Dodaj do ulubionych

Wychowawcze użycie siły

03.06.08, 12:02
Jakie macie zdanie na ten temat.
Instytucje które mają władzę, dochodzą swoich praw używając (także) siły.
Policja...
Rodzice też mają władzę. Czy użycie siły wobec dziecka może być wychowawcze, przynosić korzyść?
Moje zdanie-jeśli zachodzi potrzeba ukarania dziecka, powinno być ukarane solidnie, włącznie z pasem na dupsko. Oczywiście dziecko musi być uprzedzone o możliwości kary, i pouczone dlaczego została ona wymierzona.
-
PP-Psychologia Pozytywna
Obserwuj wątek
    • konto_online Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 12:13
      tak, policja - doskonały przykład co daje używanie siły

      Bardzo lubię pana Milicjanta
      O przepraszam, a z reszta to tylko nazwa.
      Bardzo lubię kiedy zamiast pomagać, szkodzi.
      Kiedy zamiast wysłuchać, pałą przyłoży.
      Czasem się zastanawiam,
      Dlaczego pies na pana policjanta się mawia.
      Czasem się zastanawiam,
      Dlaczego samochód suką nazywany jego.
      To bardzo proste, chyba nie musze tłumaczyć, kolego.
      • spinline Re:Nie, ja jestem przeciwna bicu, 03.06.08, 12:51
        Juz nawet tu o dziecko nie chodzi, ale o sam obraz siebie samego.
        jako slabej istoty dajacej sie poniesc swoim emocjom. Wstyd przed
        samyms oba to trudna sprawa.

        Ale rozumiem ze ludzie nie daja sobie rady z dziecmi.
    • markus.kembi Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 13:13
      Trzeba uważać, żeby dzieciaka nie zepsuć, ale z drugiej strony pewne zachowania
      rodziców mogą zostać przez dzieci "przyswojone", nawet wbrew ich woli (jak w
      filmie "Pręgi").

      Wczoraj byłem świadkiem takiej scenki - młode małżeństwo (dobrze ubrane, nie
      jakiś margines społeczny) z kilkuletnim synkiem idzie ulicą. Dzieciak zagapił
      się na sklepową wystawę:

      Matka: No chodź, idziemy!
      Dzieciak: Co? (dzieciak niedosłyszał, widocznie tak go zaabsorbowało oglądanie
      wystawy)
      Matka: G ówno! Nie słyszysz co do ciebie mówię?
      Ojciec: No idziesz g ówniarzu czy mam ci w dupę przylać!



      Jak myślicie, czy takie dziecko wyrośnie na dżentelmena czy raczej na drechola
      ewentualnie dobrze ubranego chama?
      • spinline Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 13:22
        Paskudna scena, szkoda tego biednego dziecka!

        Niektorzy ludize powinni kupic sobie psa zamiast rozmnazac i rodzic
        dzieci.
        • konto_online Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 13:31
          dlaczego psu źle życzysz?...
    • arwen8 Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 14:36
      ja_adam napisał:

      > Czy użycie siły wobec dziecka może być wychowawcze, przynosić
      > korzyść?

      NIGDY!

      Żadne "nieposłuszne" zachowanie dziecka nie usprawiedliwia użycia siły wobec tej małej, kruchej, ufnej i całkowicie bezbronnej istotki.
      • leda16 Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 21:25
        Żadne "nieposłuszne" zachowanie dziecka nie usprawiedliwia użycia siły wobec te
        > j małej, kruchej, ufnej i całkowicie bezbronnej istotki.

        Jak będziesz miała ze dwoje swoich dzieci, wtedy może zrozumiesz, że w pewnym wieku dziecko pojmuje tylko ręczną rozmowę. Właśnie dlatego, że małe dzieci są impulsywne, głupie i bezbronne wobec zagrożeń otaczającego je świata, pierwszym zadaniem wychowawczym rodziców jest nauczenie dziecka bezwzględnego posłuszeństwa metodami dostępnymi jego zdolnościom pojmowania.
        • malawinka Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 21:31
          o to,to wlaśnie,metoda zawsze musi być adekwatna do percepcji osoby,
          a nie do wlasnego ego :)),he,he,obrońcy uciemiężonych dzieciątek,
          podobno po psychologii z Amwaya,he,he
    • dotyk_wiatru Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 15:00
      Uważam, ze dzieci nie powinno się bić, choćby nawet raz kiedyś tam
      pasem przez kolano...To nie uczy, a zostawia uraz w dziecku do
      rodzica...Na Dzieci są metody, wystarczy odpowiednio podejść do
      Nich...
      A użycie siły w stosunku do kogokolwiek, świadczy o totalnej
      bezradności, tak jak i przeklinanie na potęgę...
      • m-i-l-v-a Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 17:06
        Zgadzam sie z Tobą, jestem przeciw uzyciu siły fizycznej w stosunku do
        kogokolwiek. Uważam tez ze nie jest to zaden srodek wychowawczy. Poniza zarówno
        osobę przeciw ktorej jest uzyta , jak i tę ktora uzywa siły. Podobnie jak Ty
        sadze, że tego typu zachowania są przejawem bezradności i mogą co najwyżej
        nauczyć dziecko podgladające takie reakcje dorosłych, ze najprostszym sposobem
        osiagniecia celu jest po prostu użycie siły.
      • ja_adam Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 17:14
        Są sceny jak to przejście przez ulicę, gdzie sygnał, że mogą oberwać jest kary
        godne.
        Ale ja byłem świadkiem innej sytuacji.
        Dziecko 7lat zaczęło się bawić kuchenką gazową. Rodzice zabronili dziecku się
        bawić. Informowali je że to jest niebezpieczne. Mieli butlę gazową i co jakieś
        3,4 miesiące jest w niej słabe ciśnienie, że płomień sam gaśnie.
        Dziecko mimo wszystko postanowiło na przekór rodzicom bawić się w zapalanie i
        gaszenie.
        Raz się pomylił i przyłożył zapałkę nie do tego palnika. Do tego w kuchni był
        przeciąg i gaz uleciał w druga stronę, gdy stężenie było na tyle by mógł się
        zapalić, buchnęło niegroźnie ale na tyle głośno że wszystkich postawiło na nogi.
        Dzieko się trochę przeraziło, dostało reprymendę słowną i co?
        Nic, dzieciak bawił się nadal. Gdy został na tym przyłapany, dostał pasem na
        tyle mocno, że na pewno miał pręgi przez miesiąc na dupie.
        Czy słusznie oberwał?
        • ja_adam Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 17:18
          Dzieci powinno traktować się jak dorosłych, niemniej ludzie dorośli popełniają
          takie błędy za które idą do wiezień, obrywają od życia na tyle mocno że dość
          duża część tych osób skrzętnie ustawiłaby sie pod pręgierzem, niz miała 20 lat
          siedzieć w 3 metrach kwadratowych.
          Zresztą jak ktoś będzie mi robił na złość, proszę go na stronę i załatwiam
          sprawę po męsku.
          • m-i-l-v-a Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 17:45
            Własnie o tym też chciałam napisać. Zaobserwowałam, ze uzycie kary fizycznej w
            stosunku do ludzi młodych i straszych powoduje u nich całkowite zwolnienie z
            odpowiedzialności za zło, ktore wyrządziły. Była przecież kara, jest ulga-
            czyste konto- i nie ma absolutnie poczucia koniecznosci naprawienia wyrzadzonego
            zła. Wiem, ze wiele osób wolałoby dostać przysłowiowego klapsa i miec problem z
            głowy, ale nie w tym rzecz. Kazdy powinien zrozumiec, jaki popełnił bład, jaka
            krzywde komuś wyrzadził i probować to naprawić, wtedy czegoś się nauczy.
            A odnosnie przykładu powyzej. Rodzice powinni pamiętać, ze mają taki problem z
            gazem, mieć ograniczone zaufanie do dziecka, u ktorego zawsze może zwycięzyc
            ciekawość . Powinni tak wyjasnić dziecku zagrozenie, zeby bało się własnie jego,
            a nie klapsa, bo w takim ukladzie moze dojsc do wybuchu, kiedy rodzice znajda
            się poza jakims zasięgiem i dziecko spokojne, ze nie grozi mu kara znowu zacznie
            manipulowac przy gazie.
            • lifeisaparadox Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 18:05
              Z tym gazem to dobry przyklad tego jak dzieci potrafia byc nieposluszne i
              stanowic zagrozenie swoja bezmyslnoscia.
              To co pozostaje - zamykanie dziecka w szafie, na podobienstwo wiezienia u
              doroslych? No i pozniej dziecko nabawi sie klaustrofobii czy cos. Klapsy po
              dupie to chyba najbardziej bezpieczna forma ostatecznego upomnienia, gdy rozmowa
              nie przynosi efektow.
              • ja_adam Biblijny pogląd-podpisuję się 03.06.08, 18:39
                rumburak.website.pl/artykuly/biblijny_punkt/rozga.html
                • dotyk_wiatru Re: Biblijny pogląd-podpisuję się 03.06.08, 18:54
                  Dzieciom należy zapewnić bezpieczeństwo, a jeśli ma dostęp do zabawy
                  gazem, została złamana ta reguła...To nie wina dziecka, że jest
                  ciekawe i często działa przekornie...a rodziców, którzy są bezmyślni
                  i mało przewidujący posunięcie dziecka...
                  Ja nie raz oberwałam...i nienawidzę Taty za to, że mnie lał pasem i
                  kazał wybierać ich ilość...więc jaki efekt uzyskał, skoro raz nie
                  wystarczył?
              • m-i-l-v-a Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 18:53
                Dla mnie to rowniez przykład niefrasobliwosci rodziców. Mając takie problemy z
                gazem powinni po kazdym uzyciu mocno zakrecac butle.
                Sa rózne metody. Kiedy moj syn był mały, bardzo interesoawł się piecem weglowym
                u babci. Wielokrotne uwagi, ze grozny, gorący , moze poparzyc trafiały w
                proznie. Wbrew wszystkim pozwoliłam mu dotknąć paluszkiem rozgrzany piec (pod
                pełna kontrola oczywiscie). Babel na palcu dziecka bolał mnie rownie mocno jak
                jego, a ja byłam pewna, ze nie dojdzie do jakiegoś drastycznego poparzenia.
                Od tej pory omijał piec szerokim łukiem. Nie jest to moze najlepsza metoda, ale
                moje dziecko nauczyło się, ze w wszystkimi piecami lepiej ostroznie. Dziwnym
                trafem zaczał mi wierzyc na słowo również w innych sprawach.
          • leda16 Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 21:38
            Wiesz co Adam, wszystko mi opada jak czytam takie horrendalne brednie świadczące o wyjątkowym ograniczeniu umysłowym i zadufaniu w swoje racje. Idź do księgarni, kup sobie chociaż jeden podręcznik z psychologii rozwojowej,naucz się, albo lepiej - wykuj na pamięć jakie są prawidłowości rozwoju psychicznego dzieci ze szczególnym uwzględnieniem rozwoju ich inteligencji (J. Piaget "Inteligencja dziecka"), czym ich konstrukcja psychiczna rózni się od psychiki człowieka dorosłego a potem bierz się za ich płodzenie. Zaś ich wychowanie pozostaw jednak żonie.
            • asidoo Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 22:24
              Adam nie ma dziecka, więc porada nie pasuje. Ciekawe, czy gdyby miał, nie
              zmieniłby diametralnie tych durnych poglądów, że dziecko należy bić.
              • ja_adam Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 22:35
                Mam i biorę udział w jego wychowaniu i nie zamierzam dawać nikomu klapsów, tym
                bardziej bicia.
                Niemniej uwazam iż są sytuacje w których można, powinno się użyć siły.
                W ostateczności.
                • asidoo Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 22:40
                  Albo się nie wczytałam, albo wcześniej nie określiłeś jasno, że w ostateczności.
                  Dla mnie taka ostateczność to moja własna hipotetyczna choroba psychiczna, która
                  mam nadzieję nigdy mnie nie dotknie.
                  A wracając do przykładu z butlą gazową, najlepszym rozwiązaniem było pójscie z
                  dzieckiem na podwórko, żeby np. w zbijaka pograć. Dzieci, które się nudzą, mają
                  dużo głupich pomysłów.
                  • ja_adam Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 22:46
                    Własnie!
                    Chce wiedzieć czy są sytuacje w których użycie siły może odnieść skutek,
                    POZYTYWNY skutek.
                    Czy bez względu na cokolwiek - nie używac siły.
                    To jak ma postąpić rodzic którego dziecko podnosi rękę na rodzica?
                    Ma wezwać policję?
                    Próbować wytłumaczyć?
                    Naczytałem się i naoglądałem. Jest wiele sposobów na takie dzieci, np. zamykanie
                    ich w pokoju tak długo póki sie nie uspokoją...
                    Ale dla mnie to nie jest rozwiązanie.
                    Wolałbym swoje dziecko zlać pasem niż wejść sobie na głowę.
                    • asidoo Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 23:07
                      > To jak ma postąpić rodzic którego dziecko podnosi rękę na rodzica?
                      Moim zdaniem wszystko zależy, ile to dziecko ma lat i od powodów, dla których to
                      robi.
                      Co innego 4-latek, ktorego możesz wziąć pod pachę. Co innego nastolatek, który
                      jest silny i stanowi zagrożenie a wychować to już raczej się go nie da. W tej
                      drugiej sytuacji z ciężkim sercem pozbyłabym się delikwenta z domu i rozumiała,
                      że z jakiś przyczyn nie miałam sukcesu wychowawczego. W pierwszej
                      miałabym dużo pomysłów na nieutrwalenie takiego zachowania.
                      Czasami jednak dziecko słusznie bije. Pamiętam, że kopnęłam mamę, gdy chciała zbić
                      naszego psa, bo zjadł ciasto dla gości (ukradł je). Psu się wówczas upiekło, z
                      czego nadal się cieszę, choć już dawno
                      kwiatki wącha. Za to ja miałam baty. Niezasłużone, bo byłam uczona, że należy
                      bronić słabszych.
                    • arwen8 Re: Wychowawcze użycie siły 05.06.08, 14:15
                      ja_adam napisał:

                      > Chce wiedzieć czy są sytuacje w których użycie siły może odnieść
                      > skutek, POZYTYWNY skutek.

                      NIE MA takich sytuacji.

                      > Czy bez względu na cokolwiek - nie używac siły.

                      Dokładnie.

                      > To jak ma postąpić rodzic którego dziecko podnosi rękę na rodzica?

                      Nie precyzujesz w jakim wieku jest to dziecko. Jeśli jest to 2-latek, to wystarczy przytrzymać rączkę i powiedzieć stanowczo NIE. I tak cierpliwie i konsekwentnie za każdym razem.

                      Jeśli jest to 12-latek, to masz poważny problem, ponieważ niewątpliwie zaniedbałeś coś w jego wychowaniu, kiedy miał 2 latka (albo dając mu klapsy, albo umniejszając, albo zabraniając mu wyrażać konstruktywnie złośc, albo wychowując "bezstresowo", czyli w ignorancji, etc.).

                      Dziecko wychowane w miłosci i szacunku (również szacunku dla wszystkich jego uczuć), w poczuciu bezpieczeństwa (czyli również z poszanowaniem jego granic i wyborów), które nie było umniejszane, wyszydzane, kontrolowane, etc., dziecko, które nie było kozłem ofiarnym swoich rodziców i na które rodzice nie przenosili swojej wściekłości i frustracji, takie dziecko nie podniesie ręki na rodzica.

                      > Wolałbym swoje dziecko zlać pasem niż wejść sobie na głowę.

                      Smutne. Szkoda, że nie wolisz kochać i szanować swoje dziecko by nie "weszło" Tobie na głowę.

                      Zlane pasem dziecko może i nie wejdzie TOBIE na głowę (bo będzie się bało), ale znajdzie sobie jakiś doskonały obiekt zastępczy - młodsze rodzeństwo, zwierzątko domowe, słabszych kolegów z klasy, a w życiu dorosłym partnera, podwładnego, kumpla, anonimowych forumowiczów, mniejszość narodową/seksualną albo własne dziecko. Takie dziecko będzie niewątpliwie twierdziło, że szanuje Ciebie i Twoje metody a jednocześnie będzie wyżywało się na innych. Tak jak Ty to robiłeś, lejąc je pasem. Błędne koło będzie się dalej toczyło.
            • ja_adam Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 22:56
              Ledea 16 w twojej wypowiedzi jest za jadu
              Zacznij wyrażać swoje zdanie a nie wieszać psy na innych, daj dziecku dobry
              przykład, inaczej będzie jędzą...
        • spinline Re: te sytuacje bym zrozumiala. 03.06.08, 18:59
          Jezeli dziecko jest nieposluszne.

          Mnie rodzice bili. Ojciec raz mi tylko wpier.dolil w siedzenie
          kiedys gdy zamiast do szkoly to szlam sie bawic w parku na lawce i
          wchodzic na drzewa.Raz wezszlam na tak wysokie drzewo, ze nie
          wiedzialam jak zejsc. O zmroku ludzie zaczeli slyszec moj placz, na
          samym wierzcholku drzewa, ktore i tak sie uginalo wezwano straz
          pozarna, zdjeli mnie wystraszona i ciezko zaplakana. Ojciec
          zlitowal sie.

          jakos u ludzi trudno jest wymazac te agresje kierowana na potomstwo.

          Dla mnie rzecza gorsza od fizycznej przemocy jest znecanie sie
          psychiczne. miec psychola za rodzica to jest dramat!
          • bene_gesserit Re: te sytuacje bym zrozumiala. 03.06.08, 20:37
            Dla ciebie moze tak, ale sama napisalas, ze dostalas raz w zyciu.
            Sa dzieci, ktore dostaja codziennie. Sa tez takie, ktore od tego po
            prostu i zwyczajnie umieraja.

            Nie chodzi mi o udowodnienie, ze przemoc fizyczna jest gorsza od
            psychicznej: chce powiedziec, ze kazda przemoc, ktora narusza
            granice dziecka jest czyms obrzydliwym i powinna byc napietnowana -
            i spolecznie, i prawnie.
            • lifeisaparadox Re: te sytuacje bym zrozumiala. 03.06.08, 20:52
              bene_gesserit napisała:

              > chce powiedziec, ze kazda przemoc, ktora narusza
              > granice dziecka jest czyms obrzydliwym

              Wiesz no, granice trzeba wyznaczyc dziecku i co gdy ich nie chce zaakceptowac?
              usunac sie z drogi malemu tyranowi?
              • bene_gesserit Re: te sytuacje bym zrozumiala. 03.06.08, 22:43
                Wyznaczanie granic dziecku, a naruszanie jego wlasnych to sa rozne
                sprawy. Moze to rozjasni twoje watpliwosci:
                www.niebij.pl/dlaczego.html
                • lifeisaparadox Re: te sytuacje bym zrozumiala. 03.06.08, 23:32
                  Nieee wiem, za duzo upstrzonych informacji jak dla mnie.

                  Osobiscie za to wiem, ze dopiero jak sie porzadnie sparze, to przestaje
                  powtarzac te same bledy.
                • leda16 Re: te sytuacje bym zrozumiala. 04.06.08, 22:09
                  Ta www. jest zredagowana w sposób tyleż modny co tendencyjny i fałszywy, szczególnie pkt 4. Poza tym nie jest tutaj dyskutowana zasadność maltretowania dzieci czy odreagowanie frustracji rodziców poprzez bicie dzieci, tylko nieszkodliwa a wręcz pożyteczna w pewnym wieku metoda karcenia dzieci i hamowania ich bezmyślnej impulsywności, mogącej się skończyć tragicznie. Nieprawdą jest, iż dziecko powinno posiadać jakieś granice własnej integralności. Granice tego, co mu wolno a czego nie, wyznaczają rodzice. Wobec dzieci zawsze musi być stosowana zasada: rodzice rządzą, dziecko słucha. To nie partner dorosłych, to podwładny. Jeszcze do dzisiaj Ameryce czkawką odbijają się idee B. Spocka - wychowania bezstresowego, liczenia się z wolą dziecka, szanowanie jego "integralności" w sferze życzeniowej. Rozmowy, perswazje, prośba, manipulacja, dyskusja - to wszystko są metody wychowawcze dostępne rodzicom od pewnego WIEKU ŻYCIA DZIECKA, nie od urodzenia. A dziecko niestety trzeba zacząć wychowywać z chwilą powrotu z porodówki, nie później. Już kilkumiesięczne niemowlę potrafi skutecznie manipulować rodzicami. Kilkuletnie źle wychowane, nie nauczone posłuszeństwa dziecko będzie ich terroryzować. Obrazek 5-cio letniego dziecka okładającego matkę pięściami za odmowę spełnienia jego życzeń jest równie oburzający jak sytuacja odwrotna. Co najgorsze, jest to zachowanie nabyte przez dziecko nie w drodze bicia - jak sugeruje cytowana przez Ciebie www. tylko w drodze nadmiernej pobłażliwości.
                  • bene_gesserit Re: te sytuacje bym zrozumiala. 05.06.08, 01:08
                    leda16 napisała:

                    > Ta www. jest zredagowana w sposób tyleż modny co tendencyjny i
                    fałszywy, szczeg
                    > ólnie pkt 4.

                    Nie wiem, czy zwrocilas uwage, ale pkt 4 to fragment literackiej
                    biografii. Wiec to nie musi sie zdarzyc, ale moze. Ktos tu zreszta
                    wyzej pisal o tym, ze od pasa rodzice przeszli na kabel, bo 'pas za
                    malo bolal'. Bardzo cienka jest granica miedzy 'kara' a sadyzmem,
                    glownie ze wzgledu na niebezpieczenstwo racjonalizacji przemocy.

                    A jakie inne watpliwosci masz co do tego zlinkowanego materialu?

                    Poza tym nie jest tutaj dyskutowana zasadność maltretowania dzieci
                    > czy odreagowanie frustracji rodziców poprzez bicie dzieci, tylko
                    nieszkodliwa
                    > a wręcz pożyteczna w pewnym wieku metoda karcenia dzieci i
                    hamowania ich bezmy
                    > ślnej impulsywności, mogącej się skończyć tragicznie. Nieprawdą
                    jest, iż dzieck
                    > o powinno posiadać jakieś granice własnej integralności. Granice
                    tego, co mu wo
                    > lno a czego nie, wyznaczają rodzice.

                    O ile rodzice maja poukladane w glowach.
                    Jesli by przyjac twoja zasade za dobra monete, trzebaby uznac, ze
                    rodzic-pedofil ma prawo naruszac integralnosc cielesna swojego
                    dziecka. Bo on jest od jego wyznaczania. Dziecko jest _podmiotem_,
                    nie _przedmiotem_ wychowania. Dziecko nie moze placic bolem i
                    upokorzeniem za nieudolnosc jego rodzicow. A tylko nieudolni
                    rodzice nie sa w stanie okielznac jego zachowania bez przemocy.

                    Zreszta, o czym my mowimy - zajrzyj sobie do Karty Praw Dziecka.

                    Wobec dzieci zawsze musi być stosowana zas
                    > ada: rodzice rządzą, dziecko słucha. To nie partner dorosłych, to
                    podwładny.

                    No, jesliby wejsc w te metafore glebiej, to taki podwladny, ktoremu
                    sie nie placi, cos jakby niewolnik. Swoja droga, nie zazdroszcze
                    dzieciakom, ktorych rodzice nie sluchaja, a tylko wydaja rozkazy.
                    Imo to jedna z najobrzydliwszych form rodzicielstwa, o ile to w
                    ogole mozna tak nazwac.

                    Je
                    > szcze do dzisiaj Ameryce czkawką odbijają się idee B. Spocka -
                    wychowania bezst
                    > resowego, liczenia się z wolą dziecka, szanowanie
                    jego "integralności" w sferze
                    > życzeniowej.

                    To jest falszywa opozycja, tkora sie tu w tym watku uparcie
                    przewija. Niestosowanie kar fizycznych nie oznacza 'bezstresowego
                    wychowania'.

                    Rozmowy, perswazje, prośba, manipulacja, dyskusja - to wszystko s
                    > ą metody wychowawcze dostępne rodzicom od pewnego WIEKU ŻYCIA
                    DZIECKA, nie od u
                    > rodzenia. A dziecko niestety trzeba zacząć wychowywać z chwilą
                    powrotu z porodó
                    > wki, nie później. Już kilkumiesięczne niemowlę potrafi skutecznie
                    manipulować r
                    > odzicami.

                    Fajnie sie bije kilkumiesieczne niemowle?

                    Kilkuletnie źle wychowane, nie nauczone posłuszeństwa dziecko
                    będzie
                    > ich terroryzować. Obrazek 5-cio letniego dziecka okładającego
                    matkę pięściami z
                    > a odmowę spełnienia jego życzeń jest równie oburzający jak
                    sytuacja odwrotna.

                    I jedna, i druga swiadczy jak najgorzej o rodzicach, i o tym, ze w
                    obu przpadkach dziecko jest ich ofiara.

                    C
                    > o najgorsze, jest to zachowanie nabyte przez dziecko nie w drodze
                    bicia - jak
                    > sugeruje cytowana przez Ciebie www. tylko w drodze nadmiernej
                    pobłażliwości.

                    Ktora wynika z lenistwa, nieodpowiedzialnosci albo niekompetencji
                    jako rodzica. Biciem dzieciaka sie takich brakow nie zalatwi.
                    • leda16 Re: te sytuacje bym zrozumiala. 05.06.08, 07:43
                      Nie wiem, czy zwrocilas uwage, ale pkt 4 to fragment literackiej
                      > biografii. Wiec to nie musi sie zdarzyc, ale moze.


                      Nie, i to pogrążyłoby ją w moich oczach jeszcze bardziej, ponieważ nie lubię mieszania twierdzeń literackich z faktami naukowymi. Tworzą one w głowie niewyrobionego intelektualnie czytelnika (a w wychowaniu dzieci mało kto jest ekspertem)miejsce dla fałszywych wniosków. Mój prawdziwy niesmak wzbudziły też na dole wizerunki morderców wszechczasów - Hitlera, Stalina i jeszcze kogoś, z wyraźnym a przekłamanym przesłaniem, że to bicie wykształciło w nich bestię. Zresztą www z wyjątkiem typowo specjalistycznych generalnie traktuję jak prymitywne śmieci, często podszyte chwytliwą acz tandetną ideologią, wieloznaczny a nie materiał szkoleniowy.
                      Miałam dopisać, że moje poglądy nie dotyczą sfery seksualnej dziecka, ale wydawało mi się to tak oczywiste, że nic nie napisałam. Pedofilia jest przestępstwem podobnie jak maltretowanie dzieci i to wie każdy dorosły. Zaś wymuszenie u małego dziecka posłuszeństwa klapsem, w pewnym wieku bywa jedyną skuteczną metodą zwłaszcza, jeśli stosuje się ją rzadko i w okolicznościach zagrażających jego zdrowiu i życiu. Rodzice muszą mieć nie tyle poukładane w głowach co dokładnie wiedzieć, jaki skutek osiągną stosowaniem konkretnej metody i być elastyczni w ich stosowaniu. Posłusznego dziecka nie ma potrzeby uderzyć nawet kwiatem. Jeżeli zaś nie reaguje na kary fizyczne,jest samowolne, niezdyscyplinowane należy iść z nim dostatecznie wcześnie do psychologa a nawet zastosować farmakoterapię zamiast klapsów, bo ono prawdopodobnie ma neurologiczne problemy z uczeniem się pożądanych społecznie zachowań. Dlatego nie zgodzę się z Tobą, że złe zachowanie dziecka jest wyłącznie wynikiem nieudolności wychowawczej rodziców. Zaś co do "upokorzenia" czy zawstydzenia dziecka pomyśl, co jest antonimem tych pojęć - buta, samowola, próby forsowania swojej woli? Każdy lubi rządzić, nawet pies swoim ludzkim "stadem" ;). W domu nie mogą rządzić ani dzieci ani pies. Właściwe wychowanie wyklucza u dziecka takie tendencje wobec rodziców. A rządzić może i owszem - rówieśnikami.
                      Bene, nie Karta Praw Dziecka tylko rodzice są źródłem władzy nad dzieckiem. Nie Państwo jest za dzieci odpowiedzialne tylko my-rodzice. Utożsamiać kary z sadyzmem nie mozna żadną miarą, bo jedno jest przestępstwem a drugie normalną metodą wychowawczą. Czy sadyzmem będzie jedynka dla dziecka , któremu nie chciało się odrobić zadania, czy sadyzmem bedzie kara pozbawienia wolności dla przestępcy? Karę ZAWSZE nalezy traktować jako metodę ochrony dziecka przed szkodliwymi skutkami jego bezmyślnego postępowania.


                      Fajnie sie bije kilkumiesieczne niemowle?


                      Czy ja gdzieś napisałam o biciu niemowląt?!


                      Zajmując w pracy stanowisko podwładnego czujesz się jak niewolnik? Współczuję... A jeśli za pracę nie dostajesz pensji, to jest to przestępstwo przeciwko Kodeksowi Pracy - zaskarżalne i karalne sądownie podobnie jak przestępstwa wobec dzieci. Nie wiem, dlaczego posuwasz się do tak daleko idącej generalizacji utożsamiając klapsa z sadyzmem a władzę rodzicielską nad dzieckiem z niewolą tych ostatnich. Nadal mam wrażenie, że rozmawiamy o dwu całkowicie róznych sprawach.


                      • bene_gesserit Re: te sytuacje bym zrozumiala. 05.06.08, 11:17
                        Czy mozesz sie odwolac do jakis zrodel naukowych, ktore potwierdza,
                        ze przemoc w stosunku do dzieci z reguly nie eskaluje? Imo wydaje
                        sie logiczne, ze skoro np przemoc wobec kobiet moze eskalowac, to
                        samo dotyczy przemocy wobec dzieci. Moze, choc nie musi. Jesli masz
                        jakies statystyki/badania, to bardzo chetnie sie z nimi zapoznam.

                        Wspomnialam o pedofili, bo to prosta kontynuacja twojej sciezki
                        myslenia: skoro rodzic rzadzi i skoro to on jest od wyznaczania
                        jakichkolwiek granic, dlaczego ma nie ingerowac w strefe seksualna
                        dziecka? I wlasciwie dlaczego dawac mu tylko klapsy, a nie bic
                        sznurem od zelazka? Imo to wyjatkowo niebezpieczny tok myslenia, w
                        ktorym brak szacunku i milosci do drugiego czlowieka, rodzicielstwo
                        w najbardziej chorym wydaniu. Dlaczego rodzic, ktory nie uznaje
                        faktu, ze dziecko moze miec swoje granice, mialby nie posunac sie
                        dalej? Jak ci sie wydaje, jak sobie swoje dzialania racjonalizuja
                        chorzy sadysci i pedofile? 'Ze dziecko zasluzylo' albo ze 'musi
                        poniec kare' - przeciez to bardzo blisko tego, co piszesz. Skoro
                        ono niby nie ma wlasnych granic. A o niemowleciu, ktore probuje
                        rzadzic doroslymi wspomnialas ty sama, uzasadniajac koniecznosc
                        bicia. Ja bym tego nie wymyslila.

                        Noi - niewolnica w pracy sie nie czuje, bo a - mam wlasna firme, b -
                        kiedy jeszcze pracowalam u kogos - dostawalam za to forse.
                        Dzieciak, ktory w rodzinie nie ma prawa glosu i traktowany jest
                        jak - nie umiem tego inaczej okreslic - smiec, jest niewolnikiem,
                        pariasem.

                        A posluszenstwo dziecka mozna wypracowac miloscia i szacunkiem, bez
                        bicia, za to z jasnym systemem zasad, kar ktore za nie groza i duza
                        iloscia pozytywnego warunkowania. Znam kilkoro dzieci (w tym jedno
                        z ADHD), ktore nigdy nie byly uderzone. Sa dzis swietnymi,
                        odpowiedzialnymi, dynamicznymi i tworczymi doroslymi. Zywy (i
                        szczesliwy) dowod na to, ze wszyscy zwolennicy bicia dzieci bronia
                        tak naprawde niekompetentnego rodzicielstwa.
                        • malawinka Re: te sytuacje bym zrozumiala. 05.06.08, 11:21
                          ten z AHD
                        • malawinka Re: te sytuacje bym zrozumiala. 05.06.08, 11:23
                          ten z ADHD jest zapewne kelnerem i odnosi sukcesy w bieganiu między
                          stolikami w McDonaldzie,a reszta to demagogiczny bełkot zatroskanych
                          psychologów,tylko nie wiadomo o co ta troska,tak tylko,żeby pogadać
                          poprotestować,zaistnieć i zarobić,błeeee...
                        • leda16 Re: te sytuacje bym zrozumiala. 06.06.08, 07:11
                          Czy mozesz sie odwolac do jakis zrodel naukowych, ktore potwierdza,
                          > ze przemoc w stosunku do dzieci z reguly nie eskaluje? Imo wydaje
                          > sie logiczne, ze skoro np przemoc wobec kobiet moze eskalowac, to
                          > samo dotyczy przemocy wobec dzieci


                          Ależ oczywiście bene,jest to całkiem logiczne stwierdzenie, z którym nauka się zgadza w 100%, tylko jak już poprzednio zauważyłam - rozmawiamy o dwóch różnych sprawach, ponieważ Ty uporczywie utożsamiasz wychowanie z przemocą oraz wychowanie z biciem. W aspekcie logicznym można iść o wiele dalej i napisać, że przemoc wobec kobiet jest bezsensowna, bo kobieta jest już istotą wychowawczo ukształtowaną. Tylko w socjaliźmie istniało złudne przekonanie, iż człowieka dorosłego można "wychowywać". Rzeczywistość jest niestety bardziej przykra - praktycznie nie da się go nawet zresocjalizować.


                          Wspomnialam o pedofili, bo to prosta kontynuacja twojej sciezki
                          > myslenia:


                          Bene, Ty wcale nie kontynuujesz mojej ścieżki myślenia, Ty dokonujesz tendencyjnej manipulacji, całkowicie sprzecznej z sensem mojej wypowiedzi. Brak Ci elastyczności w podejściu do kwestii wychowawczych. Uważasz, że wychowywać można albo biciem albo miłością - tertium non datur :).

                          skoro rodzic rzadzi i skoro to on jest od wyznaczania
                          > jakichkolwiek granic,


                          A kto jak nie rodzice Twoim zdaniem ma rządzić dzieckiem?


                          dlaczego ma nie ingerowac w strefe seksualna
                          > dziecka? I wlasciwie dlaczego dawac mu tylko klapsy, a nie bic
                          > sznurem od zelazka


                          Już pisałam - wychowanie ma na celu dobro dziecka, a nie jego krzywdę. I ludzie, poza jednostkami patologicznymi, nie powołują do życia dzieci po to, żeby je bić sznurem do żelazka. W pojęciu władzy rodzicielskiej nie mieści się ani pedofilia ani sznur od żelazka. To są pojęcia z zakresu prawa karnego. Odnoszę wrażenie, że to Ty chcesz lansować tutaj jakąś obłędną tezę - od dyscypliny do pedofilii i maltretowania droga niedaleka.



                          A o niemowleciu, ktore probuje
                          > rzadzic doroslymi wspomnialas ty sama, uzasadniajac koniecznosc
                          > bicia.


                          Bene, zacytuj mi ten fragment w którym piszę o konieczności bicia niemowląt!!!! Piszę o konieczności WYCHOWYWANIA dziecka od urodzenia. Skoro na prawdę nie pojmujesz różnicy między biciem a wychowywaniem, to z Tobą jest coś mocno nie w porządku.


                          A posluszenstwo dziecka mozna wypracowac miloscia i szacunkiem


                          Klaps wcale tych wartości nie wyklucza. Na pewno jałowym teoretyzowaniem nawet psa nie wychowasz.
                          • asidoo Re: te sytuacje bym zrozumiala. 06.06.08, 08:27
                            > Klaps wcale tych wartości nie wyklucza. Na pewno jałowym teoretyzowaniem nawet
                            > psa nie wychowasz.

                            Leda, kimkolwiek jesteś, współczuję ci dzieci o intelekcie psa.
                            • leda16 Re: te sytuacje bym zrozumiala. 07.06.08, 22:55
                              Lepiej współczuj swoim możliwościom z zakresu myślenia abstrakcyjno-pojęciowego :).
                          • bene_gesserit Re: te sytuacje bym zrozumiala. 06.06.08, 11:21
                            Imo ta dyskusja nie ma sensu.
                            Gdybys zgodzila sie, ze mozna dobrze wychowac dziecko bez bicia, to
                            musialabys przyznac, ze jako matka ponioslas kleske albo co
                            najmniej poszlas na latwizne. Stad to troche dyskusja o emocjach, a
                            nie - rozmowa na argumenty.

                            Ale jak wiele osob tutaj bardzo mnie twoja postawa niepokoi i
                            napawa odraza. Ciesze sei, ze wchodza nowe, ostrzejsze regulacje
                            prawne, dotyczace bicia dzieci. Ciesze sie, ze o biciu dzieci sie
                            mowi i kreci filmy - moze twoim bitym dzieciom pozwoli to przerwac
                            lancuch, ktorego ogniwem jestes ty.
                          • spinline Re: te sytuacje bym zrozumiala. 06.06.08, 12:06
                            W aspekcie logicznym można iść o wiele dalej i napisać, że przemoc
                            wobec kobiet jest bezsensowna, bo kobieta jest już istotą
                            wychowawczo ukształtowaną. Tylko w socjaliźmie istniało złudne
                            przekonanie, iż człowieka dorosłego można "wychowywać".
                            Rzeczywistość jest niestety bardziej przykra - praktycznie nie da
                            się go nawet zresocjalizować.

                            ..................................................

                            A to co to takiego?
                            Piszesz zbyt szybko, czy upal doskwiera?
                            Podnoszenie reki na dziecko i wymierzanie kary fizycznej, jest
                            zawsze przemoca i na to nie ma wytlumaczenia. Dobrze ze choc prawo
                            zajelo sie w koncu tym aspektem zycia.
                            • malawinka Re: te sytuacje bym zrozumiala. 06.06.08, 14:24
                              dobrzer piszesz shangrila,tylko dlaczego zakładasz,że ktoś będzie
                              tlumaczył się i to z rzeczy oczywistych i prozaicznych i banalnych ?
                            • leda16 Re: te sytuacje bym zrozumiala. 06.06.08, 23:51
                              Dobrze ze choc prawo
                              > zajelo sie w koncu tym aspektem zycia.


                              Noo, już to widzę, "prawo" ścigające matkę, która dała nieposłusznemu dzieciakowi klapsa ;). Najlepiej, żeby samo dziecko złożyło donos na policję. Dziecka nie można przesłuchać bez zgody matki. Więc następny artykuł z kkp do kosza. Dziecko ma prawo odmówić zeznań obciążających osoby bliskie - więc znowu problem...Może wcale klapsa nie dostało, może fantazjuje? Tak czy inaczej w prawie pisze się o obligatoryjnym stwierdzeniu wiarygodności zeznań nieletniego. Ile to w tej chwili kosztuje? Chyba jakieś 83 zł. brutto, godzina obecności przy przesłuchaniu 30 zł. Zwykle kilkuletniego szczyla można przesłuchiwać 15 min. na studium akt też tyle, bo cóż tam można napisać? Ofiara: buuu, mama dała klapsa; podejrzana - nieprawda, ona zmyśla, śladu nie ma. Biegły sądowy - bla, bla, bla...nie można wykluczyć, że zeznania poszkodowanego są prawdziwe. Ot i całe akta. No więc w sumie jakby nie liczyć brutto wychodzi 98 zł. minus utracone zarobki w macierzystym zakładzie pracy biegłego (wszak tłucze prywatę w godz. pracy) Psycholog zarabia przeciętnie 25 zł za godz. Tutaj na dojazd na policję i powrót idzie powiedzmy godzina, udział w przesłuchaniu plus studium akt 30 min. badanie wiarygodności zeznań dzieciaka metodami wystandaryzowanymi i projekcyjnymi 1 godz. Obliczanie wyników i sporządzenie opinii na pismie 1.5 godz. Więc 98:4=24 zł.50 gr. :))))))). Ale pal sześć, psycholog powinien pracować dla idei a nie dla pieniędzy! Załóżmy, że wszystko idzie po myśli prokuratora i zapalczywa mamuśka zostaje przykładnie ukarana. No, może na początek jakaś skromną grzywną w wys. 500 zł + koszta sądowe czyli badanie dzieciaka przez biegłego parę rozpraw w kwocie 300 zł jedna. W sumie jakieś 900 zł. Niby kwota niewielka dla Ciebie zagraniczna spnilne i Ciebie bisneswomen bene. Ale dla głupiej matki ( bo przecież Wy zakładacie, że każdy klaps to przemoc i głupota rodzicielki) to może być całomiesięczny zarobek w pracy fizycznej. Skoro głupia, to pewnie samotna, bo który mądry facet z głupią się ożeni? Ale wystarczająco sprytny, żeby uchylać się od alimentacji...Ha...cóż, ja bym przez resztę życia nie chciała być w skórze tego małego donosiciela rodem z rosyjskiej książeczki o Pawce Morozowie. Chyba, żeby od razu po rozprawie czułe Państwo zabrałoby go sprzed oczu rodzicielki i żywiło na koszt podatników. Młode roczniki informuję, że ten bohaterski komsomolec w wieku 10-ciu lat wysłał na Sybir własnych rodziców za nieprawomyślne poglady na temat komunizmu.
                              Wesołe macie wyobrażenia o realiach życia dziewczyny. Znakomicie się tu bawię :)))).
                              • bene_gesserit Re: te sytuacje bym zrozumiala. 07.06.08, 01:03

                                Przynajmniej bedziesz sie bala prac dzieciaka przy wszystkich na
                                ulicy, jak to masz w upodobaniu. A jak podrosnie i zmadrzeje, a
                                tobie zachce sie nadal uzywac 'srodkow wychowawczych' w domu po
                                kryjomu to moze sam pojdzie i poskarzy sie komu trzeba, a ty
                                dostaniesz pouczenie, grzywne albo wyrok w zawieszeniu. Nie
                                zazdroszcze.
                              • malawinka Re: te sytuacje bym zrozumiala. 08.06.08, 17:05
                                oto to to,biznes,mnozenie bytów,w których psycholog może zarobić,
                                najlepiej państwowe pieniądze,czyli na zlecenie :),poza tym tez ra-
                                cja w innych aspektach
                      • arwen8 Re: te sytuacje bym zrozumiala. 05.06.08, 14:25
                        Leda, zastanawiałaś się może kiedyś, skąd w Tobie tyle nieuświadomionej, źle ukierunkowanej, wrzącej NIENAWIŚCI?
                        • leda16 Re: te sytuacje bym zrozumiala. 06.06.08, 07:18
                          arwen8 napisała:

                          > Leda, zastanawiałaś się może kiedyś, skąd w Tobie tyle nieuświadomionej, źle uk
                          > ierunkowanej, wrzącej NIENAWIŚCI?


                          Zastanowiłaś się może skąd w Tobie tyle nieuświadomionych INSYNUACJI pod adresem cudzych wypowiedzi? Chyba masz poważny problem z ksobnymi nastawieniami do niektórych Dyskutantów.
                          • ja_adam Re: te sytuacje bym zrozumiala. 06.06.08, 07:42
                            Ledea ...juz 2 osoba zwraca Ci uwagę na to iż jesteś nienawistna w wypowiedziach...
                            • brak-chmur Re: Chyba dwunasta....:) 06.06.08, 07:54
                              Clarissa pisała o tym nawet na fof, ale wampir bronił kaszalota i siwa powycinała:)
                              Ona jest niereformowalna...;(
                              • ja_adam Re: Chyba dwunasta....:) 06.06.08, 08:03
                                Ona jest niereformowalna- nie uznaję takiego określenia.
                                każdego mozna "złamać" także pozytywnie.
                                Czasami najlepiej zmienić kogoś zaczynając od siebie.
                                • brak-chmur Re: Chyba dwunasta....:) 06.06.08, 08:05
                                  Dobra, życzę powodzenia w łamaniu Ledy, hihi
                                  Proponuję zacząć od poszukania jej łabędzia i spotulnieje:)
                            • malawinka Re: te sytuacje bym zrozumiala. 06.06.08, 10:50
                              w tym przypadku oznacza to brak rzeczowych argumentow i posługiwanie
                              się demagogią i oceną w celu zdyskredytowania poglądow,rzecz nie za-
                              sługuje na uwagę,ale ze względu na chęć napisania postu,poświęcam
                              tej wzmiance uwagę :) blaaaa.....
            • spinline Re: Obrzydliowscia jest dawac zycie zabierajac je. 03.06.08, 21:45
              N/T
              • gadagad Re: Obrzydliowscia jest dawac zycie zabierajac je 03.06.08, 22:12
                Przecież założyciel forum o Pozytywnej Psychologii nie chce zatłuc swojego
                syna,chce je tylko pozytywnie fizycznie karać.Klapsy przyjęte zwłaszcza na
                polskich ulicach,nie są zbyt pozytywnie przyjmowane w innych krajach.Pewnie
                dlatego,że o ile nie chcemy klepać wyrośniętego dziecka,to to mniejsze trzeba
                złapać za rękę,wyciągnąć ją w górę lekko wykręcając staw ramienny i dopiero
                walnąć w okolice nerek.Lepiej by było dziecko kopnąć w tyłek,nie przewracając
                rzecz jasna,ale kopanie jest źle widziane.Tak samo jak inny sposób karania
                zauważalny,choć ostatnio w zaniku,np.we Francji czy
                Czechach,policzkowanie.Wprawdzie ze względu na nieodpowiednie efekty u
                psów,zrezygnowano z ukłuć elektrycznych,ale może taka obróżka na baterie by się
                polskim dzieciom wychowawczo przydała.Niegrzeczne dziecko odbiega ,a tu bach
                impulsik.Pewnie nie przejdzie,więc zostajemy przy niewinnych klapsach na
                zawieszonym na rączce ciałku.
                • spinline Re: Obrzydliowscia jest dawac zycie zabierajac je 03.06.08, 22:37
                  Ecchhhh duzo by na ten temat pisac.
                  Mysle ze bija ci, ktorzy byli sami bici.
                  Watpie czy dzieci bija ludzie, ktorzy byli inaczej wychowywani.
                  Mozna bic dzieci na rozne sposoby.Czasami nie sa to juz klapsy ale
                  co innego.

                  Moja matka przechodzila sama siebie w karaniu mnie. Za to, ze
                  bylam nie taka jakby sobie tego zyczyla, ale ja bylam jak
                  wszystkie nastolatki zbuntowana. Jej sposobem na karanie, bylo
                  faworyzowanie mojej kuzynki.To kuzynce fundowala piekne ubranie
                  podczas, gdy dla mnie zabraklo pieniedzy, albo wyjazdy w piekne
                  wczasowe okolice rozwniez z kuznka zamiast mnie, dla mnie bylo
                  szkoda czasu!Listy wymieniala z kuzynka.
                  I wtedy wlasnie stalo sie cos czego w swojej perfidii matka nie
                  mogla przewidziec. Cos sie we mnie przestwilo. Emocjonalnie
                  uwolnilam sie od niej. Stala sie dla mnie obca kobieta.
                  W pare lat pozniej wyjechalam zagrance i mam znikomy kontakt z nia.
                  Dzis matka wielu rzeczy zaluje, ale coz, ja nie mam ochoty na bycie
                  matka dla mojej matki.
    • bene_gesserit Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 19:15
      'Pas na dupsko' to wylacznie dowod na indolencje rodzicow. Oraz
      niekiedy ich glupote lub lenistwo. Latwiej, zeby sie dziecko balo,
      niz żeby rozumialo.

      Moje zdanie - jesli rodzice uzywaja wobec dziecka przemocy, powinno
      sie im odcinac rece. Publicznie.
      • lifeisaparadox Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 19:19
        Nie mam dzieci wiec co sie bede wymadrzal, mysle ze nie ma co wpadac w
        skrajnosci i ani za bardzo rozpuszczac dzieci zeby wszystko robily po swojemu,
        ani za bardzo je ograniczac i karac za byle bledy.
        • bene_gesserit Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 20:20
          Brak bicia wcale nie oznacza wychowywania bezstresowego. Nie
          oznacza rowniez przemocy emocjonalnej zamiast fizycznej.

          Strasznie mnie dziwi, ze jest tylu ludzi, ktorzy uwazaja, ze
          przemoc jest konieczna, zeby wychowac dobrego czlowieka. Kompletnie
          tego nie rozumiem.
          • lifeisaparadox Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 20:50
            Szantaz emocjonalny, przemoc emocjonalna moim zdaniem sa gorsze od klapsa w tylek.

            Klaps w tylek to klaps w tylek, to ani strzal w zeby, ani tluczenie kijem po
            plecach. Jak sie dziecko nauczy takiej przemocy to co najwyzej bedzie lalo swoja
            zone reka po tylku - w skrajnym przypadku, patologia dosyc to dziwna by byla.
            Duzo z tego zlego nie wynika, gorzej jakby sie nauczylo szantazu emocjonalnego,
            ograniczania drugiego czlowieka gdy mu cos nie pasuje - zamykania zony w szafie,
            zakazywania jej kontaktowania sie ze znajomymi (szlaban itp wzorce)... hmmm, te
            klapsy wydaja mi sie bardzo zdrowe i malo szkodliwe w nauczaniu czlowieka tego
            co niewlasciwe.

            Jak sobie tak teraz pomysle o facecie mojej znajomej, swieza dla mnie sprawa,
            ktory mial despotycznego ojca. Duzo zakazow i tepienia bez uzycia przemocy i to,
            jak w konsekwencji takiego wychowywania sam stlamsil kobiete ograniczajac jej
            swobode praktycznie do zera, wprowadzajac rygor w ich zwiazek, nakazy, to
            pojawiaja mi sie przed oczami te skutki "innych form karania" jako nauka
            wyciagnieta z domu rodzinnego. A niechze by jej przylal po dupie i dal jej zyc
            normalnie, zamiast wrednie manipulowac i terroryzowac w inny sposob.

            Ale to taka tam skrajnosc... wiadomo.
            • gadagad Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 20:58
              Takie rozwiązanie nie istnieje,jeżeli ktoś ma w sobie zgodę na agresję w
              stosunku do kogoś,będzie agresywny we wszystkich aspektach.Natomiast szkoda ten
              temat zapędzić w ewidentne patologie,od których się wszyscy szlachetnie
              odżegnają.Zostańmy przy temacie jak łagodni,oświeceni,inteligentni i kulturalni
              ludzie mogą fizycznie karać swoje dziecko.
            • bene_gesserit Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 22:47
              Usilnie przedstawiasz falszywa opozycje: albo kary fizycznie
              albo 'wychowanie bezstresowe' lub przemoc emocjonalna. Tymczasem
              znam dzieci - obecnie juz szczesliwych doroslych - ktore byly
              wychowywane bez jakiejkolwiek przemocy, w atmosferze szacunku.

              Noi argument, ze bity dzieciak kiedy dorosnie, najwyzej bedzie
              swoja zone bil to kuriozum.
              • lifeisaparadox Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 23:36
                Zdaje sie ze sa trudne dzieci i sa latwiejsze, jeden rodzic nie wychowa dwuch
                identycznych osobowosciowo ludzi. Do dzieci trzeba byc elastycznym rodzicem.

                Takie to gadanie, patykiem na wodzie wlasciwie.
                • bene_gesserit Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 00:29
                  Nie ma trudnych dzieci - chyba ze mowimy tu o dzieciach chorych,
                  ktorych tez biciem sie nie wychowa. Sa za to
                  niekompetentni/leniwi/glupi rodzice.
                  • lifeisaparadox Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 01:14
                    No nie wiem Bene, brzmisz tak bardzo ambicjonalnie w kwestii wychowywania dzieci...
                    • bene_gesserit Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 02:07
                      Nie chodzi o ambicje, ale odpowiedzialnosc. Jesli ktos jest za
                      glupi na dzieci, nie powinien ich miec.
                      • lifeisaparadox Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 18:51
                        Nie wiem Bene, powtorze ze dzieci nie mam wiec pozostaje mi takie patykiem na
                        wodzie.
                        Z doswiadczenia wiem ze czasem moga nas rozne rzeczy w zyciu przerosc mimo
                        szczerych checi i staran przy calym arsenale wspomagaczy i udoskonalen.

                        Mysle ze wiekszosc ludzi moze uwazac ze nie nadaja sie na rodzicow, ktorej
                        mlodej kobiety nie zapytasz, pewnie bedzie miec watpliwosci czy sobie poradzi.
                      • strangeday Re: Wychowawcze użycie siły 05.06.08, 02:04
                        to straszna bzdura

                        każdy ma prawo mieć dzieci

                        i każdy będzie najlepszym rodzicem, jakie te dzieci będą mieć

                        • bene_gesserit Re: Wychowawcze użycie siły 05.06.08, 02:06
                          Tak, zwlaszcza praktykujacy alkocholik, narkoman pedofil albo
                          psychopata.
                          • strangeday Re: Wychowawcze użycie siły 07.06.08, 00:48
                            ale ty piszesz "za głupi"
                            kto niby ma o tym decydować ?

                            myślisz, że któś głupi nie może być dobrym rodzicem ?
                            • bene_gesserit Re: Wychowawcze użycie siły 07.06.08, 01:04
                              'Za glupi' w tym przypadku oznacza kogos, kto uwaza, ze wlasna
                              niekompetencje jako rodzica moze maskowac bijac swoje dziecko.
                              Poziom IQ nie ma tu nic do rzeczy, poziom EQ - bardzo wiele.
                        • malawinka Re: Wychowawcze użycie siły 05.06.08, 06:58
                          oczywiśćie,że każdy ma prawo mieć dzieci,bo aborcja jest zakazana
                      • leda16 Re: Wychowawcze użycie siły 06.06.08, 07:32
                        Jesli ktos jest za
                        > glupi na dzieci, nie powinien ich miec.


                        Co proponujesz, sterylizację? I kogo, wszystkich głupszych od siebie czy może głupszych od sąsiadki? Ciekawe ile masz lat i czy jesteś matka bene.
                        • bene_gesserit Re: Wychowawcze użycie siły 06.06.08, 21:19
                          Noi i wlasnie tu jest problem, bo nic nie mozna zrobic, dopoki np
                          nie wyjdzie na jaw, ze katuja swoje dziecko. A jesli je 'tylko'
                          wychowawczo bija, nie dostana nawet kuratora. Do czasu, bo zmienia
                          sie prawo, co tym, ktorzy wlasna glupote, brak kompetencji czy
                          niedojrzalosc maskuja przemoca, moze da do myslenia.
                          Niektorym.
      • spinline Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 19:46
        Moje zdanie - jesli rodzice uzywaja wobec dziecka przemocy, powinno
        sie im odcinac rece. Publicznie.

        .....
        Nie za ostro:=)

        Zyjemy w spoleczenswie gdzie sa uznawane kary. mamy kary wiezienia,
        mamy grzywne, sa kary z sonda gdzie ktos nie moze opuscic
        okreslonego obszaru itp.
        Co by sie dzialo gdyby kar nie bylo? chaos. dziecko powinno sie
        bylo uczyc od malego ze za cos co zle zrobi czeka je kara choc nie
        cielesna ale zawsze kara.
        • bene_gesserit Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 20:23
          Oczywiscie, ze za ostro.
          Chodzilo mi o to, ze ludzie sobie nie zdaja sprawy z tego, ze jest
          to karalne, a bedzie jeszcze bardziej. I ze publiczna egzekucja i
          domowe bicie dziecka to mniej wiecej to samo - jedno sankcjonowane
          prawem (w Chinach np), drugie - sankcjonowane spolecznym
          przyzwoleniem. Jedno i drugie jest zlem.

          I oczywiscie, mozna wymyslic piecset milionow kar, ktore nie
          zakladaja uzycia chocby najmniejszego klapsa. Wlasnie o to chodzi.
          • gadagad Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 20:36
            Warto uświadamiać,że kara fizyczna to kara fizyczna.Nie ma różnicy
            między,wbijaniem igły np. raz za mniejsze przewinienie,do dziesięciu za
            większe,a waleniem pasów.To,że bicie jest zmitologizowane jako dopuszczalne,to
            tylko niezdolność samodzielnej refleksji.
            • bene_gesserit Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 20:42
              Jest jeszcze popularny poglad 'mnie rodzice tez bili i wyroslem na
              uczciwego czlowieka'. Taki 'uczciwy czlowiek' nie zdaje sobie
              sprawy, ze on bije swoje dziecko dlatego, ze sam byl bity. To jest
              dziedziczne. Bijac swoje dziecko udowadnia sam sobie, ze jego
              rodzice bili go 'z milosci'. I tak kolejne pokolenie musi cierpiec,
              a lancuch przemocy sie wydluza.

              Moja przyjaciolka tez byla bita. Ojciec dyrektor, wielka szycha,
              musial odreagowac napiecie, ktore towarzyszylo mu w pracy. Dzieci
              sie do tego idealnie nadawaly. Przestal ja i brata bic dopiero,
              kiedy po kursach sztuk walki (po pol roku nauki), prawie
              dwudziestoletnia dziewczyna po prostu mu oddala.

              Najgorsze w tej historii jest to, ze ona tez bije swoje dziecko.
              • arwen8 Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 21:05
                bene_gesserit napisała:

                > Najgorsze w tej historii jest to, ze ona tez bije swoje dziecko.

                A jakie stosunki utrzymuje z ojcem? Co do niego czuje? Czy wybaczyła mu i stwierdziła, że dzieciństwo nie miało na nią wpływu? Czy uważa, że rodzicom należy się bezwzględny szacunek? Czy smieje się z lania, które dostawałą, czy uważa, że na nie zasługiwała, a może myśli, że to się działo tak dawno, że lepiej do tego w ogóle nie powracać?

                To, że sama powiela zachowanie swojego ojca świadczy o tym, że nie przepracowała swojego dzieciństwa, być może nawet całkowicie odcięła się od niego.

                Osoba bita w dzieciństwie po rzetelnym przepracowaniu swojego dzieciństwa, po zrozumieniu i przeżyciu swoich uczuć z tamtego okresu, po tym jak w pełni odczuje współczucie dla niewinnego dziecka, którym wówczas była, nigdy nie podniesie ręki na własne dziecko.
                • bene_gesserit Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 22:50
                  To chyba oczywiste, ze nie przepracowala. Wlasnie o to chodzi: bite
                  dzieci, kiedy dorosna i same zechca miec dzieci, zeby uniknac
                  przekazywania wzorcow przemocy, powinny zajac sie mrocznym
                  dziedzictwem, czyli w jakis sposob psychologicznie sobie pomoc. Ta
                  moja przyjaciolka mysli o terapii, a ja ją w tym wspieram. Ale nie
                  jest jej latwo sie na to zdecydowac, bo to dla niej oznacza
                  staniecie z udreka dziecinstwa twarza w twarz.
    • gadagad Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 19:45
      Jednak niebezpieczeństwo obrażeń wewnętrznych przy karze biciem,tak zupełnie
      przypadkiem, istnieje,może lepiej przypalić papierosem,co tam jeden bąbelek na
      skórze.A też zapamięta.
      • spinline Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 19:48
        Rozumiem sentencje jednak,
        tak byla karana malutka corka mojego kolegi u swojej niani.

        Horror...
        • gadagad Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 19:59
          Dla dziecka strach,żal,zdenerwowanie rodziców jest karą.Jeśli na to już nie
          reaguje,znaczy,że było źle traktowane od urodzenia.Dziecko karane fizycznie
          unika wyłącznie kary fizycznej,"nie bojąc" się tego czego miało by unikać.
          • bene_gesserit Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 20:33
            Dokladnie. Dziecko karane biciem nie zinternalizuje zasad, ktore
            chce mu sie biciem wtloczyc do glowy. Bedzie je mialo w nosie, a
            jesli cos je powstrzyma - to jedynie lęk przed kara. A wiec jesli
            bedzie pewne albo prawie pewne, ze ten, kto je moze ukarac, niczego
            sie nie dowie, nadal bedzie robilo 'zle rzeczy', tyle ze z wiekszym
            zaangazowaniem.

            Nie mowiac juz o takich kuriozach jak 'uczenie pasem szacunku do
            rodzicow'.
    • asidoo Re: Wychowawcze użycie siły 03.06.08, 22:06
      Jestem przeciwniczką bicia dzieci. Sama byłam bita, nigdy nie wybaczyłam tego
      rodzicom.
    • solaris_38 tak 03.06.08, 23:09
      ale tylko jak sięga po ogień czy do kontaktu
      takie warunkowanie kochający rodzic będzie wiedział kiedy
      jak najbardziej
      osób które nie powinny być rodzicami nie nauczą żadne przepisy
      a obecne i tak pozwalają karać za pobicie i co ? kto to respektuje?



      • spinline Re: tak 03.06.08, 23:12
        A niech siega po ogien, czy do kontaktu. Bedzie wiedzial, ze to co
        rodzic mu mowil bylo prawda.
    • gapuchna Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 01:40
      Nikt mnie nigdy jeszcze nie uderzył, ja też nikogo jeszcze nie uderzyłam.
    • mskaiq Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 13:20
      Kiedy uzywamy sily w stosunku do dziecka wywolujemy strach. Pod
      wplywem strachu dziecko slucha. Z czasem przestaje sie bac i wtedy
      okazuje sie ze niczego nie nauczylismy bo starsze dziecko ignoruje
      wszystko co wymuszalismy na nim z pomoca strachu.
      Jedyny sposob nauczenia dziecka to wyjsnienie dlaczego nie powinno
      robic tego co zrobilo. Takie wyjasnienie wymaga o wiele wiecej
      wysilku i cierpliwosci ale rezultat jest trwaly.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • ja_adam Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 14:43
        Kiedy uzywamy sily w stosunku do dziecka wywolujemy strach.

        W takim razie czasami trzeba je nieźle nastraszyć bo np. krnąbrność nie wynika z
        niedouczenia, czy braku cierpliwości rodziców.
        • bene_gesserit Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 21:01
          A z czego wynika tzw krnabrnosc?
          • brak-chmur Re: Z braku miłości.n/t 04.06.08, 21:08

            • bene_gesserit Re: Z braku miłości.n/t 05.06.08, 00:56
              Otoz to. I bicie na ten brak milosci dzieciom nie pomoze.
    • malawinka Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 13:30
      najpierw tlumaczy się,poucza,potem egzekwuje,na tym polega wychowa-
      nie,jeżeli mówienie,uczenie,czy krzyknięcie nie przynosi pożadanego
      efektu w postaci zmiany zachowania -lejemy,kijem albo pasem.
      Jest to gradacja metod wychowawczych,o tym jaki rodzaj metod będzie
      skuteczny - decyduje dziecko,bo może zastosować się do mówienia,
      polecenia,nie musi czekać na lanie,nieprawdaż ??
      dawno już o tym pisałam,lata temu.
      A tu nowa inicjatywa obywatelska na fali bitych dzieci ??
      Nie trzeba ich robić i wychowywać po pijaku.
      • bene_gesserit Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 21:02
        Malawinka, a jesli nie pomaga lanie kijem lub pasem? Wstrzasy
        elektryczne? Obcinanie konczyn? Egzekucja ulubionego pieska? Trzy
        lata o chlebie i wodzie?
        Bo jestem ciekawa.
        • malawinka Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 21:10
          wiesz,to zależy od wieku dziecka,za ktore odpowiadają rodzice,i nie
          mogą go niestety wyp.... z domu do 18 rż,bo potem to spoko,won.
          A biadiolenie,wie pani ja mu ciągle mówię,mówię,proszę,a on nic,taka
          jestem bezradna,już nie wiem co robić,może mnie pani za rękę potrzy-
          ma,tak wesprze duchowo,blaaa.
    • brak-chmur Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 15:32
      Nic nie usprawiedliwia użycia siły wobec dziecka. Każda przemoc wobec słabszego
      jest antywychowacza(!)
      Wychowanie to umiejętne stosowanie metody kija i marchewki, czyli odpowiednio
      dobranego do wieku dziecka systemu kar i nagród.
      Kara jednak nie może mieć nic wspólnego z jakąkolwiek formą przemocy(!)
      Kara wychowacza jest zwykle jedną z form "pozbawienia nagrody" np spacer z
      rowerkiem,słabsza ocena w szkole, wstrzymanie kieszonkowego.
      Brak nagrody jest wystaczejaco dotkliwą karą i uczy dziecko zarówno poczucia
      sprawiedliwości, jak i odpowiedzialnosci za własne postępowanie.
      Adekwatny do wieku dziecka system kar i nagród rozwija w dziecku poczucie
      bezpieczeństwa i sprawiedliwości.
      Mądrze chowajcie swoje dzieci, a nie poniesiecie kleski wychowaczej, jaka staje
      się udziałem wielu współczesnych rodziców, kopiujących chore postawy własnych
      "wychowawców".
      Pamiętajcie, że być wychowacą to być autorytetem(!)
      • malawinka Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 15:35
        ooo... shangrila, przecież to brednie o tym wychowaniu autorytetem
        własnym, najlepiej jeszcze świecąc przykładem,mamusia wkłada rękę
        do ogniska i krzyczy,żeby pokazać 2 letniemu dziecku,że ogień parzy
        i boli,bleeee...
    • akwarysta84 Tym razem na poważnie! 04.06.08, 15:56
      Moim zdaniem użycie siły względem dziecka jest niczym innym jak
      przyznaniem się do totalnej słabości. Takie używanie siły fizyczne
      to objaw totalnej bezradności, słabości autorytetu jako takiego.
      Jeżeli doszło do tego, że trzeba okładać własne dziecko to już to
      jest absurdalna porażka pedagogiczna!
      Jaki ja mam u dziecka posłuch, jeżeli ja muszę je szarpać i bić by
      coś zrobiło? Czasami widzi się takie godne politowania sceny.
      Ja po prostu nie wyobrażam sobie poważnego, odpowiedzialnego
      dorosłego człowieka , który musi budować swój autorytet bijąc kogoś!
      Przecież to zupełnie śmieszne.

      Kara fizyczna to jest totalne bagno!!! Świadczy o wyczerpaniu
      wszystkich innych środków! To tak jak by otwierać drzwi do własnego
      domu łomem!

      Ja miał bym pastwić się fizycznie nad mniejszym ode mnie dzieckiem!
      Przecież to bardziej burzy moją godność niż jego godność!!

      Klaps to jest jakś kara? No nie bądźmy śmieszni. To tylko wymiar
      symboliczny, który zresztą może być pominiety przez każdego
      szanującego się rodzica.

      Kiedy byłem młodszy nigdy autorytet mojego ojca nie polegał na tym ,
      że on może mi wlać. Nie wyobrażam sobie takiego autorytetu.
      • malawinka Re: Tym razem na poważnie! 04.06.08, 16:47
        o lany !! a ty akwacośtam wiesz co robisz ? czy leczysz swoje
        kompleksy i wyobrażenia o swojej "osobie" -ja tam nigdy nie przyznam
        się do totalnej słabości,będę gadał gadał i udowodnię sobie prze-
        de wszystkim a może i innym co słuchają,że mam power w gadce i że
        dzieciak na moje słowo już robi w gacie :).
        Pozostały patetyczny bełkot postu wynikający z powyższej postawy wyż
        szości wobec świata,a szczegó dziecka -pomijam. Szkoda czasu.
    • akwarysta84 Psychologia pozytywna? :)))) 04.06.08, 16:17
      Psychologia Pozytywna? Jeżeli tak łączymy pojęcia, to "autorytet"
      esesman był zbudowany na pozytywnych psychologicznie przesłankach:)
      To raczej fragment psychologi strachu, pozytywna psychologia to
      psychologia szacunku,autorytetu.

      Aha i poziom państwa,to absolutnie nie porównywalna skala. Po to
      mamy policję by , obywatel nie używał przemocy względem innych.
      Twoje 10-lenie dziecko to 100-tysięczna demonstracja wyrywająca
      ławki, by używać przeciw niemu środków przymusu bezpośredniego?
      Dokonałeś zupełnego odwrócenia pojęć.
      • ja_adam Re: Psychologia pozytywna? :)))) 04.06.08, 18:22
        Chciałbyś by dzielnicowy spisał raport o tym, że sobie nie radzisz z dzieckiem?
        Po takich dziesięciu raportach możesz stracić prawo do opieki na rzecz domu dla dzieci poprawnych inaczej.
        Dzieci też potrafią bić...

        Moje doświadczenie a także dorosłych ludzi podpowiada mi iż rózga karności jest konieczna, gdy inne środki zawodzą.
        Tak to prawda, że to porażka, niestety bywa, że dziecko wszelkie autorytety potrafi sobie wsadzić...

        POZYTYWNA PSYCHOLOGIA - to nastawienie, szanuję Twoje zdanie mając,inne odmienne i tylko na tym polega funkcjonowanie tego forum.
        Na pewno nie na głoszeniu prawdy oświeconej.
        • akwarysta84 Re: Psychologia pozytywna? :)))) 04.06.08, 18:46
          Wiem tylko jedno.

          Ojciec mojego bliskiego przyjaciela nigdy nie brudził sobie rąk
          przemocą. Nie zmienia to faktu , że budził niesamowity respekt i
          trzymał w domu niesamowity rygor. Miał na to inne sposoby.

          Dla mnie to jest o tyle dziwne wszystko, że kiedy dziecko jest małe
          jest z regóły na tyle uzależnione od rodziców, że nie ma potrzeby go
          bić. Potem jak zaczyna dojrzewać , to już powoli i tak nie wypada.
          Zresztą wątpie czy na 14-16 latku "rozsądna" kara cielesna robi
          wrażenie i jest skuteczna. A potem, co lać dorosłą osobę?

          Ja poprostu lanie, które dostawałem od mojej mamy wspominam z
          niezmiernym rozbawiniem. Wściekała się i tłukła ręką jak witką. Nic
          nie bolał. A wyglądało to naprawdę przezabawnie. hehe

          Co innego ojciec. Jak byłem młodszy, potrafił przylać. Ale ja z
          regóły na tyle byłem zestresowany przewinienim , ze nawet nie czułem
          pasa. Samo wlanie w całej złej sytuacji to tam był pikuś.

          Dla mnie najgorsze gdy byłem mały było zamknięcie w pokoju i
          pozostawienie mnie z moimi myślami o przewinieniu. To było gorsze.

          Albo odcięcie ulubionego serialu, to też była masakra.


        • akwarysta84 Ok, ale odpowiadam na pytanie 04.06.08, 22:14
          Sory często mi się zdarza , że za bardzo plącze się w moją myśl i
          nie odpowiadam bezpośrednio na zadane pytanie.

          Rozwiązanie jest jedno. Na tym przykrym pograniczu prawa i rodziny,
          powinny pojawić się naprawdę profesjonalne placówki doradczo-
          wychowawcze, ale w europejskim tego słowa znaczeniu.

          Ktoś się pytał czy jest praca dla psychologów. Gdyby załatwić z oni
          pieniądze na porządne szkolenia(teoretyczne i praktyczne), to na
          pewno wielu znalazło by zatrudnienie nie w tym sektorze.
          W dzisiejszych czasach na wykształcenie naprawdę profesjonalnych
          pedagogów i psychologów do pracy z najtrudniejszą młodzieżą nie
          powinniśmy szczędzić pieniędzy.

          To fakt , ten problem będzie narastał, ale usankcjonowanie przemocy
          domowej na dłuższą metę i tak nic nie załatwi. Najmłodsi będą
          dostawać wciry, a ci co będą potrafili napukać ojcu i tak mu
          napukają.

          Poruszyłeś ważny problem. Budujemy z unią sporo dróg, mostów,
          oczyszczalni, ale zapominamy o trudnej młodzieży. Na to powinna
          pójść naprawdę spora kasa.

          To by było coś. Wyszkolić naprawdę dobrych pedagogów do tego celu.
          Obytych z najtrudniejszą młodzieżą, taka elit, elit. Stworzyć sieć
          lokalnych placówek obsadzonych dobrze opłacanymi specjalistami-
          praktykami. Rzucić kasę , żeby wybrać ludzi z charyzmą i
          umiejętnościami.

          Taka będzie RP jak je młodzieży chowanie, w końcu bedzie trzeba
          znaleźć na to kasę.
          • asidoo Re: Ok, ale odpowiadam na pytanie 04.06.08, 22:33
            Wydaje się, że ta elita elit to sama eliminuje się ze społeczeństwa i grube
            miliony nie odciągną jej od przestępczego trybu życia. Psychopatami się nie
            stają, tylko rodzą. Psychopaci są niereformowalni. Normalne dziecko ma uczucia,
            które sprawiają, że nie chce wyrządzać krzywdy i z reguły nie wyrządza.
            Mam obecnie 8-miesięczne dziecko. Bardzo grzeczne. Nikt na nie nie krzyczy,
            nigdy nie zostało uderzone. Jest pogodne, roześmiane i doprawdy nie zauważyłam,
            aby w jakikolwiek sposób manipulowało mną czy mężem. Chyba, że za manipulację
            ktoś uzna, że gdy zaśnie, nie możemy oglądać filmów (w jego pokoju), bo płacze.
            Pewnie niektórzy takiemu demonowi zdzieliliby przez czaszkę aż otumaniony by
            stracił świadomość, żeby nimi nie manipulował.
            • akwarysta84 Przepraszam, możesz rozwinąć?! 04.06.08, 23:01
              Kurcze , zadam jedno pytanie. CO?!

              A gdzie ja napisałem , że 8-miesięczne dziecko będzie wami
              manipulować???

              Psychopaci są nieformowalni. Na czym opierasz ten wniosek, to po
              pierwsze, a podrugie to co rozumiesz pod pojęciem nieformowalni?

              O co chodzi? Nie można ich leczyć, czy stworzyć, czy może skoro są
              nieformowalni to wogle nie powstają?

              Elita... ale sory polska elita polityczna stworzyła II RP, a
              niemiecka w postaci SS ją zniszczyła.

              Zdzielili by przez czaszkę??? Przecież ja prze cały czas, mówię że
              stosowanie przemocy to pedagogiczne bagno!!!

              Sory, ale nie wiele z tego rozumiem.
              • asidoo Re: Przepraszam, możesz rozwinąć?! 04.06.08, 23:10
                Bo to było do kogoś, kto twierdzi że kilkumiesięczne dzieci już manipulują a od
                ciebie tylko tą elitę elit wzięłam. Spodobało mi się określenie.
                Słowo psychopata ma u mnie oznaczać jednostkę niezdolną do uczuć wyższych.
          • m-i-l-v-a Re: Ok, ale odpowiadam na pytanie 04.06.08, 23:02

            > Poruszyłeś ważny problem. Budujemy z unią sporo dróg, mostów,
            > oczyszczalni, ale zapominamy o trudnej młodzieży. Na to powinna
            > pójść naprawdę spora kasa.
            >
            > To by było coś. Wyszkolić naprawdę dobrych pedagogów do tego celu.
            > Obytych z najtrudniejszą młodzieżą, taka elit, elit. Stworzyć sieć
            > lokalnych placówek obsadzonych dobrze opłacanymi specjalistami-
            > praktykami. Rzucić kasę , żeby wybrać ludzi z charyzmą i
            > umiejętnościami.
            >
            > Taka będzie RP jak je młodzieży chowanie, w końcu bedzie trzeba
            > znaleźć na to kasę.

            Ludzie z charyzma sami mogą siegnąć po taka kasę, podobnie jak się sięga po kasę
            na drogi, mosty, oczyszczalnie. Takie działania o jakich wspominasz powyzej
            również mogą być w znaczym stopniu finansowane przez unię, ale nikt nie da tych
            pieniędzy komus, kto nie ma dobrego pomysłu na ich efektywne wykorzystanie.
            • akwarysta84 Re: Ok, ale odpowiadam na pytanie 04.06.08, 23:11
              Ale chyba jakieś kompetencje i zaplecze też by się przydały? Bo co,
              każdy pan Mietek może mieć inicjatywe w swerze społeczno -
              wychowaczej?
              • asidoo Re: Ok, ale odpowiadam na pytanie 04.06.08, 23:15
                Tak, tylko nie każdy psycholog pomaga. Mam znajomą (panią ginekolog), która ma
                problem z inteligentną córką.
                Dziewczyna się nie uczy - ledwie dopuszczające łapie, żeby przejść do kolejnej
                klasy a pani psycholog zamiast pomóc zmotywować, broni jej, bo dwójka to
                pozytywna ocena.
                • akwarysta84 Nie przesadzzaj. 04.06.08, 23:26
                  Sory, ale wierze pani psycholog. To jest złożony problem, ona
                  napewno nie wyzsała sobie takiej terapi z palca.

                  Niestety rodzice z przerostem ambicji to większy problem niż ci się
                  wydaje. Moja matka mówiła zawsze dwie wspaniałe rzeczy. 1.Uczysz się
                  dla siebie, nie dla nas. 2. Nie wolno z dziecka robić małpki na
                  pokaz.
                  • asidoo Re: Nie przesadzzaj. 04.06.08, 23:31
                    Ale dziewczyna straciła szanse na dobre liceum. Szkoda jednak, bo umysł ma
                    niezły i twórczy.
                    • akwarysta84 Re: Nie przesadzzaj. 04.06.08, 23:37
                      Napewno jak zmądrzeje to się jeszcze odbieje. Wielu moich znajomych
                      deklarowało , że tylko technikum a potem praca. Kłucili się ze nie
                      pujdą na studia. A wkońcu poszli do pracy, a po roku wzieli sobie
                      wieczorowe. Teraz są olbrzymie możliwości, jak zmądrzeje to da sobie
                      radę.
                      • asidoo Re: Nie przesadzzaj. 04.06.08, 23:39
                        Z tym, że niepotrzebnie sobie już pokomplikowała życie. Wylądowała w słabym
                        liceum, więc nie wróżę wielu punktów z matury a bez nich zostają marne kierunki
                        lub marne uczelnie.
                        • akwarysta84 Re: Nie przesadzzaj. 05.06.08, 01:31
                          O jezu!!!!!!!!
                          Tak to napisałaś , że ja myślałem, wogóle do liceum , żadnego nie
                          poszła!!!!

                          Mi matka powiedziała, nie chrzań, że jesteś w marnym liceum. W
                          każdym liceum można się uczyć! I dostałem się na najbardziej
                          obsadzony kierunek z całej klasy. No tylko kumpela była lepsz bo
                          szła na stomatologię.

                          Zresztą mi rodzice trochę złośliwie kazali iść do gorszego liceum ,
                          żebym się musiał sam trochę wykazać i niezadawał się ze snobami.
                • akwarysta84 co to wogle jest za problem. 04.06.08, 23:32
                  Chodzi o to by dziecko był szczęśliwe , a nie jakieś mega
                  wykształcone. Ta pani przesadza, dziewczynka jest napewno
                  przeciętnie zdolna, a wszyscy wymagają od niej Bóg wie czego.

                  Ona potrzebuje akcepacji matki, a nie robienie z niej małpki na
                  pokaz. Brrrrr
              • m-i-l-v-a Re: Ok, ale odpowiadam na pytanie 04.06.08, 23:20
                Zorganizowanie zaplecze i poszerzenie kompetencji równiez jest mozliwe, chociaz
                jakis wkład miejscowy jest zawsze mile widziany- a czasem nawet konieczny. Po
                takie pieniądze moze sięgnąć tylko ten pan Mietek, ktory juz specjalistą jest
                albo jest w trakcie stawania sie specjalistą, pod warunkiem ze jest on osoba
                aktywną i ma pomysł ciekawy pomysł ( w tym wypadku z dziedziny wychowania)
          • malawinka Re: Ok, ale odpowiadam na pytanie 05.06.08, 01:07
            i na to czekałam,znalezienie nowych miejsć pracy dla tabunów niedo-
            uków po kursach dla psychologów dla Amwaya,pie.... coś o mitycznych
            potrzebach mitycznego dziecka w krainie Baalba,bo w rzeczywistości
            to nie mają pojęcia o rzeczywsitym dziecku w rzeczywistym życiu,ale
            życ z czegoś trzeba tworząc nowe mity i teorie chociażby.
            I tak paru psychologo-pedagogów będzie zapraszać rodziny na 2 letnie
            sesje dęto-terapeutyczne : wasza rodzina ma problem,czy chcecie o
            tym opowiedzieć,może porozamwiajmy dziś o waszym synu,czy on może
            mieć problem,taaa,pan nie radzi sobie z wychowywaniem,potrzebne jest
            panu wsparcie,blaaa,piiip,za tydzień porozmawiamy o tym,co udało się
            państwu zrobić w sprawie zmywania po obiedzie,blaaa...
    • malawinka Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 17:26
      dzieci należy lać !!!
      nie słuchać tych młodych,niedo..... psychologow,co to chcą teraz
      zabłysnąć na 5 min. nową inicjatywą i akcją medialną z równie nie-
      do... dziennikarzami.
      Mówisz dziecku,co jak trzeba,nie robi tak,upominasz,nie robi nadal,
      dostaje wp... i ma zrobić tak jak trzeba. Krotko i treściwie ,bez
      zbędnych dyskusji,dziecko robi co trzeba,rodzic ogląda tivi,zamiast
      dyskutować z dzieckiem o konieczności wycierania butow i jedzenia
      łyżką zupy. Prawda jaki ten świat prosty? A psycholog tylko go
      niepotrzebnie komplikuje.
      • iwona334 Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 19:06
        Ty uwazaj , zeby Ci Imagol nie przylozyl za ten tekst :)
        • malawinka Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 19:17
          ten meliniarz ?
    • spinline Re: Tu siedzimy i dyskutujemy 04.06.08, 19:15
      klapsy, bracia Polacy, nie badzmy smieszni.
    • akwarysta84 Re: Wychowawcze użycie siły 04.06.08, 19:26
      Ja powiem nawet , że moi starzy na pewnym etapie przesadzili trochę
      z tym wychowanie innymi środkami i wcale nie musieli by bić.
      Zindoktrynowali mnie na tyle skutecznie, że pamiętam każde kłamstwo
      wypowiedziane do 9 roku życia i każde było dla mnie czymś strasznym
      i zawsze się potem przyznałem. Bo było tych świadomych chyba z 4
      sztuki. Ja wiem ,że to dla was zupełny kosmos.
      Stary mi mówił nie chciałbym żebyś palił. Jak jesteś głupi to pal,
      ale nie chciał bym tego. Oni nigdy nie palił i dla mnie to był
      oczywisty punkt honoru. Więc nie palę.

      Tak naprawdę nasze stosunki popsuły się chyba dla tego, ze wychowali
      mnie na zbyt prawdomównego człowieka. Takim można być przy
      autorytarnych rodzicach, ale nie w życiu. Gdyby świat się składał
      tylko ze mnie i z nich to, żyli byśmy bardzo dobrze. Nawet by mi nie
      przeszkadzało, że jestem trochę ograniczany.

      Więc z jednej strony, można wychować dziecko w zaufaniu i atmosferze
      dialogu tak, że będzie absolutnie posłuszne. I będzie dużo bardziej
      posłuszne niż to wychowane w rygorze. Zaufanie i wymaganie. Niestety
      trzeba z tym uważać bo bardzo łatwo można przelać w tedy w dziecko
      mnóstwo własnych toksyn, które rozpieprzą jednak cały system z
      niezłym hukiem.

      Bicie to sposób na budowanie dystansu,buduje okazjonalne
      posłuszeństwo.
      O wiele gorsze/lepsze jest pełen zaufanie i dialog, potrafi
      przywiązać na stałe.

    • spinline Re: czy mozna bic kogos kogo sie kocha? 04.06.08, 23:17
      Przeciez to zaprzeczenie milosci.

      Nie wierze w skutecznosc jakiejkolwiek przemocy, wierze natomiast w
      cierpliwosc i duzo rozmow, to najbardziej wychowuje dzieci.
      • asidoo Re: czy mozna bic kogos kogo sie kocha? 04.06.08, 23:22
        Ja jak Spinline. Nie bije się tych, których się kocha.

        Tak samo twierdzę, że jeśli kocha się dziecko, nigdy się człowiek nie
        ubzdryngoli, żeby nie było mu przykro.
        • spinline Re: czy mozna bic kogos kogo sie kocha? 04.06.08, 23:24
          Moja matka bzdryngolila i to solidnie - tak, ze ja mam zarazek w
          sobie, nad ktorym musze pracowac.:=) Niestety.
          • asidoo Re: czy mozna bic kogos kogo sie kocha? 04.06.08, 23:30
            U mnie tylko kilka razy ubzdryngolili się, ale wystarczyło, żebym postanowiła,
            że swojemu dziecku nie przyniosę wstydu ani nie zrobię mu żadnej imprezy
            religijnej (miałam hardcorowy dzień po I komunii św.)

            A tak oficjalnie to moja rodzina była bardzo ceniona, zaś moi rodzice są w
            rodzinie uznawani za wzór cnót. O mnie się mówi, że mam zły charakter i nikt z
            sekutnicą nie wytrzyma. Zdziwili się, że fajnego chłopa dorwałam. Było zawsze
            gadanie, że ładna to jest, ale z tym charakterem nikt nie wytrzyma.
            • spinline Re: czy mozna bic kogos kogo sie kocha? 04.06.08, 23:54
              O mnie się mówi, że mam zły charakter i nikt z
              sekutnicą nie wytrzyma. Zdziwili się,

              Tzw. rodzice umniejszcze, to taki rodzaj toksycznych rodzicow.
      • leda16 Re: czy mozna bic kogos kogo sie kocha? 05.06.08, 07:48
        spinline napisała:

        > wierze natomiast w
        > cierpliwosc i duzo rozmow, to najbardziej wychowuje dzieci.


        To spróbuj sobie porozmawiać z z impulsywnym trzylatkiem, który nagle Ci się wyrwie na ulicy i gna prosto pod samochód. Ja porozmawiałam, ale ręcznie. Widać rozmowa okazała się nader skuteczna, bo nigdy już tego nie zrobił.
        >
        >
        • spinline Re: ta rozmowa napewno zaprocentuje! 05.06.08, 11:33
          To spróbuj sobie porozmawiać z z impulsywnym trzylatkiem, który
          nagle Ci się wyrwie na ulicy i gna prosto pod samochód. Ja
          porozmawiałam, ale ręcznie. Widać rozmowa okazała się nader
          skuteczna, bo nigdy już tego nie zrobił.
          >
          ...........................................
          Ale za jakis czas. dziecko nadal nie rozumie za co zostalo pobite
          przez matke, ktora kocha bezgranicznie i podobnie mysli ze z matka
          jest.

          Odegralas na dziecku jedynie swoje frustracje i bezsilnosc. Egoizm
          wzial gore nad uczuciem.

          Uczysz dziecko w ten sposob, ze sila mozna wywolac pozadany efekt.
          A sila nie potrzebuje szacunku, cierpliowosci ani milosci.
          • malawinka Re: ta rozmowa napewno zaprocentuje! 05.06.08, 11:44
            jak ja lubię te pie.... na temat dzieci,najlepsze są fantazje starej
            baby o tym co mysli taki 3 latek i co czuje,i jak on będzie groma-
            dził te urazy,ktore potem dadzą wielkie problemy psychologiczne i
            zespół stresu pourazaowego i padaczkę i schizofrenie na starość,blaa
            dostał wp...,wiedział za co ? wiedział,wie czego nie robić ? wie,
            wie co będzie jak znowu coś takiego zrobi ? wie,znowu dostanie wp...
            i to mocniej,no to nie będzie robił,a wp... jest dla utrwalenia w
            pamięci,jakby coś tam chciał zapomnieć. I takie dziecko zapytane czy
            wie za co dostało,mówi,że wie,czy slusznie,słusznie,bo narozrabiało,
            droga pani magister żywienia dietetycznego,a psychologię proszę zos-
            tawić w spokoju
            • spinline Re: ta rozmowa napewno zaprocentuje! 05.06.08, 13:25
              Wzruszylas mnie solidnie mloda babo:=)))

              Pod wplywem twojej odezwy bede przypierdlac dzieciom, psom i kotom
              nie omine tych starych bab ma sie rozumiec. ;=)))
              • malawinka Re: ta rozmowa napewno zaprocentuje! 05.06.08, 13:30
                wal śmiało,wychowuj cały świat,bądż rodzicem wszystkich,stara ruro:)
                • spinline Re: Oj ta stara rura 05.06.08, 14:15
                  brzmi bardzo chwalebnie;=)
                  Na razie jestem jeszcze na etapie preta.

                  A tak poza nawiasem, to malwinko tobie mamusia musiala z tatusiem -
                  gwozdzikami czapeczke przybijac, co nie pozostalo bez sladu na
                  Twoim intelekcie:=)
                  • malawinka Re: Oj ta stara rura 05.06.08, 14:49
                    nie tlafilaś spiniu,wydaje mi sie ,że bite ofiary losu ksycom,nie
                    bic dzieci,nie bic,bo nie bitemu dziecku nic nie wchodzi do główki
                    poza lenistwem i glubym bzuskiem
      • amelius Re: czy mozna bic kogos kogo sie kocha? 05.06.08, 10:31
        > Jak będziesz miała ze dwoje swoich dzieci, wtedy może zrozumiesz, że w pewnym w
        > ieku dziecko pojmuje tylko ręczną rozmowę. Właśnie dlatego, że małe dzieci są i
        > mpulsywne, głupie i bezbronne wobec zagrożeń otaczającego je świata, pierwszym
        > zadaniem wychowawczym rodziców jest nauczenie dziecka bezwzględnego posłuszeńst
        > wa metodami dostępnymi jego zdolnościom pojmowania.

        Stare osoby także często bywają impulsywne, głupie i bardzo krnąbrne jak również bezbronne wobec zagrożeń ostaczjąccego je świata. Czy podtrzymujesz nadal swoje przekonanie, że należy wymuszać na nich posłuszeństwo metodami dostępnymi jego zdolnościom pojmowania, to znaczy stosować wobec nich przemoc, czy jak wolisz ręczną rozmowę?
        • malawinka Re: czy mozna bic kogos kogo sie kocha? 05.06.08, 11:07
          dorosłe osoby są dorosłe i nic cię nie obchodzą,bezręki demagogu :)
          • amelius Re: czy mozna bic kogos kogo sie kocha? 05.06.08, 13:12
            malawinka napisała:

            > jak ja lubię te pie.... na temat dzieci,najlepsze są fantazje starej
            > baby o tym co mysli taki 3 latek i co czuje,i jak on będzie groma-
            > dził te urazy,ktore potem dadzą wielkie problemy psychologiczne i
            > zespół stresu pourazaowego i padaczkę i schizofrenie na starość,blaa
            > dostał wp...,wiedział za co ? wiedział,wie czego nie robić ? wie,
            > wie co będzie jak znowu coś takiego zrobi ? wie,znowu dostanie wp...
            > i to mocniej,no to nie będzie robił,a wp... jest dla utrwalenia w
            > pamięci,jakby coś tam chciał zapomnieć. I takie dziecko zapytane czy
            > wie za co dostało,mówi,że wie,czy slusznie,słusznie,bo narozrabiało,
            > droga pani magister żywienia dietetycznego,a psychologię proszę zos-
            > tawić w spokoju

            A dlaczego by nie postępować tak z niesfornymi starymi osobami? Dlaczego nie akcpetujemy bica dorosłych w sytuacjach przekraczania przez nich norma prawnych i obyczajowych? Dlaczego za takie zachowania stwia się przed sądem i wymierza kary nie polegające na stsowaniu przemocy fizycznej?
            • arwen8 Re: czy mozna bic kogos kogo sie kocha? 05.06.08, 14:57
              amelius napisał:

              > A dlaczego by nie postępować tak z niesfornymi starymi osobami?

              Bo wpaja się wszystkim "szacunek" dla dorosłych, ewentualnie dla zwierząt. A dziecko? No cóż, dziecko na szacunek nie zasługuje. Wszak nie ma odpowiednika Czwartego Przykazania w stosunku do dzieci. Tylko rodziców należy czcić, a w drugą stronę to nie idzie.

              Straszne...
              • malawinka Re: czy mozna bic kogos kogo sie kocha? 05.06.08, 15:00
                o jeeejjjj,znowu ta Alice z toksycznymi rodzicami,bleeee.....
    • spinline Re: I co Ty na to Adamie? 05.06.08, 14:21
      Ludzie pisza, dyskutuja. Bedzie jakies resumé tego watka, czy
      zostawisz to tak jak wyklapane przez rodzica dziecko, bez
      wspolczucia, rekacji i bez wyciagnietych wnioskow.
      • malawinka Re: I co Ty na to Adamie? 05.06.08, 14:42
        to dziecko ma wyciągnąć wnioski z lania,a nie kto inny,nie wyręczaj-
        my dzieci,w myśleniu też.
    • arwen8 Alice Miller 05.06.08, 15:01
      Alice Miller odpowiada na pytanie - Skąd wyrasta przemoc?


      Od paru lat mamy już dowody na to, że niszczące skutki traumatycznych przeżyć z dzieciństwa wiążą się z kosztami, których nie można uniknąć, a które musi płacić społeczeństwo. Wciąż jednak nie wolno nam przyznać się, jaka jest skala tego zjawiska.

      Ta wiedza dotyczy dosłownie każdego z nas i - gdyby była rozpowszechniana dostatecznie szeroko - musiałaby prowadzić do fundamentalnych zmian społecznych, przede wszystkim do zatrzymania ślepej eskalacji przemocy. Dalej rozwijam tę myśl w dwunastu punktach.


      1. Wszystkie dzieci rodzą się po to, aby rosnąć i rozwijać się, aby żyć i kochać, wyrażać swoje myśli i uczucia oraz chronić siebie.

      2. Do swego rozwoju dzieci potrzebują szacunku i ochrony dorosłych, traktujących ich serio, kochających i gotowych do rzetelnej pomocy - aby mogły stać się zdolne do poruszania się w świecie.

      3. Kiedy te żywotne potrzeby pozostaną niezaspokojone, a zamiast tego dzieci służą dorosłym do zaspokajania ich potrzeb - są wykorzystywane, bite, karane, nadużywa się ich i manipuluje nimi, są zaniedbywane i oszukiwane - i żaden świadek się temu nie przeciwstawi, to taka sytuacja trwale narusza ich integralność.

      4. Normalną reakcją na krzywdę powinny być złość i cierpienie, ponieważ jednak dzieciom w tak raniącym środowisku nie wolno wyrażać swojej złości, a nie da się znieść takiego bólu w pełnej samotności, są one zmuszone tłumić swoje uczucia, wypierać wszystkie bolesne wspomnienia i idealizować krzywdzicieli. Później nie będą pamiętały krzywd, jakie im wyrządzono.

      5. Oddzielone od swojej pierwotnej przyczyny, przeżywane przez dzieci uczucia złości, beznadziejności, rozpaczy, tęsknoty, lęku i bólu znajdą w przyszłości ujście w destrukcyjnych działaniach wymierzonych w innych ludzi (przestępstwa, masowe morderstwa) lub w siebie samych (narkomania, alkoholizm, prostytucja, zaburzenia psychiczne, samobójstwa).

      6. Jeżeli taki człowiek zostanie rodzicem, będzie często akty zemsty za złe traktowanie w dzieciństwie kierował przeciwko własnym dzieciom, z których zrobi kozły ofiarne. Nadal w naszym społeczeństwie krzywdzenie dzieci- jeśli się je uważa za wychowywanie - jest akceptowane, a nawet poważane. Tragedia polega na tym, że rodzice biją swoje dzieci, aby uniknąć uczuć, których źródłem jest to, jak sami byli traktowani przez swoich rodziców.

      7. Jeśli krzywdzone dziecko ma nie zostać przestępcą albo pacjentem psychiatrycznym, najważniejsze jest, aby przynajmniej raz w życiu zetknęło się z kimś, kto wie i nie ma żadnych wątpliwości, że to otoczenie jest winne, a nie bezradne bite dziecko. W tym sensie od poziomu wiedzy lub ignorancji w społeczeństwie zależy to, czy jego życie zostanie uratowane, czy zniszczone. To wielka szansa dla krewnych, pracowników socjalnych, terapeutów, nauczycieli, lekarzy, psychiatrów, urzędników i pielęgniarek - wspierać dziecko i wierzyć mu.

      8. Dotychczas społeczeństwo chroniło dorosłych i obwiniało ofiarę. Było współwinne w swojej ślepocie, usprawiedliwianej przez różne teorie, wciąż trzymając się zasad pedagogicznych pradziadków, zgodnie z którymi dzieci są postrzegane jako przebiegłe i złośliwe istoty, opanowane przez złe skłonności, które wymyślają kłamstwa i atakują swoich niewinnych rodziców albo pożądają ich seksualnie. Tymczasem w rzeczywistości dzie ci mają skłonność do obwiniania siebie za okrucieństwo rodziców i rozgrzeszania tych, których mimo wszystko kochają i całkowicie zwalniają od odpowiedzialności.

      9. Od jakiegoś czasu można już dzięki nowym metodom terapii udowodnić, że wyparte traumatyczne przeżycia z dzieciństwa zapisują się w ciele i poprzez nieświadomą część naszej psychiki wywierają wpływ w dorosłym życiu. Wiemy już, że nawet niemowlę od pierwszych chwil swego życia reaguje zarówno na czułość, jak i na okrucieństwo, i że się ich uczy od samego początku.

      10. W świetle naszej najnowszej wiedzy, kiedy urazy z dzieciństwa już nie muszą pozostawać pod osłoną ciemności, nawet najbardziej absurdalne zachowania odsłaniają swoją dotąd ukrytą logikę.

      11. Nasze uwrażliwienie na okrucieństwo, z jakim traktuje się dzieci - okrucieństwo, któremu dotychczas powszechnie zaprzeczano - i na jego skutki już niedługo doprowadzi do tego, że przekazywanie przemocy z pokolenia na pokolenie zostanie przerwane.

      12. Osoby, których integralność nie została naruszona w dzieciństwie, które były chronione, szanowane przez rodziców i z którymi postępowali oni uczciwie, będą - zarówno w młodości, jak i w dorosłości - inteligentne, wrażliwe, współczujące, otwarte. Będą cieszyć się życiem i nie będą mieć żadnej potrzeby zabijania czy choćby krzywdzenia innych ani siebie. Tacy ludzie będą korzystać ze swojej siły, żeby się bronić, a nie żeby atakować. Nie będą w stanie robić nic innego, jak szanować i chronić słabszych od siebie, również dzieci, ponieważ tego nauczyli się z własnego doświadczenia i ponieważ taka wiedza (a nie doznane okrucieństwa) gromadziła się w nich od początku. Dla nich będzie czymś niepojętym, że poprzednie pokolenia musiały zbudować gigantyczny przemysł wojenny, aby poczuć się wygodnie i bezpiecznie na tym świecie. A ponieważ nie będzie nimi podświadomie kierował impuls bronienia się przed zastraszeniem, którego doświadczyli bardzo wcześnie, będą radzić sobie z obawami i zagrożeniami w dorosłym życiu bardziej racjonalnie i twórczo.
      • malawinka Re: Alice Miller 05.06.08, 15:16
        popluczyno po Alice,może wiesz jaką mają pamięć małe dzieci,trwa-
        łość,przerzutność i jak to się zmienia z wiekiem i jak przejawia
        się tzw.dystans do "dzieciństwa" :)),co to jest ta integralność :)),
        czy to boli,rzuca się w oczy a może na uszy,bo nie wiem.
        Najlepsze są horrory w postaci wizji futurystycznych dających za-
        trudnienie tabunom psycho-pomagaczy-naciągaczy-wspieraczy-głaskaczy-
        potakiwaczy. Popatrz,taki książę Karol,zimnego chowu,tresowany przez
        matkę,nieżle sobie radzi i nawet jest zadowolony,ani dewiant,ani
        przestępca,ani co :).
    • wichrowe_wzgorza Re: Wychowawcze użycie siły 05.06.08, 16:21
      ja_adam napisał:

      > Jakie macie zdanie na ten temat.

      Nagrody i kary w wychowaniu są potrzebne, byle nie przekształciły się w tresurę.

      Najprostszym sposobem "zyskania" władzy rodzicielskiej i posłuchu jest użycie
      siły. Klaps, jako jedna z technik wychowawczych, wcale nie musi być jedyną
      skuteczną metoda wychowawczą. Dziesiąty klaps przestaje działać, więc zaczyna
      się sięganie po twardszą broń - czasem kończy się to tragicznie...

      Wychowanie wymaga odpowiedzialności, a przede wszystkim umiejętności panowania
      nad własnymi emocjami, tj. dojrzałości emocjonalnej. Tu tkwi problem przemocy, a
      raczej nadużywania siły fizycznej, psychicznej nad dziecmi.
      Nie jestem zwolennikiem wychowania bezstresowego, bo stres do życia wbrew
      pozorom jest potrzebny. Rodzicom zaś - uświadomienie sobie, że "moje dziecko" to
      nie ja - ma prawo być inne i ma prawo być słyszane. tylko słuchane dziecko umie
      słuchać, bo gdzie tego ma się nauczyć, jak nie wśród najbliższych?
      • ja_adam Re: Wychowawcze użycie siły 05.06.08, 16:56
        Wiele młodych rodzin, będące pod wpływem stresu, nowych obowiązków, zmęczenia
        może nie bije, ale nadużywa siły, szarpanie, wrzeszczenie, klapsy, nerwowe
        poszturchiwania
        Czy w okresie do lat 3...gdy dziecko jest tak traktowane, może powstać
        niezatarty ślad?
        Zaznaczam iż rodzice w późniejszym okresie popracowali nad sobą, nad
        rodzicielstwem, podnosząc jej poziom, kulturę, szacunek?
        • arwen8 Re: Wychowawcze użycie siły 05.06.08, 17:13
          ja_adam napisał:

          > Czy w okresie do lat 3...gdy dziecko jest tak traktowane, może
          > powstać niezatarty ślad?

          TAK.

          Można znaleźć wiele ciekawych badań na ten temat. Ten temat "w pigułcę" jest znakomicie naświetlony przez Robin Karr-Morse i Meredith S. Wiley w "Ghosts from the Nursery: Tracing the Roots of Violence". Polecam!
          • malawinka Re: Wychowawcze użycie siły 05.06.08, 17:57
            to już jest nudne,pisałem o tym parę lat temu,co pamiętacie dzieciąt
            ka z czasów,gdy mieliście po 3 latka ?? Nic ?? ojej,a te niezatarte
            ślady traumatycznych przeżyć,to gdzie ??? Nie ma już ??
            wspomnienia w książkach,to fikcja literacka dla naiwnych,tak jak
            wspomnienia z przeciskania się przez pochwę mamusi przy porodzie :))
            i pierwszego oddechu i krzyku,pamiętacie ?? Pamiętamy,blaaaa
            • arwen8 Re: Wychowawcze użycie siły 05.06.08, 18:09
              malawinka napisała:

              > co pamiętacie dzieciątka z czasów,gdy mieliście po 3 latka ??
              > Nic??

              Malawinka, to, że TY wyparłaś ze świadomości swoje urazy z dzieciństwa i nie pamiętasz siebie z okresu 3 latek, wcale nie musi oznaczac, że inni również żyją w całkowitym wyparciu i zaprzeczeniu. Znam wiele osób, łącznie ze sobą, które pamiętają najbardziej traumatyczne doświadczenia z okresu wczesnodziecięcego. Do wielu takich wspomnień można dotrzeć i je przepracować.

              Malawinka, co zrobiłaś z dzieckiem, którym kiedyś byłaś? Dlaczego tak bardzo je nienawidzisz, nienawidzisz siebie?
              • malawinka Re: Wychowawcze użycie siły 05.06.08, 18:12
                arwenia,zamiast wciskać komuś coś,że zapomniał co jadł gdy miał
                3 latka,albo inne brednie,powiedz tu nam co pamiętasz,gdy miałaś
                3 latka i koniec.No ???
                • ja_adam Re: Wychowawcze użycie siły 05.06.08, 18:18
                  pamiętam jak zacząłem chodzić
                  -rodzice byli w szoku jak im podałem miejsce i nawet od jakiego do jakiego
                  stolika poszedłem
                  -pamiętam miejsce zamieszkania ( w okresie gdy miałem kilka latek), pamiętam
                  zabawki.
                  Ale, fakt nie pamiętam jak mnie traktowano, nie mam tego w świadomej pamięci.
                  Dużo rzeczy w snach mi się przypominało a jako że bardzo się nimi interesowałem,
                  weryfikowałem je.
                  • spinline Re: Wychowawcze użycie siły 05.06.08, 18:28
                    Problem ludzi jest taki, ze sie jako dorosli wstydza przyznac ze
                    byli bici jako dzieci.

                    To jest takie polskie tabu. Bili cie bo zes sobie na to zasluzyl -
                    tak przyjeto myslec.
                    Najbardziej bolesna prawda dla czlowieka jest przyjac fakt prawdy,
                    ze nie byli przez rodzicow - kochani.
                    Wiekszosc ludzi wydaje na swiat dzieci z pobudek jak najabardziej
                    egoistycznych. Gdzie dziecko traktuje sie jak rzecz.

                    Ale akceptujac prawde "sklejasz" najbardziej trudny kawalek siebie.
                    prawda i otwarte oczy na swoje dziecinstwo robi cie calym.To jest
                    jak lek.
                    • malawinka Re: Wychowawcze użycie siły 05.06.08, 18:31
                      łołłł,co za wzruszająca teoria,bez związku z rzeczywistością
        • spinline Re: oczywiscie ze ma duzy wplyw na psychike dzieck 05.06.08, 18:22
          Takie male dziecko nie rozumie dlaczego jest zle, bez milosci
          traktowane. Przezywa przeogromny strach,ze ludzie od ktorych jest
          tak bardzo uzaleznione moga sie od niego w ten sposob odwrocic.
          cale poczucie bezpieczenstwa dziecka znika w seksunde.

          Problem wychowawczy jest tego typu, ze latwo , zbyt latwo jest
          narozrabiac jako rodzic i ogromnie trudno jest w pozniejszym wieku
          naprawic bledy.

          Zestresowany rodzic niech szuka pomocy u lekarza, albo roziwaze
          swoj problem sam. dziecko to nie worek treningowy dla boksera.
      • amelius Re: Wychowawcze użycie siły 05.06.08, 16:59
        malawinka napisała:

        > popluczyno po Alice,może wiesz jaką mają pamięć małe dzieci,trwa-
        > łość,przerzutność i jak to się zmienia z wiekiem i jak przejawia
        > się tzw.dystans do "dzieciństwa" :)),co to jest ta integralność :)),
        > czy to boli,rzuca się w oczy a może na uszy,bo nie wiem.
        > Najlepsze są horrory w postaci wizji futurystycznych dających za-
        > trudnienie tabunom psycho-pomagaczy-naciągaczy-wspieraczy-głaskaczy-
        > potakiwaczy. Popatrz,taki książę Karol,zimnego chowu,tresowany przez
        > matkę,nieżle sobie radzi i nawet jest zadowolony,ani dewiant,ani
        > przestępca,ani co :).

        Skąd wiesz, jak radzi sobie książe Karol?
        • malawinka Re: Wychowawcze użycie siły 05.06.08, 17:58
          widzę w tivi i nie tylko,dupcy panienki i ma fantazję,nie mówiąc,
          że jaja :)
          • amelius Re: Wychowawcze użycie siły 05.06.08, 19:14
            Hmm... moim skromnym zdaniem nie jest to wyznacznikiem bycia szcześliwym.
            • amelius Re: Wychowawcze użycie siły 06.06.08, 10:20
              malawinka napisała:

              > arwenia,zamiast wciskać komuś coś,że zapomniał co jadł gdy miał
              > 3 latka,albo inne brednie,powiedz tu nam co pamiętasz,gdy miałaś
              > 3 latka i koniec.No ???

              Odtwarzanie wspomnień z wczesnego dzieciństwa to sprawa niełatwa, bardzo wielu ludzi ma z tym problemy. Ale są relacje, również literackie na ten temat. Jedną z najlpeszych jest książka Marie Cardinal "To trzeba wyrazić".
              Z tego jednak co piszesz nasuwa się prosty wniosek: małe dzieci nie zachowują zdarzeń w pamięci, nie zapamiętają więc stosowania wobec nich siły, a zatem można to robić, bo i tak im to, ze względu na niepamięć, nie zaszkodzi. Jeśli tak, to nie widzę powodu by nie stosować siły wobec starych osób, którym pamięć dawno przestała funckcjonować. Przestają pamiętać jeszcze szybciej niż 3 - letnie dzieci. Dobre uzasadnienie?
              • agua_extrema14_16 Re: Wychowawcze użycie siły 07.06.08, 22:51
                Klapsy na tylek , jakoś nikomu nie zaszkodziły i nie ma to nic
                wspólnego z maltretowaniem dzieci.

                Każde dziecko jest inne.Większośc wychowa się bez klapsa.Innym i
                klaps nie pomoże.
                • agua_extrema14_16 Re: Wychowawcze użycie siły 07.06.08, 23:11
                  Jak powiedziałam mojej córce , że będzie zakaz dawania klapsów
                  (metoda nie skuteczna , choć i nie raniąca , bo wolałam klapsy od
                  totalnego mnie olania w dzieciństwie) i nie będę jej mogła dać pasem
                  w gołe dupsko(choć nigdy nie dostała, no może raz) , to mi
                  odpowiedziała: Aj mama ale mam szczęście.
                  • amelius Re: Wychowawcze użycie siły 09.06.08, 14:47
                    To źle, że ma szczęście?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka