mesgo
05.06.08, 18:33
nie mam juz sily udawac ze wszystko jest ok, bo nie jest. Ostatnich
10 miesięcy to czas wielkiego bólu, zmian, strat i porazek. Nie
tylko tego, ale summa sumarum jestem na cholernym minusie.
Nieudane mazlenstwo zostawilo we mnie ryse braku zaufania ale
przede wszystkim braku uczucia, ciepla, bezpieczenstwa .Nie wyszło,
ale zamknelam rozdzial zeby potem zacac szukac tego czego brakuje
mi do dzis. Nie umiem dokonywac dobrych wyborow najwidoczniej,
skoro znow niechce mi sie zyc.
Jakis zwiazek, z facetem ktory do mnei nie pasowal ale zakochany po
uszyy przekonywal ze mimo iz nie ejstem tipsowa panienka on chce ze
mnabyc , bo jestem wspaniala, wyjatkowa i tak dalej. Nie sciemnial,
przez rok wszystko bylo dobrz,e ale potem w interesach zaczal
wyjezdzac zagranice, wtedy zaczelo sie psuć. Zamiast rozmawiac ze
mna wlazil na randkowe portale i zajmowal czas . Wkurzylam się , bo
dzwonil coraz rzadziej i coraz mniej mial dla mnei uczuc. Zerwalam.
Jakis czas pozniej pzonalam człowieka w internecie. Przypadek .
Swietnei sie rozmawialo, super gosc, umial sie zachowac , znalezc w
kazdej sutuacji. Zaczęlismy się spotykac, pozanl moich znajopmych,
rodzine, a ja jego bliskich. Poniewaz mieszkal dosc daleko ze
wzgledu na prace - tak twierddzil, spotykalismy sie raz w tygodniu,
byl caly weekend i ogolnie wszystko bylo w porzadku. Potem
zaczelismy szukac wspolnego gniazdka, mial pomysl na przeniesienie
malej firmy tutaj, ale nagle cos sie zaczelo dziac i stwierdzil ze
tam rzuca prace, a po misiacu wspolnego mieszkania i szukania
zajecia tutaj- bez efektow- powiedzial ze wyjezdza zagranice za 2
dni. Myslalam ze zwaiuję, al enajgorsze mialo przyjsc pozniej,
poniewa zokazalo sie ze on ma kilka kredytow i dlugi, dlatego tak
nagle psotanowil sie przeneisc do mnie, a kiedy go namierzono-
wyjechac . I tak zostalam z jego problemami, a on na mne napadal ze
przesadzam. Jakis czas wierzylam ze kochaale, gdy pojechalm do
niego , ni eumial sie mna zajac, po 3 miesiacach seks nie
wychodzil , jakby on nie czul potrzeby zadnej , przytulenia,
pieszczenia- dziwne co? Potem weszłam na jego poczte, okazalo sie ze
ma konto na zachodnim portalu randkowym. Wtedy powiedzialam basta.
Rozpaczalam po tej milosic, bolalo jak nigdy dotad, wiedzial ze
ejstem po przejsciach i zranil jeszcze bardziej. Kilka miesiecy
placzu, zalatwiania spraw, zeby nei meic prze zniego klopotow.
Po jakims czasie spotkalam kogos, kto byl taki jak ja, dogadywalismy
sie bez slow, kawa, pogaduchy, po czasie doszla bliskosc. ale on ma
rodzine- nie jest w niej dobrze, powiedzialabym bardzo zle, to male
miasto....Tak czy siak, on ma skrupuly aby cos zmienic ze wzgledu na
dzieci a i przypuszczam takze finanse. Boi sie ryzyka, ktore trzeba
poniesc. Zachowuje sie skrajnie roznie, widze ze go to przytlacza
coraz bardziej, marnieje w oczach, ale ...... potrafi powiedziec ze
bardzo teskni a drugiego dnia milczec caly dzien . Nie wiem co
mysli, co postanowi a ja zaplakuje sie0 na wlasne zyczenie, wiem
to . Mysle, placze, rozwazam, analizuje i nie lapie dystansu do
niczego - do nowej pracy od jesieni, do sasiadow ktorzy krzywo
patrza, do siebie samej. Robie coraz mniej, probuje wstac z kolan
ale juz nie potrafie chyba. Chce sie czyc bezpiecznie a czuje coraz
mneij gruntu pod nogami. Potrzebuej milsoci ale jej nie dostaje,
potrzebuej bliskosci a ona reglamentowana....