to absolutna. Jest nią, bo mój
                                                    oocohany tak uważa, a on mądry jest absolutnie, hi hi ;)



                                                  • jmx Re: nie masz, Pani, racji :) 15.09.03, 10:50
                                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                    > co żem rzekła do Melanii, rzekłam w "ciągu komunikacyjnym". Gadka dotyczyła
                                                    > stosunku do opinii bab piaskowych - w oderwaniu od twgo podwątku bym tak nie
                                                    > rzekła :)
                                                    >
                                                    > Sorry Gregory, ale Oświęcim jest bezdyskusyjny. Pancerz? dyskusyjne...
                                                    > Rzecz jest w tym, że tak się o Gośce gada w różnych tam takich egzegezach.
                                                    Się
                                                    > spotkałam nieraz, to i przytoczyłam :) Tak wiem, nie wszyscy czytają to samo,
                                                    > hi hi ;) ale again: pancerz i Oświęcim to nie to samo prosze Szanownej Pani :)
                                                    >
                                                    > Ale żem zdolna i idealna to prawda, hi hi :) I to absolutna. Jest nią, bo mój
                                                    > oocohany tak uważa, a on mądry jest absolutnie, hi hi ;)
                                                    >
                                                    >
                                                    >

                                                    Hihi, ale mnie nie o rację chodzi! ;-))))
                                                    Ja se ino lubie pogadać ;-))))
                                                    Oświęcim jest bezdyskusyjny - tak, opancerzenie - dla niektórych - też. I tyle.
                                                  • melanie Re: Mój drogi Taku :-) 12.09.03, 18:46
                                                    Chcialam napisac, ze przykro mi, ze z mojego powodu porozniles sie z
                                                    przyjaciolkami z forum, ale nie napisze, gdyz nie czuje sie winna. Napisalam
                                                    to, co myslalam, nie odwoluje ani slowa. Girl poczula sie dotknieta (gdziez to
                                                    opancerzenie slawetne?) moim postem, a dla mnie opancerzenie jednoznacznie
                                                    kojarzy sie z obrona, bronimy sie zazwyczaj przed czyms zlym, opancerzamy sie
                                                    psychicznie na ogol przed bolem, zeby go nie czuc. Nie moge sobie wyobrazic
                                                    opancerzenia z milosci. Czlowiek, ktory kocha jest otwarty na dobro (stad te
                                                    rozowe okulary), jest wrazliwy, a nawet nadwrazliwy, stad moje skojarzenie.
                                                    Drugi zarzut, czyli ze bawie sie w psychoanalize nawet mi pochlebia, bo nie
                                                    myslalam, ze to tak odbiora. Co do tego, ze jestem nowa na forum - nie jestem,
                                                    tylko bardzo rzadko zabieram glos. Ale jestem tu bardzo czesto i od dawna,
                                                    jakies 2 lata pod tym nickiem. Dlatego nie musisz mnie traktowac ulgowo (
                                                    chociaz to mile, ze troszczysz sie o nowe osoby). Pozdrawiam
                                                  • Gość: girlfriend Melanio... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 19:32
                                                    Widać taka moja karma - dla mnie mowisz po chińsku. Przyjmuję to z pokorą.
                                                    Natomiast jeśli nie jest to jakimś wielkim wysiłkiem dla Ciebie, to może nie
                                                    wkładaj w serca i głowy ludzi tego, co chcesz w nich widzieć, co?

                                                    Że nie czytujesz Bułhakova? Cóz, widać masz ciekawsze lektury.

                                                    Człowiek który kocha nie jest nadwrażliwy, tylko bardzo silny.
                                                    Człowiek, który kocha zjada serca wrogów ludzi, ktorych kocha. Napisałaś do
                                                    mnie de facto "kłamiesz, leczysz ból zadany przez mężczyznę". Ja jestem
                                                    opancerzona wobec Twoich potencjalnych uwag na kształt tych pań z piaskownicy
                                                    (dziwka, widac jej nie chce itp.), ale kiedy obrażasz konkretnych mężczyzn z
                                                    krwi i kości, zatrzymujesz mi krwiobieg, bo oni są dla mnie ważni. Jeśli ta
                                                    dystynkcja do Ciebie trafia - cieszę się. Nie? Trudno.

                                                    Ból Melanio jest to choroba. Masz ją? Lecz ją.
                                                    Ale nie utożsamiaj proszę pomagania gęsi z potakiwaniem jej.
                                                    I nie stawiaj tez że kobiety powinny popierać kobiety, bo to naprawdę lekka
                                                    przesada intelektualna. Acz jeśli musisz, stawiaj, ale nie dziw się że bedą
                                                    wykpione.

                                                    z należytym szacunkiem
                                                    girlfriend
                                                  • Gość: tak Re: Mój drogi Taku :-) IP: *.net.pl / 192.168.1.* 13.09.03, 00:06
                                                    melanie napisała:

                                                    > Chcialam napisac, ze przykro mi, ze z mojego powodu porozniles sie z
                                                    > przyjaciolkami z forum, ale nie napisze, gdyz nie czuje sie winna.

                                                    Poróżniliśmy się opiniami, mniemam że nie tak w ogóle i na amen.

                                                    Co do tego, ze jestem nowa na forum - nie jestem,
                                                    > tylko bardzo rzadko zabieram glos. Ale jestem tu bardzo czesto i od dawna,
                                                    > jakies 2 lata pod tym nickiem. Dlatego nie musisz mnie traktowac ulgowo (
                                                    > chociaz to mile, ze troszczysz sie o nowe osoby). Pozdrawiam

                                                    A to przepraszam. Koniec taryfy ulgowej. Wiesz z kim i gdzie się zadajesz.

                                                    Moja wartość wzrosła dziś niepomiernie. Otrzymałem słowa "drogości" od trzech
                                                    Pań. Dziękuję Wam Wszystkim Trzem.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: girlfriend jeśli o mnie chodzi to proszę uprzejmie :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 00:35
                                                    > Moja wartość wzrosła dziś niepomiernie. Otrzymałem słowa "drogości" od trzech
                                                    > Pań. Dziękuję Wam Wszystkim Trzem.

                                                    akurat z Tobą było mi miło się niezgodzić :-))))))
                                                    dobranoc pchły na noc ;)
                                              • alfika Re: Droga Melanio, to ty gryziesz 12.09.03, 14:58
                                                Nie podoba mi się twój post. Dyskusja z poglądami czy osobiste wycieczki?

                                                Myślę, że po paru postach, które nie potwierdziły twoich racji usiłujesz
                                                wystawiać oponentom niemal psychologiczne opinie.
                                                Współczuję takiej "dojrzałości".

                                                Nigdy nie chciałam być takim fanatykiem jak Ty, dlatego poszłam inną drogą.
                            • jmx Do Girlfriend 12.09.03, 01:45
                              Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale Twoja postawa nie różni się
                              wiele od postawy autorki tego wątku. Ona chce wyjśc za mąż bo ludzie gadają
                              (panie z piaskownicy) Ty natomiast nie chcesz wyjść za mąż, nie akceptujesz
                              małżeństwa dokładnie z tych samych pwodów - bo ludzie będą gadać (zła prasa
                              małżeństw w młodym inteligenckim środowisku). Zaskoczyło mnie to. Bo uważam,
                              ze największą zaletą dorosłych, świadomych, dojrzałych ludzi jest postepowanie
                              zgodne z własnym sunmieniem, sercem. Licytowanie się na to która ile więcej
                              przeszła i jest bardziej doświadczona nie ma, moim zdaniem, wiekszego sensu. W
                              pewnym wieku każdy coś tam przeżył, ileś doświadczył i jaką miarką zmierzyć
                              czyje ważniejsze, boleśniejsze i bardziej przekonywujące?

                              Wydaje mi się, że masz stereotypowe podejście do małżeństwa - żony są
                              zaniedbane, oklapnięte intelektualnie itp. Na drugim biegunie znajdują się
                              kochanki/konkubiny - zawsze zadbane, pobudzone intelektualnie itd. Gdzieś w
                              tym wątku pisałam do Taka, że to co mamy w związku zależy od nas samych i
                              naszego wkładu weń a nie od nazwy, papierka, certyfikatu jakim dysponujemy.
                              Więc ośmielę się stwierdzić ;-), że ani ślub nie zepsułby Twojego związku
                              (jeśli jest rzeczywiście tak udany a nie mam powodu by Ci nie wierzyć) ani
                              ślub nie jest w stanie naprawić związku autorki wątku. Bo szczęście nie zależy
                              od przysiąg.
                              • Gość: girlfriend Nie prawda. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 13:01
                                Kiedy stwierdzam fakty dotyczące wizerunku małżeństwa wśród "wielkomiejskiej..."
                                jest to nic innego jak kontrargument w stosunku do tezy "społeczeństwo uważa
                                że". To że moja optyka jest podobna nie oznacza że jest s p o w o d o w a n a
                                opinią srodowiska. Zdradzę Ci sekret: to środowisko jest moim srodowiskiem
                                ponieważ wyznaje moje zasady, wierzy w to co ja i jest mi bliskie emocjonalnie.
                                To ja ich wybieram. Gdybym była Melanią wstąpiłabym do kółka różańcowego.
                                Jestem antyMelanią więc obracam się w antykółkach różańcowych.*

                                Gdybym patrzyła na to, co mówi moje srodowisko, nigdy nie związałabym się ani z
                                mężczyzną z innego kręgu kulturowego ani z mężczyzną z innego pokolenia.

                                Atrybutem , źle: w a r u n k i e m dorosłości jest kierowanie się rozumem.
                                Kierowanie sie emocjami oraz instynktami a także opinia społeczną (czytaj:
                                swoimi kompleksami) jest atrybutem niedojrzałości.

                                Po kilkudniowym namysle uwazam, że można się licytować, kiedy interlokutor
                                zaczyna. Widocznie potrzebuje takiej szermierki. Cele forum są różne.

                                Grzechem wielkim ;))) jest nieuwazne czytanie postów i pisanie "uważasz że
                                wszystkie żony są zaniedbane". Nigdzie tak nie napisałam. Podobnie jak nie
                                napisałam że wszystkie kochanki sa piękne. Faktem jest że w większości
                                przypadków kochanki sa piękniejsze od żon. Są od nich również szczuplejsze,
                                mlodsze i mają dłuższe włosy. Częściej sa ekstrawertyczne, stabilne
                                emocjonalnie, optymistyczniejsze i z wyzszym wskaźnikiem "novelty seekeryzmu".
                                Wszystko to jest statystyka wzięta z badań naukowych nad psychologia związków.

                                Tak, ślub zepsułby nasz związek. Ślub jest rytualem społecznym, którego
                                odrzucamy, ale to jest temat na zupelnie inną dyskusję. Prawdopodobnie źle się
                                dzieje że to wszystko dyskutujemy na wątku gęsi. Nie jestem pewna czy nie
                                wyrządzamy jej krzywdy.

                                pzdr serdecznie :)

                                *uprzedzam że piszę syntetycznie a nie analitycznie, bo coś takiego narzuca
                                forma forum. Dlatego posługuje się tym nieszczęsnym "skrótem intelektualnym".
                                generalizuję, upraszczam i tworzę modele. I tak mnie traktuj :)

                                p.s.staram się nie czytać w postach innych tego, co chce przeczytać - zwróć
                                uwagę ile osób na tym forum robi odwrotnie: widzą co im pasuje. To bardzo
                                ciekawe i bardzo dużo mowi o tych osobach.
                                • jmx Re: Nie prawda. 13.09.03, 23:20
                                  Girlfriend :-). Też czasem generalizuję, to przydatne, szczególnie, gdy się
                                  chce uwypuklić jakieś mechanizmy ludzkiego postępowania itp. (yo a propos
                                  moich grzechów nieuważnego czytania ;-), nawiasem mówiąc nie napisałam, że
                                  uważasz, że wszystkie żony są zaniedbane słowo zawsze pojawiło się w kontekcie
                                  kochanek - o ile dobrze pamiętam).

                                  Wracając do tematu. Ty się utożsamiasz ze środowiskiem wielkomiejskiej
                                  inteligencji a Gęś ze srodowiskiem zon (przysłowiowych już w jej przypadku pań
                                  z piskownicy). Ja nie uważam, że to coś złego i w takim kontekście moje
                                  porównanie sie pojawiło (Ciebie do Gęsi). Każdy ma jekiś swoje środowisko,
                                  grupę społeczną do jakiej chce należeć i w niej uczestniczyć. Można jedynie
                                  dyskutować nad motywacją do wstąpienia i nad sposobami, żeby się w niej
                                  znaleźć. Ale samo w sobie to nie jest złe.

                                  Ślub (przepraszam, ze tutaj ale nie chcę zakładac osobnego wątku w tej sprawie
                                  a temat mnie zainteresował i chciałabym poznać Twoją opinię :-)). Przepraszam,
                                  ze tak napiszę, nie chcę Ciebie (was) urazić, ale jeśli uważasz, że ślub, ten
                                  rytuał i papier mógłby zepsuć waszą więź to wg mnie coś jest nie tak między
                                  wami. No bo co by się zmieniło? Poza certyfikatem, otrzymaniem papierka itp.?
                                  Jeśli miłość między partnerami jest prawdziwa, jeśli się przyjaźną, mają dobry
                                  kontakt ze sobą to wg mnie nic. Przecież ani wasza osobowość ani charakter nie
                                  ulegną zmianie... Nie traktuj tego jako namawianie Cię do małżeństwa, daleka
                                  jestem od tego ;-), ale zawsze mnie zaskakuje, nawet u ludzi (a może
                                  szczególnie u nich), którzy mówią, że ślub nie jest ważny magiczne traktowanie
                                  tego rytuału. Że może coś zepsuć albo naprawić... Ślub to ślub, tylko, akt
                                  prawny (jeśli ktoś nie jest wierzący; religijnym aspektem nie będę się
                                  zajmować w tym miejscu - to oczywistość dla wierzących), bardziej dla
                                  otoczenia, prawnego uporządkowania (spadki, podatki itp.) relacji.

                                  I na zakończenie:
                                  1. Emocje - człowiek jest człowiekiem a nie robotem więc będzie sie kierował w
                                  życiu i emocjami i rozumem, to nieuniknione. Cały problem w równowadze
                                  pomiędzy ;-). I nie opowiadaj, że w życiu nie kierujesz się emocjami bo to, że
                                  jesteś w związku ze swoim partnerem (a on z Tobą) też jest związane z nimi,
                                  chyba, że zrobliście jakiś bilans zysków i strat wynikających ze wspólnego
                                  życia, ale jakoś trudno byłoby mi w to uwierzyć ;-). I poza tym - większość
                                  Twoich postów jest przepełniona emocjami więc nie wydaje mi się by w życiu
                                  było aż tak diametralnie różnie :-).
                                  2. Pośrednio każdy czyta to co chce przeczytać, to nawet nie zależy od złej
                                  woli czytających ale byc moze od ubogości sposobu wyrażania sie na forum. Tu
                                  są tylko słowa, uzywamuyy tych samych a dla każdego (większośći) co innego się
                                  pod nimi kryje. Ale zdarza się, że brak zrozumienia wynika ze złej woli,
                                  ludzie na ogół czują zagrożenie jak widzą inaczej myślących i zamiast
                                  spokojnie wysłuchać, spróbować zrozumieć - uciekają lub chcą "nawrócić" na
                                  jedynie słuszną, wg nich, drogę.

                                  Pozdrawiam również serdecznie :-)


                                  PS. Za to mi się pewnie dostanie, ale co tam, "no risk no fun" ;-))))))).
                                  Wiesz, ludzie się zmieniają i to co dla nich jest nie do pomyślenia w jednym
                                  momencie, za jakiś czas staje się inne... i to wcale nie jest związane z
                                  tzw. "zmądrzeniem" ;-))))))))
                                  • Gość: girlfriend nie-e nie-e ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 23:56
                                    To, ze mówię do gęsi to co mowię nie ma absolutnie żadnego zwiazku z moim
                                    osobistym stosunkiem do małzeństwa (jako potencjalnego rozwiazania dla mnie).

                                    Pozostaje kwestią bezsporną, że śluby sa dla dorosłych. Uważamy z Alfiką
                                    (powody wyłożone wyżej oraz niżej) że gęś dorosła nie jest. Jej motywacja
                                    wydaje sie nam niebezpieczna. Uważamy ze chce ślubem załatwic inne swoje
                                    sprawy. Ani to nie zalatwi jej spraw ani to dobra wróżba dla małżenstwa.

                                    Re dlaczego ślub by nam zaszkodził:

                                    1.Nie czujemy potrzeby ślubu. Gdybyśmy to zrobili nie potrafilibyśmy
                                    odpowiedzieć sobie na pytanie "dlaczego to zrobiliśmy" - nie potrafilibyśmy
                                    łyknąć tego tzw.dysonansu poznawczego. No bo po co? Chyba żeby dobić do
                                    mainstreamu tylko. Nie jesteśmy i nie chcemy byc mainstreamem. Każdy wybiera
                                    rolę - także społeczną. My wybieramy rolę czarnych owiec, hi hi ;) A tak serio,
                                    podważamy sens instytucji małżeństwa. Ciekawe rzeczy pisał o tym Fromm. Polecam.

                                    2.Rozpoznajemy ślubną motywację jako przesunięcie się na osi wolność-
                                    bezpieczeństwo. Nie leży nam to.

                                    3.Nie chcemy sie kierować kasą. Nie akceptujemy podejścia "hajtnijmy się,
                                    bedzie taniej". Uważamy że to nam uwłacza.

                                    4.Jesteśmy ze sobą emocjonalnie i intelektualnie związani tak, że bardziej
                                    chyba już nie można. Być może potrzebujemy rytuału "karta rowerowa", żeby nie
                                    oszaleć. Jeszcze tego nie wiem - teraz mi to przyszło do głowy.


                                    To że kochasz jest emocją niezależną od Twojej woli. To, że jesteś w związku
                                    jest decyzją. To mam na myśli mówiąc że rozum musi kontrolować emocje.

                                    Czyzby to co piszę bylo pozbawione sensu, skoro jest pełne emocji, hi hi? ;)
                                    Lubię być wyrazista. Nie mam nic przeciwko kontrowersyjności. Zapewniam Cię, że
                                    nie ma to nic wspólnego z moimi decyzjami. Pod wpływem emocji to ja decyduję
                                    gdzie jechac na narty ale nie czy być z mężczyzną czy z Tym i w jakiej formie.
                                    Tak podejmuję duzo emocjonalnych decyzji, ale wyłącznie kalibru narty. To chyba
                                    odwrotnie niż większośc spoleczeństwa, nie? ;)


                                    re p.s: jest cos takiego jak "sfera niewzruszonych przekonań". Rzeczy ktore
                                    czujesz tak głęboko, na poziomie Imagine'owego JA że po prostu wiesz. Podobnie
                                    jak wtedy kiedy spotykasz prawdziwą milość nie masz watpliwości ze to ten
                                    (oczywiśćie można nie miec watpliwości i się pomylić, hi hi, ale nie ma tak że
                                    to ten a Ty masz wątpliwości).

                                    i jeszcze o czytaniu co się chce - owszem, ale to jest stopniowalne. niektórzy
                                    robią rzeczy niemożebne wprost, przeczytałam jeszcze raz ten wątek i obstaję
                                    przy swoim zdaniu - melania ma problem. chodzi o to, żeby o tym wiedzieć i
                                    starać się zapanować, patrzeć krytycznie na swój ewentualny pryzmat.

                                    pzdr :)
                                    • jmx Re: nie-e nie-e ;) 14.09.03, 00:20
                                      Teraz będzie cytowane bo chcę szybciej ;-))

                                      > Pozostaje kwestią bezsporną, że śluby sa dla dorosłych. Uważamy z Alfiką
                                      > (powody wyłożone wyżej oraz niżej) że gęś dorosła nie jest. Jej motywacja
                                      > wydaje sie nam niebezpieczna. Uważamy ze chce ślubem załatwic inne swoje
                                      > sprawy. Ani to nie zalatwi jej spraw ani to dobra wróżba dla małżenstwa.

                                      Haha, napisałam to samo, ździebko wyżej ;-)))

                                      >
                                      > Re dlaczego ślub by nam zaszkodził: [...]

                                      Reasumując: nie odczuwacie takiej potrzeby. OK. Ale ja lubię się upierać przy
                                      swoim ;-))))), nie znaczy to, że będziecie tak myśleć do końca życia....
                                      Tylko tyle ;-D


                                      > To że kochasz jest emocją niezależną od Twojej woli. To, że jesteś w związku
                                      > jest decyzją. To mam na myśli mówiąc że rozum musi kontrolować emocje.

                                      Pełna zgoda; nie lubie słowa tylko (oczywiście w tym kontekście ;-))). Jedno i
                                      drugie umiejętnie używane jest dobrodziejstwem :-).


                                      > Czyzby to co piszę bylo pozbawione sensu, skoro jest pełne emocji, hi hi? ;)

                                      No wiesz?? Gdybym była obrażalska to bym się obraziła! Czy ja coś takiego
                                      napisałam??? ;-)))).
                                      A na poważnie - ani głupsze ani mądrzejsze. Po prostu to leży w Twoim
                                      charakterze i jest widoczne :-).
                                      Większość społeczeństwa robi takie rzeczy, że aż strach pisać... i to w
                                      dodatku na TYM wątku ;-)))))) (w zamierzeniu to dotyczyło pisania "o
                                      strasznych rzeczach" ale jak się głębiej zastanowić... różne rzeczy tu sie
                                      odbywają... ;-))))))


                                      > re p.s: jest cos takiego jak "sfera niewzruszonych przekonań". Rzeczy ktore
                                      > czujesz tak głęboko, na poziomie Imagine'owego JA że po prostu wiesz.
                                      Podobnie
                                      > jak wtedy kiedy spotykasz prawdziwą milość nie masz watpliwości ze to ten
                                      > (oczywiśćie można nie miec watpliwości i się pomylić, hi hi, ale nie ma tak
                                      że
                                      > to ten a Ty masz wątpliwości).

                                      Pudło niestety, jeśli chodzi o mnie, ja mam zawsze wątpliwości a jak nie mam
                                      to tym bardziej mnie przeraża ;-)))). Doprowadzam tym wszystkich do szału
                                      ale... kto powiedział, że życie ma być proste? ;-))))

                                      Pozdrawiam :-)
                                      Mam nadzieję, że Gęś się jeszcze tu zjawi i coś napisze. Szkoda by było
                                      gdyby "uciekła" (bez ironii).
                                      • Gość: girlfriend ja mam naprawde polemica nervosa, hi hi :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 00:31

                                        > > Re dlaczego ślub by nam zaszkodził: [...]
                                        >
                                        > Reasumując: nie odczuwacie takiej potrzeby. OK. Ale ja lubię się upierać przy
                                        > swoim ;-))))), nie znaczy to, że będziecie tak myśleć do końca życia....
                                        > Tylko tyle ;-D

                                        Niezupełnie. nie tyle "po nic nam on" co "potrzebujemy braku ślubu". Powody
                                        które wymieniłam mają charakter niezmienny. Nasz stosunek do
                                        wolności/bezpieczeństwa czy ów dysonans poznawczy. Gdyby nawet pojawił się
                                        argument "za" te "przeciw" nie zniknęłyby, bo maja charakter hmmm...
                                        charakterologiczny ;) głębszy niż "myślę że". To coś z poziomu JA. Nasze tao.

                                        p.s.my nie bedziemy mieć dzieci.


                                        ale jak się głębiej zastanowić... różne rzeczy tu sie
                                        > odbywają... ;-))))))

                                        i też piknie ;)



                                        > > to ten a Ty masz wątpliwości).
                                        >
                                        > Pudło niestety, jeśli chodzi o mnie, ja mam zawsze wątpliwości a jak nie mam
                                        > to tym bardziej mnie przeraża ;-)))). Doprowadzam tym wszystkich do szału
                                        > ale... kto powiedział, że życie ma być proste? ;-))))

                                        Jmx, trust me, nie spotkałaś Go jeszcze. Spotkasz - poczujesz "mój ci on". Tak
                                        myślę.
                                        • jmx ja mam naprawde polemica nervosa, hi hi :) ja też 14.09.03, 01:43
                                          ...więc proszę mnie nie bić ;-))))))))))))))))))))))))

                                          ale:

                                          > Gdyby nawet pojawił się
                                          > argument "za" te "przeciw" nie zniknęłyby, bo maja charakter hmmm...
                                          > charakterologiczny ;) głębszy niż "myślę że". To coś z poziomu JA. Nasze tao.

                                          Eeee...?
                                          Nie zniknęłyby, to pewne. Ale czasem zmienia się optyka patrzenia. Co innego
                                          staje się ważne w różnych okresach życia. Przeważa. Nie zawsze ale czasem. Tak
                                          sobie myślę ;-).


                                          > p.s.my nie bedziemy mieć dzieci.

                                          :-(
                                          To wybór czy... ?


                                          > ale jak się głębiej zastanowić... różne rzeczy tu sie
                                          > > odbywają... ;-))))))
                                          >
                                          > i też piknie ;)

                                          Tylko żal, że nie wszyscy przeczytają te piękne wiersze. ;-))))


                                          > Jmx, trust me, nie spotkałaś Go jeszcze. Spotkasz - poczujesz "mój ci on".
                                          Tak
                                          > myślę.

                                          Dla mnie wątpliwości jak powietrze ;-)).
                                          BTW, zdarza się, że Ty czujesz, on czuje a okoliczności... są jakie są.
                                          Ale żyje się dalej :-).


                                          PS. A może by tak dociągnąć do 400? ;-)
                                          • Gość: girlfriend Re: ja mam naprawde polemica nervosa, hi hi :) ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 20:43

                                            > > p.s.my nie bedziemy mieć dzieci.
                                            >
                                            > :-(
                                            > To wybór czy... ?

                                            Tak. Decyzja.

                                            > > Jmx, trust me, nie spotkałaś Go jeszcze. Spotkasz - poczujesz "mój ci on".
                                            >
                                            > Tak
                                            > > myślę.
                                            >
                                            > Dla mnie wątpliwości jak powietrze ;-)).

                                            Nie łapię. Potrzebujesz ich?


                                            > BTW, zdarza się, że Ty czujesz, on czuje a okoliczności... są jakie są.
                                            > Ale żyje się dalej :-).

                                            Okoliczności się w końcu zawsze układają w takiej sytuacji, ale czasem to trwa
                                            wieeekiiiii ;)

                                            >
                                            >
                                            > PS. A może by tak dociągnąć do 400? ;-)
                                            >
                                            Ba! ja się piszę ;))))
                                            • jmx Re: ja mam naprawde polemica nervosa, hi hi :) ja 15.09.03, 10:55
                                              Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                              > Tak. Decyzja.
                                              To jeszcze wszystko się może zdarzyć...
                                              (życzę aby się zdarzyło to czego pragniesz :-))


                                              > > Dla mnie wątpliwości jak powietrze ;-)).
                                              >
                                              > Nie łapię. Potrzebujesz ich?

                                              Hmmm? Trudne pytanie... Jakoś... same się pojawiają... ;-)


                                              > Okoliczności się w końcu zawsze układają w takiej sytuacji, ale czasem to
                                              trwa
                                              > wieeekiiiii ;)

                                              Masz rację - wieki. Może w następnym wcieleniu się uda? ;-)


                                              > > PS. A może by tak dociągnąć do 400? ;-)
                                              > >
                                              > Ba! ja się piszę ;))))

                                              Ja też! (co widać ;-)))
                        • Gość: tak Re: A skąd Ty wiesz, że IP: *.net.pl / 192.168.1.* 11.09.03, 01:00
                          Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                          > To że jestem doroślejsza od wielu
                          > kobiet starszych ode mnie o pokolenie ma bezpośredni związek z nim.

                          Nie wiem czy wiem co to jest dorosłość. A tym bardziej nie potrafię jej
                          stopniować. Czy bycie doroślejszą od wielu starszych oznacza dorosłość?

                          > Zapewniam Cię że trzeba dawać i niczego nie oczekiwać. Wtedy bedziesz
                          > opancerzona. Życzę Ci żebyś do tego dorosla i tego doświadczyla, bo to
                          cudowna
                          > rzecz. Może niektorzy mają tak od urodzenia, ale ja musialam przejść przez
                          > wielki zakręt zeby sie zdobyc na bezinteresowną miłość. Teraz uważam że nic
                          > innego w życiu nie warto.

                          Piękna i prawdziwa zasada.
                          Ale "bezinteresowna miłość" to dla coś jak "sprawiedliwość społeczna", czyli
                          coś innego, coś obok. Miłość zawiera w sobie bezinteresowność, podobnie jak
                          sprawiedliwość tyczy wszystkich sfer życia.

                          > p.s.dziecko potrzebuje milości i obecności rodzicow a nie ich obrączek
                          > dobrze wiesz że obraczki nie gwarantują niczego - rozwody sa na wyciągnięcie
                          > ręki...

                          Dlaczego tak łatwo o rozwody?

                          Pozdrawiam
                          • Gość: girlfriend Re: A skąd Ty wiesz, że IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 12:40
                            1.Dorosłość jest to dojrzałość, spieszę donieść. Jest to przewidywanie skutków
                            swoich zachowań, rozpoznawanie swoich emocji i kierowanie nimi przy pomocy
                            rozumu. Shortly - inteligencja emocjonalna.

                            2.Jestem dumna i blada, że nie mając trzydziestki wiem rzeczy, o których
                            inni/inne nie dowiadują się nigdy.

                            3.Jestem dumna i blada że jestem kochana przez mężczyzne absolutnie
                            niesamowitego - najmądrzejszego, najbłyskotliwszego, najdowcipniejszego,
                            najczulzego i najprzystojniejszego, jakiego znam. Jestem dumna i blada ż euważa
                            mnie za kobietę godną jego miłości.

                            4.Bardzo dobrze że łatwo o rozwody. Skoro łatwo (za latwo) o śluby to niech
                            przynajmniej bedzie sprawiedliwie. Panstwo nic do tego jeśli 2 dorosłych ludzi
                            przychodzi i mowi: nie chcemy już być razem. Dzięki bogu, że coraz rzadziej
                            bada się "utanie pożycia", "rozklad związku" i takie tam.

                            5.Małżeństwo jest przyzwoitsze niż "para mieszana raem zamieszkana" tylko w
                            części społeczeństwa. Zapewniam Cię że wśród wielkomiejskiej młodej
                            inteligencji, tej liberalnej, często związanej ze sztuką, nauką czy mediami,
                            często wręcz odwtotnie. Ma złą prasę, jest jak skarpetki frote do sandałów.

                            6.Bezintereowność jest łatwiejsza niż się powszechnie uważa i bardzo przyjemna.

                            pzdr
                            • Gość: tak Re: A skąd Ty wiesz, że IP: *.net.pl / 192.168.1.* 11.09.03, 17:00
                              Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                              > 4.Bardzo dobrze że łatwo o rozwody. Skoro łatwo (za latwo) o śluby to niech
                              > przynajmniej bedzie sprawiedliwie. Panstwo nic do tego jeśli 2 dorosłych
                              ludzi
                              > przychodzi i mowi: nie chcemy już być razem. Dzięki bogu, że coraz rzadziej
                              > bada się "utanie pożycia", "rozklad związku" i takie tam.

                              Źle, że łatwo o śluby i o rozwody.
                              Może i państwu nic do tego. Do tego mam ja. Ponoszę koszty frywolności innych.

                              > 5.Małżeństwo jest przyzwoitsze niż "para mieszana raem zamieszkana" tylko w
                              > części społeczeństwa. Zapewniam Cię że wśród wielkomiejskiej młodej
                              > inteligencji, tej liberalnej, często związanej ze sztuką, nauką czy mediami,
                              > często wręcz odwtotnie. Ma złą prasę, jest jak skarpetki frote do sandałów.

                              Jeśli masz rację, to poproszę dla mnie o bilet na Księżyc.

                              Pozdrawiam
                              • Gość: girlfriend Re: A skąd Ty wiesz, że IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 17:14
                                > Źle, że łatwo o śluby i o rozwody.
                                > Może i państwu nic do tego. Do tego mam ja. Ponoszę koszty frywolności innych.

                                A jakie Ty ponosisz koszty? bo jeśli koszty postępowań sądowych, to daj spokój.
                                Idąc dalej tym tropem, ponosimy również koszty tego, że ktoś źle wychował
                                dziecko i ono teraz kradnie, albo tego że ktoś ma źle w głowie i jeździ po
                                pijaku itd.itd.
                                Nie wydaje mi się żeby liczba rozstań była jakaś dramatyczna.
                                Jestem natomiast pewna, że ludzie coraz lepiej radzą sobie z rozstaniami, coraz
                                kulturalniej i z coraz mniejszą szkodą dla dzieci.


                                > > 5.Małżeństwo jest przyzwoitsze niż "para mieszana raem zamieszkana" tylko
                                > w
                                > > części społeczeństwa. Zapewniam Cię że wśród wielkomiejskiej młodej
                                > > inteligencji, tej liberalnej, często związanej ze sztuką, nauką czy mediam
                                > i,
                                > > często wręcz odwtotnie. Ma złą prasę, jest jak skarpetki frote do sandałów
                                > .
                                >
                                > Jeśli masz rację, to poproszę dla mnie o bilet na Księżyc.

                                Po co zaraz na księżyc? Wystarczy się zadawać z podobnymi do siebie, żeby się
                                nie czuć outsiderem. Powiedziałabym, że to wręcz warunek zdrowia :-)))

                                > Pozdrawiam

                                ja również :-)
                                • Gość: tak Re: A skąd Ty wiesz, że IP: *.net.pl / 192.168.1.* 11.09.03, 17:29
                                  Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                  > Idąc dalej tym tropem, ponosimy również koszty tego, że ktoś źle wychował
                                  > dziecko i ono teraz kradnie, albo tego że ktoś ma źle w głowie i jeździ po
                                  > pijaku itd.itd.

                                  O o o. Właśnie to.

                                  > Po co zaraz na księżyc? Wystarczy się zadawać z podobnymi do siebie, żeby się
                                  > nie czuć outsiderem. Powiedziałabym, że to wręcz warunek zdrowia :-)))

                                  Trochę się zadaję. I wolę trzymać się z tyłu. Krawędź przepaści blisko...

                                  Pozdrawiam
                      • jmx romantyczne wizje? 11.09.03, 01:22
                        melanie napisała:

                        > Wzrusza mnie twoja postawa bezinteresownej milosci, nie chcialabym, abys
                        kiedys
                        >
                        > sie bardzo rozczarowala. Ale to twoja postawa i twoje zdanie. Nie zmuszaj
                        wiec
                        > wszystkich, a szczegolnie autorke postu, ktora juz jest matka i jest
                        > odpowiedzialna za zycie dziecka, aby przyjela rowniez tak romantyczna wizje
                        > bezinteresownej milosci, jaka opisujesz, ze jak bedzie odchodzil, to ma sie
                        > cieszyc, ze kocha inna i bedzie szczesliwy. Zyjemy w realnym swiecie, i
                        prawde
                        > mowiac, w tej chwili wydajesz mi sie byc bardziej niedojrzala niz ges.Ale
                        moze
                        > dlatego, ze nie masz dzieci (przynajmniej nic o tym nie piszesz), bo
                        > macierzynstwo niejako wymusza dojrzewanie. Widac to z postawy gesi,
                        studiuje,
                        > chce stanac na wlasnych nogach i udowodnic mamie partnera, ze nie jest od
                        nich
                        > gorsza. A napewno nie jest latwo studiowac majac dziecko.


                        A dlaczego powszechnie się uważa, że małżeństwo jest lekarstwem na wszystkie
                        bolączki? Zdrowy egoizm tak ale nie kosztem dziecka, które zostało powołane na
                        świat tylko po to by zatrzymać przy sobie ukochanego faceta. Ojciec dziecka ma
                        obowiązek łożyć na własne dziecko, niezależnie od tego czy jest mężem matki
                        dziecka czy nie więc z tej strony autorce wątku nic chyba nie grozi. Gdyby
                        była związana z jakimś ostatnim draniem to już dawno by się na nią wypiął,
                        mówiąc np. że to nie jego dziecko. Nie chciał - nie zrobił. Gęś chce wymusić
                        małżeństwo de facto po to by poprawić swój wizerunek w oczach innych ludzi
                        (pań z piaskownicy) a także w swoich własnych, chce "dowodu" i "potwierdzenia"
                        własnej atrakcyjności. To tak jakby kupować drogi samochód tylko dlatego, ze
                        sąsiedzi mają podobny model i chcemy sie pokazać, że nas też stać. Nie jestem
                        jakąś szaloną zwolenniczką małżeństw ale uważam, że jeśli w ogóle je zawierać
                        to chyba tylko z miłości i potrzeby serca....
                        • melanie Re: romantyczne wizje? 11.09.03, 01:39
                          jmx napisała:

                          > A dlaczego powszechnie się uważa, że małżeństwo jest lekarstwem na wszystkie
                          > bolączki?
                          - tego nie mowilam, nie jest lekarstwem.

                          Zdrowy egoizm tak ale nie kosztem dziecka, które zostało powołane na
                          > świat tylko po to by zatrzymać przy sobie ukochanego faceta.
                          - ten zdrowy egoizm to nie bylo do gesi, ona ma go wystarczajaco

                          > Ojciec dziecka ma
                          > obowiązek łożyć na własne dziecko, niezależnie od tego czy jest mężem matki
                          > dziecka czy nie więc z tej strony autorce wątku nic chyba nie grozi.
                          - zdecydowanie tak, ale mowimy o postawie : dojrzejesz, to sie z toba ozenie, i
                          o deklaracji milosci, czyli wg mnie niespojnosc.

                          >Gdyby
                          > była związana z jakimś ostatnim draniem to już dawno by się na nią wypiął,
                          > mówiąc np. że to nie jego dziecko. Nie chciał - nie zrobił. Gęś chce wymusić
                          > małżeństwo de facto po to by poprawić swój wizerunek w oczach innych ludzi
                          > (pań z piaskownicy) a także w swoich własnych, chce "dowodu"
                          >i "potwierdzenia"
                          - Ma prawo chciec miec dobry wizerunek w oczach ludzi i we wlasnych, chce tylko
                          formalnego potwierdzenia faktycznego stanu.

                          > własnej atrakcyjności. To tak jakby kupować drogi samochód tylko dlatego, ze
                          > sąsiedzi mają podobny model i chcemy sie pokazać, że nas też stać.
                          - To nie jest tak jak z samochodem, teraz to juz krzywdzaca nadinterpretacja
                          > Nie jestem
                          > jakąś szaloną zwolenniczką małżeństw ale uważam, że jeśli w ogóle je zawierać
                          > to chyba tylko z miłości i potrzeby serca....

                          - dlaczego uwazasz, ze ges nie ma tej milosci i potrzeby serca?

                          >
                          • jmx Re: romantyczne wizje? 11.09.03, 02:03
                            melanie napisała:

                            > jmx napisała:
                            >
                            > > A dlaczego powszechnie się uważa, że małżeństwo jest lekarstwem na wszystk
                            > ie
                            > > bolączki?
                            > - tego nie mowilam, nie jest lekarstwem.

                            Ok. Tak wywnioskowałam z tego co piszesz.


                            > - zdecydowanie tak, ale mowimy o postawie : dojrzejesz, to sie z toba
                            ozenie, i
                            >
                            > o deklaracji milosci, czyli wg mnie niespojnosc.

                            Nie wiem, czy czytałaś mój pierwszy post w tym wątku - byc moze (ale to tylko
                            moje przypuszczenia) to paradoksalnie on czuje się w tym związku bardziej
                            niepewnie. Nie chce być zostawiony więc zostawia Gęsi "wolną rękę", chce, żeby
                            się wyszumiała, nie chce jej do siebie (formalnie) przywiązywać. To on jest
                            starszy i to sporo i być może pojawiają sie u niego myśli typu: zachoruję, nie
                            będę mógł itp. itd. Czy Gęś z nim rozmawiała na ten temat? Nie sądzę....


                            > - Ma prawo chciec miec dobry wizerunek w oczach ludzi i we wlasnych, chce
                            tylko
                            >
                            > formalnego potwierdzenia faktycznego stanu.

                            A dlaczego brak małżeństwa sprawia, że nie ma dobrego wizerunku we własnych
                            oczach? Kompleksy? Małżeństeo to nie droga na ich rozwiązanie. Ludźmi się
                            celowo nie zajmuję bo zawsze sobie znajdą temat do plotkowania i gadania.


                            > - To nie jest tak jak z samochodem, teraz to juz krzywdzaca nadinterpretacja

                            Hm, powiedziałabym raczej "przejaskrawienie" pewnych postaw.


                            > - dlaczego uwazasz, ze ges nie ma tej milosci i potrzeby serca?

                            Z całym szacunkiem - ale nie zauważyłam, żeby użyła takich argumentów, które
                            by tą potrzebę serca poświadczały, uwiarygadniały. Nie napisała, że chce za
                            niego wyjść bo go kocha z całego serca, pragnie się z nim zestarzeć, chce z
                            nim być na dobre i na złe. Nie, jej przeszkadza brak certyfikatu na dojrzałość
                            i niedowartościowanie brakiem papierka (nie jestem godna na bycie żoną).
                            Być może, gdyby zmieniła swą argumentację reakcja ukochanego byłaby inna....
                            kto wie?
                        • Gość: tak Re: romantyczne wizje? IP: *.net.pl / 192.168.1.* 11.09.03, 01:59
                          jmx napisała:

                          > A dlaczego powszechnie się uważa, że małżeństwo jest lekarstwem na wszystkie
                          > bolączki?

                          Niw wydaje mi się, by był to sąd powszechny. Nie ma lekarstwa na wszystkie
                          bolączki.

                          > Nie chciał - nie zrobił. Gęś chce wymusić
                          > małżeństwo de facto po to by poprawić swój wizerunek w oczach innych ludzi
                          > (pań z piaskownicy) a także w swoich własnych, chce "dowodu"
                          i "potwierdzenia"
                          > własnej atrakcyjności. To tak jakby kupować drogi samochód tylko dlatego, ze
                          > sąsiedzi mają podobny model i chcemy sie pokazać, że nas też stać. Nie jestem
                          > jakąś szaloną zwolenniczką małżeństw ale uważam, że jeśli w ogóle je zawierać
                          > to chyba tylko z miłości i potrzeby serca....

                          Nie znam większości postów w tym wątku, w tym pierwszego. Uogólniam więc.
                          Myślę, że niektórzy ludzie chcą zawrzeć małżeństwo, by otrzymać publiczną
                          obietnicę obecności drugiej osoby, trwałości rodziny. Może też chodzić o zwykłą
                          normalność. Do chwili obecnej jeszcze (mam nadzieję) związki małżeńskie
                          postrzegane są w opinii społecznej jako coś bardziej normalnego (i
                          przyzwoitego) niż konkubinaty.

                          Pozdrawiam
                          • jmx Re: romantyczne wizje? 11.09.03, 02:29
                            Gość portalu: tak napisał(a):

                            > Niw wydaje mi się, by był to sąd powszechny. Nie ma lekarstwa na wszystkie
                            > bolączki.

                            Otóż to - nie ma. Ale lepiej wierzyć, że jest, zawsze wtedy można zyć
                            złudzeniami, że jak wyjdę za mąż to będę szczęśliwa. Obawiam się, że niestety
                            nie.


                            > Nie znam większości postów w tym wątku, w tym pierwszego. Uogólniam więc.
                            > Myślę, że niektórzy ludzie chcą zawrzeć małżeństwo, by otrzymać publiczną
                            > obietnicę obecności drugiej osoby, trwałości rodziny. Może też chodzić o
                            zwykłą
                            >
                            > normalność. Do chwili obecnej jeszcze (mam nadzieję) związki małżeńskie
                            > postrzegane są w opinii społecznej jako coś bardziej normalnego (i
                            > przyzwoitego) niż konkubinaty.

                            Normalność, nienormalność... Staram się nie używać takich argumentówm bo
                            najczęściej kryterium normalności jest powszechność. A dobrze wiadomo, ze nie
                            wszystko co "ludzie robią" jest godne pochwały np. łapówkarstwo. Ale to trochę
                            nie na na temat ;-). Wymieniłabym jeszcze inne powody zawierania małżeństw,
                            np. polepszenie statusu materialnego, chęć zdobycia obywaletstwa, strach przed
                            przed staropanieństwem, samotnością, przypadkowa ciąża, "ucieczka" z domu
                            rodzinnego. I pewnie można by tak wymieniać. A co do dawnych czasów - nie
                            pobierano się z wzajemnych chęci ale by uratowac majątek rodziny, powiększyć
                            majątek (wszystkie posagi, hektary uprawne itp.), nie dopuścić do mezaliansu,
                            przez małżeństwa łączono królestwa, podtrzymywano dynastie itp... "Małżeństwa
                            z miłości" (również zawierane za obopólną zgodą młodej pary, wynikające z
                            chęci a nie przymusu rodziców czy konwenansów) to stosunkowo młody wynalazek -
                            ok. II połowa XIX wieku. I było to związane z epoką rozmantyzmu, gdzie uczucia
                            a nie rachunek ekonomiczny zaczęły wieść prym.

                            Wracając do wątku - wydaje mi się, że nie można rozpatrywać zapędów
                            małżeńskich autorki od całokształtu jej postępowania z tym mężczyzną. Krzywda
                            jej się nie dzieje a upływający czas, uważam, tylko może działać na jej
                            korzyść.

                            Pozdrawiam również. I czemu jeszcze nie śpisz?? :-)
                            • Gość: tak Re: romantyczne wizje? IP: *.net.pl / 192.168.1.* 11.09.03, 02:54
                              jmx napisała:

                              > Otóż to - nie ma. Ale lepiej wierzyć, że jest, zawsze wtedy można zyć
                              > złudzeniami, że jak wyjdę za mąż to będę szczęśliwa. Obawiam się, że niestety
                              > nie.

                              Niekoniecznie ochota wyjścia za mąż wiąże się z pewnością osiągnięcia
                              szczęścia. Ale jest nadzieja na szczęście. Myślę, że większa niż w wolnym
                              związku.

                              > Normalność, nienormalność... Staram się nie używać takich argumentówm bo
                              > najczęściej kryterium normalności jest powszechność. A dobrze wiadomo, ze nie
                              > wszystko co "ludzie robią" jest godne pochwały np. łapówkarstwo. Ale to
                              trochę
                              > nie na na temat ;-).

                              Mam na myśli normalność jednak raczej jako powszechność. Łapówkarstwo może i
                              jest "powszechne", ale z pewnością nie jest czymś normalnym. To przestępstwo,
                              czego powiedzieć nie można o małżeństwie. Dodatkowo za normalnością przemawiają
                              skutki, choćby potencjalne. Małżeństwo i rodzina to sprawdzone przez wieki
                              instytucje. Próby odejścia od nich źle wróżą, co zresztą widać wokół.

                              > Wymieniłabym jeszcze inne powody zawierania małżeństw,
                              > np. [...]

                              Tak było. Powody powodami. Małżeństwo to publiczna wzajemna obietnica bycia
                              razem, tworzenia rodziny. Nie upieram się przy małżeństwie, bo ma być i kropka.
                              Dziś widzę jego przewagi w porównaniu z wolnymi związkami. Jeśli okaże się, że
                              nie ma tych przewag, odpuszczam.

                              > Wracając do wątku - wydaje mi się, że nie można rozpatrywać zapędów
                              > małżeńskich autorki od całokształtu jej postępowania z tym mężczyzną. Krzywda
                              > jej się nie dzieje a upływający czas, uważam, tylko może działać na jej
                              > korzyść.

                              Nie znam tej sytuacji. Powtórzę więc raz jeszcze. Małżeństwo to publiczna
                              obietnica. Warto taką otrzymać. No i w "narodzie" inaczej to wygląda.

                              > Pozdrawiam również. I czemu jeszcze nie śpisz?? :-)

                              Rozmawiam z "nocnym Markiem" - jmx.
                              Ale już czas kończyć dzisiejsze ragawory.

                              Dobranoc
                              • jmx Re: romantyczne wizje? 11.09.03, 03:16
                                Gość portalu: tak napisał(a):

                                > Niekoniecznie ochota wyjścia za mąż wiąże się z pewnością osiągnięcia
                                > szczęścia. Ale jest nadzieja na szczęście. Myślę, że większa niż w wolnym
                                > związku.

                                A ja myślę, że nie. Bo szczęście nie zależy od deklaracji (publicznych i in.)
                                tylko od wkładu dwojga kochających osób. Więc ani małżeństwo nie szkodzi
                                miłości ani wolny związek nie jest jej zaprzeczeniem, moim zdaniem.


                                > Mam na myśli normalność jednak raczej jako powszechność. Łapówkarstwo może i
                                > jest "powszechne", ale z pewnością nie jest czymś normalnym. To
                                przestępstwo,
                                > czego powiedzieć nie można o małżeństwie.

                                Haha, no paru panów na pewno by się z Toba nie zgodziło ;-))))


                                > Dodatkowo za normalnością przemawiają skutki, choćby potencjalne.

                                Zgoda, ale głównie w Polsce, za granicą już niekoniecznie jest to związane z
                                małżeństwem.


                                > Małżeństwo i rodzina to sprawdzone przez wieki
                                > instytucje. Próby odejścia od nich źle wróżą, co zresztą widać wokół.

                                Nie utożsamiałabym rodziny z małżeństwem. Co z samotnymi matkami/ojcami
                                wychowującymi dzieci? To nie rodzina?


                                > Dziś widzę jego przewagi w porównaniu z wolnymi związkami. Jeśli okaże się,
                                że
                                > nie ma tych przewag, odpuszczam.

                                Myślę, że i małżeństwo i wolny związek mają swoje wady jak i zalety. Jeśli
                                tylko ludziom da się możliwośc wyboru jak chcą żyć, nie zmuszając do niczego
                                to będzie dobrze. Każdy powinien mieć możliwość wybrania najdogodniejszej
                                formy wspólistnienia w społeczeństwie wg własnego uznania i możliwości (pod
                                warunkiem, że nikogo swoimi decyzjami nie krzywdzi).


                                > Nie znam tej sytuacji. Powtórzę więc raz jeszcze. Małżeństwo to publiczna
                                > obietnica. Warto taką otrzymać. No i w "narodzie" inaczej to wygląda.

                                Warto. Ale nie za wszelką cenę, nie jako lekarstwo własnych kompleksów, czy
                                podreperowania poczucia własnej wartości.

                                Dobranoc :-)
                          • unknown10 Re: a do historii gesi wracajac 11.09.03, 02:30
                            musze napisac, ze dlatego moj poprzedni wpis poruszal niedojrzalosc ojca jej
                            dziecka poniewaz wiekszosc postow byla bardzo jednostronna. Uparcie nasuwalo mi
                            sie wrazenie ze jestem w stadzie matron, ktore nie zyja zyciem wlasnym lecz
                            kursuja na orbicie zwanej mezczyzna, jak ziemia wokol slonca. Te wszystkie rady
                            w rodzaju kochaj go, nie mysl o sobie, czekaj az on bedzie uwazal, ze zaluzylas
                            na slub/dojrzalas.Do czego ona ma dojrzec??? Dostaje gesiej skorki od tych
                            matroniastych porad. Kazdy czlowiek sie uczy i rozwija i zmienia przez cale
                            swoje zycie.
                            Co za udupiajace ges rady. Kobity - matrony. Czy wy zyjecie w XVIII wieku?
                            To prawda ze ges glupio zaczela wkraczac w dorosle zycie lapiac faceta na
                            dziecko, ale to nie znaczy ze ma do konca zycia placic za swoj blad i czekac az
                            laskawca sie zdecyduje na to zeby ja potrakowac jak rownorzedna partnerke.To co
                            ja jej radze to :
                            1. zmien ten nick bo nie buduje ci dobrego "image" - nie jestes ani odrobine
                            gorsza od kogokolwiek a tym bardziej od jego mamusi - megalomanki
                            2. spokojnie podyskutujcie jak rowny z rownym o przyszlosci ze swoim partnerem.
                            Jesli sie okaze ze jego i twoja wizja sa totalnie rozne - nie marnuj swojego
                            czasu na proby zmiany jego wizji - rozstancie sie. Wiem nie bedzie to dla
                            ciebie latwe, ale mimo wszystko wierze ze sie nie zalamiesz. Sprawiasz wrazenie
                            osoby ktora nie pozwoli sobie wejsc na glowe. Jesli chodzi o wasze dziecko to
                            takie rozwiazanie nie oznacza ze ty przestajesz byc matka a on ojcem i jesli
                            jest, jak go widza matrony odpowiedzialny, to ojcem byc nie przestanie.
                            To prawda, ze dzieci potrzebuja rodzicow ale szczesliwych a nie tlamszacych sie
                            nawzajem w niezdrowym zwiazku wszystko jedno z obraczkami czy bez.
                            Dziewczyno, zrozum wreszcie ze twoja wartosc nie zalezy od tego co sobie o
                            tobie mysla inni. Naucz zie zadac i wymagac i kochac w zdrowy sposob bez
                            pozwalania komus kogo kochasz na manipulowanie soba. Ale tez sama juz nikim nie
                            manipuluj.
                            Jestes warta o wiele wiecej niz ci sie wydaje. Naucz sie zdrowego egoizmu.
                            Napisz cos tu jeszcze ale koniecznie pod innym nikiem, tylko nas uprzedz na
                            jaki go zmieniasz.
                            Dobrze ci zyczacy - unknown.
                            • Gość: girfriend ha ha ha :) Bareja żyje! ;))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 12:30
                              jakbym czytała siebie czasu, kiedy miałam 15 lat, ha ha ha :))))
                              • alfika Re: ha ha ha :) Bareja żyje! ;))))) 11.09.03, 18:15
                                Zaplułam monitor ze śmiechu :)))))))))))))))
                              • unknown10 Re: ha ha ha :) Bareja żyje! ;))))) 11.09.03, 19:48
                                girlfrend,
                                mam wrazenie, ze pod twoimi :)))) kryje sie upokorzona przez mezczyzne(-n)
                                kobieta.
                                Skad ta awersja do tytulu "zona". I skad to wyobrazenie, ze zony sa zaniedbane
                                fizycznie, intelektualnie i jakos tam jeszcze. Brak dlabosci o siebie nie ma
                                nic wspolnego ze statusem bycia "zona". Czy nie widzialas zaniedbanych i
                                nieciekawych "singles"????
                                PS.
                                Oswiec mnie kto to jest/byl Bajera prosze bo nie wiem jak traktowac twoj
                                komentarz do mojego wpisu :))))


                                Gość portalu: girfriend napisał(a):

                                > jakbym czytała siebie czasu, kiedy miałam 15 lat, ha ha ha :))))
                                • Gość: girlfriend unknown, bardzo Cię lubię, ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 21:14
                                  ja już na tym wątku milion razy wyjaśniłam że miałam szczęście spotykać w życiu
                                  wyłącznie świetnych facetów (stąd też i moje poczucie wartości i brak potrzeby
                                  leczenia kompleksów papierami). Bardzo Cię przepraszam, nie traktuj tego
                                  osobiście, ale ja już nie mogę po raz trzeci(?) pisać tego samego, tym bardziej
                                  że na wątku Imagine'a dzieja się naprawdę ciekawe rzecy (zachecam do odwiedzin).

                                  Nie chcę Cię pouczać, ale wydaje mi się że zasady BHP wymagają czytania całego
                                  wątku, zwłaszcza skoro się tak pięknie rozwinął :-) bo w przeciwnym razie
                                  popadniemy w obłęd pisząc po 100 razy to samo.
                                  Nie chciałam być niegrzeczna, tylko naprawdę mnie rozbawiłeś - ale w kontekście
                                  całej dyskusji.


                                  Uwierz, że Twoja wartość nie polega na tym, że proponujesz kobiecie małżeństwo.

                                  pozdrawiam Cie bardzo serdecznie :-)

                                  p.s.kto nie zna Barei niech się uda na Forum Humorum :-)


                                • jmx Bareja 12.09.03, 02:15
                                  ...to kultowy polski reżyser (Miś, Alternatywy 4 i in.) "opiewający" zdobycze
                                  realnego socjalizmu.... ;-)))
                • melila Re: tak, wstyd przed matkami z piaskownicy 12.09.03, 19:57
                  Gość portalu: girlfriend napisał(a):
                  > tak, wstyd przed matkami z piaskownicy
                  jest powodem do kpin i to głośnych - ostatecznym dowodem na jej niedojrzałość.
                  > Liczenie się z jakimiś babami bardziej niż z ukochanym jest powodem do
                  > głębokiego wstydu.

                  A czy to nie jest tak, że gęsi dlatego jest głupio przed tymi matkami, bo sama
                  wolałaby byc mężatką ?
                  Gdyby akceptowała swoja sytuację - podchodziłaby do tego spokojnie, ewentualnie
                  myślała "te głupie baby widza siebie tylko jako dostawki do mężczyn, a ja
                  jestem wolna i niezalezna"
                  • alfika Re: tak, wstyd przed matkami z piaskownicy 12.09.03, 20:03
                    I właśnie w tym rzecz, o czym piszesz :)
            • Gość: tak Re: dla mnie ślub to IP: *.net.pl / 192.168.1.* 10.09.03, 23:45
              Gość portalu: girfriend napisał(a):

              > deklaracja: dobra, to teraz podpiszmy papiery na wypadek, gdyby nam kiedyś
              > odwaliło - bedzie gwarancja, że się tak łatwo nie pożegnamy, bedziemy
              bardziej
              > pewni i w ogóle.
              > Dla mnie w ślubie jest coś obraźliwego, mówiąc między nami. Tak jakby facet
              mi
              > nie ufał, że chcę z nim być, bał się że odejdę.

              Ślub to deklaracja: będę z tobą na dobre i złe. Razem tworzymy nową jakość
              (rodzinę) i będziemy o nią dbać.

              > Ja nie potrzebuję mieć na papierze, że warto ze mną być, bo ja to sama wiem.

              Z pewnością tak jest. Dobrze by było, gdyby druga strona też to wiedziała.

              > Jest coś ładnego i czystego w wolnym związku, bo jak łatwo odejść, a się jest
              > razem, to znaczy że się chce być.

              Od dawna obserwuję zanikanie instytucji rodziny. Postępuje frywolność i
              szybkość w zawieraniu związków. Małżeństwa zastępowane są wolnymi związkami. Do
              czego to prowadzi widać po treści tutejszych wątków.

              Pozdrawiam

              • Gość: ryb Re: dla mnie ślub to IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 10.09.03, 23:54
                Wolne zwiazki sa nastepnym etapem naszego zycia. Natomiast owoce tego zwiazku
                sa odpowiedzialnoscia ludzi, ktorzy do tego zwiazku weszli. Nie zapomnijmy o
                tym, myslac ze dany zwiazek byl blachym nieporozumieniem.


                ryb
                • Gość: girlfriend yesoo sensacja tygodnia !!!!! :)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 00:13
                  Ryb coś napisał z czym ja się zgadzam, ha ha :))))))

                  p.s.w całej tej gęś-story najbardziej żal mi dziecka.
                  • Gość: ryb Re: yesoo sensacja tygodnia !!!!! :)))) IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 11.09.03, 00:21
                    Uspokoj sie, bo jescze wyjde na porzadnego czlowieka...:)


                    ryb
                    • Gość: girlfriend Re: yesoo sensacja tygodnia !!!!! :)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 00:23
                      no właśnie i nie będziesz wiedział którędy wrócić, ha ha :)
                      • Gość: ryb Re: yesoo sensacja tygodnia !!!!! :)))) IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 11.09.03, 00:50
                        Ty wracasz, do tego, do czego ja nie chce wracac. Ale wieszanie na
                        ponczoszkach bardzo mi sie podobalo...


                        Pozdr.


                        ryb
                        • Gość: girlfriend na jakich pończoszkach, ha ha ? :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 00:59
                          Czy wszyscy faceci nie wiedzą co to sa stringi ? :)))))
                          Czy to się może robi, ta niewiedza, od mieszkania poza Polandią, hi hi ? :)

                          o yesoo...
                          idź spać dobry człowieku, niech ci się przyśnią stringi a nie pończoszki :)
                          ale numer, niech Cię :))))))

                          • Gość: ryb Re: na jakich pończoszkach, ha ha ? :))) IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 11.09.03, 01:05
                            No widzisz pamiec zawodzi, stringi stringami, a golasy golasami. Nie dziw sie,
                            ubranka juz dawno poza mna. Preferuje kobiecosc, prawdziwa, bez dodatkow...:)


                            Pozdr.


                            ryb
                            • Gość: girlfriend Oho! ryb jest ekologiem ;)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 11:57
                              Oszczędzaj wodę, kąp sie z przyjacielem, jak mi kiedyś poradzono ;))))
                              To by była mniej więcej pokrewna filozofia.
                              • Gość: ryb Re: Oho! ryb jest ekologiem ;)))) IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 11.09.03, 12:22
                                Hahahahaha, podoba mi sie :)

                                ryb (odpywajacy z usmiechem na twarzy......................)

              • Gość: girlfriend no nie, to jest manipulacja roku :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 00:10
                aha, czyli kiedys było ekstra?
                dupa blada była, tylko zamiatało się pod dywan.
                erozja rodziny? po pierwsze erozja atrap!
                po drugie "konkubinaty" wcale nie są mniej trwałe - wbrew popularnemu mitowi.
                Frywolnie zawiera się niestety wciąż jeszcze wiele małżeństw. Dowód? Inne wątki
                w rodzaju "żonaty się zakochał"
                pzdr :)

                p.s.małżeństwo to rytuał - spełnia dokladnie tą samą rolę co wszystkie
                pozostałe rytuały społeczne.
                • Gość: tak Re: no nie, to jest manipulacja roku :) IP: *.net.pl / 192.168.1.* 11.09.03, 00:26
                  Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                  > aha, czyli kiedys było ekstra?

                  Ekstra to nie wiem kiedy było i kiedy będzie. Było lepiej niż teraz.

                  > dupa blada była, tylko zamiatało się pod dywan.

                  Fakt, zamiast opalania w modzie były pudry.
                  Sprawy rodzinne załatwiało się w domu, w gronie przyjaciół. Nie na ulicy, czy
                  na forum.

                  > erozja rodziny? po pierwsze erozja atrap!

                  Uważaj, by nie obrazić tym kogoś.

                  > po drugie "konkubinaty" wcale nie są mniej trwałe - wbrew popularnemu mitowi.

                  Nie wiem. Niech będzie, że nie są.

                  > Frywolnie zawiera się niestety wciąż jeszcze wiele małżeństw. Dowód? Inne
                  wątki
                  >
                  > w rodzaju "żonaty się zakochał"

                  Frywolność odniosłem do wszystkich związków.

                  > p.s.małżeństwo to rytuał - spełnia dokladnie tą samą rolę co wszystkie
                  > pozostałe rytuały społeczne.

                  Małżeństwo zbudowane jest na wzajemnej obietnicy.

                  Pozdrawiam
                  • Gość: girlfriend Re: no nie, to jest manipulacja roku :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 00:49
                    Nie sadze żeby kiedyś było lepiej. Możliwe też, że było tak samo tylko nie było
                    o niczym słychać, więc powstaje wrażenie, że teraz jest gorzej.
                    Tak, załatwiało sie wszystko w domu - lało się np.kobiety i nikt o tym nie
                    mowił, bo to wstyd. OK - pomalujmy trawę na zielono.

                    Uważam, że ludzie zbyt pochopnie podejmują decyzje o byciu w związku. Głównie
                    pod wpływem niedojrzałości emocjonalno-intelektualnej albo pod wpływem
                    tzw.zakochania.Tylko tyle.

                    OK. Na szczęście mamy wybór i każdy może zyć jak lubi. Ja małżeństwo odrzucam,
                    bo nie jest mi potrzebne. Chcę żeby On był wolny i do mnie nie należał. Chce
                    żeby wiedział że jestem obok, bo codziennie chcę na nowo. To jakby codzienne
                    potwierdzanie, że sie kogoś kocha.

                    Ja równiez pozdrawiam :)


                    p.s.teraz opalanie nie jest w modzie moim zdaniem ;)

                    • Gość: tak Re: no nie, to jest manipulacja roku :) IP: *.net.pl / 192.168.1.* 11.09.03, 01:16
                      Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                      > Nie sadze żeby kiedyś było lepiej. Możliwe też, że było tak samo tylko nie
                      było
                      >
                      > o niczym słychać, więc powstaje wrażenie, że teraz jest gorzej.

                      A może jest lepiej? Skoro "kiedyś" jest nieznane.

                      > Tak, załatwiało sie wszystko w domu - lało się np.kobiety i nikt o tym nie
                      > mowił, bo to wstyd. OK - pomalujmy trawę na zielono.

                      Lało się, leje i będzie się lało. Głupie kobiety, które na męża biorą
                      sobie "lejących". Pewnie, że to wstyd, iż wzięło się takiego męża. Ale ostatnio
                      można bez krępacji chwalić się tym, informować o tym wszystkich wkoło. O
                      skutkach swojej frywolności.

                      > Uważam, że ludzie zbyt pochopnie podejmują decyzje o byciu w związku. Głównie
                      > pod wpływem niedojrzałości emocjonalno-intelektualnej albo pod wpływem
                      > tzw.zakochania.Tylko tyle.

                      Dodałbym do tego przyczyny systemowe. Jak się związek nie uda, jest państwo
                      które pomoże. A czasem nawet lepiej udać, że się związek nie udał - mniejsze
                      podatki.

                      > OK. Na szczęście mamy wybór i każdy może zyć jak lubi. Ja małżeństwo
                      odrzucam,
                      > bo nie jest mi potrzebne. Chcę żeby On był wolny i do mnie nie należał. Chce
                      > żeby wiedział że jestem obok, bo codziennie chcę na nowo. To jakby codzienne
                      > potwierdzanie, że sie kogoś kocha.

                      Małżeństwo nie oznacza posiadania kogoś. Sama bytność nie oznacza miłości. Może
                      być, ale są też inne oznaki kochania.

                      > p.s.teraz opalanie nie jest w modzie moim zdaniem ;)

                      Właśnie skończył się sezon letni. Nie zauważyłem zmiany mody.

                      Pozdrawiam
                      • Gość: girlfriend Re: no nie, to jest manipulacja roku :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 11:55

                        > A może jest lepiej? Skoro "kiedyś" jest nieznane.

                        Napewno jest mniej hipokryzji i zamiatania pod dywan. Czyli jest lepiej, bo
                        człowiek nie jest skazany na ponoszenie skutków swojej głupoty do końca życia.
                        Jestem przeciwna dźwiganiu krzyża, ale oczywiście co kto lubi.


                        > > Tak, załatwiało sie wszystko w domu - lało się np.kobiety i nikt o tym nie
                        >
                        > > mowił, bo to wstyd. OK - pomalujmy trawę na zielono.
                        >
                        > Lało się, leje i będzie się lało. Głupie kobiety, które na męża biorą
                        > sobie "lejących". Pewnie, że to wstyd, iż wzięło się takiego męża. Ale
                        ostatnio
                        >
                        > można bez krępacji chwalić się tym, informować o tym wszystkich wkoło. O
                        > skutkach swojej frywolności.

                        Nie prawda. Dziś można poprosić o pomoc na zewnątrz i bardzo dobrze. Człowiek
                        nie powinien być skazany na ponoszenie do końca życia emocjonalnych i
                        fizycznych skutków swojej "frywolności". To nie obóz karny. Nikt na to nie
                        zasługuje. To nie fair pisać, że ktoś się tym chwali. Ludzie szukają pomocy a
                        nie chwalą się.
                        Prawda jest taka, że załatwo dostaje się ślub. Dostaje każdy, kto chce. Powinny
                        być jakieś testy, ha ha :) a najlepiej jakby sąd dawał zezwolenie ;-)))))))

                        >
                        > > Uważam, że ludzie zbyt pochopnie podejmują decyzje o byciu w związku. Głów
                        > nie
                        > > pod wpływem niedojrzałości emocjonalno-intelektualnej albo pod wpływem
                        > > tzw.zakochania.Tylko tyle.
                        >
                        > Dodałbym do tego przyczyny systemowe. Jak się związek nie uda, jest państwo
                        > które pomoże. A czasem nawet lepiej udać, że się związek nie udał - mniejsze
                        > podatki.

                        Z powodow fiskalnych to akurat trzyma się przy życiu martwe związki - znam
                        takie okazy :)

                        > Małżeństwo nie oznacza posiadania kogoś. Sama bytność nie oznacza miłości.
                        Może
                        >
                        > być, ale są też inne oznaki kochania.
                        >
                        Dla mnie małżeństwo jest w złym stylu, ale oczywiście co kto lubi.
                        Nie przeżyłabym bycia nazywana żoną.
                        Ocywiście że sa inne oznaki - głównie stawianie czyjegoś interesu ponad swoim i
                        niezmuszanie tego gogoś do robienia rzeczy w ktore nie wierzy.

                        pzdr
                        • Gość: tak Re: no nie, to jest manipulacja roku :) IP: *.net.pl / 192.168.1.* 11.09.03, 16:55
                          Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                          > Napewno jest mniej hipokryzji i zamiatania pod dywan. Czyli jest lepiej, bo
                          > człowiek nie jest skazany na ponoszenie skutków swojej głupoty do końca
                          życia.
                          > Jestem przeciwna dźwiganiu krzyża, ale oczywiście co kto lubi.

                          To jest pozytyw, zgoda.
                          Teraz negatyw. Skutki swojej głupoty ludzie przenoszą na społeczeństwo, które
                          dźwiga ten krzyż.

                          > Nie prawda. Dziś można poprosić o pomoc na zewnątrz i bardzo dobrze. Człowiek
                          > nie powinien być skazany na ponoszenie do końca życia emocjonalnych i
                          > fizycznych skutków swojej "frywolności". To nie obóz karny. Nikt na to nie
                          > zasługuje. To nie fair pisać, że ktoś się tym chwali. Ludzie szukają pomocy a
                          > nie chwalą się.
                          > Prawda jest taka, że załatwo dostaje się ślub. Dostaje każdy, kto chce.
                          Powinny
                          >
                          > być jakieś testy, ha ha :) a najlepiej jakby sąd dawał zezwolenie ;-)))))))

                          Wszystko pięknie, tylko tych proszących o pomoc jest całe mrowie. Coś
                          szwankuje. Upieram się przy frywolności. Płać sama za swoje wybory. Nie musisz
                          tego robić do końca życia. Szukaj innych rozwiązań. Ale wypij to piwo. A mi daj
                          święty spokój. (oczywiście to nie do Ciebie, to taka figura słowna)
                          Śluby dostaje się łatwo. Z tego wynika nieodpowiedzialność.

                          > Nie przeżyłabym bycia nazywana żoną.

                          ???
                          A ja myślę, że boisz się bycia żoną.
                          W większości znanych mi przypadków kobiety z dumą mówią: jestem żoną.

                          Pozdrawiam
                          • Gość: girlfriend Re: no nie, to jest manipulacja roku :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 17:45
                            A dlaczego Ty uważasz że ja się boję, skoro mowię że nie chcę. Czy z faktu że
                            znasz same zwolenniczki (zadowolone) bycia żoną wynika, że ja się boję?

                            Dla mnie w byciu żoną nie ma nic atrakcyjnego.
                            Ten stan kojarzy mi się raczej z "oklapnięciem" - intelektualnym, fizycznym,
                            emocjonalnym. Z nudą, rutyną, spokojem.
                            Oczywiście znam wyjątki, ale generalnie jest raczej tak.

                            Ale kto Tobie nie daje spokoju?

                            • Gość: tak Re: no nie, to jest manipulacja roku :) IP: *.net.pl / 192.168.1.* 12.09.03, 00:34
                              Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                              > A dlaczego Ty uważasz że ja się boję, skoro mowię że nie chcę. Czy z faktu że
                              > znasz same zwolenniczki (zadowolone) bycia żoną wynika, że ja się boję?
                              >
                              > Dla mnie w byciu żoną nie ma nic atrakcyjnego.
                              > Ten stan kojarzy mi się raczej z "oklapnięciem" - intelektualnym, fizycznym,
                              > emocjonalnym. Z nudą, rutyną, spokojem.
                              > Oczywiście znam wyjątki, ale generalnie jest raczej tak.

                              Skoro tak Ci się kojarzy, to tu masz odpowiedź na swoje pytanie.

                              Pozdrawiam
                              • Gość: girlfriend Re: no nie, to jest manipulacja roku :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 00:43
                                To, że coś mi się nie podoba, nie znaczy że się tego boję.
                                Lubię zadawać pytanie "po co?"
                                Nie znajduję żadnych argumentów "za" , natomiast są dowody empiryczne "przeciw"
                                dlatego podejmuję decyzję "nie".
                                Strach nie ma tu nic do rzeczy, ponieważ ja się nie kieruję w życiu emocjami.

                                pzdr :)
      • Gość: jar Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: 195.136.33.* 11.09.03, 13:51
        > To już kolejny post w tym tonie jaki czytam i nie moge się powstrzymać od
        > refleksji, że tak się kończy mieszkanie z facetem bez ślubu.

        o czym ty piszesz? czyli lepiej sie hajtnac najpierw a potem zamieszkac
        razem? no wez ty pomysl chwile

        > Jedyną szansą na zmobilizowanie takiego samca bywa dziecko,


        tak tak..oszywiscie, piekne kochajace malzenstwo z tego wyniknie

        > W zasadzie można przypuszczać, że on już dostał wszystko od Waszego związku i
        > małżenstwo byłoby tylko "papierkiem". Nie zmuszam każdego do czekania z
        > ofiarowaniem dziewictwa do nocy poślubnej, ale dawanie wszystkiego , a potem
        > czekanie na oświadczyny wydaje się być lekko naiwne.

        hehehe... o rany... ty naprawde wierzysz, ze to wszystko tzn seks
        hahahaaaaa...o boosheee.. znakomite:)))


        > Opowieści o dorastaniu do małżeństwa potraktowałabym jako wykręty.

        no bo to sa wykrety, facet nie jest glupi i nie zamierza sie zenic, w zasadzie
        to szkoda mi go, ze tak wpadl, ale coz, dzieki temu wyprowadzil sie chociaz od
        mamuci hahahaha:)

        • Gość: tak Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: *.net.pl / 192.168.1.* 11.09.03, 16:41
          Gość portalu: jar napisał(a):

          > o czym ty piszesz? czyli lepiej sie hajtnac najpierw a potem zamieszkac
          > razem? no wez ty pomysl chwile

          Pomyślałem chwilę. Tak.

          Pozdrawiam
          • Gość: jar Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: 195.136.33.* 12.09.03, 13:14
            > > o czym ty piszesz? czyli lepiej sie hajtnac najpierw a potem zamieszkac
            > > razem? no wez ty pomysl chwile
            >
            > Pomyślałem chwilę. Tak.
            >

            hehehe.... tak, to swietny pomysl poznac kogos dopiero po slubie...to ..to
            takie ...romantyczne hahaha....
            • Gość: tak Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: *.net.pl / 192.168.1.* 12.09.03, 15:18
              Gość portalu: jar napisał(a):

              > hehehe.... tak, to swietny pomysl poznac kogos dopiero po slubie...to ..to
              > takie ...romantyczne hahaha....

              Cieszę się, że masz radość.
              Co to znaczy poznać?

              Pozdrawiam
              • Gość: jar Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: *.ppi-sa.com.pl 13.09.03, 09:31

                > > hehehe.... tak, to swietny pomysl poznac kogos dopiero po slubie...to ..to
                >
                > > takie ...romantyczne hahaha....
                >
                > Cieszę się, że masz radość.
                > Co to znaczy poznać?


                a dziekuje dziekuje bardzo:)

                w tym wypadku poznac to wiedziec, ze akceptuje sie swoje slabosci i ze nie beda
                one powodem do wzajemnych frustracji, ktore uniemozliwia akceptacje malych
                drobnych nieoskonalosci naszych.... a wg ciebie w czym poznawanie sie po slubie
                jest lepsze niz przed?

                rowniez pzdr;)
                • Gość: tak Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: *.net.pl / 192.168.1.* 13.09.03, 12:01
                  Gość portalu: jar napisał(a):

                  > w tym wypadku poznac to wiedziec, ze akceptuje sie swoje slabosci i ze nie
                  beda
                  >
                  > one powodem do wzajemnych frustracji, ktore uniemozliwia akceptacje malych
                  > drobnych nieoskonalosci naszych....

                  Na takie poznanie się jest (był?)okres narzeczeństwa.

                  a wg ciebie w czym poznawanie sie po slubie
                  >
                  > jest lepsze niz przed?

                  Ślub zawierają osoby dobrze się znające. Dalej jest tylko dopoznawanie się. Ale
                  to trochę tak jak ja z Tobą czy z innymi. Codziennie się dopoznajemy. A do tego
                  się zmieniamy. Nabywamy doświadczenia, wieku, mądrzejemy, głupiejemy, itd.

                  Pozdrawiam
                  • Gość: jar Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: *.ppi-sa.com.pl 14.09.03, 09:53
                    > Na takie poznanie się jest (był?)okres narzeczeństwa.

                    narzeczenstwo piekna sprawa, motylki w brzuchu itd. co to ma wspolnego ze
                    zwykla proza zasypiania przy sobie i budzenia sie, wspolnych sniadan i kolacji,
                    nieukrywania zlych nastrojow i zlosci, odkrywania sie calkowicie w swoich
                    slabosciach i fobiach?- nic... powiedz mi taku, jak mozna poznac kogos (w
                    naszym dyskusyjnym okresleniu poznania) nie bedac z nim codziennie, z naszymi
                    naturalnymi nieukrywanymi w slicznej podswiadomosci nawykami i zlosliwosciami?


                    > Ślub zawierają osoby dobrze się znające. Dalej jest tylko dopoznawanie się.
                    Ale
                    >
                    > to trochę tak jak ja z Tobą czy z innymi. Codziennie się dopoznajemy. A do
                    tego
                    >
                    > się zmieniamy. Nabywamy doświadczenia, wieku, mądrzejemy, głupiejemy, itd.

                    jak maja sie poznac? korespondencyjnie? siadajac na laweczce w parku i patrzac
                    sobie w oczy? w kinie? u mamy na wersalce?... nie ma lepszego poznania siebie
                    jak wspolne zamieszkanie..a moze jest? jest taku?
                    • Gość: tak Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: *.net.pl / 192.168.1.* 14.09.03, 11:37
                      Gość portalu: jar napisał(a):

                      > narzeczenstwo piekna sprawa, motylki w brzuchu itd. co to ma wspolnego ze
                      > zwykla proza zasypiania przy sobie i budzenia sie, wspolnych sniadan i
                      kolacji,
                      >
                      > nieukrywania zlych nastrojow i zlosci, odkrywania sie calkowicie w swoich
                      > slabosciach i fobiach?- nic... powiedz mi taku, jak mozna poznac kogos (w
                      > naszym dyskusyjnym okresleniu poznania) nie bedac z nim codziennie, z naszymi
                      > naturalnymi nieukrywanymi w slicznej podswiadomosci nawykami i zlosliwosciami?

                      Narzeczeństwo jest dla wypełnienia powiedzenia "widziały gały co brały". Tylko
                      trzeba te oczy mieć otwarte, nie śpieszyć się. Jakoś ludzie sobie z tym radzili
                      przez wielki. Musi być beczka soli?

                      > jak maja sie poznac? korespondencyjnie? siadajac na laweczce w parku i
                      patrzac
                      > sobie w oczy? w kinie? u mamy na wersalce?... nie ma lepszego poznania siebie
                      > jak wspolne zamieszkanie..a moze jest? jest taku?

                      Masz rację jeśli idzie o głębokość poznania. Twoja propozycja to dla mnie
                      okolice handlu. Coś jak kupowanie samochodu - zajrzeć pod maskę, w silnik, pod
                      spód, jazda próbna, itd. Zważyć, wymierzyć. Kupić lub odłożyć na półkę.

                      Pozdrawiam
                      • Gość: jar Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: 195.136.33.* 15.09.03, 11:29
                        > Narzeczeństwo jest dla wypełnienia powiedzenia "widziały gały co brały".
                        >Tylko trzeba te oczy mieć otwarte, nie śpieszyć się. Jakoś ludzie sobie z tym
                        >radzili przez wielki. Musi być beczka soli?

                        tu nie chodzi o wypelnianie powiedzen, bo jest ich tak wiele i w roznej
                        kulturze pasuja (nie szczaj do studni kucharz w niej nogi moczy..np), no i co z
                        tego, ze sobie radzili na przestrzeni wiekow? pasy cnoty tez byly na
                        przestrzeni wiekow. to nie jest argument.... jak bys chcial w okresie
                        narzeczenstwa otworzyc te zaslepione oczy, kiedy oni nawet nie wiedza czy
                        potrafia ze soba sypiac i sie klocic?.. maja sobie na kartce w punktach wypisac
                        i w dobrej woli przysiege zlozyc na wieki, ze niech tak sie stanie?


                        > Masz rację jeśli idzie o głębokość poznania. Twoja propozycja to dla mnie
                        > okolice handlu. Coś jak kupowanie samochodu - zajrzeć pod maskę, w silnik,
                        > pod spód, jazda próbna, itd. Zważyć, wymierzyć. Kupić lub odłożyć na półkę.

                        ech taku,... handlem to nazywasz... no dobrze, romantyk z ciebie, to co powiesz
                        na to aby dzieci dostawaly w dupe za brak odpowiedzialnosci rodzicow, ktorzy
                        nie znajac sie, hajtneli sie i narobikli gromadke?.... a przeciez znali sie,
                        tyle listow milosnych do siebie wyslali, ze hej...., i teraz dla dobra tych
                        nieszczesliwych dzieci oni sa ze soba bo sa malzenstwem, bo tak wypada, a ze
                        jak sie baby nie bije to jej watroba gnije (ot takie tez wypelnienie
                        powiedzonka), to po prostu wzor do nasladowania.... tak, wole juz metoda
                        poznania kobiety takiej jaka jest w sobie poprzez wspolne mieszkanie z nia i
                        dopiero malzenstwo, niz nieodpowiedzialne brykanie w rozkochanych oczkach, ze
                        swiat jest cacy i mlosc wsystko zwyciezy..tylko po cholere tak to sie nagle
                        komplikuje?
                        • Gość: tak Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: *.net.pl / 192.168.1.* 15.09.03, 14:37
                          Gość portalu: jar napisał(a):

                          > jak bys chcial w okresie
                          > narzeczenstwa otworzyc te zaslepione oczy, kiedy oni nawet nie wiedza czy
                          > potrafia ze soba sypiac i sie klocic?.. maja sobie na kartce w punktach
                          wypisac
                          >
                          > i w dobrej woli przysiege zlozyc na wieki, ze niech tak sie stanie?

                          Zawieramy związki z osobami, które znamy. Wiemy o nich wiele, zawłaszcza jakie
                          są, co myślą o tym a co o tamtym, jak żyją teraz. Spędzamy z nimi wiele czasu,
                          by poznać je możliwie dokładnie w różnych sytuacjach. W okresie narzeczeństwa
                          powinna pojawić się odpowiedź na pytanie - czy chcę z tą osobą związać się na
                          stałe, stworzyć nową jakość - rodzinę. Jeśli tak, to małe wobec tego są sprawy,
                          które wyniknąć mogą ze wspólnego zamieszkiwania. Przecież kochamy partnera.

                          > ech taku,... handlem to nazywasz... no dobrze, romantyk z ciebie, to co
                          powiesz
                          >
                          > na to aby dzieci dostawaly w dupe za brak odpowiedzialnosci rodzicow, ktorzy
                          > nie znajac sie, hajtneli sie i narobikli gromadke?.... a przeciez znali sie,
                          > tyle listow milosnych do siebie wyslali, ze hej...., i teraz dla dobra tych
                          > nieszczesliwych dzieci oni sa ze soba bo sa malzenstwem, bo tak wypada, a ze
                          > jak sie baby nie bije to jej watroba gnije (ot takie tez wypelnienie
                          > powiedzonka), to po prostu wzor do nasladowania.... tak, wole juz metoda
                          > poznania kobiety takiej jaka jest w sobie poprzez wspolne mieszkanie z nia i
                          > dopiero malzenstwo, niz nieodpowiedzialne brykanie w rozkochanych oczkach, ze
                          > swiat jest cacy i mlosc wsystko zwyciezy..tylko po cholere tak to sie nagle
                          > komplikuje?

                          Fajne są rozkochane oczęta. Oby były takie jak najdłużej. Związek to oprócz
                          uczuć, także sprawa rozsądku. Zakochać się można momentalnie. Podjęcie decyzji
                          o związku powinno odbyć się na bazie uczuciowo-rozumowej. Nie wierzę, że nie
                          można poznać człowieka w ciągu kilku lat. Bo narzeczeństwo to kwestia lat, nie
                          miesięcy czy tygodni.

                          Pozdrawiam
                          • Gość: jar Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: 195.136.33.* 15.09.03, 15:11
                            > Zawieramy związki z osobami, które znamy. Wiemy o nich wiele, zawłaszcza
                            jakie
                            > są, co myślą o tym a co o tamtym, jak żyją teraz. Spędzamy z nimi wiele
                            czasu,
                            > by poznać je możliwie dokładnie w różnych sytuacjach.

                            no wlasnie nie wiemy o nich rzeczy najwazniejszej, jakie sa te osoby, kiedy
                            musza zyc codziennoscia pod jednym dachem... a rozmowy, wspolne przebywanie i
                            chodzenie za raczke po parku nie zastapia podstawowej wiedzy o wlasnej
                            tolerancji do drobiazgow, o ktorych nawet nie wiemy w okresie nie mieszkania ze
                            soba.

                            W okresie narzeczeństwa
                            > powinna pojawić się odpowiedź na pytanie - czy chcę z tą osobą związać się na
                            > stałe, stworzyć nową jakość - rodzinę. Jeśli tak, to małe wobec tego są
                            sprawy,
                            >
                            > które wyniknąć mogą ze wspólnego zamieszkiwania. Przecież kochamy partnera.

                            ok.. pojawia sie odpowiedz- tak, to ta osoba, jestesmy zareczenie..zamieszkajmy
                            razem..a potem slub.... jezeli by to tak mialo wygladac to jak najbardziej
                            prawidlowo, jkezeli jednak - tak, kochamy sie, slub slub slub..a potem bedziemy
                            mogli razem zamieszkac...to niestety kolejni, ktorzy zabawia sie kosztem
                            dzieci, albo i nie, jezeli beda mieli szzczescie...


                            > Fajne są rozkochane oczęta. Oby były takie jak najdłużej. Związek to oprócz
                            > uczuć, także sprawa rozsądku. Zakochać się można momentalnie. Podjęcie
                            decyzji o związku powinno odbyć się na bazie uczuciowo-rozumowej. Nie wierzę,
                            że nie można poznać człowieka w ciągu kilku lat. Bo narzeczeństwo to kwestia
                            lat, nie miesięcy czy tygodni.


                            no wlasnie.. a ja nie wierze, ze mozna poznac czlowieka nie mieszkajac z nim...
                            a baza uczuciowo-rozumowa dla podjecia decyzji slubu jest naiwnoscia, ze sie
                            kochamy i bedzie nam cool a jak zamieszkamy razem to niebo nam sie otworzy..
                            • Gość: tak Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: *.net.pl / 192.168.1.* 15.09.03, 19:18
                              Gość portalu: jar napisał(a):

                              > no wlasnie nie wiemy o nich rzeczy najwazniejszej, jakie sa te osoby, kiedy
                              > musza zyc codziennoscia pod jednym dachem... a rozmowy, wspolne przebywanie i
                              > chodzenie za raczke po parku nie zastapia podstawowej wiedzy o wlasnej
                              > tolerancji do drobiazgow, o ktorych nawet nie wiemy w okresie nie mieszkania
                              ze
                              >
                              > soba.

                              Jeśli wspólny dach ma byc przeszkodą, to trzeba pomyśleć o dwóch mieszkaniach i
                              umawiać się na spacery za rączkę po parku.
                              Poważnie: Jeśli ktoś kogoś kocha to powinien wytrzymać z osobą ukochaną pod
                              jednym dachem. Jeśli drobiazgi miałyby być przeszkodą dla związku, to pal licho
                              taki związek.

                              > no wlasnie.. a ja nie wierze, ze mozna poznac czlowieka nie mieszkajac z
                              nim...
                              >
                              > a baza uczuciowo-rozumowa dla podjecia decyzji slubu jest naiwnoscia, ze sie
                              > kochamy i bedzie nam cool a jak zamieszkamy razem to niebo nam sie otworzy..

                              Jak się kochamy, to będzie cool.

                              Pozdrawiam
                              • Gość: jar Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: 195.136.33.* 16.09.03, 08:01
                                > Poważnie: Jeśli ktoś kogoś kocha to powinien wytrzymać z osobą ukochaną pod
                                > jednym dachem. Jeśli drobiazgi miałyby być przeszkodą dla związku, to pal
                                > licho taki związek.

                                powaznie: tak wiec taku taki wniosek wyciagam z twojego rozumowania: poznajesz
                                kobiete, prowadzasz sie z nia przez lata za lapke, duzo rozmawiacie i moze
                                nawet calujecie, rozumiecie w pol slowa, wachacie kwiatki, serce gra-to
                                milosc..no coz..milosc, no to slub, potem mieszkacie razem.... a potem okazuje
                                sie, ze nie moze ona wytrzymac, ze nie opuszczasz deski albo nawet, ze sikasz
                                na nia, a ona niestety to troche flejtuch i ciagle gary w zlewie, ze nawet
                                odsikac sie nie mozesz..no i co? gdybys wiedzial to wczesniej (o czym nie
                                mogles wiedziec bo nie mieszkaliscie razem) to ozenilbys sie z nia?
                                :)

                                > Jak się kochamy, to będzie cool.

                                nooo... tak, milosc przeciez wszystko wybacza :)
                                • jmx Re: współczesna pani Dulska i wolne związki 16.09.03, 13:03

                                  Hihi, przecież po to się ma męża, żeby go wychować! Deski nie spuszcza? nauczy
                                  się... Gary w zlewie? a co łap nie ma? umyć nie może? jak ktoś szuka gosposi a
                                  nie towarzyszki życia to jego problem. Ale - cóż zrobić - gosposia droższa...

                                  Poza tym, mówiąc powazniej, kłopoty i kryzysy pojawiają się w kilka lat trwania
                                  związku, niezależnie czy to formalnego czy nie. Więc kwestia zamieszkania przed
                                  ślubem nie rozwiązuje wszystkich spraw. A takie drobiagi o jakich mówisz
                                  urastają do rangi problemów gdy w związku pojawia się jakaś rutyna, zmęczenie
                                  sobą itp. Jakos sobie nie wyobrażam "zmęczenia partnerem" w narzeczeńskim
                                  okresie wspólnego mieszkania.
                                  • Gość: jar Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: 195.136.33.* 16.09.03, 13:06
                                    rozwiazaniem w takim razie jest narzeczenstwo kilkuletnie pod jednym
                                    dachem:))).. a potem slub, bo juz dzieci sie wstydza..oo...:)
    • Gość: ryb Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 11.09.03, 02:23
      Nie, oj nie
      • Gość: ryb Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 11.09.03, 02:24
        Nie odmowie sobie tego. Znowu 100 post jest moj...


        Pozdr. dla wszystkich


        ryb
        • jmx Re: współczesny Pstrowski 11.09.03, 02:32
          Norma wykonana, pora iść spać!

          Pozdrawiam i dobranoc :-))
          • Gość: ryb Re: współczesny Pstrowski IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 11.09.03, 02:34
            Dobranoc :)))
            • unknown10 Re: współczesny Pstrowski 11.09.03, 02:47
              a u mnie dopiero dobrywieczor

              Gość portalu: ryb napisał(a):

              > Dobranoc :)))
              • Gość: ryb Re: współczesny Pstrowski IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 11.09.03, 02:53
                Dobry wieczor :))) Ale chyba znikne, bo ktos (chyba zona) z gory wrzeszczy co
                ja jeszcze na dole robie??? Jakby nie wiedziala...no coz trzeba sie poddac.


                Milego wieczoru zycze :)))


                ryb
                • unknown10 Re: no i widzisz ryb 11.09.03, 03:03
                  na tym miedzy innymi polega dojrzalosc w zwiazkach dlugoterminowych...bravo dla
                  ciebie...a poza tym to nudno byloby pelnic role slonca 24 godziny na dobe no
                  nie?
                  dobranocka :)))
                  • Gość: ryb Re: no i widzisz ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 11.09.03, 03:07
                    Dobranoc :)))
    • qw5 Re: współczesna pani Dulska i wolne związki 12.09.03, 21:14
      Taki fajny wątek, ale tyle wpisów, że mówię "pas". Że też zachciało Wam się tak
      masowo wypowiadać właśnie tutaj :(
      • Gość: girlfriend moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 21:23
        To ja je tak rozciągłam jako ryb te pończoszki, co się na nich poszedł wieszać
        najwyraźniej (tezę swą motywuję tym, że był znikł).

        A przyczyna tego taka jest, że mam rzut choroby polemica nervosa, hi hi ;)
        No, także ja się sobie nie dziwię :)
        • qw5 Re: moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina 12.09.03, 21:28
          Fakt, wątek jest przygługi... ale żeby się z tego powodu wieszać ?
          • alfika Re: moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina 12.09.03, 21:31
            qw5 napisała:

            > Fakt, wątek jest przygługi... ale żeby się z tego powodu wieszać ?

            To znaczy przydługi czy przygłupi???
            • qw5 Re: moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina 12.09.03, 21:36
              Prawdę mówiąc zaczyna być jedno i drugie, chyba bo juz tego nie odczytam,
              powyżej 50 odpuszczam.

              To fakt niepokoją mnie te błędy, literówki to nic, ale interpunkcja... (A żle
              wstawiana świadczy o braku logiki)
              • alfika Re: moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina 12.09.03, 21:41
                qw5 napisała:

                > Prawdę mówiąc zaczyna być jedno i drugie, chyba bo juz tego nie odczytam,
                > powyżej 50 odpuszczam.
                >
                > To fakt niepokoją mnie te błędy, literówki to nic, ale interpunkcja... (A żle
                > wstawiana świadczy o braku logiki)


                O, na forum świadczy o czymś dużo gorszym :)))
                Bo świadczy o braku nicka - podobno jakaś straszna osoba ukrywa sie pod
                podpisem "ty wiesz kto", a poznaje się ją po niestawianiu przecinków!!!!!

                Ale Ty stawiasz przecinki, to chyba nie jesteś "ja wiem kto", choć nie wiem i
                wiedzieć nie muszę :)))

                No, i masz całkiem przyzwoity nick.
          • Gość: girlfriend a bo to kto chłopców zrozumie? ;) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 21:39
        • alfika Re: moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina 12.09.03, 21:30
          A ja? A ja?
          He he :)

          A wszystko przez te gęsi... No, ale skoro uratowały Rzym, to się nie czepiam.
          • Gość: girlfriend Re: moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 21:38
            dobrze że Rzym, bo ja bym za inne miasto nie umierała, ale za Rzym to i
            owszem :)
            Podobno wprawdzie to od ogladania Neapolu sie umiera, ale niech tam ;)
            • alfika Re: moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina 12.09.03, 21:44
              Umierać sobie można od oglądania niektórych wpisów na tym wątku, Neapol nie
              potrzebny :)))))
              Ale Rzym ocalał, jak by nie było, dzięki gęganiu.
              To niech tam.
              • Gość: girlfriend owszem, moja siostro, pora umierać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 21:54
                koniec świata blisko, hi hi ;)
                • alfika Re: owszem, moja siostro, pora umierać 12.09.03, 21:57
                  Girl, idziemy z tego baru, co Ty na to?

                  Jaki koniec świata? Ziemia się dopiero na dobre rozkręciła!
                  :)))
                  • Gość: girlfriend Re: owszem, moja siostro, pora umierać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 22:02
                    miałam nadzieję, że nakręcimy do trzystu, ha ha ha :)
                    coś gęsi dawno nie było? poleciaaałaaa...
                    to i my chodźmy koleżanki :)
                    • unknown10 Re: nie odlatujcie gaski 12.09.03, 22:33
                      bo unknown wam pomoze krecic ten watek do 300 postow,

                      hmmm...unknown chcial(-a)przekazac girlfrend troche "feedback" o jej
                      wypowiedziach, nie zeby chcial(-a) krytykowac, bron boze
                      ale ma problemy z logika niektorych girlfrendowych wypowiedzi, bo z jednej
                      strony rozplywa sie ona(girlfrend) z zachwytu nad dojrzaloscia parntera autorki
                      postu, cytuje: "...mysle, ze jest fantastyczny..." - 08/09/2003 albo ..."jestes
                      zakochana w mezczyznie madrzejszym i doroslejszym niz ty, takim, ktory ciagnie
                      w gore i do ktorego ma sie ochote dorosnac, zasluzyc na niego."
                      I jednoczesnie podwazajac swoja wlasna opinie: "kto i gdzie widzial dojrzalego
                      faceta przed 30-tka" albo "A zacznijmy od tego, ze to malolat. Jaki facet w
                      wieku 30 lat jes dorosly?" - 11/9/03.
                      I gdzie w tym rozumowaniu jest logika? Skoro on taki niedojrzaly to po co te
                      cale peany na jego czesc i dlaczego do diaska radzicie "podciagac" sie autorce
                      do takiego "dojrzalego/niedojrzalego poziomu???
                      Nie dziwie sie ze po takich logicznych poradach zespolu girlfrend/alfika
                      skonfudowana autorka zamilkla.

                      Pozdrowienia od rozbawionego(-ej) unknown.


                      ość portalu: girlfriend napisał(a):

                      > miałam nadzieję, że nakręcimy do trzystu, ha ha ha :)
                      > coś gęsi dawno nie było? poleciaaałaaa...
                      > to i my chodźmy koleżanki :)
                      • Gość: alfika Re: nie odlatujcie gaski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 22:40
                        No, to ciągniemy jeszcze troszkę :)
                        Zwróc uwagę, że ten facet miał 30 lat parę lat temu, jak jego ukochana
                        postanowiła zajść w ciążę.

                        A naprawdę jesteś pewna powodów, dla których zamilkła Gąska czy to jeden z
                        pseudo-argumentów???
                        Bo z tego co zauwazyłam, to czasem autor wątku spokojnie sobie znika, a
                        dyskusja toczy się nadal.
                        I nie zawsze autor wątku należy do osób, które obraża fakt istnienia innych
                        racji niż jego własne - choć Gęś raczej do takich osób też nie nalezy.

                        Pozdr.
                        • unknown10 Re oj ta aflik/girlfrendowska arogancja 12.09.03, 22:47
                          zwracam, zwracam uwage... to jeszcze gorzej swiadczy o jego "dojrzalosci" i
                          madrosci, ktora ma byc wzorem do nasladowania waszym zdaniem (aflika/girlfrend)

                          Unknown



                          Gość portalu: alfika napisał(a):

                          > No, to ciągniemy jeszcze troszkę :)
                          > Zwróc uwagę, że ten facet miał 30 lat parę lat temu, jak jego ukochana
                          > postanowiła zajść w ciążę.
                          >
                          > A naprawdę jesteś pewna powodów, dla których zamilkła Gąska czy to jeden z
                          > pseudo-argumentów???
                          > Bo z tego co zauwazyłam, to czasem autor wątku spokojnie sobie znika, a
                          > dyskusja toczy się nadal.
                          > I nie zawsze autor wątku należy do osób, które obraża fakt istnienia innych
                          > racji niż jego własne - choć Gęś raczej do takich osób też nie nalezy.
                          >
                          > Pozdr.
                          • Gość: alfika Re: Re oj ta aflik/girlfrendowska arogancja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 16:17
                            Na jakiej podstawie zarzucasz arogancję?
                            Bo fakt, że mamy inne zdanie niż Ty nie jest tu, uwierz, wystarczającym powodem.
                            • unknown10 Re: siesze sie do fryzjera wiec 13.09.03, 16:32
                              ci odpowiem w wielkim skrocie..
                              aroganckim nie jest ktos kto ma odmienne zdanie (moje tez jest odmienne of
                              twojego). Na miano aroganta zasluguje ktos kto to swoje zdanie wyraza w sposob
                              lekcewazacy innych, i uwazajacy, ze jego racja jest jedyna sluszna i
                              niepodwazalna.
                              A teraz nie zatrzymuj mnie, juz naprawde musze wyjsc.
                              :)

                              Gość portalu: alfika napisał(a):

                              > Na jakiej podstawie zarzucasz arogancję?
                              > Bo fakt, że mamy inne zdanie niż Ty nie jest tu, uwierz, wystarczającym
                              powodem
                              > .
                              • Gość: girlfriend czyli nie ma dowodów. CND . :)))) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 16:49
                                • Gość: alfika Re: czyli nie ma dowodów. CND . :)))) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 17:37
                                  Kolejna zaczepka przerwana sieszeniem do fryzjera.
                                  Miłego :))))))
                                  • Gość: girlfriend Re: czyli nie ma dowodów. CND . :)))) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 17:54
                                    Hej!
                                    wiedziałam, że skończymy na virtualnym stosie, hi hi :)
                                    ale jeszcze nie musztarda po obiedzie, moze jeszcze uda nam się udowodnić, że
                                    nie jestesmy wielbładki :D

                                    • alfika Re: czyli nie ma dowodów. CND . :)))) n/t 13.09.03, 18:02
                                      Sie nie uda, zostaniemy wielbładkami spalonymi na stosie, przy czym każdy
                                      będzie palił wielbłądka za cos innego i to jest tu najzabawniejsze :)))))))))

                                      Szkoda, bo zamierzałem sobie pożyć z garbem przekonania, że mężczyznie też
                                      należy się miłość, zrozumienie i czyste zagrania :)
                                      Może ucieknę, jak sie już troszkę wystraszę :)

                                      A tu nawet za pomocą klawiatury nie daję pani NN udać się do fryzjera :)))))))))
                                      • Gość: girlfriend Re: czyli nie ma dowodów. CND . :)))) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 18:26
                                        Szczerze mówiac, można się wystraszyć, prawda. Ale niech palą :) jesteśmy
                                        bliżej pierwotnych instynktów niż nam się wydaje :)))

                                        No, ale ja to przynajmniej zostanę spalona za "skarpetki frote do sandałów",
                                        czyli słusznie, ha ha :)

                                        Czy świat jest w gorszej kondycji emocjonalnej niż mi sie wydawało tydzień
                                        temu? ciekawe...
                                        • alfika Re: czyli nie ma dowodów. CND . :)))) n/t 13.09.03, 18:42
                                          Ja też zostanę spalona słusznie :)
                                          Za to, że mówię to co Ty i za to, że będąc gęsią wolałabym delektować się swoim
                                          związkiem, dawać miłość i doświadczać miłości zamiast okazywać miłość pokazując
                                          drzwi...

                                          A na dodatek śmiem twierdzić, że absolutnie bezczelnie każda z nas ma widocznie
                                          konkretne lekcje za sobą, skoro śmie się odzywać innym głosem.
                                          • Gość: girfriend ha! wszystko na tym świecie sprowadza się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 21:04
                                            do posiadania właściwego profesora :-))))))))))
                              • Gość: alfika Re: siesze sie do fryzjera wiec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 17:35
                                Nie rozśmieszaj mnie, zgryźliwa duszyczko, jak dla mnie możesz wcale tu nie
                                bywać, o czym zapewne wiesz :))))
                      • Gość: girlfriend Ciebie również , o gwiazdo, witamy serdecznie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 22:57
                        Z zachwytem konstatuję fakt, że sie Panu chciało, ha ha ha :)))
                        Cieszy mnie to, żeś rozbawion. O ironii w szkołach nie uczyli Szanownego Pana,
                        a na żatrach sie Pan znasz czy nie znasz? Gdyby Pan się nie był wkurzył moja
                        pierwszą reakcją na Pański post, moze by i Pan wyczaił stopien serioznosci
                        mojej tezy o 30-latkach, hi hi hi :))))

                        Bravo, bravo, signore :))))standing ovation, prosimy o jeszcze :)
                        • unknown10 Re: milo mi, ze tak serdecznie mnie witasz 12.09.03, 23:07
                          ale tez jestem zdziwiony(-a), ze ciagle do ciebie nie dociera slabosc twoich
                          logicznych wywodow, dojrzala intelektualno-emocjonalnie girlfrend - mam
                          nadzieje ze zauwazylas ironie mojej wypowiedzi. Wiem nie mam sie czego obawiac
                          ty jestes expert od ironii. Gorzej tylko z ta twoja logika.

                          :))


                          Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                          > Z zachwytem konstatuję fakt, że sie Panu chciało, ha ha ha :)))
                          > Cieszy mnie to, żeś rozbawion. O ironii w szkołach nie uczyli Szanownego
                          Pana,
                          > a na żatrach sie Pan znasz czy nie znasz? Gdyby Pan się nie był wkurzył moja
                          > pierwszą reakcją na Pański post, moze by i Pan wyczaił stopien serioznosci
                          > mojej tezy o 30-latkach, hi hi hi :))))
                          >
                          > Bravo, bravo, signore :))))standing ovation, prosimy o jeszcze :)
                          • Gość: girlfriend o Najjaśniejszy Logiku weź mnie oświeć, głoopią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 23:14
                            i wal te przykłady alogiczności bo mię oślepiła jasność Twoja i nie widzę. Ino
                            nie tamte, bom je już wyśmiała raz, a drugi mię się nię chcę :D
                            • unknown10 Re: dzieki za wyrazy unznania...ale 12.09.03, 23:22
                              mecz sie dalej sama w wyszukiwaniu swoich logicznych cudaczkow...

                              pa kochanenka
                              unknown
                              :)))))



                              d napisał(a):

                              > i wal te przykłady alogiczności bo mię oślepiła jasność Twoja i nie widzę.
                              Ino
                              > nie tamte, bom je już wyśmiała raz, a drugi mię się nię chcę :D
                              • unknown10 Re: correcta ...uznania nie unznania... 12.09.03, 23:24
                                • Gość: girlfriend Aha. Czyli brak. CND. Merci :))))) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 23:35
                                  • Gość: alfika Re: Aha. Czyli brak. CND. Merci :))))) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 17:28
                                    A tak się pięknie człowiek o wdzięcznej nazwie NN zapowiadał...
                                    Eeeech...
                    • onnanohito głównie do Girlfriend 12.09.03, 22:34
                      Przeczyatłam wszystko, naprawdę. Są rzeczy na niebie i ziemi .....

                      Tylko jeden cytat (to od Girlfriend do Melanii), no po prostu nie mogłam się
                      powstrzymać:

                      "Że nie czytujesz Bułhakova? Cóz, widać masz ciekawsze lektury."

                      Girlfriend - powiedz, to TEŻ nie było złośliwe wywyższenie się i poniżenie
                      rozmówcy? Twoja oświeconość jest równie nieznośna, jak dawno, dawno temu
                      buddowatość Buddy :-) zwanego Teraz I... Ale nie jesteś stracona, bo Budda
                      bardzo się zmienił - głosi to samo, ale przestał być tak nachalnie nawracająco-
                      krytykujący. Rzadko tu bywam ostatnio, ale mam wrażenie, że po prostu stał się
                      bardzo życzliwy ludziom. A Ty, Girfriend, ze swoim oświeceniem i umiłowaniem
                      Tego Najwspanialszego i ze swą dumną i bladą twarzą również z faktu nie bycia
                      okropną (uwiąd intelektualny i fizyczny imputowany przez Ciebie) żoną - jesteś
                      po prostu okropna. Dokopałaś Melanii zupełnie no, zupełnie bez sensu. Nie
                      zauważyłam w Jej poście nic, no nic obraźliwego pod Twym adresem, za to w
                      Twoich następnych - i owszem.
                      I jeszcze jedno, Girlfriend - piszesz, że to nie Twoja sprawa, że ktoś nie
                      zrozumiał, co piszesz i o czym. Podstawowa zasada komunikacji to :ZA KOMUNIKAT
                      JEST ODPOWIEDZIALNY JEGO NADAWCA".
                      Pozdrawiam z niesmakiem - ŻONA - ani nie dumna i blada z tego faktu ani
                      zawstydzona. Matko: "małżeństwo U NAS jest jak skarpety frotte do sandałów" -
                      nie wiem, śmiać się czy płakać? Pójdę przytulić się do mojego zniewolonego
                      Męża ..... Nie ufał mi, więc mnie poprosił o rękę ... hahaha :-)

                      • Gość: girlfriend witamy w klubie :)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 22:49
                        czytajacych to, co chca przeczytać a czego nie ma :)
                        wprawdzie jest to klub nieliczny, ale za to znamienity :)))

                        Pozdrawiam serdecznie i zeznaję że ani nie jest mi przykro ani wstyd że jesteś
                        ŻONO (czyli STRONO) taką masochistką, że chciało Ci sie czytac wszystkie moje
                        beznadziejne posty. Konstatuję fakt z pogodą w sercu.

                        Cieszę się ze dane jest mi wzbudzac tak gwałtowne emocje, hi hi :)
                        A komóra męża aby przetrząśnięta?


                        That's right :) Idź się przytul, a nusz czegoś doznasz w życiu.
                        Ookłony :)
                        • onnanohito Re: witamy w klubie :)))) 13.09.03, 00:18
                          Yesoo - to Twoje, prawda? (pretensjonalne, ale niech tam)
                          Szybko, szybko - mąż mnie na chwilę puścił do internetu, mówi :"Stara, idź, ale
                          zaraz sprawdzę z kim tam K*** piszesz". Komórę mu sprawdzam, jasne, ale tylko
                          wtedy, jak nawalony śpi po meczu (w TV ogląda, oczywiście), bo jakby zobaczył,
                          że ją tknęłam, to by mnie naprał, jak nic .....
                          Taaaak. Niezła ta Twoja wizja małżeństwa - w sumie - jakbym tak właśnie
                          wyobrażała sobie małżeństwo, też bym nie chciała, żeby mój NAJ.... (i dalej jak
                          w Twoim którymś poście) mi się oświadczał.
                          Girlfriend - sama napisałaś gdzieś powyżej, że jak ktoś pisze coś złego o
                          ludziach, na których Ci zależy, to reagujesz itd. To czemu w takim razie sama
                          musiałaś mi wrzucić tę komórę do przetrząsania i to "a nuż coś Ci się w życiu
                          przydarzy", czy jakoś tak. Czemu Ty to napisałaś? Przecież to po prostu jak
                          uderzenie w twarz. Ani to jakaś krytyka, ani zwrócenie mi uwagi na coś, ani w
                          ogóle nic w czym ja widzę sens ... Takie bezinteresowne dowalanie drugiej
                          osobie uważam że świadczy o prawdziwej dojrzałości i oświeceniu .... O Boska
                          Girlfriend ...
                          • Gość: girlfriend złość piękności szkodzi :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 00:32
                            odpowiem Ci jutro, bo na dziś dość - ja o tej porze mam fajniejsze zajęcie
                            czego i Tobie życzę. Wyluzujesz się to będziesz ładniejsza, hi hi hi :))))

                            a swoją szosą dziwne, dziwne, że wolisz do mnie pisać niż w ramionach swego
                            być, ja wręcz odwrotnie :)

                            dobranoc właścicielko niepretensjonalnego nicka hi hi :)
                          • Gość: Melba Onnanohito IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.03, 11:52
                            Cześć Onnanohito,
                            czytam ten wątek z zaciekawianiem, wiesz, przypomniały mi się stare, dobre,
                            forumowe czasy i te nasze dyskusje...fajnie, że Cię tu widzę :)
                            Rozbawienie - bom młodsza o rok od Girlfriend, a przeglądam sie w niej jak w
                            lustrze, czy wehikule czasu...też tak nadawałam, jak miałam 25, 26 lat -
                            małżeństwo to be i zniewaga :) He he dalej tak uważam, od 2 miesięcy
                            najszczęśliwsza mężatka. Ups, co moi sąsiedzi z
                            artystyczno/madialno/intelaktualnej dzielnicy powiedzą?
                            Strasznie też mi się podoba komitywa Alfiki i Girlfriend, gdzie jedna nie może,
                            tam druga w obronie stanie...
                            Nawet wysałałm maila do A27, żeby tu trochę podymiła ;), jak jej się zachce
                            forumowe klimaty odświeżyć...

                            No a wracając do teraźniejszości...albo nie :)

                            Girlfriend jedno pytanko - bo ja też dłuuuuuuuugo miałam fazę antyślubną.
                            Dlaczego tak pewnie stwierdzasz, ze co Twoje to i innych być powinno i jak ktoś
                            żyje / myśli inaczej, to głąb kapuściany i wieśniak zacofany? Czy to, że
                            marzysz o konkubinacie i jest Ci w nim świetnie znaczy, że każdy, kto marzy o
                            małżeństwie, jest na złej drodze i należy go przekabacić na Twoją prawdę
                            oświeconą? Bo tego nie rozumiem. Sama długo uważałam, że DLA MNIE ślub jest be.
                            I tak sobie żyłam. Przyszedł ten czas, że DLA MNIE ślub jest cacy. I tak sobie
                            teraz żyję...
                            Ale mówić innym, co powinni, a czego nie?
                            I jeszcze od nauczycielek ich z tego powodu wyzywać ;)? no,no, no
                            • Gość: girlfriend hi hi hi :)))) I Ciebie witam serdeczniew tym nada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 14:14
                              dosyć wąskim ale jednak jakże znamienitym gronie czytających czego nie ma, hi
                              hi hi :))))

                              Przyjmijcie o łaskawcy w swoje grono jaśnie oświeconych i moją babcię, ktora od
                              zarania moich dziejów powtarza mi "dorośniesz to zmądrzejesz", hi hi
                              hi :) "napewno tak jak wszystkie normalne i dojrzałe kobiety zapragniesz
                              dziecka oraz zostać żoną" u ha ha ha ha :)))

                              A tak serio strzelę: jakie trzeba czytać ksiązki i jakich ludzi spotykać żeby
                              uważać, że wszyscy powinni mieć tak samo? Powiedzcie proszę, bo też bym
                              chciała. Ja mam nieszczęścia znać takich co uważają mariaż za passe i takich co
                              go pragną, takich co mowią "skarpetki frote do sandałów" i takich co szczęślie
                              poślubieni są. Powiedzcie proszę jak zostaje się takimi jak Wy? Czy trzeba
                              zamknąć oczy, czy może uszy? Czy może skierować wzrok i słuch na swoja własną
                              przecudowną a niedopieszczoną postać że nie mieć czasu na nic więcej?

                              A teraz drogie juz-nie-panny powiem tak: kto raz nie spotkał faceta, który
                              udawszy pragnienie przysiegania z głębi serca przed bogiem i ojczyzną, za
                              plecami swojej bride wyszeptał "no, teraz to jej k...a nie bedzie się opłacało
                              innemu d...y dać" - niech nie zabiera głosu. Kto nie wie, że 1/3 małżeństw w
                              Polandii z powodu bejbuska w drodze a nie big love, też niech poruci
                              błaznowanie. Kto nigdy nie słyszał że 95% małżeństw zawartych za pozwoleństwem
                              sądu (malolaty) rozlatuje się, niech lepiej milczy wstydu oszczędziwszy.
                              • Gość: Melba Re: hi hi hi :)))) I Ciebie witam serdeczniew tym IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.03, 14:57
                                Uff, to się cieszę, że nie spotkałam jednak takich facetów i że nie taką
                                motywację miał mój mąż.
                                Ale jak się tak strasznie śmiejesz, to chyba się przed kompem trzęśiesz i nie
                                widzisz dobrze, na co odpowiadasz, bo ja Cię właśnie o to pytałam - jak to
                                jest, że TY każesz wszystkim urawniłowkę pod swoje dyktando zastosować, a kto
                                czuje inaczej, ten głąb?
                                No ale chyba jednak nie czytałaś mojego postu, bo właśnie pisałam w nim, że
                                MNIE jest fajnie być teraz żoną, a kiedyś JA byłam ogarnięta ślubną fobią.
                                Tyle, że nei narzucałam tego innym. Ale tego już nie doczytałaś.
                                • Gość: girlfriend Re: hi hi hi :)))) I Ciebie witam serdeczniew tym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 15:37
                                  gdzie ja każę urawniłowkę stosować?
                                  gdzie ja mówią że twój mąż Cię chce bo Ci nie ufa?

                                  przeczytaj jeszcze raz swoje posty na tym wątku :)
                                  może jak Ci się bedzie nudziło to i moje przeczytaj...
                                  • Gość: alfika Re: hi hi hi :)))) I Ciebie witam serdeczniew tym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 17:49
                                    Może nawet uda się komuś dotrzeć do postów, w których Girl twierdzi, że jest
                                    przeciwniczką ślubów, ja zaś pisałam, że jestem zwolenniczką.

                                    Girl, nie przekonywałaś mnie, że powinnam małżeństwo mieć w pogardzie - a
                                    szkoda, bo w tym momencie to stado postów stwierdzających, że narzucasz swój
                                    punkt widzenia szlaczek trafia raz na dobre...

                                    Drogie Rozsierdzone Panie. Rzecz nie w nienawiści do małżenstwa (co Girl już
                                    Wam usiłuje wyjaśniać zarzucając czytanie tego, czego ona nie napisała), ale
                                    problem cały czas w motywacji Gąski do zawarcia tego slubu.

                                    Zaś Waszym świętym węzłom naprawdę przekonania Girl nie zaszkodzą. Wyrzucacie z
                                    siebie jakieś kompleksy...
                                    • Gość: Melba Kompleksy? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.03, 01:03
                                      No pewnie, że nie zaszkodzą i pewnie, że nie ja tu wyrzucam kompleksy.
                                      Kompleksy ma tu chyba Girl, bo musi strasznie przekonywać do tych swoich racji.
                                      Ale rozumiem - też przekonywałam, bo już to tak jest, że jak się jest w
                                      mniejszości, choćby statystycznej, to się człowiekowi dziwniej robi i mocniej
                                      musi pokrzyczeć. Norma.
                                      • Gość: girlfriend :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 01:16
                                        z faktu, droga Melbo (jakze przeswietna) iz ktoś odrzuca coś nie wynika ze to
                                        fobia :) czy wynika? bo jesli tak, to mialabys Ty girlfobie, hi hi ;)

                                        a co Ty na to: ja juz żoną byłam i z tego wyrosłam - wyrosniesz i Ty droga
                                        Melbo hi hi ;) co Ty na taka filozofię?

                                        niebój żaby kochana - takie jak my nie wyciągają łap po takich, co chcieli
                                        takie jak Ty, hi hi ;)))

                                        goodnight :)
                                        • Gość: Melba Re: :-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.03, 01:24
                                          Dziewczyno, JA nigdzie nie napisałam, że TY wyrośniesz. (A nie wyrastaj, bądź
                                          szczęśliwa tak jak TY chcesz i marzysz, życzę CI tego z całego serca). JA
                                          napisałam że JA miałam ślubofobię i JA wyrosłam. JA już nie mam siły dalej do
                                          CIĘ pisać, bo jak już drukowane nie wystaczą, to jakie...?
                                          • Gość: Melba .................. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.03, 01:26
                                            No a ten tekst "jakże prześwietna" pod moim adresem, to kolejny majstersztyk -
                                            wzmaga rzeczowość dyskuzji i wyrafinowaną ironią trąci. Ups.
                                            • Gość: girlfriend czemuż ach czemuż przeswietna Melbo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 01:30
                                              chcesz wzmagać rzeczowość dyskusji?
                                              Byłybyż to kompleksy, hi hi ;)?

                                              idź walnij jaki dwuwiersz nam pod koniec wątku, jeśliś bezsenną jest ;)))

                                              • Gość: Melba rozszyfrowałaś mnie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.03, 01:36
                                                Tak. Jestem pełna kompleksów. Na szczęście czytuję Bułhakowa i Inteligencję
                                                Emocjonalną. Jest nadzieja.
                                                • Gość: girlfriend Ty czytaj Wittgensteina. n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 01:39
                                                  • Gość: Melba A Ty wątek poniżej :) n/t IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.03, 01:41
                                          • Gość: girlfriend droga Melbo, brak Twej siły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 01:27
                                            jest jasno widoczny w treści postów Twych ;)

                                            rekomendowana terapia: idź sie zrelaksuj, pora ku temu stosowna :)
                                            • Gość: Melba Re: droga Melbo, brak Twej siły IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.03, 01:30
                                              Ależ dziecko, ja naprawdę z nikim nie walczę :)
                                              Idź spać, jak zapowiadałaś, dobranoc, kolorowych ślubów przez całą noc :)
                                              • Gość: girlfriend Melbo! matko moja a nawet babko! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 01:33
                                                Nie przyzwyczajonam całą noc mitrężyć na spanie ;)
                                                Więc prędzej za Toba pomknę w innych kwestiach niżeli w tej.

                                                W tej never ever :)))))

                                                Lecz Ty rzecz jasna śpij. O big love sobie śnij ;)
                                                • Gość: Melba To chodź na czat IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.03, 01:38
                                                  ......................
                                                  • Gość: girlfriend czaty? ja mam fajniejszą zawartość chaty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 01:41
                                                    hi hi hi ;)

                                                    Melba, ja naprawdę spadam takze i dlatego że mam powazny deadline czegoś w
                                                    poniedzialek, a jestem w polu.

                                                    na razie
                                                  • Gość: Melba Re: czaty? ja mam fajniejszą zawartość chaty! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.03, 01:43
                                                    Szkoda, bo się chciałam zaprzyjaźnić na "przyjaciołach"
                              • Gość: tak Re: hi hi hi :)))) I Ciebie witam serdeczniew tym IP: *.net.pl / 192.168.1.* 13.09.03, 15:12
                                Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                > dosyć wąskim ale jednak jakże znamienitym gronie czytających czego nie ma, hi
                                > hi hi :))))
                                >
                                > Przyjmijcie o łaskawcy w swoje grono jaśnie oświeconych [...]

                                Może i nie bardzo kumaci są Twoi dyskutanci. Ale nie przystoi mądrzejszej
                                osobie drwić z maluczkich. W ogóle nikt nie powinien drwić z nikogo.

                                > A tak serio strzelę: jakie trzeba czytać ksiązki i jakich ludzi spotykać żeby
                                > uważać, że wszyscy powinni mieć tak samo? Powiedzcie proszę, bo też bym
                                > chciała.

                                Kto uważa, że wszyscy powinni mieć tak samo?

                                > Powiedzcie proszę jak zostaje się takimi jak Wy? Czy trzeba
                                > zamknąć oczy, czy może uszy? Czy może skierować wzrok i słuch na swoja własną
                                > przecudowną a niedopieszczoną postać że nie mieć czasu na nic więcej?

                                Dalej drwisz.
                                Jakimi oni są? Ja też jestem w nich?

                                > A teraz drogie juz-nie-panny powiem tak: kto raz nie spotkał faceta, który
                                > udawszy pragnienie przysiegania z głębi serca przed bogiem i ojczyzną, za
                                > plecami swojej bride wyszeptał "no, teraz to jej k...a nie bedzie się
                                opłacało
                                > innemu d...y dać" - niech nie zabiera głosu. Kto nie wie, że 1/3 małżeństw w
                                > Polandii z powodu bejbuska w drodze a nie big love, też niech poruci
                                > błaznowanie. Kto nigdy nie słyszał że 95% małżeństw zawartych za
                                pozwoleństwem
                                > sądu (malolaty) rozlatuje się, niech lepiej milczy wstydu oszczędziwszy.

                                Na kryzys małżeństw receptą nie może być konkubinat. Myślę, że nawet
                                przeciwnie - pęd za wolnymi związkami, brak odpowiedzialności w
                                wyborach "służy" liczbom podanym przez Ciebie.

                                Pozdrawiam
                                • Gość: girlfriend drogi Taku, moj ulubiony ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 15:52
                                  Drwić przystoi oraz warto, tylko że nie ze wszystkich.

                                  Miło mi (hi hi hi ;) że nie wszyscy uważają mnie za głupszą.

                                  Jest na tym wątku dośc wypowiedzi "każda kobieta", "ze ślubofobii się wyrasta".
                                  Tak piszą ludzie, ktorzy nie lubią faktu, że ktoś jest inny. Że na przykład zna
                                  przypadki sądów jakoby ślub był jak te skarpetki frote :) lub zna przypadki
                                  ślubu z braku zaufania itd. Ogólnie, jak wiadomo ludzi drazni, ze ktoś chce i
                                  potrafi podwazać przekonania większości.
                                  A ja uwazam, że nalezy podwazać to, co mowią nam za młodu, sprawdzać to,
                                  zagladać pod powierzchnię, bo a nuz nie jest to prawdą.

                                  Na koniec pragne dodać, że nie należy takich ludzi bic zanadto, bo bez nich
                                  ludzkośc by nie zeszła z drzew :))))))

                                  Nie Taku, Ty nie jesteś nimi. Ponad wszelką wątpliwość. Nie walisz ad personam,
                                  nie robisz psychoanaliz, nie wyciagasz z kontekstu takich zdań jak ci wygodnie.

                                  Re związki: ich trwałość zależy od dojrzałości i tzw.inteligencji emocjonalnej,
                                  napewno nie od papieru. To nie magiczny pstryczek, ktory mlodzieź zamienialby w
                                  dorosłych. Nie jestem religijna, kryzys małżeństw mnie nie porusza. Porusza
                                  mnie kryzys zwiazków. Nie sądzę nadal żeby kiedyś ludzie byli dojrzalsi. Po
                                  prostu kiedyś związki mialy inne cele, w większym stopniu przypominaly firmy z
                                  celem prokreacyjnym, biznesy.

                                  Obserwowane przeze mnie nieformalne zwiazki są trwalsze i szczęśliwsze niż
                                  większośc znanych mi małżeństw, ale to pewnie kwestia optyki.

                                  pzdr
                                  • unknown10 Re: a ja znowu ze swoja zimna logika 13.09.03, 16:26
                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):


                                    > Obserwowane przeze mnie nieformalne zwiazki są trwalsze i szczęśliwsze niż
                                    > większośc znanych mi małżeństw, ale to pewnie kwestia optyki.
                                    >
                                    > pzdr

                                    droga girlfrend,
                                    zeby wyciagac daleko idace konkluzje czy uogolnienia, albo zauwazyc trendy
                                    spoleczne, obserwacje nalezy czynic dziesiatkami lat i to w bardzo roznych
                                    srodowiskach a jak dewaguje z twoich wypowiedzi, twoje obserwacje ograniczaja
                                    sie do " "wielkomieskiej mlodej inteligencji, tej liberalnej, czesto zwiazanej
                                    ze sztuka, nauka czy mediami...". dodatkowo zwazywszy twoj wiek, czynisz te
                                    obserwacje od niedawna, chyba, ze mnie przekonasz, ze zaczelas je czynic od
                                    kolyski.
                                    Nikt ci nie ma za zle, ze zyjesz w zgodzie z normami TWOJEGO srodowiska ale nie
                                    traktuj z gory wszystkich pozostalych zyjacych w/g innych zasad i nie narzucaj
                                    im swojego punktu widzenia bo zasluzysz na miano nietolerancyjnej arogantki.
                                    Nie imputuj ze TOJA prawda jest ta jedyna sluszna - oszczedze ci tym razem
                                    przytaczania twoich cytatow na po poparcie tego co tu napisane.
                                    I na koniec ciekawostka, Unknown udaje sie wlasnie do fryzjera - jak widzisz,
                                    twoja generalizacja, ze zony/mezowie (to juz moj dopisek z tymi mezami) sa w
                                    wiekszosci zaniedbani fizycznie, intelektualnie i jakos tam jest po prostu nie
                                    prawdziwa.
                                    unknown
                                    :)
                                    • Gość: girlfriend unknown 10, popełniasz grzech pychy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 17:14
                                      Jak wnoszę z postu nie przeczytałaś całego watku. Szkoda, wiem, że to nudne,
                                      ale szkoda. Nie sposob bowiem w kazdym poście wykladac całą swoją filozofię.

                                      Przeczytałaś jak mniemam jeden lub kilka moich postów i potraktowałaś je
                                      wlaściwie w oderwaniu od wszystkiego. Otóż oświadczam, co następuję:

                                      1.W przeciwieństwie do wiekszości moich szanownych interlokutorow nie
                                      uogólniam. Na post "wszystkie kobiety chcą..." odpowiadam ino "nie wszystkie,
                                      znam takie co..."


                                      2.Już raz zeznałam na tym wątku ze mam przyjemność utrzymywać kontakty w
                                      różnych pokoleniach oraz krajach, aczkolwiek tak, mozna tych ludzi
                                      sklasyfikować jako wielkomiejską bla, bla, bla... Czynię te obserwacje dłuzej
                                      niż niektore koleżanki, takze ze wzgledów zawodowych. Śmiem postawić tezę ze
                                      intensywniej niż wielu dyskutantow, co naturalnie nie jest jeszcze żadnym
                                      argumentem. Wbrew temu co jak widzę myślisz Ty.

                                      3.Normą mojego środowiska jest tolerancja dla odmiennych stylów życia. Żyję w
                                      zgodzie z ta normą. Gdyby tej nie normy nie szanowało moje otoczenie, nie
                                      byloby moim otoczeniem.

                                      4.Mylisz się mowiąc że nikt mi nie ma za złe. Najwyraźniej ma, skoro
                                      odczytuje "dla mnie ślub to..." jako "jesteś glupi że sie hajtasz". Nie dziwi
                                      mnie to specjalnie :)

                                      5.Gdzie ja komu co narzuciłam? Kto jest arogancki w tym wątku? Jezeli jeste
                                      ciekawa, przeczytaj uwaznie cały wątek, zanim zrobisz założenie.


                                      6.Hi hi hi hi :))) Unknown to nie większość zon, hi hi hi :))))
                                      Rozumiem ze wstydzisz się frazy " z faktu ze ja ide do fryzjera wynika ze nie
                                      jest prawdą jakoby większość żon byla zaniedbana" :D


                                      Otworz, oczy unknown, prosze Cię, nie bądź zakonnicą z wiersza Kvinny :)
                                  • Gość: tak Re: drogi Taku, moj ulubiony ;-) IP: *.net.pl / 192.168.1.* 13.09.03, 16:59
                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                    > A ja uwazam, że nalezy podwazać to, co mowią nam za młodu, sprawdzać to,
                                    > zagladać pod powierzchnię, bo a nuz nie jest to prawdą.

                                    Ja też tak uważam. I nie znam inaczej myślących.

                                    > Na koniec pragne dodać, że nie należy takich ludzi bic zanadto, bo bez nich
                                    > ludzkośc by nie zeszła z drzew :))))))
                                    >
                                    > Nie Taku, Ty nie jesteś nimi. Ponad wszelką wątpliwość. Nie walisz ad
                                    personam,
                                    >
                                    > nie robisz psychoanaliz, nie wyciagasz z kontekstu takich zdań jak ci
                                    wygodnie.

                                    Przyznam się: znów nie wiem kim według Ciebie nie jestem. Czy masz na myśli
                                    tych z poprzedniego akapitu czy tych z poprzedniego postu?
                                    Dziękuję za pochwały, choć nie wiem czy mówisz je poważnie, czy też znów drwisz
                                    sobie.

                                    > Re związki: ich trwałość zależy od dojrzałości i tzw.inteligencji
                                    emocjonalnej,
                                    >
                                    > napewno nie od papieru. To nie magiczny pstryczek, ktory mlodzieź zamienialby
                                    w
                                    >
                                    > dorosłych.

                                    Ktoś uważa inaczej?

                                    Nie jestem religijna, kryzys małżeństw mnie nie porusza. Porusza
                                    > mnie kryzys zwiazków. Nie sądzę nadal żeby kiedyś ludzie byli dojrzalsi. Po
                                    > prostu kiedyś związki mialy inne cele, w większym stopniu przypominaly firmy
                                    z
                                    > celem prokreacyjnym, biznesy.

                                    Jeśli dojrzałość i odpowiedzialność idą w parze, to kiedyś ludzie byli
                                    dojrzalsi. Myślę, że swoimi określeniami obrażasz wiele przeszłych małżeństw.

                                    Pozdrawiam
                                    • Gość: girlfriend a widzisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 17:28
                                      Dlaczego z góry zakładasz drwinę?
                                      Dlaczego oczekujesz ze bedę Cie traktowała jak aroganckiego i
                                      nietolerancyjnego, tylko dlatego że masz inne zdanie na jakiś temat?

                                      Jeśli nie widzisz różnicy między sobą a kolezankami z ktorymi ja tu teraz w tym
                                      miejscu tego cholernego wątku polemizuję - żałuj. Zapewniam Cię że jest.

                                      Nie zgadzam się z tezą że moje zdanie "ja uwazam malżenstwo za..." obraża czyjś
                                      związek. Podobnie jak czyjaś teza "ja uwazam że małzeństwo jest ekstra" nie
                                      obraża mnie. Natomiast jesli ktoś pisze "dorośniesz, zrozumiesz, wszyscy
                                      powinni" to nie tyle mnie to obraża nawet ile uwazam to za głupie. Natomiast co
                                      do samej wyrazistosci porownań - nie trzeba może traktowac siebie tak
                                      smiertelnie serio, to bedziemy szczęśliwsi. Uwazam ze można pisac wyraziście.
                                      Tez i o tych skarpetkach ;)

                                      Dojrzalość to inteligencja emocjonalna.
                                      Odpowiedzialnośc bierze się z dojrzałości.

                                      Gdybyś przeczytał 1.post gęsi prawdopodobnie zgodzilbyś się ze nie wyglada na
                                      dojrzałą. Mnóstwo ludzi doradzało jej tu manipulowanie partnerem celem
                                      doprowadzenia do ślubu. Stąd cała afera.


                                      pzdr :)
                                      • Gość: tak Re: a widzisz IP: *.net.pl / 192.168.1.* 13.09.03, 17:39
                                        Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                        > Dlaczego z góry zakładasz drwinę?

                                        Nie zakładam z góry. Obserwuję ją często w Twoim wykonaniu.

                                        > Gdybyś przeczytał 1.post gęsi prawdopodobnie zgodzilbyś się ze nie wyglada na
                                        > dojrzałą. Mnóstwo ludzi doradzało jej tu manipulowanie partnerem celem
                                        > doprowadzenia do ślubu. Stąd cała afera.

                                        Nie widzę potrzeby jego czytania. Nie chcę wiedzieć co pisze gęś.
                                        Mam inne spojrzenie na źródło, jak to nazywasz, afery.

                                        Pozdrawiam
                                        • Gość: girlfriend Jakie jest źrodło "afery" ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 17:59
                                          To ze czasem z kogoś drwię, nie znaczy że będę drwiła z Ciebie.
                                          To nie fair spodziewać się gorszego.

                                          • Gość: tak Re: Jakie jest źrodło 'afery' ? IP: *.net.pl / 192.168.1.* 13.09.03, 18:18
                                            Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                            > To ze czasem z kogoś drwię, nie znaczy że będę drwiła z Ciebie.
                                            > To nie fair spodziewać się gorszego.

                                            Widzisz girlfriend, ja już nie wiem kiedy drwisz. Tak sobie myślę, że drwiny to
                                            u Ciebie norma.

                                            Pozdrawiam
                                            • Gość: girlfriend Re: Jakie jest źrodło 'afery' ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 18:29
                                              Re moje drwiny (po prawdzie nie nazwalabym ich drwinami, tylko zartami, no
                                              ale...).Ciekawe. Bardzo ciekawe i ciekawe czym uzasadnione.

                                              Ja pytam serio: jakie jest żródło afery Twoim zdaniem? Powiedz, proszę, jeśli
                                              Ci to nie sprawia kłopotu.
                                              • Gość: tak Re: Jakie jest źrodło 'afery' ? IP: *.net.pl / 192.168.1.* 13.09.03, 18:43
                                                Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                > Ja pytam serio: jakie jest żródło afery Twoim zdaniem? Powiedz, proszę, jeśli
                                                > Ci to nie sprawia kłopotu.

                                                Najpierw proszę zdefiniuj co tu jest aferą.

                                                Pozdrawiam
                                                • alfika Re: Jakie jest źrodło 'afery' ? 13.09.03, 18:51
                                                  W ten sposób, że się wtrącę, to do 1300 postów dobijemy :)

                                                  A kto właściwie wygrywa? Czy ten, kto wstuka ten ostatni?
                                                  Bo ja mogę - pospołu z Girl - przyspieszyć :P
                                                • Gość: girlfriend Ha! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 20:59
                                                  Byłobyż możliwym znać przyczynę czegoś, co nie wiadomo czym jest? ;)

                                                  Dawaj, dawaj, nie wykręcaj się :)

                                  • Gość: Melba Re: drogi Taku, moj ulubiony ;-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.03, 01:08
                                    Girl, znów się czuję wywołana do tablicy. Czytasz jednak bardzo wybiórczo, tak
                                    jak Ci pasuje. O ślubofobii pisałam JA. Że MNIE przeszła. Amen.
                                    • Gość: girlfriend ach droga Melbo, byłbyz to egotyzm? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 01:10
                                      z Twojej strony?

                                      ja idę lulu w kazdym razie
                                      dobranoc

                                      p.s.nikogo nie przekonuję. cóż po nauczycielu, kiedy uczeń niegotywy, hi
                                      hi ;))))
                                      • Gość: Melba Re: ach droga Melbo, byłbyz to egotyzm? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.03, 01:28
                                        A w którym miejscu, królowo ironii? W Capsach? Cóż, bolda zabrakło...

                                        Nie zaperzaj się tak.
                      • Gość: jar Re: głównie do Girlfriend IP: *.ppi-sa.com.pl 13.09.03, 09:38
                        >..... Nie ufał mi, więc mnie poprosił o rękę ... hahaha :-)

                        hahahahaha..sliczne, sliczne i jeszcze raz sliczne...szkoda, ze tak malo
                        pisujesz na forum, naprawde tak mnie to rozbawilo ze
                        hahaha..ooo..dziiizuuuskuuuu:)
                        pzdr pzdr pzdr:)))
                        • Gość: Melba Re: głównie do Girlfriend IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.03, 11:56
                          Jar, ale z tego się wyrasta, naprawdę, jestem żywym przykładem :)
                      • joanna_1 Re: głównie do Girlfriend 13.09.03, 12:10
                        po prostu majstersztyk :-)

                        podobnie jak Melbie straaaasznie zamarzyło mi sie Forum sprzed roku....
    • Gość: Richelieu* Taki długi wątek, przespałam początek IP: *.localdomain / 192.168.0.* 13.09.03, 20:28
      Taki długi wątek. Przespałam początek
      mógł być mój zakątek na wczorajszy piątek


      girlfriend na tym forum mówiąc w którymś poście
      twierdzi, że u gęsi najwspanialsi goście

      no więc ja przychodzę patrząc spode oka
      widząc czym się kończy choćby mała zwłoka

      ledwo się zaczęło, postów już ze dwieście
      kiedyż Wy powiecie, dosyć nam już wreszcie

      nigdy pewnie dosyć to rzecz oczywista
      wątek jest chodliwy będzie postów trzysta
      • Gość: ryb Re: Taki długi wątek, przespałam początek IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.09.03, 20:36
        Do rymu gadasz, jak girlfriend panuje
        Mnie sie wydaje, ze ona cos knuje...


        ryb
        • Gość: ryb c.d. IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.09.03, 20:55
          Alfika i inne, wpadly w girlfriend szpony
          zaczynaja krakac, jak nawiedzone wrony

          Onnanohito sie burzy, i ma duzo racji
          ze girlfriend potrzebuje, niezbednej kuracji

          A ja nic nie mowie, tylko patrze z boku
          jak Wy dziewczyny, macie mokro w kroku

          Ale czas przechodzi, duzymi krokami
          Bedziecie musialy, zadowolic sie slubami



          ryb (poeta, tylko ..... nie ta)
          • Gość: girlfriend yesoosicku, ryb powrócił :-))))) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 21:00
            • Gość: ryb Cieszysz sie? Ja tez :))) IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.09.03, 21:03
            • Gość: ryb Cieszysz sie? Ja tez :))) IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.09.03, 21:03
              • Gość: ryb Teraz cos dla Ciebie...girlfriend :) IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.09.03, 21:05
                Kontrowersja jest dobra, bo robi wrazenie
                Sczegolnie na tych, co chodza jak cienie...


                ryb
                • Gość: ryb Re: Teraz do Alfiki...:) IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.09.03, 21:07
                  Alfiko zdobyta, nie bierz na powaznie
                  co ryb wypisuje, bo wlasnie jaznie...


                  ryb
                  • Gość: ryb Errata, powinno byc... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.09.03, 21:15
                    Alfiko zdobyta, nie bierz na powaznie
                    co ryb wypisuje, bo ma wlasnie jaznie...


                    ryb
                    • Gość: ryb Teraz o mnie... :( IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.09.03, 21:22
                      Juz od bardzo dawna, dreczy mnie pytanie
                      Kim bedzie Ona, ze mi w koncu stanie

                      A lata mijaja, jak powolna trwoga
                      Przestalem juz wierszyc, nawet w Pana Boga...


                      ryb
                      • Gość: ryb Imagine, niech Ci bedzie... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.09.03, 21:28
                        Tyko Imagine, nasz krol opetancow,
                        Moze nas zmusic, do ponownych tancow

                        Choc te tance sa trudne, i nie w naszym rytmie
                        Wierze ze w koncu, z tego cos wyniknie...


                        ryb
                      • Gość: girlfriend Re: Teraz o mnie... :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 21:30
                        na tym wątku jeszcze pokręć sie mój rybie
                        tu Cię bez wątpienia któraś w końcu zdybie ;)
                        • Gość: ryb To bylo piekne :))) n/t IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.09.03, 21:33
                          • Gość: girlfriend Re: To bylo piekne :))) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 21:40
                            ale najpierw pomyśl czy to będzie dobre
                            przez przypadek uwieść możesz jaką kobrę ;)
                            • Gość: girlfriend Re: To bylo piekne :))) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 21:51
                              a jaka to rybie ma być barrakuda
                              ładna, głupia, zgrabna, dobra czy też ruda?
                            • Gość: ryb Re: To bylo piekne :))) n/t IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.09.03, 21:53
                              Kobre mialem na mysli, przez lat wiele
                              Ale sie odnalezc, w jej pokreconym ciele?


                              ryb
                              • Gość: Ale... ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.09.03, 22:02
                                Ale gdzie wcielo Alfike? To mnie nurnuje
                                Czy nie siedzi w kacie, i sie nie buntuje?


                                ryb
                                • Gość: ryb Widze ze slepne, to z brzydoty. IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.09.03, 22:03
                                  Pomylilem autora i temat
                              • Gość: girlfriend Re: To bylo piekne :))) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 22:04
                                jak dowodzi życie nie jest słuszną kobra
                                ale rybie powiedz jaka jest ta dobra :) ?
                                • Gość: ryb Re: To bylo piekne :))) n/t IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.09.03, 22:07
                                  Dobra jest taka, co zrozumiec umie
                                  i bedzie sie pyszic, w swej kobiecej dumie
                                  • Gość: girlfriend Re: To bylo piekne :))) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 22:11
                                    a... to słuszna słuszność :) ino wątek słaby
                                    tu są raczej nieco nawiedzone baby ;)
                                    • Gość: ryb Re: To bylo piekne :))) n/t IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.09.03, 22:19
                                      Nawiedzone baby, to stwor natury
                                      Ryb to rozumie, bo jest gruboskory :)

                                      Tylko kasa sie liczy, i nic innego
                                      Trza mu podpowiedziec, gdzie kierunek jego :)
                                      • Gość: girfriend Re: To bylo piekne :))) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 22:44
                                        szukanie i łowy to strategie słabe
                                        będziesz szukać - znajdziesz jaką durną babę

                                        a czy wiesz Ty rybie, drogi mój Ty panie,
                                        co też znaczy w Czechach właśnie to "szukanie"? ;)
                                        • Gość: ryb Re: To bylo piekne :))) n/t IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.09.03, 22:50
                                          Nigdy nie szukalem, poniewaz nie wierze
                                          ze ktos bedzie chcial, takie brzydkie zwierze

                                          A Chechy mi obce, i ich zwyczaje
                                          pani, powiedz mi prosze, co tam sie nadaje :)
                                          • Gość: ryb Re: To bylo piekne :))) n/t IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.09.03, 22:54
                                            naprawde odlpywam, bo zona mi mowi
                                            Ze te piekne forum, napewno mnie zgubi...:)

                                            Ja jej nie wierze, bo jestem szlachetny
                                            A ona mi mowi, zem stary i w dodatku tandetny...:(
                                          • Gość: girlfriend Re: To bylo piekne :))) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 23:01
                                            a! i widzisz skucha, bo jak fajna gąska
                                            to na taką dowcip strategia niewąska

                                            co do zaś Pepiczków, nie mów tam "szukanie"
                                            zwłaszcza zaś do gąsek - bo obrazisz panie ;))))))
                                            • Gość: ryb Re: To bylo piekne :))) n/t IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.09.03, 23:23
                                              Przepraszam, "Upojenie" A.M Jopek ktorego wlasnie slucham, wybija mnie
                                              kompletnie z rytmu...Wiedzialem ze tak sie stanie, dlatego chcialem
                                              odplynac...ach, zaraz wroce :)))


                                              ryb
                                      • Gość: ryb Odpywam... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.09.03, 22:44
                                        Odplywam z tego watku, bo sie zmeczylem
                                        Malwina napisze, ze w tej kasie zgnilem

                                        Malwino, prawda jest taka, ze juz kasy nie mam
                                        Bo dzieki Tobie, szybko sie zmieniam

                                        Tylko nie wiem co dalej, bo jak kasy nie ma
                                        To czuje sie zgubiony, bez wlasnego mienia...
                                        • Gość: alfika Re: Odpywam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 21:33
                                          Jak tu wrócisz, stworze o kilka pięter nizej na drabinie ewolucji niż gady, to
                                          przeczytaj, że bardzo, ale to bardzo wielkie pierdoły wypisujesz :))))))))

              • Gość: girlfriend ale ja bardziej :-)))))))) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 21:31
      • alfika Re: Taki długi wątek, przespałam początek 13.09.03, 20:37
        :)))))))))))))

        Pozdrawiam ciepło :)
      • Gość: ryb Richelieu* - to wszystko Twoja wina...n/t IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.09.03, 21:29
        • Gość: Richelieu* Re: Richelieu* - to wszystko Twoja wina...n/t IP: *.localdomain / 192.168.0.* 13.09.03, 22:03
          co jest moją winą Ty wodnista żmijo

          a przepraszam, rybie, kończę, bo znów chybie

          ;))
          • Gość: ryb Re: Richelieu* - to wszystko Twoja wina...n/t IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.09.03, 22:05
            O, i to bylo trafne okreslenie ryba :)))


            Pozdrowienia

            ryb
    • Gość: Melba 296 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.03, 01:50
      Do trzech stów dobija wątek
      Może wrócmy na początek?
    • Gość: tak 298 IP: *.net.pl / 192.168.1.* 14.09.03, 02:11
      Wnet post 1000 będę miał,
      kontrol fał i kontrol fał...
      • m.malone 300 - to ja!!! 14.09.03, 02:23
      • m.malone 300 - to ja!!! 14.09.03, 02:23
        • m.malone 301 też? No, nie?? - Wszyscy padli -n/t 14.09.03, 02:48
          • m.malone Ufff!!! 14.09.03, 02:52
            Wszyscy poszli. Może człowiek spokojnie pospacerować. Przecież to Forum. Czyli
            Agora. Hej! Którędy do wyjścia? Cholernie cicho i ciemno....uaaaa!!!
            • jmx Dywizjon 303 ;-) 14.09.03, 02:54
              "Jesteś w labiryncie, już tu zostaniesz na zawszeeeeeeee"

              ;-)
              • m.malone Re: Dywizjon 303 ;-) 14.09.03, 03:03
                Łoj! ale mnie psestrasyła! as mi semby fypadły!
                • jmx Re: Dywizjon 303 ;-) 14.09.03, 03:06

                  Zęby Ci ze strachu wypadły? Coregatabs nie używasz, czy co...
                  ;-)
                  • m.malone Re: Dywizjon 303 ;-) 14.09.03, 03:10
                    Ni... ja ich w rence tsymałem:(
                    • jmx Re: Dywizjon 303 ;-) 14.09.03, 03:13

                      To pech! Może zacznij używać woreczka?
                      • m.malone No,no;-) 14.09.03, 03:19
                        jmx napisała:

                        >
                        > To pech! Może zacznij używać woreczka?
                        >

                        Od młodości używam, choć to tylko ozdoba:))) Ale tu cicho...
                • m.malone A w ogóle Dywizjon 303 ;-) 14.09.03, 03:07
                  ...w ogóle dywizjon 303 - tam mój dziadek latał. Ale żeby dziewczyny takie
                  ksiązki czytały? Pierwsze widzę/słyszę.
                  Przeporankowo Cie witam na tym pobojowisku:))
                  MM
                  • jmx Rudy (mmalone) 102 ;-))) 14.09.03, 03:12

                    A ja przedporankowo mówię dobranoc ;-)))

                    Pewnie, że czytały i się emocjonowały! Ech, sto lat temu to było ;-)
                    Twój dziadek to miał ciekawe życie...
                    • m.malone Re: Rudy (mmalone) 102 ;-))) 14.09.03, 03:15
                      Opowiem Ci o nim, kiedy się wyśpisz, ok? Jesli oczywiscie będziesz chciała.
                      Dobrej nocy życzę
                      MM
                      nie jestem rudy tylko troche siwy
                      no to czemu mnie tak obzywasz?
                      Nieładnie
                      • jmx Re: Rudy (mmalone) 102 ;-))) 14.09.03, 03:22

                        Jeszcze nieładniej by było gdybym przypuszczała, ze śanowny pan w ogóle
                        głównego owlosienia nie posiadasz ;-)))))))

                        Oczywiście, chcę :-))).

                        Jak 'jutro' tu wszyscy wpadną to się ucieszą, że tak wątek się rozwinął.
                        Zaczęło się małżeństwem skończyło na wojnie... Hm.

                        Dobranoc, miłych snów :-)
                        • m.malone Re: nierudy (mmalone) 102 ;-))) 14.09.03, 03:31
                          Aha! Ale przecież nie wojujemy. Mój topór zakopany. Ach! przypomniało mi sie.
                          Przedwczoraj widziałem w hipermakecie Gigant w dziale nabiał taki oksymoronik
                          geograficzno-krajoznawczy: EMENTALER ZAKOPIAŃSKI. I co Ty na to?
                          A jak jutro go tu znajdą to dopiero będzie śmierdział:DDDD
                          Dobranocka
                          MM
                        • m.malone Sam mi mówiłeś (akompaniament). No... 14.09.03, 04:14
                          ...długo mam czekać? A, zresztą. Co się będę sam szlajał po tej agorze?
                          A w ogóle nie od małżeństwa się zaczęło tylko od bab w piaskownicy. Ciekawe...
                          Baby z piasku??? Uaaaaa...
                          Coś bym zaśpiewał... Ale głosu dobrego nie mam. Słuchu tyż. I tylko ten
                          kibord...ale grać, to on nie gra. A, co tam. Idę. Zabieram swoje gałganki i
                          spadam. Durak ty, durak. "Z mądrym pogadać". A ten z lustra do mnie "Odpieprz
                          żeż ty się ode mnie". Świnia. Całkiem zgłupiał na starość M...M...
                          • Gość: girlfriend loodzie, loodzie, cuda w tej budzie :))))))))) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 15:06
                          • jmx nierudy..... 15.09.03, 10:59
                            ....niechudy, lecz w sam raz,
                            Wpadnij tu mmalonku jeszcze raz! ;-)


                            (nie, no, Nike mi jeszcze przyznają!?)

                            ;-)


                            m.malone napisał:

                            > ...długo mam czekać? A, zresztą. Co się będę sam szlajał po tej agorze?
                            > A w ogóle nie od małżeństwa się zaczęło tylko od bab w piaskownicy. Ciekawe...
                            > Baby z piasku??? Uaaaaa...
                            > Coś bym zaśpiewał... Ale głosu dobrego nie mam. Słuchu tyż. I tylko ten
                            > kibord...ale grać, to on nie gra. A, co tam. Idę. Zabieram swoje gałganki i
                            > spadam. Durak ty, durak. "Z mądrym pogadać". A ten z lustra do mnie "Odpieprz
                            > żeż ty się ode mnie". Świnia. Całkiem zgłupiał na starość M...M...
                            • m.malone Re: nierudy..... 15.09.03, 21:35
                              jmx napisała:

                              > ....niechudy, lecz w sam raz,
                              > Wpadnij tu mmalonku jeszcze raz! ;-)
                              >
                              >
                              > (nie, no, Nike mi jeszcze przyznają!?)
                              >
                              > ;-)
                              >
                              pędem nabędę pędem nabędem...przybendem :)
                              O!
                              To "najki" dają juz za dwa razy???
                              Nie wiedziałem. Może mnie też dadzą trochę.
                              A co to własciwie jest? Czy nie trzeba za długo sie wstydzić potem, jak już
                              dadzą? Jmx?
                              Wkrótce sie pojawię. Co dopiero wróciłem i jeszcze nie dojadłem (jak jeden
                              mrówkojad)
                              MM:)
                              • jmx Re: nierudy..... 16.09.03, 02:08

                                A co teraz? Kolacja? ;-))) Smacznego :-)
                                Co za lenistwo, nawet 350 postów nie nastukali!! A ma być 400.
                                Najki nawet dają za jeden raz, ot, pani Masłowska przykładem... "Wojna polsko-
                                ruska" (to skrót tytułu, całości nie pamiętam, proszę o łagodny wymiar kary...)
                                to tak a propos "Rudego" :-D.
                                Będę ale krócej, spać niestety, też trzeba... ;-(
    • jagoda122 Re: współczesna pani Dulska i wolne związki 14.09.03, 21:38
      pod pojęciem wolny związek rozumiem zupełnie coś innego niż Ty gęś
      • Gość: alfika Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 21:41
        Cześć, Jagódko.
        Obawiam się, że możesz kłócić się tylko z nami, poza gęsią, gdyż ona tu się nie
        pojawia, zaś swój wątek sieje teraz na Kobiecie jako buuuuuu.
        wybieraj - albo wpadasz w szpony girlfriend, albo w szpony Rozsierdzonych Istot
        z przeciwnej strony barykady :)))))))))))))

      • m.malone Re: współczesna pani Dulska i wolne związki 14.09.03, 22:18
        jagoda122 napisała:

        > pod pojęciem wolny związek rozumiem zupełnie coś innego niż Ty gęś

        Zawodowy8
        • m.malone A NIECH TO GĘŚ KOPNIE!!! n/t - bo po co?? 16.09.03, 04:31
          • Gość: girlfriend a tom się 2h spóźniła! łeee... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.03, 06:35
            ale dzień dobry i tak jak najbardziej :)))))))

            krwisty wschód słońca za oknem , pikny! chmurki jak landrynki :)
            ale kawa perecz! hihi...;) herbata nieprecz :)
    • jagoda122 Re: współczesna pani Dulska i wolne związki 14.09.03, 22:08
      powtórze się ale ja pod pojęciem wolny związek rozumiem coś innego niż gęs i
      popieram wolne związki
      • alfika Re: współczesna pani Dulska i wolne związki 14.09.03, 22:10
        No, to już wiemy z których szponów jesteś :)))
        Teraz napisz cokolwiek, choćby na temat swoich ostatnich problemów z gardłem, a
        zaraz zobaczysz, co się będzie działo w obozie Wroga :))))))))))))
        • Gość: Melba Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.03, 20:45
          He he, chyba ściągnę tę obrączkę z palca, bo nagle, po 27 latach życia mam już
          wrogów :)Wow
          • alfika Re: współczesna pani Dulska i wolne związki 15.09.03, 22:42
            To nie Ty masz wrogów, Melbo, tylko Twoi przeciwnicy ich mają ;PPP

            A obrączkę zostaw, to nie rzecz w Twoim małżeństwie.
            • Gość: Melba Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.03, 00:21
              To ja mam przecieników? Ale fajnie! Tylko w czym??? :))))))))))))
              Obrączka - zostawić? zastawić? oto jest pytanie...
              Alfika, a Ty obrączkę masz? Tak się głupio pytam...
              • Gość: Melba Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.03, 00:23
                Ale mi fajne freudowskie "przecieniki" wyszły. Znaczy się - cianiasy :)
                • Gość: Renka Re: ges z gesiami sobie pogadala IP: *.ADSL.mnsi.net 16.09.03, 01:23
                  Zadnych sladow milosci nie widac.Dziecko w piaskownicy od bachorow lub bekartow
                  bedzie przezywane, stad obawa matki.No i to poczucie, ze ona, piekna, zadbana,
                  uwazajaca siebie za lepsza(?) od tych grubych, sprosnych i wulgarnych
                  bezrobotnych matek, zon z papierem.. ona nie jest Zona !
                  On cie, ges, kocha, ale sie boi ozenic (hahahhahhaaaaaaa).Boi sie MATKI. W
                  matce masz klucz do tego slubu.Mamusia to pierwsza i najwieksza milosc syna.
                  Tej milosci jeszcze zaden facet nie zdradzil, chyba ze pomylony.
                  To, ze twoi rodzice kupili wam (chyba tobie i dziecku) mieszkanie, swiadczy o
                  ich zaradnosci, zeby ges wkrecic miedzy "ludzi".To, ze oplacaja twoje studia
                  swiadczy o tym, ze chca, zeby ges stala sie swiadomym czlowiekiem.
                  Wszystko razem nie ma szans na przetrwanie.Z braku prawdziwej milosci.
                  • Gość: girlfriend czyżby kolejna szczęśliwa przeszukiwaczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.03, 06:32
                    męskich komór? Czemu jej nie doradzisz żeby od razu spakowała walizki?

                    Powiedz, skąd Wy bierzecie tyle nieufność, niemiłości?
                    Z samotności?
                    • alfika Re: nie, raczej p.o. Pana Boga 16.09.03, 07:42
                      Z misją uświadamiania Prawdy, namawiania ludzi do rozstań, wprowadzania
                      niezgody i sprzątania świata z tego, co w jej mniemaniu jest be.
                      • Gość: girlfriend ciekawe, czy ma jakie pełnomocnictwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.03, 08:44
                        albo choć z jeden liścik uwierzytelniający? ;)

                        Cześć Alfika :)
                        • alfika Re: ciekawe, czy ma jakie pełnomocnictwa 16.09.03, 09:58
                          Się znaczy: glejt?
                          Ha ha ha :)))))))))

                          Cześć :)))
                          Dpiero tu trafiłam :)
              • alfika Re: współczesna pani Dulska i wolne związki 16.09.03, 07:46
                Gość portalu: Melba napisał(a):

                > To ja mam przecieników? Ale fajnie! Tylko w czym??? :))))))))))))
                > Obrączka - zostawić? zastawić? oto jest pytanie...
                > Alfika, a Ty obrączkę masz? Tak się głupio pytam...


                Przecienników :)))))))))))))
                A co się tak głupio pytasz o obrączkę? Czy to ma znaczenie dla Gęsi? Jesli
                bezobrączkowe głosy są mniej ważne, to śmiech prawdziwy, o: :))))))))))
                • Gość: Melba Oj oj oj Alfika :) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.03, 20:05
                  Oj Alfika, Ty sobie twórz swoją rzeczywistość, ale mnie jej nie wpychaj na
                  klawisze :) Nie ma to żadnego związku, po prostu z głupiej ciekawosci pytam,
                  ot, taka prywata. A Ty od razu, że "bezobrączkowy głos mniej ważny", oj, oj.
                  Kto tak powiedział? Wyprojektowałaś na mnie?
                  • alfika Re: Oj oj oj Melbuś :) 16.09.03, 20:26
                    A wiesz, że już zaczęłam się niepokoić i ze trzy godziny temu miałam się
                    upomnieć, że przynajmniej wypadałoby sie trochę odgryźć?! :)))))

                    Zaspokajam Twoją ciekawość - jestem z tych, którzy potrzebowali kubła zimnej
                    wody na głowę, by żyć spokojniej, rozsądniej i z większą odpowiedzialnością
                    także za innych.
                    • Gość: Melba Za późno dla mnie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.03, 20:37
                      Nie łapię takich skomplikowaności chyba...a może łapię...
                      Trzeba założyć nowy wątek do odgryzania, bo zanim się tu wejdzie...
                      Hams - odgryzam się i chyba idę spać, zanim eksploduję.
                      PS> kawały o psychologach bomba :)
                      Pozdruufki.
                      • alfika Re: Za późno dla mnie 16.09.03, 21:01
                        Miłych snów :)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka