Dodaj do ulubionych

czy ostrzec przed agresywnym chopakiem?

21.04.08, 18:57
witajcie,
po 7 latach zwiazku nastal jego koniec. boli bardzo, zwlaszcza
sposob w jaki zwiazek zostal zakonczony. facet po prostu mi
poweidzial ze juz nie ejstesmy razem i ze traktowal mnie jak smiecia
przez ostatni rok wiec powinnam byla o tym wiedziec juz dawno. co
prawda to prawda. jednak sposob malo gentelmanski - ex znalazl sobie
nowy obiekt, wysyla jej smsy co 5 min podczas gdy ja siedze i
placze, kaze mi sie wyprowadzic z meiszkania, ktore wynajumuejmy
wspolnie. targaja mna zle emocje, wsrod nich chec zemsty. problem
polega na tym,ze moj ex zawsze byl wielkim kalmca (udawal ze jest
kims innym) plus dodatkowo - przez ostatni rok zrobil sie barzdo
agresywny, kilkakrotnie mnie pobil.
pytanie moje jest takie...czy powinnam ostrzec ta nowa dziewczyne
przed tym, kim on jest? mysle ze motywem moim jest glownie chec
pokazania mu, ze nie moze tak bezkarnie ranic ludzi, kieruje mna
wielki zal i rozgoryczenie, zwlaszcza ze ciagel mieszkamy razem a
on tak po prostu kalmei w zywe oczy i oszukuje nie tylko mnie ale
takze ta dziweczyne...
sorry za chaos mysli, zastanawialm sie tylko, czy ta dziewczyna ma
prawo wiedziec czy jednak ja nie mam prawa w zaden sposob ingerowac
w jego badz co badz zycie...
mysle ze znam odpowiedz (skoro pragne zemsty to jednak moej inetncje
sa zle ergo nei poinnam ingerowac) ale mimo wszysto, doradzcie.

dzieki
Obserwuj wątek
    • anidobraanizla Re: czy ostrzec przed agresywnym chopakiem? 21.04.08, 19:02
      Jak chcesz. Jeśli masz taką możliwość, to możesz ostrzec tę
      dziewczynę, ale licz się z tym, że może nie uwierzyć.

      A, co do tego bydlaka, to zasługuje na zemstę. Sam sobie jest winien.
    • malawinka Re: czy ostrzec przed agresywnym chopakiem? 21.04.08, 19:03
      jesteś niegrzeczną dziewczynką,ktora po rozstaniu nie chce się wypro
      wadzić,nawet nie daje się wyrzucić z mieszkania wspólnego i robi
      wszystko,aby byly chłopak z nikim się nie związał,oraz manipulu-
      jesz tu nami,prosząc o wsparcie w dyskredytowaniu swojego bylego
      chłopaka,ktory ma cię dosyć.
      • anidobraanizla Re: czy ostrzec przed agresywnym chopakiem? 21.04.08, 19:09
        Niegrzeczna dziewczynka, która ma pretensje, że była bita, że chcą
        ją wywalić z mieszkania, które jest w połowie jej. Niehrzeczna
        dziewczynka, która nie potrafi okazać wdzięczności za każde złe
        słowo i cios, nie rozumie, ile wysiłku jej chłopak włożył w to
        trktowanie, ile ryzykował (mógł się przecież zadrapać). Oj, nie
        ładnie.
        • malawinka Re: czy ostrzec przed agresywnym chopakiem? 21.04.08, 19:36
          niegrzeczna dziewczynka była bita,bo nie chciała się wynieść i nadal
          tam siedzi i siedzi i nie chce odejść,trzeba będzie chyba ją wynieść
          na ulicę
          • anidobraanizla Re: czy ostrzec przed agresywnym chopakiem? 21.04.08, 19:41
            Ma prawo tam być. Niech się chłopak wyniesie. Buta w drogę i więcej
            nie będzie ranił!
            • malawinka Re: czy ostrzec przed agresywnym chopakiem? 21.04.08, 19:51
              boszszsz..., wypędza ją,a ta klamki się trzyma i płacze,rany,co za
              ludzie.
              wynajmij sobie inne mieszkanie i zabierz zabawki
              • gadagad Re: czy ostrzec przed agresywnym chopakiem? 21.04.08, 20:05
                I poślij bukiet tamtej,że cię od niego uwolniła.
                • ferro2 Re: czy ostrzec przed agresywnym chopakiem? 21.04.08, 20:11
                  dokladnie, ja bym nowej podziekowala , ze go chce i zeby sie
                  przypadkiem nie namyslila:))))
                  • november.rain2007 Re: czy ostrzec przed agresywnym chopakiem? 21.04.08, 20:21
                    • november.rain2007 Re: czy ostrzec przed agresywnym chopakiem? 21.04.08, 20:32
                      sorry, za szybko wyslalam. dzikeuej za odpowiedzi. no wiec parec
                      slow wyjasnienia. oczywiscie macie racje piszac ze ja glupia jestem
                      i ze powinnam sie cieszyc ze on sobie znalazl kogos innego 'to abuse
                      and to adore' niestety sprawa jest bardziej skomplikowana. po
                      pierwsze, jestem kobioeta ktora kocha zbyt mocno, to znany problem,
                      wymaga terapi. w skrocie oznacza to ze ja cale zycie chcialam go
                      tylko kochac i mu pomagac (zdarzdil mnei, zrobil dziecko innej -
                      pomoglam mu zaczac wszystko od nowa, pomagalam mu finansowo,
                      wpsieralam kiedy mial dola) nawet teraz, gdyby mi powiedzial ze mnei
                      kocha i ze chec ze man byc pewnie bym mu wybaczyla i probowala
                      wszystko ratowac. to jest zle i chore i ja potzrebuje neistety
                      pomocy zeby sie z tego wyleczyc. poki co, nie potafie myslec
                      logicznie, tzn rozum swoje serce sowje. co do mieszkania, sparwa tez
                      jest skomplkiowana. to aj je znalazlam, meiszkamy za granica, ciezko
                      teraz znalezc cos nowego w przstepnej cenie. poza tym dlaczego to aj
                      mam sie wynosic i mu wszystko ulatwiac? juz postanowilam ze zostane
                      tu do konca kontraktu, czyli do zcerca, on sie pewnnei wyniesie,
                      zwlaszcza jezeli powiemtej dziewczynie co i jak. nie chjodzio o to,
                      chodzi o to jak posta[pil, postepuje, jak za wszelka cene chece sie
                      mnei pozbyc.
                      co do tego, ze ja jestem zla i ze nie chec mu pozwolic byc
                      szczesliwa - to neistety prawda. robie to dlatego, ze strasznie
                      cierpie a on jest w siodmym neibie, nowa milosc etc z ktora sie nie
                      kryje raniac mnei jeszcze bardziej. prosilam o uszanowanie moich
                      uczuc ale oczywiscie na to go nie stac.
                      tak ajk pisalam, wiem, ze chce jej powiedziec nie dlatego ze jestem
                      altruistka, jej szcescie/nieszczescie nie jest moim celem. chce jej
                      pwoeidziec, zeby sie od niego uwolnic (wiem, ze jak on sie dowiem to
                      zniknei z mojego zycia i juz nigdy go nei zobacze wiec sie od niego
                      uwolnie. poza tym - cale zycie mu pomagalam, tuszowalam jego bledy
                      (o ktorych moglabym pisac w nieskonczopnosc, conajmneik kilka
                      sciganych zapewne z kdeksu karnego) czym mi odpalcil? nienawiascvia.
                      wiec moze czas zmienic front, przstac go...chronic? on mi nawet
                      powiedzial, ze ja mu przypominam o tych jego bledach, tutaj jestesmy
                      obeje nowi, on moze udawac ze jest kims innym, zaczynac wszystko od
                      nowa) ja nei poatfie. ja zostawilam wszystko zeby z nim byc,
                      wybaczylam wszystko i msylalm ze to walsnie bedzie nasza sila. ze
                      kochamy sie mimo trudnej przszlosci.
                      co do jego agresji - niestety nei przesadzam, on jest naprawde
                      brutalny.
                      tak wiec abstahujac od faktu,ze neisety jestem psycho i ze
                      potzrebuje pomocy psychologa, czy jednak ona nei powinna wiedziec?
                      ps nei zamierzam prac brudow, powiedziec ejj o kazdym jego bledzie,
                      o dfziecku etc. chec tylko zeby wiedziala z kim ma doczynienia takze
                      po to, zeby on nei myslam ze moze tak ebzkarnei ranic ludzi. heh.
                      • malawinka Re: czy ostrzec przed agresywnym chopakiem? 21.04.08, 21:06
                        jaka "kobieta",jakie "kochała za bardzo", ty zwykła k.... jesteś,
                        taki klej butapren,jak się przyklei,to tylko rozpuszczalnikiem ją.
                        i nie przepisuj tu podręcznikow dla potłuczonych przez autobus,bo
                        nikt tego nie będzie czytał.
                        miłego rozrywkowego wieczoru,pa
                        • malawinka Re: czy ostrzec przed agresywnym chopakiem? 21.04.08, 21:23
                          a jak za granicą jesteś,to idż do klubu i posluchaj G&R "November
                          rain",i zerwij kogoś na mily wieczor,pa.
                      • anidobraanizla November. 21.04.08, 23:57
                        Nie ma nic złego w tym, że chcesz mu zaszkodzić, bo to on pierwszy
                        zaszkodził Tobie. "Zemsta jest rozkoszą bogów".
    • solaris_38 Re: czy ostrzec przed agresywnym chopakiem? 21.04.08, 21:49
      szukaj mieszkania jak najszybciej i zostaw mu to
      ciesząc sie jak szalona
      że nie jesteście związani w sposób który dawałby większe komplikacje przy
      rozejściu

      odejdź i ciesz sie zę cię zostawił

      następnie jak najszybciej udaj sie na dobrą terapię bo skłonność do wybierania
      "dupków" którzy cię upokarzają a nawet biją jest niestety nałogowa

      nie potrzebujesz tego kłopotu

      dziewczynę zostaw

      nie wytłumaczysz jej
      jest zaślepiona

      zajmij się sobą

      czas sie cieszyć a nie lądować się w sadomasochistyczne machiny destrukcyjne

      po co ci to

      radość ci potrzebna

    • moon_witch Re: czytam te posty i oczom nie wierze. 21.04.08, 22:20

      Ale widac niektorzy tak juz maja.
      Tobie bym radzila abys sie jednak zdecydowala na przeprowadzke
      zanim zarwiesz sobie zdrowie przez niego.
      Mysle ze nic nie da mowienie o tym jaki on jest, dlatego ze ta
      druga musi sama to przezyc aby zrozumiec. Ona ci zapewne nie
      uwierzy, a jedynie stanie sie on dla niej jeszcze bardziej
      atrakcyjny. Ludzie tak juz maja na etapie zakochania. Dopoty sa
      zakochania to widza jedynie jedna strone medalu. Gdy zakochanie
      mija oczy sie otwieraja.
      Dla wlasnego zdrowia szukaj nowego mieszkania i uciekaj od niego.
      Nie jest to czloiwek, ktory nadaje sie do budowanaia szczesliwej
      relacji zapewne z zadna kobieta, widzac jak postepuje z toba to
      wyjatkowy lajdak. Dzis takich jest jednak, niemalo.
      <<<<<<<¤¤¤>>>>>>>>
      • moon_witch Re: czytam te posty i oczom nie wierze. 21.04.08, 22:26

        Dodam,ze owszem mozesz ja ostrzec nie widze nic zlego w tym. Zrobil
        to jednej kobiecie, zrobi i drugiej. To taki typ. Ale nie oczekuj
        ze ona w to uwierzy.Jeszcze nie teraz nie na tym etapie. Na etapie
        zakochania to nawet gdyby sie dowiedziala strasznych historii to i
        tak nie bedzie w to chiala uwierzyc.
        <<<<<<<¤¤¤>>>>>>>>
    • greengrey Re: czy ostrzec przed agresywnym chopakiem? 22.04.08, 00:43
      wiesz, czego się, cholera, obawiam?

      że jak dziewczyna jest w miare normalna, to szybko przejrzy na oczy
      i go pogoni

      on wtedy prawie na pewno! przyleci do Ciebie,
      bo w końcu Ty zrobisz dla niego WSZYSTKO, nawet jak Cię zwymyśla i
      słucze

      czegoś takiego się nie odrzuca

      wróci i zatruje Ci kolejne 7 lat życia
      a może i 14..

      wróci, zobaczysz

      tylko,że to jest NAJGORSZE co może Cię spotkać
    • november.rain2007 Re: czy ostrzec przed agresywnym chopakiem? 22.04.08, 19:20
      dziekuje za wszystkie odpowiedzi i za wsparcie. wciaz nie wiem co
      zrobic wiec chyba dam sobie troche czasu do namyslu. co do tego, ze
      on kiedys bedzie chcial wrocic - nie mam watpliwosci ze to nie
      nastapi, jesli jej powiem, zyskam dodatkowa gwarancje.
      • moon_witch Re: Wciagnal mnie twoj post. 22.04.08, 20:51
        Mysle ze powinnas po takim traumatycznym zwiazku udac sie o pomoc
        do kogos kto zna sie na tych sprawach z relacjami, moze nawet jakis
        psycholog. Choc sama nigdy nie korzystalam z pomocy psychologa
        jednak ja jak mam problem rozmawiam z moja mama. Poniewaz mieszkam
        daleko to bywaja duze rachunki. Po rozmowach czuje jak kamien spada
        mi z serca, czuje sie o niebo lepiej i lzej.
        Z moja mama z reszta i tak rozmawia pol miasta:=) Moglabym ci ja
        polecic naprawde jest dobra w tych sprawach.
        • november.rain2007 Re: Wciagnal mnie twoj post. 23.04.08, 18:54
          dzieki bardzo, twoj post wiele znaczy. ja niesety nie mam nikogo
          komu moglabym sie wygadac. mama mnie bardzo kocha ale nie jestesmy
          blisko, zreszta ona by nie zrozumiala (mowi mi tylko 'tego kwaitu to
          pol swiatu') ona tez nic nie wie o tym jak on mnie traktowal, nie
          znioslabym jej placzu (raz juz plakala kiedy slyszala mnie zaplakana
          na skypie)
          moze pozyczysz mame? :)
          terapia jest tym czego potrzebuje, nei wiem tylko czy zdecydowac sie
          na nia tutaj czy wrocic do kraju, gdzie wszystko mi o nim
          przypomina jeszcze bardziej niz tu.
          • theoutsider Re: Wciagnal mnie twoj post. 01.09.08, 15:22
            Chyba lepiej skoncentruj się na rozwiązaniu problemu i na dziecku.
            Nie powinnaś wrócić do kraju i wnieść sprawy o alimenty?
            To powinno otworzyć Twojej następczyni oczy a jeśli nie otworzy to
            już tylko jej wina.
    • trzynascie_kotkow Tak. 22.04.08, 21:37
      Mysle, ze powinnas sprobowac, dziewczyna na pewno jest zaslepiona, ale przyjdzie
      ten dzien, ze wspomni Twoje slowa. Jesli jest rozgarnieta, zastanowi sie 3 razy,
      zanim bedzie chciala kontynuowac z takim facetem znajomosc. A gdy ona go nie
      zechce, to on zrobi wszystko by do Ciebie wrocic, beda obiecanki, smsy co 5
      minut, zrobi wszystko. On doskonale wie, ze jestes jak niewolnik, uzalezniona od
      milosci.
      Badz silna, nie daj sie temu czlowiekowi, ale przede wszystkim trzymaj sie z
      daleka od niego.
      • malawinka Re: Tak. 22.04.08, 23:50
        rany,czy facet musi kochać wszystkie kobiety ???
        z jedną mu się uklada z inną nie,ty byłaś tą, z ktorą nie da się
        ułożyć życia,bo strasznie się kleisz
    • groszek_w_puszce Re: czy ostrzec przed agresywnym chopakiem? 23.04.08, 00:40
      A po co chcesz ostrzegać?Przestaniesz wtedy czuć się jak "szmata do
      podłogi"?
      Od roku jest agresywny a przez 6 lat nie był nie wydaje ci sie to
      dziwne?
      Może dlatego ,że mu nie wystawiłaś walizek na klatkę schodową?


      I te prośby ,żeby szanował Twoje uczucia , jak on najwyrazniej robi
      wszystko, żeby się ciebie pozbyć i ma gdzieś uczucia.To nie może być
      prawdą , że można być aż tak głupią.

      Przepraszam , ale piszę co myśle.
    • kate9710 Re: czy ostrzec przed agresywnym chopakiem? 23.04.08, 10:29
      november.rain2007 jestes uzalezniona idz na terapię wiem ,że jest
      ciężko bo przychodzi moment ,że nie myslisz juz racjonalnie to jest
      jak na narkotyk.Ale powolutku odzyskasz siebie. Zacznij się leczyć i
      wychodzić z tego uzależnienia.Dasz radę poczujesz się dużo lepiej.To
      jest nieuświadomiony rodzaj lęku jeśli przeżyłąś odzrzucenie w
      dzieciństwie to wydaję ci się teraz, że nie przeżyjesz tego.Za
      wszelką cenę chcesz odwrócic tą sytuację i dlatego tak się kurczowo
      trzymasz, zostaw go nie bój się.Wiesz inni tego moga nie zrozumieć
      porozmawiaj z jakimś dobrym terapeutą. Trzymam kciuki pozdrawiam:)
      Jak chcesz pisz do mnie na priw
    • anidobraanizla Widzisz November? 23.04.08, 12:02
      Wystarczy, że przywiązujesz się do ludzi, nie "zakochujesz" się
      wielu facetach, nie dasz się tłuc i nie chcesz opuścić mieszkania,
      za które też płacisz - i już zostałaś "tą złą". A, może to malawinka
      jest tą dziewczyną, którą chcesz ostrzec? Tak broni tego faceta i
      jego mieszkania (w połowie)...
      • malawinka Re: Widzisz November? 23.04.08, 12:21
        biedna aniani, coś tu motasz znowu,ale korzystając z chwili wolnego
        czasu poświęcę cie trochę uwagi.
        Syndrom k.... jest dość powszechny przynajmniej tu na forum,te bie-
        dne kobiety też zaslugują na uwagę i wsparcie i temu sluży manipula-
        cja, jaką jest tworzenie teorii o zaburzeniach emocjonalnych i in-
        nych mających byc podłożem takich zachowań.Bo przecież to nie twoja
        wina,że jesteś k...,to winni są inni i twoja choroba. Nudne to już.
        • fantastic-lula Re: Widzisz November? 23.04.08, 12:35
          malawina- masz moze syndrom niedopicia albo innego 'niedo...'? ;)))))

          do autorki watku:

          Jak Cie bije- wezwij policje!!!
          dzwon na niebieska linie!
          Niech on sie wyprowadzi, albo niech ci wyszuka nowe mieszkanie do
          wynajecia- nalezy ci sie to
          Nie zostawiaj go zadowolonego i szczesliwego, ze sie Ciebie pozbyl
          dziewczyno, on tez tworzyl ten 'zwiazek' i jest za jego takie a nie
          inne zakonczenie odpowiedzialny

          Wymagaj!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          Szanuj siebie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          Rozstancie sie ale dojdzcie do pewnej ugody
          Jesli bedziesz ulegla w takich kwestiach to pewne, ze sobie nie
          pomozesz a jemu zostawisz w ten sposob furtke otwarta do siebie
          Jak pojedziesz z nim ostro, to przynajmniej poczuje respekt i w
          przyszlosci bedzie sie trzymal od Ciebie z daleka.




          • malawinka Re: Widzisz November? 23.04.08, 12:40
            uważasz,że coś się należy za świadczenie usług seksualnych w mieszka
            niu,no to już prostytucja jest, czyli jeszcze gorzej
            ach te manipulacje wspieraczy,to nie twoja wina,że jesteś k....,
            to winni są inni i twoja choroba,he,he
            • fantastic-lula Re: Widzisz November? 23.04.08, 12:42
              nie dyskutuje z zafiksowanymi trollami wybacz :)
              • malawinka Re: Widzisz November? 23.04.08, 12:46
                lula,to po co zaczęłaś tę personalną rozmowę
                domaganie się zapłaty za wspólnie spędzony czas,bo to ci się należy,
                to zwykła prostytucja,to trzeba zawrzeć w umowie wstepnej na począt-
                ku znajomości,a nie potem skamleć.
            • anidobraanizla Re: Widzisz November? 23.04.08, 12:44
              <malawinka> - to, że ciebie ktoś potraktował jak k****, nie znaczy,
              że masz prawo obrażać innych.
              • malawinka Re: Widzisz November? 23.04.08, 12:49
                znowu chcesz rozmawiac o mnie,a wątek o kim innym
                • anidobraanizla Re: Widzisz November? 23.04.08, 12:55
                  Myslisz, że nie mam już czego chcieć?
      • groszek_w_puszce Re: Widzisz November? 23.04.08, 14:55
        anidobraanizla napisała:

        > Wystarczy, że przywiązujesz się do ludzi, nie "zakochujesz" się
        > wielu facetach, nie dasz się tłuc i nie chcesz opuścić mieszkania,
        > za które też płacisz - i już zostałaś "tą złą".

        Tu nie chodzi o "dobra " , "zła" czy " dobry" "zły" , tylko o to
        żeby się ockneła.

        Facet powiedział , że nie chce z nią być więcej , że ma inną.I nad
        czym tu się zastanawiać?Sytuacja jest jasna.


        Po co robić z siebie ofiarę i prowokować konfrontacje?
        Mieszkanie jest jej , więc daje facetowi krótki termin na
        wyprowadzenie się, a potem się zbiera po cierpieniu.
        Jeśli się nie chce wyprowadzić , wystawia mu walizki za drzwi i
        zmienia zamki.
        No chyba, że woli żeby został pod pretekstem do końca kontraktu , a
        ona będzie go błagać , żeby szanował jej uczucia i nie myślał w jej
        obecności o drugiej kobiecie.Albo jeszcze lepiej , może mu
        zaproponować niech się jego kobieta wprowadzi i zamieszkają razem do
        końca kontraktu.Autorka wątku będzie wtedy płacić mniej za
        mieszkanie , płakać po kątach i w ramach zemsty dosypywać im
        codziennie rano soli do herbaty?

        A co do ostrzegania o agresji tej drugiej kobiety , to jest to
        najgłupsze co w życiu słyszałam.
        Niech powie , będą się oboje mieli z czego pośmiać.
        • anidobraanizla Re: Widzisz November? 23.04.08, 15:09
          Sama z siebie nie robi ofiary. To on z niej zrobił ofiarę, kiedy ją
          rzucił, pobił, itd.
          • groszek_w_puszce Re: Widzisz November? 23.04.08, 15:14
            anidobraanizla napisała:

            > Sama z siebie nie robi ofiary. To on z niej zrobił ofiarę, kiedy

            > rzucił, pobił, itd.

            To po co jeszcze z nim mieszka pod jednym dachem?
            • anidobraanizla Re: Widzisz November? 23.04.08, 15:19
              Bo on nie chce się wyprowadzić, ona też na razie nie może/nie chce.
              A oboje mają prawo do mieszkania.
              • malawinka Re: Widzisz November? 23.04.08, 15:25
                sunia,ciągniesz wątek o niczym,mieszkanie jest wynajęte,osoby skła-
                dają się na czynsz,1 osoba, 2 osoby,5 osób,to nie ma znaczenia ile
                osob składa się na czynsz
                • anidobraanizla Re: Widzisz November? 23.04.08, 15:32
                  Tak się zastanawiam...te twoje określenia: "sunia", "(nie)grzeczna
                  dziewczynka"... Jesteś sado-maso?
                  • malawinka Re: Widzisz November? 23.04.08, 15:39
                    pozostawiam dowolność interpretacji
      • november.rain2007 Re: Widzisz November? 23.04.08, 18:59
        dzikeuje Ci Aniu, maliwnke sobie odpusc, ja sobie odpuscialam. ma
        prawo do swojego zdania a jezeli nie umie go wyrazic inaczej niz
        obrazajac wszystkich dookola to juz jej problem. nie mniej jednak
        biore pod uwage, jej 'nie' apropos pytania postawionego w watku bo
        te obelgi to chyba wlasnie 'nie' ktore malwinka miala na mysli.
        co do mnie, daje sobie wiecej czsu ale chyba zdecyduje sie jej
        powiedzic chociazby po to, zeby przestac sie czuc jak ktos kto daje
        soba pomiatac i znosi wszytko bez szemrania. on wie jak barzdo mi na
        nim zalezy i chyba sie nie spodziewa ze moglabym jej powiedzic a to
        czyni go silnym i dodaje skrzydel w procesie raniena mnie, ktory
        sobie tak upodobal..
        • malawinka Re: Widzisz November? 23.04.08, 19:17
          a teraz pisz nam w wątku jak mija ci czas i co nowego pojawia się
          w twojej głowie,jak pracujesz nad sobą i co tam na obiad.
        • leda16 Re: Widzisz November? 23.04.08, 22:04
          on wie jak barzdo mi na
          > nim zalezy i chyba sie nie spodziewa ze moglabym jej powiedzic


          A po co chcesz jej paplać jak się pozwoliłaś traktować? Żeby i ona popatrzyła na Ciebie z pogardą? Czy może liczysz na to, że powodowana babską solidarnością, kopnie faceta w zadek? W tej branży nie ma kobiet solidarnych, są rywalki. Ty dla niej jesteś obojętną, obcą kobietą. Jeśli zaangażowała się uczuciowo - może Cię tylko nienawidzić, ucieszyć się z Twojej klęski. Zresztą ona będzie dbała o swoje szczęście, nie o Twoje. Ona rzuci go dopiero wtedy, gdy ją uderzy, nie wcześniej.Być może to nigdy nie nastąpi, być może ona wzbudza w nim uczucia opiekuńcze, Ty wzbudzasz agresywne. A poza tym - jak on ma Cię szanować, skoro Ty nie szanujesz samej siebie - dajesz się maltretować. Jedyną możliwą zemstą byłoby zgłoszenie sprawy na policji zamiast podsrywanie facetowi nowego związku. Oczywiście musisz mieć dowody - obdukcje, świadków. Inaczej pakuj walizki i spadaj stamtąd już jutro. Na świecie jest mnóstwo kobiet. Jemu nie będzie trudno zastąpić dwie frajerki trzecią. I nic na to nie poradzisz, takie jest życie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka