Dodaj do ulubionych

jakie argumenty?

22.04.08, 12:09
Wiem,że temat był poruszany na innych forach i może powinnam napisać
tam,ale tu liczę na jakieś bardziej psychologiczne podejście:)Jestem
z moim chłopakiem już ponad rok,planujemy wspolną przyszłość,on jest
jedynakiem,jego rodzice mają swój dom.To jest sedno problemu,oni
uważają,że powinniśmy mieszkać z nimi,bo 1.dużo miejsca,2.bez sensu
wydawać pieniądze na wynajem, 3.mój przyjaciel może sobie składać
pieniądze na własną firmę,o której otwarciu myśli.W tej chhwili
sytuacja jest taka,że on mieszka z rodzicami,ja pracuję za
granicą,ale b. blisko Polski.Wracam już za 3 miesiące,często się
widzimy.Boję się tego,że kiedy wrócę oni wszyscy będą mnie namawiać
do zamieszkania z nimi.Jestem zdania,że młodzi powinni mieszkać
sami,mieszkanie z rodzicami sprzyja konfliktom i
nieporozumieniom.Jako kobieta marzę też o urządzaniu własnego
gniazdka,w którym to ja będę decydować o wystroju i
innych "pierdółkach":).Przez jakiś czas mieszkałam razem z nim i
jego rodzicami,nie wspominam tego dobrze,czułam się obco,źle,poza
tym gusta moje i mamy mojego faceta są zupełnie różne...ich dom jest
ładny,stylowy, ale czuję się tam kiepsko.Nie chcę w żadnym wypadku
tam mieszkać.Rozmawiałam z moim przyjacielem,przyznał mi
rację,obiecał,że będziemy mieszkać osobno.Jego rodzicom to się nie
podoba,przed wyprowadzką na pewno będą go namawiać na zmianę
decyzji.Jakich argumentów mam użyć,żeby go na 100%przekonać i jego
rodziców też??
Obserwuj wątek
    • jasminowo Re: jakie argumenty? 22.04.08, 12:43
      Dokładnie tych jakie poruszyłaś tutaj. O tym co czujesz, czego
      potrzebujesz. Powinno wystarczyć.
      • mruff Re: jakie argumenty? 22.04.08, 13:47
        Wynajem wciąga sporo kaski. Czasem warto pomieszkać "chwilę" z
        rodzicami żeby odłożyć na coś przyszłościowego.
        Ja użyłabym argumentów:
        1.Dla zachowania zdrowych relacji pomiędzy wami i wami a rodzicami
        2.Jesteście dorośli: macie prawo żyć tak jak chcecie, tworzyć coś
        własnego, małego, a przede wszystkim odrębnego.
        3.Wtedy związek naprawdę dorasta-trzeba martwic się o zapatrzenie
        lodówki, papier toaletowy, pomagać wzajemnie w prowadzeniu domu.

        Szczerze to mnie by wołami nie zaciągnęli ani do teściów ani do
        rodziców.
        Cudownie jest wrócić do własnego M i zjeść parówki na obiad jak jest
        się zmęczonym i nie ma czasu/ochoty gotować obiad.
        Nikt nie marudzi "kto to widział parówki na obiad"
        Albo, jak można jeść w kółko wołowinę

        Cudownie jest urządzić pokój na własny gust
        przyjmować przyjaciół o późnej porze
        czasem ich przenocować
        kochać się w samo południe nie martwiąc się, że rodzice wdepną
        kłócić na całego nie martwiąc się,że będą podsłuchiwali i
        plotkowali "nie układa się młodym"

        Facet jedynak-zapewne zrobią wszystko żeby mieć go przy sobie
        • kaalwi26 Re: jakie argumenty? 22.04.08, 14:37
          Właśnie!!dokładnie o to mi chodzi!!tak jak napisałam,chwilę tam
          mieszkałam.Relacje z jego rodzicami są całkiem ok,nie czuję
          się "tą,która im synusia zabiera",ale jednak widzę,że,tak jak
          piszesz,woleliby go mieć przy sobie,a facet dorosły-30 lat!Kiedy tam
          mieszkałam,niby ok,ale były sytuacje,kiedy np.pranie,które
          rozwiesiłam "przewieszało się" na sposób jego mamy i tak,żeby
          koszule synka wisiały równiutko,albo np.słyszalam,że w lodówce to
          śmietana musi stać na niższej półce,a nie tak,jak ją stawiam,bo
          zplesnieje:/.Kiedy coś gotowałam,jego mama przychodziła i mi
          pokazywała,co gdzie stoi,wyciągała naczynia,mówiła,że oni to makaron
          gotują w tym garnku..w ogóle,kiedy w weekendy gotowałam coś dla
          wszystkich,wcześniej parę dni mówiłam,że zrobię obiad,oni-
          rodzice,robili sobie osobny obiad i nawet nie próbowali mojego!niby
          drobiazgi,ale wyprowadzały mnie z równowagi.Poza tym wydaje mi
          się,że jego rodzice nie zauwazyli,że syn dorósł,nie potrafią
          przeciąć pępowiny.Każda taka głupia sytuacja z jego "starymi"
          odbijała się na mnie i moim facecie,to jemu wytykałam wszystko to,co
          zrobili jego rodzice.No do kitu takie wspolne mieszkanie,nawet za
          cenę odłożenia kasy,wole mieszkać osobno,nie wyobrażam sobie,tak jak
          piszesz,mieszkania ani z moimi starymi ani z jego!
        • mruff Re: jakie argumenty? 22.04.08, 15:00
          Maalwi, nooooooooo:)
          Dlatego nie mieszkam z moimi rodzicami od 23 r.ż.:) Najpierw
          akademik a potem wynajem:)
          Też mnie wnerwiało, że makaron w żółtym garnku a brokuły w zielonym:)
          że odkurza się w sb do 12 a nie o 17:)
          I przez takie codzienności można oszaleć
          zrobić wrogów z pary i z rodziców

          Ale zauważyłam,że rzadko kiedy starsi są w stanie pojąć i
          zaakceptować fakt, że pranie można wieszać inaczej niż
          oni.Przykładów można mnożyć w nieskończoność

          Moja 50 letnia koleżanka z pracy mieszka od zawsze z mamą
          i często ma problemy-ostatnio pokłóciła się z mamą o rosół:)

          A nie lepiej odwiedzać się od czasu do czasu w miłej atmosferze?
    • solaris_38 Re: jakie argumenty? 22.04.08, 20:24
      nie zawsze można dowieść swoich pragnień
      bo innych przekonują inne argumenty niż ciebie

      czasem lepiej nie dyskutować tylko okreslić swoje stanowisko
    • akwarysta84 Re: jakie argumenty? 25.04.08, 00:45
      Żadne. Ja bym ci powiedział wprost. Jeśli chcesz, żyć ze mną musisz
      tolerować moich rodziców.
      Kocham moją rodzinę i nikt nie będzie mi kazał dokonywać takiego
      wyboru.
      Ja bym zamieszkał z twoimi, to ty możesz z moimi.
      Ja piperze, wiara ma fobie, koniecznie chcą sie wbić do mieszkania
      w blokach, żeby za kilka lat z tamtąd uciekać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka