Dodaj do ulubionych

Everything's gone green

28.04.13, 10:02
tytuł płyty czy kawałka zespołu New Order. Nagrywali całą noc, a jak wyszli rano ze studia, to wszędzie było zielono.

Znaczy mamy dwa tygodnie opóźnienia, zwykle ta noc, po której wszystko się zazielenia, przypada ok. 15 IV. To ja wam powiem, że to i tak nieźle...
Obserwuj wątek
      • horpyna4 Re: Everything's gone green 28.04.13, 11:06
        E, ja tam wierzę w sąsiada... tym bardziej, że sama wczoraj skosiłam. Tyle, że u mnie było co kosić i widać różnicę. A sąsiad, jak rozumiem, nie przejmuje się takimi drobiazgami, że nie ma co kosić - i kosi.
          • bei Re: Everything's gone green 28.04.13, 21:46
            Najwdzięczniejszą kosiarkę ma sąsiad z lewej -
            zaprosiłam za jego pozwoleniem panią z konikiem.
            Pani konia palikuje i idzie, kon zostaje i "kosi"
            Sąsiedzi ciągle za wielką wodą, trawa rośnie- a tak, kosiarka cicha, piękna dla oka, wychyla łeb do pogłaskania i nawozi ziemię:)
                • szadoka Re: Everything's gone green 30.04.13, 13:32
                  i tu problem, bo koza zje wszystko. Dosłownie.
                  Chyba wolalabym upalowana krówke albo konia jednak.
                  Ja swojego sasiada podejrzewalam w sobote o odpalenie kosiarki ale nie, sadząć po stanie jego trawnika to raczej jakas glebogryzarka byla.
                  Sasiad trawniczek ma nieduzy ale nadrabia koszac wszystko wokol swojej posesji i kawal lasu.

                  Ja zamierzam odpalic kosiarke jak niezapominajki i stogrotki przekwitna.
                  • lellapolella Re: Everything's gone green 30.04.13, 14:11
                    i tu problem, bo koza zje wszystko. Dosłownie.
                    Dosłownie tak jest, z tym, ze trawa jest na końcu jej zainteresowań;) Spaceruje, kombinuje, jakby tu dać dyla na zakazane, pracowicie wyjada tylko to, co lubi, depcząc wszystko dokoła... W pewnym momencie podnosi protest, że nie, ona jest głodna, a tu już nic nie ma(stojąc w trawie po kolana). I trzeba ją przenieść, bo nie odpuszcza. U nas za wsią mieszkał leśny koniarz, który lubił przepadać, bo miewał ciągi. Poznawaliśmy po tym, że we wsi najpierw pojawiał się jego pies a następnie koń. Konisko kiedyś zacumowało u nas na parę dni i patrzyliśmy z zachwytem, jak systematycznie, niemal do gołej ziemi wyczyściło nam łąkę. To było cudowne:))
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka