mariaeva
07.06.08, 10:46
nie dane mi dostac to czego potrzebuje, moze dlatego ze daje za duzo
innym a potem
sie frustruje bo oczekuje tez cos dostac?
nie umiem chyba zyc, bo stale wpadam w machine bolu . To nie jest
normalne przeciez .
Potrzebuje bezpieczenstwa, do chole.... !
Przerazliwa samotnosc, choc tylu ludzi wokol, tylko ze kazdy z nich
ma swoje zycie i sprawy ,wiec nie chce im zatruwac soba zycia. Oni
maja sowje zycie , rodziny, musz a nimi spedzac czas a nie ze mna,
wiec sotje z boku, do niedawna wprzegnieta w wir zajec i rpprace,
ale ju znie moge tak, nie chce...Stoje z boku innych,patrzac ze
lzami w oczach bo chciaalbym tez miec szczesliwy dom.
coraz bardziej nienawidze siebie i wlasnego pustego mieszkania i nie
chce obudzic
się rano a stale się budzę .
nic mi nie wychodzi , nie czuje sie
kochana i tak od samego dziecinstwa. Deficyt milosci, ktory jest
jak wypalone pietno .
Nie bede szczesliwa bo nikt mnie nie kochal
nigdy w gruncie rzeczy, bo nikt nie dal mi azylu, bo dla nikogo
nigdy nie bylam najwazniejsza na swiecie.
Mam za soba 2/3 zycia. I nie wierze juz ze bede szczesliwa.
Ktos napsize ze musz euwierzyc, ze samoespełniajaca sie
przepowiednia, ze mam sobie znalezc zajecia itp. Pracowalm jzu po 12
godzin, chodzilam na silownei, aerobik, spacery itp. Odwiedzam
przyjaciol ale oni maja rodziny i swoje zycie a gosc nie moze byc za
czesto . Po rpostu nie mam sil udawac juz ze jest dobrze, bo tak
trzeba, bo wypada nei pokazac slabosci. Zreszta mam opinie silnej
osoby i nikt nawetnei potrafi przyjac do wiadomsoci ze mam zly
dzien . Tylko ze w ostatnim casie los mi dal kilka porzadnych
kopow, zabral wszystko co bylo dla mnei cenne .